dziadekS

IMAGINE

410 posts in this topic

Zupełnie tak samo poczułam się, gdy przez przypadek wpadł mi ręce KS. Czytałam z przerażeniem i niedowierzaniem.

Teraz, gdy analizuję swoje przystąpienie do organizacji, to dochodzę do wniosku, że na pewnym etapie mojego życia, podczas którego poszukiwałam Boga, pojawili ŚJ i podali mi wszystko na tacy. Nie ważne było,że coś mi nie grało. Ważne było, że ten Bóg jednak istnieje i najważniejsze,że ma kontakt z grupą ludzi, która przekazuje polecenia od Niego.

I tak wiara w Boga była sobie, a druga wiara w ludzi (organizację) była sobie. Bóg mnie nie zawiódł, miałam z Nim i mam do tej pory kontakt poprzez modlitwę i gdyby nie to, to nie wiem, jak potoczyłoby się życie moje i mojej rodziny. Zawiodła mnie jednak wiara w drugiego "boga"- organizację.Tak, jak moje wyobrażenie o CK było wielkie i wysoko stało, tak runęło z ogromnym hukiem i roztrzaskało się w drobny mak.

Dalsze poszukiwania postawiły pod znakiem zapytania biblię i osobę Jezusa. Jezus jest dla mnie teraz zagadkową postacią i tu kieruję swoje dociekania. Na razie wiem, że nic nie wiem i to jest męczące.

mam tak samo jak Ty...Też wiem ,że nic nie wiem i jestem już zmęczona ,ciągłym analizowaniem i dociekaniem .Biblia stała się dla mnie księgą która jest wątpliwego pochodzenie ,jednak nie odrzuciłam wiary w Boga ,co będzie dalej czas pokaże .

Przyznaję, że ja także wchodzę na forum, żeby zobaczyć, co tam ktoś dopisał. Nałóg jak każdy inny: piwko, marycha, fajki...

Lubie moje nałogi :D :D

Ja zaczynam je nienawidzić ...Myślę ,że czas wyjść z iluzji .

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Szantaż emocjonalny i to perfidny.

Alka! Nic dodać nic ująć. A skoro to już wiesz, nie pozwól się więcej krzywdzić. Życzę sił!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki

Lebioda- czekam na cd!:)))

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zupełnie tak samo poczułam się, gdy przez przypadek wpadł mi ręce KS. Czytałam z przerażeniem i niedowierzaniem.

Teraz, gdy analizuję swoje przystąpienie do organizacji, to dochodzę do wniosku, że na pewnym etapie mojego życia, podczas którego poszukiwałam Boga, pojawili ŚJ i podali mi wszystko na tacy. Nie ważne było,że coś mi nie grało. Ważne było, że ten Bóg jednak istnieje i najważniejsze,że ma kontakt z grupą ludzi, która przekazuje polecenia od Niego.

I tak wiara w Boga była sobie, a druga wiara w ludzi (organizację) była sobie. Bóg mnie nie zawiódł, miałam z Nim i mam do tej pory kontakt poprzez modlitwę i gdyby nie to, to nie wiem, jak potoczyłoby się życie moje i mojej rodziny. Zawiodła mnie jednak wiara w drugiego "boga"- organizację.Tak, jak moje wyobrażenie o CK było wielkie i wysoko stało, tak runęło z ogromnym hukiem i roztrzaskało się w drobny mak.

Dalsze poszukiwania postawiły pod znakiem zapytania biblię i osobę Jezusa. Jezus jest dla mnie teraz zagadkową postacią i tu kieruję swoje dociekania. Na razie wiem, że nic nie wiem i to jest męczące.

Dora myślę o Twojej wypowiedzi o tym że Kryzys Sumienia wywarł na Tobie takie wrażenie, że nastąpił jakiś przełom ....

Do tej pory wszyscy ŚJ łącznie z tymi tutaj mówili mi że jeśli już przeczytali to nic im to nie zmieniło.i ja sądziłam że tak jest rzeczywiście.

Może dlatego że ja po przeczytaniu nie byłam zaskoczona tylko potwierdziło się moje zdanie.Ale ja nigdy nie byłam ŚJ a jedynie na własnej skórze

odczułam ten całkowity brak sumienia zagłuszony totalnie ,,wolą bożą''.Mogłam tylko pochylić czoła nad tym jak pan Franz to ujął.

Najbardziej istotne jest to że prawdopodobnie niektórzy doszukiwali się sensacji i skupiają się jedynie na faktach , które służą temu żeby uzmysłowić ŚJ jak bardzo wypaczone może być pojęcie sumienia.Ale to wszystko wiemy.

Wyjaśnię o co mi chodzi. Chodzi mi o to czy ja mam prawo uświadomić komuś że taka książka istnieje ? Czy przez to może mnie ktoś znienawidzić ?

Zobaczyć we mnie narzędzie szatana ? Poradźcie proszę .

Choć sama pod skórą czuję, ze się nie odważę . Ale teraz po tym co napisała Dora będę marzyć że ktoś podeśle mu linka a on się zainteresuje albo inny cud się zdarzy.

Jak nierówne mierniki są między światusami a ŚJ, mam ogromne dylematy czy mam prawo próbować burzyć czyjąś bajkę w której jest szczęśliwy.

To wyłącznie ja miałam wręcz obowiązek poznania ,, Prawdy" , w drugą stronę to nie wchodzi w rachubę.

Takie niby drobne sprawy a dokładnie odzwierciedlające to co uświadamia KS.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samo przeczytanie książki raczej nic nie da. Nie od razu- nie będzie tak, że zaraz po lekturze ktoś odrzuci garniak i powie- no w końcu! wiem jak wygląda rzeczywistośc teraz!

Ale....od czegoś trzeba zacząć to wychodzenie. Pierwszym impulsem może być ta książka-ale nie spodziewałabym się wielkich reakcji od razu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dora.

Podrzucenie linka czy książki nie załatwi zapewne sprawy :(

Jeśli On stwierdzi, że to odstępcza książka, nie będzie tam zaglądał.

Jeśli jest tak wierzący jak piszesz o nim, to prędzej przeczyta katechizm KrK niż KS.

Ale spróbować można.

Tyle że podsuwając mu tę książkę, skreślasz siebie i etykietujesz się w jego oczach jako odstępczyni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyjaśnię o co mi chodzi. Chodzi mi o to czy ja mam prawo uświadomić komuś że taka książka istnieje ? Czy przez to może mnie ktoś znienawidzić ?

Zobaczyć we mnie narzędzie szatana ? Poradźcie proszę .

Choć sama pod skórą czuję, ze się nie odważę . Ale teraz po tym co napisała Dora będę marzyć że ktoś podeśle mu linka a on się zainteresuje albo inny cud się zdarzy.

Jak nierówne mierniki są między światusami a ŚJ, mam ogromne dylematy czy mam prawo próbować burzyć czyjąś bajkę w której jest szczęśliwy.

To wyłącznie ja miałam wręcz obowiązek poznania ,, Prawdy" , w drugą stronę to nie wchodzi w rachubę.

Takie niby drobne sprawy a dokładnie odzwierciedlające to co uświadamia KS.

Zgodzę się z Tobą.. też mam ogromne dylematy jeśli chodzi o dzielenie się ze znajomymi wiedzą na temat Organizacji.. z jedenj strony język pali, a z drugiej strony strach i obawa przed reakcją.. Kilka razy zostałam nazwana Odstępcą i nasłano na mnie zyczliwych, żeby ze mną porozmawiano..

Z drugiej strony kilka osób doprowadziłam do punktu wyjścia i nie wiedzą co dalej z tym zrobic.. tak jak napisalas ich bajka sie skończła i są na pograniczu.. czy dało im to szczęście i wolność?? hmm czas pokaże..

najgorsze jest pytanie dla nowo uświadomionych " co dalej?" co z rodziną, znajomymi itd.. znana kwestia..

teraz uważam, że nie mam do tego prawa- do burzenia cudzego poukładanego życia.. jeśłi ktoś jest szcześliwy w Organizacji- uświadamianie na siłe nic nie da..bo to jest bilet w jedną strone.. jak zwątpisz choć w jedną naukę to dalej wszystko szybciutko dalej sie potoczy..i nie ma już powrotu do stanu przed..nigdy nie bedzie juz takiego zaufania do Organizacji..

w moim otoczeniu wiele osób wie o moich niecodziennych dociekaniach i poglądach..wystarczy poruszyć jedna kwestie lub podać jeden fragment i zostawić komuś do przemyślenia, albo zapytać sie co On by odpowiedział gdyby ktoś zadał mu takie pytanie i podał takie argumenty.. sami zaczną myśleć..co ciekawe, teraz gdy moja gorliwośćw uświadamianiu opadła, znajomi sami pytają..

to bardzo delikatna sprawa..nie otrzymać etykietki i być w zgodzie z własnym sumieniem..

Edited by zarina
3 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podać czy podrzucić Ś. J. książkę „Kryzys Sumienia”, aby on zaspokoił swoją wiedzę o organizacji, to tak samo, jak dać deser zamiast obiadu i oczekiwać na reakcję, czy delikwent się posilił i wyzna, że teraz jest już sytym. Książka „ K. S.” jest tylko deserem. Główny posiłek delikwent musi przygotować sobie sam, i następnie go spożyć, a wtedy deser można mu podrzucić. Tylko taka istnieje kolejność.

3 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niko, myślę, że dobrym sposobem nie jest walka,bo to wywołuje odwrotne reakcje, tylko zainteresowanie i zadawanie pytań. N.p. takich jak:

- dlaczego Judasz został uznany za zdrajcę, jeżeli to było proroctwo boże,.

- dlaczego Jehowa sam sobie kazał złożyć ofiarę z własnego syna,

- jeżeli są "nowe światła", to dlaczego Duch Święty za każdym razem się myli,

- dlaczego miłosierny Bóg, jako karę każe stosować kamienowanie, kiedy zadawanie takiej formy śmierci jest okrutne i nieludzkie (czyżbyśmy byli tylko ludźmi, nierozumiejącymi tego okrucieństwa). Nawet w dzisiejszych podłych czasach ustanawia się i stosuje bezbolesne uśmiercanie przy karze śmierci,

- dlaczego żadna matka i żaden ojciec, zdrowi psychicznie(stworzeni na podobieństwo boże)nie wydaliby własnego dziecka na śmierć z jakiejkolwiek przyczyny, śmierć, która byłaby jednym z większych horrorów, o jakiej wie ludzkość.

Takich pytań jest dziesiątki albo i setki (może inni jeszcze podpowiedzą).

Oczywiście nie można tych pytań zadawać na raz. Kropla drąży skałę pomalutku, a każde pytanie pobudza do myślenia, a kto wie, może jeszcze do poszukiwania nie tylko w strasznicowych publikacjach.

Trzeba mieć nadzieję,że nie pozamykał wszystkich komórek, odpowiedzialnych za Samodzielne Myślenie.

5 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

wiem, jak bardzo boli kiedy widzisz jak Twoi najblizsi wszystkie decyzje podporzadkowują Organizacji, a TY stojąc z boku nie mozesz nic zrobić, bo zostaniesz wyklęty z rodziny, towarzystwa, a Twoje delikatne taktowne uwagi nic nie są w stanie wskórać.. patrzec na to wszystko czy

z drugiej strony być odpowiedzialnym za życie innych, podsuwając im brutalną prawde?

chyba najlepiej mieć do tego dystans.. jesli ktoś chce dyskutowac i jest w pełni uświadomiony, że to co usłyszy zmieni jego życie - ok..

inaczej nie mam sumienia niszczyć "szczęścia" innych..

choć znam osoby, które po długich dyskusjach i powiedzeniu im prawdy w oczy nie robią z tym nic. uważają to za ludzkie spekulacje, machną ręką i tyle..

zero wrażenia!! i to jest chyba najgorsze... brak samoświadomości i samodzielnego myślenia..

cięzki temat poruszony..

Eh, miałem podobnie. Najpierw chce się wszystkich uświadomić, że żyją w ułudzie i kłamstwie. Potem jednak przychodzi refleksja: Czy burząc komuś jego świat mam coś do dania w zamian? Czy będę w stanie pomóc mu zapełnić powstałą pustkę czymś pozytywnym? W końcu, przynajmniej ja, czuję się za takiego kogoś odpowiedzialny, bo to jak go obudziłem z tego snu.

Teraz, po czasie... Jeżeli ktoś pyta to rozmawiam, jak w trakcie dyskusji podejmie decyzję, że nie chce dalej rozmawiać, to nie naciskam. Decyzja leży w gestii drugiej strony. Na siłę i tak nic się nie zdziała. Ale może, nawet po kilku słowach ktoś sam zacznie dociekać?

2 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie mam taki dylemat teraz.....

Chyba zostawię, jak jest. Mam doła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to przynajmniej ja mam spokój. Nie przyłaczyłem się nigdy jeszcze do SJ i czasem potrafią mnie miło zachęcać.

A ja nie mam nic przeciwko ŚJ ani ex SJ i nawet tych drugich nie uważam za potępionych przez jakiegoś boga.

Tych pierwszych też zresztą nie.

Ciekawe, czy oryginalni prawdziwi ŚJ naprawdę i rzeczywiście cieszą się widząc mnie ginącego w Armagedonie - katolika :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

O: dowiedziałem się o nowych kategoriach-ŚJ i oryginalny prawdziwy ŚJ :)

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie mam taki dylemat teraz.....

Chyba zostawię, jak jest. Mam doła.

alka, bo tak czasami trzeba. dlaczego chorej osobie, pełnej strachu i zarówno nadziei mam odbierać wizje przyszłości, wieczne zdrowie, pokrzepienie. w tym wypadku religia spełnia swoja dobroczynna role, jest utuleniem w strachu, jest przewodnikiem przez trudne chwile. mnie sie wydaję, że poradzę sobie bez tego, bede musiał, bo mój umysł jest przekonany o nicosci jaka mnie czeka, ale nie kazdy umysł musi byc taki jak mój. mam jak Vin, jestem wycofany, rozmawiam z tymi, którzy chcą, a czasami ostrzegam ich, ze słuchanie mnie czy czytanie wcale nie musi być fajne. mój umysł ma potrzebę myślenia abstrakcyjnego, jest ukierunkowany na analizę przewrotną, lubię intelektualne wyzwania i patzrę na wszystko z ciekawościa, jakby pojawił sie tu na chwilę i próbował wszystko co się da ogarnąć, ale nie kazdy tak ma.

niektórzy chcą mieć ŚWIĘTY spokój, jeśli daje komus to religia, a on sam nie odczuwa żadnej potrzeby pogłaskania szatana po jego kosmatym pysku, to niech tematu nie dotyka, niech się trzyma z daleka od odstępczego "jadu" :)

2 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko jak czytam TERAZ dopiero jak było/jest naprawdę! jak czytam o ubekach w najwyższym kierownictwie SJ w PL, jak czytam o malwersacjach, oszustwach finansowych o roszadach w kierownictwie- jak w normalnej korporacji ( czym to w istocie jest)- a moi dziadkowie NA SERIO i śmiertelnie poważnie biorą te brednie- a konsekwencje sa NA SERIO i prawdziwe!!! dla nich i dla mnie- to mnie trafia.

Chce się im pokazać choćby dokumenty z IPN_u, pokazać co tu ludzie piszą itd. Ze pozbywają się opieki i jakiejś normalnej końcówki życia dla KORPORACJI!!!!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

dlatego piszę, że czasami....

Ty wyglada na to, ze juz nie masz wiecej do stracenie, niz straciłaś. jeśli naderwane więzi, które sprawiaja tak ogromy ból, mają juz wykrytą przyczynę i wiemy, że to ta religia jest za to odpowiedzialna, to ten ostatni ruch, bo to może byc Twój ostatni ruch mozna wykonać, gorzej już nie będzie jak jest, a moze się poprawi, a może pobudzisz do myślenia i otworzysz oczy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko jak czytam TERAZ dopiero jak było/jest naprawdę! jak czytam o ubekach w najwyższym kierownictwie SJ w PL, jak czytam o malwersacjach, oszustwach finansowych o roszadach w kierownictwie- jak w normalnej korporacji ( czym to w istocie jest)- a moi dziadkowie NA SERIO i śmiertelnie poważnie biorą te brednie- a konsekwencje sa NA SERIO i prawdziwe!!! dla nich i dla mnie- to mnie trafia.

Chce się im pokazać choćby dokumenty z IPN_u, pokazać co tu ludzie piszą itd. Ze pozbywają się opieki i jakiejś normalnej końcówki życia dla KORPORACJI!!!!!!

Przykra sprawa :(

Jednak Ty ich nie zmienisz i tego w co wierzą.

Jeżeli wygarniesz z "mańki" to poczują się atakowani a wtedy "pozamiatane". Będą bronić swego do końca i o jeden dzień dłużej.

Rozumiem, że sytuacja Twoich dziadków budzi w Tobie różnorakie, głębokie emocje. Trudno coś radzić w takich kwestiach...

Jedno wiem na pewno, jeżeli nie możesz u nich nic zmienić to czy warto walczyć z wiatrakami? Czy warto trawić taki ogrom energii? Może lepiej zmienić swoje nastawienie i podejście do tej sprawy?

Dlaczego chcesz na siebie brać ciężar odpowiedzialności za cudze decyzje na swoje barki?

Mimo, że tona prawdę trudne, może warto po prostu uszanować ich decyzję i zająć się swoim życiem i swoją rodziną?

Pozdrawiam

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

dlatego piszę, że czasami....

Ty wyglada na to, ze juz nie masz wiecej do stracenie, niz straciłaś. jeśli naderwane więzi, które sprawiaja tak ogromy ból, mają juz wykrytą przyczynę i wiemy, że to ta religia jest za to odpowiedzialna, to ten ostatni ruch, bo to może byc Twój ostatni ruch mozna wykonać, gorzej już nie będzie jak jest, a moze się poprawi, a może pobudzisz do myślenia i otworzysz oczy...

Nie mam..ale to beton. Nawet gorzej

Kłopotku- MASZ 100% racji:(((( niestety-oni są w takim stanie, że nawet jakby im pokazać czarno na białym- to nie uwierzą!

Wiem co mnie trawi- ta bezsilność, no! No i to, że tu się rozchodzi o coś więcej niż jakieś tam doktrynalne przepychanki- chodzi o realne życie. No maskara.

Gorzej, że aktualnie nie umiem się zając sobą- choć BARDZO bym chciała:( to powoduje depresję itd.

Niepotrzebnie znów dałam pretekst do skopania mnie- spoko, za mies. powinno mi przejść.

Edited by alka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niko, myślę, że dobrym sposobem nie jest walka,bo to wywołuje odwrotne reakcje, tylko zainteresowanie i zadawanie pytań. N.p. takich jak:

- dlaczego Judasz został uznany za zdrajcę, jeżeli to było proroctwo boże,.

- dlaczego Jehowa sam sobie kazał złożyć ofiarę z własnego syna,

- jeżeli są "nowe światła", to dlaczego Duch Święty za każdym razem się myli,

- dlaczego miłosierny Bóg, jako karę każe stosować kamienowanie, kiedy zadawanie takiej formy śmierci jest okrutne i nieludzkie (czyżbyśmy byli tylko ludźmi, nierozumiejącymi tego okrucieństwa). Nawet w dzisiejszych podłych czasach ustanawia się i stosuje bezbolesne uśmiercanie przy karze śmierci,

- dlaczego żadna matka i żaden ojciec, zdrowi psychicznie(stworzeni na podobieństwo boże)nie wydaliby własnego dziecka na śmierć z jakiejkolwiek przyczyny, śmierć, która byłaby jednym z większych horrorów, o jakiej wie ludzkość.

Takich pytań jest dziesiątki albo i setki (może inni jeszcze podpowiedzą).

Oczywiście nie można tych pytań zadawać na raz. Kropla drąży skałę pomalutku, a każde pytanie pobudza do myślenia, a kto wie, może jeszcze do poszukiwania nie tylko w strasznicowych publikacjach.

Trzeba mieć nadzieję,że nie pozamykał wszystkich komórek, odpowiedzialnych za Samodzielne Myślenie.

Dora dzięki kochana i wszystkim dziękuję , tyle że ja nie mam szansy zadać tych pytań .

Nie odzywa się i ja muszę to uszanować. A nadzieja jest ....? :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie to....Na mnie to podziałało jakbym dostała obuchem w łeb- bo moje poczucie bezsilności i totalnego BEZSENSU działań moich bliskich narasta znacznie po takiej lekturze.

Złość mnie ogrania.

Do tego- w mym życiu stale same straty- ja już nie mam normalności od dawna.

A teraz...sam proces ich odchodzenia jest trudny dla mnie- a jeszcze w taki sposób to już horror.

Edited by alka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dora dzięki kochana i wszystkim dziękuję , tyle że ja nie mam szansy zadać tych pytań .

Nie odzywa się i ja muszę to uszanować. A nadzieja jest ....? :(

Nikusiu droga, przykro mi to pisać, ale wszystko wskazuje na to że nie ma nadziei.

A nawet gdyby była...

Cóż, gdyby była jakaś nadzieja, to sugerowałbym Ci poważnie się zastanowić nad tym, czy w ogóle z tej szansy skorzystać. Twój świadek wygląda na osobę niestabilną z powodu głębokiej indoktrynacji i konfliktu między tą indoktrynacją a jego emocjami. W tej chwili szalę przeważa indoktrynacja, choć przedtem górę brały emocje. I huśtawka gotowa. Ja bym nie chciał budować związku na tak niepewnej, niestabilnej podstawie. Tobie radzę bardzo poważnie się nad tym zastanowić.

2 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak nierówne mierniki są między światusami a ŚJ, mam ogromne dylematy czy mam prawo próbować burzyć czyjąś bajkę w której jest szczęśliwy.

A sobie samym nie baliście się burzyć "bajki, w której byliście szczęśliwi"? Opłaciło się?

Podrzucić "Kryzus sumienia" to za mało.

Podzielcie się ze bliskimi ŚJ stanem szczęścia i wolności w którym jesteście obecnie. Inaczej Wam nikt nie uwierzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiesz jak to działa? Potrafią wprost zaprzeczać, wbrew faktom- nie, nikt poza Organizacja nie może być szczęśliwy! ( tak usłyszałam)

Nic nie pomoże-ani fakty ani przykłady-no nic.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now



Ustronie Morskie noclegi blisko morza