Tina

narazie bez tytulu

23 posts in this topic

Jedno jest pewne -mamy tyle samo lat i podobne zainteresowania w młodym wieku :D

Edited by frydland

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam rowiesnika :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawie piszesz Tina...witamy na forum :)

czekam na cdn...

pzdr.

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

no i zniknal mi moj ostani post :(

ide spac, ale sie wkurzylam, bo mi go chyba skasowala, zamist wyslij kliknel mi sie na cytuj i ZNIKL!!!

wrrr!

Edited by Tina

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa i żywa historia, Tina, opowiadaj dalej.... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej, witaj! Miałaś burzliwe życie, sporo przeszlas....czekam na cd!:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzis u nas jest dzien wolny, wiec bede pisac z doskoku i po kawalku. Zreszta w razie czego, jak mi zniknie post, to tylko kawalek.

Moje trzecie malzenstwo jest wynikiem milosci i rozsadku. Jakze by inaczej ;)

Strzal w dziesiatke! OK wiem, ze idealow nie ma, ale akceptuje to, ze 70% moich oczekiwan i wzwyz, to juz IDEALNiE!

Podroz poslubna, na ktorej spolodzilismy naszego syna byla uwienczeniem mojego szczescia. Czegoz wiecej chciec od zycia? Wreszcie pelnia szczescia, bo zycie ulozylo mi tak, ze moge je sobie spokojnie wiesc tzn. bez wiekszych zawirowan.

Mojemu mezowi probowalam opowiedziec o Jehowie, ale wysluchal tylko i nie uwierzyl.

Do mnie znowu zapukali swiadkowie, no i zaczelam studium. Teraz z zamiarem chrztu. Zaczelam uczeszczac na zebrania i studiowac dokladnie kazde slowo.

Na poczatku maz nie mial nic przeciwko, ale potem zaczely sie niesnaski.

Tymczasem dochodzimy do kwestii krwii i transfuzji. Nie wolno. Troche mnie tomdziwilo, ale stwierdzialam, ze to nie moj problem. Poza tym dowiedzialam sie, ze jest cudowne zastepstwo krwi, ktore lekarze nie chca dac, bo jest drozsze od krwi. No to jak tak, to oczywiscie zaakceptowalam zakaz transfuzji i nie mialam juz z tym problemu. Wszystko bylo proste i jasne.

Czy ktos cos wiecej wie na temat tego cudownegi plynu? Bo w szpitalu to tylko lekarze dostali wytrzeszcz oczu i powiedzieli mi, ze niczego takiego nie ma. Jest tylko roztwor solny i zelazo w plynie.

Edited by Tina
2 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

bardzo ciekawe,przyznam się że czekam na ciąg dalszy.Ja wiem o tym że to coś zamiast krwi niby jest ,ale gdy leżałam w szpitalu z krwiakiem macicy który miałam od początku ciąży ,to poinformowano mnie że oni w razie co mogą mi tylko podać krew gdyż nie dysponują tamtym płynem,a po za tym dla dobra nienarodzonego dziecka krew była by najlepszym rozwiązaniem,ja zaczęłam wtedy bardzo dużo o tym myśleć a że średnio co drugi tydz trafiałam do szpitala ,postanowiłam że kocham boga ale gdybym miała ratować swoje dziecko to trudno ale ja je będę ratować za wszelką cenę i nie pozwolę aby nie wykorzystać wszystkich dostępnych środków w tym krwi,i tak samo w moim przypadku w końcu miałam dla kogo żyć,mam dzieci i świadomość że albo wezmę krew albo śmierć bo nic innego nie ma w szpitalu była dla mnie oczywista że wybiorę to pierwsze ,bo żyję tu i teraz a nie wiem co będzie gdy umrę,dzieci mąż są dla mnie wszystkim.Jeszcze na początku gdy prosiłam brata starszego o pomoc tego od łączności między szpitalami ,to mnie poinformował że on nie może mi pomóc gdyż nie jestem po chrzcie i mój mąż jak i rodzina mogła by zaskarżyć świadków o ingerencje w moje życie,jedynie może mi podać namiar na szpitale gdzie mają ten zastępczy płyn,tylko po co mi taki namiar skoro często będąc w domu okazywało się że muszę migiem jechać do szpitala najbliższy około 20 km,a tamte gdzie był ten płyn były oddalone po przeszło 100km ,a u mnie wtedy liczyła się każda minuta.

4 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

.

(...)

Czy ktos cos wiecej wie na temat tego cudownegi plynu? Bo w szpitalu to tylko lekarze dostali wytrzeszcz oczu i powiedzieli mi, ze niczego takiego nie ma. Jest tylko roztwor solny i zelazo w plynie.

Tino! Nie wierz w cudowne płyny!!! Wierz bardziej lekarzom!!!

2 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyobrażam sobie Tino, co musiałaś przeżywać w związku z chorobą synka... <_<

Pozdrawiam serdecznie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witaj Tino. Jesteś dzielna. Fajnie, że tu do nas zawitałaś. Serdecznie pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tina,z tego,co wiem,Swiadkowie zachwycaja sie erytropoetyną,tzw EPO,w sporcie jest uwazana za niedozwolony środek dopingowy.

W sporym zakresie moze zastapic krew.Ja bedąc po cesarce,kiedy hemoglobina zjechała mi do 7% i była grozba podanis krwi,przywieziono mi HEMACCEL,w 1988r chyba jeszcze EPO nie było.Z tym,ze Hemaccel jest roztworem jonów mikroelementow,czyli moze posłuzyc jako wypełniacz ale rola jego podobna jest do roztworu soli fizjologicznej,czyli tyle co nic.

teraz Swiadkowie dopuszczaja przyjecie niektorych frakcji krwi,włącznie z hemoglobiną,takze rygor zelżal,

Witaj na Forum :) :) :)

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

O!

dziekuje Kasztanowa, za wyjasnienie! tego mi trzeba bylo.

Dziekuje jeszcze raz wszystkim za mile slowa. No i tez za slowa zdrowego rozsadku, bo wreszcze czuje, ze moge otwarcie porozmawiac na frapujece mnie zagadnienia.

skoncze moja opowiesc, abym mogla poruszyc pare intrygujacych mnie kwestii.

I ja tez jak Szczebiotka mialam miesniaka i dlatego konieczna byla operacja.

Tu musze wtracic, ze SJ w Niemczech sa inni niz w Polsce. Sa mniej ortodoksyjni, bardziej otwarci i luzni. Pare razy mi sie pytali robiac okragle oczy, kto mi takich rzeczy naopowiadal???

Ja tez bylam w szoku, ale mniejszy rygor podobal mi sie, bo nie sprawial wrazenia fanatykow religijnych. Jako przyklad - gloszenie. Jedna moja znajoma byla totalnie zdziwiona i zgorszona, ze uwazam, ze sie MUSI glosic. Owszem, ale ile i jak, to juz kwestia sumienia i czasu. I tak ona czasami glosila kilka godzin na miesiac. Na moje zapytanie, a co na to starsi, ona zgorszona moim tokiem myslenia opdarla mi: przeciez musze dziecko zaprowadzic do szkoly i zrobic z nim zadania, ze nie wspomne o innych obowiazkach zony i matki (dziewczyna nie pracuje). Wiec jak ona z kims porozmaiwa godzine na tematy religijne, to skrzetnie zapisuje i taki raport oddaje do zboru. I to wystarcza. Ile czasu poswieca, to juz zalezy od tego, jak sie sklada. Bardzo mi sie spodobala taka odpowiedz, bo latac po obcych domach, to ja nigdy nie zamierzalam.

No i - tak to moze byc. Wiec to, co w Pl. uslyszalam i moglam porownac, to chyba tylko tyle, ze swiadkowie w Polsce sami sobie nakladaja rygory i ciemza siebie samych.

Jednak jedan kwestia byla taka sama - transfuzja.

Wiele sie tym nie przejmowalam, zwlaszcza jak uslyszalam o tym zastepczym plynie, zrezsta i tak mnie to nie dotyczylo.

No, ale jak to w zyciu, okazalo sie, ze musze miec operacje. Wiec wypelnilam wszystkie papiery, ze ja chce miec operacje bez krwi. Spytalam wczesniej swiadkow: jak i co, bo jeszcze nie bylam ochrzcona, zeby mi pomogli.

Oczywiscie, nie ma sprawy - pomaga. (To nie tak jak u Szczebiotki, ze to nie ich sprawa, bo jeszcze bez chrztu O_O )

W nocy przed operacja dostalam taki krwotok, ze nie moglam chodzic, bo mialam kosci jak z waty. Zemdlalam, ocucilo mnie pogotowie, ktorzy chcieli mi podac roztwor soli, ale ja jak zobaczylam igle, to na wpol przytomna krzyczalam (chyba szeptalam), ze ja nie chce krwi.

Uspokoili mnie i pokazali, ze to nie krew. Ja musze tu dodac, ze ten lekarz byl bardzo wyrozumialy na moje "poglady" i nawet chyba go rozczulia taka wiara. Bo oczywiscie musialam wytlumaczyc: dlaczego, ze to kwestia wiary.

A ze wszytsko dzialo sie w nocy, po ktorej jako pierwsza mialam miec operacje w tym dniu operacje, wiec tylko zaczeto mnie przygotowywac na nia.

Lekarz przed sama operacja przyszedl do mnie i powiedzial, ze mam bardzo niski poziom hemoglobiny i ze w trakcie operacji strace dodatkowo krew. I moze tak byc, ze jesli nie podadza mi krwi, to umre. Zebym sie zastanowila jeszcze raz. On daje mi chwile do namyslu i zaraz przyjdzie po moja decyzje.

I wtedy to do mnie dotarlo. Znowu proba!?!

I wiecie, mi tak juz na zyciu nie zalezalo, jakos tyle w zyciu przeszlam, ze moglabym umrzec.

Ale...

moje poltoraroczne dziecko...

Moj maz nie dalby sobie sam rady. On go kocha, ale ja wiedze, ze nie potrafil zrozumiec, o co chodzilo malenstwu. Denerwuje sie, bo go nie rozumie i czesto dochodziloby do krzyku i awantury, gdyby nie ja. Jako matka potrafie zrozumiec niewypowiedziane slowa i zazegnac konfliktom, zanim sie zaczely. W ten sposob maly mogl rosnac bez stresu i bez placzu. A moj dzieciaczek jest taki delikatny, watly i wrazliwy...

Pomyslalam, ze najgorsze sa dla maluszka pierwsze lata zycia, kiedy to wlasnie najbardziej potrzebuje matki.

I wtedy dotarl do mnie ten konflikt: ze albo sie nie zgadzam - wychodze zwyciesko z proby, albo smierc na wieki - za to maly ma matke. Oczywiscie wtedy w tym stanie mojej choroby, to ja bylam pewna, ze jak sie odwroce od Jehowy , to napewno i On sie odwroci ode mnie, wiec skutkiem takiej transfuzji bedzi HIV, albo wirus watraby. Jakos przyjelam za pewnik, ze zachoruje i wyliczylam, ze mi zostanie 5-10 lat zycia.

I znowu ta mysl, ze wlasnie te 5 lat dla malego jest najwazniejsze, bo jak juz bedzie umial mowic, to powie ojcu o co mu chodzi, wiec za te 5 lat bedzie juz mial potrzebna ochrone.

I z bolem serca zadecydowalam, ze sie poswiecam dla malego. Oddaje swe zycie wieczne za te jego 5 lat, kiedy to jestem mu niezbednie potrzebna.

Gdy lekarz przyszedl zadecydowalam:

operacja bez krwi, ale jesli rzeczywiscie nie bedzie innego wyjscia, prosze mnie ratowac. Bo ja musze zyc - dla synka.

Moj stan psychiczny trudno opisac.

Swiadomosc, ze nie potrafilam zaufac Jehowie, co bedzie w przyszlosci z synkiem, byla dla mnie przegrana w probie.

Szatan zwyciezyl.

W totalnym dolku psychicznym zawieziono mnie na operacje.

Po przebudzeniu uslyszalam, ze moj poziom hemglobiny spadl do 4.6. Pielegniarka spytala, dleczego jeszcze nikt mi nie podal transfuzji. Inna jej odparla, ze jestem swiadkiem Jehowy. Tja....

Bo okazalo sie, ze jednak w trakcie operacji nie musiano mi podac tej krwi, co z drugiej strony mnie cieszy ze wzgledu na mogace wystapic komplikacje.

Ale... Mialam takiego okropnego kaca moralnego...

Pojawili sie tez starsi ze zboru i wiecie co? w szpitalu powiedziano im , ze odmowilam przyjecia krwi w KAZDYM przypadku!!!

Ja mialam wrazenie, ze personel szpitala na moja prosbe powiedzialby im bez drgniecia okiem, ze nie dostalam transfuzji i to nawet gdyby ja przyjela!!!

NIe wiem tez, czy cos takiego nie mialo juz miejsce.

No dobra, ale o co mi chodzi. Tu pojawily sie pozniej watpliwosci. Bo to chyba normalne, ze matka chce chronic swe dzieci, wiec jesli ja bylam w stanie oddac swe zycie wieczne dla malego , to tez chyba normalne dla Boga.

Wiec nie powinien miec o to pretensji i nie powinnam isc na zaglade.

No i z ta mysla po jakisms czasie, gdy juz wyzdrowialam - zaczelam dalej studiowac z SJ.

Powiedzialym im jednak o moich watpliwosciach i ze teraz, gdybym miala wybor transfuzja, albo zycie, to wybralabym transfuzje!

A one mi na to, ze transfuzja jest teraz kwestia sumienia.

Wiecie jak ja sie poczulam? JAk by mi ktos dal obuchem w lepetyne!

To ja "trace zycie wieczne" dla malego, po operacji mam totalnego kaca moralnego, co powoduje 2 razy dluzszy proces rekonwalescencji, a oni mi teraz mowia, ze to moj wybor?

Cos nie tak, no nie?

Dlatego tez zaczelam sie zastanawiac nad dogmatami u SJ i stwierdzialam, ze najwazniejsze jest - zachowac zdrowy rozsadek.

W tym czasie maz postawil mi ultimatum, swiadkowie albo on, bo inaczej rozwod i ze zabierze mi syna.

Ja i tak zaczelam sie oddalac od SJ po tym calym wydarzeniu.

Przerwalam studium, a SJ zrozumieli, ze musze byc posluszna mezowi.

W zeszlym miesiacu przyszli do mnie, aby rozpoczac znowu studium 0_0!

Aby mnie wzmocnic! PRzyniesli tez strawe duchowa.

No bo jak juz bede silna, to bede mogla odejsc od meza

0_0

Ja musze przyznac, ze na te potkniecia w dogmatach SJ zaczelam patrzec przez palce, bo najwazniesza jest przeciez wiara w samego Boga, a oni jak to ludzie, znowu cos pokrecili.

Ale jak przyszli z tym tekstem, zebym mogla sie rozwiesc, to mi slow zabraklo...

TRzeci raz?

Nie dziekuje. W koncu z mezem prowadzimy w miare szczesliwe malzenstwo.

To znaczy tego im nie powiedzialam, bo te przemyslenia mialam po ich wyjsciu.

No i teraz przypadkiem trafilam na to forum, taka na wpol niezdecydowana, "w te, czy we wte".

Myslalam, ze jednak to oni nauczyli mnie wiary w Boga, to przez nich poznalm Jehowe, za to jestem im wdzieczna.

Ale czy Bog rzeczywiscie jest z nimi?

Jakos juz tak nie wydaje mi sie...

Do tego doszly inne watpliwosci, przeczytalam kilka watkow w tym forum i mam niezly galimatias.

tak...

Edited by Tina
5 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kochana Tino,jesteś bardzo rozsądną, czyli zdrowo-myślącą kobietą. Jeśli potrzebny Ci Bóg, to w niego wierz i módl się do niego.

Jeżeli istnieje (ja też mam niezły galimatias), to na pewno jest miłością i nie potrzebuje żadnych kółek różańcowych, aby w niego wierzyć. I to, czy przyjmiesz krew, czy nie, to dla niego "rybka". Ważne jest, abyś Ty była szczęśliwa.

Żyj sobie tak, jak sobie to umyśliłaś i ułożyłaś.

Życzę Ci szczęścia i zdrowia dla Twojego dzieciątka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyjemnie się czyta. Też czekam na cdn...

Share this post


Link to post
Share on other sites

HGB na poziomie 4,6 to tragedia wręcz - nie można samodzielnie stać na nogach.

 

Ja miałem na poziomie 5,3 więc szybko mi zaaplikowali krew, jednak poprawa była

zawsze góra na tydzień i znowu hemoglobina leciała w dół...co póżniej dopiero okazało

się (po prawidłowej diagnozie i operacji), że jest to skutek guza trzustki i dość znacznie

zaatakowanej śledziony... itd.

 

Śledzinę ciachnęli całkowicie i 3/4 trzustki plus część żołądka... i wreszcie  hemoglobina

przestała szaleć i do dzisiaj mam na poziomie 12,3 bez żelaza, tabletek, kroplówek...itp.

 

Gdybym był w tym trudnym dla siebie okresie świadkiem, to bez niczego zaliczyłbym glebę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziekuje wszystkim za cieple slowa. To naprawde bardzo mile.

Obecnie musze zajac sie opracowaniem materialu na ponad 200 stron, w zwiazku z czym zrobie przerwe w nadawaniu.

Musze przyznac, ze sie do tego zmuszam, bo forum strasznie mnie wciagnelo i najchetniej wszystko naraz przeczytalabym. Niestety jak widze, to nie jest osiagalne w krotkim czasie - trzeba powoli i dokladnie, bo jak zdazylam sie zorientowac - forum jest bardzo duze i wiele tu ciekawych watkow.

A ja mam tez inne naglace sprawy do zalatwienia.

Jeszcze raz dziekuje wszystkim, bo sprawiacie, ze czuje sie jak w domu. Mam na mysli, ze mam poczucie zrozumienia, akceptacji i podobnych dylematow. I przede wszystkim - ktos tez juz cos podobnego przezyl. Moge wiec porownac rozwiazania.

:D

W skrocie - dziekuje, ze jestescie.

Edited by Tina
4 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spokojnie, zrobisz swoje to wrócisz

 

 

dziekuje ze jestescie.

 

 

To raczej my dziękujemy za Ciebie ;)

Edited by yogiii

Share this post


Link to post
Share on other sites

HGB na poziomie 4,6 to tragedia wręcz - nie można samodzielnie stać na nogach.

 

Ja miałem na poziomie 5,3 więc szybko mi zaaplikowali krew, jednak poprawa była

zawsze góra na tydzień i znowu hemoglobina leciała w dół...co póżniej dopiero okazało

się (po prawidłowej diagnozie i operacji), że jest to skutek guza trzustki i dość znacznie

zaatakowanej śledziony... itd.

 

Śledzinę ciachnęli całkowicie i 3/4 trzustki plus część żołądka... i wreszcie  hemoglobina

przestała szaleć i do dzisiaj mam na poziomie 12,3 bez żelaza, tabletek, kroplówek...itp.

 

Gdybym był w tym trudnym dla siebie okresie świadkiem, to bez niczego zaliczyłbym glebę ;)

No to tez niezle zaliczyles przezyc.

Chm... jak to powiedzial Nietzsche:

to co nas nie zabija, czyni nas silniejszymi.

Edited by Tina

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

Ustronie Morskie noclegi blisko morza