Ciekawym dowodem wiarygodności Księgi Rodzaju jest opis sprzedania Józefa przez jego braci. Pisze o tym Kenneth Kitchen w książce „Ancient Orient and Old Testament”:
„Cena 20 sykli srebra zapłacona za Józefa w Rdz 37, 28 jest zwyczajową ceną za niewolnika w XVIII wieku przed Chr. Wcześniej za niewolnika płacono mniej (przeciętnie 10-15 sykli), później cena stopniowo rosła. To kolejny szczegół dotyczący tego okresu historycznego.”
Jak widać, autor Księgi Rodzaju podał właściwą cenę, jaką płacono za niewolnika w czasach Józefa. Musiał więc zapisywać autentyczną, przekazaną mu przez przodków historię.
Źródło informacji:
Josh McDowell, Przewodnik apologetyczny, tłum. Aleksandra Czwojdrak, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2002, s. 107.
W necie
**************************************************************************
Kilka lat temu „Gazeta Wyborcza” informowała o sensacyjnym odkryciu izraelskich archeologów. Potwierdzało ono prawdziwość starotestamentowej relacji na temat zleconej przez króla judzkiego Ezechiasza (Hiskiasza) budowy tunelu Siloam:
«”To właśnie Ezechiasz zamknął górne ujście wód z Gichonu i poprowadził je prosto w dół ku zachodowi, do Miasta Dawidowego” (2 Krn 32, 30) – tyle mówi Druga Księga Kronik. Naukowcy jednak sceptycznie podchodzili dotąd do tekstu Biblii.
Jedyne naukowe świadectwo pomocne przy ustaleniu wieku tunelu – inskrypcja znaleziona przypadkowo w 1880 roku – podzieliło archeologów. W przeciwieństwie do innych napisów z tego okresu, które chwaliły architektoniczne osiągnięcia władców, tablica z Siloam nie zawiera informacji o budowniczym tunelu.
Nawet zakładając trafność ustalenia czasu samej inskrypcji, czyli VIII wiek p.n.e., niektórzy archeolodzy uważali, że jest ona kopią wcześniejszego napisu. Sam tunel byłby w takim wypadku starszy niż inskrypcja. Wedle konkurencyjnej koncepcji tunel został wydrążony dopiero w drugim wieku przed Chrystusem.
[...] Impas w badaniach przełamali Amos Frumkin z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, Aryeh Shimron z Izraelskiego Instytutu Geologicznego i Jeff Rosenbaum z Uniwersytetu Reading w Wielkiej Brytanii. W dzisiejszym „Nature” dowodzą, że biblijny opis budowy tunelu jest trafny – wodociąg został zbudowany przez króla Judy Ezechiasza na przełomie VIII i VII wieku p.n.e.
Jak to ustalili? Wywiercili w różnych miejscach tunelu 15 dziur, z których pobrali próbki. Potem zbadali je za pomocą metody radiowęglowej, mikroskopu elektronowego i promieni rentgenowskich.
Badania nie byłyby możliwe, gdyby nie specyficzna budowa tunelu. Jego spód, ściany, a czasami nawet sufit zostały zaraz po zbudowaniu wytynkowane. Starożytni chcieli w ten sposób uniknąć strat wody, która mogłaby uciekać przez skalne szczeliny. Sufit wodociągu nie był jednak aż tak dokładnie zabezpieczony i w wielu miejscach woda przesączała się do wnętrza tunelu. Dzięki temu naukowcy mogli zbadać powstałe tam stalaktyty.
Zaprawa, którą przewiercili archeolodzy, najczęściej składała się z trzech warstw. Najstarsza z nich zawierała kawałki organiczne, fragmenty kości, a także węgiel drzewny i popiół. Tego właśnie trzeba było archeologom.
[...] W żadnej z wywierconych przez siebie dziur nie znaleźli osadów, które znajdowałyby się pomiędzy pierwszą – najstarszą – warstwą zaprawy a skałą. Co to znaczyło? To, że tunel został wytynkowany natychmiast po jego wydrążeniu. Mogli więc założyć, że jeśli zdołają określić wiek pierwszej warstwy tynku, to tym samym znajdą przybliżony czas wydążenia samego tunelu.
Dzięki badaniom za pomocą metody radiowęglowej szczątków roślin z najstarszej zaprawy uczeni określili, że została ona nałożona pomiędzy 800 a 510 rokiem p.n.e. Potem zbadali jeszcze kawałek drewna, który wpadł do zaprawy. Okazało się, że rosło ono w latach 822-796 p.n.e. i do tunelu mogło trafić co najwyżej sto lat później. Na koniec uczeni badali jeszcze stalaktyty pobrane z sufitu tunelu – okazało się, że mają one co najmniej 2,5 tys. lat.
[...] Ostatecznie archeolodzy ustalili, że najbardziej prawdopodobny wiek tunelu to ok. 2700 lat. Te ustalenia zgadzają się z biblijnym tekstem, który autorstwo tunelu przypisuje królowi Ezechiaszowi [...].»
Źródło informacji:
Tak stary jak Testament, „Gazeta Wyborcza”, 12.09.2003.
Tam że
*************************************************************************************
Badania archeologiczne, prowadzone na obszarze Bliskiego Wschodu, doprowadziły do odkrycia bardzo ciekawych tekstów źródłowych, z których wyłania się obraz społecznych, prawnych i obyczajowych realiów, panujących na tym obszarze w II tysiącleciu p.n.e. Potwierdzają one wiarygodność relacji Księgi Rodzaju. Okazuje się bowiem, że opisane w niej obyczaje patriarchów są zbieżne ze zwyczajami ludów, wśród których przebywali praojcowie plemion hebrajskich. Zwraca na to uwagę John Bright, jeden z najwybitniejszych znawców historii starożytnego Izraela:
«Wiele wydarzeń w opowiadaniu Księgi Rodzaju wyjaśnia się w świetle obyczajów, które panowały w II tysiącleciu. Teksty z Nuzi, które odzwierciedlają prawo zwyczajowe przeważnie ludności huryckiej, zamieszkałej w rejonie wschodniego Tygrysu w XV stuleciu, przynoszą pod tym względem szczególnie obfity plon. Chociaż datują się one z nieco późniejszego wieku i pochodzą z obszaru, przez który Hebrajczycy nigdy nie wędrowali, bez wątpienia zawierają prawną tradycję o wiele bardziej rozpowszechnioną i starożytną. Trzeba pamiętać, że już w XVIII stuleciu ludność semicka górnej części Żyznego Półksiężyca była mocno zmieszana z Hurytami, którzy kilka wieków później stanowili tam element dominujący. Byłoby zaiste dziwne, gdyby ich zwyczaje nie były znane „amoryckiej” ludności tego obszaru, od której przecież mogli oni niektóre z nich zapożyczyć. W każdym razie teksty z Nuzi rzucają światło na wiele skądinąd zagadkowych spraw. Tak na przykład obawa Abrahama (Rdz 15, 1-4), że jego sługa Eliezer zostanie jego dziedzicem, staje się zrozumiała w świetle adopcji, praktykowanej w Nuzi. Bezdzietne pary małżeńskie adoptowały zwykle syna, który im usługiwał, dopóki żyli, i z chwilą ich śmierci zostawał spadkobiercą. Gdyby jednak urodził się naturalny syn, to ten adoptowany musiałby zrezygnować z prawa dziedziczenia. Inny przypadek. Sara dała swoją niewolnicę Hagar Abrahamowi jako konkubinę (16, 1-4), a właśnie w Nuzi umowa małżeńska zobowiązywała żonę, jeśli była bezdzietna, do dostarczenia mężowi kobiety zastępczej. Jeśli z takiego związku urodził się syn, to nie wolno było wygnać żony-niewolnicy i jej dziecka, co tłumaczy niechęć Abrahama do odprawienia Hagar i Izmaela (21, 10n). W przypadku opowieści o Labanie i Jakubie teksty z Nuzi są szczególnie pouczające. Adopcja Jakuba przez Labana (31, 14n) i wreszcie kradzież bożków Labana przez Rachelę – wszystko to znajduje wytłumaczenie w świetle obyczajów panujących w Nuzi. [...]
Paralele takie nie ograniczają się do tekstów z Nuzi, ponieważ są dowody, że podobne zwyczaje odnoszące się do małżeństwa, adopcji, dziedziczenia itp. zachowywano w II tysiącleciu w różnych częściach Żyznego Półksiężyca. Na przykład datowana na XV w. umowa małżeńska z Alalach w północnej Syrii (gdzie ludność już od dawna była w dużej mierze hurycka) wskazuje, ze ojciec mógł nie liczyć się z prawem pierworództwa i wyznaczyć syna, który mógłby być „pierworodny”. Tutaj małżonek zastrzega sobie, że jeżeli jego żona nie urodzi żadnego syna, to będzie mógł uznać za żonę swoją własną siostrzenicę (nie niewolnicę), ale syn z małżeństwa z pierwszą żoną, gdyby go później miała, będzie „pierworodnym”, nawet gdyby wcześniej miał synów z innej żony (innych żon). Jeszcze raz przypomina się wspomniany wyżej przypadek Sary i Hagar. Przychodzi też na myśl sposób, w jaki Jakub wybrał Efraima „jako pierworodnego” zamiast Manassesa, najstarszego syna Józefa (Rdz 48, 8-20), i odrzucił swego własnego pierworodnego syna Rubena, wybierając Józefa, syna ulubionej żony, Racheli (Rdz 48, 22; 49, 3n; por. 1 Krn 5, 1n).»
Źródło informacji:
John Bright, Historia Izraela, tłum. Jan Radożycki, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1994, s. 79-80.
Net
***********************************************************************************
Ciekawe światło na problem wiarygodności biblijnych relacji dotyczących okresu patriarchów rzuca dokonana przez Johna Brighta analiza imion hebrajskich z II tysiąclecia p.n.e.:
«[...] imiona z opowieści o patriarchach doskonale harmonizują z tą klasą imion, o których wiemy, że były powszechnie używane w II tysiącleciu zarówno w Mezopotamii, jaki i w Palestynie, zwłaszcza wśród amoryckiej części ludności. Na przykład spośród imion samych patriarchów imię „Jakub” występuje w osiemnastowiecznym tekście z Chagar Bazar w górnej Mezopotamii (Ja’qub-el) jako imię hyksoskiego naczelnika (Ja’qub-’al) i jako palestyńska nazwa miejsca w piętnastowiecznym wykazie Tutmosisa III, a przykładów imion utworzonych z tego samego źródłosłowu dostarcza osiemnastowieczny wykaz egipski zachowany w Mari i gdzie indziej. Imię „Abram” pojawia się w tekstach babilońskich z czasu I dynastii oraz, być może, w Tekstach przekleństw, a imiona zawierające te same składniki z kolei znaleziono w Mari. Chociaż nie ma przykładu imienia „Izaak”, a także, jak się zdaje, imienia „Józef”, oba należą do szczególnie charakterystycznego wczesnego typu. Następnie imię „Nachor” występuje w tekstach z Mari jako nazwa miasta (Nachur) leżącego w sąsiedztwie Charanu (jak w Rdz 24, 10). Późniejsze teksty asyryjskie (w których „Nachur” występuje jako „Til-nachiri”) także zawierają imiona „Til-turachi” (Terach) i „Sarugi” (Serug). Z imion synów Jakuba „Beniamin” pojawia się w tekstach z Mari jako duża konfederacja plemion. Imię „Zebulon” występuje w Tekstach przekleństw, a imiona oparte na tym samym źródłosłowie co Gad i Dan znane są z Mari. „Izmael” i może „Lewi” występują w tekstach z Mari, a imiona pokrewne z „Aszer” i „Issachar” znajdują się w wykazie egipskim z XVIII w.
Do tego obecnie należy dodać jeszcze wcześniejsze teksty z Ebla, w których, jak słyszymy, spotyka się liczne imiona osób znane nam z Biblii: Abram, Eber (por. Rdz 10, 21n; 11, 14n), Izmael, Ezaw, Saul, Dawid, Izrael, oraz inne. Dowiadujemy się także, że miasta noszące nazwy według imion różnych przodków Izraela (Rdz 11, 10-26) są tam również wymienione: Faliga (Peleg), Sarugi (Serug), Til-turachi (Terach), Nachur (Nachor) i Charan.
Wprawdzie w żadnym z tych przypadków nie mamy nawet prawdopodobnej wzmianki o samych patriarchach biblijnych, lecz obfitość takich imion w tekstach im współczesnych jasno wskazuje, że górna Mezopotamia i północna Syria miały w istocie ludność spokrewnioną z przodkami Izraela w średniej epoce brązu i w stuleciach poprzednich. Umacnia to przekonanie o starożytności tradycji, a także twierdzenie autora biblijnego, że przodkowie Izraela przywędrowali z tego ogólnie określonego obszaru, czyni bardziej prawdopodobnym. Fakt, że przykłady niektórych spośród tych imion można znaleźć jeszcze w tekstach sięgających lat I tysiąclecia, bynajmniej nie osłabia tego wrażenia. Imiona należą do wczesnego typu i z pewnością nie są charakterystyczne dla późniejszej nomenklatury izraelskiej. [...] Żadne z imion samych patriarchów w ogóle nie pojawia się, a bardzo niewiele imion ludzi z nimi związanych występuje ponownie jako imiona własne w Izraelu w ciągu całego okresu biblijnego.»
Źródło informacji:
John Bright, Historia Izraela, tłum. Jan Radożycki, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1994, s. 77-79.
net
Cztery ciekawe fragmenty. Co wy na to?
Użytkownik I'm Zbig edytował ten post 01 maj 2011 - 13:48









