Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatniej godziny
  2. moje relacje ze świadkami

    Też zauważyłem; mówię jestem z Torunia - aaaa Rydzyk,
  3. Today
  4. Jak obalić 607?

    Od kiedy liczyć początek 70 lat niewoli żydów oraz początek Czasów Pogan? Na prośbę Roszady przeszukałem publikacje WTSu celem ustalenia jaki dzień wg nich jest początkiem 70-letniej niewoli a tym samym początkiem "Czasów Pogan". Oto wnioski 2 Królów 25 podaje kiedy zdobyto Jerozolimę: Wersety 3 i 4: A werset 8 i 9 dodają Wg moich wyliczeń w oparciu o http://calculla.pl/formaty_dat dziewiąty dzień czwartego miesiąca to 14 czerwca 607 (przyjmuję chronologię WTSu). Natomiast piąty miesiąc i siódmy dzień to 11 lipca 607. Wtedy zdobyto Jerozolimę. Jednak żadna z tych dat nie jest wg WTS początkiem niewoli, a tym samym początkiem Czasów Pogan. Strażnica w06 15.1 strona 19 mówi: Twierdzi się zatem, że początek 70 lat należy liczyć od 7 miesiąca, który zaczynał się 13 września. Wg WTSu miasto zostało do tego czasu całkowicie zniszczone oraz wyludnione (nikt tam nie mieszkał przez kolejne 70 lat) Jakie problemy tu występują: Po pierwsze, WTS twierdzi, że okres spustoszenia trwał DOKŁADNIE 70 lat, i zakończył się też w 7 miesiącu. Nie uwzględnia jednak tego, że pierwsza ofiara po powrocie była złożona 1 dnia 7 miesiąca, a Gedaliasza zamordowano w trakcie 7 miesiąca, co powoduje, że nie mamy 70 lat co do miesiąca, tylko z pewnym zaokrągleniem. Po drugie, 2 Królów 25:22-26 mówi o spisku na życie namiestnika Gedaliasza i ucieczce pozostałych żydów do Egiptu. Jeżeli Nebukadneccar ustanowił namiestnika w 5 miesiącu, to trudno liczyć na to, by przygotowano i przeprowadzono spisek na jego życie w około 2 miesiące. Bardziej prawdopodobne jest to, że był to 7 miesiąc, ale któregoś kolejnego roku. Księga Jeremiasza 40 rozdział mówi, że po ustanowieniu Gedaliasza życie w Jerozolimie wracało do normalności. Spisek i wydarzenia późniejsze zdają się być rozciągnięte w czasie. Zatem ucieczka nie nastąpiła w 607, tylko 606, 605 a może 604 (wg chronologii WTSu) Po trzecie, sama Biblia potwierdza, że ucieczka do Egiptu po zabójstwie Gedaliasza nie nastąpiła natychmiast. Zobaczmy Ezechiela 33:21 i 27 Kiedy to było? Książka Pismo natchnione mówi: Jeśli wierzyć przelicznikom, był to 15 grudnia 607. Wg Jehowy w zdobytym Jeruzalem wciąż mieszkali ludzie, nie była ona zatem całkowicie spustoszona. Nie wiadomo jak długo jeszcze ktoś tam mieszkał. A może nigdy nie została wyludniona? Nie sprawdzałem co mówi historia. Wnioski: 1. Jak by nie liczyć, nie da dokładnie ustalić dnia, będącego początkiem 70 lat. 2. Wydarzenia związane ze zburzeniem Jerozolimy są rozciągnięte w czasie 3. Jakakolwiek data z 1914 roku, wybrana przez WTS za dzień końca Czasów Pogan nie będzie oparta na faktach. KONIEC
  5. Jak obalić 607?

    Jeszcze raz wracam do tematu. Tym razem chcę pokazać kilka niespójności w artykułach z października i listopada 2011 ze Strażnicy 1. Na czym opierają się uczeni? Dobrze by było, żeby WTS zdecydował, czy uczeni opierają się na kanonie Ptolemeusza i Berossosa, czy jednak na tabliczkach klinowych 2. Czy są uczeni popierający rok 607? Słowa "zwykle" i "większość" sugerują, że są tacy, którzy uznają rok 607. Wygląda jednak na to, że ich nie znaleziono, skoro cytuje się jedynie tych którzy NIE popierają roku 607. Mi osobiście jest znany jeden naukowiec popierający rok 607: Rolf Furuli, ale jego nie można liczyć, bo jest SJ 3. Jeden czy wielu? Jednocześnie tabelka podaje, że pominął jednego - Ewil-Merodacha, który panował 9 miesięcy. Zatem pominął niektórych czy jednego? 4. Historia fragmentaryczna? A czy tego samego nie można powiedzieć o Biblii? W końcu ona też opisuje jedynie fragmenty życia władców, a nie każde wydarzenie. Zatem, czy można polegać na wnioskach wysnutych z tak niekompletnego biblijnego zapisu? 5. "Wiele" ważniejsze niż "wszystkie"?? Wszystkie odnotowane pozycje pasują do 587, a wiele pasuje do 607, zatem bardziej przemawia to za 607. Wiele oznacza więcej niż wszystkie?? Logika na poziomie absurdu. A podobno nie naciągamy faktów......
  6. Jak obalić 607?

    W uzupełnieniu moich postów odnośnie 607, a w szczególności okresów bezkrólewia i koregencji: Kiedy wg SJ miała miejsce ta koregencja? I czy jest uwzględniona w wyżej omawianej tabelce? To zadanie dla wnikliwych. Leniuszkom podpowiem – nie jest. 2 Królów, 14:1,2 Amajasz panował w Judzie 29 lat. teraz werset 23: Jeroboam zaczął panować w dziesięcioplemiennym królestwie Izraela w 15 roku Amacjasza. Skoro Amacjasz panował 29 lat, to w którym roku Jeroboama zmarł i kiedy powinien zacząć panować kolejny król? Z matematyki wynika, że po 14 latach panowania Jeroboama Amajasz już nie żył. A kiedy zaczął panować kolejny król w Judzie? 2 Królów 15:1 Co działo się między 14 rokiem Jeroboama, gdy zmarł Amacjasz a 27 rokiem Jeroboama? Wygląda to na dziurę, czyli okres bezkrólewia. Czy tabelki WTSu to uwzględniają? Nie. Zobaczcie załącznik. Wcześniej liczyliśmy, że z tabelki WTSu wychodzimy na rok 603 a nie 607. Dodajmy do 603 roku jeszcze 13 lat dziury i wychodzimy na 590. A 590 to zdecydowanie bliżej 587 niż 607
  7. Jak obalić 607?

    Dodatkowe źródła Krytyczna analiza (3) i (4) http://www.jwstudies.com/Critique_Part_A_of_Jerusalem_Destroyed_part_2.pdf Wyliczenie długości trwania okresu neobabilońskiego jedynie na podstawie publikacji WTS: https://www.reddit.com/r/exjw/comments/37e61s/587_vs_607_jw_sources_only/ Historia zmiany roku 606 na 607 w chronologii WTSu: http://corior.blogspot.com/2006/02/history-of-change-of-606-to-607-bc-in.html 10-częściowy artykuł na temat daty zburzenia Jerozolimy http://watchtower.org.pl/iszbin/nabuch.htm Szczególnie polecam część 7 http://watchtower.org.pl/iszbin/nabuch07.htm która w przedziwny sposób zgodna jest z tabelką opisaną przeze mnie w części „problemy z matematyką”. Jan Lewandowski także dochodzi do roku 603 (a nie 607!) analizując lata panowania werset po wersecie w Biblii.
  8. Jak obalić 607?

    Na zakończenie… Dla wielu młodszych stażem SJ rok 607 p.n.e. nic nie znaczy. Nie mają oni pojęcia o tym, że historia świecka wyznacza datę zburzenia Jerozolimy na inny rok, niż podaje im WTS. Niewielu potrafi sensownie połączyć ze sobą rok 607 i 1914. Jeszcze mniej z nich dostrzega w jaki sposób przesunięcie daty zburzenia Jerozolimy z 607 na 587 (20 lat w przód) ma wpływ na podstawę ich wierzeń. Dzieje się tak dlatego, że w publikacjach WTS trudno znaleźć obfitość materiału na ten temat. Na przestrzeni ostatnich 20 lat pojawiły się raptem 3 artykuły. Ten z 1997 roku nie jest dostępny w internetowych i tabletowych wersjach biblioteki WTS. Natomiast dwuczęściowy artykuł z 2011 roku napisany jest w tak skomplikowany sposób, że potrzeba ogromnego wysiłku umysłowego, by go przeczytać ze zrozumieniem. Zwróćcie uwagę na młodą Natalię [imiona są przypadkowe], przygotowującą się do chrztu. Nigdy nie lubiła historii w szkole. Astronomia i różne kalendarze to dla niej zupełnie inny świat. Zamiast czytać o 607 cieszy się, że rodzice przestaną jej suszyć głowę chrztem. Pomyślcie o siostrze Esterze, lat 65. Większość życia pracowała w sklepie spożywczym, ale mimo to ma problem z liczeniem lat sprzed naszej ery. Jest przekonana, że tak mądre wywody muszą być prawdziwe. Przyjrzyjcie się bratu Janowi. Jest starszym, ma 55 lat. Skończył zawodówkę i całe życie wstawał o 4 rano by zdążyć do pracy na 6.00. On ma całkowite zaufanie do Niewolnika. Wprawdzie nic nie rozumie z tego co przeczytał, ale jest pewien, że to prawda Jest też brat Maciej, nieco po czterdziestce, koordynator grona starszych. Miał to szczęście, że skończył studia techniczne i pracuje w korpo. Zapoznał się z artykułem. Największe wrażenie zrobiły na nim przypisy. Podano nawet nazwę programu komputerowego! Właściwie nic więcej już nie potrzebuje, by zaufać podanym „faktom”. Nie dziwi mnie, że trudno znaleźć w zborach osoby, z którymi można by porozmawiać na temat własnych wątpliwości co do historii. Pamiętam, że gdy się ukazał artykuł w 2011 roku, podjąłem wysiłek by go przeczytać i zrozumieć. Niestety, bez powodzenia. Zabrakło mi determinacji. Powróciłem do niego dopiero po 3-4 latach, gdy natknąłem się na publikacje Carla Olofa Jonssona. Później obserwowałem jak nadzorca obwodu był wyjątkowo zdziwiony, gdy pokazałem mu „Pomoc do studiowania Biblii” i niesumującą się tabelkę. Zbył mnie śmiechem i nie znalazł już czasu na merytoryczną rozmowę. --- Dla żadnego ugrupowania religijnego – oprócz Świadków Jehowy – rok 607 czy 587 nie ma większego znaczenia. Jest to zwykłe wydarzenie historyczne, które może być umieszczone w dowolnym punkcie czasu, bez szkody czy zysku dla wierzeń danej osoby. Jednak Ciało Kierownicze co jakiś czas czuje potrzebę podania „przekonujących dowodów” na potwierdzenie roku 607. Dlaczego tak jest, skoro praktycznie nikogo to nie interesuje? Pisałem już o tym w części „to my decydujemy co jest wiarogodne!”. CK musi za wszelką cenę podtrzymywać u wyznawców przekonanie, że rok 607 jest datą zburzenia Jerozolimy. Jakakolwiek modyfikacja tej daty powoduje zawalenie się wielkiej doktrynalnej budowli, opartej na fundamencie 2520 lat rozpoczynających się w 607 p.n.e. Ta konstrukcja, wznoszona od czasów Russela, stała się całkowicie zależna od jednej daty. CK nie ma wyjścia; musi trwać w błędzie. Zauważmy, jakimi metodami posługuje się WTS w celu udowodnienia swoich racji. Pseudonaukowe wywody w Strażnicy próbują zarzucić nierzetelność naukowcom. Na potrzeby argumentacji tworzone są własne wersje kalendarza. WTS jest nawet w stanie przyznać, że nie czyta Biblii, jeśli ma to pomóc w zasianiu wątpliwości co do faktów historycznych. --- Warto zadać sobie pytanie – czy łatwo jest przekonać SJ że zburzenie Jerozolimy w 607 to bujda? Nie, to wcale nie jest proste. Ten artykuł powstał jako próba pomocy otwartym na dowody SJ. Zakładałem, że będzie krótki, bo obszernych publikacji jest wiele. Starałem się pisać jak najkrócej i dosadnie. Mimo to (Włodek – wybacz) spotkałem się z zarzutem, że piszę zbyt naukowo. Zarzut ten stanął na forum, na którym, wiele na to wskazuje, są osoby bardzo otwarte na wiedzę, starannie analizujące fakty. Ze Świadkami Jehowy, podchodzącymi do nauki z pewną rezerwą, będzie o wiele trudniej. Trzeba być na to przygotowanym. Świadku Jehowy – jeśli to czytasz, jeśli dotarłeś do tego miejsca artykułu, to znak, że myślisz. To naprawdę bardzo dobrze! Zapewne po lekturze czujesz się nieco skonsternowany. Być może mówisz sobie „to niemożliwe, 607 nie może być nieprawdziwy…”. Nie przyjmuj na wiarę tego co napisałem. Sprawdź sam. Bądź jak Berejczycy (Dzieje 17:10, 11). A jednocześnie bądź gotowy przyjąć to, na co sam zebrałeś dowody. Twój świat być może na chwilę legnie w gruzach, ale obudzisz się w lepszej rzeczywistości, w której już nie pozwolisz sobą manipulować.
  9. Jak obalić 607?

    Tabliczki astronomiczne – zapnijcie pasy, będzie odlot [opracowałem na podstawie http://kristenfrihet.se/vtsvar/vtsvar2.pdf strony 18 i kolejne] (4) na stronie 24 i 25 próbuje się rozprawić z tabliczkami astronomicznymi. Opisuje je jako „świadectwa klinowe, które zawierają opis pozycji Słońca, Księżyca, planet i gwiazd w połączeniu z takimi informacjami historycznymi, jak rok panowania króla.” I choć podtytuł mówi o tabliczkach i dokumentach w liczbie mnogiej, to treść dotyczy dokładnie jednej z nich, nazywanej VAT 4956. My też przyjrzymy się jej dokładniej. Będzie sporo wyliczeń i odniesień do kalendarza; będzie naprawdę ciężko. Wytrzymajcie. Nie zadowalajcie się jedynie podsumowaniami – musicie być pewni swojego duchowego dziedzictwa! (4) str 25 mówi „W dalszej części tabliczki można znaleźć szczegółowy opis pozycji Księżyca i planet w stosunku do różnych gwiazd i konstelacji. Wymieniono też jedno zaćmienie Księżyca. Zdaniem naukowców wszystkie odnotowane pozycje pasują do roku 568/567 p.n.e., co oznaczałoby, że Nebukadneccar II, który zburzył Jerozolimę w 18 roku swego panowania, dokonał tego w roku 587 p.n.e.”. Jest to prawda. Tabliczka wymienia 28 różnych pozycji księżyca i planet, które wskazują na rok 587 jako datę zburzenia Jerozolimy. Liczba 28 powstaje z sumowania 13 zestawów obserwacji Księżyca i 15 zestawów obserwacji planet, co zostało potwierdzone w (4) strona 28, przypis 18. Dalej jednak (4) str 25 twierdzi „Tabliczka VAT 4956 wspomina o zaćmieniu Księżyca w 15 dniu Simanu, trzeciego miesiąca w kalendarzu babilońskim. Faktem jest, że w roku 568 p.n.e. w tym miesiącu rzeczywiście nastąpiło zaćmienie Księżyca (według kalendarza juliańskiego było to 4 lipca). Jednakże takie zaćmienie miało miejsce również 20 lat wcześniej — 15 lipca 588 roku p.n.e.”. Potencjalne zaćmienie z 15 lipca 588 p.n.e. (15 Simanu) wskazuje na rok 607 jako datę zburzenia Jerozolimy. Czy jest to prawda? Gorąco zachęcam do przeczytania części "Wymyślmy sobie kalendarz". Zacytuję z niej jedno zdanie: 20 kwietnia to najpóźniejsza możliwa data rozpoczęcia nowego roku babilońskiego. WTS próbuje umiejscowić wydarzenie z 15 dnia trzeciego miesiąca (Simanu) w dniu 15 lipca. Jeżeli rok rozpoczął się w najpóźniejszej możliwej dacie, czyli 20 kwietnia, to 15 dzień trzeciego miesiąca będzie przypadał 4 lipca. Ze sposobu funkcjonowania kalendarza babilońskiego wynika, że 15 Simanu nie ma prawa równać się 15 lipca. Mógłby to być najdalej 4 lipca. Wniosek 1: twierdzenie, że zaćmienie księżyca z daty 15 Simanu dotyczy 15 lipca 588 p.n.e a tym samym wskazuje na zburzenie Jerozolimy w roku 607 p.n.e jest po prostu nieprawdziwe. Jeżeli przyjrzeć się artykułowi (4) to wygląda on na wyjątkowo dobrze poparty dowodami naukowymi. Na jego końcu całą stronę zajmują przypisy i bibliografia. Sielankowy obraz naukowości burzy wprawdzie krótka uwaga autora „Żaden z cytowanych w tym artykule świeckich ekspertów nie datuje zagłady Jerozolimy na rok 607 p.n.e.”, ale wydaje się, że gorliwy SJ się tym nie przejmuje. Jest jednak miejsce w artykule, które w mojej opinii całkowicie burzy zaufanie do naukowych badań WTS. Co mam na myśli? Zwróćmy uwagę na cytat: „Ponieważ opis pozycji Księżyca charakteryzuje większa dokładność, badacze starannie przeanalizowali wspomnianych 13 zestawów z tabliczki VAT 4956. Posłużyli się programem komputerowym, który umożliwia ustalenie pozycji ciał niebieskich w określonym dniu w przeszłości.” Czy czegoś wam nie brakuje w tym cytacie? Mi osobiście brakuje odnośnika. Odnośnika, który wyjawi nam nazwiska badaczy, ich stopień naukowy, czasopismo naukowe lub książkę, w której opublikowano metodologię badań oraz to co najważniejsze: wyniki. Dlaczego brak źródła ma w tym miejscu tak istotne znaczenie? Z uwagi na wnioski, jakie autor artykułu wyciąga z przeprowadzonych badań. Pisze on: „Nie wszystkie zestawy obserwacji pasują do roku 568/567 p.n.e., jednak wszystkich 13 zestawów pasuje do okresu o 20 lat wcześniejszego — do pozycji z roku 588/587 p.n.e.”. Twierdzi zatem, że w wyniku przeprowadzonych badań, być może pionierskich, w tym zakresie, naukowcy (badacze?) doszli do wniosku, że tabliczka VAT 4956 popiera 607 p.n.e. jako datę zburzenia Jerozolimy! Zapewne intuicja podpowiada wam, dlaczego w tym jednym miejscu brakuje odnośnika. Moim zdaniem „badaczami starannie analizującymi” dane byli sami Świadkowie Jehowy. Wniosek 2: WTS własne badania przedstawił na poparcie własnych twierdzeń. Jak słodko! Przed chwilą pisałem o tym, że wg WTSu „wszystkich 13 zestawów pasuje” do ich tezy. Ale zaraz, czy nie mówiliśmy na początku, że na tabliczce jest 28 zestawów obserwacji? Dlaczego zatem WTS mówi o wszystkich 13 zestawach skoro w przypisie przyznaje się do 28? Co z 15 pozostałymi zestawami? Wyjaśnienie podane przez WTS jest banalne: „Ponieważ opis pozycji Księżyca charakteryzuje większa dokładność, badacze starannie przeanalizowali wspomnianych 13 zestawów”. Przypis 18 uzupełnia „niektóre znaki odnoszące się do planet i ich pozycji są niejasne”, podając nawet źródło tej informacji: David Brown, Mesopotamian Planetary Astronomy — Astrology, 2000, strony 53-57. Niestety, nie udało mi się znaleźć w Internecie tej książki, jednak nie mam powodu by nie wierzyć temu co pisze Carl Olof Jonsson. W wolnym tłumaczeniu brzmi to następująco: Prawdą jest, że David Brown na stronach, do których odnosi się WTS omawia znaki używane do nazywania poszczególnych planet. Jest też prawdą, że w stosunku do niektórych planet używano kilku nazw, a czasem jednej nazwy używano do kilku różnych planet. Ale to czego Strażnica nie mówi swoim czytelnikom to fakt, że planety miały także swoje unikalne nazwy, nie używane w stosunku do innych planet, gwiazd czy gwiazdozbiorów. Tabliczka VAT 4956 konsekwentnie używa jedynie tych unikalnych nazw. Skoro nie potrzeba wiele wysiłku by stwierdzić, że na tabliczce VAT 4956 konsekwentnie używano jednoznacznych nazw, to dlaczego Strażnica o tym nie mówi? Jedynym wyjaśnieniem dla którego kompletnie pominięto 15 pozycji planet jest fakt, że nie pasują one do roku 607, a całkowicie pasują do 587. Wniosek 3: WTS zadziałał wg zasady: jeżeli jedynie 13 z 28 zestawów nam pasuje to pozostałe 15 zdyskredytujemy fałszywym stwierdzeniem. Tabliczka VAT 4956 zawiera jeszcze trochę informacji. (4) strona 25 mówi „Ponadto podano osiem odstępów czasowych między wschodami i zachodami Słońca oraz Księżyca”. Tzw. staranni badacze, o których pisałem kilka akapitów wcześniej, przeanalizowali jedynie 13 pozycji Księżyca. Pominęli 15 pozycji planet, bo nie pasowały do koncepcji. Pominęli też 8 odstępów czasowych. Przypis 18a ponownie próbuje zarzucić takim pomiarom nadmierną niedokładność, a tym samym je zdyskredytować. Zachęcam każdego, kto dotrwał do tego miejsca, by przeczytać wyjaśnienia Carla Olofa Jonssona http://kristenfrihet.se/vtsvar/vtsvar2.pdf strony 22 i dalej. Oprócz wyjaśnienia można tam też znaleźć: • Nazwisko człowieka, który najprawdopodobniej był „skrupulatnym badaczem” • Stwierdzenie jednego z cytowanych w Strażnicy historyków „author of this piece is completely misrepresenting what I wrote” Podsumowanie: potrzeba naprawdę wiele złej woli, naginania jednych faktów i pomijania innych, by tabliczkę VAT 4956 uznać za popierającą rok 607.
  10. Jak obalić 607?

    To my decydujemy co jest wiarogodne! Na początku tego wątku pisałem, że tak zwana chronologia biblijna aby zaistnieć, musi być powiązana z chronologią świecką, czyli historią. WTS musiał zatem mieć jakiś punkt zaczepienia. (3) ramka na stronie 28 twierdzi, że datą kluczową jest 539 p.n.e. Kto ustalił, że jest to kluczowa data? Historycy świeccy ją ustalili, a WTS łaskawie uznaje, że mają rację. Jednocześnie WTS uznaje że historycy świeccy nie mają racji co do daty 587 p.n.e. Pewnie pomyślicie, że historycy od 539 to inni historycy niż ci od 587. Nie, to dokładnie ci sami ludzie. Historycy w jednym i drugim przypadku opierają się na tych samych źródłach. Obie daty są równie wiarogodne. Na obie zostało przedstawione jednakowo wiele dowodów. Jednak WTS wybrał 539, odrzucając 587. Zastanówmy się czy z historycznego punktu widzenia stałoby się coś złego, gdyby WTS przyjął jako „kluczową datę” rok 587 a nie 539. Mógłby wtedy z ogromną zaciekłością kwestionować rok 539, zarzucając historykom nierzetelność, opieranie się na sfałszowanych dowodach i obalać historię proroctwami, które można interpretować na kilka sposobów. Toczyłaby się identyczna wojenka jak teraz, ale po prostu o inną datę. Jednak WTS wybrał 539 i odrzucił 587. Nie ma racjonalnych podstaw by sądzić że którakolwiek z dat jest pewniejsza od drugiej. Nie ma racjonalnych podstaw by tym samym badaczom ufać w kwestii jednej daty, a w kwestii drugiej zarzucać nieuczciwość. Nie ma racjonalnych podstaw by sądzić, że cała społeczność badaczy historii sprzysięgła się przeciw WTSowi i z premedytacją oszukuje ludzkość w kwestii daty zburzenia jakiegoś miasta. Ale jest jedna racjonalna – z punktu widzenia WTS – przesłanka by wierzyć w 607 a nie 587. Przyjęcie 607 powoduje, że „czasy pogan” kończą się w 1914, co ma silne przełożenie na pozostałe doktryny WTSu. WTS nie może pozwolić sobie na przyjęcie 587, bo wtedy „czasy pogan” skończyłyby się w 1934, „niewolnik wierny” nie zostałby wybrany w 1919, Jezus nie rozpocząłby królowania w 1914, nie dokonałby oczyszczenia i uwolnienia swojego ludu z pęt „Babilonu wielkiego” w 1918 itd. Itp. Jak takie zmiany wprowadzić i jak je wyjaśnić owieczkom? Podsumowanie: historia świecka musiała zostać dopasowana do doktryn, bo doktryny są ważniejsze.
  11. Jak obalić 607?

    Czy WTS kiedykolwiek czytał Biblię? (4) na stronie 23 i 24 dywaguje na temat kilku tabliczek badanych w latach 70 ubiegłego wieku. Na podstawie pojedynczych tabliczek próbuje wykazać „wyraźną rozbieżność” w datach, co ponoć „całkowicie obala” dotychczasowe ustalenia. Wniosek jaki próbuje narzucić Strażnica brzmi „Być może Nebukadneccar panował dłużej niż 43 lata? A może między nim a Ewil-Merodachem był jeszcze jakiś król? Tabliczki są nic niewarte!” (sam to wymyśliłem). Nie polemizuję z tabliczkami. Znakomicie zrobił to Carl Olof Jonsson w swoim komentarzu: http://kristenfrihet.se/vtsvar/vtsvar2.pdf strona 5 i dalej. Zwrócę jedynie uwagę, że domniemane wątpliwości co do liczby lat panowania Nabukadneccara znakomicie wyjaśnia Biblia. Zanim jednak zaczniemy czytać to musimy sobie przypomnieć różnicę między liczebnikiem głównym a porządkowym. Liczebniki główne to jeden, dwa, czterdzieści trzy. Liczebniki porządkowe to pierwszy, drugi, czterdziesty trzeci. Aby z liczebnika porządkowego otrzymać liczbę pełnych lat należy odjąć jeden. Przykład: dziecko urodzone w tym roku jest w pierwszym roku swego życia. Pełnych lat jak na razie przeżyło zero. Rozumiecie? No to poczytajmy Biblię. Przypomnę, trzeba to robić codziennie. 2 Królów 24:12: W końcu Jehojachin, król Judy, wyszedł do króla Babilonu — on i jego matka, i jego słudzy, i jego książęta, i jego dworzanie; a król Babilonu pojmał go w ósmym roku swego królowania. 2 Królów 25:27: A w trzydziestym siódmym roku wygnania Jehojachina, króla Judy, w miesiącu dwunastym, dwudziestego siódmego dnia tego miesiąca, król babiloński Ewil-Merodach w roku, w którym został królem, podniósł głowę Jehojachina, króla Judy, z aresztu Jehojachin został pojmany w ósmym roku panowania króla Babilonu. 2 Kronik 36:10 wskazuje, że tym królem był Nebukadneccar. Ósmy rok panowania to pełne 7 lat. Jehojachin został zwolniony z więzienia w trzydziestym siódmym roku odsiadki. Siedział zatem pełne 36 lat. Nebukadneccarowi minęło więc 7 pełnych lat, 36 pełnych lat i jakieś miesiące, których nie ustalimy. Ile to razem pełnych lat? Kalkulatorki w łapki i liczymy. Mi wychodzi 43 lata. Wam też? Nie zapominamy oczywiście o kilku miesiącach, ale nie jesteśmy w stanie ich policzyć. Pytanie dla dzieci: kto po 36 pełnych latach zesłania (w trzydziestym siódmym roku uwięzienia) wypuścił z więzienia króla Jehojachina? Brawo, tak, to był Ewil-Merodach. Który to był jego rok panowania? Fantastycznie, było to pierwszy jego rok. Nie rządził jeszcze 12 miesięcy. Dochodzimy do wniosku, że Nebukadneccar mógł panować maksymalnie 43 lata (7+36). Wg tabliczek dokładnie tyle panował. Pomiędzy nim a Ewil-Merodachem nie było innego władcy. A nawet jeżeli by był, to w żaden sposób nie wydłuża to okresu nowobabilońskiego. Podsumowanie: WTS dla zasiania wątpliwości co do rzetelności tabliczek potrafi posunąć się do ignorowania faktów z Biblii.
  12. Jak obalić 607?

    Wymyślmy sobie kalendarz Będzie krótko, ale temat nieco skomplikowany. Zaczniemy od cytatu z (4) przypis 17 na stronie 28: 17. Peter J. Huber i Salvo De Meis, Babylonian Eclipse Observations From 750 BC to 1 BC, 2004, strona 186. Według VAT 4956 omawiane zaćmienie Księżyca nastąpiło 15 dnia Simanu, trzeciego miesiąca babilońskiego. Gdyby chodziło o zaćmienie z 15 lipca 588 roku p.n.e. (według kalendarza juliańskiego), wówczas pierwszy dzień Simanu wypadłby 30 czerwca/1 lipca 588 roku p.n.e. W tej sytuacji pierwszy miesiąc (Nisan) roku babilońskiego zacząłby się 2/3 maja. Normalnie rok ten zacząłby się 3/4 kwietnia, ale tabliczka VAT 4956 w linii 6 podaje informację o dodatkowym miesiącu, który dodano po dwunastym (ostatnim) miesiącu (Adar) poprzedniego roku (tekst na tabliczce brzmi: „8 dnia miesiąca XII2 [miesiąca trzynastego]”). W takim razie nowy rok nie mógł się zacząć przed 2/3 maja. A zatem data zaćmienia Księżyca z roku 588 p.n.e. zgadza się z informacją podaną na tabliczce. Nie podejmę się w tym momencie wyjaśniania czego dotyczy przypis. Nie ma to większego znaczenia. Ważne jest, że wg WTS w kalendarzu babilońskim był taki szczególny rok, który zaczął się najwcześniej 2/3 maja. Jak był skonstruowany kalendarz babiloński? Bardzo podobnie do żydowskiego. Był to kalendarz księżycowy, gdzie nowy rok zaczynał się w okolicach wiosennego zrównania dnia z nocą. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kalendarz_babilo%C5%84ski podaje że „pierwszy dzień miesiąca Nisan (pierwszego miesiąca babilońskiego roku kalendarzowego) był ogłaszany o zachodzie w dniu równonocy wiosennej lub później. Jeżeli jednak nowy księżyc zauważono o zachodzie przed równonocą wiosenną wówczas nie ogłaszano nowego roku, lecz dodawano trzynasty miesiąc noszący nazwę ostatniego miesiąca roku kalendarzowego, tzw. drugi Adar”. Miesiące trwały 30 dni. Nów księżyca jest co 29 i pół dnia. Po naszemu: równonoc wiosenna wypada 20 lub 21 marca. Gdy ostatni miesiąc roku się kończył po 20/21 marca to zaczynał się „normalny” rok. Gdy ostatni miesiąc roku kończył się przed 20/21 marca, to dodawano drugi Adar. Skoro miesiąc trwał 30 dni to kiedy najpóźniej mógł skończyć się rok z dodatkowym, drugim Adarem i zacząć kolejny? Drugi Adar dodawano najpóźniej ostatniego dnia przed równonocą. 21 marca plus 30 dni daje 20 kwietnia. To najpóźniejsza możliwa data rozpoczęcia nowego roku babilońskiego. Wróćmy do przypisu. Podkreślona część mówi, że któryś-tam rok zaczął się nie wcześniej niż 2/3 maja. Chwilę temu wykazałem, że nie jest to możliwe. Dlaczego zatem WTS tak się upiera by złamać regułę rozpoczęcia nowego roku? Bo tylko wtedy tabliczka VAT 4956 będzie wskazywać na 607. Podsumowanie: aby udowodnić swoje racje, WTS wymyślił sobie własną wersję kalendarza babilońskiego. Brawo!
  13. Jak obalić 607?

    Jak zaplątać się we własnych twierdzeniach? WTS potrafi zrobić niezłą woltę. Poczytajcie. (2) str 29 tak mówi o tabliczce astronomicznej VAT 4956: Jest to tabliczka zapisana pismem klinowym. Zawiera dane astronomiczne umożliwiające określenie dat aż do roku 568 p.n.e. Wyjaśnia, że obserwacje pochodzą z 37 roku rządów Nabuchodonozora. Pasowałoby to do chronologii, według której 18 rokiem jego panowania był rok 587/586 p.n.e. Tabliczkę tę uznano jednak za kopię sporządzoną w III wieku p.n.e., jest więc możliwe, że po prostu zawiera ona takie informacje historyczne, jakie uznawano w okresie Seleucydów. (3) str 25: Tabliczka VAT 4956 wspomina o zaćmieniu Księżyca w 15 dniu Simanu, trzeciego miesiąca w kalendarzu babilońskim. Faktem jest, że w roku 568 p.n.e. w tym miesiącu rzeczywiście nastąpiło zaćmienie Księżyca (według kalendarza juliańskiego było to 4 lipca). Jednakże takie zaćmienie miało miejsce również 20 lat wcześniej — 15 lipca 588 roku p.n.e. Gdyby to rok 588 p.n.e. był 37 rokiem panowania Nebukadneccara II, wówczas 18 rok jego panowania — kiedy zburzono Jerozolimę — wypadłby w roku 607 p.n.e., czyli dokładnie tak, jak wskazuje chronologia biblijna! W 1997 roku tabliczka VAT 4956 wg WTS była dowodem na rok 587 p.n.e. Nic więc dziwnego, że „uznano ją za kopię”, dyskredytując jej wartość. W 2011 roku okazało się, że wg badaczy ta tabliczka może wskazywać na 607 rok. Jednocześnie tabliczka przestała być uznawana za kopię. Z samą tabliczką rozprawię się (o ile starczy mi siły) w którejś z kolejnych części. Podsumowanie: jeśli dowody są przeciwko nam, tym gorzej dla dowodów.
  14. Jak obalić 607?

    Tabliczki handlowe - gwóźdź do trumny Czym są babilońskie tabliczki handlowe? Niech odpowie sama Strażnica. Przeczytajcie uważnie (2) str 30: Znaleziono tysiące tabliczek z pismem klinowym pochodzących z okresu nowobabilońskiego i dokumentujących zwykłe transakcje handlowe. Jako datę podają rok panowania aktualnego króla Babilonu. Znaleziono tabliczki dla każdego roku panowania znanych władców nowobabilońskich, pozostające w zgodności z przyjętą chronologią tego okresu. Dodajmy do tego (3) str 23 Większość tych tabliczek z okresu nowobabilońskiego to oficjalne dokumenty handlowe. Umieszczano na nich datę: dzień i miesiąc, a także rok panowania króla. Na przykład na jednej z tabliczek utrwalono transakcję z datą: „Nisan, dzień 27, rok 11 Nebukadreccara [znanego też jako Nebukadneccar II], króla Babilonu” Gdy król umarł lub został usunięty z tronu, pozostałe miesiące z roku jego panowania zaliczano już do „roku wstąpienia na tron” nowego władcy. Innymi słowy, zmieniało się określenie roku, ale był to wciąż ten sam babiloński rok kalendarzowy. A zatem logicznie rzecz biorąc, tabliczki z roku wstąpienia na tron nowego władcy powinny pochodzić z miesięcy późniejszych niż ostatni miesiąc panowania poprzedniego króla Może jeszcze przypis (3) str 24 Istnieją tabliczki handlowe pochodzące ze wszystkich lat, które tradycyjnie uznaje się za lata panowania królów nowobabilońskich. Kiedy zsumuje się te lata i liczy je od Nabonida, ostatniego króla, dochodzi się do roku 587 p.n.e. jako daty zagłady Jerozolimy. Halo, halo! Czy ktoś to widzi??!! Strażnica twierdzi, że tabliczki handlowe potwierdzają 587, że są ich tysiące i że istnieją tabliczki z każdego roku panowania królów ery nowobabilońskiej. Oczywiście chwilę później Strażnica próbuje obalić tabliczki jako dowód, mówiąc o tym, że nie znaleziono jeszcze być może wszystkich, że nie można im zaufać, że sfałszowane itp. Jednak rozbierzmy podane powyżej informacje na elementy i logicznie poskładajmy w całość. Czy tabliczki to dane historyczne? Nie, i to bardzo dobrze! To informacje handlowe podpisane datą. Historyk dla własnych niecnych celów może próbować zafałszować daty. Kupiec nie ma takiej potrzeby. On dokumentuje rzeczywistość dla celów handlowych. Jeśli ktoś twierdzi, że kupcy sfałszowali tysiące tabliczek, to niech poda motyw. Ile tabliczek odnaleziono? Wg Strażnic – tysiące. Wg innych źródeł, np. (1) dziesiątki tysięcy. Carl Olof Jonsson twierdzi, że liczba 50.000 tabliczek nie jest przesadzona. Dla naszych rozważań przyjmijmy 10.000. Nikt nam nie zarzuci, że przesadzamy Ile trwał okres nowobabiloński? Wg historyków to lata 626 – 539 p.n.e. SJ zapewne przyjmują dłuższy o 20 lat okres, bo przesuwają zburzenie z 587 na 607. Przyjmijmy że było to 100 lat. Rozsądnie? Tak myślę. Czy tabliczek jest dużo? Policzmy ile jest ich średnio rocznie. 10000 tabliczek dzielimy przez 100 lat. Wychodzi 100 tabliczek na rok, czyli około 8 na każdy miesiąc, czyli jedna znaleziona tabliczka co 3-4 dni. Przypominam, że znacznie obniżyliśmy liczbę tabliczek! Wg historii świeckiej mamy w tym okresie 6 władców: Nabopolassar, Nebukadneccar, Ewil-Merodach, Neriglissar, Labaszi-Marduk i Nabonid. Nas interesuje 4, bez Nabopolassara, bo zburzenia Jerozolimy dokonał jego następca i dopiero występuje sporne 20 lat, a Labaszi-Marduk mógł nie istnieć lub panował 9 miesięcy. Spróbujcie to sobie wyobrazić: Z pierwszego roku panowania Nebukadneccara mamy około (średnio) 100 tabliczek. Z drugiego podobnie, około 100 tabliczek. I z trzeciego. I z czterdziestego drugiego. I z czterdziestego trzeciego. A ile mamy tabliczek z 44 roku jego rządów? Zero. A z 45 roku? Też zero. A może jakąś tabliczkę z kolejnych lat jego panowania. Nie, nie ma ani jednej. To ile lat panował Nebukadneccar? Wszystko wskazuje na to, że 43. Darujmy sobie miesiące i dni. Umiera Nebukadneccar, władcą zostaje Ewil-Merodach. I znów mamy 100 tabliczek z każdego roku jego panowania i okrągłe zero z lat po śmierci. Następnie ten umiera i pojawia się kolejny władca. I znów na każdy rok panowania przypada średnio 100 tabliczek oraz zero po śmierci. Sytuacja powtarza się jeszcze raz. 100 tabliczek średniorocznie. Zero po śmierci. Na tej podstawie (oczywiście jest to jeden z dowodów) można wyliczyć lata panowania królów i datę zburzenia Jerozolimy. Proste? Banalne. A co twierdzą SJ? Twierdzą, że wśród odnalezionych tysięcy tabliczek części brakuje. Ile? Cóż, przesunięcie daty zburzenia Jerozolimy z 587 na 607 powoduje dodanie 20 lat do czasu panowania tych 4 władców. Zatem brakuje około… 20x100… jakieś 2000 tabliczek. Czy możliwe jest, że nie odnaleziono jeszcze jakiejś części tabliczek z tamtych czasów? Oczywiście. Zapewne transakcje handlowe zawierano codziennie, odnaleźliśmy więc jedynie niewielką część wyprodukowanych w tamtym czasie dokumentów handlowych. Ale czy możliwe jest, że jakimś potwornym zbiegiem okoliczności nie znaleźliśmy akurat ani jednej tabliczki z brakujących – wg SJ – 20 lat panowania któregoś z władców? A może nie znaleźliśmy 100% tabliczek z okresu panowania piątego władcy, dokładnie 20 lat? A może ktoś żyjący po czasach ery nowobabilońskiej specjalnie zniszczył lub ukrył wszystkie tabliczki z tych 20 lat by zmienić na zawsze historię? Czy któreś z wyjaśnień brzmi rozsądnie? Podam drugą możliwość: tabliczek z brakujących 20 lat po prostu nie ma, bo ich nigdy nie było. Nikt niczego nie ukrył, nie zniszczył, nie wymazał z historii jednego władcy. Okres nowobabiloński trwał dokładnie tyle, na ile wskazują znalezione tabliczki. Co więcej, tabliczki będą dalej odnajdywane. To prawie pewne. Ale nie zostaną znalezione żadne tabliczki z 44 i późniejszego roku panowania Nebukadneccara ani żadne tabliczki dokumentujące dłuższy okres panowania kolejnych 3 władców. Te, które zostaną znalezione, będą po prostu „gęściej” opisywać znane już lata panowania władców. Podsumowanie: Wystarczy dobrze przemyśleć na co wskazują znalezione tabliczki handlowe, by dojść do wniosku, że 607 jako data zburzenia Jerozolimy nie ma najmniejszych podstaw.
  15. Jak obalić 607?

    Jakiś czas temu na "bratnim forum" popełniłem artykuł mający w założeniach być prostą metodą obalenia roku 607 jako daty zburzenia Jerozolimy. Ostatecznie wątek rozrósł się do 5 stron. Ostatnio dostałem wiadomość od administracji bym "wrócił do jehowy na forum". Pomyślałem, że choć grono czytelników obu for w dużej mierze jest wspólne, to jednak są tu osoby, które "tam" nie zaglądają. Jeśli nie macie nic przeciwko temu, to wrzucę tu stopniowo całość moich dociekań. Będzie tego około 10 części plus dodatki. Mam nadzieję że was nie zamęczę... Wrzucam fragmentami by łatwiej było czytać. Jak prosto i na kilka sposobów obalić 607 jako datę zburzenia Jerozolimy? Artykuł powstał na podstawie: • książek Carla Olofa Jonssona (http://kristenfrihet.se/english/epage.htm) (1) • Strażnicy w97 15.2 str 29-31 (2) • Strażnicy w11 1.10 str 26-31 (3) • Strażnicy w11 1.11str 22-27 (4) • „Wnikliwe poznawanie Pism” (5) • „Pomoc do studiowania Biblii, dostępna tu https://www.jw.org/pl/publikacje/ksi%C4%85%C5%BCki/?contentLanguageFilter=pl&pubFilter=sgd (6) oraz własnych przemyśleń. Gdy będę się odwoływał do źródła to podam powyższy numerek Chronologia biblijna Znacie książkę „Wnikliwe poznawanie pism”? Jakie hasło w tym dwutomowym wydawnictwie zajmuje najwięcej stron? Kto zgadnie? Pewnie odpowiedzieliście „Jehowa”? Otóż najwięcej stron zajmuje hasło „chronologia”. „Jehowa” zajmuje około połowy długości „chronologii”. Tzw. chronologia biblijna nie istnieje. Dlaczego? Bo w Biblii nie ma podanej ani jednej daty z dzisiejszych kalendarzy. (5) tom 1 na stronie 349 twierdzi: „W Biblii nie podano bezpośrednio żadnego punktu, od którego później datowano by wszystkie wydarzenia”. Nie ma wymienionego w niej ani jednego roku bezwzględnego. Daty są podawane w sposób względny, czyli w odniesieniu do jakiegoś wydarzenia, np. „W drugim roku panowania króla”. Co to oznacza? Otóż aby uzyskać datę jakiegoś biblijnego wydarzenia nie wystarczy posłużyć się samą Biblią. Biblista czy SJ musi zgodzić się z historykiem, że jakieś wydarzenie miało miejsce w danej dacie świeckiej (czyli wg współczesnego kalendarza) a następnie obliczyć datę tego wydarzenia dodając lub odejmując lata. Podsumowanie: ci, którzy mówią, że to chronologia biblijna wskazuje na zburzenie Jerozolimy w 607 roku p.n.e. nie są w stanie tego zrobić bez uwzględnienia choćby w minimalnym stopniu historii świeckiej. Wg mnie to wystarczy by uznać, że SJ nie są w stanie obronić roku 607 samą Biblią. Problemy z matematyką? Publikacja (6) na stronach 14 do 17 podaje piękny wykres panowania królów w Judzie i w Izraelu. Wykres zaczyna się od roku 997 pne, czyli od śmierci Salomona. Przy każdym władcy podano lata panowania oraz datę początku i końca rządów. Co oczywiste, data końca panowania danego władcy, to data początku panowania jego następcy. Na stronie 17 wykres kończy się pięknie na roku 607. Proponuję krótką zabawę z kalkulatorem. Dodajcie (właściwie to odejmijcie, bo liczymy lata przed naszą erą, czyli liczby się zmniejszają) do 997 kolejne lata panowania królów. Ręka w górę, kto na końcu obliczeń uzyskał na wyświetlaczu liczbę 607. Tak jak się spodziewałem, podniosło się zero rąk. Powinno wam wyjść 604. Co to oznacza? Nie sądzę, by autor tabelki miał problemy z matematyką na poziomie szkoły podstawowej. On po prostu świadomie wprowadza „nieuważnego czytelnika” w błąd. Zauważcie, że wg samego WTSu Jerozolima musiała być zburzona później niż w 607. Podsumowanie: SJ nie są w stanie na podstawie stworzonej przez siebie samych chronologii wyjść na rok 607. Zadanie na szóstkę: jak tą niezgodność wyjaśniają sami SJ? (5) tom 1 strona 368 mówi „Niektórzy badacze chronologii biblijnej próbują zsynchronizować daty dotyczące królów za pomocą szeregu okresów współrządów i bezkrólewia w Judzie”. Brzmi rozsądnie. Jednak druga część zdania dodaje: „ale wydaje się konieczne uwzględnienie tylko jednej koregencji”. Koregencja = współrządy. Okres, kiedy dwóch władców (np. ojciec i syn) panują równocześnie. Oczywiście, SJ uznają za „konieczne” uwzględnienie koregencji, bo inaczej Sedekiasz kończy panowanie nie w 607, tylko 3 lata później. Kiedy wg SJ miała miejsce ta koregencja? I czy jest uwzględniona w wyżej omawianej tabelce? To zadanie dla wnikliwych. Leniuszkom podpowiem – nie jest.
  16. Recepta na życie najstarszej Polki

    Terapia nie zawsze równa sie terapeuta poznajesz metody, dostajesz narzędzia które ułatwiają samodzielną prace z danym problemem, dla takich introwertyków jak ja musi wystarczyć, ciężko mi się wybebeszać..nawet przed przyjaciółmi
  17. Recepta na życie najstarszej Polki

    Nie wierzę w zadna psychoterpie, wierzę w przyjaciół. Nie znam nikogo komu by to pomogło, człowiek od zawsze jest z bólem san i sam musi ból przetrawić a wygadać się lepiej przyjacielowi niż psychobiznesowi, poza wszystkim mozna sie od terapii uzależnić. Mam do tego sceptyczny stosunek, jak i di diet. Ale oczywiście wybór należy do nas ostatecznie.
  18. Recepta na życie najstarszej Polki

    Mindfulness to chyba podobne do terapi gestalt polegającej między innymi również na uważności, na uświadomieniu sobie całej gamy uczuć i doznań płynących z ciała i umysłu by oswoić emocje, uczucia doświadczone i wyrażone znikają, otwiera sie droga do życia pełną piersią, to tak w skrócie, kto ciekawy doczyta reszte
  19. Recepta na życie najstarszej Polki

    Tak. Pójdziesz dać zarobić grubą kasę terapeucie, który "obieca" zbawienie na wzór religijny - wymazanie grzechu pierworodnego poprzez pracę i spowiedź. Oczywiście wcześniej będzie się asekurował, że wszystko zależy tylko od ciebie, by nie musieć ponosić odpowiedzialności za ewentualną porażkę - po czym pójdziesz do szkół, które uczą, że powstałeś na skutek replikowania samolubnego genu ( i życie nie ma oprócz tego biologicznego sensu), na uniwersytety, które zaprzeczą istnieniu boga oraz imperatywów moralnych, piękna, prawdy; do zakładu pracy w którym jesteś tylko wymienialnym zasobem ludzkim służącym pomnożeniu kapitału; i masz w tym środowisku odnaleźć szczęście, bo jeśli jakimś cudem nie, to jesteś posrany, bo w tym samym czasie cała reszta w przerwach pomiędzy kolejnymi sesjami terapeutycznymi jedzie na prozacu i widzisz jak się szeroko uśmiecha? Jeśli człowiek ma problem z oglądem rzeczywistości wynikły nie tylko z konstrukcji biologicznej i prywatnych traum, ale i z wgłębienia się w tę rzeczywistość: bytowania z nią i doświadczania jej, to musi sobie pomóc sam; tak było zawsze w historii ludzkości. Ewentualnie przyjdą mu z pomocą ludzie jakich się nie spodziewa w sytuacjach jakich się nie spodziewa, ale wcześniej musi zacząć sam działać. Uwierz mi złotko, psychoterapeuta ma gówno do powiedzenia o głębokich kryzysach egzystencjalnych. I nie znosi tego tematu. Jedynymi psychoterapeutami mi znanymi, którzy jakoś się z nimi mierzą są Irvin Yalom (najdojrzalszy znany mi terapeuta) i James Hillman, cała reszta klepie freudowskie regułki, każe się spowiadać z dzieciństwa i pracować nad kontaktem z uczuciami. Psychoterapeuci są produktem epoki w której żyjemy, a nie odpowiedzią na jej problemy; nie spotkasz terapeuty rewolucjonisty, a konformistów. Psychoterapeuta ma ciebie dostosować do zastanej rzeczywistości; mierzy cię wedle wzorców właściwych dla danego czasu i szerokości geograficznej. Jeśli kultura jako taka zaczyna chorować i być źródłem problemów jej przedstawicieli, najpewniej nie będzie w stanie ci pomóc. "There's also a soul in the world"
  20. Recepta na życie najstarszej Polki

    Ja też nie chcę dożyć sędziwego wieku. Długie życie to długa starość, a długa starość to długie niedołęstwo. Obecnie też nie czas i nie kultura dla starców. Pod względem medycznym poniekąd tak, ale nie pod względem kulturowym. Przestała istnieć w naszej kulturze instytucja nestora, ludzie starsi nie stanowią swoją wiedzą i doświadczeniem podpory dla kolejnych pokoleń, zmiany przebiegają zbyt szybko, opierają się na adaptowaniu do nowych technologii, na nieustannej mobilności; w czym starsi ludzie gorzej się odnajdują. Zresztą mało kto starzeje się godnie, tak jak atleci albo nieliczne gwiazdy Hollywood. Ciężko być starcem w rodzinie nuklearnej ( przeciwieństwie wielopokoleniowych), gdzie coraz częściej faktem staje się zsyłka do domu starców nie tylko po to by "poprawić komfort życia potomstwa", ale też odizolować je od zjawisk takich jak choroba, niedołęstwo i śmierć, na które współczesna kultura nie jest gotowa, które wypiera i zsyła na margines, co dowodzi jej niższości względem kultur poprzednich. Nie zgadzam się jednakoż z twoim stwierdzeniem, że twa wczesna śmierć poprawi w sposób fundamentalny życie twoich dzieci, bo sprawy idą ku gorszemu globalnie: gospodarka oparta na idei ciągłego wzrostu nie może trwać w nieskończoność w świecie skończonych zasobów i niżu demograficznego. Coraz głośniej mówi się, że dla kolejnego pokolenia amerykanów zabraknie kasy w funduszu emerytalnym bodajże. U nas jest to pewnikiem od dawna. W dodatku ciągła indywidualizacja jednostek ( indywidualistami łatwiej manipulować korporacjom, bo nie jednoczą się jako społeczność w obronie wspólnych interesów), poddanie każdej dziedziny życia prawom gospodarki rynkowej i upadek podstawowych komórek społecznych jak rodziny sprowadzi na przyszłe pokolenia samotność i zagubienie w stopniu dalece większym niż obecnie. Średni czas trwania związku na Zachodzie to 3 lata. 93% pierwszych małżeństw rozpada się w przeciągu bodajże 10 lat, spośród ludzi w długotrwałych związkach tylko około 30% jest z nich naprawdę zadowolonych. Statystyki nie są pocieszające, żyjemy w okresie schyłku dotychczasowych wartości, mając pełne prawo czuć się zagubionymi i zdezorientowanymi. Jedno w czym można znaleźć oparcie to indywidualna postawa względem życia, co pewnie jako buddysta rozumiesz doskonale. Życie nie zaczyna się w określonym punkcie i nie kończy w określonym, ponieważ miernik satysfakcji zależy od obserwatora. Wielu rozwodników zaczęło czuć satysfakcję z życia dopiero po 40-50tce. Dużo też zależy od umiejętności akceptacji cierpienia. Posłuchaj tego pana: Poniższe też bardzo ważne:
  21. Nie musi byc to paranoja, poniewaz moze to byc poglad rowniez obiektywnie poprawny, wymaga jednak swiadomosci i wiedzy o rzeczy, ktora wlasnie w obiektywny sposob potrafi nam ten pogląd przedstawic. Juz tlumacze: nasz umysł jest w niemal 100 % przypadkow naszym wrogiem w kwestiach próby poznania obiektywnych informacji na temat prawie całego wszechswiata, poniewaz na kazdym kroku jestesmy bardzo ograniczani przez własne umysłowe bariery: będa to bariery swiadome (np. wiara w cos) lub zupelnie dla nas nieznane lub ktorych nie jestesmy swiadomi (np. każdy zmysł jaki posiadamy i jakiego uzywamy wymusza ograniczenie poznania). Mozna potraktowac jako cud (co bedzie tez ograniczonym wnioskiem, ktory serwuje nam nasz wróg-umysł), ze udało nam sie wykształcić ideę poznania poza własne zmysły i na dodatek ją zrealizować (potrafimy przeciez badać prawie całe pektrum EM oraz generowac dzwieki o dlugosci fali rzedu wielkosci sieci krystalicznej), udało nam sie poznac mechanike kwantową i przyznac, ze nie jest ona "teorią ostateczną". Poza nauką w sensie technicznym, która przeciez wywodzi sie z filozofii, udało nam się wykształcić taki byc jak idea, wzór i moralnosc, ktore nie maja przeciez fizycznych odpowiednikow, przenikają nas i nasze spoleczenstwa a istnieją prawdopodobnie poza naszym własnym poznaniem, bo egoistyczne jest twierdzenie, ze poza nami nie istnieje inteligencja. Udało nam sie zebrać i skatalogować to niematerialne, jednak istniejace zjawisko ideii i wiary jak i przekonań, poznać je za pomoca naszych niedoskonałych narzedzi - i co najlepsze, iektorzy wciaz szukaja mozliwosci ulepszenia tego, co mamy i przekroczenia kolejnej bariery, by np. poznac, co to jest swiadomosc i dlaczego swiadomosc istnieje. Bedzie to rewolucyjne, poniewaz pozwoli nam zobaczyc jak niedoskonałe sa narzedzia naszego umysłu i dzieki temu pozwloli nam stworzyc nowe, lepsze szukajac kolejnej bariery...
  22. w innym wątku toczy się taka dyskusja i nasunęły mi się pytania dotyczące sprawy. czy traktując swój umysł i swoje myśli jako wroga nie popadamy w jakąś kompletną paranoję? i skąd umysł ma w ogóle wiedzieć że jest swoim własnym wrogiem? jeśli jesteśmy w sekcie czekamy na koniec świata a ktoś nam pokazuje stare strażnice mówiące że to któryś tam z kolei koniec świata, to nasz umysł widzi że został oszukany. Wtedy my zamiast "zaufać Jehowie" postanawiamy "zaufać samemu sobie" i opierając się na wnioskach naszego rozumu (któremu zaufaliśmy) podejmujemy racjonalną decyzję, opuszczając sektę. ale jak możemy podjąć jakąkolwiek rozsądną decyzję nie ufając własnemu ośrodkowi decyzyjnemu? Jak chodzić piechotą w sytuacji gdy najpierw postanowimy uciąć sobie obydwie nogi "bo tak i już"? mnie wydaje się to absolutnie sprzeczne niezrozumiałe i niemożliwe do zastosowania...
  23. Recepta na życie najstarszej Polki

    Dokładnie tak powinno być Zdziwiłbym się, gdyby było inaczej. To oznaczałoby, że tak jak NO zainteresowała Cię nauka o umyśle jaką jest mindfulness. Bardzo mało osób wie o takiej dziedzinie. Trzeba pojąć podstawy, załapać je, ale tylko przez praktykę. Wyrażanie werbalne tych zagadnień często z pozoru brzmi jak bełkot, pod wpływem praktyki zmienia się jednak ich postrzeganie i dostrzega się ich głęboki sens.
  24. Recepta na życie najstarszej Polki

    Twoja mama jeszcze mlodziutka
  25. Recepta na życie najstarszej Polki

    Zgadzam się, że to JAD. Ja rozumiem Twoją ścieżkę. Szanuje JĄ bardzo, znam i osobiście cenię i jestem na własnym doświadczeniu w stanie stwierdzić, że "działa" . Uważam, że jest niezwykle pożyteczna. Uważam też, że ta ścieżka nie jest niestety remedium - bo w pewnych przypadkach nie ma "odpowiedniej wyporności". . Np. bo musisz tylko wiedzieć/czuć /uważać/przeczuwać/domyślać się etc. że Ten Rodzaj Myśli - taki lub inny- to Właśnie Jad. o którym musisz "wiedzieć, że jest", żeby mu się przeciwstawić w sposób, który proponujesz, który proponuje "ścieżka". Zgadzam się, że "jak już wiesz, że tak jest" to ta metoda jest skuteczna, bardzo. Zazwyczaj jednak w tych najważniejszych "kwestiach" jest tak, że nie wiesz.... Żeby z niej korzystać to musisz mieć tą, że tak to nazwę "pierwszą świadomość" - możliwość zobaczenia, że twoja percepcja nie jest "zdrowa" tylko "jadowita". Dlaczego masz na to wpaść, że "coś jest nie tak"skoro masz przekonanie, że jest ok? Że nie jest w porządku, że nic Cię nie cieszy i chcesz umrzeć jak będziesz miał 50 lat? Nic Cię nie niepokoi przecież. Żadne "pytania", "wątpliwości" nie dręczą Twojego Ja. Jedyny "sygnał" - to, że "nie czujesz radości" ale to chyba może być spoko, to wstęp do nirwany przecież - O takiej pułapce Gruby właśnie starałam się powiedzieć w np. wcześniejszym poście ...... kurde znałam "ludzi w tym momencie" i nie była to kwestia Ich Wolnego Światopoglądu tylko..."mechanizmów z dzieciństwa", że tak to nazwę. W skrócie pisząc: Człowiek, który Nie Chce Czuć Naprawdę ...Wypierdala do Tybetu i Goli Głowę ...a nie zakłada rodzinę i Twierdzi, że nic nie czuje. To nie tak. Człowiek, który jest nieszczęśliwy "bo nie czuje" jest narażony na wszystko... Ideologię a nie idee, na sekty itp. Taki ktoś "Nie czuje" z bardzo ważnego i trudnego życiowego powodu a nie na skutek kontemplacji/szkoły etc. a najczęściej to myli zwyczajnie...to też jest kolejnym mechanizmem obronnym. Moim zdaniem bardzo ważne, żeby strać się rozróżnić powód/chęć/przyczynę motywacji ludzi, którym taka "ścieżka jest miła" . Różnica jest taka moim zdaniem : dla pewnej grupy ludzi ta filozofia to świadomy wybór dla zdecydowanej reszty to "jadowita ideologia" wpasowująca się w deficyty emocjonalne a tym samym psychologiczne, powstałe na skutek przerypanych doświadczeń (traum) . Dla Ciebie taka percepcja Yogiego przecież również jest Jadowita. Żeby dotrzeć do tej "pierwszej świadomości" w "sytuacji" Yogiegoi to był dla mnie bardzo ciężki i trudny proces. Dużo czasu minęło, żebym wiedziała, że to co "wiem - z absolutnym przekonaniem" jest od czapy ( a już od paru lat miałam wyższe z filozofii ). Teraz wiem, że nie zrobiłabym tego sama. Byłam "za mądra". Jak masz "TO" zobaczyć kiedy myślisz, że "TO" co widzisz/myślisz To prawda i potrafisz naprawdę uzasadnić i triumfujesz nieustannie kiedy w dyskusjach, które toczysz nikomu się nie udaje Ciebie pokonać ? W kontekście faktów weryfikowalnych nieemocjonalnie takich jak: Daty Armagedonu Według ŚJ etc. - jest to bardzo ciężkie ...ale dużo łatwiejsze niż kwestia, o której rozmawiamy czyli kwestia jednostkowych "mechanizmów obronnych" To tym bardziej trudne im bardziej jesteś inteligentny i wrażliwi a im bardziej dostaliśmy "w dupę w dzieciństwie" . ( W moim odczuciu to właśnie przypadek Yogiiiego) Im bardziej jesteś "inteligentny" tym skuteczniejsze mechanizmy psychologiczne służące obronie, budowałeś sobie jak byłeś mały. Wtedy te"mechanizmy" pozwalały Ci przetrwać. Pozwalały ci przeżyć.Wtedy były cenne, teraz są "jadowite". Tak w mojej jak i TwojejGruby opinii - jesteśmy to w stanie szybko stwierdzić dlatego, że dla "nas" to o czym pisze dzisiaj Yogiii, to "kosmos". Co nie zmienia faktu, że dla Yogiego to prawdziwe i wcale nie jadowite..tylko normalne. (Znam i wiem, zupełnie spokojnie może tak być a wręcz: Jest Tak. ). To "Prawdziwe Odczucie " nie na poziomie "niespokojnych myśli" TYLKO PRAWDZIWE NA POZIOMIE JA. Moim zdaniem pracować z własnym "Jadowitym Ja" może już poukładany na podstawowych i wyższych jakiś kolejnych levelach ktoś typu mnich albo geniusz. W mojej opinii "przeciętny" nad- inteligentny i "nadwrażliwy"człowiek wychowany w warunkach "przemocowych", który jako dziecko wykształcił sobie odpowiednie mechanizmy, żeby przeżyć - nie jest w stanie tego zrobić bez "rewelacyjnego terapeuty"- kogoś z zewnątrz.. Jego umysł-inteligencja i wrażliwość, która go chroniła i "nawyki społeczno-obronne" powstałe w związku z tym są zbyt szczelną tamą dla Ja bo to "super-inteligentne"emocjonalne barykady dla "Ja", Ja które jest niestety w związku z tym wszystkimi jest tym wszystkim. I jest "jadowite" No chyba oczywiście, że to geniusz. Możliwe , że był nim Budda. I wcale nie drwię w tym momencie. p.s. Sorry Yogiii ale chcą nie chcą chyba Twoje wpisy stały się fundamentem do dużo ogólniejszej dyskusji. Dla mnie ważnej.
  26. Wczoraj
  27. Recepta na życie najstarszej Polki

    Dla mnie ten rodzaj myśli to jad. Oczywiście wynikający z danych okoliczności. Chciałem jedynie Yogi emu przypomnieć ścieżkę. Jad nie jest nim, ani on jadem. Co najwyżej można być zainfekowaną świadomością. Warto ćwiczyć pamiętanie o tym. Yogiii wie o tym i mówię do niego teraz jak do brata w wierze.
  28. Recepta na życie najstarszej Polki

    Tak jak czytam to w odczuciu Yogiego jego myśli "nie są gówniane" - czyli smutne, straszne, etc. Jogi zwyczajnie NIE CZUJE "zajawki na życie" - (żeby nie używać psychologicznych sformułowań). Yogiii "Czuje Coś", dopóki może Być Użyteczny czyli - Być Dla Kogoś. Chyba nie za bardzo - tak jak czytam - Yogiii umie Być Dla Siebie i czuć TYLKO z tego powodu zadowolenie. Jest to według mojej intuicji, raczej "stałą i powtarzającą " się konsekwencją przemocowego wychowania - sorry Yogiii, taka "analiza warta pińć złoty" ityle w niej "prawdy" ( Notabene: Witaj w klubie Yogiii - dużo pracy kosztowało mnie żeby "To" odkręcić), Nie wiem czy "siedzenie" - medytacja- w tym wypadku jest w stanie coś zmienić. Znając jakoś tam tę metodę, jej założenia i znając problem od środka i wiedząc na czym polega terapia - nie sądzę. .
  1. Pokaż więcej aktywności