Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Today
  2. Wiara ponad miłość?

    Bo zakazują podawania transfuzji krwi. I nawet dzieciom, o których decydują rodzice , którym uprzednio wyprali mózgi. ( bo jak to inaczej nazwać?- kiedyś zakazywali z taką samą jehowową gorliwością szczepionek, kiedy w latach 20-tych XIXw. w USA szalało Polio i "inne", a później przeszczepów, że to kanibalizm- tak do lat 70-tych. XXw. Kiedyś Jehowa rzygał na krew pełną a teraz Jehowa już kocha frakcje- a ludzie kurwa umierają bez sensu, od czapy - To Jest Marudzenie? ) . Bo SYSTEMOWO - (czyli z ramienia władzy, którą przedstawiają jako "od Jehowy", która reprezentuje tym samym Jego Jehowy wolę, czyniąc siebie jednocześnie najbardziej godnymi zaufania nakazują by o przypadkach pedofilii donosić zamianowanym w swoim systemie ludziom i jeżeli się tylko da- unikać rozgłosu = policji, prokuratury etc.. bo to zaszkodzi Imieniu Jehowy... etc. etc. etc.I jak widać po STATYSTYKACH z Australii SYSTEM JEST bardzo skuteczny, Blisko 1800 pedofilskich akcji odnotowanych skrupulatnie w Świętych Zborowych Notatkach, blisko 700 recydywistów i to nie jednokrotnych,,, odnotowanych w Świętych Zborowych Notatkach... 0,00 zgłoszeń na policję... z tych przypadków w Świętych Notatkach Odnotowanych. Ile nikt dla ochrony Imienia Organizacji nigdy nie odnotował? Dżedu...kurde..przecież Ty o tym wszystkim wiesz... nie rozumiem... Dla Ciebie to "serio "marudzenie na jehowych"??? Widocznie zupełnie inaczej i z "perspektyw", które nie podlegają komunikacji, staramy się pojąć kategorię jaką jest etyka. Naprawdę uważasz, że te "kwestie sporne" nagłaśniane publicznie to "MARUDZENIE"? ?? p.s. i niech mi tylko ktoś wtrąci w dyskusje kolejny offtop "o szczepionkach" ...
  3. Wiara ponad miłość?

    ahahhahaha A ja mam piękne zewnętrze ( co potwierdzają inni co niektórzy zahipnotyzowani kształtem mojego tyłka ahahaha) i "piękne wnętrze" (własnym zdaniem i nie tylko ) i za kawę i pizze sobie sama nawet zapłacę ahahahaha. A kobieta bez rąk znalazła męża a tym samym miłość swojego życia 10 lat temu. Swojego bycia Samej nie traktuje jako Samotności, odrzucenia etc. Nie mam potrzeby na "wrobienie" nieodpornego na moje "dupne wdzięki" faceta, w dziecko i alimenty. Chyba to właśnie moje życie nie kręci się koło "dupy" jak to nazywasz bo ja na serio nie czuję się samotna. Jeżeli się zdecyduję na relację z Drugim ( w takim fenomenologicznym sensie) to wtedy, jeżeli będę sama dla siebie będę umiała być "stu procentowym pniem". To chyba może takie buddyjskie trochę to co tu napiszę ale to taka świadomość siebie i jednocześnie siła własnego "Ja", któremu nie zagraża "jakiś/żadny zewnętrzny brak". To oznacza, że naturalną rzeczą jest cierpieć po ew. stracie (może być i śmierć) ...ale oznacza to też, że strata nie zabrała mi Żadnej części mnie... Nie zamierzam jak żona faraona, nigdy więcej zapierdalać za "mężem" do grobu - całe to zdanie jest w jakimś miejscu mojego życia metaforyczne,w innym literalne. Pod wieloma względami od dawna jestem mistrzem, co do innych mam intuicję, że to już ...tylko jakoś nie mam ochoty na razie sprawdzać. Dobrze mi samej ze sobą. Może jak spotkam człowieka, któremu też jest dobrze samemu ze sobą to się zakocham? Całkiem prawdopodobne. Związek typu bluszcz i pień mnie akurat odstręcza na maxa. I takiego buddyjskiego oświecenia w tej kwestii Ci Dżedu życzę. Miłość romantyczna może się zdarzyć a może nie, lecz nie sądzę by warto ją była stawiać w centrum ...choćby przez systemowe piętnowanie i umniejszanie jej teoretycznych nawet wartości. Ja to się w ogóle na tym nie skupiam. Skupiam się na porządkach w swojej głowie. Na coraz bardziej zaawansowanej umiejętności robienia czegoś dla siebie - tak żeby mnie to cieszyło szczerze, (taka "niby błaha naleciałość i nieumiejętność jeszcze z dzieciństwa" ale przeszkadzała mi strasznie). Jestem w takim komfortowym momencie życia, że w końcu nie muszę się przeglądać w czyiś oczach żeby umieć w pełni istnieć. Reasumując: co mnie obchodzi czy mnie ktoś akurat kocha czy nie. Jeżeli taki ktoś się zdarzy to super!Wiem, że będzie mi niezwykle miło i przyjemnie. Będzie to dla mnie bonusem do mojego zajebistego życia. "Tylko". Ja też będę bonusem do Jego zajebistego życia. "Tylko". Żadne nie uwiesi się na drugim. Nie będzie wpędzało Drugiego w poczucie winy i nad- odpowiedzialności nawet niewypowiedzianym nigdy "BEZ CIEBIE przecież sobie nie poradzę/umrę/ życie straci sens /zostanę ascetą/zwariuję etc. " - W życiu Mariana bym takiej relacji nie chciała. Obojętnie czy miałabym być teoretycznym "bluszczem" czy też "pniem". Amen. Pogodne Amen.
  4. Wczoraj
  5. Wiara ponad miłość?

    moim zdaniem warto jest umiejętnie połączyć romantyczność ze skurwysyństwem a wyrachowanie z bezinteresownością. I nie pogubić się w tych dwóch sprzecznych porządkach.
  6. Wiara ponad miłość?

    aby odnaleźć wyjątki trzeba kreatywnie posługiwać się rachunkiem prawdopodobieństwa. Szczęście trzeba szukać tam gdzie jest prawdopodobne że można je znaleźć a oprócz tego trzeba liczyć na odrobinę farta.
  7. Wiara ponad miłość?

    A nad czym ty bys chcial zapanowac i coz takiego zrobic z wiedza oparta na generalizacji i smiecio-statystykach? Pewnych spraw nie da sie uniknac ani oszukac. Jezeli komus sie wydaje,ze jest ponad zasady biologii, psychologii, ludzkie potrzeby zycia we wspolnocie to calkiem spoko. Nikt nie zabrania. A mnie nikt nie zabrania powiedziec, ze to troche niepowazne. Wszystko jest zlozone, nie jest zero-jedynkowe a nasz aktualny punkt widzenia wiaze sie z punktem siedzenia- czyli tym, na jakim etapie zycia czy tam doswiadczenia jestesmy i tego,co widzimy na co dzien wokol siebie. Nikt tak naprawde nie ma 100% racji i staram sie unikac osob,ktore sa swiecie przekonane o swoich racjach. Jak juz zamknies raz umysl i uszy na argumenty to siew nich kisisz do usranej smierci
  8. Wiara ponad miłość?

    Nigdy nie ośmielę się zbluźnić generalizacją. Raczej pozwolę aby wszystko pozostało subiektywne, różnorodne, złożone i niejasne. Tak by finalnie nie dało się odnaleźć żadnych wzorców czy wskazać na jakiekolwiek toczące się procesy. Niczego przewidzieć, ani niczemu zaradzić. Tak, by ostatecznie każdy poczuł, że ma rację. I mógł skryć się za tą tarczą subiektywności, pocieszać się nią za każdym razem, gdy dozna czegoś nie po jego myśli. Bo jeśli wszystko jest subiektywne i wielorakie, nie ma się czego obawiać ani nad czym zapanować. Na nic rady, na nic zasady, na nic profilaktyka, bo przecież wyjątki. Wybawienie nasze w wyjątkach. I my sami zawsze wyjątkami, nigdy regułą. Dobranoc.
  9. Wiara ponad miłość?

    Mam tak samo. Nie ogarniam mechanizmu powielania patologicznych wzorców. Też nie miałem różowo. Pochodzę z rozbitej rodziny. Dziadek chlał, ojcu też się zdarzało, matka była (jest) osobą toksyczną. Zadałem sobie w życiu wiele trudu by być człowiekiem innym niż matka. Mimo wszystko ojcu zawdzięczam najwięcej dobrych wzorców, ale błędy też dostrzegam i staram się je eliminować. Zdaję sobie sprawę z tego, że nadużywanie alkoholu było źródłem wielu poważnych problemów moich przodków, jednak mimo to nie mam histerycznego stosunku do alkoholu, używam z przyjemnością w rozsądnych ilościach, natomiast zdecydowanie nie lubię się upijać i z dużym powodzeniem udaje mi się tego unikać. Nie popadam więc w skrajności, skrajnością jest zarówno pijaństwo jak i całkowita abstynencja. Reasumując, nie pojmuję dlaczego współczesny, niedotknięty jakowymś umysłowym upośledzeniem bądź niedorozwojem człowiek miałby powielać wzorce w oczywisty sposób złe i szkodliwe. Jest to dla mnie zagadką.
  10. Wiara ponad miłość?

    ja daleki jestem od idealizowania kobiet jako połowy ludzkości (i w niniejszym wątku dałem temu wyraz i żartobliwie i poważnie) ale nie popadam w skrajność i nie twierdzę (i nigdy nie twierdziłem) że w moim życiu uczuciowym "nie będzie niczego" (i dzięki temu że mam pozytywne nastawienie, udało mi się osiągnąć więcej niż wskazywałaby statystyka i rachunek prawdopodobieństwa).
  11. Wiara ponad miłość?

    akurat to stwierdzenie nie ma za wiele wspólnego z prawdą, ale OK, nie to jest przedmiotem wątku, idźmy dalej, ogólną myśl zrozumiałem...
  12. Wiara ponad miłość?

    Ja też dyskutuję tu po godzinach, co jednak nie spotyka się z podobną wyrozumiałością. Każdy ma swoje obsesje, ważne tylko by znaleźć do ich uskutecznienia odpowiednie towarzystwo. Może i to jest właściwe dla twoich. Ale już zupełnie nie jest odpowiednie do moich, jestem na innym poziomie. WTS już mnie nie ciekawi, nic nie wnosi do mojego życia, niczego też mu nie odbiera, niewiele też wyjaśnia z tego co dzieje się ze mną i wokół mnie.
  13. Wiara ponad miłość?

    znam proporcje; jest czas na zajmowanie się kobietą, jest czas na robotę zawodową i jest czas na zajmowanie się tematami związanymi ze zwalczaniem sekty.
  14. Wiara ponad miłość?

    A i tu chyba dochodzimy do roznicy w komunikacie. Jest roznica czy powiesz,ze niektorzy swiadkowie sa tak zapatrzeni w ck i doktryne,ze odcinaja sie od czlonkow rodziny (odstepcow) czy rzucisz generalizujace "wszyscy swiadkowie maja wyprane mozgi". Nie,zeby sie to tutaj nie zdarzalo.
  15. Wiara ponad miłość?

    Ty od lat marudzisz na jehowych i jeszcze szykujesz przeciw nim pozwy, ale w tym wypadku idziesz po linii tego przybytku i dostajesz oklaski. Ktoś nieobeznany z tematem też mógłby dla odmiany puknąć się w głowę i pomyśleć: dlaczego on tym miłym ludziom spokoju nie daje i mieli ten pomysł latami, zamiast się kobitom zająć i robotą zawodową?
  16. Wiara ponad miłość?

    lepiej zająć się wyborem branży i pisaniem biznesplanu niż siedzieć przy piwie i marudzić że w każdym urzędzie siedzą biurwy i każdy urzędnik chce nas zgnoić.
  17. Wiara ponad miłość?

    No raczej! (Jak mawia Doda.)
  18. Wiara ponad miłość?

    myślę że to jest kwestia replikowania jakichś błędnych patologicznych wzorców dotyczących życia rodzinnego. Dziadek lał babcię, a ojciec matkę, więc córka szuka sobie kolejnego tyrana który będzie lał ją, a jej córka poszuka sobie kolejnego, a wnuczka kolejnego. Moja normalna głowa nie potrafi tego pojąć. Ja wychowałem się w rodzinie z problemem alkoholowym wiem ile moja matka wycierpiała i sam nie chcę zadawać takich cierpień mojej Beatce, a do alkoholu w ogóle mnie nie ciągnie. Trzeba czyni życie lepszym a nie gorszym. Nie mam pojęcia dlaczego niektórzy ludzie tego nie rozumieją.
  19. Wiara ponad miłość?

    Ale to zwykły frazes, który nie mówi nic konkretnego. Coś w stylu: Aby zrobić biznes życia idź na całość, angażuj się i już. Ale w co, kiedy, w jakiej branży, z kim, wedle jakiego biznesplanu? Wkurza mnie takie gadanie, bo przypomina nawijkę psychoterapeutów, którzy z jednej strony unikają jak tylko mogą dawania rad klientowi oraz odpowiedzialności za to co się dzieje, a z drugiej kasują go co tydzień na konkretną kasę, wymienialną na konkretne dobra materialne i usługi. Nikt nie chce frazesów gdy idzie do lekarza i słyszy że ma raka. Każdy chce konkretów, badań, kompleksowego planu leczenia i oszacowania własnych szans.
  20. Wiara ponad miłość?

    Nie znam uniwersalnej recepty. Mam jedną słownie "przyjaciółkę" z lat szkolnych. W cudzysłowie, bo już od paru lat nie mamy kontaktu... Jest za granicą od chyba 15 lat i tam ma swoje pasjonujące życie. Z czego się cieszę. Ja buduje przyjaźnie chyba w jakiś instynktowny sposób. Dopiero kiedy zadałeś pytanie zastanawiam się jak „one” u mnie powstają . Najpierw kogoś „lubię” – jest dla mnie interesujący pod jakimś względem. Jak lubię, to staram się go poznać. Jeżeli się okazuje, że podczas procesu poznawania (który chyba wymaga energii –dla niektórych nieoczywistej jak sądzę –dla mnie naturalnej: spotkania, wyjazdy, telefony etc.) z jednymi ludźmi zaczynam czuć bliższą więź a z innymi nie to pogłębiam tą „wybraną relacje”. W tej weryfikacji nie ma „oceny”. Z tym człowiekiem „chce gadać”, chcę żeby stał się częścią mojego życia a ten człowiek niekoniecznie. Czynników może być milion i one nie są obiektywnie wartościujące daną osobę. Takie znajomości, których chcę, po latach przeradzają się w przyjaźń albo nie. Przeradzają się wtedy jeżeli „obie strony” chcą by druga osoba była ważna częścią ich życia i oto dbają na właściwy sobie i tylko sobie sposób. I zapewne to wynika z „wyrachowania” jak mówisz. Tak. Chcę, żeby człowiek którego nazywam przyjacielem , był dla mnie kimś bliskim. Inaczej się nie da. I jak już się takie coś zdarzy (choć to nie odpowiednie słowo - bo w odróżnieniu od "więzów krwi" tu mogę decydować i "pracować") ...bardzo się wzruszam.
  21. Wiara ponad miłość?

    Ale ja nie mowie o biedakach ani o facetach dajacych kobiecie poczucie bezpieczenstwa tylko o typach,ktore juz na starcie ich nie szanuja,zdradzaja je i wykorzystuja. Nie wnikam jakie sa powody,bo to akurat nie moj problem. Ale to,ze taka relacja moze byc wylacznie toksyczna to jest fakt a nie moje widzimisie
  22. Wiara ponad miłość?

    tutaj strzeliłeś w dziesiątkę - aby przeżyć prawdziwą miłość nie można kalkulować czy ona się opłaca. Trzeba po prostu zaangażować się. I już.
  23. Wiara ponad miłość?

    akurat z myślę że bez powodu kobieta nie ładuje się w taki związek, nawet jeśli nam wydaje się on toksyczny. Jeśli pokochała "łobuza" to może potrzebowała poczucia bezpieczeństwa. Albo weźmy przykład kobiety która "marnuje sobie życie" układając je sobie z biedakiem. My jako otoczenie z góry zakładamy że ona powinna najpierw zapytać go o PIT-a z zeszłego roku i nie chcemy zrozumieć że ten biedny człowiek umiał np. wysłuchać tę kobietę i starał się ją zrozumieć i za to dostał od życia premię.
  24. Wiara ponad miłość?

    Sebastianie,No nie wiem. Ludzie potrafia miec przerozne gusta i gusciki. Sa kobiety,ktore notorycznie pakuja sie w toksyczne zwiazki ze swirami,brzydalami lub holduja zasadzie,ze lobuz kocha najbardziej. I co im zrobisz? Wliczyl je kto w te statystyke tych 80% czy to juz sa te wyjatki? To gdzie miejsce w statach dla ludzi, ktore maja inne wartosci i "kryteria"?
  25. Wiara ponad miłość?

    Nie. Chodzi mi o to, że jakbyś miał piękne wnętrze, a brzydkie zewnętrze i pusty portfel, nic nie ugrasz. Mężczyzna jest atrakcyjny tym co daje korzyść kobiecie. To że układasz ładne poezje, lubisz wędkować i czule opiekujesz się bezdomnymi kotami może nie mieć najmniejszego znaczenia; choć dla ciebie to esencja własnego jestestwa, za którą chciałbyś być kochany. I o to mi idzie. Niektórzy będą samotni nieważne jak piękne mają we własnych oczach wnętrza, ponieważ biologia nie dba o piękne wnętrzności, lecz o ich funkcjonowanie w zgodzie z zamierzeniem I tak, wulgarny, chamowaty wzgardziciel ma dużo większe szanse niż miły, niczym nie wyróżniający się koleś.
  26. Wiara ponad miłość?

    nie jestem pewien czy łapię o co chodzi Jededjahowi, ale młoda i piękna i bogata kobieta która (odrzucając zaloty przystojnego inteligentnego miliardera) poślubiłaby wulgarnego chamowatego bezrobotnego psychopatycznego impotenta który nią pogardza i bije ją i codziennie poniża ... postąpiłaby "wbrew swojemu instynktowi, pożądaniu, fascynacji"
  1. Pokaż więcej aktywności