Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Dziś
  2. Tutaj relacja jednego z uczestników: https://swiadkowiejehowywpolsce.org/zapraszamy-do-dzialania/manifestacja-marzec-2017/msg79958/#msg79958
  3. Wczoraj
  4. Gdyby ktoś jeszcze nie widział, polecam relację, od 4.40: http://wroclaw.tvp.pl/29666653/26032017-1830 Jak na TVPiS, wyjątkowo obiektywna.
  5. przyłączam się do tego pytania
  6. Czy ktoś z forumowych trzecich owiec był na manifestacji? Interesuje mnie relacja "z tej" strony, bo doniesienia prasowe już czytałem. Był jakiś odzew ze strony ludzi postronnych? Jakieś oburzenie albo poparcie? A może i jakieś owieczki z jw.org się przyplątały, choć raczej nie sądzę...?
  7. Tak durny werset może napisać tylko ktoś, kto nie wie czym są odleżyny.
  8. Antykierat przypomina mi pewnego ŚJ . Ma takie zaufanie do biblii jak SJ do niewolnika. Jak go spytać ,'gdyby niewolnik podał ci na talerzyku gówienko i powiedział,że jest to ciasteczko uwierzyłbyś w to i zjadłbyś je'. Co on odpowiedział? Zjadłbym.
  9. Ja p... ja mnie wkurza ten jegomosc... Chocby mówil najmadrzejsze rzeczy to sposób w jaki to przedstawia jest irytujacy.. Tak,wiem,chcialbyc zabawny i taki jest zamysl tego programu ale mnie osobiscie drazni.. P.S. A ziemia najprawdopodobniej plaska nie jest..
  10. szokujące. Najbardziej zdziwiło mnie to oraz to
  11. SciFun się również za to zabrał. Dopiero, co znalazłem ale już od razu zamieszczam: Część 1: https://www.youtube.com/watch?v=YdfNuwMhMg4 Część 2: https://www.youtube.com/watch?v=SC9ybxMDGlE&feature=youtu.be
  12. Chyba kara grzywny. Przynajmniej taka kara jest za ochrzczenie bez pozwolenia państwowego czy też za wystąpienia publiczne: https://www.gpch.pl/bi/215-rosja/1427-rosja-pierwsze-wyroki-na-mocy-przepisow-o-zakazie-dzielenia-sie-wiara Jak dla mnie paranoja. Widać, że tą ustawę antyterrorystyczną pomagali pisać prawosławni ojcowie. Tu inne artykuły na temat tej ustawy (ustaw): https://www.gpch.pl/bi/215-rosja/1312-rosja-delegalizacja-niezarejestrowanej-dzialalnosci-religijnej https://www.gpch.pl/bi/215-rosja/1409-rosja-antychrzescijanskie-zmiany-w-prawie
  13. Wiesz co? Owszem, obserwacja, logika i inne cechy są potrzebne i użyteczne do analizy i konfrontowania w celu zrozumienia pewnych złożoności. Jednakże nie jesteśmy wolni od złudzeń. Często nasze przekonanie jest podobne do muchy z bajki, która usiadła na czubku dyszla karety i winszowała sobie prowadzenia pojazdu, który ją wiózł. Uważajmy jednak, żeby ten woźnica pojazdu wszechświata nie okazał się zabobonnikiem mniej logicznym od człowieka, który Go wymyślił. Chcę Cię zapytać o logikę choćby tego przykładu, którego skrócę w formie parafrazy wziętej z Eze 4:1-15. Bóg pełen miłości, mądrości i sprawiedliwości, nakazuje Ezechielowi miłemu i niewinnemu swego serca, aby ten położył się na lewym boku przez 390 dni spętany przez Boga, aby nie mógł się obrócić ni wstać, a po tych dniach na lewy bok przez 40 dni, razem 430 dni. Za co? Za winę innych. Jak miał to przeżyć? Wcześniej miał sobie przygotować zapas chleba uwędzonego na ludzkim gównie. W końcu na usilne prośby Bóg jemu zelżył i zamienił ludzki smród na bydlęce łajno. Gdzie tu widać logikę, mądrość, sprawiedliwość i inne dobroci Boga? Gdyby Ci Bóg we śnie nakazał to co Ezechielowi, to również byś wychwalał Boga za te wymienione przymioty i jakże idiotyczną logikę?
  14. załóżmy że 7 osób wspólnie modli się - jakie mogą ich spotkać represje?
  15. Największe problemy mają małe kościółki, tak zwane grupy domowe czy coś w tym stylu. Bo nie spełniają liczby wymaganych członków. Wspólnota musi mieć liczbę x-osób aby mogła działać legalnie.
  16. z tego co pamiętam, ustawa gwarantuje że "tradycyjne religie" (prawosławie, judaizm, islam i buddyzm) mogą działać bez przeszkód. I praktycznie każda religia "nietradycyjna" może mieć kłopoty (z rzymskim katolicyzmem włącznie).
  17. To to twoja logika jakaś koślawa jest.Jak nie dostrzegasz braku logiki w zapisie biblijnym. Może to świadczyć o tym co sam napisałeś. Może zliczasz się to takich.
  18. W tej chwili w Rosji problemy ma kilka tysięcy kościołów. Nie piszę o religiach ale o kościołach. Weszła jakaś ustawa walcząca z ekstremizmem a nie wszyscy chcą bądź mają możliwość jej się podporządkować.
  19. przepraszam za mały OT, ale Ebed przekreślił swoją szansę na karierę teokratyczną gdy sformułował warunki brzegowe co musiałoby się stać, aby zasilił szeregi odstępców. Dobrze pamiętam, że Ebed napisał przed laty że zostanie odstępcą, jeśli CK ogłosi że Jezus był kobietą. biorąc pod uwagę całokształt pierdół i pierdółek które CK wypisywało o Jezusie, nazwanie Jezusa kobietą klasyfikowałoby się (pod względem absurdalności) "w dolnej strefie stanów średnich". Przypomnę, że Jezus był już w publikacjach strażnicy nazywany wicedyrektorem banku był już marszałkiem polnym i premierem, ale nie był jeszcze ani razu windykatorem ani komornikiem. Przypomnę, że Jezus był już bogiem był już aniołem, ale nie był jeszcze ani razu Marsjaninem, aczkolwiek w strażnicy nazywano już Jehowę Boga i aniołów "kosmitami" oraz "inną pozaziemską cywilizacją", z którą "udało się nawiązać kontakt". Strażnica obiecywała także że w raju na ziemi nie będzie homofobii (dyskretnie przemilczając w tym samym artykule, że wszyscy homo mają być uprzednio zamordowani przez Jehowę). jeśli ktoś deklaruje że istnieje (chociażby teoretycznie) pierdoła której nie byłby w stanie zaakceptować, to człowiek ten nie nadaje się mentalnie do organizacji świadków Jehowy, a tym bardziej do jej kierownictwa w Warwicku.
  20. To tylko świadczy ,że coś takiego istnieje. Ty sobie wymyśliłeś ,że to zasługa jakiegoś stwórcy. W to zacząłeś wierzyć. Twoja wiara w to sprawiła, że jesteś o tym przekonany,że tak naprawdę było.Żadnych dowodów na to nie masz.
  21. no tak, teraz będzie rzucanie wersecikami "na dowód". sam pisales, ze nic nie moze powstac samo, wiec twoj stworca tez nie. nagle mowisz, ze on moze i zasady go nie dotycza. "piękno" jest subiektywne. celowoś też. o złożoności pewnie nie masz pojęcia. jestes w stanie - jako czlowiek - widziec tylko mikrowycinek spektrum mikrofalowego miedzy 450 a 900 nanometrami i uzurpujesz sobie "obserwacje piekna"? nie badz smieszny. powiedz mi, co jest pieknego w wirusie ebola? albo w gangrenie? w dżumie?
  22. Zawsze czułem, że ma w sobie coś z proroka Powinien aspirować do Ciała Kierowniczego...
  23. Moja wiara w Stwórcę jest jak najbardziej logiczna, bo opieram się na tym co mogę zaobserwować i doświadczyć czyli piękno i złożonośc i celowość wszechświata. Wszystko to układa mi się w logiczną całość razem z istniejącą od tysiącleci relacją biblijną o stworzeniu przez Wszechmocnego Stwórcę. I nie próbuję być mądrzejszy od Tego, dzięki któremu istnieje tak jak żaden nawet najbardziej technologicznie zaawansowane dzieło człowieka nie przeskoczy swojego konstruktora. Ja natomiast uważam , że jestem o etap wyżej bo wiem jak powstał wszechświat. Nie wiem natomiast skąd wział się Stwórca ( z resztą niezbyt mnie to interesuje), bo z pokorą uznaje, że nigdy, nawet najwybitniejszy przedstawiciel mojego gatunku nie dorówna Stwórcy. 1 List do Koryntian /BT/ "11 Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży. ......16 Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać?..." Dlatego też, nie uwierzę prymitywom mającym się za uczonych, którzy próbują innym wcisnąć, że przez miliardy lat rządziły takie przypadki, że z niczego powstał pięknie zorganizowany wszechświat. Podczas gdy cała dostępna historia ludzi nie może się pochwalić doświadczeniem, że najprostsze coś powstało zupełnie z niczego i przypadkiem
  24. A nie w chwili obecnej mogło coś powstać samo z siebie? Albo czy mogło powstać tak samo z niczego?
  25. Twoja wiara w stwórce w takiej postaci w jakiej go prezentujesz jest - jak przytoczył gremczak - nielogiczna, bo wychodziloby na to, ze Twoj stworca nie miał stwórcy, a musi go mieć. I tak, nie znam odpowiedzi na pytanie "jak powstał wszechswiat" i nie mam problemu z powiedzeniem tego. Ty tej odpowiedzi też nie znasz, ale probujesz wmowic, ze stworzył go niestwarzalny stwórca opisany w knidze spisanej przez jeszcze wiekszych prymitywów.
  26. Coż dla Ciebie może i on jest prymitywny. Dla mnie i wielu innych jest całkowicie zrozumiały, logiczny i oczywisty. Zarowno wszelkie prawa, zjawiska rządzące wszechświatem jak i wszystko co żyje w tym wszechświecie są dziełem Superinteligentnego i Wszechpotężnego Stwórcy. Nic w chwili obecnej nie może powstać samo z siebie jeżeli nie użyte zostaną już dostępne prawa, zjawiska czy projekt i wykonanie. Nie znasz odpowiedzi na pytanie w jaki sposób wszystko się zaczęło, a nazywasz to co jest obecnie oczywiste prymitywem. Prymitywem jest to że nie wiesz co było w przeszłości a udajesz, że wiesz bardzo wiele.
  27. Witaj Andre! Czytałem Twoje pełne dramatu wpisy tu na forum. Wszystko co napisałeś było jakby odbiciem mojej przeszłości. Nie będę powtarzał tych moich „przygód”, ponieważ już je opisałem W mojej „Przygodzie...”. Bardzo mnie wzruszył ten Twój ostatni wpis z bieżącego roku, że potrafiłeś uporać się z Twoja przeszłością i teraz już bez emocji z dystansu czasu z życzliwością odnosisz się do tamtych bliskich Tobie ludzi z którymi wtedy było Ci po drodze. Ja jednak chciałbym wrócić do twojego wpisu z 24 lutego 2015 roku, gdy z goryczą wspominasz Twój stracony czas i piszesz tak: >Wiecie co jest najgorsze? to uczucie straconego czasu. Nikt mi tego nie odda. Tych nerwów, zawodów, załamań, stresów i ... czasu. Kilkunastu lat życia poświęconych sprawie przegranej. Szkoda mi straconych ważnych momentów w życiu. Szkoda mi studniówki (oczywiście dzieciom starszych było wolno...). Szkoda mi że nie dokończyłem studiów. Szkoda mi tego wszystkiego o czym organizacja mówiła, że jest złe. Wiecie co... dostałem w tamtym roku symboliczny prezent urodzinowy od dziewczyn w pracy. Naprawdę durnowatą, głupiutką rzecz, ale - dowód pamięci. Było mi niesamowicie. Szkoda mi. Ta myśl jest przygnębiająca. Patrzę w lustro i widzę faceta, który najlepsze lata życia przepuścił, zamiast korzystać z nich i oddychać pełną piersią.< Tak się składa, że Twoje odczucia nie są wcale odosobnione i w mniejszym czy większym stopniu dotykają wielu z nas. Pewnie, że straconego czasu nam nikt nie wróci, ale można przejść do tego zagadnienia bardziej refleksyjnie, lub bardziej emocjonalnie w zależności od własnej osobowości. Tak się składa, że już raz zabrałem głos na sąsiednim forum na okoliczność podobnych rozpamiętywań nad przegraną rzeczywistością czego już nie odwrócimy. Oto ten sam wpis z małymi tylko poprawkami: >„...tych lat nie odda nam już nikt” A mnie jest szkoda lata... To fragment tekstu sentymentalnej piosenki Emanuela Schlechtera, w wykonaniu wielu utalentowanych piosenkarzy. Każda interpretacja jest inna, ale oddaje sens wspomnień które przeminęły już bezpowrotnie. Moje wspomnienie sięga nie jednego lata, ale dwudziestu długich lat służby dla Jehowy. Można zaryzykować pytanie słowami piosenki Juliana Tuwima w wykonaniu mistrza Mieczysława Fogga - i „co nam zostało z tych lat miłości pierwszej”? Tak, to była moja pierwsza miłość, której oddałem siebie Organizacji. Powiem jeszcze inaczej, to była miłość samolubna, bo ja chciałem żyć w „Nowym Świecie” wiecznego szczęścia. Czy moja młodość i wizja mojej przyszłości w powojennym okresie dawała jakąś perspektywę urządzenia się w nim? Tak! Taka wizja była, ponieważ brak wojny był zawsze lepszy niż wspólne się zabijanie. Nagle ktoś podaje Ci na tacy bardzo dobre rozwiązanie. Przedstawia Ci jeszcze lepszą perspektywę. Świat jest zły, bo jego koniec jest bliski – tak bliski, że prawie na wyciągnięcie ręki. Po co Ci go wspierać i marnie skończyć, jeżeli możesz przejść żywym przez Armagedon. Nie sposób stawiać się ościeniem, jeżeli księga biblii gwarantuje Ci życie, a jeżeli nawet..., to i tak żyć będziesz. Po co było mi ratować szczęście tego Świata, gdy jego koniec jest nieunikniony? Tak więc w myśl refrenu tej piosenki Nie szkoda róż Gdy płonie las Bo zwiędły już I w nas Gorycz tych dni Minie zaufaj mi Nie szkoda róż Odległych tak Wyrośnie tu Młody las Kilka ciepłych słów Ogrzeje świat I tak z „ufnością ogrzewałem” ten Świat! I co nam zostało z tych lat miłości pierwszej? Ano to, że: >tych lat nie odda nam już nikt< cytując słowa piosenki. Tych dni i tych dwudziestu lat, na szczęście nie spisałem zupełnie na straty. Odrobiłem zaległe lekcje, korzystając z doświadczeń jakie zdobyłem w Organizacji, ale również z doświadczeń innych, z którymi przyszło mi się spotkać „dzięki” tejże Organizacji (ponad dwa i pół roku różnych represji wliczonych do ogółu odsiadek razem wziętych). To świetna szkoła życia, jeżeli jako „uczeń” postarałem się aby przyswoić wszystkie możliwe maksymy zdobytej tam wiedzy. Nigdy bym tej wiedzy nie zgłębił, gdybym nie zachował się lojalnie wobec Organizacji. Czy były inne pozytywy? O tak! W trzeciej dekadzie mojej świadkowskiej przygody, ale już z bardzo zdecydowanym trendem zrzucania z siebie nadmiernego uzależnienia się od Organizacji i wbrew zbliżającego się milowymi krokami Armagedonu, postanowiłem jeszcze ukończyć szkołę średnią. Następnego kroku nie musiałem już wykonać osobiście, bo Organizacja sama z własnej inicjatywy zwolniła mnie z dalszych obowiązków składania co miesięcznego „owocu”, „rosy” i pozwolono mi iść do jasnej cholery. Czyż to nie piękny gest mojej „ukochanej” Organizacji? I „co nam (mnie) zostało z tych lat miłości pierwszej”? Są jednak elementy, z których oprócz „owocu” i „rosy”, Organizacja mnie nie zwolniła – są to wspomnienia w zakodowanej pamięci tak na trwale wpisane na mój biologiczny dysk, że żadna czyszczarka komputerowa tego usunąć nie zdoła. Są to nocne ucieczki przez okna w pola zbóż, czy redliny ziemniaków. Są to noce spędzone w lesie lub nad brzegiem rzeki Warty, spowodowane brakiem dokładnych porozumień między sobą i pogubieniem się w ciemności. Przemieszczanie się w ciemne, mroźne zimowe zawieje śnieżne, gwarantujące bezpieczną przeprawę na umówione spotkanie i przechodzoną grypę z wysoką temperaturą, bez możliwości położenia się do łóżka. To tylko niektóre wymienione koszmary, powracające w moich snach i wtedy jestem bardzo szczęśliwy jeżeli udaje mi się wybudzić i uprzytomnić, że to tylko sen z odległej przeszłości.< Nie wiem czy Tobie się też uda, ale spróbuj tak zupełnie już bez emocji wrócić refleksyjnie do tej przeszłości – Twojej przeszłości!
  1. Pokaż więcej aktywności