Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Today
  2. Recepta na życie najstarszej Polki

    ja tam o ile byłoby to możliwe to ani pierwszym ani dwunastym milionem lat ziemskiego żywota bym nie pogardził... a skracać życie do 60-tki to w ogóle dla mnie coś niezrozumiałego...
  3. Recepta na życie najstarszej Polki

    A dlaczego sądzisz, że Ty Yogiii miałbyś Swoim Młodym w życiu przeszkadzać, jednocześnie sobie równolegle i radośnie żyjąc w wieku np.65 lat? Serio? Gruba to zagadka dla minie. ( Jedynie jakaś martyrologiczno - dziedziczna, "kulturowo-społecznie" ale bardziej "osobito-traumatycznie" mająca wagę w takim razie i wpływ - na planowaną przez Ciebie datę Twojej śmierci - tradycja jest mi w stanie obecnie wytłumaczyć Twoją, egzotyczną, całkiem nie Lubną-Samo perspektywę Twoją. Bo mam wrażenie, że odnosisz przekonanie, że Twoja postawa "Twoim Potomkom" służy jak 500+. Sąd takie przekonanie? Pytałeś ich. Konkretnie? Potwierdzili? Zwłaszcza Yogiii, że pamiętam kiedy dla Ciebie "wiek graniczny " to było "50". Nie "60" deklarowane kilkanaście miesięcy temu...... To raczej nie "obiektywne okoliczności" się tak szybko zmieniają, tylko raczej .... jest coś widocznie co powinieneś przemyśleć ... ponownie... nie uwzględniając "własnej, stronniczej perspektywy" tylko swoją taką jaką jest . (Mam nadzieję, że dla Ciebie to co napisałam jest "jasne" i wali mnie że dla innych to bełkot ) Namste Yogii.
  4. Wczoraj
  5. moje relacje ze świadkami

    Ludzie jak każdy, uderzyć może każdy i czymkolwiek zależnie od tego co się złapie w ręce U siebie w zborze też miałem buraków ale też miałem tych co skromnie, pracowicie i szczerze robili to co robili ... bo gdziekolwiek by nie byli, w organizacji czy poza... dalej są takimi samymi ludźmi.
  6. moje relacje ze świadkami

    Witaj na forum. Też myślałem, że to są dobrzy ludzie, lecz są zmanipulowani, dopiero przy bliższym poznaniu ich zobaczyłem dokładnie to co opisałaś. Pozdrawiam Andrzej.
  7. Recepta na życie najstarszej Polki

    tak pół żartem pół serio to pani Tekla jest argumentem za tym aby "pracodawca krwiopijca" (wbrew lamentom boskiego Antykierata) płacił mało pracownikom... Bo wtedy zaznają głodu i biedy a więc długiego żywota...
  8. Recepta na życie najstarszej Polki

    Nie wiem która kara gorsza, żyć 112 lat czy żyć z Bogiem. Max 60 lat i chcę do piachu. Dać miejsce i spadek młodym żeby mieli jak zacząć żyć i jeszcze z tego życia skorzystać.
  9. Yeah, taki magnes do mainstream-owego życia, to już od Twojego charakteru zależy co Cię kusi i co Cię spełnia. Usamodzielnienie w połowie leczy z tego problemu. Ty, wydaje się, masz raczej wyszukany charakter, a tylko wtedy można zrozumieć że siadanie komuś na głowie z własną dupą nikomu nie służy.
  10. Recepta na życie najstarszej Polki

    Podziwiam panią Teklę. W takim wieku nosić węgiel na piętro...
  11. Powiedziałbym że nie tyle co czar pryska tylko powoli życie zaczyna nie spełniać już swojej roli. Ja też już powoli jestem stary i niedługo umrę. Ale rzecz w tym że gdybym się przeniósł z tym samym umysłem w dziecko to to dzieciństwo bym zrujnował. Nie, nie byłbym mądrzejszy i nie podjąłbym lepszych decyzji. Stary naleśnik w młodym ciele. Kompletny nonsens.
  12. Co osobiście uważam za nie tyle potrzebne co konieczne dla zdrowia psychicznego.
  13. To mój pierwszy wpis na tym forum. Czasami coś podczytywałam, ale ostatnio wydarzyło się coś, co sprawiło, że postanowiłam się tutaj zarejestrować i podzielić moimi odczuciami co do świadków. Otóż może zacznę od początku. Kontakt ze świadkami i ich wiarą mam już od dzieciństwa, ponieważ mój wujek jest świadkiem. Zawsze bardzo go szanowałam i lubiłam. Jest pogodnym człowiekiem, serdecznym, miłym... a przynajmniej za takiego zawsze go miałam. Moja cała rodzina jest wyznania katolickiego. Wujek również był, a co więcej... był w klasztorze franciszkanów, chciał zostać księdzem, niestety odszedł ze względu na różne rzeczy, które działy się za murami klasztoru i których niestety doświadczył jako młody zakonnik. Nie będę wchodziła w szczegóły, ale w zasadzie nie dziwię się, że to czego tam doświadczył zraziło go do katolików. Na jego nieszczęście w kilka lat po odejściu z zakonu trafił do pracy, w której poznał kilku świadków i tak to się zaczęło. Jako człowiek kochający Boga bardzo szybko zachłysnął się atmosferą "miłości" i braterstwa, która panuje wśród świadków. Jak on twierdzi, to jest to czego zawsze szukał. Wujek jakoś nigdy nie próbował nas "nawracać" na swoją wiarę. Zawsze wspominał coś o Bogu i ich wierze, ale ja nigdy nie próbowałam się z nim spierać, bo nie chciałam go niczym urazić. Oczywistym jest, że nie zgadzam się z jego poglądami, ale nigdy go nie krytykowałam, nigdy nie usłyszał ode mnie złego słowa. Zawsze miałam świadków za ludzi prawych, uczciwych, w zasadzie lepszych od reszty świata, bo na takich też się kreowali. Dla mnie byli naprawdę niezwykłymi ludźmi. Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy po studiach rozpoczęłam pracę w rodzinnej firmie razem z wujkiem i jego kolegą - starszym zboru. Szybko odkryłam, że ta cała otoczka miłości do świata to jedna wielka ściema. Wiecznie uśmiechnięci i mili świadkowie okazali się być całkiem innymi ludźmi. Zauważyłam, że otwarcie drwią z reszty pracowników - katolików. Obrażali nas, wyśmiewali nasze tradycje. Ja najczęściej wtedy wychodziłam i nie wdawałam się w żadne dyskusje. Co więcej - okazało się, że wcale nie są tak uczciwi i pracowici jak to pokazują całemu światu. Okazało się, że mój święty wujek potrafi przy klientach zbesztać i zwyzywać mojego tatę, a swojego rodzonego brata i szefa od pajaców, głupków i debili. Przy czym mój "bezbożny tata katolik" nigdy się nie bronił w taki sposób, w jaki go atakowano. Oboje nie są takimi idealnymi pracownikami jak to zwykło się o nich mówić - bo okazało się, że są bardzo leniwi, niewdzięczni i jak tylko mają okazję to ściemniają w pracy ile dusza zapragnie, a jak coś jest nie po ich myśli, to okazują to w dość dosadny sposób - krzykiem i epitetami. Okazało się, że to nie ci święci świadkowie są dobrzy dla ludzi, tylko my, wredni katolicy nie posuwamy się do tego co oni. Niejednokrotnie byłam świadkiem, jak jeden świadek nagabywał na drugiego za swoimi plecami. Oczywiście wiadomo ludzie są ludźmi i popełniają grzechy, nerwy mogą puścić każdemu. Tak oczywiście, ale rzeczywistość nie ma nic wspólnego z bajkami opowiadanymi mi przez wujka o kochających się braciach, o tym, że bracia w zborze szanują się nawzajem, że nigdy złego słowa jeden na drugiego nie powie, że nie ma u nich czegoś takiego jak "u nas katolików", że jeden drugiemu wilkiem. Bardzo szybko zrozumiałam, że ten obraz, który świadkowie kreują na zewnątrz to totalny fałsz i obłuda. Te ich uśmiechy, ta serdeczność to tylko maska, nakładana po to żeby zmanipulować innych i pokazać światu, jacy to oni są idealni. Teraz się do nas uśmiechają, ale za rogiem wyzywają nas od bezbożników, grzeszników, obłudników. Raz byłam świadkiem kłótni, w której mój tata ze łzami w oczach zapytał wujka "I ty tak się odzywasz do mnie, do własnego brata?" A wujek mu odparł "Ty nie jesteś moim bratem, ja mam braci gdzie indziej". Tylko jak trzeba było mu pomóc, to gdzie zawsze byli jego bracia? Mój tata ustawiał się w pierwszym szeregu jak zachorował, a jak miał wypadek i nie mógł chodzić, to mój tata zawoził go do szpitala i wszystko ogarniał co tylko było konieczne. Powoli zaczynałam widzieć, że nie takie wszystko piękne jak nam malują przed oczami. Wujek coraz częściej w rozmowach ze mną pozwalał sobie na obrażanie kościoła katolickiego. Wbijał szpilkę za szpilką. Bo księża tacy i owacy, bo "wy katolicy" jesteście tacy i tacy. Pewnego dnia miara się przebrała i powiedziałam sobie dość tego. Nie mogę dawać sobą pomiatać, tym bardziej, że ja nigdy złego słowa na nich nie powiedziałam, a wręcz przeciwnie, zawsze ich broniłam przed ludźmi, którzy ich szkalowali. Wypaliłam mu, że jeżeli jeszcze raz mnie obrazi i mój kościół katolicki, to po prostu przestanę z nim rozmawiać, skoro ma mnie za tak zepsutego człowieka i nie życzę sobie, żeby obrażał moją wiarę, bo ja nigdy nie obraziłam jego przekonań. I wtedy się zaczęło. "Bo ty nie czytasz pisma świętego" - serio?, no niestety na jego nieszczęście czytam- "Bo wiara katolicka jest najobrzydliwszą wiarą ze wszystkich! To babilon, zostaniecie wszyscy potępieni jak się nie nawrócicie! Zobaczycie będziecie jeszcze mówić, że taki prosty człowiek jak ja miał jednak racje. Oooooj jak wam będzie głupio!" - odparłam, że niestety, ale nie masz racji i nigdy w życiu nie wstąpię do waszej wiary (ja w dalszym ciągu grzecznie, bez epitetów) -" Bo wasi księża to niegodziwcy, pedofile. Jak możecie iść i się spowiadać do takich obłudników! I co myślisz, że on może ci grzechy odpuścić?? Ty nie wiesz co mówi pismo święte!" - ja odparłam, że rzeczywiście kościół święty nie jest i niestety zdarzają się księża, którzy nigdy nie powinni księżmi zostać, ale jest też wielu wspaniałych dobrych księży -"Coooooo? Nie ma dobrych księży. Bluźnisz! Tylko Bóg jest dobry, nie czytasz pisma świętego, aj ci mogę każdy werset i linijkę zacytować a ty co wiesz o piśmie świętym??? Wszystko jest w piśmie świętym, ale wy katolicy nie czytacie pisma! Poczekaj przyjdziesz jeszcze do nas na kolanach błagać nas żebyśmy cię przyjęli jak przyjdą dni ostateczne. Tylko w naszej wierze jest zbawienie, nasza wiara jest idealna, bo pochodzi od Boga i zawsze będę jej bronił" - a ja mówię, że przecież u was też nie jest tak idealnie, bo wszędzie są ludzie i popełniają takie same grzechy- "Nieprawda! Bo to przez was katolików nie możemy się wykazać i jest nas tak mało, bo wy waszymi grzechami deprawujecie nas i macie liczebną przewagę nad nami, a jaki świat byłby piękny gdyby wszyscy żyli tak jak moi braciszkowie".... W tym momencie szczena mi opadła i nie wiedziałam co powiedzieć. Zobaczyłam ile jadu i nienawiści ma w sobie ten człowiek w stosunku do katolików i jak bardzo gardzi mną, moim tatą, całą naszą rodziną. Te wszystkie, uśmiechy i uprzejmości to taka pozorna gra, żeby pokazać ludziom "ze świata" jacy to my świadkowie jesteśmy wspaniałomyślni, a w sercu siedzi żółć. Oczy mi się otworzyły i wtedy zobaczyłam, że to totalna sekta. Miałam świadków za wspaniałych ludzi. No cóż. Rozczarowałam się. Myślę, że bardzo często tak to właśnie wygląda. Pozory, pozory, pozory, a w sercu może nienawiści.
  14. Recepta na życie najstarszej Polki

    Dla tych, którzy nie przepadają za dietami i uprawianiem sportu: "Pani Tekla "...nigdy nie była na żadnej specjalnej diecie, a jak wspomina jej wnuk - zawsze lubiła jeść tłusto i dużo jajek. Nie uprawiała sportów. Nadal cieszy się dobrą formą, a jeszcze w wieku 106 lat sama wnosiła węgiel na piętro kamienicy, w której mieszka..." http://www.dziennikzachodni.pl/forum-seniora/styl-zycia/a/tekla-juniewicz-z-gliwic-ma-111-lat-jej-recepta-na-dlugowiecznosc-to-glod-i-bieda,12175768/
  15. Recepta na życie najstarszej Polki

    Czytam, że po śmierci Pani Jadwigi, najstarszą rodaczką została młodsza od niej o niecałe 8 miesięcy, pani Tekla Juniewicz z Gliwic ( ur. 10 czerwca 1906). https://pl.wikipedia.org/wiki/Tekla_Juniewicz http://www.dziennikzachodni.pl/forum-seniora/styl-zycia/a/tekla-juniewicz-z-gliwic-ma-111-lat-jej-recepta-na-dlugowiecznosc-to-glod-i-bieda,12175768/ Jej recepta na długowieczność, to głód i bieda. Pieniądze jednak długowieczności nie dają Dużo zdrowia dla pani Tekli !
  16. Dzisiaj w Lublinie zmarła najstarsza Polka Jadwiga Szubartowicz. http://fakty.interia.pl/polska/news-jadwiga-szubartowicz-nie-zyje-byla-najstarsza-polka,nId,2419731?parametr=polecamy&iwa_source=rek_3 https://pl.wikipedia.org/wiki/Jadwiga_Szubartowicz Urodzona 16 października 1905 roku. Gdyby dożyła do 16 października skończyłaby 112 lat. Kondolencje dla rodziny i przyjaciół pani Jadwigi. Zainteresowało mnie motto zmarłej: "Życie człowieka na tej Ziemi nie jest proste ani łatwe. Trzeba stale się dokształcać i doskonalić. Z pomocą Boga, szukać piękna, dobra i prawdy, a zło niszczyć i łamać. Taką zawsze była moja recepta" Właśnie, czy lepiej szukać tego i żyć tak długo, z Bogiem czy bez Boga?
  17. No i ile wynika z presji wewnętrznej? Skoro umysł nie jest przyjacielem człowieka, należy mu się przyjrzeć co też on podpowiada. Może same głupoty. Bo wielki dom, fajny samochód i karnet na spa, to nie to samo co miejsce do mieszkania, pojazd przenoszący nas z miejsca na miejsce i maseczka z ogórków. Ego czuje niedosyt. Jakże często ego pragnie podziwu i pochwały. To taka pijawka wysysajaca czas i życie. Po sześćdziesiątce czasami dochodzi się do tego, że nikogo nie obchodzi twoje życie, jak wyglądasz, w co się ubierasz i ile masz. Iluzja podziwu pryska, gdy zdaje się sobie sprawę, że najdroższy w życiu jest czas, bo kosztuje masę pieniędzy. Zarabiam żeby mieć czas na wyjazd do lasu... mmm jakie to piękne uczucie, że mnie na to stać. Przecież las i łąka są darmowe. Pieniądze czasami zarabia się po to, aby stracić zdrowie. Jak już mamy pieniądze można je wydać na ratowanie zdrowia. Jakoś tak to chyba działa...
  18. Ostatni tydzień
  19. I ile spośród tego to wynik presji społecznej na określony sposób życia. I ile spośród sposobu życia to stan posiadania napompowany przez korporacje. Z kolei wzrost ekonomiczny nie może trwać wiecznie, pewnego dnia bańka pęknie i powrócimy do bardziej pierwotnego porządku rzeczy.
  20. Spotkanie u Nunka

    Szanowni Forumowicze. Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych na kolejny zlot,który odbędzie się w dniach : 22-24 września 2017 Uprasza się o pomysł na hasło zlotu. W sprawach organizacyjnych przypominam numer infolinii: 537 873 950(codziennie po godz. 21 lub sms)
  21. bo i nie o tym jest artykuł. Ten koszerny artykuł to taki odpowiednik rubryki "obserwujemy świat" w gazetce "przebudźcie się" ... Tak jak "obserwujemy świat" nie służy dokonaniu przeglądu zmian społecznych ani przeglądu zmian technicznych w świecie ale służy temu aby głosiciele utwierdzili się w wierze dopasowując sobie wydarzenia do proroctw strażnicowobiblijnych, tak omawiany artykuł wyjaśnia dlaczego "amharec" nie doceniają Konstytucji RP i dlaczego nie walczą o realizację głównego przesłania tejże Konstytucji RP ("aby było tak jak było"). Głosiciele świadków Jehowy wiedzą, że ludzie na ich terenach osobistych nie są zainteresowani korporacyjno-gazetkową ewangelią nie dlatego że jest ona zbyt infantylna i nie dlatego że korporacja jest obciążona fałszywymi proroctwami, ale dlatego że "szatan zaślepił umysły aby nie zaświeciło im światło ewangelii". Podobnie czytelnik gazety wyborczej (a więc członek "elity") wie, że zwykli ludzie dlatego nie walczą o zakonserwowanie patologii reprezentowanych przez Sąd Najwyższy "dlatego że są ciemni" gdyż "nie zaświeciło im światło ewangelii wg Michnika"... Tak to działa, najkrócej mówiąc...
  22. Cześć

    Witaj na forum!
  23. Cześć

    Cześć Atencjusz, jesteś młody i z tego co widzę, bardzo inteligenty, więc o twoją przyszłość jestem spokojny. Wcześnie zaczęła się u ciebie krystalizować samoświadomość, masz określone wierzenia i swoje przemyślenia, obserwujesz świadków - to już bardzo dużo. Jestem trochę starszy od ciebie i w twoim wieku bezmyślnie siedziałem na zebraniach nie zastanawiając się nad niczym; w świadkizm wpadłem właśnie dopiero, gdy miałem 18 lat, a pochodzę z wielopokoleniowej rodziny w tej wierze. Też zakończyłem karierę na nieochrzczonym głosicielu, chrztu się bałem, bo nie uważałem się za godnego tego kroku, słuchałem potajemnie "deprawującej" muzyki, oglądałem pornosy, piłem piwo. Chciałem normalnego życia jak rówieśnicy, tymczasem musiałem nieść ciężar znakomitego ucznia, przykładnego dziecka i wnuka. Tak to wyglądało. Toteż doskonale rozumiem twoją sytuację. Trzymaj się!
  24. Hey, ale ja kompletnie nie o tym czy jest db/źle. Dla mnie taki artykuł nie jest źródłem dla obiektywnego wskazania jak jest w skali makro, jaka jest dynamika rozwoju, czy zachodzi pauperyzacja albo jaka jest skala migracji warstw społecznych.
  25. bierzemy ten sam tekst (akurat z gazety koszernej) i interpretujemy, każdy tak jak wskazuje jego własne doświadczenie życiowe. A "co autor miał na myśli"? autor jest faryzeuszem który potępia "amharec", ten ciemny lud, który nie zna prawa, w szczególności nie zna przenajświętszej konstytucji rzeczypospolitej patologicznej i nie zna korporacyjno-układowej wykładni tegoż przenajświętszego aktu prawnego ("aby było tak jak było"). innymi słowami: autor potępia ten "ciemny lud", który pisowcy "kupili" za "pińcet złotych".
  26. Ja tez mam bogatych znajomych:) tez raczej tych po dobrych studiach. Ale moj drogi...to sa wlasnie te enklawy z duzych miast. Po prostu to sa dwa swiaty. I ten drugi- o ktorym piszesz "jednostkowe przypadki"- jest calkiem spory! Do Twojego swiata czasem przenika owa jednostka- jak ta pani z drogerii. Dla niej Twoj swiat to " jednostkowe przypadki". I pewnie taki bylbys dla ludzi z art. Cos a'la yeti;) bo oni nie doswiadczyli- choc wiedza, ze tak tez bywa.
  27. To zależy jeszcze gdzie ta wieś sie znajduje. Czy w okolicach dużych miast, które wymieniłem.
  28. Nie neguje tego. Mam nadzieje, ze i Ty nie zanegujesz przykładów z moich znajomych, którzy mieszkają na wsi i ktorym powodzi sie coraz lepiej. Kto z nas ma racje? Ten ktory ma większa rodzine czy ten, ktory na ten problem spojrzy obiektywnie?
  1. Pokaż więcej aktywności