Gość

Co wynika z czytania książki "Biblia Szatana"?

Promowane odpowiedzi

Gość

nie jestem zdeklarowaną ateistką, bliżej mi do agnostycyzmu lub deizmu, moja wiara bądź niewiara jeszcze się kształtuje

Osobiscie z dwojga ole wybrac wiare w Boga niz we wszystko jedno. Zyje sie latwiej i zycie sie przezywa, gdyz sa wyraznie okreslone zasady dobra izla. Kara i nagroda powoduje ze czlowiek czuje? Zyje po prostu a nie wegetuje jak zwierze. Owszem mozna sobie taki system wartosci wedlug potrzeb wymyslec, ale inny bedzie rownke dobry. Bog przynajmniej daje nadzieje na lepszy swiat, a pan racjknalizm czy ateizm kompletnie nic. Tylko strach i niepewnksc, no chyba ze ktos juz osiagnal taki pulap reltywizmu ze nie korzysta z sumienia tylko zyne na wech i kieruje sie instyktem, co zobaczy tam leci. Dalej wskutek tego z czasem ktos taki z racji wzglednosci wszystkiego i z braku motywacji do samksztalcenia bo przciez to wszystko jedno, wiec po co i jakie to ma znaczenie, upada i tylko po ziemi chodzi bawiac sie w zgadywanki co do bytu. A za rok jak sje znudzi no to moze cos sie odmieni zeby bylo dziwaczniej i nowoczesniej, tak inteligentniej i trendy. A jesli Bog jest? To co wtedy.? Jak zycie przelecialo kolo nosa na eksperymentach. ? Trzeba sie troche bac i zreflektowac mysle.

to co tutaj napisałeś przekonuje mnie po raz kolejny, że wiara w boga jest wygodą. po co się zastanawiać nad rzeczami których nie potrafimy pojąć, po co badać, sprawdzac, po co myśleć. w biblii masz co wolno co nie wolno, co jest dobre a co złe. podano na tacy.

w dodatku po co poprawiać swoje życie, jak lepiej mieć nadzieję na lepszy świat.

świetne, po prostu świetne podsumowanie twojej wiary

Ja mam zadanke ulatwione i moge ocenic kto jest dobry a kto zly przez to co robi w swoim zyciu. Swiadomie czy nie, ale Biblia to pozwala mi okreslic.

jeśli potrafisz ocenić kto jest dobry a kto zły to ja nie mam więcej pytań

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Krzysztof: Twoja myśl o kierowaniu się węchem a nie sumieniem jest dla mnie hitem na dziś-pękam ze śmiechu,dzięki:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Rozejrzyj sie wkolo, poptrz na siebie, czy tak zlozone struktury na ziemi, a kosmosie idealne wrtosci tak dokladnie wywazone by wszystko trzymalo sie w zorganizowanym porzadku sa dzielem przypadku? Takie stale kosmiczne swiadcza tylko o tym ze nic nie moze powstac samo zsiebie i przez przypadek. Nie ma czegos takiego jak just that i juz. Prawa przyczynowo skutkowe dowdza ze wszystko musialo zostac powolane do istnienia przez kogos inteligentnego. Ja nazywam to Bogiem , niektorzy badacze fzeczywistosci Rozumem, Matka natura itd. Ale jednak. Skoro takie prawa wszedzie obowiazuja to czy nie wydaje sie rozsadne ze w swiecie ludzkim rowniez w sferze moralnosci sa takie aksjomaty pozwalajace odroznic zlo od dobra? Jak myslisz.

jakby te stałe kosmiczne nie były takie stałe jak są teraz, to by wszechswiat jeno nie powstał. zaden argument; chcesz stosowac logike przyczynowo-skutkową do tego wszystkiego co widzisz, a do o Bogu juz powiesz, ze on nie mial przyczyny, łamiąc to samo prawo na ktore sie powołujesz.

mysle tez, ze zło znane 10.000 lat temu, 1000 lat temu i rok temu było zupełnie inne, ewoluowało razem z nami. tak samo jak dobro. nie ma odwiecznego zła i odwiecznego dobra; wszystko reguluje LOKALNY PUNKT WIDZENIA

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

nunek bo przecież człowiek niewierzący:

"wegetuje jak zwierze"

"nie korzysta z sumienia tylko zyne na wech i kieruje sie instyktem, co zobaczy tam leci"

dla mnie miarą człowieczeństwa jest w dużej mierze to czy dana osoba potrafi szanować innych ludzi i ich poglądy

Krzysztof, powiedziałeś o sobie dużo, aż za dużo

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

nunek bo przecież człowiek niewierzący:

"wegetuje jak zwierze"

"nie korzysta z sumienia tylko zyne na wech i kieruje sie instyktem, co zobaczy tam leci"

dla mnie miarą człowieczeństwa jest w dużej mierze to czy dana osoba potrafi szanować innych ludzi i ich poglądy

Krzysztof, powiedziałeś o sobie dużo, aż za dużo

To nie chodzi o szanowanie czy nie czyichs pogladow jakie wyznaja niektorzy w tego typu filozofii, ale wg. Tego tak to wychodzi. Mi jest tak zyjacych po prostu szczerze zal, z mojego punktu widzenia. Jako czlowieka ktory rzeczywiscie tak wierzy po wczesniejszym przekonaniu sie i gdy jest konsekwentny w tym co robi to moge zrozumiec. Tak to widzi tak wybiera i tak ma. Jego problem. Ale wcale do takich nie musze lgnac. Tak jak Ty do tych ktorych nie lubisz. Inaczej gdy ktos jeszcze szuka i wciaz bada i sam jeszcze nie wie co jest dobre. To tylko rozmowa z mojej strony a nie ocena ludzi jako takich, ewentualnie ich postepowania, ktore podobac mi sie nie musi. Ale to nie ma nic wspolnego z pogarda dla innnych pogladow ze sie je uznaje za zle z mego punktu. Zeby zmierzyc czlowieka trzeba najpierw wiedziec gdzie znajduje sie wlasciwa miara i kto prawo to ustalac. Nawet ateisci maja pewne zasady bo maja sumienie dane im od Boga. Nie chcialem Cie osobiscie freya urazic ale takie poglady wydaja mi sie wlasnie wygodne. Mysle ze to wiara w Boga wymaga samodyscypliny i samoksztalcenia aby sprostac wysokim wymaganiom moralnym. A zycie bez Boga i z zasadami jakie komu pasuja to jest dwlasnie latwizna.

Krzysztof: Twoja myśl o kierowaniu się węchem a nie sumieniem jest dla mnie hitem na dziś-pękam ze śmiechu,dzięki:)

Nie ma za co.

To nie chodzi o szanowanie czy nie czyichs pogladow jakie wyznaja niektorzy w tego typu filozofii, ale wg. Tego tak to wychodzi. Mi jest tak zyjacych po prostu szczerze zal, z mojego punktu widzenia. Jako czlowieka ktory rzeczywiscie tak wierzy po wczesniejszym przekonaniu sie i gdy jest konsekwentny w tym co robi to moge zrozumiec. Tak to widzi tak wybiera i tak ma. Jego problem. Ale wcale do takich nie musze lgnac. Tak jak Ty do tych ktorych nie lubisz. Inaczej gdy ktos jeszcze szuka i wciaz bada i sam jeszcze nie wie co jest dobre. To tylko rozmowa z mojej strony a nie ocena ludzi jako takich, ewentualnie ich postepowania, ktore podobac mi sie nie musi. Ale to nie ma nic wspolnego z pogarda dla innnych pogladow ze sie je uznaje za zle z mego punktu. Zeby zmierzyc czlowieka trzeba najpierw wiedziec gdzie znajduje sie wlasciwa miara i kto prawo to ustalac. Nawet ateisci maja pewne zasady bo maja sumienie dane im od Boga. Nie chcialem Cie osobiscie freya urazic ale takie poglady wydaja mi sie wlasnie wygodne. Mysle ze to wiara w Boga wymaga samodyscypliny i samoksztalcenia aby sprostac wysokim wymaganiom moralnym. A zycie bez Boga i z zasadami jakie komu pasuja to jest dwlasnie latwizna. Po co zastanawiac sie nad czyms czego nie da sie udowodnic. Szukac trzeba ale ale na pewnym etapie juz nie ma to sensu, poniewaz nie starczy zycia na takie analizy w sumie skupiajace sie na dwoch rzeczach, czyli czy Bog jest czy go nie ma. Podstawy mozna ogarnac szybko i widac czym co pachnie, reszta zas to wlasnie nipoznawalna do konca filozfia gdyz taki jest jej w zalozeniu sens. Wyzsza szkola jazdy to metafizyka. Trzepanie mysli i przeciwstawnych twierdzen logicznie zbudowanych bez konca i nie moim zdaniem nie. dajacych sie nigdy poznac. Jest sens sztuke czynic dla sztuki?

Nie ma za co.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

To nie chodzi o szanowanie czy nie czyichs pogladow jakie wyznaja niektorzy w tego typu filozofii, ale wg. Tego tak to wychodzi. Mi jest tak zyjacych po prostu szczerze zal, z mojego punktu widzenia. Jako czlowieka ktory rzeczywiscie tak wierzy po wczesniejszym przekonaniu sie i gdy jest konsekwentny w tym co robi to moge zrozumiec. Tak to widzi tak wybiera i tak ma. Jego problem. Ale wcale do takich nie musze lgnac. Tak jak Ty do tych ktorych nie lubisz. Inaczej gdy ktos jeszcze szuka i wciaz bada i sam jeszcze nie wie co jest dobre. To tylko rozmowa z mojej strony a nie ocena ludzi jako takich, ewentualnie ich postepowania, ktore podobac mi sie nie musi. Ale to nie ma nic wspolnego z pogarda dla innnych pogladow ze sie je uznaje za zle z mego punktu. Zeby zmierzyc czlowieka trzeba najpierw wiedziec gdzie znajduje sie wlasciwa miara i kto prawo to ustalac. Nawet ateisci maja pewne zasady bo maja sumienie dane im od Boga. Nie chcialem Cie osobiscie freya urazic ale takie poglady wydaja mi sie wlasnie wygodne. Mysle ze to wiara w Boga wymaga samodyscypliny i samoksztalcenia aby sprostac wysokim wymaganiom moralnym. A zycie bez Boga i z zasadami jakie komu pasuja to jest dwlasnie latwizna.

.

w niczym mnie nie uraziłeś, po prostu uważam twój post, na temat racjonalistów i ateistów, za zbyt napastliwy, pogardliwy i za daleko idący w wyciąganiu wniosków. dlatego zwróciłam uwagę na twoje przyrównanie ich do zwierząt, rzekomy brak sumienia czy wygodnictwo i niechęć do smokształcenia. w ten sposób niczego nie dowodzisz tylko zrażasz innych.

ponieważ jest to wątek w dziale towarzyskim na temat aktualnych stanów emocjonalnych, nie ciągnijmy już tutaj tego tematu. jest wiele wątków na temat ateizmu i wiary w dziale Ewolucja \ Ateizm \ Nauka zapraszam do konstruktywnej wymiany poglądów. fajnie by było gdybyś napisał też coś o sobie w dziale przywitanie bądź moja historia (chyba, że już to zrobiłeś a ja nie jestem na bieżąco)

pozdrawiam :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

w niczym mnie nie uraziłeś, po prostu uważam twój post, na temat racjonalistów i ateistów, za zbyt napastliwy, pogardliwy i za daleko idący w wyciąganiu wniosków. dlatego zwróciłam uwagę na twoje przyrównanie ich do zwierząt, rzekomy brak sumienia czy wygodnictwo i niechęć do smokształcenia. w ten sposób niczego nie dowodzisz tylko zrażasz innych.

ponieważ jest to wątek w dziale towarzyskim na temat aktualnych stanów emocjonalnych, nie ciągnijmy już tutaj tego tematu. jest wiele wątków na temat ateizmu i wiary w dziale Ewolucja \ Ateizm \ Nauka zapraszam do konstruktywnej wymiany poglądów. fajnie by było gdybyś napisał też coś o sobie w dziale przywitanie bądź moja historia (chyba, że już to zrobiłeś a ja nie jestem na bieżąco)

pozdrawiam :)

Przyznaje Ci racje freya, rzeczywiscie to zbyt duze i niesprwiedliwe uogolnienie przyrownywac wszystkich ateistow. Racjonalistow. I agnostykow do zwierzat. Jednak do tego w skrajnych przypadkach moze sie czlowiek doprowadzic, jesli wyzuje sie z sumienia i wszelkich zasad. Przpraszam za bledy ale dostalem tablet a na nim sie ciezko pisze i czasem wszystko szaleje. Ja mam nature czlowieka ktory raczej broni ludzi i stara sie ich zrozumiec niz atakowac czy zywic do nich pogarde. Ale pewnych rzeczy nie popieram. Nawet nie zauwazylem jaki to dzial. Oczywiscie jak znajde tylko czas to mozna konstruktywnie porozmawiac na tamtych watkach. Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

jakby te stałe kosmiczne nie były takie stałe jak są teraz, to by wszechswiat jeno nie powstał. zaden argument; chcesz stosowac logike przyczynowo-skutkową do tego wszystkiego co widzisz, a do o Bogu juz powiesz, ze on nie mial przyczyny, łamiąc to samo prawo na ktore sie powołujesz.

mysle tez, ze zło znane 10.000 lat temu, 1000 lat temu i rok temu było zupełnie inne, ewoluowało razem z nami. tak samo jak dobro. nie ma odwiecznego zła i odwiecznego dobra; wszystko reguluje LOKALNY PUNKT WIDZENIA

Rhundz stale kosmiczne ktore obecnie zna nowoczesna nauka, to takie wartosci fizyczne gdzie kilka zer w potedze decyduje o tym czy wszechswiat sie zapadnie czy wybuchnie. Mam na mysli teraz odzialywanie tzw. Silne i slabe grawitacyjne. Gdyby minimalnie tylko to wzruszyc to wszystko sie sypie i zycie na ziemi rowniez. Jak dotad przez miliardy lat ewolucji wzzechwiata nic sie z nim zlego nie dzieje. Przypadek? Nie sadze. Swiadoma konstrukcja nadzorowana przez inteligentny rozum. Owszem Bog nie ma poczatku tak jak czas, przynajmniej nasza swiadomosc tego nie pojmuje, ale zlozonosci i istnienia tego nke da sie przeciez zaprzeczyc. Nie wiemy kiedy powstal swiat ale jednak jest. Prawo przyczyny i skutku jest wedlug mnie odwieczne co widac w klsmosie i we wszelkiej dizalalnosci czlowieka na ziemi. Nic nie powstaje z niczego. Zlo takze mysle ze jest odwkeczne odkad pojawili sie na ziemi ludzie, tylko formy inne. Oczywiscie przy zalozeniu ze nie jest to wartoscia wzgledna. Tak w duzym uproszczeniu. Ale to temat nie na ten watek zdaje sie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

a nie miłuj bliźniego?

jest w stanie sobie wyobrazić a nawet uczynić tylko odróżnia bliźniego od całej reszty tałatajstwa. mnie na przykład razi takie podejście, że każdy jest moim bliźnim, nawet ten kto "utopił by mnie w łyżce wody" gdyby tylko mógł. w tym wypadku zgadzam się z satanizmem i nie marnuję czasu i uczuć, na ludzi, którzy nie są tego warci.

Żeby pojawiło się coś w rodzaju miłości bliźniego trzeba najpierw uwierzyć, że oni naprawdę istnieją.

Ciekawe prawda? Zmiana jednego słowa i pojawia się niepokój ale też i głębszy sens.

Niewiele osób potrafi to sobie wyobrazić, a taki sens ma przykazanie Jezusa. Jeżeli spojrzymy na to co On powiedział o miłości nieprzyjaciół swoich pod kątem istnienia ich jak siebie samego, wtedy miłość ich bytu przez nas staje się oczywista.

To nie jest sympatia do kogoś kto dla nas czyni dobrze, ale prawdziwa miłość chrześcijańska.

Że to jest ontologicznie taka sama istota jak ja.

W to można tylko wierzyć, bo udowodnić się nie da. Zło czynione nam przez bliźnich odbywa się na płytszym poziomie rzeczywistości. Skreślić można naszych wrogów osobowości ale nie ich istnienie w formie samoświadomości identycznej z moją. To oznacza miłość bliźniego- nawet nieprzyjaciół, o której zauważyła Ewangelia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

A ja dzisiaj dostałam od kolegi książkę do poczytania ....."Biblia Szatana "....głupio mi było odmówić ,wzięłam ,leży wysoko !

czytał ktoś z was ?mam jakieś dziwne obawy ...

Przeglądałem - pochwałała zdrowego rozsądku ze szczyptą hedonizmu. Gdyby nie było w tytule słowa "szatan" nie budziłaby większych kontrowersji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Rhundz stale kosmiczne ktore obecnie zna nowoczesna nauka, to takie wartosci fizyczne gdzie kilka zer w potedze decyduje o tym czy wszechswiat sie zapadnie czy wybuchnie. Mam na mysli teraz odzialywanie tzw. Silne i slabe grawitacyjne. Gdyby minimalnie tylko to wzruszyc to wszystko sie sypie i zycie na ziemi rowniez. Jak dotad przez miliardy lat ewolucji wzzechwiata nic sie z nim zlego nie dzieje. Przypadek? Nie sadze. Swiadoma konstrukcja nadzorowana przez inteligentny rozum. Owszem Bog nie ma poczatku tak jak czas, przynajmniej nasza swiadomosc tego nie pojmuje, ale zlozonosci i istnienia tego nke da sie przeciez zaprzeczyc. Nie wiemy kiedy powstal swiat ale jednak jest. Prawo przyczyny i skutku jest wedlug mnie odwieczne co widac w klsmosie i we wszelkiej dizalalnosci czlowieka na ziemi. Nic nie powstaje z niczego. Zlo takze mysle ze jest odwkeczne odkad pojawili sie na ziemi ludzie, tylko formy inne. Oczywiscie przy zalozeniu ze nie jest to wartoscia wzgledna. Tak w duzym uproszczeniu. Ale to temat nie na ten watek zdaje sie.

To jest stawianie sprawy na głowie. Wszechświat zaistniał w takim kształcie i formie na jaką pozwalają obowiązujące prawa fizyki (w tym stałe o których wspominasz), a nie odwrotnie. Gdyby prawa fizyki były inne, wszechświat zapewne zaistniałby w innej formie, innym kształcie. Przyczyna i skutek, proste i logiczne, bez mnożenia bytów ponad niezbędną konieczność.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Rhundz stale kosmiczne ktore obecnie zna nowoczesna nauka, to takie wartosci fizyczne gdzie kilka zer w potedze decyduje o tym czy wszechswiat sie zapadnie czy wybuchnie. Mam na mysli teraz odzialywanie tzw. Silne i slabe grawitacyjne. Gdyby minimalnie tylko to wzruszyc to wszystko sie sypie i zycie na ziemi rowniez. Jak dotad przez miliardy lat ewolucji wzzechwiata nic sie z nim zlego nie dzieje. Przypadek? Nie sadze. Swiadoma konstrukcja nadzorowana przez inteligentny rozum. Owszem Bog nie ma poczatku tak jak czas, przynajmniej nasza swiadomosc tego nie pojmuje, ale zlozonosci i istnienia tego nke da sie przeciez zaprzeczyc. Nie wiemy kiedy powstal swiat ale jednak jest. Prawo przyczyny i skutku jest wedlug mnie odwieczne co widac w klsmosie i we wszelkiej dizalalnosci czlowieka na ziemi. Nic nie powstaje z niczego. Zlo takze mysle ze jest odwkeczne odkad pojawili sie na ziemi ludzie, tylko formy inne. Oczywiscie przy zalozeniu ze nie jest to wartoscia wzgledna. Tak w duzym uproszczeniu. Ale to temat nie na ten watek zdaje sie.

drogi Krzysztofie

inne stałe - inny wszechświat. lub jego brak, cała filozofia :)

a czas to wciaz pojecie, ktorym sie bardzo wielu lubi posługiwać, ale wciaz też nie istnieje scisła definicja czasu - klasycznie czas mierzymy w sekundach, relatywistycznie czas płynie inaczej dla każdego pojedynczego atomu i elektronu, a co, jeśli zejdziemy jeszcze niżej? mozna dojsc do wniosku, ze czas to tylko efekt uboczny przemian materii i energii, mierzalny i obserwowalny przez nas. fizyka jednak ma nas w nosie i leci swoim torem, a do nas należy wszystko rozgryźć. a jesli jest tak jak mowisz, ze za wszystkim istnieje jakis wielkointeligentny projektant, to złe wieści są takie, że jeśli go dogonimy, to go przegonimy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

nie ma tez zadnych racjonalnych dowodów, ze Bóg jest.

Zależy co rozumiemy przez "Boga". Od zawsze tajemnicą było dla mnie co mają na myśli ateiści wierząc w nieistnienie tzw. "Boga"

Bóg nie istnieje, więc Co takiego nie istnieje?! Niestety do tej pory żaden z nich nie dał mi zadowalającej odpowiedzi..

Bóg to dla ateistów ten bożek z ludzkiej kultury i świadomości, którego wychwalają ciągle religie a każda inaczej.

Tak więc przekonanie "Bóg nie istnieje" , nic mi nie mówi!

Prawdziwy Bóg to moim zdaniem Coś i Ktoś zupełnie inny niż sobie wyobrażamy. O Nim nie można powiedzieć, że nie istnieje, bo na przykład tylko On sam, jako Istota najwyższa i wszechwiedząca mógłby to stwierdzić i udowodnić w niebie ;)

Po prostu Jest w tej chwili wszędzie i nad nami i wszystko od Niego zależy.

Tak więc ateizm jest niedopuszczalnym uproszczeniem i sprzecznością.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Owszem Bog nie ma poczatku tak jak czas, przynajmniej nasza swiadomosc tego nie pojmuje, ale zlozonosci i istnienia tego nke da sie przeciez zaprzeczyc. Nie wiemy kiedy powstal swiat ale jednak jest. Prawo przyczyny i skutku jest wedlug mnie odwieczne co widac w klsmosie i we wszelkiej dizalalnosci czlowieka na ziemi. Nic nie powstaje z niczego. Zlo takze mysle ze jest odwkeczne odkad pojawili sie na ziemi ludzie, tylko formy inne. Oczywiscie przy zalozeniu ze nie jest to wartoscia wzgledna. Tak w duzym uproszczeniu. Ale to temat nie na ten watek zdaje sie.

Krzysztofie personifikujesz procesy, nadajesz im cechy człowieka, miłość, wielkoduszność, radość. Proces może być nieskończony, moze w kółko zamieniać energie i materię, jeśli wszechświat jest elementem superwszechswiata, a ten kolejnym elementem, nie musisz tłumaczyć jego nieskończoności bogiem. Nie można usypać w wszechświecie góry, nie kopiąc dołu, we wszechświecie jest równowaga, a materia zmienia stany skupienia. Nigdzie, dosłownie nigdzie nie widać w nim odrobiny miłości, jest tylko zimna, nieczuła reguła, która niszczy i tworzy. To co wydaje nam się zniszczone z innego punktu widzenia jest stworzone. Twój rozum zastaje dany stan rzeczy i twierdzi, że to co go otacza jest piękne. Jest piękne bo Ci nie szkodzi, w momencie, gdy zacznie zmieniać stan skupienia lub natężenie energetyczne okaże się Twoim katem. Rzeczywistość pokazuje, że w ciągu milionów lat niewyobrażalna ilość istot żywych została starta z powierzchni planety przez procesy, które w innych proporcjach były dobroczynne, potem okazały się zabójcze.

Nie ma znaczenia czy wierzący czy ateista wszyscy giną tak samo pod gorącym pyłem wulkanicznym, podczas tsunami czy zarazy.

Bycie ateistą jest trudniejsze niż myślisz, żeby zostać świadomym ateistą, należy kroczek po kroczku zrozumieć rzeczywistość, wyjść z klosza mitów i podań, pokonać własny strach i sukcesywnie rozbierać na części pierwsze to co nas otacza. Bycie ateistą wymaga ogromu wiedzy o świecie, jest powolnym procesem zdobywania świadomości swojego miejsca we wszechświecie, uczy pokory i szacunku do życia tego, które posiadamy teraz. Bycie ateistą to bycie człowiekiem wyrażającym siebie nie za pomocą projekcji własnej osobowości w stronę nieba, tylko w stronę ludzi. Wtedy wiesz na pewno, że jesteś dobry, bo jesteś dobry bez żadnego nakazu, ani oczekiwanej nagrody. Jesteś doskonale dobry z natury.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Zależy co rozumiemy przez "Boga". Od zawsze tajemnicą było dla mnie co mają na myśli ateiści wierząc w nieistnienie tzw. "Boga"

Bóg nie istnieje, więc Co takiego nie istnieje?! Niestety do tej pory żaden z nich nie dał mi zadowalającej odpowiedzi..

Bóg to dla ateistów ten bożek z ludzkiej kultury i świadomości, którego wychwalają ciągle religie a każda inaczej.

Tak więc przekonanie "Bóg nie istnieje" , nic mi nie mówi!

Prawdziwy Bóg to moim zdaniem Coś i Ktoś zupełnie inny niż sobie wyobrażamy. O Nim nie można powiedzieć, że nie istnieje, bo na przykład tylko On sam, jako Istota najwyższa i wszechwiedząca mógłby to stwierdzić i udowodnić w niebie ;)

Po prostu Jest w tej chwili wszędzie i nad nami i wszystko od Niego zależy.

Tak więc ateizm jest niedopuszczalnym uproszczeniem i sprzecznością.

z racji forum rozmawiamy o bogu przedstawianym przez swiadkow jehowy - moim zdaniem taka wizja boga jest kompletnie bzdurna :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

To jest stawianie sprawy na głowie. Wszechświat zaistniał w takim kształcie i formie na jaką pozwalają obowiązujące prawa fizyki (w tym stałe o których wspominasz), a nie odwrotnie. Gdyby prawa fizyki były inne, wszechświat zapewne zaistniałby w innej formie, innym kształcie. Przyczyna i skutek, proste i logiczne, bez mnożenia bytów ponad niezbędną konieczność.

Owszem gdyby zaistnial w innej postaci wowczas mielibysmy tez inne stale ktore utrzymalyby taki wszechswiat. Jednak chodzi w tym wszystkim o ze aby moglo zaistniec zycie na ziemi musza byc z koniecznosci takie wartosci jakie dizs mamy w innym przpadadku nie bedzie po prostu zorganizowanego porzadku zeby powstalo zycie. A dlatych warunkow stale kosmiczne musza byc tak dokladnie wywazone ze gdyby zmienic te wartosci o jedno lub dwa zera w potedze do ok. Dwudziestu spowoduje ze wszystko sie wali i zamienia w chaos. Przypadek czy odgorny celowy i ptzemyslany inteligentny nadzor. Mysle racjonalnie mozna wyjasnic tylko istnieniem Boga i rozumnej osbowosci.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Owszem gdyby zaistnial w innej postaci wowczas mielibysmy tez inne stale ktore utrzymalyby taki wszechswiat. Jednak chodzi w tym wszystkim o ze aby moglo zaistniec zycie na ziemi musza byc z koniecznosci takie wartosci jakie dizs mamy w innym przpadadku nie bedzie po prostu zorganizowanego porzadku zeby powstalo zycie. A dlatych warunkow stale kosmiczne musza byc tak dokladnie wywazone ze gdyby zmienic te wartosci o jedno lub dwa zera w potedze do ok. Dwudziestu spowoduje ze wszystko sie wali i zamienia w chaos. Przypadek czy odgorny celowy i ptzemyslany inteligentny nadzor. Mysle racjonalnie mozna wyjasnic tylko istnieniem Boga i rozumnej osbowosci.

:)

jakby te stałe były inne, to nie powstała by ziemia, a np jattrat a bog nie nazywalby sie bog a np kszeettr; to, ze w naszym uniwersum sa takie a nie inne te stale, nie znaczy, ze nie istnieją inne o innych. i moze nie byloby zycia a samoreplikujace sie struktury w wiekszym znacznie porzadku niz nasza inteligencja

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

myślę że ludzie mają po prostu tendencję do wyjaśniania bogiem rzeczy, których pojąć nie potrafią.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Owszem gdyby zaistnial w innej postaci wowczas mielibysmy tez inne stale ktore utrzymalyby taki wszechswiat. Jednak chodzi w tym wszystkim o ze aby moglo zaistniec zycie na ziemi musza byc z koniecznosci takie wartosci jakie dizs mamy w innym przpadadku nie bedzie po prostu zorganizowanego porzadku zeby powstalo zycie. A dlatych warunkow stale kosmiczne musza byc tak dokladnie wywazone ze gdyby zmienic te wartosci o jedno lub dwa zera w potedze do ok. Dwudziestu spowoduje ze wszystko sie wali i zamienia w chaos. Przypadek czy odgorny celowy i ptzemyslany inteligentny nadzor. Mysle racjonalnie mozna wyjasnic tylko istnieniem Boga i rozumnej osbowosci.

Nieprawda. Jeżeli stałe byłyby inne, to postać i kształt wszechświata byłyby inne. Ziemi nie byłoby w ogóle, byłoby jakieś inne miejsce. I w tym jakimś innym miejscu zapewne zaistniałoby życie w innym kształcie, w innej postaci.

Stałe są stałymi nie dlatego, że tak sobie wymyśliła jakowaś mityczna nadrzędna istota. Stałe są stałymi dlatego, że te stałe wymusza równowaga sił we wszechświecie. Z punktu widzenia człowieka w świecie istnieją stałe rzeczy, morza, rzeki, lasy, góry, ale z punktu widzenia miliardów lat ewolucji wszechświata nie ma nic stałego. Rzeki zmieniają swój bieg, nawet morza zmieniają swe linie brzegowe. Góry się rozsypują i wypiętrzają się nowe masywy górskie, lodowce płyną, kontynenty się przemieszczają, gwiazdy zamieniają się w nowe i supernowe, a potem w białe karły i czarne dziury a galaktyki się rozszerzają. Z punktu widzenia miliardów lat ewolucji wszechświata nie ma nic stałego, wszystko się permanentnie wali. Panta rhei.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nieprawda. Jeżeli stałe byłyby inne, to postać i kształt wszechświata byłyby inne. Ziemi nie byłoby w ogóle, byłoby jakieś inne miejsce. I w tym jakimś innym miejscu zapewne zaistniałoby życie w innym kształcie, w innej postaci.

Stałe są stałymi nie dlatego, że tak sobie wymyśliła jakowaś mityczna nadrzędna istota. Stałe są stałymi dlatego, że te stałe wymusza równowaga sił we wszechświecie. Z punktu widzenia człowieka w świecie istnieją stałe rzeczy, morza, rzeki, lasy, góry, ale z punktu widzenia miliardów lat ewolucji wszechświata nie ma nic stałego. Rzeki zmieniają swój bieg, nawet morza zmieniają swe linie brzegowe. Góry się rozsypują i wypiętrzają się nowe masywy górskie, lodowce płyną, kontynenty się przemieszczają, gwiazdy zamieniają się w nowe i supernowe, a potem w białe karły i czarne dziury a galaktyki się rozszerzają. Z punktu widzenia miliardów lat ewolucji wszechświata nie ma nic stałego, wszystko się permanentnie wali. Panta rhei.

stała zatem jest jedna reguła pozwalająca na przemielenie wszechświata w młynku zmian jego stanów skupienia. po przemieleniu i przelaniu się całej materii i energii (co pewnie będzie trwało eony lat) przestrzeń wypluje cos zupełnie innego, niż znany nam wszechświat.

to jak w laboratorium chemicznym - dosypujemy żólty proszek, do niego niebieski płyn, podgrzewamy, dodajemy gazu i juz nie ma ani niebieskiego płynu, żółtego proszku czy dodanego gazu, jest cos zupełnie innego, powstało "samo z siebie" za pomocą reguły :)

reguła moze być wieczna, ale skoro tego nie potrafimy pojąć to reguła zapewne musi być bogiem, jak bogiem było niegdyś niepojęte słońce, księżyc czy wzburzone morze.

reguła ma zasadę, ale jest bezduszna. dowodów na to jest mnósto, ktoś kto stwarzałby istoty żywe z miłości nie pozwoliłby sobie na zadawanie cierpienia, np duszenie sie w brzuchu innego zwierzęcia i trawienie żywcem. to jest reguła, stąd łatwiej zrozumiec zasadę działanie przyrody. Jezus Chrystus wraz z Jehową, który uczestniczyłby w projekcie wymyślania najbardziej sadystycznych i zabójczych sposobów pożerania byłby co najmniej dziwaczny ucząc ludzi o miłości, łagodności i delikatności.

wyobraźmy sobie, ze mamy moc stwórczą i z jednej strony wymyślamy sadyzm, instynkt przyt tym ból i niesmowite cierpienie, ponieważ w całości wyposażamy istotę żywą w układ nerwowy, a potem uczymy innych, że ma być pełen tkliwych uczuć.

to teraz spójrzcie jak ogon krokodyla do ostatniej chwili wykonuje przedśmiertne ruchy. naprawdę łatwiej jest uwierzyć w to, że istoty te postępują według odwiecznej reguły doboru naturalnego, niż, że są inteligentnym, zaplanowanym, wyrafinowanym projektem stwórczym.

biologia wyklucza boga, im więcej biologii, tym mniej boga.

zdaję sobie sprawę, że wielu z nas nie będzie mogła patrzeć na tą okropność. skoro wzbudza w nas odrzucenie tak okrutna śmierć i zasada, to co by sie stało, gdybysmy na własne oczy zobaczyli jak Izraelici zabijają drugich ludzi, twierdząc, że tak nakazał im Jehowa, a po drugiej stronie inni ludzie twierdzili, że tak każe im Baal. dlaczego łatwo nam przychodzi do głowy stwierdzenie jednak, że Baal był fałaszywy i tamci nie mieli racji, a Jehowa jest prawdziwy, skoro reguła postępowania po obu stronach jest identyczna nasuwa się logiczny wniosek, iż w obu przydpadkach ci ludzie posługiwali się tym samym błędem poznwczym rzeczywistości, źle określali swoje postawy za pomocą wymysłu. po dwóch stronach dano unieść się obłedowi, instynktowi terytorialnemu i w ten sposób jedna strona była anakondą druga krokodylem zamknięci w bezdusznej, pozbawionej empatii regule. dokładnie tak samo postępują ludzie, nazywając jedynie swój instynkt grzechem. tyle.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

:)

jakby te stałe były inne, to nie powstała by ziemia, a np jattrat a bog nie nazywalby sie bog a np kszeettr; to, ze w naszym uniwersum sa takie a nie inne te stale, nie znaczy, ze nie istnieją inne o innych. i moze nie byloby zycia a samoreplikujace sie struktury w wiekszym znacznie porzadku niz nasza inteligencja

Gdyby byly innne stale nkledostrojone do siebie tak precyzyjnie, jak to sie uwidacznia w poznawalnym wszechswiecie,to nie moglyby zaistniec pierwiastki majace istotne znaczenie dla naszego zycia. Nie ma po prostu innej mozliwosci jak tylko ta ktora obecnie mamy zeby mogly owstac wogole jakiekolwiek najbardziej nawet prymitywne formy organizmow zywych, nie mowiac o swiadomym i inteligentnym bycie jakim jest czlowiek. Zatem mamy to co mamy. Zycie i swiadomosc nie moze powstac just like that ale tylko od rozumnego i zywego jego dawcy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nieprawda. Jeżeli stałe byłyby inne, to postać i kształt wszechświata byłyby inne. Ziemi nie byłoby w ogóle, byłoby jakieś inne miejsce. I w tym jakimś innym miejscu zapewne zaistniałoby życie w innym kształcie, w innej postaci.

Stałe są stałymi nie dlatego, że tak sobie wymyśliła jakowaś mityczna nadrzędna istota. Stałe są stałymi dlatego, że te stałe wymusza równowaga sił we wszechświecie. Z punktu widzenia człowieka w świecie istnieją stałe rzeczy, morza, rzeki, lasy, góry, ale z punktu widzenia miliardów lat ewolucji wszechświata nie ma nic stałego. Rzeki zmieniają swój bieg, nawet morza zmieniają swe linie brzegowe. Góry się rozsypują i wypiętrzają się nowe masywy górskie, lodowce płyną, kontynenty się przemieszczają, gwiazdy zamieniają się w nowe i supernowe, a potem w białe karły i czarne dziury a galaktyki się rozszerzają. Z punktu widzenia miliardów lat ewolucji wszechświata nie ma nic stałego, wszystko się permanentnie wali. Panta rhei.

Nie do konca, dlatego ze jest to po pierwsze tylko teoria i gdybologia, ze cos by bylo innego gdyby, ale nie jest, poniewaz jest jak jest. Po drugie prz innych stalych zycie nawet w innej formie niz obecnie znamy by sie nie moglo rozwinac. Dowodem na to jest chocby fakt ze takich form do dzis nigdzie nie odnaleziono poza ziemia. Cztery podstawowe stale odzialywania na poziomie molekularnym to - 1. Odzialywanie grawitacyjne slabe majace wplyw na wielkosc planet, i silne wiazace protony i netrony w jadrach atomowych. 2. Elektromagnetyczne tworzace czasteczki chemiczne i pierwiastki potzrebne do zaistnienia zycia. 3. I grawitacyjne najwazniejsze jesli chodzi o stabilnosc planet i ich wzaejmnych odleglosci od siebie dla mozliwosci zaistnienia zycia na ziemi, poniewaz o to glownie sie rozchodzi. Inne dostrojenie wartosci tych stalych wykluczaja istnienie zycia. Niewielka zmiana sily oddzialywania elektromagnetycznego mialaby wplyw na procesy zachodzace wewnatrz np. Slonca, wiec i na rodzaj promieniowania , fal swietlnych docierajacych z niego do ziemi, co skutkiem tego uniemozliwiloby proces fotosyntezy koniecznego dla zcia. Woda stracila by swoje wlasciwosci zatem znow po zyciu. Odzialywanie to musi byc dokladnie takie jakie jest obecnie zeby moglo rozwinac sie zycie inaczej nici. Przyklad. Gdyby zmienic stosunek sily oddzialywania elektromagnetycznego do pozostalych trzech oddzialywan tylko o jedno zero w potedze wkecej 10 do 40 zer w praktyce oznaczalobyze slonce przestaloby swiecic gwiazdy bylyby mniejsze i nie mogloby powstac zycie. Z kolei zas gdyby te wrtosc stalej pomniejszyc o tylko jedno zero wtedy gwiazdy w tym slonce szybko by sie wypalily. Ale to jeszcze nic bowiem dopasowanie sily grawitacyjnej do pozostalych oddzialywan jest jescze bardziej precyzyjne. Wniosek jest z tego taki ze tylko przy tych stalych tak idelanie dobranych moze narodzic sie zycie na ziemi. Prz zastosowaniu innych wartosci nastapilby chaos. Czy taka precyzja nke swiadczy o inteligentnym projektancie? Moim zdaniem tylko taka mozliwosc jest jedynie rozsadna.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie do konca, dlatego ze jest to po pierwsze tylko teoria i gdybologia, ze cos by bylo innego gdyby, ale nie jest, poniewaz jest jak jest. Po drugie prz innych stalych zycie nawet w innej formie niz obecnie znamy by sie nie moglo rozwinac. Dowodem na to jest chocby fakt ze takich form do dzis nigdzie nie odnaleziono poza ziemia.

No przecież poza Ziemią panują dokładnie te same prawa fizyki, obowiązują te same stałe. Jakże więc wymagać by poza Ziemią istniało życie w formach wymagających odmiennych praw fizyki?

Cztery podstawowe stale odzialywania na poziomie molekularnym to - 1. Odzialywanie grawitacyjne slabe majace wplyw na wielkosc planet, i silne wiazace protony i netrony w jadrach atomowych. 2. Elektromagnetyczne tworzace czasteczki chemiczne i pierwiastki potzrebne do zaistnienia zycia. 3. I grawitacyjne najwazniejsze jesli chodzi o stabilnosc planet i ich wzaejmnych odleglosci od siebie dla mozliwosci zaistnienia zycia na ziemi, poniewaz o to glownie sie rozchodzi. Inne dostrojenie wartosci tych stalych wykluczaja istnienie zycia. Niewielka zmiana sily oddzialywania elektromagnetycznego mialaby wplyw na procesy zachodzace wewnatrz np. Slonca, wiec i na rodzaj promieniowania , fal swietlnych docierajacych z niego do ziemi, co skutkiem tego uniemozliwiloby proces fotosyntezy koniecznego dla zcia. Woda stracila by swoje wlasciwosci zatem znow po zyciu. Odzialywanie to musi byc dokladnie takie jakie jest obecnie zeby moglo rozwinac sie zycie inaczej nici. Przyklad. Gdyby zmienic stosunek sily oddzialywania elektromagnetycznego do pozostalych trzech oddzialywan tylko o jedno zero w potedze wkecej 10 do 40 zer w praktyce oznaczalobyze slonce przestaloby swiecic gwiazdy bylyby mniejsze i nie mogloby powstac zycie. Z kolei zas gdyby te wrtosc stalej pomniejszyc o tylko jedno zero wtedy gwiazdy w tym slonce szybko by sie wypalily. Ale to jeszcze nic bowiem dopasowanie sily grawitacyjnej do pozostalych oddzialywan jest jescze bardziej precyzyjne. Wniosek jest z tego taki ze tylko przy tych stalych tak idelanie dobranych moze narodzic sie zycie na ziemi.

Wniosek jest z tego taki, że życie na Ziemi powstało w takiej formie, na jaką pozwoliły zastane warunki. A nie odwrotnie.
Prz zastosowaniu innych wartosci nastapilby chaos.

Przy zastosowaniu innych wartości nie nastąpiłby chaos. Nastąpiłby odmienny sposób uporządkowania wszechświata.

Czy taka precyzja nke swiadczy o inteligentnym projektancie? Moim zdaniem tylko taka mozliwosc jest jedynie rozsadna.

To nie żadna precyzja, to prosty mechanizm prowadzący do wzajemnego równoważenia się sił i oddziaływań. Prymitywna pierwotna ludzkość nie dostrzegając istnienia owego mechanizmu wypełniła sobie tą lukę w poznaniu - bóstwem. I tenże atawizm wlecze się niestety za ludzkością do dziś, choć on także ewoluował. Zatykanie dziury w poznaniu bóstwem nie ma nic wspólnego z rozsądkiem, prędzej dopatrzyłbym się w tym intelektualnego pójścia na łatwiznę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

Krzysztofie personifikujesz procesy, nadajesz im cechy człowieka, miłość, wielkoduszność, radość. Proces może być nieskończony, moze w kółko zamieniać energie i materię, jeśli wszechświat jest elementem superwszechswiata, a ten kolejnym elementem, nie musisz tłumaczyć jego nieskończoności bogiem. Nie można usypać w wszechświecie góry, nie kopiąc dołu, we wszechświecie jest równowaga, a materia zmienia stany skupienia. Nigdzie, dosłownie nigdzie nie widać w nim odrobiny miłości, jest tylko zimna, nieczuła reguła, która niszczy i tworzy. To co wydaje nam się zniszczone z innego punktu widzenia jest stworzone. Twój rozum zastaje dany stan rzeczy i twierdzi, że to co go otacza jest piękne. Jest piękne bo Ci nie szkodzi, w momencie, gdy zacznie zmieniać stan skupienia lub natężenie energetyczne okaże się Twoim katem. Rzeczywistość pokazuje, że w ciągu milionów lat niewyobrażalna ilość istot żywych została starta z powierzchni planety przez procesy, które w innych proporcjach były dobroczynne, potem okazały się zabójcze.

Nie ma znaczenia czy wierzący czy ateista wszyscy giną tak samo pod gorącym pyłem wulkanicznym, podczas tsunami czy zarazy.

Bycie ateistą jest trudniejsze niż myślisz, żeby zostać świadomym ateistą, należy kroczek po kroczku zrozumieć rzeczywistość, wyjść z klosza mitów i podań, pokonać własny strach i sukcesywnie roz.bierać na części pierwsze to co nas otacza. Bycie ateistą wymaga ogromu wiedzy o świecie, jest powolnym procesem zdobywania świadomości swojego miejsca we wszechświecie, uczy pokory i szacunku do życia tego, które posiadamy teraz. Bycie ateistą to bycie człowiekiem wyrażającym siebie nie za pomocą projekcji własnej osobowości w stronę nieba, tylko w stronę ludzi. Wtedy wiesz na pewno, że jesteś dobry, bo jesteś dobry bez żadneg

Mysle ze zarowno zycie ateisty i wierzacego jest jednakowo trudne poniewaz obaj musza sie zmierzyc z analiza i poprawnym rozpoznaniem otaczajacej ich materialnej rzeczywistosci. I wyglada to dalej tak, ze jeden widzi to samo co drugi, ale wyciagaja z tego skrajnie zgola odmienne wnioski. Ateista wyjasnia niepoznawalne przypakiem i slepym trafem, a teista rzoumna sila sprawcza. Religia to kolejny etap lecz ona w tym punkcie poszukiwan nie odgrywa zadnej roli. No wlasnie a dlaczego w strone nieba? Skad to pragnienie? Jak ustalic czy ktos jest dobrym czlowiekiem czy zlym, jezeli nie kary i nagrody to nie ma tez praw mogacych to okreslic dlatego ze przy takim rozumowaniu wszystko staje sie wzgledne, wiec moze byc dobre lub niedobre jak komu podpowiada jego wlasna tylko swiadomosc. A one przeciez sie roznia. Ludzie moga sie kierowac co jedynie sumieniem lecz ono nie u wszystkich jest jednakowe. Dla kogos bycie dobrym moze oznaczac zupelnie cos innego niz dla drugiego. Bedzie to wowczas tylko subiektywne intuicyjne odczucie dla nkewierzacego, ktory poprzez obserwacje bytu moze je tak nawet zmodelowac zeby dostowac je do wlasnych pragnien lub odczuc, ale gwrancji ze dziala ono poprawnie nie ma zadnej z racji braku bezglednych wartosci moralnych jakich nie da sie ustalic poniewaz wszystko jest dla takiego wzgledne i dobre tylko to co jemu sie za takie wydaje. Czlowiek wierzacy natomiast po racjonalnej analizie dochodzi podobnie jak humanista do wnkosku ze nic nie dzieje sie na zasadzie przypadku, wiec uznaje sile wyzsza lecz rozumna, nazywa to Bogiem i wierzy w prawa bezwgledne przez niego ustalone wyraznie sprcyzowane i okreslone jako dobre lub zle. Sumienie wowczas dostraja do tychze Bozych wartosci moralnych i rowniez kocha ludzi ceni ich zycie tak jak swoje, ale jego metodami. Uczymy sie wszyscy i podchodzimy do otaczajacego nas bytu z pokora i skromnoscia. Nie wszystkie aspekty fizycznej otaczajacej nas materii uda sie na dzis zrozumiec, ale to nie musi byc przeszkoda zeby uwierzc w celowosc i brak przypadku w tym co widzimy. Problem w tym na ile jest sie uczciwym w takiej ocenie. Wiara w Boga nie polega na naiwnosci na zasadzie wierze w Boga bo wierze bez zadnych empirycznych dowodow, ale dokladnie odwrotnie. Wiare trzeba zbudowac by moc to uchwycic. Nie jest ona udzialem wszystkich. Biblia mowi ze "o co o Bogu mozna wiedziec staje sie dla ludzi jawne poprzez toco zostalo uczynione tak wiec ludzie sa bez wymowki".

myślę że ludzie mają po prostu tendencję do wyjaśniania bogiem rzeczy, których pojąć nie potrafią.

A czym innym mozna to wytlumaczyc? Jakas inna nierozmna sila? Skoro istnieje taki lad i porzadek to mysle ze innej drogi nie ma, chyba ze sila nierozumna i chatyczna ktora to wszystko stworzyla, ale czy jest taka? Czy to rozsadne wyjasnienie? Skad mamy umysl i swiadomosc ktora powoduje ze sie nad wlasnie takimi rzeczami zastanawiamy, tymi co w gorze?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

No przecież poza Ziemią panują dokładnie te same prawa fizyki, obowiązują te same stałe. Jakże więc wymagać by poza Ziemią istniało życie w formach wymagających odmiennych praw fizyki? Wniosek jest z tego taki, że życie na Ziemi powstało w takiej formie, na jaką pozwoliły zastane warunki. A nie odwrotnie.Przy zastosowaniu innych wartości nie nastąpiłby chaos. Nastąpiłby odmienny sposób uporządkowania wszechświata. To nie żadna precyzja, to prosty mechanizm prowadzący do wzajemnego równoważenia się sił i oddziaływań. Prymitywna pierwotna ludzkość nie dostrzegając istnienia owego mechanizmu wypełniła sobie tą lukę w poznaniu - bóstwem. I tenże atawizm wlecze się niestety za ludzkością do dziś, choć on także ewoluował. Zatykanie dziury w poznaniu bóstwem nie ma nic wspólnego z rozsądkiem, prędzej dopatrzyłbym się w tym intelektualnego pójścia na łatwiznę.

No wiec wlasnie skoro przy takich stalych wszedzie indziej we wszechwiecie nie zaobserwowano zadnych nawt najmniejszych form zycia, a sa one tylko na ziemi w dodatku z wyosko rozwinieta swiadomoscia jaka posiada czlowiek- to o czym moze to tylko swiadczyc? O jakims slepym przypadku w wyniku chatycznych zmian czy jakims fuksie? Logika podpowiada jednoznacznie ze zostal ten ewenement w skali calego kosmosu jakim jest ziemia celowo przez kogos zaprojektowany, tak aby moglo rozwinac sie zycie i czlowiek. Tak precyzyjnie zaprojektowanej anoalii ktora moznaby nazwac wrecz cudem stworzenia jak to niektorzy nawet tez naukowcy przyznaja nie ma gdzie indziej, przynajmniej do dzis tego nie odkryto. Jedyne wyjscie to swiadomy Rozum w roli projektanta tego wszystkiego i logicznie idac tym dalej w jakims konkretnym celu. Dla mnie sprawa jest oczywista i nazywam ten rozumny iswiadomy byt - Bogiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się

Będziesz mógł dodać komentarz po zalogowaniu się



Zaloguj się teraz

  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.