Promowane odpowiedzi

Nasunęła mi się myśl czytając rożne komentarze ze... jak to w ogóle jest...

gdzieś tam w biblii pisze ze lepiej być gorącym lub zimnym niż tak pośrodku,

chłodnym... (nie dokładnie te słowa ale ta sama myśl)... byłam "gorąca",

miałam przyjaciół, byłam w "elicie" (

dopóki nie było jakiś imprez na które zapraszano tych z klasą i kasą)...

byłam chłodna (chodziłam na zebranie, do służby miałam punkty na zebraniach,

ale tez chodziłam na typowe młodzieżowe imprezy z alkoholem, chłopakami itd),

jestem zimna...(wszyscy sie odwrocili, na ulicy parze ich z odleglosci 100 metrow)...

co jest wiec lepsze? najlepiej mialam jako chlodna...

no tak, ale nie moge patrzec na ludzi tylko na Boga...super...

tylko ze ja zyje tu, wsrod ludzi...stoczylam sie na dno? dno do dna niepodobne...

moze mozna jescze nizej? a moze jest juz tak nisko ze czas sie odbic?

ja rozumiem zachowanie swiadkow

, rozuniem ich komentarze...

jestem wychowana w "prawdzie" wiec w sercu mam zasiane zasady i nawet jak

niepostepuje zgodnie z nimi to one tam sa, gleboko schowane...

jak u zbuntowanej nastolatki, nie chce, nie umiem wszystkiego przestrzegac...

wiec odeszlam zeby nie byc falszywa wobec Boga i samej siebie...

ale ci falszywi maja lepiej... oni mieli najwiecej do gadania jak odeszlam...

ZYJ I POZWOL ZYC INNYN.... to forum ani moje komentarze nie maja na celu mowic zle o

Swiadkach. Maja na celu opisac to co czuje w moim malym serduszku...

Pozdrawiam wszystkich ktorzy sa ZA lub PRZECIW!!!

Edytowane przez powerpuf
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mnie zawsze zastanawiało to biblijne:

15 Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.

Obyś był zimny albo gorący!

16 A tak, skoro jesteś letni

i ani gorący, ani zimny,

chcę cię wyrzucić z mych ust.

Czyli co albo kochać albo nienawidzić?

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jakie dno? Dno- bo chcesz odejść/odeszłaś? Daj spokój;) właśnie im chodzi o to byś tak o sobie myślała!

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

jestem wychowana w "prawdzie" wiec w sercu mam zasiane zasady i nawet jak

niepostepuje zgodnie z nimi to one tam sa, gleboko schowane...

jak u zbuntowanej nastolatki, nie chce, nie umiem wszystkiego przestrzegac...

wiec odeszlam zeby nie byc falszywa wobec Boga i samej siebie...

ale ci falszywi maja lepiej... oni mieli najwiecej do gadania jak odeszlam...

ZYJ I POZWOL ZYC INNYN.... to forum ani moje komentarze nie maja na celu mowic zle o

Swiadkach. Maja na celu opisac to co czuje w moim malym serduszku...

Pozdrawiam wszystkich ktorzy sa ZA lub PRZECIW!!!

To również moja maksyma: "żyj i daj żyć innym" - nie zadręczaj się powerpuf :) wybrałaś co nakazuje Ci serce...

Mnie zawsze zastanawiało to biblijne:

15 Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.

Obyś był zimny albo gorący!

16 A tak, skoro jesteś letni

i ani gorący, ani zimny,

chcę cię wyrzucić z mych ust.

Czyli co albo kochać albo nienawidzić?

Raczej nie chodzi o tak dwa przeciwstawne uczucia, lecz o opowiedzenie się za jedną ze stron, gdyż

jest to uczciwsze, niż bycie obojętnym - ja tak myślę, ale mogę się mylić Roberto.

Jakie dno? Dno- bo chcesz odejść/odeszłaś? Daj spokój;) właśnie im chodzi o to byś tak o sobie myślała!

Alka ma rację...nie daj się sprowadzić do poziomu, w jakim wielu Ci nieprzychylnych osób, chętnie by Cię

zobaczyło - czyli na dnie...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

>> wiec odeszlam zeby nie byc falszywa wobec Boga i samej siebie...

Widzisz to jest tak że jesteśmy wychowywani kulturze w której wszystko jest rozwidlane na albo lewo albo prawo. Cały nacisk na coś - np Bóg, miłość, honor - na rzeczy których nie da się dotknąć ani poczuć tylko są nam wpajane. Nie masz być sobą, masz być "człowiekiem", nikogo nie interesuje "Ty" każdemu serwowane są przykłady, naśladownictwo, czytanie książek "jak poderwać 600 dziewczyn w jedną noc" - nie Ty, nie Twoje odczucia życia, tylko czyjeś zasady. Zawsze mamy tę nadzieję, plany, że jak postąpimy tak i tak to gdzieś już za rogiem czeka na nas nagroda! Jeszcze tylko trochę, na pewno jak zrobię tak jak według zasad to będzie "dobrze"! I tak żyje się na takiej bazie że człowiek jest przyuczony jakiś zasad i WTEDY jest coś wart, ponieważ bez tego byłby niczym*. Obserwacja ludzi jednak sprawia że inni mimo braku w ich życiu naszych zasad potrafią być jak najbardziej ludźmi, ich prawdziwość i spontaniczność zakryta jest jednak naszym wyuczonym wnioskiem - "oni nie znają tego co ja". Wyrzucasz biblię przez ramię za siebie... każdy następny dzień jest dokładnie takim samym dniem jak wcześniej, nic się nie zmienia. Sumienie nas tylko gryzie, ponieważ nigdy nie byliśmy we własnych oczach "kimś" tylko zawsze trzeba było robić jakąś wartość żeby być tym kimś.Non stop wpajana jest wina za coś. Albo z tym człowiek przeżyje albo dusząc się po prostu pieprznie o stół i zrobi wszystko na odwrót żeby poczuć się prawdziwym sobą, chociaż na chwilę.

Edytowane przez yogiii
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Jacek
      Szanowni forumowicze, na tym forum oglądnąłem film, który poruszył bardzo ważny temat, czyli kwestię, jak odróżnić prawdę od kłamstwa. Oto ten film:
      Zainteresował on mnie. Wiele tez postawionych w tym filmie uważam za błędne, ale są też bardzo trafnie i pouczające przykłady. Dlatego też postanowiłem opatrzyć ten film komentarzem zachęcającym do pozytywnej dyskusji. Oto on:
      Moim zdaniem film ten jest mało rzetelny. Ktoś mógłby powiedzieć, że to pseudonaukowy bełkot i trudno by było obalić tę tezę.
      W filmie przedstawiono prawdy, półprawdy i ewidentne kłamstwa, czego dowodem może być tytuł tego filmu.
      Film faktycznie porusza kwestię prawdy i kłamstwa, ale moim zdaniem nazwanie go krótkim może wprowadzać odbiorców w błąd.
      Oczywiście jest to kwestia osobistych odczuć.
      Komuś ten film może się wydawać krótkim i dla tego kogoś będzie on krótki.
      Film zaczyna się słowami:
       
      „Jak odróżniać informację rzetelną od bezwartościowej, prawdziwą od fałszywej...”
       
      Rzetelnych odpowiedzi na te kwestie w tym filmie ciężko znaleźć, ale łatwo znaleźć próby podważenie wiarygodności źródła jakiejś informacji tylko ze względu na jej przynależność ideologiczną lub też język jakim informacja została napisana.
      Tymczasem zupełnie nieważne jest kto podaje jakąś informację, ale sama informacja.
      Podczas sprawdzania wiarygodności takiej informacji najlepiej całkowicie zapomnieć kto jest jej autorem, bo świadomość ta może się przyczynić do braku obiektywizmu i należytej staranności w sprawdzaniu informacji.
       
      Szanowny lektor próbuje wmówić słuchaczom, że słowo Teoria ma dwa znaczenia, które poparł tablicą z napisami:
       
      Teoria:
       
      Potocznie:
      Teoretycznie to możliwe, ale w praktyce nie ma szans.
      Mam taką teorię, że ziemia jest piramidą.
      jest wiele teorii, ale nikt nie wie na pewno.
       
      W nauce:
      Wyjaśnienie zjawiska.
      Została sprawdzona.
      Oparta na dowodach i obserwacjach.
      Nie podważona dowodami fałszywości.
       
      Poruszył tym samym bardzo ważną kwestię – znaczenie słów.
       
      Wiele słów ma wiele znaczeń, często nawet o wiele więcej jak dwa.
      Bywa, że ludzie kłócą się o coś tylko dlatego, że jeden z dyskutantów zna tylko jedno znaczenie danego słowa a drugi inne znaczenia. Kłótni by nie było, gdyby dyskusję rozpoczęli od definicji używanych słów.
      Podobnie jest ze słowem teoria.
      Teoretyczne opracowanie jakiegoś tematu, na przykład zagadnienia jak odróżnić prawdę od fałszu jest bez wątpienia teorią. Teoria taka może być oparta na dowodach i obserwacjach, połączonych z niesprawdzonymi hipotezami zwanymi w skrócie tezami.
      Tezy te mogą być błędne lub trafne.
      Istnieje też możliwość istnienia stanów pośrednich,
      Część tezy może być fałszywa, a część prawdziwa.
      Proszę przeczytajmy jakie znaczenie tego słowa podano w Słowniku PWN:
       
      Teoria - ogólna koncepcja oparta na poznaniu i zrozumieniu istotnych czynników kształtujących pewną sferę rzeczywistości (np. w zakresie praw przyrody, procesów społecznych); konstrukcja myślowa tworząca z elementów pewną spoistą całość (np. w zakresie matematyki) …
       
      Oprócz teorii ogólnych są też teorie szczegółowe, których teoretyczne części nazywa się hipotezami – w skrócie tezami. Jeżeli tezy te da się udowodnić to stają się one prawami lub zasadami..
       
      Powróćmy proszę myślami do rozumowania wykładowcy i przyjrzyjmy się jego tezom dotyczącym znaczenia słowa teoria:
       
      Potocznie:
       
      1) Teoretycznie to możliwe, ale w praktyce nie ma szans.
       
      Przypomniało mi się pewne zdarzenie.
      W szkole uczono nas budowy wnętrza ziemi. Mieliśmy się jej nauczyć na pamięć i udało mi się ją zapamiętać.
      Po kilku latach trafiłem na podobną lekcję, ale w szkole dla osób pracujących.
      Program nauczania ten sam, ale podręcznik napisał inny naukowiec.
      Ku mojemu zdumieniu podano tam inną budowę wnętrza ziemi.
      Spytałem więc nauczycielki, która z tych definicji jest prawdziwa.
      Usłyszałem, w odpowiedzi, że to tylko teorie, a tak naprawdę to ludzie nie wiedzą jak zbudowane jest wnętrze ziemi.
      Naukowcy dogmatycy, tworzący te teorie, mogą wierzyć, że są one prawdziwe, ale jaka jest prawda?
      Wiara nie jest wiedzą.
      Jak sprawdzić taką teorię o budowie wnętrza ziemi?
      Teoretycznie istnieje możliwość przewiercenia ziemi na wylot – zbudowania tunelu który ją przeszyje na wylot, ale w praktyce może nie być na to szans.
       
      2. Mam taką teorię, że ziemia jest piramidą.
       
      By móc ocenić prawdziwość tej teorii trzeba poznać jej szczegóły.
      Dowiedzieć się też, co też autor tej teorii rozumie pod słowem piramida i dlaczego tak myśli.
      Może na przykład, nauczać, że organizmy na ziemi tworzą piramidę żywieniową i intelektualną.
      Podstawę tej piramidy tworzą rośliny i organizmy proste.
      Kolejne warstwy piramidy tworzą organizmy coraz bardziej rozwinięte intelektualnie, przedostatnią warstwę tworzą ludzie, a na szczycie tej piramidy jest Bóg, który wszystkie te warstwy obserwuje i i czegoś je uczy. Uważny obserwator filmu dostrzeże taką piramidę na jednym z obrazków zamieszczonych przez szanownego autora analizowanego wytkładu.
       
      3. Jest wiele teorii, ale nikt nie wie na pewno.
       
      Trudno się nie zgodzić z takim stwierdzeniem. Każdy naukowiec poważnie zajmujący się jakimś teoretycznym zagadnieniem wie o tym doskonale.
      Ja kiedy kończyłem Liceum znałem tylko jedną z teorii budowy wnętrza ziemi i wierzyłem, że jest ona prawdziwa. Nikt mi nie powiedział, że to tylko obszerna hipoteza będąca wynikiem czyjejś wyobraźni i być może jakichś teoretycznych wyliczeń, które z punktu matematyki i zasad fizyki mogą być poprawne, teoretycznie możliwe, ale budowa wnętrza ziemi może być inna.
       
      Powyższe rozumowanie szanowny autor tego filmu odrzucił i przeciwstawił mu swoją, jego zdaniem jedyną i słuszna definicją słowa teoria. Proszę przypomnijmy ją sobie:
       
      W nauce:
      1). Wyjaśnienie zjawiska.
       
      Autor tego filmu też stara się nam wyjaśnić pewne zjawiska. Często odwołuje się do nauki, ale odnoszę wrażenie, że zapomniał o tym, że świat to nie tylko pastele i szarości, ale też skrajnie jaskrawe kolory oraz czerń i biel. To, że ktoś zajmuje jakieś skrajne i stanowcze stanowisko w jakiejś sprawie nie znaczy, że się myli. Ktoś nazywający bełkotem czyjeś wystąpienie może mieć 100% racji. Nie ważne kto coś mówi i w jaki sposób, ale ważne jest co mówi.
       
      2). Została sprawdzona.
       
      Proszę wyobraźmy sobie naukowca pracującego nad teorią wpływu wdrażania nowych technologi na zmniejszenie zanieczyszczeń emitowanych przez silniki samochodów zasilanych benzyną i ropą. Korzystał przy pracy nad tą teorią z najnowocześniejszych mierników kontrolowanych przez komputer. Z wyników tych wynikało, że zanieczyszczenie powietrza w samochodach produkowanych od lat przez koncern Volkswagen, systematycznie spada. Pomimo tego, że jego teoria została sprawdzona w warunkach laboratoryjnych mogła być błędna tylko dlatego, że naukowcy z firmy Volkswagen opracowali program komputerowy fałszujący wyniki zanieczyszczeń emitowanych przez silniki samochodów. Podczas kontroli mieszanka paliwa i powietrzna była inna niż podczas codziennego używania samochodu. Była tak dobierana by do urządzeń kontrolnych docierało jak najmniej zanieczyszczeń.
      Mało tego – ten naukowiec mógł pomylić formularze – dane z silników benzynowych wpisywał w formularze przeznaczone dla silników na ropę i na odwrót. Kiedy zaś przystąpił do analizy otrzymanych wyników pomyłki nie zauważył. I tak oto opracował naukową teorię.
      Możemy z tego częściowo z życia wziętego przykładu wyciągnąć wniosek, że nawet teoria gruntownie sprawdzona naukowo może zawierać błędy pomiarów. Może zawierać też błędy ludzkie. Może być mieszaniną tych błędów, poszerzoną o błędy logiczne – w rozumowaniu.
       
      3). Oparta na dowodach i obserwacjach.
       
      Proszę wyobraźmy sobie geologa, który opracował teorię budowy wnętrza ziemi.
      Aktywnie uczestniczył on w różnych odwiertach i je wszystkie badał. Gromadził dowody.
      Dodatkowo brał udział w poszukiwaniu ropy i gazu, tworząc geologiczną mapę terenu. Wnętrze ziemi to bowiem także ropa i gaz.
      Geolog porobił mapę terenu na podstawie odwiertów i stwierdził, że na tbadanym terenie gazu i ropy nie ma. Teoretycznie jest możliwe, że pomimo tego, że dowody i obserwacje wykazały brak ropy i gazu, to ziemia danego terenu może kryć w sobie olbrzymie jego zasoby i to nie koniecznie wszędzie głęboko. W przypadku jednego odwiertu wystarczyło dokonać odwiertu o metr głębszego by dowiercić się do gazu. W innym przypadku odwiert powinno się przesunąć o kilometr na zachód, by dowiercić się do ropy.
      Gdyby ta teoretycznie możliwa historia była prawdziwa, to geologiczna mapa terenu była by błędna. Są przypadki, gdzie dowody i obserwacje mogą być niekompletne i wysnute na ich podstawie wnioski mogą być fałszywe.
       
      4). Nie podważona dowodami fałszywości.
       
      Proszę powróćmy myślami do tej teoretycznej mapy terenu z punktu powyżej. To, że nikomu nie udało się znaleźć ropy i gazu – bo tylko takie znalezisko było by dowodem na nieistnienie tych paliw na tym terenie – nie znaczy, że mapa terenu w tej kwestii jest błędna. Brak dowodów fałszywości czegoś nie jest dowodem prawdziwości.
      Wyobraźmy sobie podrobiony przez urzędnika wydającego dowody, dowód osobisty.
      Może on nosić wszelkie cechy prawdziwości. Nazwisko, imię, adres, znaki szczególne, (które mogą być podobne u różnych osób) i inne dane mogą być autentyczne, ale tylko zdjęcie może przedstawiać inną osobę. Dla osób postronnych fałszerstwo takie może być nie do wykrycia.
       
      Pomimo swojej fascynacji naukowcami szanownemu autorowi tego filmu udało się podać znakomity przykład na to, że i środowiska naukowe mogą się mylić. Doskonale to wykazał szanowny pan Ignaz Semmelweis, który doszedł do wniosku, że przyczyną śmierci kobiet mogą być brudne ręce, jak wykazały późniejsze badania, drobnoustroje przenoszone na niemytych rękach.
      Wniosek ten godził też nie tylko w środowisko naukowe lekarzy, ale przede wszystkim w całą ideologię chrześcijańską. Podważał wiarygodność nie tylko kościoła, ale przede wszystkim chrześcijańską tradycję nie mycia się oraz przede wszystkim nauki szanownego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa). Proszę sprawdźmy w Biblii, czy mówię prawdę:
       
       
      Łukasza 11:37-40
      (...)pewien faryzeusz zaprosił go (Jezusa Chrystusa), żeby zjadł u niego obiad.
      Wszedł więc i ułożył się przy stole. Jednakże faryzeusz był zaskoczony, widząc, że on się najpierw nie umył przed obiadem. Lecz Pan rzekł do niego:
      „Teraz wy, faryzeusze, oczyszczacie z zewnątrz kielich i miskę, ale wasze wnętrze jest pełne grabieży i niegodziwości. Nierozsądni! Czyż ten, który uczynił to, co na zewnątrz, nie uczynił też wnętrza?
       
      Z powyższych wersetów wynika, że szanowny władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) nie mył się przed obiadem. Podobny zwyczaj mieli też jego uczniowie:
       
      Mateusza 15:1, 2
      (...)Potem z Jerozolimy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w piśmie, mówiąc:
      „Czemu twoi uczniowie naruszają tradycję mężów z dawniejszych czasów? Na przykład nie myją rąk, gdy mają jeść posiłek”.
       
      Robili to dlatego, że aby być uczniem Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) trzeba go naśladować:
       
      Mateusza 16:24
      (...)Potem Jezus rzekł do swych uczniów: „Jeżeli ktoś chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie (...) i stale mnie naśladuje.
       
      Podał też wytłumaczenie, dlaczego jego uczniowie nie muszą się myć:
       
      Mateusza 15:10, 11, 17, 18
      (...)I przywoławszy tłum, rzekł do nich: „Słuchajcie i pojmujcie sens: Nie to, co do ust wchodzi, kala człowieka, ale co z ust wychodzi, właśnie to kala człowieka”.
      (...)Czy sobie nie uświadamiacie, że wszystko, co wchodzi do ust, przechodzi do wnętrzności i zostaje wydalone do ścieku? Jednakże to, co wychodzi z ust, pochodzi z serca, i to kala człowieka.
       
      Ze słów tych wynika, że jedzenie brudnymi rękoma nie kala człowieka. Wejdzie do wnętrzności i zostanie wydalone.
       
      Ponadto chrześcijanie wierzą, że nauki te pochodziły nie tylko od władcy Jehoszua Masziach (Jeusa Chrystusa), ale od samego szanownego Boga Ojca. Ta wiara oczywiście też ma swoje Biblijne uzasadnienie:
       
      Jana 3:34; 12:49
      Bo ten, którego Bóg posłał, mówi wypowiedzi Boga, gdyż on nie daje ducha według miary.
      (…) ponieważ ja nie mówiłem sam z siebie, ale to Ojciec, który mnie posłał, dał mi przykazanie dotyczące wszystkiego, co mam powiedzieć i co mówić.
       
      Patrząc na wnioski do jakich doszedł szanowny pan Ignaz Semmelweis, to podważały oni nie tylko autorytet środowiska naukowego reprezentowanego w tym przypadku przez lekarzy, ale godziły w autorytet władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) a tym samym również samego szanownego Boga Ojca – Boga chrześcijan. Lekarze stanęli przed wyborem, komu być bardziej posłuszni – Bogu czy też nowej antychrześcijańskiej praktyce mycia rąk, która powoli wdzierała się do medycyny godząc w podstawy chrześcijaństwa.
       
      Warto tutaj dodać, że chociaż oficjalnym celem działalności władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa było wybawienie świata, o czym pisze w Biblii:
       
      Jana 12:46-48
      (...)Przyszedłem na ten świat jako światło, żeby nikt, kto we mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności. Ale jeśli ktoś słyszy moje wypowiedzi, a ich nie zachowuje, ja go nie osądzam; bo nie przyszedłem, żeby świat osądzić, lecz żeby świat wybawić. (…)
       
      To zasadniczym celem tej działalności było zwodzenie tłumów:
       
      Mateusza 13:34, Marka 4:34
      Wszystko to Jezus mówił do tłumów w przykładach. Doprawdy, bez użycia przykładu niczego do nich nie mówił (...)
      Doprawdy, bez użycia przykładu niczego do nich nie mówił, ale na osobności wszystko swym uczniom wyjaśniał.
       
      A z tego co na osobności uczniom tłumaczył, wynika, że celem tej działalności było nie dopuszczenie tłumów do przebaczenia:
       
      Marka 4:10-12
      (...)A gdy został sam, ci wokół niego wraz z dwunastoma zaczęli go pytać o te przykłady. I przemówił do nich: „Wam dano świętą tajemnicę królestwa Bożego, ale dla tych na zewnątrz wszystko dzieje się w przykładach, żeby patrząc, patrzyli, a jednak nie widzieli, i słuchając, słyszeli, a jednak nie pojęli sensu ani w ogóle nie zawrócili i nie dostąpili przebaczenia”.
       
      W tym kontekście – zwodzenie ludzi w celu ich zatracenia – rada szanownego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) była bardzo dobra, zaś zwolennicy mycia rąk walczyli z nim i z samym Bogiem. Z przedstawionej w filmie analizy wynika, że nauka zakazujący chrześcijanom mycia rąk przyczyniała się wyraźnie do wzrostu śmiertelności ludzi, którzy nie mają dostąpić przebaczenia.
       
      Temat ten jest już na forum analizowany tutaj:
       
      http://watchtower-forum.pl/topic/4979-czy-chrze%C5%9Bcijanie-powinni-my%C4%87-r%C4%99ce-siadaj%C4%85c-do-posi%C5%82ku/
       
      Osoby zainteresowane rolą higieny w życiu chrześcijan serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.
       
       
      Spróbujmy proszę jakoś podsumować ten temat.
       
      Moja rada jest taka, że jeżeli słyszymy jakąś informację, to najlepiej jej wierzyć, ale jednocześnie nie ufać jej. Jak długo informacji dokładnie i precyzyjnie nie sprawdzimy, najlepiej jej nie osądzać.
       
      Dlaczego wierzyć takiej niesprawdzonej informacji?
       
      Dlatego, że nawet notorycznym kłamcą zdarza się mówić prawdę.
      Kiedy zaś komuś nie wierzymy, zarzucamy mu kłamstwo.
      Wierzymy w coś przeciwnego.
      Jeżeli nie wierzymy w prawdę, sami stajemy się kłamcami.
       
      Dlaczego nikomu nie ufać?
       
      Dlatego, że nawet najbardziej prawdomównemu i szczeremu człowiekowi może się zdarzyć pomyłka i jego wypowiedź będzie kłamstwem.
      Może to być na przykład przejęzyczenie.
       
      Na przykład ktoś chciał powiedzieć - zawsze nie ufaj nikomu – ale w chwili roztargnienia powiedział – zawsze ufaj Bogu.
       
      Bywa w życiu i tak, że z pozoru najbardziej nieprawdopodobne historie, mogą być prawdziwe, a wielce prawdopodobne kłamstwa mogą być misternym oszustwem.
       
      Aby się przekonać o prawdziwości czegoś, to najlepiej samemu sprawę gruntownie zbadać.
      Jeżeli ktoś na przykład chce kupić wielką sztabę złota, to nie wystarczy zmierzyć tej sztabie objętość i zważyć, bo może się okazać, że pomimo tego, że sztaba waży dokładnie tyle ile powinna ważyć złota sztaba, to z wierzchu ma ona grubą warstwę złota, ale w środku ołów i puste przestrzenie.
       
      Szanowni Forumowicze, w Wy co myślicie o moich argumentach?
      Czy wszystkie wnioski jakie wyciągnąłem są słuszne, czy też któreś są błędne i powinienem zmienić sposób myślenia?
       
      Zapraszam wszystkich do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.
       
       
    • Przez mictlan
      Tak "krótko" (1h:40min) o tym, jak odróżnić dobre źródło od słabego..
       
    • Przez Jacek
      Chodząc na zebrania zauważyłem, że niektórym członkom waszego kościoła zdarza się nie przestrzegać lekcji z Teokratycznej Szkoły Służby Kaznodziejskiej. Najczęstsze błędy dotyczą lekcji wymagającej ścisłości informacji, udzielanie odpowiedzi na podstawie Biblii oraz wymogu logicznej argumentacji. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że te karygodne przykłady niedbalstwa mają swe źródło w Ciele Kierowniczym Świadków Jehowy oraz w osobach odpowiedzialnych za drukowane publikacje i kręcone materiały filmowe. W tym liście zwrócę uwagę na częsty błąd, który często bywa powielany w publikacjach drukowanych, ale nie tylko.
       
      Jednym z podstawowych błędów jakie przytrafiają się Świadkom Jehowy jest nadużywanie słowa prawda. Słowo to ma swoje konkretne znaczenie i zazwyczaj dotyczy konkretnego udowodnionego, nie budzącego wątpliwości faktu. Niestety niektórzy Świadkowie Jehowy używają tego słowa jako synonimu swych wierzeń lub swej organizacji. Przykładem takiego błędu jest dzisiejszy tekst dzienny, a właściwie już wczorajszy tekst dzienny. Proszę zapoznajmy się z nim:
       
      Czwartek 9 marca
      Bóg ten jest bowiem naszym Bogiem po czas niezmierzony, na zawsze. On będzie nas prowadził (Ps. 48:14).
      Wspaniałe dzieło przeobrażania dotyczące ziemskiej części organizacji Jehowy zapowiedziano w Księdze Izajasza 60:17. Młodzi lub osoby stosunkowo nowe w prawdzie mogą czytać o dowodach tych zmian lub słyszeć o tym od innych. Ale jakże wyróżnieni mogą się czuć bracia i siostry, którzy doświadczyli ich osobiście! Nic dziwnego, iż są przekonani, że Jehowa kieruje swą organizacją za pośrednictwem ustanowionego przez siebie Króla. Przekonanie to jest mocno ugruntowane i wszyscy je podzielamy. Dzięki słuchaniu szczerych wypowiedzi tych braci umocnisz się w wierze i zaufaniu do Jehowy. Niezależnie od tego, jak długo jesteśmy w prawdzie, powinniśmy mówić innym o organizacji Jehowy. Istnienie raju duchowego w tym niegodziwym, zepsutym i pozbawionym miłości świecie jest nowożytnym cudem! W15 15.7 1:12, 13
       
      Chodząc do różnych kościołów zauważyłem, że podobny błąd popełniają również nowo nawróceni członkowie tych organizacji. Swoje nowe wierzenia nazywają prawdą. Można by dojść do wniosku, że ile jest kościołów tyle jest prawd, co wcale prawdą być nie musi.
      Oczywiście nie tylko dzisiejszy tekst dzienny zawiera ten często popełniany przez Świadków Jehowy błąd. Proszę zajrzyjmy do analizowanej aktualnie na zebraniach książki, Królestwo Boże panuje!:
       
      Rezultaty głoszenia dobrej nowiny — „pola (...) są białe ku zżęciu”
      Zacharie Elegbe (66 lat, ochrzczony w roku 1963)
      Kiedy później docieraliśmy na te tereny, sporo ludzi od razu przyjmowało prawdę.
       
      Prawidłowo zdanie powinno brzmieć:
       
      Kiedy później docieraliśmy na te tereny, sporo ludzi od razu przyjmowało nauki Świadków Jehowy.
       
      Inna siostra o imieniu Marija (73 lata, ochrzczona w roku 1960) zauważyła: „Przez deportację braci na Syberię rząd spowodował, że o prawdzie mogło usłyszeć wielu ludzi, którzy żyli w miejscach odciętych od świata”.
       
      Nie było by błędu gdyby siostra ta zauważyła: o naukach Świadków Jehowy mogło usłyszeć wielu ludzi ...
       
      Marija Brinieckaja (77 lat, ochrzczona w roku 1955):
      Zachowując ostrożność, dalej głosiłam w swojej wsi i z czasem kilka osób z sąsiedztwa poznało prawdę.
       
      Zdanie to powinno brzmieć:
       
      Zachowując ostrożność, dalej głosiłam w swojej wsi i z czasem kilka osób z sąsiedztwa zostało Świadkami Jehowy.
       
      Dlaczego?
       
      Trzeba jasno powiedzieć, że doktryny Świadków Jehowy mogą być kłamstwami, do czego Świadkowie Jehowy sami się przyznają. Proszę otwórzmy raz jeszcze książkę Królestwo Boże panuje!, ale na wcześniejszym rozdziale Król pomaga zrozumieć prawdy o Królestwie:
       
      5, 6. (a) Jakie błędne wnioski na temat ustanowienia Królestwa i pory żniwa wyciągali Badacze Pisma Świętego? (b) Dlaczego takie błędne poglądy nie powinny budzić wątpliwości co do tego, czy Jezus prowadził tamtych swoich naśladowców?
       
      5 Jak wspomniano w rozdziale 2 tej książki, Badacze Pisma Świętego przez dziesiątki lat wykazywali, że rok 1914 odegra ogromną rolę w spełnianiu proroctw biblijnych. Uważali jednak, że obecność Chrystusa już się rozpoczęła w roku 1874, że on sam zaczął panować z nieba w roku 1878, a pełną władzę Królestwo obejmie w październiku roku 1914. Żniwo miało się odbywać między rokiem 1874 a 1914 i zakończyć zgromadzeniem pomazańców w niebie. Skoro ci wierni słudzy Boży wyciągali takie błędne wnioski, to czy Jezus rzeczywiście ich prowadził, posługując się duchem świętym?
       
      Większość tych niegdyś głoszonych doktryn wiary współcześnie żyjący i głoszący Świadkowie Jehowy uznają za kłamstwa. Są też kłamstwa doktrynalne głoszone i dzisiaj.
      Poproszę sięgnijmy po raz kolejny do książki, Królestwo Boże panuje!:
       
      JAK W AMAZONII DWA TRAKTATY PORUSZYŁY DWA SERCA
      ANTÔNIO SIMÕES, 91-letni gorliwy starszy zboru, lubi wspominać, jak jego ojciec i wujek poznali prawdę dzięki dwóm traktatom wydanym przez Świadków Jehowy. (...)
      Jeden traktat poruszał temat piekła, a drugi — zmartwychwstania. Kiedy ojciec je przeczytał, był pod wielkim wrażeniem. Od razu przyszedł mu na myśl jego szwagier Guilherme, który często powtarzał: ‚Nie wierzę w żadne piekło. Kochający Bóg nie mógłby stworzyć takiego miejsca’. Ojciec tak bardzo chciał pokazać szwagrowi te traktaty, że wsiadł do czółna i wiosłował osiem godzin, aż dotarł do Manaquiri koło Manaus, gdzie mieszkał Guilherme.
      „Tata i wujek przestudiowali traktaty i obaj stwierdzili: ‚To jest prawda!’. (...)
      Ojciec zrezygnował z funkcji pastora i obaj z wujkiem zaczęli rozmawiać o prawdzie z innymi.
       
      W powyższym fragmencie prawdę utożsamiono z wiarą w nie istnienie Piekła.
      Dla poparcia swojej sprzecznej z naukami szanownego pana Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) Świadkowie Jehowy odwołują się przede wszystkim do emocji. Proszę sprawdźmy co napisano w publikacji, Bóg ma dobrą nowinę:
       
      Jaka jest nadzieja dla umarłych?
      Czy w takim razie prawdziwa jest nauka o tym, że Bóg karze ludzi w ogniu piekielnym? Skoro Słowo Boże podaje, że umarli nie są niczego świadomi, to znaczy, że nie popiera takiej nauki. Poza tym nauka o ognistym piekle zniesławia Boga. Dla Niego już sama myśl o dręczeniu kogoś w ogniu jest odrażająca.
       
      Proszę odłóżmy na bok te emocjonalne teorie i sięgnijmy do biblii. Być może prawdziwa jest teza, że myśl, o paleniu ludzi jest dla Boga obrzydliwością, ale bez wątpienia palenie niegrzecznych ludzi w ogniu ten sam Bóg nakazał w swoim prawie:
       
      Kapłańska 20:14, 21:9 (...)„‚Jeśli mężczyzna weźmie sobie kobietę oraz jej matkę, jest to rozpasanie. Należy go wraz z nimi spalić w ogniu, żeby rozpasanie nie pozostawało wśród was.
      (...)A jeśli córka kapłana skala się uprawianiem nierządu, to kala swego ojca. Należy ją spalić w ogniu.
       
      Bezpośrednią zaś naukę o ognistym Piekle przedstawił sam szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus). Proszę zapoznajmy się z kilkoma wersetami o ogniu Piekielnym (ogniu Gehenny według nazewnictwa Świadków Jehowy):
      Mateusza 10:28; Marka 9:43-48; Mateusza 23:15
      I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz nie mogą zabić duszy, ale raczej bójcie się tego, który może i duszę, i ciało zgładzić w Gehennie.
      (...)„I gdyby cię gorszyła twoja ręka, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść do życia kalekim, niż z dwiema rękami pójść do Gehenny, w ogień nieugaszony.
      A jeśli cię gorszy twoja stopa, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść do życia kulawym, niż z dwiema stopami zostać wrzuconym do Gehenny.
      Jeśli zaś gorszy cię twoje oko, odrzuć je; lepiej jest dla ciebie wejść jednookim do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu zostać wrzuconym do Gehenny, gdzie ich czerw nie umiera, a ogień nie jest gaszony.
      „Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze, obłudnicy!
      Przemierzacie bowiem morze i suchy ląd, aby uczynić jednego prozelitę, a gdy się nim stanie, sprawiacie, że podlega Gehennie dwakroć bardziej niż wy sami.
       
      Warto tu dodać, że ogniste Piekło (ognista Gehenna w nazewnictwie Świadków Jehowy) w tych naukach dotyczy kary już po zmartwychwstaniu, a więc argument Świadków Jehowy, że umarli nie są świadomi niczego, jest w tym przypadku chybiony.
      Zazwyczaj w rozmowie na temat Piekła Świadkowie Jehowy argumentują, że nie ma Piekła bo w biblii nie ma takiego słowa, tylko jest Gehenna.
      To tak jakby zdanie, „Kurczaki są opiekani nad ogniem na grillu.” przetłumaczyć na „Kurczaki są opiekane nad ogniem na ruszcie” i twierdzić, że nie ma żadnego grilla, tylko jest ruszt i dlatego kurczaki nie mogą być opiekane na ogniu.
      Oczywiście taka argumentacja jest nielogiczna i ośmiesza osoby przy niej obstające.
       
      Proszę powróćmy teraz do intrygującego mnie pytania zadanego w książce, Królestwo Boże panuje!:
       
      „Dlaczego takie błędne poglądy nie powinny budzić wątpliwości co do tego, czy Jezus prowadził tamtych swoich naśladowców?”
       
      Z przedstawianych przez Świadków Jehowy argumentów wynika, że to naturalne, że szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) celowo zwodzi swoich naśladowców i prawdę napisano w biblii, że w błąd wprowadza on tłum:
       
      Jana 7:12 (...)Drudzy mówili:
      „... w błąd wprowadza tłum”.
       
      W związku z powyższym nasuwa się wniosek, że Świadkowie Jehowy faktycznie wierzą w to, że szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) w błąd wprowadza swoich naśladowców, a zanotowane w Ewangeliach Jego nauki na temat ognistego Piekła (ognistej Gehenny, w nazewnictwie Świadków Jehowy) są to biblijne kłamstwa, a nauki szanownego pana Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) zanotowane w biblii są niewiarygodne i nie powinniśmy w nie wierzyć.
      Gdyby tak było, to okazać się może, że tezy, według których Bóg Biblii i jego Syn, to demony zwodzące i dręczące ludzi mogły by być prawdziwe. 
      Temat czy szanowny pan Jehoszua (Jezus) to Abaddon i czy Bóg biblii to Demon jest analizowany tutaj:
      http://watchtower-forum.pl/topic/1477-czy-jezus-to-abaddon-i-czy-jehowa-to-demon/
      i tutaj:
      http://racjapolskiejlewicy.pl/jahwe-jaszczur-okrutny-tyran-bog-chrzescijan-muzulmanow-i-zydow-zdemaskowany/7845
       
      Osoby zainteresowane tematem serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.
    • Przez kantata
      http://www.dwutygodnik.com/artykul/6910-postprawda-w-zyznej-bance-wyrasta.html
      Polecam artykuł. Ostatnio ukazuje się coraz więcej takiej kontestacji naszej internetowej rzeczywistości i jej wpływu na mózg. Zastanawiam się, na ile na przykład to forum jest bańką filtrującą informacje.
    • Przez Megagelon
      Szukam autentycznego świadka Jehowy który mi pokaże drogę do Niego. To nie są żarty. Jeśli ktoś zacznie żartować to go wyślę w zaświaty
  • Popularny

  • Kto obchodzi dziś urodziny

    1. lucy
      lucy
      Wiek: 42 lata
  • Wpisy bloga