Promowane odpowiedzi

Sebastian    8358
2 godziny temu, Gremczak napisał:

Gdzie nie będzie między nimi istniała miłość tylko przyjaźń?;)

dokładnie, taka "przyjaźń+"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
erin    1477

Gremczak,nie wiem co rozumiesz przez pojecie przyjazni. Dla mnie to relacja swieta,ktorej sie nie ryzykuje dla pozorow albo desperackiej proby zakladania rodziny. Co prawda zgadzam sie,ze idealny zwiazek (istniejacy tylko w teorii) to taki,ktory w naturalny i niewymuszony sposob przechodzi od przyjazni do zwiazku. Ale nie na sile i nadal pozostaje czynnik ryzyka utraty przyjazni.

 

Chetnie bym sie zgodzil z jede,ale tak sie akurat sklada,ze wiezy rodzinne slabna i czasem silniejsza wiez laczy zupelnie obcych ludzi niz tych,wsrod ktorych sie wychowywalismy

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
alka    6165

Mozna od przyjazni wyjsc...i tak...mozna ja potem schrzanic slubem:D kiedys na tym forum nawet bylam goraca oredowniczka przyjazni w zwiazku;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
alka    6165
Godzinę temu, Sebastian napisał:

dokładnie, taka "przyjaźń+"

Przyjazn to jest rodzaj milosci. To gleboka troska o druga osobe, bycie po jej str zawsze, wspieranie, brak zazdrosci, lojalnosc...tak to widze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272
2 godziny temu, erin napisał:

Gremczak,nie wiem co rozumiesz przez pojecie przyjazni. Dla mnie to relacja swieta,ktorej sie nie ryzykuje dla pozorow albo desperackiej proby zakladania rodziny. Co prawda zgadzam sie,ze idealny zwiazek (istniejacy tylko w teorii) to taki,ktory w naturalny i niewymuszony sposob przechodzi od przyjazni do zwiazku. Ale nie na sile i nadal pozostaje czynnik ryzyka utraty przyjazni.

Jaka jest różnica między przyjaźnią a miłością? Czy jedno jest wyższe od drugiego?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
erin    1477

No to już chyba zależy od konkretnego człowieka i tego, czego potrzebuje od innych ludzi i co moze im dać, ale dla mnie to kompletnie odmienne relacje. Przyjaźń już sama w sobie jest rodzajem silnej więzi i miłości platonicznej. Zaczynam być zwolennikiem zasady "dobrze jest- nie trzeba psuć".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
malutka007    1094
16 godzin temu, Jedediah napisał:

A tak w ogóle, to chciałem nadmienić, że za najpiękniejsze uczucie na gruncie ludzko-ludzkim uważam przyjaźń.

Najbliżej idealistycznego wyobrażenia miłości są zaś relacje na gruncie dziadkowie-wnuczęta. Miłość jaką babcie darzą wnuki to najbardziej altruistyczna, rozczulająca forma miłości i oddania jakiej może doświadczyć człowiek. Dalej są relacje pomiędzy rodzeństwem, miłość rodzicielska, zaś na końcu ( jako najmniej czysta i najbardziej interesowna) miłość romantyczna pomiędzy partnerami seksualnymi.

Taką przynajmniej mam wizję hierarchii uczuć.
 

Spieszmy się doceniać przyjaciół i kochać dziadków.

Nie do końca rozumiem jaki jest klucz w tak postawionej hierarchii uczuć. Uczucie jest piękne gdy jest rozczulające oraz altruistyczne?

W moim odczuciu ważniejsze jest to, by "uczucie" rozwijało, czyniło nas bardziej wartościowymi istotami. I w takiej hierarchii miłość dziadków postawiłabym na samym końcu. Ponieważ to jest zazwyczaj miłość bezkrytyczna, wszystko wybaczająca i "nie-obrażająca" się. Nie zachęcająca do starania, akceptująca nawet paskudne przywary. Spotkałam się kiedyś z  artykułem w którym dowodzono, że istnieje zależność pomiędzy nadwagą u dzieci a odległością w jakiej mieszkają one od swojej babci. :) Z osobistych obserwacji jestem skłonna z przymrużeniem oka uwierzyć w tą zależność.

Według mnie optymalna odległość zamieszkania od dziadków to tak ok. 50 km. Na tyle mało, by można było spożyć u nich niedzielny obiad i trochę się pobawić oraz  na tyle dużo, by nie ingerowali za bardzo w codzienne wychowywanie dzieci i nie zaburzali hierarchii w rodzinie.

Relacje pomiędzy rodzeństwem?  Trudno mi to zaszeregować. Znam chyba tyle samo wpierających się rodzeństw co i oddalonych od siebie albo wręcz niecierpiących się.

Natomiast rodzic rodzicem będzie zawsze i wszędzie.  (Mam na myśli rodziców którzy faktycznie pełnili swoją rolę, nie zaś tych zapisanych w "papierach"). Pomimo fizycznej odległości, pomimo braku kontaktu zostają z nami i w nas na całe życie. Wpływają najmocniej chyba na to, kim się stajemy, dają wyjątkową miłość i zachęcają by stawać się kimś więcej.

Co do przyjaźni. Piękne uczucie oraz wzbogacające ale.... Według mnie przyjaźń wyrasta na pewnym gruncie i gdy zmieniają się okoliczności może znacząco się zredukować. Kto zostaje naszym przyjacielem? Podobno najtrwalszymi przyjaźniami są te zawarte w dzieciństwie, gdy mamy najwięcej czasu na ich zawieranie oraz wzmacnianie.

Potem tym wspólnym gruntem może być jakaś pasja, wspólnota przeżyć, miejsce pracy.  Przyjaźń, moim zdaniem wymaga wiele spędzonego razem czasu oraz właśnie tej wspólnie dzielonej przestrzeni. Gdy zmienia się miejsce zamieszkania, stan cywilny, lub przestrzeń zainteresowań ewoluuje w innym kierunku przyjacielskie więzi często się rozluźniają. Choć zapewne są osoby które mają inne doświadczenia.

W moim przypadku najpiękniejsze przyjaźnie zawiązały się ....w organizacji świadków Jehowy. Z tymi ludźmi dzieliłam mnóstwo czasu, wspólną wizję przyszłości, te same wartości i często pozareligijne zainteresowania. Wspominam ich ciepło i z nostalgią.

Poza organizacją poznałam sporo ciekawych osób. Odbyłam niejedną długą, czasem całonocną szczerą rozmowę przy wódce lub soku jabłkowym. Pozwoliłam zajrzeć innym nieco bardziej w głąb siebie. Mimo to żadnej z tych relacji nie nadałabym rangi przyjaźni. Brakowało...albo wspólnie spędzonego czasu albo dostatecznie  stabilnej oraz ważnej dla obu stron przestrzeni.

Albo jeszcze innych rzeczy  :)

 

Edytowane przez malutka007
.
  • Like 4
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gruby drab    14893
5 godzin temu, Gremczak napisał:

Jaka jest różnica między przyjaźnią a miłością? Czy jedno jest wyższe od drugiego?

 

Żona może Cię kochać nad życie, ale ma najlepszą przyjaciółkę, której mówi rzeczy jakich nigdy nie usłyszysz w życiu. I to jest nadal miłość. 

Z miłości można też wejść w życie drugiego człowieka, w przyjaźni raczej idziesz obok.To kwestia emocjonalnego gustu, ani jedno ani drugie nie jest wyższe lub lepsze. 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272
4 godziny temu, gruby drab napisał:

Żona może Cię kochać nad życie, ale ma najlepszą przyjaciółkę, której mówi rzeczy jakich nigdy nie usłyszysz w życiu. I to jest nadal miłość. 

Widocznie nie jest z tobą szczera, nie ma zaufania do ciebie,że coś ja powstrzymuje. To taka miłość na pół gwizdka.Czy to w ogóle można nazwać miłością?A może to rodzaj zauroczenia jakiegoś?

Edytowane przez Gremczak

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gruby drab    14893
55 minut temu, Gremczak napisał:

Widocznie nie jest z tobą szczera, nie ma zaufania do ciebie,że coś ja powstrzymuje. To taka miłość na pół gwizdka.Czy to w ogóle można nazwać miłością?A może to rodzaj zauroczenia jakiegoś?

Widocznie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272
5 godzin temu, gruby drab napisał:

Żona może Cię kochać nad życie, ale ma najlepszą przyjaciółkę, której mówi rzeczy jakich nigdy nie usłyszysz w życiu. I to jest nadal miłość. 

 

58 minut temu, Gremczak napisał:

Widocznie nie jest z tobą szczera, nie ma zaufania do ciebie,że coś ja powstrzymuje. To taka miłość na pół gwizdka.Czy to w ogóle można nazwać miłością?A może to rodzaj zauroczenia jakiegoś?

 

1 minutę temu, gruby drab napisał:

Widocznie. 

To teraz odpowiedz sobie czy to nadal jest milość

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gruby drab    14893
7 minut temu, Gremczak napisał:

 

 

To teraz odpowiedz sobie czy to nadal jest milość

Widać jak na dłoni, że to nie jest milość, bo nie sprostała stawianym wymaganiom.

 

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Sebastian    8358
1 minutę temu, gruby drab napisał:

Widać jak na dłoni, że to nie jest milość, bo nie sprostała stawianym wymaganiom.

 

a jeśli zdefiniowała własne wymagania, to się nie liczy?

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272
2 minuty temu, Sebastian napisał:

a jeśli zdefiniowała własne wymagania, to się nie liczy?

Czyli, o co konkretnie chodzi? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272

Temat miłości można by jeszcze rozszerzyć.Zarówno do kobiety jak i innej miłości.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gruby drab    14893
10 minut temu, Sebastian napisał:

a jeśli zdefiniowała własne wymagania, to się nie liczy?

Jak wykazał Gremczak, nie liczy się to miłość na pół gwizdka.

Milość musi sprostać wielu wymaganiom, aby ktoś subiektywnie nazwał ją swoją miłością. Np. Żona nie powinna posiadać przyjaciółki z którą szepta, bo mąż widzi w tym złamanie zasad miłości, oczywiście zasad, które sam wymyślił z miłości do niej. 

 

Edytowane przez gruby drab
  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272
2 minuty temu, gruby drab napisał:

 Np. Żona nie powinna posiadać przyjaciółki z którą szepta, bo mąż widzi w tym złamanie zasad miłości, oczywiście zasad, które sam wymyślił.

I tu wpadasz w przesadę.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272

Bo nic nie stoi na przeszkodzie aby żona nie posiadała przyjaciółki. Skąd się wzięło że to mąż wymyślił takie zasady miłości?

Edytowane przez Gremczak

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gruby drab    14893
12 minut temu, Gremczak napisał:

Bo nic nie stoi na przeszkodzie aby żona nie posiadała przyjaciółki.

Skąd się wzięło że to mąż wymyślił takie zasady miłości?

Zgadzam się. Nic nie stoi. 

Chyba stąd jak stwierdziles, że żona posiadająca przyjaciółkę  której mówi coś czego nie powtórzy mężowi, jest żoną niekochajacą. 

Edytowane przez gruby drab
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
alka    6165

Jesli ON to moj najlepszy przyjaciel- to jemu szeptam do ucha. Bo zna mnie jak nikt na swiecie. Ale masz racje- to nie jest najlepsze rozwiazanie. Czasem lepiej poszeptac komus innemu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272
14 minut temu, gruby drab napisał:

że żona posiadająca przyjaciółkę  której mówi coś czego nie powtórzy mężowi,

A niby dlaczego miałaby coś ukrywać? Może się wstydzi.Albo obawia czegoś?

Edytowane przez Gremczak

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gruby drab    14893
3 minuty temu, Gremczak napisał:

A niby dlaczego miałaby coś ukrywać?

Z sobie znanych powodów, o których nie chce mówić. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272
2 minuty temu, gruby drab napisał:

Z sobie znanych powodów, o których nie chce mówić. 

No to jak jeden przed drugim będzie coś ukrywać raz drugi i kolejny to zamiast się przybliżać do siebie to  takie osoby oddalają się wzajemnie. I stąd zwierzenia przyjaciołom.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
erin    1477

Sam kiedyś myślałem w ten sposób. Zero- jedynkowo i bezkompromisowo.

A może jednak stąd, że nie wszystko trzeba ( a czasem nawet nie powinno się) mówić mężowi? Może czasem trzeba pogadać z kimś z boku i wyrzucić z siebie pewne rzeczy bez sprawiania przykrości tej drugiej osobie?

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


  • Przeglądający

  • Podobna zawartość

    • Przez Smerfetka
      https://www.youtube.com/watch?v=R6yCvBesfXU
      Niestety tylko po angielsku. Ale warto się wysilić i sobie przetłumaczyć.
    • Przez Smerfetka
      Moi drodzy, chciałabym się z wami pożegnać, napisałam krótko i ja odchodzę, ale Gandalf zapytał czemu? Zaczęłam się zastanawiać nad odpowiedzią bo to niegrzecznie tak odejść bez pożegnania. Więc odpowiadam bo otwieram nowy rozdział swego życia, rozdział bez demonów przeszłości. Rozdział zwrócony ku przyszłości. Ale moje pożegnanie będzie nieco dłuższe. Chciałabym wam i tym którzy być może będą czytać to forum w przyszłości przedstawić życie w tej sekcie. Chcę tu napisać o zwykłych ludziach, nie będzie żadnych nazwisk, nie będę pisać też konkretów. Chcę przywołać w pamięci te doświadczenia ale nie tylko moje, dlatego będę mega-dyskretna. Nie będę używać słowa "Ja". Ani to było moje doświadczenie. Bo takie doświadczenia dotyczą też innych moonies. Proszę , komentujcie, ale proszę też o wyrozumiałość w komentarzach. 
      Przewidziałam sześć takich opowiastek, ale znacie mnie...
    • Przez Smerfetka
      Prawie dwa lata temu byłam w Toruniu na seminarium dotyczącym sekt. Byli tam prawnicy. Oni mówili a mi włosy dęba stawały. Tyle spraw Ruchu było niezgodne z prawem. To było dla mnie impulsem, żeby napisać coś w tym temacie o Ruchu. Zabrałam się za szukanie informacji, które potwierdzałyby to co już wiedziałam, dowiedziałam się też rzeczy o których pojęcia nie miałam.
      Wzięłam pod uwagę następujące źródła informacji: 
      Świadectwa byłych członków sekty oraz Doniesienia prasowe dotyczące różnych spraw sądowych, jak i innych spraw Muszę powiedzieć, że niektóre rzeczy osobiście mną wstrząsnęły, czasem przepłakałam pół dnia. Jednakże nie żałuję. Chciałam się z wami podzielić informacjami, które zebrałam w skrócie. Mam zamiar napisać dłuższy artykuł na ten temat ale zajmie mi to trochę czasu. Ukaże się na moim blogu. 
      Niecne uczynki tzw. Kościoła Zjednoczeniowego występującego pod wieloma nazwami. 
      1. Związane z fundraisingiem (zbieranie funduszy)
      wyłudzanie pieniędzy od ludzi na rzekomo charytatywne cele (podszywanie się pod nieistniejące instytucje charytatywne). Jest to związane z tym, że Ruch uważa iż wszelkie dobra tego świata należą do szatana a zatem trzeba go z tych szatańskich rąk wyrwać! W tym celu stosuje się właśnie kłamstwo tzw. "niebiańskie oszustwo". narażanie wyznawców na uszczerbek na zdrowiu bądź nawet na utratę zdrowia a nawet życia : tu są przypadki wypadków samochodowych spowodowanych zmęczeniem (przypadek Stevena Hassana) , odmrożenia spowodowane spaniem w nieogrzewanych namiotach w zimie, wykorzystywanie chorujących ludzi w celu wzbudzania współczucia (chodzi o to , że człowiekowi siedzącemu na wózku inwalidzkim ludzie chętnie dają pieniądze (przypadek Danego) narażanie kobiet na zgwałcenia bądź pobicia wysyłając je w niebezpieczne rejony wielkich miast (takie kobiety miały posiadać noże i były instruowane w jaki sposób się bronić przed napastnikiem darmowa nieograniczona praca na rzecz sekty  2. Związane z blessingiem (błogosławieństwo) : masowe śluby
      zmuszanie do poślubienia ludzi z różnych kręgów kulturowych przypadki kupowania kobiet przez wyższych rangą członków sekty  zmuszanie Japonek do poślubiania mężczyzn z patologicznych środowisk (Koreańczyków) 3. Czyny podlegające karze więzienia a mające miejsce w Ruchu
      Przemoc fizyczna stosowana przez Kleofasa (rzekomego wcielonego syna Moona, który zginął w wypadku) Pedofilia Przemoc fizyczna stosowana przez liderów w tzw. kościołach domowych (przypadek Danego) Przemoc domowa w rodzinie Moona jak również zmuszanie np. do przemytu (przypadek Nansook Hong) Zabranianie kontaktów z rodziną (przypadek rodziny japońskiej, która wygrała proces w sprawie spotkań z własną córka!) Okradanie członków Ruchu (przypadek Japończyków ograbionych po prostu ze wszystkiego) 4. Deprogramowanie
      porwania członków sekty przez rodziny dopuszczenie przez sektę możliwości popełnienia samobójstwa podczas odprogramowania przypadek N.I przetrzymywanej 120 dni w odosobnieniu 5. Inne
      Handel bronią Handel narkotykami Przemyt 6. Ciemne polityczne interesy
      inwigilowanie polityków (w tym oszczerstwa wobec "niesłusznych" polityków na łamach Waschington Times) związki z koreańską CIA (Kim Jong-Pil) związki z południowokoreańską "Światową Ligą Antykomunistyczną" skrajnie nacjonalistyczną i rasistowską łączącą Moona z tzw. Szwadronami Śmierci  
       
       
       
       
       
       
    • Przez OnMaRacje
      Witam wszystkich aktualnych, byłych, wykluczonych, odstępców, zainteresowanych, już niezainteresowanych i innych. Forum jeszcze nie czytałem :-)
        Zarejestrowałem się dzięki ilości postów w forum. Myślę że znajdę tutaj sporo bratnich dusz chętnych na pogaduchy. Od siebie dodam na start jedynie to że Świadkiem nie jestem. Nadal tkwię w roli zainteresowanego (może, starszego zainteresowanego) lecz im głębiej wchodzę w temat tym częściej mam dosyć. Forum zainteresowałem się dlatego że chcę wrócić do normalnego świata i dać sobie na luz z SJ. Sami pewnie wiecie, wyjście z organizacji jest ciężkie i w pojedynkę idzie z tym jak pod górkę.  Powitanie zatytułowałem tak jak zatytułowałem. Przeczucia mam okropne i na dzień dzisiejszy po ponad 2 latach studiowania Pisma mogę jasno stwierdzić iż chyba zaczęły otwierać mi się oczy. Już nie jest tak jak było kiedyś. Już nie jest tak miło ale o tym w szczegółach opowiem w innych tematach. Jedno o czym wspomnę w przywitaniu to to że ludzie nie mylili się. Organizacja ŚJ to nic innego jak organizacja wyłudzająca kasę. Organizacja żyjąca z majątków ludzi tępych. Ludzi którzy z czasem oddają organizacji wszystko co mają. Najlepszy żywot w organizacji mają nowi zainteresowani oraz grupy najstarszych i nadzorców. Reszta się nie liczy. Już dziś wiem że do chrztu nie dam się doprowadzić. Ugrupowanie zniszczyło mi życie do maksimum nawet pomimo tego że jestem jeszcze nie ochrzczony. O wszystkim opowiem z czasem. Kończąc dodam jedynie wzmiankę na temat jednego z moich odczuć a mówi ono że organizacja ŚJ to nic innego jak sekta manipulująca życiem ludzi. Sekta w której nie ma wolności słowa i bytu. Liczy się kompletne podporządkowanie Biblii w której jest tyle nie jasności i bzdur że czytać się tego nie da ale o tym później bo są setki wersów które są sprzeczne z historią, innymi pismami i co najgorsze są sprzeczne z wolą Boską (no chyba że Bóg to idiota to wtedy wszystko będzie ok). Sorry za słowa ale inaczej tego nazwać nie można. Najprawdopodobniej zostanę ateistą. Nie wiem, zawsze chciałem wierzyć ale się nie da.  Na starcie bytu w forum dodam iż szukam ludzi którzy dysponują różnymi przekładami pism świętych w wersji elektronicznej na Windows.  Pozdrawiam wszystkich i już kompletnie na koniec dodam jeszcze to że Ci którzy mają jeszcze szansę, niech trzymają się jak najdalej od zgrupowania. Dlaczego? W efekcie końcowym zostaniecie sami i tylko sami. Nikt Wam nawet dzień dobry na ulicy nie odpowie pomijając już fakt utraty przyjaciół, znajomych i rodziny. Dajcie sobie na luz póki możecie.
  • Popularny

  • Kto obchodzi dziś urodziny

    Nikt dziś nie obchodzi urodzin.
  • Wpisy bloga