Gość Marika

Jak przekonać kogoś by odszedł z ś.j.?

Promowane odpowiedzi

Gość Marika

Witam,

Nigdy nie korzystałam z forów internetowych i zawsze miałam do tego bardzo duży dystans. Jednak tym razem znalazłam się w przysłowiowej kropce i postanowiłam spróbować z nadzieją, że może w ten sposób zrozumiem dlaczego tak jest. Od pół roku jestem w związku ze ś.j. ,choć sama jestem katoliczką od dawna przeciwną praktyką stosowanym przez zgromadzenie ś.j. Patrząc na to z perspektywy czasu sama zastanawiam się jak do tego doszło bo wiedziałam że to związek z góry skazane na niepowodzenie, jednak byliśmy do siebie tak bardzo podobni że szybko zakochaliśmy się w sobie nawzajem. Wtedy właśnie zaczęły się schody, od początku trzymałam się z dala od zboru by po raz kolejny nie usłyszeć że nie mamy prawa być razem, jednak to nic nie dało po jego powrotach z zebrań czułam wrogość do mojej osoby. Obydwoje jesteśmy osobami uparcie dążącymi do swego, a będąc uprzedzona już na początku faktem iż może mieć chęć do zwerbowania mnie jeszcze bardziej dążyłam do tego by nic nie zmienić jednostronnie. On choć niby to rozumiał i od samego początku naszej znajomości powtarzał że nigdy w życiu nie chciałby mnie zwerbować zaczął być oziębły tłumacząc to tym iż nie chce zrezygnować z mojego nałogu. Później zaczęły się kolejne "prośby" o rezygnację przeze mnie z innych rzeczy- bynajmniej ja to tak odbierałam i zaczęłam czuć się okropnie jakbym to ja musiała wszystko zmieniać bo jestem tą "gorszą". Niedawno podjęłam decyzje że lepiej się rozstać ponieważ za bardzo różni nas sprawa ślubu i dziecka choć na początku wszystko wydawało się być takie proste- jednak ani ja ani on nie chcemy tego rozstania przez wzgląd na fakt jak bardzo jestesmy do siebie podobni- różni nas jedynie religia. Czy jest jakiś sposób by choć trochę odciągnąć go od tego wyznania i stworzyć normalną rodzinę opartą na partnerskim związku? Czy jest coś co może przekonać go do odejścia z wyznania które odkąd go poznałam tak strasznie mnie razi i zasmuca faktem niejako nakazywania określonego trybu życia?    

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

. Czy jest jakiś sposób by choć trochę odciągnąć go od tego wyznania i stworzyć normalną rodzinę opartą na partnerskim związku? Czy jest coś co może przekonać go do odejścia z wyznania które odkąd go poznałam tak strasznie mnie razi i zasmuca faktem niejako nakazywania określonego trybu życia?    

 

 

Takie związki są trudne , nie ma co się oszukiwać. To co piszesz to są małe kroczki do werbunku......

 

Pamiętam jak moja siostra werbowała swojego obecnego męża....najpierw było....spotkamy się w niedzielę jak pojedziesz ze mną na zebranie, spotkamy się w czwartek jak przeczytasz ( jakaś literatura ) i pogadamy. 

Tak to trwało, on coraz częściej zaglądał do nas, a później szliśmy na zebranie. Dopiero po symbolu przyjęła pierścionek....to też był warunek.

 

Po latach niby w żartach szwagier powiedział....nawet sam nie zauważyłem kiedy zostałem świadkiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Pytasz jak przekonać?

Żeby to zrobić to trzeba poznać nauki ŚJ, choć trochę, ale nie od nich, ale ze źródeł niezależnych i ewentualnie konfrontować z nimi.

 

Polecam Ci książki (które wprowadzą Cie częściowo w problematykę np. fałszywych proroctw, zmian nauk), najlepiej mieć na papierze, ale jeśli Cię nie stać finansowo to są w PDFie.

 

http://www.piotrandryszczak.pl/polemika-ze-swiadkami-jehowy.html

 

Warto mieć książkę Kryzys Sumienia Raymonda Franza, byłego członka Ciała Kierowniczego ŚJ.

Edytowane przez Roszada

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Dzieli Was nie TYLKO,ale AŻ religia...
I o tym pamiętaj...łatwo nie będzie...
Powiedz chłopakowi że chcesz poznawać ich religię nie tylko z ich publikacji ale z różnych źródeł, bo chcesz być obiektywna.
Czy sie na to zgadza -zapytaj...
Zachęć by się przyłączył do wspólnego szperania w historii Świadków Jehowy. Jeśli chcesz go przekonać musisz się sama mocno zaangazować w czytanie różnych materiałów ,by wykazywać mu  błędy organizacji.To wymaga wysiłku,czasu,chęci...
Ale jeśli Ci na nim zależy,to nie powinno być problemu....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Czy jest jakiś sposób by choć trochę odciągnąć go od tego wyznania i stworzyć normalną rodzinę opartą na partnerskim związku? Czy jest coś co może przekonać go do odejścia z wyznania które odkąd go poznałam tak strasznie mnie razi i zasmuca faktem niejako nakazywania określonego trybu życia?    

 

Na starcie zaczynasz od próby przedefiniowania drugiej osoby. Jak on czyni to w stosunku do ciebie, to po pewnym czasie masz tak bardzo dość, że chcesz skończyć związek. Jak ty chcesz czynić to względem niego to bardzo dobrze, bo strasznie zasmuca cię i razi jego tryb życia. Przyjmij do wiadomości, że jego może tak samo zasmucać twój.

 

Po co komu taki związek, gdzie zaczyna się od żądań zmiany drugiej strony?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

 

Po co komu taki związek, gdzie zaczyna się od żądań zmiany drugiej strony?

I tu masz najsłuszniejszą rację.

Po co pchać się w związek, który sam w sobie jest już problemem.

Lepiej poszukać sobie zgodnych partnerów.

To dotyczy jego i Ciebie.

 

Dziwię się, że katoliczki i katolicy czasem rzucają się w objęcia ŚJ.

Dziwię się też ŚJ, że szukają wśród katolików partnerów, choć mają na kongresach pełny wybór.

 

Ale ludzie myślą, że pożenią ogień z wodą.

Edytowane przez Roszada

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Na starcie zaczynasz od próby przedefiniowania drugiej osoby. Jak on czyni to w stosunku do ciebie, to po pewnym czasie masz tak bardzo dość, że chcesz skończyć związek. Jak ty chcesz czynić to względem niego to bardzo dobrze, bo strasznie zasmuca cię i razi jego tryb życia. Przyjmij do wiadomości, że jego może tak samo zasmucać twój.

 

Po co komu taki związek, gdzie zaczyna się od żądań zmiany drugiej strony?

Teoretycznie poradziłbym Ci żeby zaakceptować się wzajemnie, ale z perspektywy mojego bycia katolikiem wiem, że to taki sam hardcore jak bycie śJ. Tak więc proponuje Ci w kontekście tego co napisał Jedediah najpierw przemyśleć ze zdrowym rozsądkiem swoją wiarę. Wiem, że to nie łatwe - mi zajęło kilka dobrych lat, ale efekt jest powalający. Dojdziesz do wniosków, że to w co wierzysz to nie mniejsze pierdoły niż to w co on wierzy. Albo znajdźcie jakąś alternatywę. Może jakiś odłam protestancki, czyli coś po środku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Właśnie miałem wcisnąć Enter, ale Habakuk napisał coś mądrzejszego. Otóż zdrowy rozsądek i relatywizm. Zwłaszcza na to drugie WTS jest szczególnie uczulony

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Obydwoje jesteście, jak piszesz, uparcie dążący do swego? To dużo mówi. Taka cecha charakteru zwłaszcza na początku związku może działać pozytywnie i podkręcać jego atmosferę. Chcesz go zmienić? Ho ho - podejmujesz się  czegoś ważnego, ale zależy to od tego jak bardzo zakochany jest w swojej religii. Jeżeli Ty się w niej nie widzisz, to on będzie Ci to wypominać i karać uwagami. To w dalszej perspektywie może być dla Ciebie zbyt meczące i nie do akceptacji. Innymi słowy - czy on jest gorącym świadkiem - jeżeli nie to wszystko przed Tobą. Myślę jednak, że chyba nie, skoro jak pisze Roszada, chce zrywać kwiatki nie rosnące w ogródku organizacji.... :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

żyję z kobietą o kompletnie innym światopoglądzie, ale u nas, w Wielkim Babilonie :) jest to możliwe. Ja jestem bezbożnym katolikiem (albo jak kto woli katolickim bezbożnikiem) a moja Beatka jest mocno radiomaryjną katoliczką - jednakże w obrębie katolicyzmu takie różnice są możliwe.

 

to co opisałem nie jest możliwe w obrębie (ani na obrzeżach) systemu strażnicowego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Obydwoje jesteście, jak piszesz, uparcie dążący do swego? To dużo mówi. Taka cecha charakteru zwłaszcza na początku związku może działać pozytywnie i podkręcać jego atmosferę. Chcesz go zmienić? Ho ho - podejmujesz się  czegoś ważnego, ale zależy to od tego jak bardzo zakochany jest w swojej religii. Jeżeli Ty się w niej nie widzisz, to on będzie Ci to wypominać i karać uwagami. To w dalszej perspektywie może być dla Ciebie zbyt meczące i nie do akceptacji. Innymi słowy - czy on jest gorącym świadkiem - jeżeli nie to wszystko przed Tobą. Myślę jednak, że chyba nie, skoro jak pisze Roszada, chce zrywać kwiatki nie rosnące w ogródku organizacji.... :)

Kiedy jeszcze byłe "gorliwym katolikiem" innowierca był jak szatan. Nie do pomyślenia dla mnie było związanie się z kimś z innej religii. Światopoglądy były różne, ale katolicyzm musiał zostać.

 

żyję z kobietą o kompletnie innym światopoglądzie, ale u nas, w Wielkim Babilonie :) jest to możliwe. Ja jestem bezbożnym katolikiem (albo jak kto woli katolickim bezbożnikiem) a moja Beatka jest mocno radiomaryjną katoliczką - jednakże w obrębie katolicyzmu takie różnice są możliwe.

 

to co opisałem nie jest możliwe w obrębie (ani na obrzeżach) systemu strażnicowego.

Tia.. katolik bezbożnik, ale do kościoła chodzisz :P spróbuj przestać to skończy się tolerancja :D

 

Ja dziś idę bo wolę nie drażnić lwa - rodziny. Faktem jednak jest, że w KK takie rzeczy przejdą. Możesz mieć głęboko w de co ma na temat religii do powiedzenia i pomyślenia Twoja rodzina i chodzić do kościoła i nawet komunie przyjmować o ile nie jesteś rozwodnikiem. U świadków nie jest tak łatwo się kamuflować.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Tia.. katolik bezbożnik, ale do kościoła chodzisz :P spróbuj przestać to skończy się tolerancja :D

wiem i dlatego praktykuję mimo bezbożności :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Witam,

Nigdy nie korzystałam z forów internetowych i zawsze miałam do tego bardzo duży dystans. Jednak tym razem znalazłam się w przysłowiowej kropce i postanowiłam spróbować z nadzieją, że może w ten sposób zrozumiem dlaczego tak jest. Od pół roku jestem w związku ze ś.j. ,choć sama jestem katoliczką od dawna przeciwną praktyką stosowanym przez zgromadzenie ś.j. Patrząc na to z perspektywy czasu sama zastanawiam się jak do tego doszło bo wiedziałam że to związek z góry skazane na niepowodzenie, jednak byliśmy do siebie tak bardzo podobni że szybko zakochaliśmy się w sobie nawzajem. Wtedy właśnie zaczęły się schody, od początku trzymałam się z dala od zboru by po raz kolejny nie usłyszeć że nie mamy prawa być razem, jednak to nic nie dało po jego powrotach z zebrań czułam wrogość do mojej osoby. Obydwoje jesteśmy osobami uparcie dążącymi do swego, a będąc uprzedzona już na początku faktem iż może mieć chęć do zwerbowania mnie jeszcze bardziej dążyłam do tego by nic nie zmienić jednostronnie. On choć niby to rozumiał i od samego początku naszej znajomości powtarzał że nigdy w życiu nie chciałby mnie zwerbować zaczął być oziębły tłumacząc to tym iż nie chce zrezygnować z mojego nałogu. Później zaczęły się kolejne "prośby" o rezygnację przeze mnie z innych rzeczy- bynajmniej ja to tak odbierałam i zaczęłam czuć się okropnie jakbym to ja musiała wszystko zmieniać bo jestem tą "gorszą". Niedawno podjęłam decyzje że lepiej się rozstać ponieważ za bardzo różni nas sprawa ślubu i dziecka choć na początku wszystko wydawało się być takie proste- jednak ani ja ani on nie chcemy tego rozstania przez wzgląd na fakt jak bardzo jestesmy do siebie podobni- różni nas jedynie religia. Czy jest jakiś sposób by choć trochę odciągnąć go od tego wyznania i stworzyć normalną rodzinę opartą na partnerskim związku? Czy jest coś co może przekonać go do odejścia z wyznania które odkąd go poznałam tak strasznie mnie razi i zasmuca faktem niejako nakazywania określonego trybu życia?    

Po co chcesz odciagac kogos od SJ

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

gdyby "bezbożny świadek Jehowy" mógł przyjść sobie raz jeden jedyny w tygodniu na salę królestwa usiąść w ostatniej ławce i podrzemać (i byłby odfajkowany jako "niezagrażający systemowi") to wtedy sytuacja katolików i świadków Jehowy byłaby porównywalna.

 

ale niestety tak nie jest...

 

ja mogę, bezbożni świadkowie Jehowy nie mogą (tak lawirować)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

wiem i dlatego praktykuję mimo bezbożności :)

Dlatego śmiem twierdzić, ze Twoja relacja żoną - nie umniejszając jej walorom - jest oparta na spełnianiu przez Ciebie jej zachcianek w kontekście życia religijnego, zatem Twoja Beatka działa tutaj na zasadzie świętej inkwizycji :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

paradoks sytuacji polega na tym że łagodność tego "inkwizycyjnego" podejścia może być dla świadka Jehowy nieosiągalnym marzeniem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

paradoks sytuacji polega na tym że łagodność tego "inkwizycyjnego" podejścia może być dla świadka Jehowy nieosiągalnym marzeniem.

Tak czy inaczej, bez udawania z Twojej strony ani rusz. Zatem gdzie tu wolność?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Witam,

Nigdy nie korzystałam z forów internetowych i zawsze miałam do tego bardzo duży dystans. Jednak tym razem znalazłam się w przysłowiowej kropce i postanowiłam spróbować z nadzieją, że może w ten sposób zrozumiem dlaczego tak jest. Od pół roku jestem w związku ze ś.j. ,choć sama jestem katoliczką od dawna przeciwną praktyką stosowanym przez zgromadzenie ś.j. Patrząc na to z perspektywy czasu sama zastanawiam się jak do tego doszło bo wiedziałam że to związek z góry skazane na niepowodzenie, jednak byliśmy do siebie tak bardzo podobni że szybko zakochaliśmy się w sobie nawzajem. Wtedy właśnie zaczęły się schody, od początku trzymałam się z dala od zboru by po raz kolejny nie usłyszeć że nie mamy prawa być razem, jednak to nic nie dało po jego powrotach z zebrań czułam wrogość do mojej osoby. Obydwoje jesteśmy osobami uparcie dążącymi do swego, a będąc uprzedzona już na początku faktem iż może mieć chęć do zwerbowania mnie jeszcze bardziej dążyłam do tego by nic nie zmienić jednostronnie. On choć niby to rozumiał i od samego początku naszej znajomości powtarzał że nigdy w życiu nie chciałby mnie zwerbować zaczął być oziębły tłumacząc to tym iż nie chce zrezygnować z mojego nałogu. Później zaczęły się kolejne "prośby" o rezygnację przeze mnie z innych rzeczy- bynajmniej ja to tak odbierałam i zaczęłam czuć się okropnie jakbym to ja musiała wszystko zmieniać bo jestem tą "gorszą". Niedawno podjęłam decyzje że lepiej się rozstać ponieważ za bardzo różni nas sprawa ślubu i dziecka choć na początku wszystko wydawało się być takie proste- jednak ani ja ani on nie chcemy tego rozstania przez wzgląd na fakt jak bardzo jestesmy do siebie podobni- różni nas jedynie religia. Czy jest jakiś sposób by choć trochę odciągnąć go od tego wyznania i stworzyć normalną rodzinę opartą na partnerskim związku? Czy jest coś co może przekonać go do odejścia z wyznania które odkąd go poznałam tak strasznie mnie razi i zasmuca faktem niejako nakazywania określonego trybu życia?    

 

Najwięcej się możesz nauczyć z dwóch wątków, paradoksalnie oba zostały stworzone przez osoby które nigdy świadkami Jehowy nie były. Oto linki:

 

https://watchtower-forum.pl/topic/3836-druga-strona-medalu/

 

https://watchtower-forum.pl/topic/5163-jak-zgodziłam-się-na-studium/

 

Pouczającej lektury życzę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Tak czy inaczej, bez udawania z Twojej strony ani rusz. Zatem gdzie tu wolność?

żyjąc w związku z kobietą tak czy inaczej trzeba poddać swoją wolność pewnym ograniczeniom albo co najmniej restrykcjom, a życie jest sztuką kompromisów.

 

biorąc pod uwagę że narzucone mi restrykcje są łatwostrawne, nie widzę potrzeby dokonywania zmian w tym zakresie.

wolność absolutna nie istnieje, pogodziłem się z tym już dawno

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

żyjąc w związku z kobietą tak czy inaczej trzeba poddać swoją wolność pewnym ograniczeniom albo co najmniej restrykcjom, a życie jest sztuką kompromisów.

 

biorąc pod uwagę że narzucone mi restrykcje są łatwostrawne, nie widzę potrzeby dokonywania zmian w tym zakresie.

wolność absolutna nie istnieje, pogodziłem się z tym już dawno

A tak na serio, to ona myśli, że Ty w to wierzysz, czy wie, że robisz to na odpierdol i ze względu na jej nakaz?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

myślę że domyśla się, zwłaszcza że od czasu do czasu wyrwie mi się coś co "demaskuje" moją bezbożność. Ostatnio Beatka nawiązała w rozmowie do jakiejś sprawy która (jej zdaniem) dowodziła nienaukowości Biblii, a ja to skomentowałem że sprzeczność Biblii z nauką nie jest problemem, znacznie trudniej jest uwierzyć że Bóg "ma moralność menela". Beatka była w szoku...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

znacznie trudniej jest uwierzyć że Bóg "ma moralność menela". Beatka była w szoku...

No to widzę, że przez wiele lat się z menelami zadawałeś, a i nas tu też o to posądzasz, jako wierzących. A może ten twój bóg w NT się nawrócił? :)

Tak jak Ty się nawróciłeś do swego potwora szpagetti. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Włodku, po co te ataki ad personam?!

Czy zaprzeczysz że moralność Jahwe jest (użyję eufemizmu) "problematyczna"?...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Włodku, po co te ataki ad personam?!

Czy zaprzeczysz że moralność Jahwe jest (użyję eufemizmu) "problematyczna"?...

A co tu personalnego było?

Pisałem o nawróceniu się boga w NT.

Tez personalnie boga od meneli wyzwałeś.

 

Każde zwrócenie się do kogokolwiek jest personalne a ataku nie widzę.

Sam przyznawałeś się do szpagetti.

 

Sam personalnie Beatkę wymieniasz a nie jakąś enigmatyczną osobę.

Edytowane przez Roszada

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

myślę że domyśla się, zwłaszcza że od czasu do czasu wyrwie mi się coś co "demaskuje" moją bezbożność. Ostatnio Beatka nawiązała w rozmowie do jakiejś sprawy która (jej zdaniem) dowodziła nienaukowości Biblii, a ja to skomentowałem że sprzeczność Biblii z nauką nie jest problemem, znacznie trudniej jest uwierzyć że Bóg "ma moralność menela". Beatka była w szoku...

Jak Twoim zdaniem skończyłoby się, gdybyś powiedział jej co w istocie myślisz?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Twoja zawartość musi zostać zatwierdzona przez moderatora.

Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został osadzony automatycznie.   Wyświetlaj jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.