Gość Marika

Jak przekonać kogoś by odszedł z ś.j.?

Promowane odpowiedzi

Gość

Włodku nie wypieraj się ataków personalnych skoro napisałeś:

No to widzę, że przez wiele lat się z menelami zadawałeś,

nie mając ku temu jakiejkowiek informacji.

 

Oczywiście przyjmuję Twoją kapitulację, jestem świadomy że nie jesteś w stanie obronić moralności Jahwe i jedyne co Tobie pozostaje to atak personalny. Mimo wszystko, zachęcam Cię jednak abyś nie stosował takich "argumentów" w dyskusji.

 

przy okazji wyjaśnienie: ja nie twierdzę że Jahwe ma niską moralność (w szczególności moralność menela) bo aby to twierdzić musiałbym przypisać mu realne istnienie. Ja twierdzę tylko i wyłącznie że Jahwe jest wymysłem pisarzy biblijnych którzy byli tak prymitywni jak epoka w której żyli.

Edytowane przez Sebastian

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Jak Twoim zdaniem skończyłoby się, gdybyś powiedział jej co w istocie myślisz?

myślę że naruszyłoby to jej poczucie bezpieczeństwa.

nie będę burzyć jej poczucia bezpieczeństwa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

myślę że naruszyłoby to jej poczucie bezpieczeństwa.

nie będę burzyć jej poczucia bezpieczeństwa.

Rozumiem to doskonale. Opiera swoje bezpieczeństwo na tym, że Ty jesteś wierzący, zatem nie postąpisz inaczej niż Bóg przykazał - czyli nie moralnie. Popełnia bląd znakomitej większości wierzących, zakładając że Bóg to źródło moralności.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

gorzej - Beatka popełnia herezję braku zaufania do swojego Boga.

 

Moja ewentualna niewiara miałaby zniweczyć skutki błogosławieństwa Bożego związanego z sakramentem.

 

na gruncie nauczania kościoła katolickiego ślub polega na tym że ja mężczyzna publicznie deklaruję że biorę za żonę tę konkretną kobietę, a ta konkretna kobieta deklaruje że bierze za męża akurat mnie. Jeśli Stwórca istnieje (co dopuszczam z 0,00000000000000000000000000000000000000001% prawdopodobieństwem :) ), to "przyjmuje do wiadomości" naszą deklarację. Jeśli Bóg nie istnieje, wówczas ślub i tak ma sens (ale czysto ludzki, ziemski).

 

ponieważ istnieje Beatki jest 100% pewne, więc moja wiara lub niewiara powinna być dla Boga i dla Beatki bez znaczenia (bo ślub i tak powinien być uznany za ważny).

 

ale okazuje się że kobieta logika daje inny wynik :)


uważam, że herezją jest zakładanie że Beatka będzie za moją ewentualną niewiarę ukarana brakiem błogosławieństwa...


sumując, rozważamy ciekawy przypadek małżeństwa bezbożnika z heretyczką :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

nie używa słowa "kara" ale do tego sprowadza się jej myślenie o "braku błogosławieństwa"

Nie mówię, że użyłeś. Nie mniej jednak w chrześcijańskiej zero jedynkowej wersji brak błogosławieństwa nie jest czymś pomiędzy błogosławieństwem, a karą. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Włodku nie wypieraj się ataków personalnych skoro napisałeś:

nie mając ku temu jakiejkowiek informacji.

 

Nie wypieram się, gdyż Boga zaliczyłeś do meneli, pisząc że ma taką mentalność.

Skoro ma mentalność menela a z nim kontakty miałeś, toś trzymał ze środowiskiem menelskim.

A i ludzie wierzących w menelskiego Boga też można zaliczyć do tego środowiska.

Tylko to miałem na myśli.

 

Mam prawo wyciągać takie wnioski z Twych układanek myślowych.

Oczywiście przyjmuję Twoją kapitulację, jestem świadomy że nie jesteś w stanie obronić moralności Jahwe i jedyne co Tobie pozostaje to atak personalny. Mimo wszystko, zachęcam Cię jednak abyś nie stosował takich "argumentów" w dyskusji.

 

Jaka kapitulację?

Nie czytasz moich postów.

Pisałem, że ten twój menelski bóg się w NT nawrócił.

Tak jak ty się nawróciłes do szpagetti potwora.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

 

Pisałem, że ten twój menelski bóg się w NT nawrócił.

 

A to z kolei nie zgadza się z chrześcijańskim wyobrażeniem boga jako wszechwiedzącego, wszechmądrego, nieomylnego i niezmiennego.

Skoro, jak sam twierdzisz, bóg się nawrócił, to znaczy że doszedł do wniosku że był w błędzie. Zatem nie jest nieomylny. Skoro był w błędzie, to nie jest wszechwiedzący. Skoro w ogóle popełnia błędy, to nie jest też wszechmądry. A skoro zmienił zdanie, to nie jest też niezmienny. Jaki więc jest? Ano właśnie. Zwyczajny. Taki sam jak przeciętny człowiek, tyle że silniejszy i bardziej długowieczny.

 

Aha, no i bym zapomniał. Jest o wiele bardziej zarozumiały i łasy na pochlebstwa niż przeciętny człowiek  :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Nie wypieram się, gdyż Boga zaliczyłeś do meneli, pisząc że ma taką mentalność.

jako ateista nie mogłem zaliczyć nie istniejącego Boga do istniejących meneli bo musiałbym mu wcześniej przyznać atrybut realnego istnienia...

 

mówiąc że "Bóg ma moralność menela" miałem na myśli że

1) Bóg jest wymysłem ludzkim, jest postacią literacką, jest "zapchajdziurą", służącą człowiekowi do wyjaśniania tego czego tenże człowiek nie rozumie.

2) każdy człowiek tworzy sobie takiego Boga jakim sam jest człowiekiem

3) ludzkość nieustannie rozwija się pod względem moralnym

4) z pkt 3 wynika że starożytni ludzie byli bardziej prymitywni moralnie od nas

5) w mojej ocenie moralność przeciętna w starożytności odpowiadała moralności menelskiej dzisiaj

6) Bóg wymyślony przez starożytnych był tak samo prymitywny jak "stworzyciele tego Boga", a więc miał niska moralność, odpowiadającą współczesnej nam moralności menelskiej

 

7) cały ten wywód nie ma na celu ani poniżenia ludzi wierzących jako grupy ani poniżenia postaci biblijnych takich jak patriarchowie, ale ma na celu wskazanie że biblijny opis Boga jest tak prymitywny moralnie że dowodzi tego że Biblia nie ma ponadludzkiej inspiracji, ale jest tylko i wyłącznie historycznym zapisem sposobu myślenia prymitywnych starożytnych ludzi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

ktoś kto próbowałby ewentualnie nawrócić Sebastiana musiałby (na początek) udowodnić mu że Bóg przed tysiącami lat znacznie wyprzedzając naturalny rozwój moralny ludzkości zachęcał ludzi do przestrzegania wysokich mierników moralnych które były nieznane w tamtej epoce, np.:

 

- zabraniał poniżania kobiet

- zabraniał pedofilii

- zabraniał niewolnictwa

- zabraniał poniżania osób niepełnosprawnych

 

oczywiście nie mogą być to oderwane od kontekstu społecznego teksty w stylu "nie będziesz współżył z kobietą podczas jej nieczystości miesięcznej", bo one wcale nie dowodzą jakoby kobieta była w starożytności traktowana jako równa mężczyźnie.


przykładowo (znany z wersetu biblijnego) zakaz współżycia podczas okresu mógł wynikać z lęku przed krwią (która zawsze kojarzyła sie z gniewem bogów lub bożków) i wcale nie dowodzi że ówczesny normodawca chociażby w najmniejszym stopniu przejmował się dyskomfortem fizycznym lub psychicznym kobiety uważanej za własność mężczyzny.


przykładowo zakaz zabijania kobiet (prawo nie zabijaj obejmowało nie tylko mężczyzn ale także kobiety) także nie dowodzi równości kobiety i mężczyzny (należy raczej przyjąć że była to "ochrona własności", bo kobietę uważano za własność mężczyzny)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Tak jak ty się nawróciłes do szpagetti potwora.

czy naprawdę nie dotarło do Twojej świadomości że "wiara" w Latającego Potwora Spagetti ma charakter żartobliwy?!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

A to z kolei nie zgadza się z chrześcijańskim wyobrażeniem boga jako wszechwiedzącego, wszechmądrego, nieomylnego i niezmiennego.

Skoro, jak sam twierdzisz, bóg się nawrócił, to znaczy że doszedł do wniosku że był w błędzie. Zatem nie jest nieomylny. Skoro był w błędzie, to nie jest wszechwiedzący. Skoro w ogóle popełnia błędy, to nie jest też wszechmądry. A skoro zmienił zdanie, to nie jest też niezmienny. Jaki więc jest? Ano właśnie. Zwyczajny. Taki sam jak przeciętny człowiek, tyle że silniejszy i bardziej długowieczny.

 

Aha, no i bym zapomniał. Jest o wiele bardziej zarozumiały i łasy na pochlebstwa niż przeciętny człowiek  :P

Ale ja się tu bawię, tak jak i Sebastian.

Bo ja nie wierze w te jego metamorfozy.

czy naprawdę nie dotarło do Twojej świadomości że "wiara" w Latającego Potwora Spagetti ma charakter żartobliwy?!

Niemożliwe?

jako ateista nie mogłem zaliczyć nie istniejącego Boga do istniejących meneli bo musiałbym mu wcześniej przyznać atrybut realnego istnienia...

 

mówiąc że "Bóg ma moralność menela" miałem na myśli że

1) Bóg jest wymysłem ludzkim, jest postacią literacką, jest "zapchajdziurą", służącą człowiekowi do wyjaśniania tego czego tenże człowiek nie rozumie.

2) każdy człowiek tworzy sobie takiego Boga jakim sam jest człowiekiem

3) ludzkość nieustannie rozwija się pod względem moralnym

4) z pkt 3 wynika że starożytni ludzie byli bardziej prymitywni moralnie od nas

5) w mojej ocenie moralność przeciętna w starożytności odpowiadała moralności menelskiej dzisiaj

6) Bóg wymyślony przez starożytnych był tak samo prymitywny jak "stworzyciele tego Boga", a więc miał niska moralność, odpowiadającą współczesnej nam moralności menelskiej

 

7) cały ten wywód nie ma na celu ani poniżenia ludzi wierzących jako grupy ani poniżenia postaci biblijnych takich jak patriarchowie, ale ma na celu wskazanie że biblijny opis Boga jest tak prymitywny moralnie że dowodzi tego że Biblia nie ma ponadludzkiej inspiracji, ale jest tylko i wyłącznie historycznym zapisem sposobu myślenia prymitywnych starożytnych ludzi.

Musisz równego sobie znaleźć bo Twa wiedza i logika mnie przerasta.

ktoś kto próbowałby ewentualnie nawrócić Sebastiana musiałby (na początek) udowodnić mu że Bóg przed tysiącami lat znacznie wyprzedzając naturalny rozwój moralny ludzkości zachęcał ludzi do przestrzegania wysokich mierników moralnych które były nieznane w tamtej epoce, np.:

 

- zabraniał poniżania kobiet

- zabraniał pedofilii

- zabraniał niewolnictwa

- zabraniał poniżania osób niepełnosprawnych

 

oczywiście nie mogą być to oderwane od kontekstu społecznego teksty w stylu "nie będziesz współżył z kobietą podczas jej nieczystości miesięcznej", bo one wcale nie dowodzą jakoby kobieta była w starożytności traktowana jako równa mężczyźnie.

przykładowo (znany z wersetu biblijnego) zakaz współżycia podczas okresu mógł wynikać z lęku przed krwią (która zawsze kojarzyła sie z gniewem bogów lub bożków) i wcale nie dowodzi że ówczesny normodawca chociażby w najmniejszym stopniu przejmował się dyskomfortem fizycznym lub psychicznym kobiety uważanej za własność mężczyzny.

przykładowo zakaz zabijania kobiet (prawo nie zabijaj obejmowało nie tylko mężczyzn ale także kobiety) także nie dowodzi równości kobiety i mężczyzny (należy raczej przyjąć że była to "ochrona własności", bo kobietę uważano za własność mężczyzny)

Znajdzie się taki w milionach bogów.

Zresztą nie wiem dlaczego akurat do twego chciejstwa miałby się bóg dostosowywać a nie do mego chciejstwa czy pana Kowalskiego.

Pierwsze słyszę, by Sebastian miał wyznaczać bogu swój punkt widzenia.

Edytowane przez Roszada

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

A tak w ogóle to treści Sebastiana przestały wiązać się z tematem, który założył gość.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

z tym ostatnim zgadzam się - warto wyodrębnić mojego offtopa w nowy wątek bo wyraźnie zaśmieciłem temat

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

z tym ostatnim zgadzam się - warto wyodrębnić mojego offtopa w nowy wątek bo wyraźnie zaśmieciłem temat

Szczególnie, że się ciekawy dyskurs tworzy, o ile Roszada się nie obrazi i nie ucieknie ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Roszada już strzelił focha, więc raczej na ciekawą dyskusję z nim nie liczę...

 

Jakby strażnica pisała jakieś "bluźnierstwa" typu "Bóg stwarzający piekło gorszy jest od Hitlera" to rzucałby cytatami, ale że Sebastian nie pracuje na Bruklinie ani w Łoricku więc szanowny Roszada go (najprawdopodobniej) oleje

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Roszada już strzelił focha, więc raczej na ciekawą dyskusję z nim nie liczę...

 

Jakby strażnica pisała jakieś "bluźnierstwa" typu "Bóg stwarzający piekło gorszy jest od Hitlera" to rzucałby cytatami, ale że Sebastian nie pracuje na Bruklinie ani w Łoricku więc szanowny Roszada go (najprawdopodobniej) oleje

Zważywszy, że szanowny Sebastian mówi z sensem i za bardzo nie ma czego negować :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Roszada już strzelił focha, więc raczej na ciekawą dyskusję z nim nie liczę...

 

Jakby strażnica pisała jakieś "bluźnierstwa" typu "Bóg stwarzający piekło gorszy jest od Hitlera" to rzucałby cytatami, ale że Sebastian nie pracuje na Bruklinie ani w Łoricku więc szanowny Roszada go (najprawdopodobniej) oleje

Ja rozmawiam o faktach a nie o filozoficznych dywagacjach.

Ani nie wierze w Twoją niewiarę ani nie wierze w wiele Twoich myśli.

Jak ktoś kilka razy zmienia wierzenia to mam prawo wierzyć, że to nie koniec.

W związku z tym nie mam sensu bym polemizował z czymś co nie jest pewne na jutro,.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

okey, wytłumaczyłeś się z nieobecności w dalszej dyskusji. :)

Znałem takiego Jurka-sekciarza, który dość często zmieniał poglądy.

Był oczytany jak cholera. A przez brak przynależności religijnej miał wolną rękę w polemice.

Dużo się od niego nauczyłem gimnastykując swój mózg.

 

Ale kiedy zauważyłem, że Jureczek czasem wraca do poglądów którym wcześniej zaprzeczał czy zwalczał nawet, powiedziałem:

Basta. Jureczku nie ma sensu bym z tobą polemizował dziś, szarpał się, a ty jutro zmienisz pogląd.

 

To samo dziś odnoszę do Sebastiana.

Mogę się powygłupiać. pożartować, ale na miły Bóg nie mogę serio traktować jego wypowiedzi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Witam,

Nigdy nie korzystałam z forów internetowych i zawsze miałam do tego bardzo duży dystans. Jednak tym razem znalazłam się w przysłowiowej kropce i postanowiłam spróbować z nadzieją, że może w ten sposób zrozumiem dlaczego tak jest. Od pół roku jestem w związku ze ś.j. ,choć sama jestem katoliczką od dawna przeciwną praktyką stosowanym przez zgromadzenie ś.j. Patrząc na to z perspektywy czasu sama zastanawiam się jak do tego doszło bo wiedziałam że to związek z góry skazane na niepowodzenie, jednak byliśmy do siebie tak bardzo podobni że szybko zakochaliśmy się w sobie nawzajem. Wtedy właśnie zaczęły się schody, od początku trzymałam się z dala od zboru by po raz kolejny nie usłyszeć że nie mamy prawa być razem, jednak to nic nie dało po jego powrotach z zebrań czułam wrogość do mojej osoby. Obydwoje jesteśmy osobami uparcie dążącymi do swego, a będąc uprzedzona już na początku faktem iż może mieć chęć do zwerbowania mnie jeszcze bardziej dążyłam do tego by nic nie zmienić jednostronnie. On choć niby to rozumiał i od samego początku naszej znajomości powtarzał że nigdy w życiu nie chciałby mnie zwerbować zaczął być oziębły tłumacząc to tym iż nie chce zrezygnować z mojego nałogu. Później zaczęły się kolejne "prośby" o rezygnację przeze mnie z innych rzeczy- bynajmniej ja to tak odbierałam i zaczęłam czuć się okropnie jakbym to ja musiała wszystko zmieniać bo jestem tą "gorszą". Niedawno podjęłam decyzje że lepiej się rozstać ponieważ za bardzo różni nas sprawa ślubu i dziecka choć na początku wszystko wydawało się być takie proste- jednak ani ja ani on nie chcemy tego rozstania przez wzgląd na fakt jak bardzo jestesmy do siebie podobni- różni nas jedynie religia. Czy jest jakiś sposób by choć trochę odciągnąć go od tego wyznania i stworzyć normalną rodzinę opartą na partnerskim związku? Czy jest coś co może przekonać go do odejścia z wyznania które odkąd go poznałam tak strasznie mnie razi i zasmuca faktem niejako nakazywania określonego trybu życia?    

Cześć.

Od końca. Nie ma sposobu. Nie ma czegoś takiego dla gorliwie i szczerze wierzącego Świadka J. jak kompromis w kwestiach wiary. Dla Niego Twoja religia do wielka nierządnica. Zginiesz w Armagedonie oddając cześć Babilonowi Wielkiemu. I raczej kropka w temacie. Inaczej jest kiedy ŚJ ma "wątpliwości" pozostając w zborze i tak nie może iść na kompromisy z katoliczką bo bracia i Starsi będą go na nonstopie "dręczyć" o te kompromisy. On chcąc nie chcąc będzie te frustracje musiał gdzieś  wyładować. .

Są trzy rozwiązania: zostań Ty ŚJ - co stanowczo odradzam. Spróbuj go wyciągnąć z tej sekty - bardzo trudne. Przecierp rozstanie i zacznij budować swoje życie od nowa. 

 

p.s. a tak ogólnie to myślę sobie, że podobieństwa w jakimś zakresie są super. Za bardzo podobni ludzie do siebie też nie powinni być, bo niewiele są sobie w stanie wtedy dać. ;) Ciężko to wyważyć. :)

Może to po prostu jeszcze nie Ten.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Jeszcze sobie tak pomyślałam. Sam fakt, że Twój wybranek "zabrnął" tak daleko w relację z kobietą "ze świata" może świadczyć o kilku rzeczach:

  • albo "słabnie duchowo" - tzn. ma wątpliwości względem "jedynozbawczości" organizacji - ( wiedz, że na pewno się do tego przed Tobą nie przyzna).
  •  jest potwornie rozerwany - to nic fajnego
  • myślał, że to nic poważnego i stracił kontrolę
  • itd.

Myślę, że jeżeli oceniłaś po tym pół roku Waszej znajomości, że jesteś gotowa na "zerwanie" to może to nie jest głupi pomysł.

Tego "kwiata jest pół świata". Wyciągnięcie człowieka z tej sekty to nie jest ani łatwa ani prosta sprawa. Dochodzi też czynnik bardzo istotny - jego rodzina. Jeżeli jego rodzice są ŚJ, to polecam Ci trzymać się pierwotnego planu. Zakończ tą znajomość i ułóż sobie życie.

Jeżeli jednak chcesz walczyć o tego człowieka to zaloguj się na to forum, poczytaj, porozmawiaj, może znajdziesz klucz do jego umysłu. Pytanie tylko czy uważasz, że warto.

Edytowane przez normalnieodjazd

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Zważywszy, że w tym temacie wymiękają najtwardsi. Nawet Roszada z chyba najobszerniejszą tutaj na forum wiedzą na temat Strażnicy i doktryny świadków wyraźnie zaznacza, że wyciąganiem z sekty się nie zajmuje, bo to misja niemalże niemożliwa i samobójcza. Z drugiej zaś strony, jeżeli jesteś gorliwą katoliczką no i taką, która ma pojęcie na temat swojej wiary, przeczytała co nie co w Katechizmie Kościoła Katolickiego, zna chociaż pobieżnie dokumenty II Soboru, a Jezus nie jest na szóstym miejscu osób do których się modlisz, to nie ma szans na to abyś przełknęła świadkowską papkę choćby nie wiem jak dobrze była podana. 

 

Ja nawet próbowałem, bo świadkowie podobali mi się właśnie ze względu na ich gorliwość i gotowość zawsze i wszędzie. Na doktrynie wymiękłem, przez to że miałem tak zaprogramowany katolicyzm, w którym istniał już gotowy program antywirusowy wywalający każdą doktrynę inną niż katolicka. Co nie przeszkadzało mi wierzyć w takie bzdury jak niepokalane poczęcie, wniebowzięcie (nie mylić w z wniebowstąpieniem) klepać różaniec i te wszystkie litanie i ogólnie cały kult maryjny obchodzić. Zresztą nie tylko maryjny. Ten poświęcony choćby miłosierdziu bożemu czy sercu pana Jezusa. Jak teraz na to patrzę to uśmiecham się, choć stare upiory religijności często jeszcze odzywają się w głowie i trochę mi żal czegoś czego sam bliżej nie potrafię określić. Ale z religią doktrynalną przechodzę w takie kontakty jak z miłością nastolatka - było pięknie, słodko i namiętnie, ale jesteśmy już zbyt dorośli więc pora się rozstać bo nic poważnego nie zbudujemy.

,

Dlatego pozostaje, przy mojej radzie posta, którego napisałem dużo wcześniej. Dorzucę jeszcze coś małego.

 

Wypieprzcie katechizmy, wszystkie książeczki uczące o Bogu, Jezusie, strażnice, czego naprawdę (nie)uczy Biblia w kąt i jeżeli potrzebujecie relacji z Bogiem usiądźcie razem i czytajcie Biblie, ale bez uprzedzeń związanych z tym czego uczyły was religie. Odrzućcie dotychczasową indoktrynacje i z całkowicie czystym umysłem czytajcie i wspólnie wyciągajcie wnioski. I wierzcie w taki sposób, w jaki oboje do tego dojdziecie. To trudne tak czytać Biblię, ale zaręczam, ze efekt będzie powalający! W końcu dojdziecie do wniosku, że to wszystko to bzdura, a pozostałą po religii pustkę (bo taka pozostanie) zapełnicie latającym potworem spageti :P

 

Życzę powodzenia w podejmowanych decyzjach! :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Twoja zawartość musi zostać zatwierdzona przez moderatora.

Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został osadzony automatycznie.   Wyświetlaj jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.