Gość Rozi

Kwestia zebrań-Hebr.10:23-25

Promowane odpowiedzi

Gość

Witam,

Czy ktoś jest w stanie mi wytłumaczyć o jakie zebrania w wersecie 25 chodzi?

Chodzi o:

 

*** w00 1.7 s. 30 Zebranie statutowe 7 października 2000 ***

DOROCZNE ZEBRANIE STATUTOWE członków Pensylwańskiego Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego — Strażnica

 

*** w85/8 s. 16 Stulecie godne upamiętnienia ***

Dnia 6 października, punktualnie o godzinie 10, w Sali Zgromadzeń Świadków Jehowy w Pittsburghu na przedmieściu Coraopolis rozpoczęło się doroczne zebranie statutowe Towarzystwa. W świeckich organizacjach takie zebrania mają zazwyczaj stereotypowy, czysto roboczy przebieg. To zgromadzenie było jednak zupełnie inne.

 

Witam,

Czy ktoś jest w stanie mi wytłumaczyć o jakie zebrania w wersecie 25 chodzi?

O proszę jak nie opuścili tego zebrania:

 

*** w10 15.6 s. 3 ***

Nadszedł czas, by rozpoczęło się 125 doroczne zgromadzenie statutowe Pensylwańskiego Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego — Strażnica. Tysiące innych osób odbierało program transmitowany łączami telewizyjnymi do trzech kompleksów Betel w USA i do Biura Oddziału w Kanadzie. Z trzygodzinnego programu z radością skorzystało w sumie 13 235 osób zjednoczonych w miłości do Jehowy.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

I tak właśnie nabija się posty na tym forum. Level up!

 

 

Dobry sposób, odpowiedzieć, nic nie pisząc.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Twoja zawartość musi zostać zatwierdzona przez moderatora.

Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został osadzony automatycznie.   Wyświetlaj jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Gość
      Przez Gość
      upalne lato przypomina mi koszmar konieczności uczęszczania na kongresy i moje młodzieńcze wątpliwości z nimi związane. A nieco uogólniając pamiętam z czasów mojej młodości (mówiąc oględnie) "wielkie zdziwienie", dot. niedoskonałych sposobów w jakie Bóg Jehowa postanowił komunikować się z niedoskonałymi ludźmi.
      1) pomysł na kampanię głoszenia wykonywaną przez ludzi do tego nieprzygotowanych i konsekwencje nieprzyjęcia takiego orędzia.
      od domu do domu chodzą jacyś ludzie roznoszący jakieś gazetki, jak ich nie wysłuchasz zginiesz. A skąd człowiek ma wiedzieć że to z czym przychodzi jakaś tam babcia jest akurat ważne?
      2) pomysł na karanie za niewykonywanie głoszenia do którego ktoś nie jest przygotowany intelektualnie, osobowościowo itd.
      masz chodzić i głosić, a jak nie będziesz tego robić to "bezbożny umrze z powodu win swoich, ale krwi jego zażądam od ciebie". Super mądra sprawiedliwość, dwa trupy w tym jeden niewinny.
      3) opuszczanie zebrań skutkuje śmiercią
      straszenie że opuszczanie zebrań zborowych może skutkować śmiercią w armagedonie, to jeszcze nic w porównaniu z odnoszeniem takiego samego straszenia do opuszczania kongresów. Upał, deszcz albo złe warunki do skupienia uwagi i w takich koszmarnie niedostosowanych do sytuacji okolicznościach mogą być rzekomo udzielone wskazówki od których będzie zależało ocalenie. I jeszcze te marudzenia w NSK żeby nie zajmować zacienionych miejsc bo to samolubne bo te miejsca trzeba zostawić dla osób starszych ze słabym zdrowiem. Czyli młody człowiek ma siedzieć gdzieć w słońcu na drewnianej ławce w czasie żaru lejącego się z nieba i ma słuchać a jak coś przeoczy to kara śmierci. No też mi Boska sprawiedliwość...
      zastanawiałem się: czy naprawdę doskonały Bóg musi sięgać po tak niedoskonałe metody nauczania?! Nie mógł wymyślić czegoś lepszego?!
      wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, że to po prostu jedna wielka manipulacja której jestem ofiarą i że ta manipulacja nie ma nic wspólnego z ewentualnym Bogiem.
    • Gość
      Przez Gość
      "Widzę jak ludzie wokół traktują Świadków Jehowy - trzaskają drzwiami albo w ogóle nie otwierają, nieraz krzyczą niemiłe słowa.Ja chciałam być miła, bo jestem tolerancyjną osobą i powyższe zachowanie uważam za prymitywne, więc jak chodzili z ulotkami to im otworzyłam, a żeby nie stali na dworze i mówili w progu (było zimno) to wpuściłam do środka. Spytali jak mam na imię i sami mi się przedstawili, byli małżeństwem, oczywiście bardzo mil i mówili na temat relacji dzieci z rodzicami, wzięłam ulotkę, podziękowałam i wyszli.Tydzień później przyszli znowu tym razem z inną ulotką, znowu swoje powiedzieli i zaprosili na ich spotkanie, zaproponowali nawet, że mnie podwiozą (no ale bez przesady, nie jestem głupia). Znowu podziękowałam, ulotkę wzięłam, a propozycji spotkania nie skomentowałam, bo nie mam zamiaru w tym uczestniczyć.3 tyg. później przyszli, ale otworzył im tata, powiedzieli wprost, że chcieliby rozmawiać ze mną, ale tata ich spławił. Dzisiaj znowu widziałam jak zatrzymali się przed moim domem, ale widzieli chyba, że mój tata kosił trawę i nawet nie podeszli do drzwi.Co mam o tym myśleć? Brałam ulotki bo czemu nie, przecież to nie znaczy, że przechodzę na ich wiarę czy coś. A teraz co jakiś czas przychodza, nie wiem czy wszystko jest w porządku? Jest się czego obawiać?"
      To nie mój problem lecz kogoś z innego forum. Jak na moje oko troszeczkę się tą dziewczyną zainteresowali ŚJ. Nie znalazła konkretnej rady (ja się w tym temacie akurat nie brałam udziału)
      A oto odpowiedź ŚJ pod tym problemem
      "Jako Świadek Jehowy odpowiem wprost. Naszym celem jest zainteresowanie ludzi Biblią. Staramy sie pomóc w jej zrozumieniu. To ma naprawdę dużą wartość. Jeżeli więc widzimy , że ktoś okazuje jakieś zainteresowanie sprawami duchowymi, to staramy się je podtrzymać. Stąd nasze wizyty. Bzdurą jest, ze naszym celem jest szukanie nowych Świadków Jehowy. Celem jest głoszenie Dobrej Nowiny o Królestwie Bożym (Mateusza 24:14) które oczyści Boga z zarzutów. Oczywiście staramy sie zapoznać ludzi z prawda Biblijną, ale co ktoś z tą wiedza zrobi to sprawa między nim a Bogiem.Sam byłem katolikiem i wiem, jakie bzdury opowiadałem o ŚJ:). Teraz mogę prostować takie kłamstwa. Co do naszych zebrań to nie musisz się obawiać, siła cię nikt nie zaciągnie:). Sama obecnośc jako obserwatora nie czyni cię uczestnikiem. To nie jest żadne nabożństwo. Jak wygladaja nasze zebrania? Wystarczy zobaczyć ten króciutki filmik: [LINK] Jedna czy skorzystasz z zaproszenia to tylko twoja sprawa. Zawsze też możesz powiedzieć, że nie chcesz już rozmawiać."
      Ja jakoś Słowem Bożym zainteresowałam się sama.
         
    • Gość
      Przez Gość
      "Mam jeszcze jedno pytanie bo jestem mega ciekawa. Dlaczego tak natarczywie chodzicie po domach albo dzwonicie telefonicznie. To a czyms pomaga? Nie czujecie, ze denerwujecie ludzi? " - to pytanie znalazłam na fb stronce poświęconej dla ŚJ
      To, że ŚJ głoszą "od domu do domu" spotkałam się od małego. Ale zdziwił mnie fakt dzwonienia telefonicznego. Ja nigdy z taką formą głoszenia nie spotkałam się. Domyślam się, że pewnie dzwonią by zaprosić na Salę Królestwa Bożego. Pewnie numery telefonów pozyskują z książek telefonicznych. Czy do was też wydzwaniają Świadkowie Jehowy by przekazać "dobrą nowinę" lub zaprosić do swej sali?
       
       Ps. Kalasznikov nie udzielaj się w tym temacie. To najlepsza opcja. 
    • Gość
      Przez Gość
      Dziś spotkałem świadków Jehowy u siebie na osiedlu,wiedziałem że kręcą się po okolicy więc korzystając z ładnej pogody wziąłem plecak,Biblię oraz książkę pt. "Błędy Doktryny świadków Jehowy -analiza krytyczna chrześcijańskich pism greckich w przekładzie nowego świata " po czym wsiadłem na rower i pojechałem w celu ich znalezienia. Dzisiaj role się odwróciły gdyż to ja byłem głosicielem prawdy o organizacji strażnicy. Na pierwszy rzut  poszła parka głosicieli, młode małżeństwo z dzieckiem jedno w wózku a drugie około 3-4 lat,wyszedłem im naprzeciw ładnie się witając brzmiało to mniej więcej tak: ,, Dzień dobry czy są państwo zainteresowani ciekawą pozycją naukową z zakresu gramatyki greckiej na którą tak często lubicie się powoływać w rozmowach z innymi ludzmi?., skończywszy taki krótki wstęp w skrócie przedstawiłem i streściłem treść książki w formie monologu poruszając takie sprawy jak to że występowanie rodzajnika ,,ho,, nie jest wyznacznikiem,że są niewierni swej zasadzie tłumaczenia w 94 procentach przypadków i jest to marna rekomendacja dla PNŚ.....(oczywiście mówiłem więcej tutaj tylko streszczam,kto czytał BŁEDY DOKTRYNY wie co zawiera książka)  Bardzo szybko się wystraszyli i uciekli dziękując za wszelką rozmowę, książki przyjąć też nie chcieli pomimo że chciałem za darmo udostępnić....Potem spotkałem 4 głosicieli,tutaj było podobnie wyszedłem im naprzeciw,kulturalnie się witając(wstęp podobny jak poprzednio) pytając czy są chętni do zapoznania się z ciekawą publikacją na temat gramatyki greckiej na która przecież tak często się powołują i krótki monolog wyglosilem...3 glosicieli po zobaczeniu jaką książkę reklamuje odeszło w swoją stronę chyba czuli się zgorszeni.....został tylko jeden.Zaczęła się rozmowa.W sumie bardzo skakał po tematach i gdy próbował negować bóstwo Jezusa za pomocą argumentu ze Jezus modlił się do Boga więc nie był Bogiem to przedstawiłem mu czym jest nauka o Trójcy gdyż chyba nie wiedział.Następnie wskazałem z Biblii fragmenty o równości Ojca i Syna. (AP 5,13 oraz Flp 2,6 oraz kilka innych z głowy ) stwierdził że to tylko jeden fragment,jak mu mówiłem że Chrystus jest niższy od Ojca w ludzkiej naturze,w człowieczeństwie to stwierdził że przed wcieleniem też był niższy i obecnie również jest,więc jak zanegowałem to powołując się na AP 5,13 gdzie pisze  jasno o równości Ojca i Syna i że oddawana jest im taka sama cześć to nie chciał zbyt tego słuchać,nawet nie zainteresował się tym wersetem i zaczął zmieniać temat,od dyskusji na temat Bóstwa Chrystusa się wycofał a ja nawet dobrze nie zacząłem(mam dobrą pamięć do wersetów,podkreślam je flamastrami) i miałem naprawdę dużo asów w rękawie,on jakby nie chciał słuchać wmawiając mi że trzeba brać pod uwagę całą Biblię a nie jeden fragment itp. Potem zaczął mówić że w KK nie ma jednej nauki bo niektórzy wierzą w reinkarnację a inni jeszcze w co innego...więc odpowiedziałem mu że tacy ludzie nie są katolikami tylko heretykami którym wydaje się że są katolikami,stwierdzając pewnie że w organizacji też jest masa krypto-odstępców czy ateistów którzy siedzą z przyzwyczajenia bo albo się zasiedzieli bo albo rodzina(co zresztą wiecie dobrze drodzy forumowicze ) potem było trochę o zmarłych  i parę innych tematów,generalnie miało być o książce i PNŚ ale bardzo szybko uciekł od tego tematu(który jeszcze wrócił pod koniec rozmowy) rozmowa była taka że bardzo przeskakiwał z tematu na temat.Widząc że nie daje sobie wcisnąć kłamstwa zmieniał temat. Potem już musiał iść,tak się złożyło że szliśmy w jednym kierunku więc zacząłem przedstawiać wszelkie manipulacje,absurdalne nauki obecne i dawne.Sprawę spirytysty Grebera czy Thomsona oraz to iż "Chrystus jako narzędzie Boga" to nauka demonów o czym pisał Thomson.Pozniej pytałem o pisarzy wczesnochrzescijanskich którzy uczyli tak jak ŚJ(CISZA) potem ja wymieniłem pisarzy z 1 i 2 wieku ktorzy potwierdzają Bóstwo Jezusa i wiele innych doktryn chrześcijaństwa wspominając o Ariuszu który jako przeciwnik Trójcy nie odmawiał Duchowi św osobowości.( Nie wiedział kim był Ariusz)Oraz na koniec o sprawie rodzajnika z J 1,1 że są niekonsekwentni itp przykłady z NT i ST gdzie brak rodzajnika nie oznacza wcale Boga przez małe "b czy też sytuacje gdzie Bóg Ojciec jest bez rodzajnika i z tego powodu mu bóstwa nie odmawiają co świadczy że dopasowują tekst do doktryny a nie doktrynę do tekstu..mówiłem również o ST gdzie Bóg prawdziwy jest wymieniony razem z bogami i to Bóg prawdziwy przez duże B jest bez rodzajnika a bogowie są z rodzajnikiem!!!!!!! Tu się nasza rozmowa skończyła,z zirytowanym wyrazem twarzy,smutny i zdegustowany powiedział ,,narazie dzięki za rozmowę i skręcił na parking gdzie czekali na niego współwyznawcy którzy  wcześniej na mój widok uciekli jakby diabła wcielonego zobaczyli.Jakie wnioski? GENERALNIE NIE SŁUCHAJĄ,szkoda że nie zapytałem czy nie spotka się w innym terminie,jak myślicie zgodziłby się? Był zaskoczony że tyle wiem więc odesłałem na stronę www.PIOTRANDRYSZCZAK.pl i mówiłem żeby zanotował a on stwierdził że woli czytać Biblie niż jakieś ,,andryszczaki,, xdd nic konkretnego z tych jego zarzutów czy prób bo raczej zarzuty te są mi znane gdyż apologeci katoliccy na nie często odpowiadali.W głowie miałem sporo pomyslów a czasu mało a rozmówca uciekał od niewygodnych tematów....Powiem wam że wybieram się w przyszłości na stojak gdyż coraz bardziej podoba mi się głoszenie świadkom Jehowy.Taka mała zamiana ról! Na stojaku lepiej gdyż jest punkt odniesienia tzn strażnice czy literatura do których można się odnieść i nie trzeba atakować ,,na sucho,,
    • Gość
      Przez Gość
      Parę dni temu przejeżdżałem przy lokalu użyteczności publicznej i patrze stoją ze stojakiem, właściwie stoi sam stojak.
      Był taki dzień pochmurny . Czasami trochę deszcz pokropił.Na stojak zarzucona folia ,aby te cenne skarby nie zamokły.
      Zatrzymałem się autem , rozglądam ,nigdzie nie widać ochrony w postaci głosicieli. Podjeżdżam parę metrów dalej -są,znalazłem ich.Dwie kobiety około 60 lat
      Siedziały na ławeczce w budce przystanku autobusowego.Jakoś dziwne miały pozycje. Głowy odchylone do tyły.Paszcze otwarte.Nie miałem wątpliwości - spały.
      Podszedłem do stojaka.One nie reagowały na to.Wziąłem ten stojak, przeniosłem ze 30 metrów dalej .Postawiłem z tyłu za budynek.
      Podjechałem autem w ich pobliże ,zatrąbiłem.No na reszcie obudziły się.
      Po jakimś czasie ,gdy doszły do siebie. Wstały i udały się w kierunku stojaka.Jakie było ich zdziwienie ,że stojak zniknął.Nie dowierzały ,przecierały oczy a stojaka dalej nie mogły zobaczyć. Latały to w lewo to w prawo i nic ,żadnych efektów. Coś tam między sobą mówiły, machały rękoma.
      Chwilę postałem, bo był tam zakaz i odjechałem.Nie wiem jak to się zakończyło ,czy znaleźli czy nie.
      Włożyłem im kartkę ,aby nie były głupie jak te panny z przypowieści Jezusa co posnęły.