Gość ŁUKASZ

Głoszenie

Promowane odpowiedzi

Gość ŁUKASZ

Czy moralne jest głoszenie dobrej nowiny innemu Świadkowi Jehowy a potem wpisanie sobie godzin na poczet głoszenia oraz zapisanie wydanej literatury współwyznawcy .Zawsze wydawało mi się że w przypadku innego świadka takie zachowanie nie jest moralne.Takie sytuacje mają miejsce w Częstochowie .Nie będe podawał nazwisk gdyż nie jest to po chrześcijanisku.   

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Takie sytuacje maja miejsce wszedzie .

U pewnej siostry, ktora trafila do domu starcow drzwi nieomal sie nie zamykaly. Miala czeste odwiedziny braci, ktorzy zamiast isc w sluzbe, woleli ten czas spedzic u niej, oczywiscie raportujac sobei ten czas.

To przyklad jeden z wielu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
9 godzin temu, Gość ŁUKASZ napisał:

Czy moralne jest głoszenie dobrej nowiny innemu Świadkowi Jehowy a potem wpisanie sobie godzin na poczet głoszenia oraz zapisanie wydanej literatury współwyznawcy .Zawsze wydawało mi się że w przypadku innego świadka takie zachowanie nie jest moralne.Takie sytuacje mają miejsce w Częstochowie .Nie będe podawał nazwisk gdyż nie jest to po chrześcijanisku.   

Witaj.Myślę,że głoszenie "dobrej nowiny" komukolwiek jest niemoralne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Dobrej nowiny a co to takiego no przecież nie o Panu Jezusie do którego się modlić nie wolno, bo zabrało by to autorytet CK obecnie 7-edmiu popapranym krasnalom bredzącym o zazębiajęcym pokoleniom słowo daje jakim trzeba być ciwokiem żeby w to nie biblijne bredzenie wierzyć,kłamać że słowa z Ma 5,44 https://www.jw.org/pl/publikacje/biblia/bi12/księgi-biblijne/mateusza/5/ nie dotyczą tych co nie wielbią 7 krasnali ale ufają Panu Jezusowi żeby rozbiać rodziny twierdząc że to miłości chyba do szatana niestety tylko jemu służą krasnale prawdziwy antychryst

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

otwieracasz

Mysle,ze tego nie mozna nazwac gloszeniem,wiec to nie podlega raportowaniu.

Ale chodzi Ci raczej o strone moralna tegoz zagadnienia.

Moim zdaniem niech kazdy sobie robi co chce,to cale raportowanie ma poniekad na celu doppingowanie glosicieli I dolowanie ich.A czy to jest moralne?Niech sobie pisza nawet po 100 godzin,albo lepiej,niech przestana cokolwiek wpisywac,wtedy moze upadnie religia falszywa,nierzadnica puszczajaca sie z onz :)

Proponuje nie przejmowac sie tym, no chyba,ze to w istocie ma byc dla Ciebie otwieracz do oczu :)

Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Brat wygłaszający wykład na sali tez sobie raportuje ten czas.Pomimo tego,ze na sali nie ma żadnych zainteresowanych i dzieci .Są tylko sami ochrzczeni. Czyli głoszenie SJ.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Ta cała statystyka to nonsens. W ostatnich miesiącach przed witnessxitem wpisywałem losową ilość godzin, byle mieć spokój. I miałem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
3 godziny temu, fabrykakeksu napisał:

Ta cała statystyka to nonsens. W ostatnich miesiącach przed witnessxitem wpisywałem losową ilość godzin, byle mieć spokój. I miałem.

Miałeś zaledwie spokój, podczas gdy z podobnym nastawieniem mogłeś mieć pioniera :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Twoja zawartość musi zostać zatwierdzona przez moderatora.

Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został osadzony automatycznie.   Wyświetlaj jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Gość
      Przez Gość
      "Widzę jak ludzie wokół traktują Świadków Jehowy - trzaskają drzwiami albo w ogóle nie otwierają, nieraz krzyczą niemiłe słowa.Ja chciałam być miła, bo jestem tolerancyjną osobą i powyższe zachowanie uważam za prymitywne, więc jak chodzili z ulotkami to im otworzyłam, a żeby nie stali na dworze i mówili w progu (było zimno) to wpuściłam do środka. Spytali jak mam na imię i sami mi się przedstawili, byli małżeństwem, oczywiście bardzo mil i mówili na temat relacji dzieci z rodzicami, wzięłam ulotkę, podziękowałam i wyszli.Tydzień później przyszli znowu tym razem z inną ulotką, znowu swoje powiedzieli i zaprosili na ich spotkanie, zaproponowali nawet, że mnie podwiozą (no ale bez przesady, nie jestem głupia). Znowu podziękowałam, ulotkę wzięłam, a propozycji spotkania nie skomentowałam, bo nie mam zamiaru w tym uczestniczyć.3 tyg. później przyszli, ale otworzył im tata, powiedzieli wprost, że chcieliby rozmawiać ze mną, ale tata ich spławił. Dzisiaj znowu widziałam jak zatrzymali się przed moim domem, ale widzieli chyba, że mój tata kosił trawę i nawet nie podeszli do drzwi.Co mam o tym myśleć? Brałam ulotki bo czemu nie, przecież to nie znaczy, że przechodzę na ich wiarę czy coś. A teraz co jakiś czas przychodza, nie wiem czy wszystko jest w porządku? Jest się czego obawiać?"
      To nie mój problem lecz kogoś z innego forum. Jak na moje oko troszeczkę się tą dziewczyną zainteresowali ŚJ. Nie znalazła konkretnej rady (ja się w tym temacie akurat nie brałam udziału)
      A oto odpowiedź ŚJ pod tym problemem
      "Jako Świadek Jehowy odpowiem wprost. Naszym celem jest zainteresowanie ludzi Biblią. Staramy sie pomóc w jej zrozumieniu. To ma naprawdę dużą wartość. Jeżeli więc widzimy , że ktoś okazuje jakieś zainteresowanie sprawami duchowymi, to staramy się je podtrzymać. Stąd nasze wizyty. Bzdurą jest, ze naszym celem jest szukanie nowych Świadków Jehowy. Celem jest głoszenie Dobrej Nowiny o Królestwie Bożym (Mateusza 24:14) które oczyści Boga z zarzutów. Oczywiście staramy sie zapoznać ludzi z prawda Biblijną, ale co ktoś z tą wiedza zrobi to sprawa między nim a Bogiem.Sam byłem katolikiem i wiem, jakie bzdury opowiadałem o ŚJ:). Teraz mogę prostować takie kłamstwa. Co do naszych zebrań to nie musisz się obawiać, siła cię nikt nie zaciągnie:). Sama obecnośc jako obserwatora nie czyni cię uczestnikiem. To nie jest żadne nabożństwo. Jak wygladaja nasze zebrania? Wystarczy zobaczyć ten króciutki filmik: [LINK] Jedna czy skorzystasz z zaproszenia to tylko twoja sprawa. Zawsze też możesz powiedzieć, że nie chcesz już rozmawiać."
      Ja jakoś Słowem Bożym zainteresowałam się sama.
         
    • Gość
      Przez Gość
      "Mam jeszcze jedno pytanie bo jestem mega ciekawa. Dlaczego tak natarczywie chodzicie po domach albo dzwonicie telefonicznie. To a czyms pomaga? Nie czujecie, ze denerwujecie ludzi? " - to pytanie znalazłam na fb stronce poświęconej dla ŚJ
      To, że ŚJ głoszą "od domu do domu" spotkałam się od małego. Ale zdziwił mnie fakt dzwonienia telefonicznego. Ja nigdy z taką formą głoszenia nie spotkałam się. Domyślam się, że pewnie dzwonią by zaprosić na Salę Królestwa Bożego. Pewnie numery telefonów pozyskują z książek telefonicznych. Czy do was też wydzwaniają Świadkowie Jehowy by przekazać "dobrą nowinę" lub zaprosić do swej sali?
       
       Ps. Kalasznikov nie udzielaj się w tym temacie. To najlepsza opcja. 
    • Gość
      Przez Gość
      Dziś spotkałem świadków Jehowy u siebie na osiedlu,wiedziałem że kręcą się po okolicy więc korzystając z ładnej pogody wziąłem plecak,Biblię oraz książkę pt. "Błędy Doktryny świadków Jehowy -analiza krytyczna chrześcijańskich pism greckich w przekładzie nowego świata " po czym wsiadłem na rower i pojechałem w celu ich znalezienia. Dzisiaj role się odwróciły gdyż to ja byłem głosicielem prawdy o organizacji strażnicy. Na pierwszy rzut  poszła parka głosicieli, młode małżeństwo z dzieckiem jedno w wózku a drugie około 3-4 lat,wyszedłem im naprzeciw ładnie się witając brzmiało to mniej więcej tak: ,, Dzień dobry czy są państwo zainteresowani ciekawą pozycją naukową z zakresu gramatyki greckiej na którą tak często lubicie się powoływać w rozmowach z innymi ludzmi?., skończywszy taki krótki wstęp w skrócie przedstawiłem i streściłem treść książki w formie monologu poruszając takie sprawy jak to że występowanie rodzajnika ,,ho,, nie jest wyznacznikiem,że są niewierni swej zasadzie tłumaczenia w 94 procentach przypadków i jest to marna rekomendacja dla PNŚ.....(oczywiście mówiłem więcej tutaj tylko streszczam,kto czytał BŁEDY DOKTRYNY wie co zawiera książka)  Bardzo szybko się wystraszyli i uciekli dziękując za wszelką rozmowę, książki przyjąć też nie chcieli pomimo że chciałem za darmo udostępnić....Potem spotkałem 4 głosicieli,tutaj było podobnie wyszedłem im naprzeciw,kulturalnie się witając(wstęp podobny jak poprzednio) pytając czy są chętni do zapoznania się z ciekawą publikacją na temat gramatyki greckiej na która przecież tak często się powołują i krótki monolog wyglosilem...3 glosicieli po zobaczeniu jaką książkę reklamuje odeszło w swoją stronę chyba czuli się zgorszeni.....został tylko jeden.Zaczęła się rozmowa.W sumie bardzo skakał po tematach i gdy próbował negować bóstwo Jezusa za pomocą argumentu ze Jezus modlił się do Boga więc nie był Bogiem to przedstawiłem mu czym jest nauka o Trójcy gdyż chyba nie wiedział.Następnie wskazałem z Biblii fragmenty o równości Ojca i Syna. (AP 5,13 oraz Flp 2,6 oraz kilka innych z głowy ) stwierdził że to tylko jeden fragment,jak mu mówiłem że Chrystus jest niższy od Ojca w ludzkiej naturze,w człowieczeństwie to stwierdził że przed wcieleniem też był niższy i obecnie również jest,więc jak zanegowałem to powołując się na AP 5,13 gdzie pisze  jasno o równości Ojca i Syna i że oddawana jest im taka sama cześć to nie chciał zbyt tego słuchać,nawet nie zainteresował się tym wersetem i zaczął zmieniać temat,od dyskusji na temat Bóstwa Chrystusa się wycofał a ja nawet dobrze nie zacząłem(mam dobrą pamięć do wersetów,podkreślam je flamastrami) i miałem naprawdę dużo asów w rękawie,on jakby nie chciał słuchać wmawiając mi że trzeba brać pod uwagę całą Biblię a nie jeden fragment itp. Potem zaczął mówić że w KK nie ma jednej nauki bo niektórzy wierzą w reinkarnację a inni jeszcze w co innego...więc odpowiedziałem mu że tacy ludzie nie są katolikami tylko heretykami którym wydaje się że są katolikami,stwierdzając pewnie że w organizacji też jest masa krypto-odstępców czy ateistów którzy siedzą z przyzwyczajenia bo albo się zasiedzieli bo albo rodzina(co zresztą wiecie dobrze drodzy forumowicze ) potem było trochę o zmarłych  i parę innych tematów,generalnie miało być o książce i PNŚ ale bardzo szybko uciekł od tego tematu(który jeszcze wrócił pod koniec rozmowy) rozmowa była taka że bardzo przeskakiwał z tematu na temat.Widząc że nie daje sobie wcisnąć kłamstwa zmieniał temat. Potem już musiał iść,tak się złożyło że szliśmy w jednym kierunku więc zacząłem przedstawiać wszelkie manipulacje,absurdalne nauki obecne i dawne.Sprawę spirytysty Grebera czy Thomsona oraz to iż "Chrystus jako narzędzie Boga" to nauka demonów o czym pisał Thomson.Pozniej pytałem o pisarzy wczesnochrzescijanskich którzy uczyli tak jak ŚJ(CISZA) potem ja wymieniłem pisarzy z 1 i 2 wieku ktorzy potwierdzają Bóstwo Jezusa i wiele innych doktryn chrześcijaństwa wspominając o Ariuszu który jako przeciwnik Trójcy nie odmawiał Duchowi św osobowości.( Nie wiedział kim był Ariusz)Oraz na koniec o sprawie rodzajnika z J 1,1 że są niekonsekwentni itp przykłady z NT i ST gdzie brak rodzajnika nie oznacza wcale Boga przez małe "b czy też sytuacje gdzie Bóg Ojciec jest bez rodzajnika i z tego powodu mu bóstwa nie odmawiają co świadczy że dopasowują tekst do doktryny a nie doktrynę do tekstu..mówiłem również o ST gdzie Bóg prawdziwy jest wymieniony razem z bogami i to Bóg prawdziwy przez duże B jest bez rodzajnika a bogowie są z rodzajnikiem!!!!!!! Tu się nasza rozmowa skończyła,z zirytowanym wyrazem twarzy,smutny i zdegustowany powiedział ,,narazie dzięki za rozmowę i skręcił na parking gdzie czekali na niego współwyznawcy którzy  wcześniej na mój widok uciekli jakby diabła wcielonego zobaczyli.Jakie wnioski? GENERALNIE NIE SŁUCHAJĄ,szkoda że nie zapytałem czy nie spotka się w innym terminie,jak myślicie zgodziłby się? Był zaskoczony że tyle wiem więc odesłałem na stronę www.PIOTRANDRYSZCZAK.pl i mówiłem żeby zanotował a on stwierdził że woli czytać Biblie niż jakieś ,,andryszczaki,, xdd nic konkretnego z tych jego zarzutów czy prób bo raczej zarzuty te są mi znane gdyż apologeci katoliccy na nie często odpowiadali.W głowie miałem sporo pomyslów a czasu mało a rozmówca uciekał od niewygodnych tematów....Powiem wam że wybieram się w przyszłości na stojak gdyż coraz bardziej podoba mi się głoszenie świadkom Jehowy.Taka mała zamiana ról! Na stojaku lepiej gdyż jest punkt odniesienia tzn strażnice czy literatura do których można się odnieść i nie trzeba atakować ,,na sucho,,
    • Gość
      Przez Gość
      Parę dni temu przejeżdżałem przy lokalu użyteczności publicznej i patrze stoją ze stojakiem, właściwie stoi sam stojak.
      Był taki dzień pochmurny . Czasami trochę deszcz pokropił.Na stojak zarzucona folia ,aby te cenne skarby nie zamokły.
      Zatrzymałem się autem , rozglądam ,nigdzie nie widać ochrony w postaci głosicieli. Podjeżdżam parę metrów dalej -są,znalazłem ich.Dwie kobiety około 60 lat
      Siedziały na ławeczce w budce przystanku autobusowego.Jakoś dziwne miały pozycje. Głowy odchylone do tyły.Paszcze otwarte.Nie miałem wątpliwości - spały.
      Podszedłem do stojaka.One nie reagowały na to.Wziąłem ten stojak, przeniosłem ze 30 metrów dalej .Postawiłem z tyłu za budynek.
      Podjechałem autem w ich pobliże ,zatrąbiłem.No na reszcie obudziły się.
      Po jakimś czasie ,gdy doszły do siebie. Wstały i udały się w kierunku stojaka.Jakie było ich zdziwienie ,że stojak zniknął.Nie dowierzały ,przecierały oczy a stojaka dalej nie mogły zobaczyć. Latały to w lewo to w prawo i nic ,żadnych efektów. Coś tam między sobą mówiły, machały rękoma.
      Chwilę postałem, bo był tam zakaz i odjechałem.Nie wiem jak to się zakończyło ,czy znaleźli czy nie.
      Włożyłem im kartkę ,aby nie były głupie jak te panny z przypowieści Jezusa co posnęły.
    • Gość
      Przez Gość
      Pewnego znajomego  nachodzili SJ.  
      Głosili mu prawie co tydzień.
      On nie miał odwagi im odmówić.
       Po którymś tam razie zaproponowali mu studium.
      Nie wiedząc jak się z tego wykręcić, spytał się mnie co ma zrobić.
      Moja propozycja była taka, aby zgodził się na takie studium pod warunkiem ,że ja będę na nim.
      Gdy przyszli następnym razem on im o tym powiedział.
      Od tego czasu ma spokój.
      Przeszła im ochota na prowadzenie takiego studium.