Promowane odpowiedzi

OnMaRacje    69

Witam wszystkich aktualnych, byłych, wykluczonych, odstępców, zainteresowanych, już niezainteresowanych i innych. Forum jeszcze nie czytałem :-)
  Zarejestrowałem się dzięki ilości postów w forum. Myślę że znajdę tutaj sporo bratnich dusz chętnych na pogaduchy. Od siebie dodam na start jedynie to że Świadkiem nie jestem. Nadal tkwię w roli zainteresowanego (może, starszego zainteresowanego) lecz im głębiej wchodzę w temat tym częściej mam dosyć. Forum zainteresowałem się dlatego że chcę wrócić do normalnego świata i dać sobie na luz z SJ. Sami pewnie wiecie, wyjście z organizacji jest ciężkie i w pojedynkę idzie z tym jak pod górkę.  Powitanie zatytułowałem tak jak zatytułowałem. Przeczucia mam okropne i na dzień dzisiejszy po ponad 2 latach studiowania Pisma mogę jasno stwierdzić iż chyba zaczęły otwierać mi się oczy. Już nie jest tak jak było kiedyś. Już nie jest tak miło ale o tym w szczegółach opowiem w innych tematach. Jedno o czym wspomnę w przywitaniu to to że ludzie nie mylili się. Organizacja ŚJ to nic innego jak organizacja wyłudzająca kasę. Organizacja żyjąca z majątków ludzi tępych. Ludzi którzy z czasem oddają organizacji wszystko co mają. Najlepszy żywot w organizacji mają nowi zainteresowani oraz grupy najstarszych i nadzorców. Reszta się nie liczy. Już dziś wiem że do chrztu nie dam się doprowadzić. Ugrupowanie zniszczyło mi życie do maksimum nawet pomimo tego że jestem jeszcze nie ochrzczony. O wszystkim opowiem z czasem. Kończąc dodam jedynie wzmiankę na temat jednego z moich odczuć a mówi ono że organizacja ŚJ to nic innego jak sekta manipulująca życiem ludzi. Sekta w której nie ma wolności słowa i bytu. Liczy się kompletne podporządkowanie Biblii w której jest tyle nie jasności i bzdur że czytać się tego nie da ale o tym później bo są setki wersów które są sprzeczne z historią, innymi pismami i co najgorsze są sprzeczne z wolą Boską (no chyba że Bóg to idiota to wtedy wszystko będzie ok). Sorry za słowa ale inaczej tego nazwać nie można. Najprawdopodobniej zostanę ateistą. Nie wiem, zawsze chciałem wierzyć ale się nie da.  Na starcie bytu w forum dodam iż szukam ludzi którzy dysponują różnymi przekładami pism świętych w wersji elektronicznej na Windows.  Pozdrawiam wszystkich i już kompletnie na koniec dodam jeszcze to że Ci którzy mają jeszcze szansę, niech trzymają się jak najdalej od zgrupowania. Dlaczego? W efekcie końcowym zostaniecie sami i tylko sami. Nikt Wam nawet dzień dobry na ulicy nie odpowie pomijając już fakt utraty przyjaciół, znajomych i rodziny. Dajcie sobie na luz póki możecie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gremczak    1272

Witaj zainteresowany 1

9 minut temu, zainteresowany1 napisał:

Liczy się kompletne podporządkowanie Biblii w której jest tyle nie jasności i bzdur że czytać się tego nie da ale o tym później bo są setki wersów które są sprzeczne z historią, innymi pismami i co najgorsze

Nie tylko podporządkowanie biblii ,ale też temu co wymyśli CK. W obu przypadkach jest pełno bzdur.Zarówno biblia i nauki CK to nic innego jak pranie mózgu.

 

16 minut temu, zainteresowany1 napisał:

(no chyba że Bóg to idiota to wtedy wszystko będzie ok).

No a jaki może być bożek , którego wymyślili, czy tam stworzyli sobie ludzie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
OnMaRacje    69

Dokładnie. Od pół roku studiowałem już tak sam dla samego siebie że tak powiem. Naprawdę, mając dobre wykształcenie itp. i głowę z logicznym myśleniem, nie da się tego ogarnąć. Nie wiem tylko dlaczego dałem się w to wciągnąć. Zaczarowała mnie ta sztuczna przyjaźń i rodzinność w organizacji. Czytając każdą ze stron Pisma na każdej z nich powstają ciężkie pytania. Nic mi się nie kleiło gdy zacząłem czytać po swojemu czyli całość od A do Z.  Studiowanie ze Świadkami polega na wyrywaniu słów z kontekstu!   Dosłownie tak studiują Świadkowie.  Gdy zaczniemy czytać punkt wyżej i punkt niżej od zapodanego wersetu przez prowadzących Studium - nic nie ma sensu!  Dotyczy całkiem czego innego!  To tak samo jak byśmy czytali instrukcję naprawy silnika wyrywając ze środka werset:  " pracuje prawidłowo".   Można było by pod te dwa wyrazy przypiąć dosłownie wszystko!  Tata pracuje prawidłowo...  prawda?   Pracuje prawidłowo gdy jest wypoczęty....  też prawda???    No ale gdy przeczytamy więcej jak zapodają Świadkowie - wychodzi bzdura!   albowiem u góry pisze:  silnik pracuje prawidłowo tylko wtedy gdy jest zasilany dobrym paliwem.  Wiem że przykład jest dość głupi lecz tak jest w 100% przypadków studiując Pismo ze Ś.J.  Rozmawiamy na całkiem inny temat, każą otworzyć pismo na powiedzmy tam Hebrajczyków, pkt. taki i taki, werset ten i tamten. No i napisano że Jehowa uczynił tak i tak. Gdy przeczytamy kilka punktów wyżej i niżej wychodzi na to że Jehowa powiedział tak i tak ale całkiem na inny temat a oni przypinają ten wpis jak chcą i gdzie chcą. W taki sposób to można wystudiować idiotyzm a nie prawdę. Wybaczcie za słowa ale jestem tydzień po rozstaniu, życie legło w gruzach i składam właśnie lego które Ś.J. mi rozsypało. (lego = mózg)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Meidl    227

Widzę, że podobne wnioski mamy. Świadkowie sami sobie w stopę strzelają, twierdząc, że to wszystko jest logiczne, a nie doprecyzowują, wg jakiej logiki. Bo z klasyczną się nie zgadza. Małe bullshity raz na jakiś czas przełykasz, myślisz "poczekam na Jehowę", ale z czasem to się gromadzi, robi się cała sterta mindfucków, i one krzyczą "to się kupy nie trzyma, a koło logiki nawet nie leżało". Ot, choćby ostatnie wyjaśnienie pokolenia.

Też się nie dałm ochrzcić. Może złych argumentów użyli, porównując chrzest do małżeństwa, bo stwierdziłam, że jeśli nie jestem gotowa na związek małżeński z człowiekiem, to co dopiero na mistyczną, wieczna więź z Bogiem. Że w ogóle angażować się w coś, czego nie jestem na 100% pewna, nie ma sensu. Skonczyło się to tak, że "matka duchowa" urządzała mi awantury, gdzie wydzierala sie na mnie, że się jszcze nie ochrzciłam, czym tylko mnie utwierdzała w przekonaniu, że dobrze zrobiłam. Poza tym docierały do mnie sprzeczne informacje, raz, że chrzest jest ochroną, drugi raz, że chrzest nie zapewnia ochrony. Jak pytałam, jak to jest, to otrzymywałam tak bezsensowne odpowiedzi, że stwierdzałm, że nie ma sensu się chrzcić. Jak w końcu postanowiłam, że ochrzczę się dla spokoju, to zanim zdążyłam na studium o tym powiedzieć, "md" urzadziła mi na dzień doby taką awanturę, że stwierdziłam "cokolwiek teraz powiem, to będzie źle, więc olać ten chrzest, i tak nie będzie spokoju". Do tego jeszcze plotki ploteczki na mój temat, presja,żebym rzuciła studia, a wszystko w apogeum depresji. Chyba kiedyś siąde i opiszę swoją historię.

A co do tego, jak ludzie inteligentni i myślący trafiają do sekty, to czytałam ostatnio artykuł o kobietach z Europy wyjeżdźajacych wspierać terrorystów z Państwa Islamskiego - pewnie podobnie to działa. Możliwośc wykazana się, bycia dostrzeżonym, docenionym, iluzja wspólnoty, poczucie robienia czegoś doniosłego. Plus u ŚJ te obietnice zobaczenia zmarłych bliskich. Zdecydowanie to ostatnie mnie złapało. Dziś po prostu jadę na cmentarz położyć kwiatka i wiem, że już się nie spotkamy.

 

Jeśli są gdzieś jakieś literówki, czy brakuje spacji, to nie moja wina, to tablet coś na dotyk nie reaguje ;) Zaraz go zrestartuję, to się ogarnie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
OnMaRacje    69

Trafnie nazwane - iluzja. 100% prawdy w tym wyrazie albowiem żywot Świadka Jehowy to jedna wielka iluzja. Nie mam do nich pretensji. Naprawdę. Zero!  Mam pretensje do samego siebie że dałem się tak omamić. Sam sobie wmawiałem tak jak zresztą mówisz - że kiedyś będzie ok.  Przytakiwanie na interpretację Biblii przez ŚJ to też tak jak by oszukiwanie samego siebie i tworzenie dobrej miny do złej gry. Mnie przekonał do odejścia jeden temat z kongresu. Zaatakowani bracia stanęli murem i nikt nic nie zrobił by się bronić. Pomyślałem wtedy tylko jedno! Bóg stworzył zwierzęta i dał im także tak jak by wolną wolę, prawda?  Zwierze głodne poluje! Logiczne.  Zwierze śpiące - szuka kąta do spania i śpi.  Zwierze samotne - szuka stada i tak dalej dalej dążąc do tekstu: zwierze atakowane atakuje...   Praktycznie 100% zwierząt broni własnego stada. Mądre zwierze choć by tygrys gdy widzi przewagę liczebną atakujących i czuje własną niemoc - co robi???  wieje!  Bóg zapodał zwierzakowi w instynkt funkcje ochrony własnego życia!  Zwierze sobie myśli - mam stado, mam samice, mam młode, jestem przywódcą stada, widzę trzech atakujących młodziaków - dam im popalić broniąc swego!   Innym razem gdy zwierze jest w pojedynkę i widzi że atakuje go kilku innych - co robi?  Nogi za zad i w długą, prawda?   I teraz włączając logikę po przebadaniu Biblii należało by stwierdzić że po Armagedonie w raju będziemy sami bez zwierząt. No bo jak?  Samiec broniący stada zaatakował i zabił więc grzech popełnił i z raju nici, prawda?

Wracając do tematu z kongresu to naprawdę nie kapuję!  Mamy teraz nalot Islamistów do Europy!  Gdyby stało się tak że w środku nocy dwóch, trzech cwaniaków zaatakuje mój dom włamując się to co???  Mam stanąć i osłonić się Biblią??  Mam nic nie robić?   A czy przypadkiem brak ochrony własnej rodziny nie jest grzechem?  Mam sobie popatrzeć jak ktoś mi np. zgwałci a później zamorduje córkę?  Myślenie Świadków Jehowy jest chore a najbardziej chore w tym wszystkim jest to że 99,9% zaatakowanych w środku nocy Świadków Jehowy da nogi za pas lub sięgnie po pierwszego lepszego kija że tak to ujmę na spokojnie.

Zwierzę ma prawo do obrony, do ataku w celu przeżycia a człowiek nie. Tygrys pogryzie tygrysa i nie zgrzeszy a człowiek w obronie własnej już tak.  Kolejny dość niby głupi przykład. Świadkowie Jehowy nie latają po Sądach. Mam rozumieć że gdy będę świadkiem np. gwałtu - mam milczeć????? Ochrona przestępcy nie jest już grzechem?

Kolejna sprawa...  Świadkowie mówią że trzeba postępować jak Jezus. Jezus szedł na śmierć i się nie bronił i tak miało być. To dlaczego bracia w USA którzy oskarżani są o gwałty, pedofilię itp. się bronią???  Przecież powinni milczeć, prawda?

Dobrze że otworzyłem oczy po niecałych trzech latach a do chrztu tak naprawdę to chyba bym nie podszedł. Zbyt wiele niejasności było. Zbyt wiele dziwnych odpowiedzi na proste pytania. Doszedłem do wniosku że chrzcząc się - będę musiał oszukiwać samego siebie do końca życia.

A teraz z innej beczki dla potomnych ...

Życie w gronie ŚJ to nie jest tak jak oni sami o tym zainteresowanym opowiadają. To nie jest aż tak śliczne...   a tak naprawdę jest udręką ponieważ nikt nikomu na dzień dobry nie powie że uczestnictwo w zebraniach, studium Biblii, głoszeniu po domach czy na stojakach jest dobrowolne!  To nie jest dobrowolne! Widać i czuć to już po kilku miesiącach. Wiecie ile razy byłem na urlopie dłuższym niż 10dni w czasie trzech lat?  Zero! Wiecie ile razy w czasie trzech lat byłem na jakimś wyjeździe weekendowym?  Dwa!   To wszystko nie jest pisane!  To wszystko to presja wywierana przez Starszych Zboru i jak to nazwałaś "Matkę prowadzącą". Presja która powoduje że już po roku masz studium Biblii dwa razy w tygodniu, zebranie dwa razy w tygodniu, zbiórki obowiązkowo dwa razy w tygodniu, głoszenie po domach raz w tygodniu i wystawanie na stojaku raz w tygodniu. Jeśli nie piśniesz słowa że Ci źle, że masz coś do załatwienia - będzie ok bo wszystko inne jak praca dla organizacji nie jest ważne!  Możesz nie mieć pracy, możesz nie mieć na chleb, możesz tonąć w problemach i długach a i tak najważniejsza jest organizacja. Spróbuj tylko nie pojawić się na zebraniu - wieczorem będzie telefon z zapytaniem co się stało i dlaczego nie przyszedłeś.  Spróbuj wyjechać na 2,3 tygodnie np. do pracy gdzieś w inne rejony i nie powiadomić o tym starszych. Po co to wszystko?

Nie wiem. Gdy musiałem wyjechać bracia bardzo szybko załatwiali mi zebrania w innym miejscu tak bym nie ominął jakiejkolwiek niedzieli. Nie ważne jest Twoje zdrowie, samopoczucie, zmęczenie. Nic nie jest ważne prócz głoszenia.  Osobiście wytrzymałem tyle ile wytrzymałem. Nie wiem czego w życiu szukałem. Najprawdopodobniej uczciwości, ludzkości, życzliwości czyli czegoś czego próżno szukać w tzw. "świecie".  Myliłem się sądząc że znalazłem.  Życzliwość i szacunek w zborach są sztuczne. Wiem o tym widząc że po odejściu nawet dzień dobry Ci nie odpowiedzą. Plotki też istnieją. Istniały, istnieją i istnieć będą bo społeczeństwo ŚJ jest po prostu zakłamane. Zrozumieć w 100% te słowa mogą jedynie Ci którzy mieli okazję być zainteresowanym, głosić i studiować. Z zewnątrz ugrupowanie ŚJ wygląda jak raj. Nie palą (???), nie piją (???), nie gwałcą (???), postępują zgodnie z prawem (swoim!) i masa innych. Na dzień dobry gdy przyjdziesz na zebranie w "dżinsach" i "polo" widzisz raj. Pełna kultura, każdy z Apple-padem pod ręką, dobre fury, ludzie niby na poziomie, szacunek jednego do drugiego że z szoku wyjść nie możesz. Dziś wiem że to po prostu pokazówka. Za rok, dwa gdy ogłosisz że chcesz odpocząć od zebrań, wyjechać, przemyśleć to Cię dosłownie zakatują.   Po czasie otworzysz oczy (albo i nie!) i dostrzeżesz że pomimo raju na Ziemi - jest w nim niespełna 10 milionów ludzi. Liczba mocno naciągnięta bo sądzę że ŚJ jest około 6 mln. ale i gdyby nawet, to co to jest 10 milionów na cały świat biorąc pod uwagę to że co najmniej połowa świadków pochodzi z krajów tzw. Trzeciego Świata (Afryka itp.) i oni nie mają bladego pojęcia o choć by finansach Betel i całej reszcie choć by ze względu na brak internetu!

Ostatnio na kongresie w Warszawie - bracia ogłosili że obecnych było tyle i tyle osób. Nie wiem kto pozwolił na aż takie naciągnięcie liczby przybyłych. Każdy z nas ma dobrej klasy aparat, prawda? Każdy z Nas zrobił tam dziesiątki fotek. Każdy z nas mógł w domu na spokojnie policzyć zajęte krzesełka i mniej więcej poznać liczbę zgromadzonych. Ja tak zrobiłem i nie żałuję. Nawet w tym skłamano minimum o 35%.  Gołym okiem było widać że w niedzielę było mniej ludzi!  Górne trybuny w 40-50% puste. Dziwnym trafem się stało że w niedzielę doliczono się większej liczby uczestników jak w sobotę w którą trybuny górne były zapchane (w sobotę był chrzest).  Dosłownie na tzw. żywca oszukują ludzi.

Wracając do tytułu wątku - "Przeczucia zainteresowanego..."

Mam nadzieję że mnie administracja za słowa prawdziwej "Prawdy" nie odstrzeli a przeczucia miałem dziwne i raczej prawdziwe.

1. oszukiwałem samego siebie wmawiając sobie nieprawdę - tego jestem pewien  (a robiłem to by nie stracić tej niby przyjaźni i by grać wedle zadanej muzyki...)

2. Betel oszukuje i wykorzystuje - do Betel wstępu nie mają małżonkowie. Już w tym miejscu łamie się prawa Biblijne. Dlaczego nie można służyć w Betel mając męża czy żonę w tym samym miejscu? Bo małżeństwo w Betel to problem. Małżeństwo = oddanie sporej własnej uwagi i czasu życiowego mężowi czy żonie a Ty przecież masz służyć organizacji

3. miałem takie odczucie że Biblię celowo czyta się na raty!  Na raty tylko po to by nie poskładać "prawdziwej" rzeczywistości z tych bzdur która nie ma ładu i składu.

4. ugrupowanie ŚJ jest bardzo, bardzo mocno zamknięte. Widziałem i czułem to już po roku. Tam dobiera się "trzodę Bożą" tak by trzoda głosiła i służyła z klapkami na oczach. Ludzie z logiką w głowie są odtrącani. Odtrącani z taki sposób że odchodzą sami! Naprawdę. Z ugrupowania mało kiedy kogoś wyrzucono! Może i nawet wcale!  Ludzie sami odchodzą bo gdy myślą lekko inaczej jak SYSTEM - umili im sie życie do tego stopnia że nie wytrzymują. Przykład to brak zgody Starszych na mój chrzest. Niby z usmiechem powiedziane ale stało się.

5. Mam niekończące się przeczucie że organizacja to piramida finansowa. Dla tych którzy nie wiedzą mogę dodać że ŚJ w Polsce było zarejestrowane często jako Spółki Handlowe, Spółki z ograniczoną odp. i innego typu podmioty. Można to łatwo sprawdzić w UM Warszawa gdzie w 1989r dokonywano rejestracji i różnych (dziwnych i mniej dziwnych) zmian.  Ugrupowanie Religijne Sp. z.o.o. ???   Nikt do dziś nie odpowiedział mi dlaczego tak jest!!!  Niestety, nie dokopałem się całej reszty. Tam wgląd mają jedynie nadzorcy i wybrani Starsi.

Jedyne czego się dowiedziałem ale to z Urzędów to ŚJ muszą być Sp.z o.o. i Spółkami Handlowymi ponieważ dysponują lokalami własnościowymi, choć by sale zgromadzeń. Nikt jednak nie pozwolił mi "kopać" dalej by się dowiedzieć co się dzieje z "datkami" od ludzi. Nie raz ktoś samotny ze Zboru podarował organizacji swoje mieszkanie czy dom. O tym nie mówi się wcale a przecież już na dzień dobry w zborach mówi się że Organizacja wszystkie informacje ma otwarte!!!! Dlaczego wyklucza się ludzi chcących poczytać te informacje?  Dlaczego z podarowanego np. domu nie można zrobić Hospicjum czy darmowego przedszkola dla biednych rodzin w którym nieodpłatnie pracowali by zborowicze??  Przecież Bóg pewnie by tak chciał, prawda i pewnie uznał by też że " TO DOBRE" ...   Podarunki się spienięża a pieniądze lądują w USA.  Wybudowano Betel a gdzie reszta?? CDN.

Edytowane przez zainteresowany1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
dziewiatka    1228

Zainteresowany 1,pierdzielisz. .Ty byłeś zainteresowanym świadków w swojej wyobraźni .Dlaczego tak piszę boi twoja wiedza na temat świadków jest internetowa to co tam przeczytałeś.Po za tym język Cię zdradza ,dwa lata w zborze odciskają piętno.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Passure    115

Bardzo dobrze napisane , do takich wniosków trzeba samemu dojść - niestety-stety .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gregorio    342

Witaj zainteresowany. Byłem też zainteresowanym. Nie mogę tak radykalnie ocenić ŚJ. Są też osoby, w tej wspólnocie, które odnalazły przyjaciół, wyszły z życiowych zakrętów, nałogów, ogarnęły się, znalazły fach, pracę, żonę/męża. To często zainteresowani nie urodzeni w prawdzie, lecz tacy, którzy zostali świadkami w wieku 30, 40 lat. Na tym forum są osoby przede wszystkim urodzone w prawdzie, które przeszły ewolucję duchową, mentalną, światopoglądową i przestały być świadkami. Są odstępcami, wykluczonymi. Ale to zupełnie inna sprawa. Mnie nikt nie zmuszał, nie mam do nikogo pretensji, po prostu było nam nie po drodze z pewnymi kwestiami biblijnym, światopoglądowymi (ewolucja, powstanie życia itp i poczułem, że to nie to, to nie mój świat. A nauki świadków trzeba w całości przyjąć. Za bardzo chciałem myśleć po swojemu, interpretować w inny sposób. Ze świadkami można pogadać na poziomie ludzkim, o życiu problemach. Takie rozmowy były u mnie częste. Ja poznałem takich, którzy nie byli nachalni. Może dlatego, że się dobrze zapowiadałem. (choć jak przestawałem być zainteresowany to byłem wkurzony, że się w to zaangażowałem, że nawet rozczarowałem prowadzącego ze mną studium starszego). Ale o co mam się wkurzać? Nie wziąłem chrztu (wtedy już sprawa zaczyna być poważniejsza). Dzielili się ze mną czasem, byli kulturalni, gościnni. Nie mogę ich hejtować. To by było nieuczciwe z mojej strony. To są moje osobiste doświadczenia. Teraz nabrałem dystansu, spokoju, co mam się pieklić i spinać.

Niechęć zaczęła wywoływać u mnie wiedza, którą czerpałem z tego forum o traktowaniu osób wykluczonych o manipulacjach, ostracyzmie, tragediach ludzkich. To mnie zaczęło zrażać, i było nie do zaakceptowania, ujrzałem mroczną stronę organizacji i już nie mogłem robić ''duchowych postępów''.

A Biblia to przede wszystkim narodowa literatura żydowska, pełna symboliki i mitów, wywyższająca naród żydowski. Odcisnęła piętno na wiele dziedzin. Można do niej zaglądnąć, poczytać samodzielnie, ale nie fragmentarycznie. Mnie po prostu zbyt wiele treści w niej szokuje już. A Jehowa/Jahwe absolutnie nie jest bogiem, którego mógłbym czcić i pokochać. 

Edytowane przez Gregorio

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
OnMaRacje    69
Godzinę temu, dziewiatka napisał:

Zainteresowany 1,pierdzielisz. .Ty byłeś zainteresowanym świadków w swojej wyobraźni .Dlaczego tak piszę boi twoja wiedza na temat świadków jest internetowa to co tam przeczytałeś.Po za tym język Cię zdradza ,dwa lata w zborze odciskają piętno.

Nie dałem sobie nic "odcisnąć" i na pewno nie ruszy mnie nic co użytkownik w obronie "rodziny" mógł by na mój temat jeszcze wymyślić. Internetowa wiedza.... he he   Rozbawiłeś mnie. Punkt dla Ciebie :-)  Przecież Świadkom zakazane jest CZYTANIE wszędzie indziej jak w Biblii. Wiedzę kochany(a) to ja mam - lecz powstaje pytanie - czy mam zamiar jej używać.  Zauważ że ... (na szczęście) zostało we mnie trochę "człowieka" więc nie będę postępował wedle zasad Zborowych czyli ... na odchodne... wbijał nóż we wszystko co się da.  Rozumiesz różnicę?  Popitolę trochę to mi przejdzie z automatu. Ten typ już tak ma. Ochłonie to "wystygnie" więc nie ma co tu gadać na temat wiedzy bo ja nie z tych którzy wyjmą każdy syf spod ławy i będą się cieszyć. Powiedziałem jedynie o tym co mnie najbardziej bolało i tyle. Zapomniałem jedynie że człowiek poza "światem" nie ma prawa się skarżyć

------------------

Gregorio, daj człowiekowi szansę :-)   Minął tydzień dopiero. Pospinam się, odetchnę, ulży mi, świata poznam, do życia wrócę to mi przejedzie z tą różnicą że zdania nie zmienię. Bynajmniej nie dziś, nie jutro. Może kiedyś a z tą życzliwością to może i masz rację lecz powstaje kolejne pytanie:  są życzliwi gdy chcesz do "nich" wejść. Nie są już życzliwi gdy odchodzisz. Zatem - jaka to życzliwość?  Nie sądzisz że sztuka dla sztuki? 

Edytowane przez zainteresowany1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gregorio    342

Wszystko jest u Ciebie świeże, dlatego emocjonalnie piszesz, ale czas jest dobrym lekarzem. Życzę ci byś szybko się pozbierał i odetchnął. Na pewno życzliwość jest wprost proporcjonalna do postępów duchowych (czyli przyjmowaniu nauk, odpowiadanie tak jak jest napisane, literalnie w ''żółtej książeczce ). Świadkowe uważają się za ekspertów w dziedzinie biblistyki, dlatego wielu z nich nie lubi mądrali :). Jak wypowiadasz się z egzaltacją o Jehowie, podkreślasz, że to jest imię boże, chwalisz, przymioty nie widząc oczywistych wad, zrugasz katolików - to cię poklepują po plecach, ale jak zaczynasz pytać, słabnąć duchowo i mieć wątpliwości (Ile kobiet poszło do grobowca Jezusa? Ilu ślepców uleczył Jezus pod Jerychem - jednego? dwóch? itp. sprzeczności), wspominać o 1975 roku, o R. Franzie, pytać o o stosunek do odłączonych, zmienne nauki, czerpać wiedzę z internetu/świecką to przestaje być tak cukierkowo. T też zależy od ludzi, konkretnych Świadków Jehowy jak zainteresowanego potraktują po dłuższym czasie studium. Mi zarzucił pewien jegomość na zebraniu, że odpowiedzi nie są złe, ale wykracza to poza strażnicę i nie trzymam się 30 sekund:). Tak jak sam napisałeś:

"Nic mi się nie kleiło gdy zacząłem czytać po swojemu czyli całość od A do Z. Studiowanie ze Świadkami polega na wyrywaniu słów z kontekstu!  Dosłownie tak studiują Świadkowie. Gdy zaczniemy czytać punkt wyżej i punkt niżej od zapodanego wersetu przez prowadzących Studium - nic nie ma sensu!" 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
OnMaRacje    69

Faktycznie, macie rację. Emocje poszły górą lecz czy oby przypadkiem nie jest też tak że człowiek w nerwach "prawdę" mówi? :D

Jeśli chodzi o interpretację zapisów w Biblii w/g własnego "widzimisię" to Ś.J. to przodownicy tej że pracy...  Najgorsze jest to że za żadne skarby świata nie dopuszczą do słowa nikogo kto zechciał bym poznać wszystko od A do Z. Już gdzieś kiedyś wspomniałem że poznawanie "prawdy" w taki sposób jak robią to Ś.J. mija się z celem.  Żółta Książka ma sporo zalet i wad. Jedną z Wad jest to że często odwołuje do jakiegoś cytatu z Pisma Św.  Czytając książkę czytasz na pewien temat, temat jest posiłkowany cytatem z Biblii a jak już przeczytasz akapity wyżej i niżej łącznie z cytatem to wychodzi masło maślane.

Mniejsza z tym wszystkim. Sami pewnie wiecie jak czuje się człowiek który zaczął na nowo oddychać pełnymi płucami. Czuję się jak człowiek wolny. Tego uczucia nie da się opisać. Nie ma zebrania, nie ma zbiórki, nie ma stojaka, nie ma porannego czytania SŁÓW NA DZIEŃ... Nie ma nic prócz normalnego życia. Nikt nie dzwoni z pretensjami...   Brakowało mi tego.

Zgodzę się też z niektórymi Waszymi słowami. To prawda że wiele osób ustatkowało żywot dzięki Ś.J.  np. przestali pić. Zgoda ale... jest małe ale. A ile osób przez Ś.J. zaczęło pić?????   Mówi się często o dobrodziejstwach duchowych które ludzie nabyli dzięki organizacji ale nie mówi się o tych którzy poszli do lasu ze sznurkiem się "wydyndać" bo organizacja załatwiła im żywot bez własnego M. Fakt samobójstw po wydaleniu z Betel się ukrywa no bo ta "prawda" akurat boli. Ludzie służyli często po 30,40,50lat a na koniec dostają bilet w jedną stronę donikąd. 

Dobra, lecę na głębszego. W końcu bez "smyczy" już mogę. Ochłonę to wrócę.

Edytowane przez zainteresowany1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
normalnieodjazd    6060

Z ciekawości babskiej zapytam: w jakim momencie życia, w jakiej kondycji psychicznej byłeś, kiedy zdecydowałeś się po raz pierwszy wpuścić do swojego domu Team Jehowy?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
normalnieodjazd    6060
O 7/12/2016 o 10:27, Gregorio napisał:

(...)  Mnie nikt nie zmuszał, nie mam do nikogo pretensji, po prostu było nam nie po drodze z pewnymi kwestiami biblijnym, światopoglądowymi (...) A nauki świadków trzeba w całości przyjąć. (...)  Ze świadkami można pogadać na poziomie ludzkim, o życiu problemach. Takie rozmowy były u mnie częste. Ja poznałem takich, którzy nie byli nachalni. (...). Dzielili się ze mną czasem, byli kulturalni, gościnni. Nie mogę ich hejtować. To by było nieuczciwe z mojej strony. To są moje osobiste doświadczenia. Teraz nabrałem dystansu, spokoju, co mam się pieklić i spinać.

A ja właśnie o to dokładnie o czym piszesz mam m.in „pretensję”. Nie do poszczególnych ludzi, tylko do Organizacji, która właśnie dokładnie w taki sposób, instytucjonalnie szkoli/pierze mózgi swoim członkom, by niezwykle sprawnie umieli budować złudne poczucie bliskości z ludźmi, których starają się w szeregi swojej sekty zwerbować. Głosiciele mają wgrany genialny program  „żywego , szczerego zainteresowania Tobą”. Twoją sytuacją, Twoimi problemami itp. Jednocześnie na emocjonalnym poziomie potrafią się w każdej sekundzie  odciąć od zbudowanej przez siebie, z mozołem, relacji . Potrafią  przejść nad Tobą, niestrudzenie, dalej  jeżeli Twój umysł ma do sekty nie po drodze. Właśnie o to mam m.in. "pretensje", że Organizacja ŚJ wykorzystuje perfidnie fundamentalne ludzkie potrzeby i zaspokajające je postawy, transponując „psychologiczną zasadę” na psychomanipulacyjny przepis emocjonalny, na którego haczyk nadzieją się najbardziej poharatane rybki. Obrzydliwe. Szkoli się zastępy ludzi/ pierze im mózgi,  w taki sposób by nimi przestali być. Wkurza mnie to okropnie. Człowiek po drugiej stronie, taki „zainteresowany” ma marne szanse zorientować się, że to tylko szkolona postawa Głosicieli a nie naturalna ludzka empatia, sympatia, troska, przyjaźń, przywiązanie.

Wydaję mi się, że najczęściej ludzie werbowani ( mimo licznych logicznych wątpliwości) właśnie na ten emocjonalny haczyk dają się nabić, bo tego w danej chwili życia im najbardziej brakuje. To właśnie według mnie jest nieuczciwe. Mówienie "mnie nikt nie zmuszał" jest nieadekwatne. Nikt Cię nie zmuszał? No raczej!...Najpewniej zwyczajnie i z dużą zręcznością ( jak sie domyślam) wykorzystał twój kiepski, emocjonalny stan. To moim zdaniem jeszcze gorzej.

p.s. zakładam oczywiście możliwość, że mogę się w Twoim przypadku mylić. Jeżeli tak jest, to napisz jak to się stało, że poukładany emocjonalnie,na tamten moment  człowiek, zdecydował się na studium Biblii ze ŚJ.

Edytowane przez normalnieodjazd

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gregorio    342
11 godzin temu, normalnieodjazd napisał:

p.s. zakładam oczywiście możliwość, że mogę się w Twoim przypadku mylić. Jeżeli tak jest, to napisz jak to się stało, że poukładany emocjonalnie,na tamten moment  człowiek, zdecydował się na studium Biblii ze ŚJ.

Dobrze napisane, jest w tym sporo prawdy, nie pomyliłaś się NormalnieOdjazd o ziarnko piasku o włos ani o szept jednorożca za daleko :). Nie byłem poukładany, byłem w rozsypce i miałem osłabioną czujność, życiowy zakręt, zerwanie, uzależnienie. O świadkach nie wiedziałem właściwie nic, przychodzili od czasu do czasu do mnie do mnie door to door, (kiedyś na rauszu odpowiedziałem żartem z Dr House'a, ''Nie dziękuję, nie chcę rozmawiać o nadziei na o życie wieczne, niedawno nabyłem kilogram islamu:)). Nie wiedziałem, że mają sale, kapitał itd. Nie sprawdzałem w necie. Ludzie byli ok. Nie byłem przygotowany wtedy. Można powiedzieć, że byłem w mentalnej malignie. Nie wiedziałem jak to działa do końca. A na początku, już po 2 zebraniach, pojechałem do Stęszewa na 1-dniowe zebranie (a dzień wcześniej zmarł mój ojciec). Ludzie serdeczni, dzielą się jedzeniem, piękny ogród tam mają, ogólnie fajna atmosfera. To mnie przekonało, że warto iść w tym kierunku, myślałem też praktycznie, że pomoże mi ta wspólnota w walce z uzależnieniem. Z czasem jednak pozbierałem się, złapałem się znowu parapetu rzeczywistości i odkryłem to forum, zacząłem czytać i czytać (także twoją historię niezwykle poruszającą). A poznając ich nauki, to coraz bardziej mi one nie odpowiadały. Bo jak można podziwiać boga, który zabija 20000 pod Aj. Księga Jozuego rozwaliła mnie. Potem zaczęły się wątpliwości techniczne co do wspólnoty - szczególnie to, jak się traktuje rodzinę nie będącą ŚJ. Otworzyły mi się oczy. A potem poszło szybko. Dzisiaj wolę jednak, by mnie ta przeszłość nie zatruwała. Nie chcę obwiniać nikogo, bo oni też są ofiarami zniewolenia i szantażu emocjonalnego, cynicznego procesu. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
OnMaRacje    69
15 godzin temu, normalnieodjazd napisał:

Z ciekawości babskiej zapytam: w jakim momencie życia, w jakiej kondycji psychicznej byłeś, kiedy zdecydowałeś się po raz pierwszy wpuścić do swojego domu Team Jehowy?

Nie mam bladego pojęcia co Ci powiedzieć. Głównym czynnikiem było życie. Obracałem się praktycznie zawsze w kręgach damskich bokserów, rozwodników, pijaków, złodziei itp. W każdej rodzinie, w każdej "parafii" znajomych są czarne owce które umilają komuś życie. Otwierając Jehowym drzwi chciałem spróbować czegoś nowego. Chciałem bo zawsze próbowałem być tzw. wiernym i w jakiegoś Boga tam wierzyć. Kościół katolicki poznałem zanadto zatem przygoda z JWHW miała być odskocznią i chęcią poznania czegoś innego. Na początku było super. Wszyscy uśmiechnięci, mili, rodzinni, bracia i siostry i zresztą co ja będę pisał dalej jeśli wszystko dokładnie znacie. No dałem się i tyle... Na dzień dobry człowiek nie widzi zakłamania w WTS. Nie widzi fałszerstw, zazdrości, kolesiostwa, wyróżniania i wielu, wielu innych.

Czy będę obwiniał innych?  Na razie na pewno tak! Dlaczego?  Ofiara jak to mówisz - szantażu emocjonalnego i innych jest sobie sama winna!  Spróbuj przekonać Świadka że coś jest nie tak!  Spróbuj!   Czym to się skończy?  Wojną, prawda?  Oni nawet nie chcą porozmawiać na temat złych rzeczy w organizacji! Nie i koniec a jak już zaczniesz to kończy się zawsze tak samo.   Czyimi ofiarami oni są?  Ofiarami organizacji??? Nieee!!!!!   Nie i jeszcze raz nie!  To nie organizacja wyłamała im drzwi by dostać się pod ich dach lecz oni sami otworzyli te drzwi!  Nie wińmy organizacji za głupotę ludzi!  Organizacja ma napisane - Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, prawda? Prowadzą swój interes tak samo jak miliony innych ludzi swoje firmy!  Winić organizację za to że ktoś nie myśli logicznie, za to że ktoś jest głupi, nie rozumie, nie da sobie wytłumaczyć???

Niestety, muszę przyznać że i ja mam coś z deklem. Naprawdę, przyznaję bez lania mnie po pysku. Normalny człowiek nie da się wkręcać aż tak długo. Dziś umilam sobie żywot tylko taką myślą że nie do końca mam zryty czerep bo w miarę szybko się ogarnąłem. Bez oszukiwania samego siebie człowiek nie ma racji bytu w tej "firmie". Ja jestem z tych którzy za nim kogoś za coś ukarzą - dają sporo różnych szans na poprawę. A nóż - kiedyś będzie lepiej. Z organizacją było tak że tylko pierwsze 3,4 miesiące było fajowo. Ból zaczął się od zmuszania do przychodzenia na niby to nieobowiązkowe zebrania. Najpierw jedno, później zbiórki, później inne i wtedy było dla mnie już tylko pod górkę. Coraz ciężej i trudniej i powiem wprost - głowa mi nie wytrzymała. Nawet żona się zmieniła. Obecnie wraca do życia. Ta cała zabawa w studium i obowiązki z tym związane stała się nie do zniesienia. Po prostu organizacja nie daje ludziom oddychać. Gdy już myślisz że dajesz z siebie wszystko i naprawdę często tak czujesz - okazuje się że to za mało. Ciągle za mało... za mało...  i w końcu przegrałem te walkę :-)  :-)    Wyczerpanie psychiki jest na maksymalnym poziomie jak dla mnie. Nie dał bym rady dłużej...  Z przyjemności czytania Pisma Św. zrobił się koszmar.  Co innego gdy by było to czytane tak jak powinno i rozumiane tak jak należy a nie kłamstwa, przekręcanie i układanie słów pod organizację.

Edytowane przez zainteresowany1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
normalnieodjazd    6060
14 godzin temu, Gregorio napisał:

 Dzisiaj wolę jednak, by mnie ta przeszłość nie zatruwała. Nie chcę obwiniać nikogo, bo oni też są ofiarami zniewolenia i szantażu emocjonalnego, cynicznego procesu. 

Oni nie. Tak jak piszesz są ofiarami. Jest ofiara, jest sprawca.

Tylko przeszłość, która nie zatruwa została strawiona. Ogólnie, to jest to cel idealny i fajnie się do niego każdego dnia zbliżać. Ja np. przetrawiłam  „świadkizm” stosunkowo szybko i do dna. Kompletnie ani w codziennym życiu ani w psychice nie czuję żadnych konsekwencji mojego krótkiego romansu ze ŚJ. To co mi po tej przygodzie zostało, to wiedza „szczegółowa” na temat mechanizmów działania tej akurat tej sekty. Tyle. Mogę sobie ją oprawić w ramkę albo w miarę możliwości spróbować komuś pomóc. Nie jestem skrzywdzona. Jestem oburzona.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gandalf    7111
Godzinę temu, normalnieodjazd napisał:

w codziennym życiu (...) nie czuję żadnych konsekwencji mojego krótkiego romansu ze ŚJ.

Serio? Nie czujsz tego że pisujesz na forum (częstokroć genialne teksty, podziwiam)? Nie czujesz tego że na zlotach i przy innych okazjach spotykasz się z ludźmi obarczonymi podobnymi doświadczeniami? Naprawdę??

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
normalnieodjazd    6060
7 godzin temu, Gandalf napisał:

Serio? Nie czujsz tego że pisujesz na forum (częstokroć genialne teksty, podziwiam)? Nie czujesz tego że na zlotach i przy innych okazjach spotykasz się z ludźmi obarczonymi podobnymi doświadczeniami? Naprawdę??

No tak, masz rację. :)  Efekt motyla oczywiście nastąpił po tej przygodzie. Bardziej chodziło mi o to, że jehowa nie dążył wypalić pieczęci na moim mózgu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
OnMaRacje    69

Jaki Jehowa? Przecież Światem rządzi Diablo a Jehowa nie ma na nic wpływu i się tylko przygląda.

Jehowa, niebo, świat, Diablo. Zajefajne to wszystko. To tak jak by otworzyć własną firmę i posadzić na stołki dyrekcyjne ludzi z konkurencji. Jehowa stworzył sobie Świat, wpuścił Szatana i się przygląda terrorowi. Jakiś sadystyczny ten Jehowa, prawda? Jeśli stworzył ten Świat to znaczy że stworzyć może i drugi w którym można było by umieścić szatana, prawda? Ale nieeee.... Po co. Jehowa-Kat lubi ten nierówny wrestling!   Lekko zaczął mnie wnerwiać Pan Jehowa. Niby tyle się gada że może On wszystko zatem po co nas katuje? Na co on czeka z tym Armagedonem do diaska!! Aż się daty Świadkom zaczną zgadzać???????

Edytowane przez zainteresowany1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gregorio    342
6 godzin temu, normalnieodjazd napisał:

No tak, masz rację. :)  Efekt motyla oczywiście nastąpił po tej przygodzie. Bardziej chodziło mi o to, że jehowa nie dążył wypalić pieczęci na moim mózgu.

 

Ach normalnie odjazd! Jakże to do prawdy budujące, iż fikcyjne bożyszcze masowej wyobraźni nie
odmieniło twego sposobu myślenia :). Z każdej kupy może jednak powstać trochę dobrego nawozu. Jesteś na forum. I na pewno poznałaś tu świetne osoby (w trójwymiarze chyba też?). Ja wprowadziłem do swojego słownika słówko kocopoły :). Czasem mam wrażenie jakby to był strumień świadomości.

Dla mnie perełka:


Miłować bliźniego jak siebie samego ???
Przecież to z punktu widzenia "ekonomi jednostkowego bytu" absolutnie karkołomne założenie
prowadzące do patologicznych relacji z bliźnim i z samym sobą gdzie zaciera się granica między Ja
osobowym/ a my/ a oni/ a dobrem "wszechświata" i zaczynają się kocopały o kosmicznych jaźniach i
inne tego typu pierdolety.
Prowadzi to w konsekwencji do jakże beznadziejnej "filozofii" bycia "dobrym tak samo dla każdego", która
w nieuchronny sposób sprowadza krzywdę na otoczenia, które może się w zasięgu  tej "patologicznej
miłości" znajdować.
To nie ma nic wspólnego moim zdaniem z byciem dobrym człowiekiem.
Jezus wiedział, że zmartwychwstanie więc moim zdaniem niema tematu.''
ale...właśnie nieprawda. Jest temat:

Jezus, Wielki Nauczyciel pokazywał ludziom różne rzeczy. 
Pokazywał również tą najważniejszą:  co to znaczy kochać siebie samego?
Pozwalał innym żeby ( w skrócie) srali mu na głowę a potem dał się zabić. 
Coś mi się tu nie klei.... w tej historii, w tej logice.
... i potem ludzie się z takiego przykładu mają uczyć co znaczy "kochać siebie samego" i z tej samej "historii" mają wnioskować jak kochać bliźnich...jak siebie samych...
Que?!?!?!
To może teraz już mi się "klei" dlaczego jest jak jest. 
Przez pychę swą stwierdzam: moim zdaniem to jakaś paranoja. To założenie na głowie (popie*dolonej) jakiejś stoi.

[...]

Czyli wg powyższych zasad - on bije mnie, ja nadstawiam drugi policzek, a ponieważ go kocham, to jemu też spuszczam wpierdol.

Tak w skrócie. ;) SPOT ON. :D
i tak dalej: np. oddawać jedyne buty ubogiemu. Bilans korzyści "ontologicznej" ;) ... jest jaki był. Jeden byt bosy, jeden byt w butach. ;) Nic z takiego pseudo-humanistycznego ględzenia  dobrego dla ludzkości nie wynika. ;)

Nadstaw drugi policzek" = rób z siebie ofiarę, której się należy (coś) bo pokrzywdzona, bo biedna, bo
teraz cierpi ale na pewno za to będzie nagroda (w niebie np). Dlaczego mam być nagrodzona za
wyzbycie się miłości własnej i zezwolenie innemu by srał mi na głowę - nie mam pojęcia. Co to ma
wspólnego z kochaniem siebie? - nie mam pojęcia bladego.
"Oko za oko" = bądź mściwy i nie opuść nawet o minimetr, rewanżuj się jak jakiś zapalczywy oszołom,
niech małostkowość będzie twoim drugim imieniem.
 
Kliniczna schizofrenia.  

                                                                                                        Created by normalnieodjazd :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
normalnieodjazd    6060

 

O kurde felek! ahahaha ale miałam flow?!?! :blush: Musiał mnie chyba jakiś nerw chwycić. ahahahaSkąd żeś tę ma epistołę wykopał ? ahahaha 

Edytowane przez normalnieodjazd

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gregorio    342
1 godzinę temu, normalnieodjazd napisał:

 

O kurde felek! ahahaha ale miałam flow?!?! :blush: Musiał mnie chyba jakiś nerw chwycić. ahahahaSkąd żeś tę ma epistołę wykopał ? ahahaha 

Szczerze? Post był olubikowany, spodobał mi się, skopiowałem go sobie do notatnika :). Widzisz jak jesteś sławna. Momentami zabawna logiczna rozkminka utopijnego marzenia-przykazania, które powinno być główną zasadą życiową dla ludzi, którzy uważają siebie za prawdziwych chrześcijan/katolików. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
LadyCherry    62
16 godzin temu, OnMaRacje napisał:

Jaki Jehowa? Przecież Światem rządzi Diablo a Jehowa nie ma na nic wpływu i się tylko przygląda.

Jehowa, niebo, świat, Diablo. Zajefajne to wszystko. To tak jak by otworzyć własną firmę i posadzić na stołki dyrekcyjne ludzi z konkurencji. Jehowa stworzył sobie Świat, wpuścił Szatana i się przygląda terrorowi. Jakiś sadystyczny ten Jehowa, prawda? Jeśli stworzył ten Świat to znaczy że stworzyć może i drugi w którym można było by umieścić szatana, prawda? Ale nieeee.... Po co. Jehowa-Kat lubi ten nierówny wrestling!   Lekko zaczął mnie wnerwiać Pan Jehowa. Niby tyle się gada że może On wszystko zatem po co nas katuje? Na co on czeka z tym Armagedonem do diaska!! Aż się daty Świadkom zaczną zgadzać???????

No proszę, proszę, widzę że w moich poglądach o panu J. nie jestem osamotniona :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
OnMaRacje    69

A wystarczyło by tylko by trzymano się 10 przykazań, prawda? Ludzkość - cała!! - gdyby trzymała się tych 10 spisanych przez XXX zasad - na świecie było by ok ale niestety, trzymamy się tylko dwóch: pogoń za $$$€€€ i władzą.  Wojny, wojny i wojny i tylko przez to że ludzie nie mają gdzie mieszkać. Tymczasem pół Rosji stoi puste odłogiem a w innym rejonie świata gdzie piach, skały i pustynie trwają wojny o kawałek ziemi rolnej. Do odstrzału Putin, Obama, Merkelowa i kilku innych + zniesienie jakichkolwiek granic i wiz i nastanie pokój. Ludzie opuszczą niezdatne tereny do życia i przeniosą się w inne części świata i już nikt do nikogo nie będzie musiał strzelać. No ale po co, nie?

Edytowane przez OnMaRacje

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Smerfetka
      https://www.youtube.com/watch?v=R6yCvBesfXU
      Niestety tylko po angielsku. Ale warto się wysilić i sobie przetłumaczyć.
    • Przez Smerfetka
      Moi drodzy, chciałabym się z wami pożegnać, napisałam krótko i ja odchodzę, ale Gandalf zapytał czemu? Zaczęłam się zastanawiać nad odpowiedzią bo to niegrzecznie tak odejść bez pożegnania. Więc odpowiadam bo otwieram nowy rozdział swego życia, rozdział bez demonów przeszłości. Rozdział zwrócony ku przyszłości. Ale moje pożegnanie będzie nieco dłuższe. Chciałabym wam i tym którzy być może będą czytać to forum w przyszłości przedstawić życie w tej sekcie. Chcę tu napisać o zwykłych ludziach, nie będzie żadnych nazwisk, nie będę pisać też konkretów. Chcę przywołać w pamięci te doświadczenia ale nie tylko moje, dlatego będę mega-dyskretna. Nie będę używać słowa "Ja". Ani to było moje doświadczenie. Bo takie doświadczenia dotyczą też innych moonies. Proszę , komentujcie, ale proszę też o wyrozumiałość w komentarzach. 
      Przewidziałam sześć takich opowiastek, ale znacie mnie...
    • Przez Smerfetka
      Prawie dwa lata temu byłam w Toruniu na seminarium dotyczącym sekt. Byli tam prawnicy. Oni mówili a mi włosy dęba stawały. Tyle spraw Ruchu było niezgodne z prawem. To było dla mnie impulsem, żeby napisać coś w tym temacie o Ruchu. Zabrałam się za szukanie informacji, które potwierdzałyby to co już wiedziałam, dowiedziałam się też rzeczy o których pojęcia nie miałam.
      Wzięłam pod uwagę następujące źródła informacji: 
      Świadectwa byłych członków sekty oraz Doniesienia prasowe dotyczące różnych spraw sądowych, jak i innych spraw Muszę powiedzieć, że niektóre rzeczy osobiście mną wstrząsnęły, czasem przepłakałam pół dnia. Jednakże nie żałuję. Chciałam się z wami podzielić informacjami, które zebrałam w skrócie. Mam zamiar napisać dłuższy artykuł na ten temat ale zajmie mi to trochę czasu. Ukaże się na moim blogu. 
      Niecne uczynki tzw. Kościoła Zjednoczeniowego występującego pod wieloma nazwami. 
      1. Związane z fundraisingiem (zbieranie funduszy)
      wyłudzanie pieniędzy od ludzi na rzekomo charytatywne cele (podszywanie się pod nieistniejące instytucje charytatywne). Jest to związane z tym, że Ruch uważa iż wszelkie dobra tego świata należą do szatana a zatem trzeba go z tych szatańskich rąk wyrwać! W tym celu stosuje się właśnie kłamstwo tzw. "niebiańskie oszustwo". narażanie wyznawców na uszczerbek na zdrowiu bądź nawet na utratę zdrowia a nawet życia : tu są przypadki wypadków samochodowych spowodowanych zmęczeniem (przypadek Stevena Hassana) , odmrożenia spowodowane spaniem w nieogrzewanych namiotach w zimie, wykorzystywanie chorujących ludzi w celu wzbudzania współczucia (chodzi o to , że człowiekowi siedzącemu na wózku inwalidzkim ludzie chętnie dają pieniądze (przypadek Danego) narażanie kobiet na zgwałcenia bądź pobicia wysyłając je w niebezpieczne rejony wielkich miast (takie kobiety miały posiadać noże i były instruowane w jaki sposób się bronić przed napastnikiem darmowa nieograniczona praca na rzecz sekty  2. Związane z blessingiem (błogosławieństwo) : masowe śluby
      zmuszanie do poślubienia ludzi z różnych kręgów kulturowych przypadki kupowania kobiet przez wyższych rangą członków sekty  zmuszanie Japonek do poślubiania mężczyzn z patologicznych środowisk (Koreańczyków) 3. Czyny podlegające karze więzienia a mające miejsce w Ruchu
      Przemoc fizyczna stosowana przez Kleofasa (rzekomego wcielonego syna Moona, który zginął w wypadku) Pedofilia Przemoc fizyczna stosowana przez liderów w tzw. kościołach domowych (przypadek Danego) Przemoc domowa w rodzinie Moona jak również zmuszanie np. do przemytu (przypadek Nansook Hong) Zabranianie kontaktów z rodziną (przypadek rodziny japońskiej, która wygrała proces w sprawie spotkań z własną córka!) Okradanie członków Ruchu (przypadek Japończyków ograbionych po prostu ze wszystkiego) 4. Deprogramowanie
      porwania członków sekty przez rodziny dopuszczenie przez sektę możliwości popełnienia samobójstwa podczas odprogramowania przypadek N.I przetrzymywanej 120 dni w odosobnieniu 5. Inne
      Handel bronią Handel narkotykami Przemyt 6. Ciemne polityczne interesy
      inwigilowanie polityków (w tym oszczerstwa wobec "niesłusznych" polityków na łamach Waschington Times) związki z koreańską CIA (Kim Jong-Pil) związki z południowokoreańską "Światową Ligą Antykomunistyczną" skrajnie nacjonalistyczną i rasistowską łączącą Moona z tzw. Szwadronami Śmierci  
       
       
       
       
       
       
    • Przez Smerfetka
      To przerażające jak ta przeklęta sekta potrafi wykorzystać nawet samobójstwo młodej kobiety do swoich nikczemnych celów. 
      Obejrzyjcie sami.
      To logo po prawej stronie oznacza Federację Rodzin, za która ukrywa się Moon. Jakbyście się kiedyś zetknęli z tym logo to już wiecie o kogo chodzi.
       
    • Przez Smerfetka
      kochani, wyobraźcie sobie, że jesteście na wielkim stadionie. Wlaśnie wzięliście ślub, i tak kobieta z malym, grubym, lysawym Koreańczykiem
      mężczyzna: z ładną Japonką, ktora niestety nie przypadła do gustu bo w kraju zostawiliście całkiem fajną dziewczynę, która za cholerę nie chciała się dać nawrócić, w wyniku emocji milość jednak wrocila
      wracacie do centrum i mówicie liderowi
       
      ja : niech cię cholera weźmie, odwal się ty w mordę kopany. Trzaskam drzwiami i wychodzę, wchodzę do baru i upijam się na umór
       
      a jakie są wasze odpowiedzi
       
       
  • Popularny

  • Kto obchodzi dziś urodziny

    Nikt dziś nie obchodzi urodzin.
  • Wpisy bloga