Promowane odpowiedzi

Czasem dzwoni do mnie najbardziej żarliwa głosicielka w mieście. Natrafiamy na siebie na mieście. Dość starsza
kobieta, ale dziarska, fanatyczna, miła, mam do niej słabość niestety. Powstała dziwna emocjonalna
więź, to moja emocjonalna pięta achillesowa. Polubiłem ją ze wzajemnością. Trudno mi być dla niej obcesowym i gruboskórnym, bo
podobnie jak dr Lecter nie znoszę braku taktu :)

Czasem jednak przegina. Najważniejsze są zebrania i nie ma nic ważniejszego na świecie! Bardzo chce
mnie sprowadzić na drogę prawdy, bo teraz kroczę dorgą zatracenia. Często wymusza złożenie obietnicy, bym był na zebraniu. Gdy odpowiem, ''może dam radę'' - zaczyna się wiązanka. Przecież mogę już nie mieć okazji, może zacząć się wielki ucisk albo mogę umrzeć itp. Jeśli odrzeknę ''nie będę, nie mam czasu'', to zaproponuje żebym
przełożył swoje ziemskie przyziemne sprawy. Używa sformułowań typu ''będę czekała i wypatrywała'' albo ''rozglądałam się po sali królestwa, lecz ciebie nie było''. 

Dziś jest zebranie wyjątkowe (będzie mówca z Nadarzyna, więc głosicielka mnie zaprasza). W tym
czasie mam spotkanie z przyjaciółmi z grupy wsparcia dla osób uzależnionych. Wczoraj podczas telefonicznego głoszenia uświadamiała mi, że to tylko ludzie, są zawodni itp. zaś Jehowa nie i że ''szatan tak zaplanował te spotkania na wtorek, na tą godzinę, bym nie mógł chodzić na zebrania'' (sic!). Jedną z moich aktywności jest wolontariat w świetlicy środowiskowej, to dla mnie ważne i traktuję to z zaangażowaniem. Myślałem, że to będzie wystarczającym powodem i zrozumie mój brak czasu dla niedzielnych czy wtorkowych zebrań dla studium i dzielenie się czasem z bliźnimi, w końcu to takie chrześcijańskie :). Myliłem się. Tak samo obowiązki zawodowe - to też zmitrężony czas. Nie są dla niej wytłumaczeniem.

Deklaracje w rodzaju: uznaję ewolucję, nie wierzę w Jehowę tylko w siebie, wytknięcie ostracyzmu, kwestii
krwi, stwierdzenia, że Biblia to często zmitologizowane symboliczne opowieści zawierające sprzeczności i błędy nie docierają.
Racjonalizuje je na swój quasi-logiczny sposób, nie traktując poważnie moich słów i krytyki. 

Najprościej byłoby nie odbierać i czasem tak robię wieczorem, jak jestem zmęczony
albo zajęty. Odciąć się, zablokować numer, ale widuję ją też na mieście. Mam (może irracjonalne?)
obawy, że jak zachowam się brutalnie, podniosę głos itp. może to się odbić na jej zdrowiu czy nawet życiu. Jest bardzo
uczuciowa. Nie wiem jak odpowiadać, by jej nie urazić, nie podnieść ciśnienia, nie sprawić przykrości, pokierować rozmową tak, by był to skuteczny komunikat (a może jestem za miękki...). Bogiem a prawdą, chciałbym mieć z nią dobre relacje, ale dala od religijnych rozmówek/głoszenia
(niekiedy rozmawialiśmy o życiu jak człowiek z człowiekiem i było ok). Jej kultu nie da się zburzyć, nawet
bym nie chciał. W swoim świecie czyli w organizacji i w zborze czuje się spełniona i szczęśliwa. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Prawdę powiedziawszy chyba nie ma jakiegoś idealnego rozwiązania. Możesz przykładowo spróbował powiedzieć że jesteś w bardzo zażyłych kontaktach z wykluczonymi. Ale bardzo sobie cenisz jej życiowe doświadczanie i to jakim jest człowiekiem. Dlatego wolałbyś nie poruszać tematów związanych z organizacją

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ile ma lat? Choruje na coś?

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, normalnieodjazd napisał:

Powiedz jej, że się "zapisałeś" do metodystów.

Lub zostań odstępcą ;)

A przejmowanie się uczuciami innych musi mieć rozsądną granicę. Nawet, jeżeli ta pani nie szantażuje Cię swoimi uczuciami, Ty sam możesz się szantażować jej emocjami. Jak napisałeś - martwisz się, czy jej nie sprawisz przykrości, nie przyprawisz o chorobę lub coś gorszego.

Żyj po swojemu, a dla niej bądź uprzejmy i miły. A jak coś tłumaczysz, nie używaj wielu zdań oznajmujących. Zadawaj pytania, pobudzaj wątpliwości. I licz się z tym, że i to nic nie da, im starszy człowiek wkręcony w Organizację, tym mocniej zmielony mózg.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lila napisał:

Ile ma lat? Choruje na coś?

około 70. O chorobach nic mi nie wiadomo, ale jaki starszy człowiek nie ma problemów zdrowotnych. Wygląda jednak dobrze, sporo głosi, naprawdę sporo. Chodzenie na pewno jakoś tam utrzymują ją we względnie dobrej formie. Metodyści odpadają, ale jest w moim mieście Kościół Zielonoświątkowy :)

 

Edytowane przez Gregorio

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Gregorio napisał:

około 70.

No to jeszcze trochę musisz się z nią pomęczyć ;)

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Dreamer napisał:

Żyj po swojemu, a dla niej bądź uprzejmy i miły. A jak coś tłumaczysz, nie używaj wielu zdań oznajmujących. Zadawaj pytania, pobudzaj wątpliwości. I licz się z tym, że i to nic nie da, im starszy człowiek wkręcony w Organizację, tym mocniej zmielony mózg.

To jest dobra strategia. ''Nawet, jeżeli ta pani nie szantażuje Cię swoimi uczuciami, Ty sam możesz się szantażować jej emocjami.'' Tak może być właśnie...

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wspomniałem o rozbrajających komplementach, oj potrafi słodzić jak mało kto :), a ja bywam łasy na pochwały. A to że byłbym świetnym zięciem dla jej córki, a to że jestem mądry, grzeczny i taki dobry i potrafię słuchać itd... :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Aaaa i tu Cię mamy ;) 

Widać, że nie byłeś na kongresie i nie słyszałeś jak ładnie tłumaczyli, żeby uważać na pochwały: " Pochwały mogą doprowadzić nas do narcyzmu, poczucia wyższości i duchowego upadku. "

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Lila napisał:

Aaaa i tu Cię mamy ;) 

Widać, że nie byłeś na kongresie i nie słyszałeś jak ładnie tłumaczyli, żeby uważać na pochwały: " Pochwały mogą doprowadzić nas do narcyzmu, poczucia wyższości i duchowego upadku. "

 

Albo do zawału ,jak ktoś mi mówi dobrze wyglądasz .to chciałbym lepiej a teraz ważę 120 kg.Gregorio z tego co piszesz jesteś osobą zaangażowaną w pomaganie innym.Prosta recepta od czasu do czasu daj się jej wygadać .Ona będzie miała poczucie spełnienia misji a Ty dobry uczynek.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem, dajesz sobą manipulować. Kobieta nawet jeśli tego nie wie stosuje szantaż emocjonalny. Nie wiem, czy możliwa jest z nią rozmowa na inne tematy niż religijne, raczej wątpię, bo od czego by nie zaczęła to pewno na tym kończy. Rozumiem Cię, że ją lubisz, ale moim zdaniem to znajomość bez przyszłości. Może powiedz jej prawdę, że nie jesteś zainteresowany ŚJ.

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Magda napisał:

Moim zdaniem, dajesz sobą manipulować. Kobieta nawet jeśli tego nie wie stosuje szantaż emocjonalny. Nie wiem, czy możliwa jest z nią rozmowa na inne tematy niż religijne, raczej wątpię, bo od czego by nie zaczęła to pewno na tym kończy. Rozumiem Cię, że ją lubisz, ale moim zdaniem to znajomość bez przyszłości. Może powiedz jej prawdę, że nie jesteś zainteresowany ŚJ.

To dobra myśl, powinienem przeciąć ten gordyjski węzeł. Niestety spodziewam się, że poszło to na tyle daleko, że może mi nie uwierzyć, uzna, że szatan-diabeł mnie zwodzi, manipuluje mną, odwodzi od poznawania jehowy, zebrań... . Wczorajsza dyskusja dotyczyła m.in ewolucji. Tu byłem stanowczy, ale następnym razem, gdyby dyskusja dotyczyła tego zagadnienia, to wybrnę z tego kompromisowo. Oznajmię, że człowiek pochodzi od małp, ale tych z arki Noego :D.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Gregorio napisał:

To dobra myśl, powinienem przeciąć ten gordyjski węzeł. Niestety spodziewam się, że poszło to na tyle daleko, że może mi nie uwierzyć, uzna, że szatan-diabeł mnie zwodzi, manipuluje mną, odwodzi od poznawania jehowy, zebrań... . Wczorajsza dyskusja dotyczyła m.in ewolucji. Tu byłem stanowczy, ale następnym razem, gdyby dyskusja dotyczyła tego zagadnienia, to wybrnę z tego kompromisowo. Oznajmię, że człowiek pochodzi od małp, ale tych z arki Noego :D.

Po co utrzymujesz te znajomość?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moja ,,duchowa matka,, (jak to kurde głupio brzmi :) ) próbowała najróżniejszych sposobów na mój powrót do ŚJ . Zaproszenia na wykłady, obiadki, kolacyjki, głoszenie, kongres, zgromadzenie + odwiedziny + telefony + wiadomości na fejsie. Grzeczne odmowy nic nie dawały. Pomogło w końcu moje milczenie. Uznałam, że skoro zwykłe czy nawet stanowcze ,,nie,, trafia w próżnię trzeba mi po prostu ,,zniknąć,,. 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

zgadzam się z ladycherry. Ona ,,robi,, za twoją matkę duchową. Dopóki się ostro nie postawisz będzie cię bombardowala miłością. Bo cały czas ma nadzieję. Prawdziwy przyjaciel akceptuję cię takim jakim jesteś.

 

przypomniałeś mi moją ,,matkę duchową,,. Kochałam ją i tęsknię za nią ale wiem już, że ta znajomość nie ma sensu bo jeśli jest w sekcie to chciałaby mnie tam powrotem. To milość warunkowa. Czarne białe, albo jesteś tacy jak my albo spadaj. Tu nie ma miejsca na odmienne zdanie, kompromisy. Pamietaj, że ona zna prawdę, dla niej jesteś po stronie szatana. Nawet jeśli prawi ci komplementy. Cholernie brutalne!

4 godziny temu, LadyCherry napisał:

Moja ,,duchowa matka,, (jak to kurde głupio brzmi :) ) próbowała najróżniejszych sposobów na mój powrót do ŚJ . Zaproszenia na wykłady, obiadki, kolacyjki, głoszenie, kongres, zgromadzenie + odwiedziny + telefony + wiadomości na fejsie. Grzeczne odmowy nic nie dawały. Pomogło w końcu moje milczenie. Uznałam, że skoro zwykłe czy nawet stanowcze ,,nie,, trafia w próżnię trzeba mi po prostu ,,zniknąć,,.

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Po namyśle i przeczytaniu życzliwych rad zaproponuję krótko i zwięźle: możemy utrzymywać znajomość i porozmawiać (np. jak zdrowie, co nowego w życiu) tylko nie o Jehowie, Biblii i naukach strażnicy. Może być ciężko, bo jest monotematyczna, ale spróbuję. Jeśli zinterpretuje, że to szatan mną manipuluje, to trudno. Nie będę jej okłamywać, że przystąpiłem do innego kościoła np. metodystów czy zielonoświątkowców. Jak nie poskutkuje, to ograniczę się do mówienia ''dzień dobry, miłego dnia''. To poczciwa kobieta. Niełatwo jest się odciąć i zdystansować nagle, ale dla świętego spokoju trzeba. Tak będzie dobrze dla obu stron. Wiem, że się za mnie modli, choć prosiłem nieraz, że to niepotrzebne i jest to strata czasu. Zastanawia mnie czy rozmowę telefoniczną 20-30 minutową ze mną traktuje jako głoszenie i wpisuje do karty, czy nie. 

Edytowane przez Gregorio
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No w końcu!!!!

Nie chciałam być „okrutna” ale chłopie!:D Cizas !!!!!

Zwodzisz tę babcię! Dajesz jej nadzieję, że się nawrócisz… i jeszcze myślisz ( nie wiadomo dlaczego), że ta kobieta popadnie z Twojego powodu, w jakieś „załamanie”… helloł ???

Ona głosi "od kiedy cię jeszcze na świecie nie było"  i nie ty pierwszy i nie Ty ostatni Jej powiesz:  „nie chcę Jehowy”. Ma to w swe głoszenie wkalkulowane. Ty tyko „światus” jesteś… chyba przypisałeś sobie większą rolę w Jej życiu niż to w efekcie ma miejsce.  Ta kobieta ma „prawdziwych” Braci i Siostry i Jehowę ...prawdziwego…Spotyka się z nimi wszystkimi ze 4 razy w tygodniu.  Za tydzień lub najdalej za 5 lat będzie żyła w raju na Ziemi.

Pomyśl: dlaczego miała by się „załamać” Twoim Stanowczym Nie?  Przecież tyle innych dusz można ratować.

Edytowane przez normalnieodjazd
  • Like 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
O 7/19/2016 o 20:30, Gregorio napisał:

To dobra myśl, powinienem przeciąć ten gordyjski węzeł. Niestety spodziewam się, że poszło to na tyle daleko, że może mi nie uwierzyć, uzna, że szatan-diabeł mnie zwodzi, manipuluje mną, odwodzi od poznawania jehowy, zebrań... . Wczorajsza dyskusja dotyczyła m.in ewolucji. Tu byłem stanowczy, ale następnym razem, gdyby dyskusja dotyczyła tego zagadnienia, to wybrnę z tego kompromisowo. Oznajmię, że człowiek pochodzi od małp, ale tych z arki Noego :D.

To może bądź z nią tak zwyczajnie szczery…

Opowiedz Jej o swoich „uczuciach”. O tym, że darzysz Ją prawdziwą sympatią, że dobrze Ci się z Nią rozmawia  itp. Itd. …  

Normalnie się przyznaj, że się obawiałeś Jej powiedzieć wcześniej, że już od dawna wiesz, że nie zostaniesz ŚJ bo obawiałeś się , że sprawisz  jej przykrość.  

"Przyznaj się" że prawda jest taka, że jesteś "ateistą" bo biblijna historia   jest dla Ciebie nie do przyjęcia.

Przyznaj się, że jest Ci głupio i że  Ją przepraszasz, że dopiero teraz o tym mówisz  ale, że bardzo Ją polubiłeś i nie chciałeś być w stosunku do Niej niegrzeczny a zupełnie nie wiedziałeś jak Jej to powiedzieć, że nie jesteś zainteresowany Jej „religią”.

Mówię całiem serio. Przyznaj się. :) Tak zwyczajnie i szczerze.

Najgorzej to się bać na zapas.

 

Edytowane przez normalnieodjazd
  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, normalnieodjazd napisał:

To może bądź z nią tak zwyczajnie szczery…

Opowiedz Jej o swoich „uczuciach”. O tym, że darzysz Ją prawdziwą sympatią, że dobrze Ci się z Nią rozmawia  itp. Itd. …  

Normalnie się przyznaj, że się obawiałeś Jej powiedzieć wcześniej, że już od dawna wiesz, że nie zostaniesz ŚJ bo obawiałeś się , że sprawisz  jej przykrość.  

"Przyznaj się" że prawda jest taka, że jesteś "ateistą" bo biblijna historia   jest dla Ciebie nie do przyjęcia.

Przyznaj się, że jest Ci głupio i że  Ją przepraszasz, że dopiero teraz o tym mówisz  ale, że bardzo Ją polubiłeś i nie chciałeś być w stosunku do Niej niegrzeczny a zupełnie nie wiedziałeś jak Jej to powiedzieć, że nie jesteś zainteresowany Jej „religią”.

Mówię całiem serio. Przyznaj się. :) Tak zwyczajnie i szczerze.

Najgorzej to się bać na zapas.

 

 

NO, trafiłaś w dziesiątkę! Niestety mogę tylko jednego lubika, ale rada warta milion!

 

Gregorio, z tym patentem powinno się udać ocalić babcię przed zawałem, a Twoje sumienie przed wyrzutami, że babkę do grobu wpędziłeś wyzuciem z uczuć :)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Lila napisał:

NO, trafiłaś w dziesiątkę! Niestety mogę tylko jednego lubika, ale rada warta milion!

 

Gregorio, z tym patentem powinno się udać ocalić babcię przed zawałem, a Twoje sumienie przed wyrzutami, że babkę do grobu wpędziłeś wyzuciem z uczuć :)

„Wyprzedź objaw”.

;)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hey, ostatecznie jak nie chcesz jej emocjonalnie skrzywdzić zrób to co by zrobił dr. Lectar :lol:

 

Wszystko już powiedzieli poprzednicy. Za bardzo się wczuwasz. Wbrew pozorom to Ty możesz mieć większe straty niż babcinka. Różnica między wami jest taka, że Ty ją lubisz, a ona też Cię lubi, tyle, że warunkowo.

 

Ps. Lepiej nie rób tego co dr Lectar. Niech sobie dziarska babcia parę lat spokojnie zwiastuje armagedon tuż, tuż ^_^

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, normalnieodjazd napisał:

No w końcu!!!!

Nie chciałam być „okrutna” ale chłopie!:D Cizas !!!!!

Zwodzisz tę babcię! Dajesz jej nadzieję, że się nawrócisz… i jeszcze myślisz ( nie wiadomo dlaczego), że ta kobieta popadnie z Twojego powodu, w jakieś „załamanie”… helloł ???

Ona głosi "od kiedy cię jeszcze na świecie nie było"  i nie ty pierwszy i nie Ty ostatni Jej powiesz:  „nie chcę Jehowy”. Ma to w swe głoszenie wkalkulowane. Ty tyko „światus” jesteś… chyba przypisałeś sobie większą rolę w Jej życiu niż to w efekcie ma miejsce.  Ta kobieta ma „prawdziwych” Braci i Siostry i Jehowę ...prawdziwego…Spotyka się z nimi wszystkimi ze 4 razy w tygodniu.  Za tydzień lub najdalej za 5 lat będzie żyła w raju na Ziemi.

Pomyśl: dlaczego miała by się „załamać” Twoim Stanowczym Nie?  Przecież tyle innych dusz można ratować.

No racja, chodzi tylko o to by mi uwierzyła, by dotarło, to co powiem. Wiem, że w prawdzie jest od 30 lat. Nie do końca trafiłaś. Dla niej nie jestem przeciętnym światusem, jestem wyjątkowy. Dusza duszy nie równa:). Jest samotna i w zborze, z tego co kiedyś zauważyłem przez wiele osób jest traktowana z dystansem, szczególnie przez siostry. Wydaje mi się, że jej ogromne oddanie sprawie wpędza w zakłopotanie i zażenowanie innych:). Może są zazdrośni, że mocniej kocha ojca Jehowę w niebiesiach niż oni? To przodowniczka pracy, ''pracoholiczka'' w głoszeniu. Świadkowie mają rodziny, pracę i inne aktywności, o które również dbają, u niej jest tylko Jehowa i niezłomna ewangelizacja, mająca na celu uratowanie ludzi przed zagładą. Muszę jednak działać i nie pozwolić by deprecjonowano moje życie i wybory. 

  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Gregorio napisał:

(...) Dla niej nie jestem przeciętnym światusem, jestem wyjątkowy. 

oooo....urocze. ;) Ja też czułam się absolutnie wyjątkowa dla moich głosicieli. No nic musisz jakoś to ogarnąć.

Edytowane przez normalnieodjazd
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Gregorio napisał:

No racja, chodzi tylko o to by mi uwierzyła, by dotarło, to co powiem. Wiem, że w prawdzie jest od 30 lat. Nie do końca trafiłaś. Dla niej nie jestem przeciętnym światusem, jestem wyjątkowy. Dusza duszy nie równa:). Jest samotna i w zborze, z tego co kiedyś zauważyłem przez wiele osób jest traktowana z dystansem, szczególnie przez siostry. Wydaje mi się, że jej ogromne oddanie sprawie wpędza w zakłopotanie i zażenowanie innych:). Może są zazdrośni, że mocniej kocha ojca Jehowę w niebiesiach niż oni? To przodowniczka pracy, ''pracoholiczka'' w głoszeniu. Świadkowie mają rodziny, pracę i inne aktywności, o które również dbają, u niej jest tylko Jehowa i niezłomna ewangelizacja, mająca na celu uratowanie ludzi przed zagładą. Muszę jednak działać i nie pozwolić by deprecjonowano moje życie i wybory. 

Postawiłem lubika, bo,cenie Twoje zdanie, ale pomyślałeś moze dlaczego jest tak jak to opisujesz?

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Loksza
      "Widzę jak ludzie wokół traktują Świadków Jehowy - trzaskają drzwiami albo w ogóle nie otwierają, nieraz krzyczą niemiłe słowa.Ja chciałam być miła, bo jestem tolerancyjną osobą i powyższe zachowanie uważam za prymitywne, więc jak chodzili z ulotkami to im otworzyłam, a żeby nie stali na dworze i mówili w progu (było zimno) to wpuściłam do środka. Spytali jak mam na imię i sami mi się przedstawili, byli małżeństwem, oczywiście bardzo mil i mówili na temat relacji dzieci z rodzicami, wzięłam ulotkę, podziękowałam i wyszli.Tydzień później przyszli znowu tym razem z inną ulotką, znowu swoje powiedzieli i zaprosili na ich spotkanie, zaproponowali nawet, że mnie podwiozą (no ale bez przesady, nie jestem głupia). Znowu podziękowałam, ulotkę wzięłam, a propozycji spotkania nie skomentowałam, bo nie mam zamiaru w tym uczestniczyć.3 tyg. później przyszli, ale otworzył im tata, powiedzieli wprost, że chcieliby rozmawiać ze mną, ale tata ich spławił. Dzisiaj znowu widziałam jak zatrzymali się przed moim domem, ale widzieli chyba, że mój tata kosił trawę i nawet nie podeszli do drzwi.Co mam o tym myśleć? Brałam ulotki bo czemu nie, przecież to nie znaczy, że przechodzę na ich wiarę czy coś. A teraz co jakiś czas przychodza, nie wiem czy wszystko jest w porządku? Jest się czego obawiać?"
      To nie mój problem lecz kogoś z innego forum. Jak na moje oko troszeczkę się tą dziewczyną zainteresowali ŚJ. Nie znalazła konkretnej rady (ja się w tym temacie akurat nie brałam udziału)
      A oto odpowiedź ŚJ pod tym problemem
      "Jako Świadek Jehowy odpowiem wprost. Naszym celem jest zainteresowanie ludzi Biblią. Staramy sie pomóc w jej zrozumieniu. To ma naprawdę dużą wartość. Jeżeli więc widzimy , że ktoś okazuje jakieś zainteresowanie sprawami duchowymi, to staramy się je podtrzymać. Stąd nasze wizyty. Bzdurą jest, ze naszym celem jest szukanie nowych Świadków Jehowy. Celem jest głoszenie Dobrej Nowiny o Królestwie Bożym (Mateusza 24:14) które oczyści Boga z zarzutów. Oczywiście staramy sie zapoznać ludzi z prawda Biblijną, ale co ktoś z tą wiedza zrobi to sprawa między nim a Bogiem.Sam byłem katolikiem i wiem, jakie bzdury opowiadałem o ŚJ:). Teraz mogę prostować takie kłamstwa. Co do naszych zebrań to nie musisz się obawiać, siła cię nikt nie zaciągnie:). Sama obecnośc jako obserwatora nie czyni cię uczestnikiem. To nie jest żadne nabożństwo. Jak wygladaja nasze zebrania? Wystarczy zobaczyć ten króciutki filmik: [LINK] Jedna czy skorzystasz z zaproszenia to tylko twoja sprawa. Zawsze też możesz powiedzieć, że nie chcesz już rozmawiać."
      Ja jakoś Słowem Bożym zainteresowałam się sama.
         
    • Przez Loksza
      "Mam jeszcze jedno pytanie bo jestem mega ciekawa. Dlaczego tak natarczywie chodzicie po domach albo dzwonicie telefonicznie. To a czyms pomaga? Nie czujecie, ze denerwujecie ludzi? " - to pytanie znalazłam na fb stronce poświęconej dla ŚJ
      To, że ŚJ głoszą "od domu do domu" spotkałam się od małego. Ale zdziwił mnie fakt dzwonienia telefonicznego. Ja nigdy z taką formą głoszenia nie spotkałam się. Domyślam się, że pewnie dzwonią by zaprosić na Salę Królestwa Bożego. Pewnie numery telefonów pozyskują z książek telefonicznych. Czy do was też wydzwaniają Świadkowie Jehowy by przekazać "dobrą nowinę" lub zaprosić do swej sali?
       
       Ps. Kalasznikov nie udzielaj się w tym temacie. To najlepsza opcja. 
    • Przez artur1996
      Dziś spotkałem świadków Jehowy u siebie na osiedlu,wiedziałem że kręcą się po okolicy więc korzystając z ładnej pogody wziąłem plecak,Biblię oraz książkę pt. "Błędy Doktryny świadków Jehowy -analiza krytyczna chrześcijańskich pism greckich w przekładzie nowego świata " po czym wsiadłem na rower i pojechałem w celu ich znalezienia. Dzisiaj role się odwróciły gdyż to ja byłem głosicielem prawdy o organizacji strażnicy. Na pierwszy rzut  poszła parka głosicieli, młode małżeństwo z dzieckiem jedno w wózku a drugie około 3-4 lat,wyszedłem im naprzeciw ładnie się witając brzmiało to mniej więcej tak: ,, Dzień dobry czy są państwo zainteresowani ciekawą pozycją naukową z zakresu gramatyki greckiej na którą tak często lubicie się powoływać w rozmowach z innymi ludzmi?., skończywszy taki krótki wstęp w skrócie przedstawiłem i streściłem treść książki w formie monologu poruszając takie sprawy jak to że występowanie rodzajnika ,,ho,, nie jest wyznacznikiem,że są niewierni swej zasadzie tłumaczenia w 94 procentach przypadków i jest to marna rekomendacja dla PNŚ.....(oczywiście mówiłem więcej tutaj tylko streszczam,kto czytał BŁEDY DOKTRYNY wie co zawiera książka)  Bardzo szybko się wystraszyli i uciekli dziękując za wszelką rozmowę, książki przyjąć też nie chcieli pomimo że chciałem za darmo udostępnić....Potem spotkałem 4 głosicieli,tutaj było podobnie wyszedłem im naprzeciw,kulturalnie się witając(wstęp podobny jak poprzednio) pytając czy są chętni do zapoznania się z ciekawą publikacją na temat gramatyki greckiej na która przecież tak często się powołują i krótki monolog wyglosilem...3 glosicieli po zobaczeniu jaką książkę reklamuje odeszło w swoją stronę chyba czuli się zgorszeni.....został tylko jeden.Zaczęła się rozmowa.W sumie bardzo skakał po tematach i gdy próbował negować bóstwo Jezusa za pomocą argumentu ze Jezus modlił się do Boga więc nie był Bogiem to przedstawiłem mu czym jest nauka o Trójcy gdyż chyba nie wiedział.Następnie wskazałem z Biblii fragmenty o równości Ojca i Syna. (AP 5,13 oraz Flp 2,6 oraz kilka innych z głowy ) stwierdził że to tylko jeden fragment,jak mu mówiłem że Chrystus jest niższy od Ojca w ludzkiej naturze,w człowieczeństwie to stwierdził że przed wcieleniem też był niższy i obecnie również jest,więc jak zanegowałem to powołując się na AP 5,13 gdzie pisze  jasno o równości Ojca i Syna i że oddawana jest im taka sama cześć to nie chciał zbyt tego słuchać,nawet nie zainteresował się tym wersetem i zaczął zmieniać temat,od dyskusji na temat Bóstwa Chrystusa się wycofał a ja nawet dobrze nie zacząłem(mam dobrą pamięć do wersetów,podkreślam je flamastrami) i miałem naprawdę dużo asów w rękawie,on jakby nie chciał słuchać wmawiając mi że trzeba brać pod uwagę całą Biblię a nie jeden fragment itp. Potem zaczął mówić że w KK nie ma jednej nauki bo niektórzy wierzą w reinkarnację a inni jeszcze w co innego...więc odpowiedziałem mu że tacy ludzie nie są katolikami tylko heretykami którym wydaje się że są katolikami,stwierdzając pewnie że w organizacji też jest masa krypto-odstępców czy ateistów którzy siedzą z przyzwyczajenia bo albo się zasiedzieli bo albo rodzina(co zresztą wiecie dobrze drodzy forumowicze ) potem było trochę o zmarłych  i parę innych tematów,generalnie miało być o książce i PNŚ ale bardzo szybko uciekł od tego tematu(który jeszcze wrócił pod koniec rozmowy) rozmowa była taka że bardzo przeskakiwał z tematu na temat.Widząc że nie daje sobie wcisnąć kłamstwa zmieniał temat. Potem już musiał iść,tak się złożyło że szliśmy w jednym kierunku więc zacząłem przedstawiać wszelkie manipulacje,absurdalne nauki obecne i dawne.Sprawę spirytysty Grebera czy Thomsona oraz to iż "Chrystus jako narzędzie Boga" to nauka demonów o czym pisał Thomson.Pozniej pytałem o pisarzy wczesnochrzescijanskich którzy uczyli tak jak ŚJ(CISZA) potem ja wymieniłem pisarzy z 1 i 2 wieku ktorzy potwierdzają Bóstwo Jezusa i wiele innych doktryn chrześcijaństwa wspominając o Ariuszu który jako przeciwnik Trójcy nie odmawiał Duchowi św osobowości.( Nie wiedział kim był Ariusz)Oraz na koniec o sprawie rodzajnika z J 1,1 że są niekonsekwentni itp przykłady z NT i ST gdzie brak rodzajnika nie oznacza wcale Boga przez małe "b czy też sytuacje gdzie Bóg Ojciec jest bez rodzajnika i z tego powodu mu bóstwa nie odmawiają co świadczy że dopasowują tekst do doktryny a nie doktrynę do tekstu..mówiłem również o ST gdzie Bóg prawdziwy jest wymieniony razem z bogami i to Bóg prawdziwy przez duże B jest bez rodzajnika a bogowie są z rodzajnikiem!!!!!!! Tu się nasza rozmowa skończyła,z zirytowanym wyrazem twarzy,smutny i zdegustowany powiedział ,,narazie dzięki za rozmowę i skręcił na parking gdzie czekali na niego współwyznawcy którzy  wcześniej na mój widok uciekli jakby diabła wcielonego zobaczyli.Jakie wnioski? GENERALNIE NIE SŁUCHAJĄ,szkoda że nie zapytałem czy nie spotka się w innym terminie,jak myślicie zgodziłby się? Był zaskoczony że tyle wiem więc odesłałem na stronę www.PIOTRANDRYSZCZAK.pl i mówiłem żeby zanotował a on stwierdził że woli czytać Biblie niż jakieś ,,andryszczaki,, xdd nic konkretnego z tych jego zarzutów czy prób bo raczej zarzuty te są mi znane gdyż apologeci katoliccy na nie często odpowiadali.W głowie miałem sporo pomyslów a czasu mało a rozmówca uciekał od niewygodnych tematów....Powiem wam że wybieram się w przyszłości na stojak gdyż coraz bardziej podoba mi się głoszenie świadkom Jehowy.Taka mała zamiana ról! Na stojaku lepiej gdyż jest punkt odniesienia tzn strażnice czy literatura do których można się odnieść i nie trzeba atakować ,,na sucho,,
    • Przez Gremczak
      Parę dni temu przejeżdżałem przy lokalu użyteczności publicznej i patrze stoją ze stojakiem, właściwie stoi sam stojak.
      Był taki dzień pochmurny . Czasami trochę deszcz pokropił.Na stojak zarzucona folia ,aby te cenne skarby nie zamokły.
      Zatrzymałem się autem , rozglądam ,nigdzie nie widać ochrony w postaci głosicieli. Podjeżdżam parę metrów dalej -są,znalazłem ich.Dwie kobiety około 60 lat
      Siedziały na ławeczce w budce przystanku autobusowego.Jakoś dziwne miały pozycje. Głowy odchylone do tyły.Paszcze otwarte.Nie miałem wątpliwości - spały.
      Podszedłem do stojaka.One nie reagowały na to.Wziąłem ten stojak, przeniosłem ze 30 metrów dalej .Postawiłem z tyłu za budynek.
      Podjechałem autem w ich pobliże ,zatrąbiłem.No na reszcie obudziły się.
      Po jakimś czasie ,gdy doszły do siebie. Wstały i udały się w kierunku stojaka.Jakie było ich zdziwienie ,że stojak zniknął.Nie dowierzały ,przecierały oczy a stojaka dalej nie mogły zobaczyć. Latały to w lewo to w prawo i nic ,żadnych efektów. Coś tam między sobą mówiły, machały rękoma.
      Chwilę postałem, bo był tam zakaz i odjechałem.Nie wiem jak to się zakończyło ,czy znaleźli czy nie.
      Włożyłem im kartkę ,aby nie były głupie jak te panny z przypowieści Jezusa co posnęły.
    • Przez Gremczak
      Pewnego znajomego  nachodzili SJ.  
      Głosili mu prawie co tydzień.
      On nie miał odwagi im odmówić.
       Po którymś tam razie zaproponowali mu studium.
      Nie wiedząc jak się z tego wykręcić, spytał się mnie co ma zrobić.
      Moja propozycja była taka, aby zgodził się na takie studium pod warunkiem ,że ja będę na nim.
      Gdy przyszli następnym razem on im o tym powiedział.
      Od tego czasu ma spokój.
      Przeszła im ochota na prowadzenie takiego studium. 
  • Kto obchodzi dziś urodziny

    1. lucy
      lucy
      Wiek: 42 lata
  • Wpisy bloga