antykierat

Polskie płace. Czy zbliżymy się kiedykolwiek do krajów wysokorozwiniętych?

Promowane odpowiedzi

5 minut temu, Terebint napisał:

Nie żadna utopia. To raz. Po drugie akurat Kołodko był naszym najlepszym ministrem finansów. Ale widzę reprezentujesz taki poziom, że nie zasługujesz na nic innego jak na ignore.

nie twierdzę że był najgorszy bo swoje zalety miał - ale czy od razu najlepszy?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
47 minut temu, Terebint napisał:

Ale widzę reprezentujesz taki poziom, że nie zasługujesz na nic innego jak na ignore.

tak z ciekawości: na jakiej podstawie oceniłeś mój "poziom" w odniesieniu do zagadnień ekonomicznych?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, antykierat napisał:

"W parku w centrum Widawy pustki. Na ławce 20-letni Marcin dopija tymbarka. Prosi, żebym nie pytał go o te sądy. A najlepiej w ogóle do niego nie mówił.  - Nie mam głowy do takich rzeczy. Skacowany jestem po imprezie. Zresztą i tak tu wpadłem tylko na chwilę. Siedziałem w Niemczech, Londynie, ale wróciłem. Zaraz znowu wyjeżdżam. Tu nie ma roboty - twierdzi....

Arek przemyka do sklepu. - Na prowincji takie rzeczy to nas nie interesują. Ludzie mają dosyć. Wolą nie oglądać ani TVP, ani TVN, w ogóle się tym nie przejmować. Ja nie jestem ani za PiS, ani za PO. W ustawę o sądach się tak nie zagłębiałem. Nie wiem, czy to aż tak dobre, żeby taka władza była w rękach jednego człowieka. Ale te protesty to są śmieszne - ocenia. -  Kto tam protestuje? Widzi pan tam kogoś ze wsi? Nikt z Warszawki nie chce odejść od koryta. I stąd się biorą te protesty. Mnie interesują wymierne sprawy dla życia. Na przykład 500 plus. Dzięki kuroniówkom do tej pory ludzie chwalą Kuronia. Tak samo będą chwalić PiS za 500 plus. Martwi mnie tylko, że nie ma alternatywy. Opozycja tylko krzyczy, a niczego dobrego nie proponuje. Czemu KOD chodzi z puszkami i zbiera pieniądze na manifestacjach? Gdzieś słyszałem, że tak jest."

Nie neguje tych wszystkich historii, nie podważam ciężkiego życia tych ludzi, ale dla mnie artykuły pisane, zeby wywołać określone emocje. Tak mozna sprzedać wszystko. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, CzarnySmok napisał:

Nie neguje tych wszystkich historii, nie podważam ciężkiego życia tych ludzi, ale dla mnie artykuły pisane, zeby wywołać określone emocje. Tak mozna sprzedać wszystko. 

Albo po prostu taka jest rzeczywistosc. Choc wiem, ze Ty nie chciales uwierzyc, ze istnieje zycie inne, niz to w Wawce.  Jak Gandalf pisal o sprzedazy chleba na kromki...ale niestety istnieje inne zycie- to takie zycie po zyciu dla Warszaffki,) niby ktos slyszal ale nie bardzo sie w to wierzy. A jednak. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, CzarnySmok napisał:

Nie neguje tych wszystkich historii, nie podważam ciężkiego życia tych ludzi, ale dla mnie artykuły pisane, zeby wywołać określone emocje. Tak mozna sprzedać wszystko. 

Ważne jest to, kto napisał ten artykulik. Ktoś z głównego prasowego polskiego saloniku. Po, co mieliby wywoływać takie emocje przeciwko sobie? Tak po prostu jest na tym świecie. Niektórym z tych ludzi powoli się otwierają oczy, że system w Polsce jest po prostu gówniany.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że każdą historię ludzką, szczególnie opisywaną w prasie należałoby indywidualnie rozpatrzyć i poznać lepiej szczegóły. Gazety są wybiórcze. Z wiekiem coraz rzadziej sięgam do wyborczej. Nie są w niej popularne historie typu:
Pan Mietek kierował się w życiu zasadą przyjemności. Skłaniał się ku temu, co dawało mu
natychmiastowe zadowolenie, unikając tego co wiązało się z trudem, samodyscypliną, pracą i
wyrzeczeniami. Pochodził z normalnej, porządnej rodziny, ale w szkole podstawowej wolał bumelować z
kolegami, potem w technikum chciał zostać mechanikiem samochodowym, jednak nad naukę wybierał zabawę.
Skończył jakoś szkołe, ale nie był dobrym fachowcem, co szybko zweryfikowało życie. Zadał się z
szemranym towarzystwem i trafił do zakładu karnego, po wyjściu na wolność próbuje na nowo ułożyć
sobie życie i szuka swojego miejsca na rynku pracy.
Podczas gdy jego przyjaciel z dzieciństwa pan Marian, kierując się w życiu zasadą rzeczywistości,
wyrzekał się natychmiastowej, niepewnej i destrukcyjnej przyjemności na rzecz przyjemności odroczonej,
ograniczonej, ale pewnej. Ciężko pracował i kształcił się. Dziś ma dobrze prosperującą firmę. Pieniądze nie są dla niego najważniejsze, ale na ich brak nie narzeka. Pracuje dużo, użera się z przepisami i biurokracją. Jednak jest szczęśliwy i
spełniony, do wszystkiego doszedł sam i zrealizował cele, które sobie wyznaczył.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wiele jeszcze zależy od tego ile się wydaje. Z niektórych rozmów odnoszę wrażenie że każdy zarabia po 7 tys pln i poniżej to tylko cebulaki, "jak można tak żyć, kupujecie używany towar?".

Znam parę co zarabia razem 3 tys, w życiu nie mieli kredytu, mają własne mieszkanie, dziecko, normalne życie. Są szczęśliwi. Czego chcieć więcej? Można przecież obskoczyć główną ulicę danego miasta, zajrzeć kilka razy do "Zara" kupic dwa potfele za tysiąc zł, tydzień później planować to samo. Mołdawia co roku na wakacje z pożyczką na 12 tys. Dwa karnety na siłownię i najdroższa taryfa z najdroższym telefonem - co miesiąc. No to pensja 3 tys wtedy nie wystarczy.

Wszystko zależy od tego jakie ma się wymagania co do własnego szczęścia i jak ten poziom się spełnia.

To że ktoś zarabia mniej lub więcej nie ma nic do tego czy umie gospodarować i wydawać pieniądze tak by mu zostały na koniec miesiąca. Ja akurat nie umiem dobrze prosperować pieniędzmi.

Edytowane przez yogiii
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, alka napisał:

Albo po prostu taka jest rzeczywistosc. Choc wiem, ze Ty nie chciales uwierzyc, ze istnieje zycie inne, niz to w Wawce.  Jak Gandalf pisal o sprzedazy chleba na kromki...ale niestety istnieje inne zycie- to takie zycie po zyciu dla Warszaffki,) niby ktos slyszal ale nie bardzo sie w to wierzy. A jednak. 

Nie, nie to miałem na myśli. Wiem, ze tak jest - ze istnieją tacy ludzie, nie neguje tego. Bardziej chodziło mi o to, zeby z jednostkowych przypadków nie robic większość/reguły. Dwa - takim sposobem pisania artykułów mozna sprzedać na emocjach każda rzecz, a to do mnie nie przemawia jesli mówimy o większej skali. 

Ps. Sam byłem naocznym świadkiem jak w drogerii właścicielka starszej pani dawała nieodpłatnie próbki szamponu, bo nie było jej stać na taki kosmetyk. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, CzarnySmok napisał:

Nie neguje tych wszystkich historii, nie podważam ciężkiego życia tych ludzi, ale dla mnie artykuły pisane, zeby wywołać określone emocje. Tak mozna sprzedać wszystko. 

O wywoływaniu jakich emocji piszesz? W telewizji zazwyczaj pokazują to co się dzieje w stolicy czy innych większych miastach. Dziennikarz pojechał na prowincję, pogadał z ludźmi i to opisał. A na prowincji żyje się dużo gorzej. O ile jest praca, większość ludzi pracuje za minimalną pensję i to nie 168 godz miesięcznie. Często ludzie, którzy chcą utrzymac siebie i swoje rodziny wyjeżdzają do większych miast czy za granicę i żyją w rozłące. To jest prawdziwa Polska

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, CzarnySmok napisał:

Nie, nie to miałem na myśli. Wiem, ze tak jest - ze istnieją tacy ludzie, nie neguje tego. Bardziej chodziło mi o to, zeby z jednostkowych przypadków nie robic większość/reguły. Dwa - takim sposobem pisania artykułów mozna sprzedać na emocjach każda rzecz, a to do mnie nie przemawia jesli mówimy o większej skali. 

Ps. Sam byłem naocznym świadkiem jak w drogerii właścicielka starszej pani dawała nieodpłatnie próbki szamponu, bo nie było jej stać na taki kosmetyk. 

Mogę Ci powiedzieć, że opisane przypadki nie są jednostkowe i dziennikarz nie przesadził. Mam trochę rodziny i znajomych, którzy mieszkają poza Warszawą, Wrocławiem, Poznaniem, Gdańskiem, Krakowem czy aglomeracją śląską. A Polska to nie tylko te miasta.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, antykierat napisał:

O wywoływaniu jakich emocji piszesz? W telewizji zazwyczaj pokazują to co się dzieje w stolicy czy innych większych miastach. Dziennikarz pojechał na prowincję, pogadał z ludźmi i to opisał. A na prowincji żyje się dużo gorzej. O ile jest praca, większość ludzi pracuje za minimalną pensję i to nie 168 godz miesięcznie. Często ludzie, którzy chcą utrzymac siebie i swoje rodziny wyjeżdzają do większych miast czy za granicę i żyją w rozłące. To jest prawdziwa Polska

Piszę o wywoływaniu emocji wywołanych kilkoma przypadkami osob.

Taki styl pisania pamietam z WTS: 'Pewna osoba o pewnym imieniu bardzo gniewała sie na boga. Jak widzimy z powyższego przykładu swiat bardzo oddała sie od stwórcy. Dlatego jestesmy przekonani, ze musimy głosić i wspierać całe dzieło dobrowolnymi datkami (Mat 24:14).' 

Widzisz podobieństwa w stylu? Opieranie hipotezy na jednostkowy przykładzie i wywód na ogół?

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, antykierat napisał:

Mogę Ci powiedzieć, że opisane przypadki nie są jednostkowe i dziennikarz nie przesadził. Mam trochę rodziny i znajomych, którzy mieszkają poza Warszawą, Wrocławiem, Poznaniem, Gdańskiem, Krakowem czy aglomeracją śląską. A Polska to nie tylko te miasta.

Nie neguje tego. Mam nadzieje, ze i Ty nie zanegujesz przykładów z moich znajomych, którzy mieszkają na wsi i ktorym powodzi sie coraz lepiej. Kto z nas ma racje? Ten ktory ma większa rodzine czy ten, ktory na ten problem spojrzy obiektywnie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, CzarnySmok napisał:

Nie neguje tego. Mam nadzieje, ze i Ty nie zanegujesz przykładów z moich znajomych, którzy mieszkają na wsi i ktorym powodzi sie coraz lepiej. Kto z nas ma racje? Ten ktory ma większa rodzine czy ten, ktory na ten problem spojrzy obiektywnie?

To zależy jeszcze gdzie ta wieś sie znajduje. Czy w okolicach dużych miast, które wymieniłem.

Edytowane przez antykierat

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, CzarnySmok napisał:

Nie, nie to miałem na myśli. Wiem, ze tak jest - ze istnieją tacy ludzie, nie neguje tego. Bardziej chodziło mi o to, zeby z jednostkowych przypadków nie robic większość/reguły. Dwa - takim sposobem pisania artykułów mozna sprzedać na emocjach każda rzecz, a to do mnie nie przemawia jesli mówimy o większej skali. 

Ps. Sam byłem naocznym świadkiem jak w drogerii właścicielka starszej pani dawała nieodpłatnie próbki szamponu, bo nie było jej stać na taki kosmetyk. 

Ja tez mam bogatych znajomych:) tez raczej tych po dobrych studiach. Ale moj drogi...to sa wlasnie te enklawy z duzych miast. Po prostu to sa dwa swiaty. I ten drugi- o ktorym piszesz "jednostkowe przypadki"- jest calkiem spory! Do Twojego swiata czasem przenika owa jednostka- jak ta pani z drogerii. Dla niej Twoj swiat to " jednostkowe przypadki". I pewnie taki bylbys dla ludzi z art. Cos a'la yeti;) bo oni nie doswiadczyli- choc wiedza, ze tak tez bywa. 

Edytowane przez alka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

bierzemy ten sam tekst (akurat z gazety koszernej) i interpretujemy, każdy tak jak wskazuje jego własne doświadczenie życiowe. A "co autor miał na myśli"?

autor jest faryzeuszem który potępia "amharec", ten ciemny lud, który nie zna prawa, w szczególności nie zna przenajświętszej konstytucji rzeczypospolitej patologicznej i nie zna korporacyjno-układowej wykładni tegoż przenajświętszego aktu prawnego ("aby było tak jak było").

innymi słowami: autor potępia ten "ciemny lud", który pisowcy "kupili" za "pińcet złotych".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hey, ale ja kompletnie nie o tym czy jest db/źle. Dla mnie taki artykuł nie jest źródłem dla obiektywnego wskazania jak jest w skali makro, jaka jest dynamika rozwoju, czy zachodzi pauperyzacja albo jaka jest skala migracji warstw społecznych. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, CzarnySmok napisał:

Hey, ale ja kompletnie nie o tym czy jest db/źle. Dla mnie taki artykuł nie jest źródłem dla obiektywnego wskazania jak jest w skali makro, jaka jest dynamika rozwoju, czy zachodzi pauperyzacja albo jaka jest skala migracji warstw społecznych. 

bo i nie o tym jest artykuł.

Ten koszerny artykuł to taki odpowiednik rubryki "obserwujemy świat" w gazetce "przebudźcie się" ...

Tak jak "obserwujemy świat" nie służy dokonaniu przeglądu zmian społecznych ani przeglądu zmian technicznych w świecie ale służy temu aby głosiciele utwierdzili się w wierze dopasowując sobie wydarzenia do proroctw strażnicowobiblijnych, tak omawiany artykuł wyjaśnia dlaczego "amharec" nie doceniają Konstytucji RP i dlaczego nie walczą o realizację głównego przesłania tejże Konstytucji RP ("aby było tak jak było").

Głosiciele świadków Jehowy wiedzą, że ludzie na ich terenach osobistych nie są zainteresowani korporacyjno-gazetkową ewangelią nie dlatego że jest ona zbyt infantylna i nie dlatego że korporacja jest obciążona fałszywymi proroctwami, ale dlatego że "szatan zaślepił umysły aby nie zaświeciło im światło ewangelii". Podobnie czytelnik gazety wyborczej (a więc członek "elity") wie, że zwykli ludzie dlatego nie walczą o zakonserwowanie patologii reprezentowanych przez Sąd Najwyższy "dlatego że są ciemni" gdyż "nie zaświeciło im światło ewangelii wg Michnika"...

Tak to działa, najkrócej mówiąc...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, yogiii napisał:

Wszystko zależy od tego jakie ma się wymagania co do własnego szczęścia i jak ten poziom się spełnia.

I ile spośród tego to wynik presji społecznej na określony sposób życia. I ile spośród sposobu życia to stan posiadania napompowany przez korporacje. Z kolei wzrost ekonomiczny nie może trwać wiecznie, pewnego dnia bańka pęknie i powrócimy do bardziej pierwotnego porządku rzeczy.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Jedediah napisał:

I ile spośród tego to wynik presji społecznej na określony sposób życia. I ile spośród sposobu życia to stan posiadania napompowany przez korporacje. Z kolei wzrost ekonomiczny nie może trwać wiecznie, pewnego dnia bańka pęknie i powrócimy do bardziej pierwotnego porządku rzeczy.

No i ile wynika z presji wewnętrznej?  Skoro umysł nie jest przyjacielem człowieka, należy mu się przyjrzeć co też on podpowiada. Może same głupoty. Bo wielki dom, fajny samochód i karnet na spa, to nie to samo co miejsce do mieszkania, pojazd przenoszący nas z miejsca na miejsce i maseczka z ogórków. Ego czuje niedosyt. Jakże często ego pragnie podziwu i pochwały. To taka pijawka wysysajaca czas i życie. Po sześćdziesiątce czasami dochodzi się do tego, że nikogo nie obchodzi twoje życie, jak wyglądasz, w co się ubierasz i ile masz. Iluzja podziwu pryska, gdy zdaje się sobie sprawę, że najdroższy w życiu jest czas, bo kosztuje masę pieniędzy.

Zarabiam żeby mieć czas na wyjazd do lasu... mmm jakie to piękne uczucie, że mnie na to stać.

Przecież las i łąka są darmowe. 

Pieniądze czasami zarabia się po to, aby stracić zdrowie. Jak już mamy pieniądze można je wydać na ratowanie zdrowia.

Jakoś tak to chyba działa...

 

 

 

 

Edytowane przez gruby drab
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Jedediah napisał:

I ile spośród sposobu życia to stan posiadania napompowany przez korporacje. 

Co osobiście uważam za nie tyle potrzebne co konieczne dla zdrowia psychicznego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, gruby drab napisał:

Po sześćdziesiątce czasami dochodzi się do tego, że nikogo nie obchodzi twoje życie, jak wyglądasz, w co się ubierasz i ile masz. Iluzja podziwu pryska, gdy zdaje się sobie sprawę, że najdroższy w życiu jest czas, bo kosztuje masę pieniędzy.

 

Powiedziałbym że nie tyle co czar pryska tylko powoli życie zaczyna nie spełniać już swojej roli. Ja też już powoli jestem stary i niedługo umrę. Ale rzecz w tym że gdybym się przeniósł z tym samym umysłem w dziecko to to dzieciństwo bym zrujnował. Nie, nie byłbym mądrzejszy i nie podjąłbym lepszych decyzji. Stary naleśnik w młodym ciele. Kompletny nonsens.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Jedediah napisał:

I ile spośród tego to wynik presji społecznej na określony sposób życia. 

Yeah, taki magnes do mainstream-owego życia, to już od Twojego charakteru zależy co Cię kusi i co Cię spełnia. Usamodzielnienie w połowie leczy z tego problemu. Ty, wydaje się, masz raczej wyszukany charakter, a tylko wtedy można zrozumieć że siadanie komuś na głowie z własną dupą nikomu nie służy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz