Promowane odpowiedzi

47 minut temu, Kalasznikov napisał:

Kto kogo obraża ?

Pisanie o kociołapstwie jest czymś obrażającym ? ;)

oczywiście że jest obrażające. Jest to określenie pogardliwe. Nawiasem mówiąc kłapiesz jęzorem, a z 99% pewnością nawet nie znasz źródłosłowu tego wyrażenia

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Kalasznikov napisał:

Kociołapstwo albo inaczej żyć na kocią łapę - ) żart. żyć w wolnym związku, bez ślubu 

To za Wikislownikiem, tak więc określenie kociołapstwo to tylko żartobliwe określenie ludzi żyjących bez ślubu czyli podejrzewam tak jak ty .

ten (jak to określiłeś "żart") jest obrzydliwym kłamstwem, sugerującym znak równości między konkubinatem a zdradą i niewiernością i skłonnością do ciągłego zmieniania partnerów.

wiesz jaką "nagrodę" przewidziano dla "wszystkich kłamców"?! Jak nie pamiętasz, to przeczytaj sobie Apokalipsę 21:8

niegodziwe złośliwe kłamstwo o "życiu na kocią łapę" jest to tak samo "żartobliwe" jak nazywanie wszystkich osób narodowości cygańskiej np. "koniokradami".

dla utrwalenia przeczytaj po raz drugi Apokalipsę 21:8

wyobrażasz sobie takie głoszenie "żartobliwe w cygańskiej dzielnicy?

"Dzień dobry, dzisiaj głosimy wszystkim koniokradom z naszego miasteczka o przygotowanym przez Boga Jehowę raju na ziemi" ;)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

czym się różni "kociołapstwo" od ślubu w USC?

a tak "skutkami prawnymi"...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, yoozek napisał:

czym się różni "kociołapstwo" od ślubu w USC?

a tak "skutkami prawnymi"...

równie sensowne co potępianie konkubinatu byłoby wpieranie komuś ciemnoty że zawarcie "notarialnej umowy o przyjaźni" i wpisanie do niej np. kar umownych ze zerwanie przyjaźni spowoduje że przyjaciel stanie się prawdziwym przyjacielem

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Kalasznikov napisał:

Jehowa zakazuje rozpusty i cudzołóstwa. Współżycie dopuszcza tylko w związku małżeńskim a nie w kociołapstwach.

widzę że nadal nie rozumiesz czym jest małżeństwo.

wcale mnie to nie dziwi, gdyż cała religijność świadków Jehowy opiera się na ignorancji. Np. świadkowie Jehowy zarzucają innym ludziom balwochwalstwo nie rozumiejąc czym jest balwochwalstwo. Podobnie jest w omawianym przypadku: zarzucają rozpustę ludziom którzy nie są rozpustnikami.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Kalasznikov napisał:

Jaką tezę mam ci udowodnić?

zacznijmy od zdefiniowania czym jest małżeństwo mężczyzny i kobiety.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, Kalasznikov napisał:

To zacznij

małżeństwo oznacza związek jednego mężczyzny z (nie będącą jego bliską krewną) jedną kobietą zawarty z intencją wspólnego pożycia do końca życia co najmniej jednego z małżonków.

Kałach, czy akceptujesz taką definicję małżeństwa?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Blizna napisał:

 wiedz, że słaby dyskutant z Ciebie.

bardzo delikatnie powiedziane.

Kałasznikow to taka wiejska pleciuga, która wielce umiłowała sobie wszelkie bzdurne stereotypy i która bezmyślnie powtarza wszystkie pseudomądrości powtarzane przez niepiśmiennych i w swoim nieokrzesaniu nawet nie zauważa że w ten sposób (pośrednio) gloryfikuje nauki i praktyki religii rzymskokatolickiej, którą jednocześnie uważa za babilońską i za fałszywą.

przykładowo wcześniej Kałach używał określenia "żyć na kartę rowerową"...

źródłosłów tego wyrażenia oparty jest na błędnym przekonaniu, jakoby zawarcie konkubinatu było związane ze sporządzeniem jakiegoś dokumentu, który ma jednak mniejsza rangę od dokumentu poświadczającego zawarcie sakramentalnego małżeństwa.

wyrażenie to ("żyć na kartę rowerową") nawiązuje do wystawianej w Polsce Ludowej tzw. karty rowerowej. Posiadacz prawa jazdy mógł jeździć nie tylko samochodem ale także na podstawie tego samego prawa jazdy mógł wykazać uprawnienia do jeżdżenia rowerem po mieście natomiast posiadacz karty rowerowej mógł jeździć rowerem ale nie mógł wykazać uprawnień do kierowania samochodem. Wskazuje to wyraźnie że karta rowerowa była dokumentem znacznie niższej rangi niż prawo jazdy.

przekonanie o tym że konkubinat związany jest ze sporządzeniem dokumentu oparte są na ignorancji prawnej.

Owszem, w innych systemach prawnych (np. w niektórych państwach europy zachodniej) kiedyś funkcjonowała możliwość albo zawarcia pełnoprawnego małżeństwa albo zawarcia rejestrowanego konkubinatu jako (mówiąc potocznie) "niepełnowartościowej" alternatywy dla związku małżeńskiego. W państwach tych istniały zarówno konkubinaty heteroseksualne jak i (mniej popularne) konkubinaty homoseksualne. Na marginesie wspomnę że obecnie państwa te udzielają homoseksualistom "normalnych" ślubów cywilnych, a ślub cywilny dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet nazywają "małżeństwem (cywilnym)", ale wcześniej (np. w latach pięćdziesiątych XX wieku) jedyną możliwością jaką mieli homoseksualiści i lesbijki było zawieranie (w niektórych krajach europy zachodniej) rejestrowanych konkubinatów.

W Polsce powojennej nigdy nie było ani praktyki ani nawet teoretycznej możliwości sporządzania wywołujących skutki prawne umów dotyczących wspólnego pożycia dwóch osób które nie są małżeństwem. W Polsce powojennej można było albo zawrzeć cywilny związek małżeński albo ewentualnie nie zawierać żadnej sformalizowanej umowy. Nie było możliwości pośredniej.

Wyrażenie "żyć na kartę rowerową" początkowo odnosiło się wyłącznie do związków homoseksualnych i nawiązywało do eufemizmu łagodzącego pogardliwą nazwy homoseksualisty ("pedał" określany łagodniej jako "część rowerowa").

Początkowo "karta rowerowa" była pogardliwym określeniem sporządzanego za granicą dokumentu o zawarciu rejestrowanego konkubinatu homoseksualnego (umowa konkubinacka sporządzana za granicą przez "części rowerowe" była pogardliwie określana jako "karta rowerowa").

Nie podejrzewam Kałasznikowa o to, aby znał obowiązujące w przedwojennej Polsce prawo dotyczące zawierania małżeństwa. Nie podejrzewam także Kałasznikowa o to, aby wiedział kiedy w Polsce Ludowej prowadzono śluby cywilne ani o to aby wiedział z jak wielką krytyką a nawet agresją ówczesnego Kościoła Katolickiego się one początkowo spotykały.

w każdym razie aż do 1947 roku komuniści (kontynuując przedwojenną praktykę w tym zakresie) honorowali skutki cywilne udzielanych przez kapłanów ślubów kościelnych (przypominało to znaną nam obecnie praktykę ślubu konkordatowego - małżonkowie zawierają jeden ślub w kościele a ksiądz informuje o tym fakcie USC).

w 1947 roku nastąpiła zmiana - od tej pory jedyną uznawaną przez państwo formą ślubu stał się ślub cywilny a na kapłanów nałożono (pod karą dwuletniego więzienia) obowiązek sprawdzania czy małżonkowie zawarli wcześniej ślub cywilny (tuż przed mszą na której będzie zawarty ślub kościelny małżonkowie musieli pójść do zakrystii i tam okazać kapłanowi dowód osobisty z pieczątką potwierdzającą zawarcie ślubu cywilnego).

Oczywiście wiele osób (zwłaszcza tych które chciały robić karierę w Polsce Ludowej) poprzestawało na zawarciu ślubu cywilnego (i w ogóle nie brały ślubu kościelnego) co Kościół Katolicki uważał za (cyt. kardynała Stefana Wyszyńskiego): "bezwstydne trwanie w bezbożnym konkubinacie" i ocenił jako trwanie w grzechu ciężkim zagrożone karą ognia piekielnego.

Proszę zwrócić uwagę że kardynał Stefan Wyszyński wcale się nie przejęzyczył, ale świadomie i z premedytacją nazwał (udzielany przez „bezbożników”) ślub cywilny „bezbożnym konkubinatem”, gdyż chciał podkreślić że jedyny „pełnowartościowy” ślub można otrzymać tylko i wyłącznie w świątyni.

wówczas kapłani tak nie lubianego przez Kałacha „babilońskiego” Kościoła Katolickiego podkreślali że "ślub cywilny" to tak naprawdę "mało znacząca umowa", a prawdziwą wartość ma wyłącznie sakramentalny ślub kościelny.

Wówczas określenie „żyć na kartę rowerową” oznaczało „zawrzeć tylko i wyłącznie ślub cywilny nie zawierając katolickiego ślubu kościelnego”. (dokument z USC był pogardliwie nazywany „kartą rowerową”, aby podkreślić że ma on znacznie mniejszą rangę od wydawanego przez Kościół Katolicki dokumentu poświadczającego zawarcie „prawdziwego” ślubu sakramentalnego).

Ponieważ zdecydowana większość Polaków obydwa śluby zawierała tego samego dnia (najpierw cywilny a po godzinie kościelny) więc z czasem w świadomości społecznej zatarła się granica między pojęciami „ślub kościelny” oraz „ślub cywilny”, gdyż słowo „małżeństwo” dla większości Polaków oznaczało wzięcie obydwu tych ślubów łącznie. Wskutek tego najbardziej nieokrzesana i najbardziej głupia część narodu polskiego zaczęła używać potocznego określenia „żyć na kartę rowerową” w odniesieniu do osób żyjących w niesformalizowanych związkach.

Sumując: używanie (przez osobę która jednocześnie uważa że ślub cywilny jest wystarczający) określenia „żyć na kartę rowerową” w odniesieniu do osób żyjących w niesformalizowanych związkach świadczy o byciu ignorantem i nieukiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Sebastian napisał:

małżeństwo oznacza związek jednego mężczyzny z (nie będącą jego bliską krewną) jedną kobietą zawarty z intencją wspólnego pożycia do końca życia co najmniej jednego z małżonków.

Kałach, czy akceptujesz taką definicję małżeństwa?

Zawarty przed kim ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Sebastian napisał:

zawarty przed Bogiem i przed współmałżonkiem

A jacyś świadkowie tego ślubu są ? Może chociaż jakiś bóbr ? ;)

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Kalasznikov napisał:

A jacyś świadkowie tego ślubu są ? Może chociaż jakiś bóbr ? 

w zupełności wystarczą aniołowie obserwujący ziemski ślub w niebiosach :)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Kalasznikov napisał:

Jezus nie zakładał żadnego kościoła, zebrał wokół siebie tych , którzy dalej będą głosili o Jehowie . Pokaż mi w Biblii jaki to kościół założył Jezus ? Katolicki czy może zielonoświątkowy ?

oczywiście masz rację, Jezus założył korporację działającą wg prawa stanu pensylwania :)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Sebastian
      słyszałem ostatnio nietypową historię dot. czterech osób z organizacji.

      W pewnym zborze były dwie pary nastolatków i obie miały ten sam problem że rodziny nie akceptowały tychże związków uczuciowych.

      Jesteście za młodzi, tratatata, on nawet nie jest sługą pomocniczym tratatata, rozejrzałbyś się lepiej za jakąś mocną duchowo pionierką tratatata, itd. Każdy chyba wie o czym mówię.


      Młodzi postanowili jednak postawić na swoim.  Pikanterii sprawie dodaje okoliczność że cała czwórka to dzieci miejscowych starszych. Jeden starszy miał syna i córkę, drugi córkę trzeci syna. I oni swoim trzem rodzinom wycięli taki numer.

      Młodzi absolutnie nikomu nic nie powiedzieli, a w sąsiednim mieście umówili w urzędzie USC na ten sam dzień dwa śluby cywilne. Małżonkowie pierwszej pary byli świadkami drugiej pary a małżonkowie drugiej pary świadkami pierwszej pary. Nie zaprosili na ten ślub absolutnie nikogo ani nie zorganizowali żadnego wesela. Aby sprawę zakonspirować, cała czwórka wyszła z domów ubrana w dresy, przebrali się dopiero w samochodzie (jadąc do urzędu skręcili w boczną drogę i tam się przebrali). Po uroczystości znowu przebrali się w dresy i nic nie mówiąc nikomu wrócili do domów.

      Tego samego dnia wieczorem obydwa nowo zawarte małżeństwa pierwszy raz spędziły noc razem we wspólnych łóżkach, po czym rano grzecznie poszły na zebranie strażnicy.

      Po strażnicy zebraniu zostali zawołani przez starszyznę do "pokoju zwierzeń" gdzie postawiono im pytania dotyczące "popełnionej przez nich niemoralności płciowej".

      Młodzi zgodnie z prawdą odpowiedzieli że o żadnej niemoralności nie ma mowy gdyż oni są od wczoraj małżeństwami. Starszyzna w szoku, zbiera szczękę z podłogi. Starsi zboru dostali przed oczy obydwa akty zawarcia małżeństwa i z wściekłości obydwa podarli. Młodzi w śmiech "to nic nie da, dokumenty można podrzeć, wyrobimy sobie duplikat, a od wczoraj jesteśmy małżeństwami i nic na to nie poradzicie".

      starszy płacze jak bóbr i pyta z wyrzutem: "Synu jak mogłeś nam to zrobić?!" a syn z ironią w głosie odpowiada "No cóż, proszę pana, mój ojciec nauczył mnie że trzeba przestrzegać prawa Jehowy; jeśli to pana interesuje to odpowiadam że zrobiłem to co zrobiłem kierując się miłością do mojej żony a przede wszystkim kierując się miłością do Jehowy."

      Starszego bardzo zabolało to "proszę pana".

      Na koniec zagadka - zgadnijcie co wykombinowała miejscowa starszyzna aby postawić młodym zarzuty i aby ich jednak upokorzyć.
    • Przez donadams
      Nie wiem czy to tylko moje zdanie, czy też Wy zauważyliście, że w ostatnim czasie jest coraz większy nacisk na pobieranie się w Panu. Co ciekawe, według moich obserwacji dotyczy to nie tylko literatury, która często porusza ten temat, ale wtracenia braci. Pisząc wtrącenia, mam na myśli to, że zarówno mówcy wspominają o tym w punktach nie związanych z tym tematem, jak również głosiciele odpowiadając na różne pytania lubią podkreślać ten temat.
       
      Zastanawiam się, czy to takie dobre posunięcie ze strony zboru. Znam pewne osoby, które podjęły decyzje o tym, żeby pobrać się nie wśród Świadków Jehowy i myślę sobie, że mają przechlapane. Myślę też, że nijak to się ma do tego, że ostatecznie podobno decyzje co do takiego kroku należy pozostawić danej osobie i później należy przejść nad tym do porządku. Wydaje mi się, że rycie mózgu w taki sposób tym wszystkim, którzy krok ten mają za sobą, wyjdzie wszystkim bokiem.
       
      Osoby, o których przed chwilą wspomniałem, mają naprawdę zryte sumienie. Część z nich w zasadzie reaguje tak po każdej wzmiance na zebraniu. Prawda jest taka, że niektórzy głosiciele nie zostawiają na takich ludziach suchej nitki.
       
      Zastanawia mnie też to, dlaczego do tej pory nikt nie wpadł na to, żeby za to nie wykluczać?
       
      Może ktoś z Was ma jakieś przemyślenia w tej materii.
    • Przez falafel
      Jako, że podczas studium Strażnicy robię wszystko byle nie skupiać się na analizowanym artykule rzuciłem okiem na następny artykuł i znalazłem fajnego kwiatka
       
      "Duchowy system obronny stopniowo przestaje reagować, gdy niestosowne pragnienia i rozmowy prowadzą do trzymania się za ręce, pocałunków, czułego dotykania się, namiętnych pieszczot i innych przejawów czułości, na które jest miejsce wyłącznie w obrębie małżeństwa. W końcu tych dwoje ‛daje się pociągnąć i usidlić przynęcie własnego pożądania’. Gdy pożądanie przybierze na sile, „rodzi grzech” — w tym wypadku niemoralność (Jak. 1:14, 15, Komentarz żydowski do Nowego Testamentu). Cóż za tragedia! Można byłoby jej uniknąć, gdyby takie osoby pozwoliły, aby Jehowa umocnił w nich szacunek dla świętości małżeństwa. Ale jak go rozwinąć?"
       
      Strażnica do studium styczeń 2015, artykuł "Niech Jehowa umacnia twoje małżeństwo i go strzeże"
       
      No więc "witki mi opadły". Cóż za tragedia, niemoralność spowodowana trzymaniem się za ręce! Niedługo nie będzie można zobaczyć wybranki przed śłubem.
       
      Zresztą i tak chyba nikt się tego nie trzyma i trzymać nie będzie...
    • Przez falafel
      Dosyć powszechne jest to, że ŚJ zawierają związki małżeńskie po pierwsze po krótki okresie spotykania się, a po drugie w młodym wieku. Co kieruje chęcią zawarcia małżeństwa tak szybko? Jakie są konsekwencje? Przede wszystkim jestem ciakwy opinii osób, które tak szybko zawierały małżeństwa - ich opinii
  • Popularny

  • Kto obchodzi dziś urodziny

    1. lucy
      lucy
      Wiek: 42 lata
  • Wpisy bloga