Sebastian

publiczna "modlitwa różańcowa" na kongresie świadków Jehowy

Promowane odpowiedzi

jak powszechnie wiadomo, świadkowie Jehowy uważają że modlitwa różańcowa nie podoba się Bogu, a nawet powołują się na słowa Biblii wg nich zabraniające powtarzania tych samych słów.

A czym tak naprawdę różnią się ich modlitwy od modlitwy różańcowej? chyba "rozsypanymi koralikami" ;)

Każdy kto chodził na zebrania świadków Jehowy wie, że jest kilka lub kilkanaście zwrotów (no góra dwadzieścia kilka) które mogą pojawić się w modlitwie. No i nie wiadomo w jakiej kolejności się pojawią. Na pewno będzie podziękowanie za pogodę na pewno będzie coś przysparzaniu chwały imieniu Jehowy, na pewno podziękowanie za pokarm duchowy, który oczywiście musi być dookreślony słowem "wyborny", itd. itp.  Może pogoda będzie pierwsza a może pokarm duchowy będzie pierwszy ale obowiązkowo pojawi się jedno i drugie.

Słuchacz nie wie w jakiej kolejności pojawią się poszczególne "koraliki" tegoż "teokratycznego różańca", ale wie że spośród dwudziestu kilku "koralików" kilka lub kilkanaście na pewno pojawi się.

Jeśli ktoś ma wątpliwą przyjemność słuchać takich publicznych modlitw przez wiele miesięcy i wiele lat, to zgodzi się ze mną że są one tak samo nużące i tak samo nudne jak krytykowana u konkurencji modlitwa różańcowa.


 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Sebastian napisał:

Jeśli ktoś ma wątpliwą przyjemność słuchać takich publicznych modlitw przez wiele miesięcy i wiele lat, to zgodzi się ze mną że są one tak samo nużące i tak samo nudne jak krytykowana u konkurencji modlitwa różańcowa.

U mnie w zborze było dwóch takich co mówili modlitwę bardzo długą. Jednego to na pewno Gruby drab zna.Dzieciakom  już się tak nudziło,że co chwilę na cały głos mówili  amen .A oni dalej ciągnęli swoje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Potwierdzam. 

Nie znosiłam takich tasiemcowatych modlitw. Niektórzy uznawali za stosowne opowiedzieć Bogu w modlitwie całe zebranie. Oczywiście oprócz tych obowiązkowych zwrotów. Czasami to było jakby drugie zebranie. Takie streszczenie dla Boga. Na wypadek gdyby się zagapił ni nie śledził zebrania. No ale może być coś na rzeczy, bo Bóg ma wiele spraw do ogarnięcia. Oprócz standardowego zaglądania w serca, śledzenia pogody i nawiewania piasku na budowy sal królestwa, swym przenikliwym boskim okiem podgląda masturbantów i ściągających na klasówkach. Także ten... takie streszczenie zebrania jest git, bo od razu ma wszystko w komplecie z dziękczynieniem i błaganiem.

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Taka sytuacja:

W pewnej parafii ksiądz „podstępnie „ odwrócił" kolejność. Zawsze była najpierw msza a potem tzw. adoracja ( chyba tak to się nazywało). Ponieważ na tejże adoracji była niska frekwencja – mało kto zostawał adorować - to wspomniany ksiądz zrobił wiernym niespodziankę. Przyszli na mszę a tu adoracja. Msza będzie później. No więc moja znajoma stoi ze swoim synem na tejże adoracji i „adoruje”. Chcąc nie chcąc.

A polegało to na tym, że ksiądz mówił

- Serce Jezusa

A wierni

- Zmiłuj się nad nami

-Serce Jezusa

A wierni

- Módl się za nami

-Serce Jezusa

Itd. przez chyba 10 czy 15 min.

Młody mojej znajomej- już wcale nie taki mały- wierci adidasem dziurę w posadzce, wyczynia prze najróżniejsze „rzeźby” z rąk i palców, sprawdza jaką długość własnego palca jest sobie wstanie wsadzić do nosa etc. i w końcu mruczy przez zaciśnięte zęby:

-Serce i serce, serce i serce…Wyrwałbym mu to serce i walną go nim w łeb !!!

  • Haha 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To już małe dzieci czują ,że to wielka ściema.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, normalnieodjazd napisał:

A polegało to na tym, że ksiądz mówił  - Serce Jezusa

A wierni - Zmiłuj się nad nami

-Serce Jezusa

A wierni - Módl się za nami

-Serce Jezusa

Itd. przez chyba 10 czy 15 min.

dokładniej, sama litania wygląda tak jak opisano w linku

oczywiście nie dziwię się zniecierpliwieniu dziecka nie rozumiejącego tej dość abstrakcyjnej modlitwy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Sebastian napisał:

oczywiście nie dziwię się zniecierpliwieniu dziecka nie rozumiejącego tej dość abstrakcyjnej modlitwy.

A dorosły rozumie? Czy klepie  bezmyślnie jak go wytresowano?

Edytowane przez Gremczak

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Gremczak napisał:

A dorosły rozumie? Czy klepie  bezmyślnie jak go wytresowano?

obstawiam że oprócz księdza 0,01% wiernych rozumie nasycony symbolami sens tej modlitwy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
47 minut temu, Sebastian napisał:

obstawiam że oprócz księdza 0,01% wiernych rozumie nasycony symbolami sens tej modlitwy.

Ja jeszcze nie spotkałem takiej osoby aby coś rozumiała z tego.A rozmawiam z bardzo dużo ludźmi.Klepią bez zastanowienia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Sebastian napisał:

obstawiam że oprócz księdza 0,01% wiernych rozumie nasycony symbolami sens tej modlitwy.

niestety... jako katolik  widzę co się dzieje... większość "wiernych" przychodzi do kościoła tylko ze względu na tradycję albo zakodowało od dziecka że w niedzielę nie wypada nie przyjść... i to tyle... zrozumienia ZERO :(

  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, yoozek napisał:

niestety... jako katolik  widzę co się dzieje... większość "wiernych" przychodzi do kościoła tylko ze względu na tradycję albo zakodowało od dziecka że w niedzielę nie wypada nie przyjść... i to tyle... zrozumienia ZERO :(

Co może być przyczyną?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Gremczak napisał:

Co może być przyczyną?

ignorancja... ale także "ospałość kleru"... jak już mają zagwarantowane "lekcje religii" w szkołach to powinni to należycie wykorzystać... 

mnie jako "świadomemu katolikowi" marzy się by katecheza wróciła do "salek katechetycznych"... żeby zdobycie "wiedzy religijnej" wiązało się z jakimś wysiłkiem i ze strony "katechumenów" i ze strony księży... bo w takim tempie za 20 lat kościoły będą wyglądać "jak na zachodzie" a za 50 lat muezin będzie darł japę 5x dziennie 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, yoozek napisał:

ignorancja... ale także "ospałość kleru"... jak już mają zagwarantowane "lekcje religii" w szkołach to powinni to należycie wykorzystać... 

mnie jako "świadomemu katolikowi" marzy się by katecheza wróciła do "salek katechetycznych"... żeby zdobycie "wiedzy religijnej" wiązało się z jakimś wysiłkiem i ze strony "katechumenów" i ze strony księży... bo w takim tempie za 20 lat kościoły będą wyglądać "jak na zachodzie" a za 50 lat muezin będzie darł japę 5x dziennie 

Co byś powiedział na to? Ludzka świadomość wzrosła. Ludzie przestali wierzyć w biblię. Coraz więcej ludzi twierdzi, że religia to coś złego ,zniewala. Jedynie stare babcie w to wierzą. Tak przynajmniej mówi bardzo dużo katolików. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Gremczak napisał:

Co byś powiedział na to? Ludzka świadomość wzrosła. Ludzie przestali wierzyć w biblię. Coraz więcej ludzi twierdzi, że religia to coś złego ,zniewala. Jedynie stare babcie w to wierzą. Tak przynajmniej mówi bardzo dużo katolików. 

akurat "ludzka świadomość" ma tu niewiele do rzeczy... znam wielu ludzi dobrze wykształconych... można powiedzieć że właśnie "świadomych" ( co do zawartości Biblii) , oczytanych, znających inne kultury etc. ... a jednak nadal wierzących...

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 3.07.2017 o 22:50, Sebastian napisał:

jak powszechnie wiadomo, świadkowie Jehowy uważają że modlitwa różańcowa nie podoba się Bogu, a nawet powołują się na słowa Biblii wg nich zabraniające powtarzania tych samych słów.

A czym tak naprawdę różnią się ich modlitwy od modlitwy różańcowej? chyba "rozsypanymi koralikami" ;)

Każdy kto chodził na zebrania świadków Jehowy wie, że jest kilka lub kilkanaście zwrotów (no góra dwadzieścia kilka) które mogą pojawić się w modlitwie. No i nie wiadomo w jakiej kolejności się pojawią. Na pewno będzie podziękowanie za pogodę na pewno będzie coś przysparzaniu chwały imieniu Jehowy, na pewno podziękowanie za pokarm duchowy, który oczywiście musi być dookreślony słowem "wyborny", itd. itp.  Może pogoda będzie pierwsza a może pokarm duchowy będzie pierwszy ale obowiązkowo pojawi się jedno i drugie.

Słuchacz nie wie w jakiej kolejności pojawią się poszczególne "koraliki" tegoż "teokratycznego różańca", ale wie że spośród dwudziestu kilku "koralików" kilka lub kilkanaście na pewno pojawi się.

Jeśli ktoś ma wątpliwą przyjemność słuchać takich publicznych modlitw przez wiele miesięcy i wiele lat, to zgodzi się ze mną że są one tak samo nużące i tak samo nudne jak krytykowana u konkurencji modlitwa różańcowa.


 

samo sendno Seba

u mnie w zborze jest brat który dziękuje ,za to że Jezus złożył życie za nas' nie rozumiem zupełnie bo owszem Bóg go posłał na ziemię ale decyzje o śmierci podioł sam Jezus choć sie wahał       ( mniemam tak po jego modlitwie w ogrodzie Getsemani)

drugi natomiast odmawia modlitę tak szybko, połyka końsówki, czasem jest na bakier z koniugacją, jest to dla niego mega stres i wyścig z czasem. już sie przyzwyczaiłam ale na początku mnie to śmieszyło. powinni go nie dawać szkoda chłopaka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Osobiście mam negatywny stosunek do modlitwy mówionej na głos. Pewno dlatego, że zmuszano mnie do takiej modlitwy. Obecnie nigdy nie modlę się na głos, tylko w duchu, można to nazwać taką trochę medytacją i w ogóle preferuje taki sposób modlitwy, jeśli w ogóle. Bo rzadko mam tak naprawdę potrzebę modlitwy, mało uduchowiona jestem. Jeśli już jednak mam taką potrzebę, to idę do pustego kościoła, może być dowolnego obrządku, jednak chrześcijańskiego (np. nie do meczetu, choć zdarzyło mi się pomodlić w synagodze).

Pytanie do yoozka. Skąd się te litanie w ogóle wzięły, w sensie historycznym. Pytam bo ciekawi mnie to naprawdę. Sama pamiętam takie litanie z dzieciństwa, kiedy zdarzyło mi się pójść na wieczorne nabożeństwo coś w stylu "wieżo z kości słoniowej módl się za nami" . O co tu chodzi? Ma to jakiś religijny sens.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
41 minut temu, Smerfetka napisał:

 

Pytanie do yoozka. Skąd się te litanie w ogóle wzięły, w sensie historycznym. Pytam bo ciekawi mnie to naprawdę. Sama pamiętam takie litanie z dzieciństwa, kiedy zdarzyło mi się pójść na wieczorne nabożeństwo coś w stylu "wieżo z kości słoniowej módl się za nami" . O co tu chodzi? Ma to jakiś religijny sens.

 

no to są "głębokie korzenie chrześcijaństwa... w początkach rozwoju mamy tzw "Ojców Pustyni" eremitów żyjących w odosobnieniu studiujących Pismo i "medytujących"... z tychże medytacji wywiodła się "modlitwa Jezusowa" a także Różaniec... potem przyszła pora na wymawianie "różnych określeń/przydomków/przymiotów" czy to Jezusa czy Maryi które można jakoś połączyć z fragmentami biblijnymi .... potem te modlitwy  przeniknęły do świata laickiego... a że większość ludzi nie umiała czytać (też nie mogła modlić się np. psalmami) stąd też np litanie gdzie osoba potrafiąca czytać odczytywała "wezwanie" a lud odpowiadał krótką formułką "np zmiłuj się nad nami"

większy sens te litanie miały właśnie w czasach gdy znakomita większość ludzi była niepiśmienna... 

  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, yoozek napisał:

no to są "głębokie korzenie chrześcijaństwa... w początkach rozwoju mamy tzw "Ojców Pustyni" eremitów żyjących w odosobnieniu studiujących Pismo i "medytujących"... z tychże medytacji wywiodła się "modlitwa Jezusowa" a także Różaniec... potem przyszła pora na wymawianie "różnych określeń/przydomków/przymiotów" czy to Jezusa czy Maryi które można jakoś połączyć z fragmentami biblijnymi .... potem te modlitwy  przeniknęły do świata laickiego... a że większość ludzi nie umiała czytać (też nie mogła modlić się np. psalmami) stąd też np litanie gdzie osoba potrafiąca czytać odczytywała "wezwanie" a lud odpowiadał krótką formułką "np zmiłuj się nad nami"

większy sens te litanie miały właśnie w czasach gdy znakomita większość ludzi była niepiśmienna... 

Medytacja z kolei przyszła z dalekiego wschodu od Pana Buddy. A wraz z nią historie o uczniach, kobiecie przy studni, kuszeniu, przypowieści o bogaczu itd. Mantra jest sposobem na uzyskanie odmiennego stanu świadomości, no i świadkom Jehowy też to wychodzi znakomicie. 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, gruby drab napisał:

Medytacja z kolei przyszła z dalekiego wschodu od Pana Buddy. A wraz z nią historie o uczniach, kobiecie przy studni, kuszeniu, przypowieści o bogaczu itd. Mantra jest sposobem na uzyskanie odmiennego stanu świadomości, no i świadkom Jehowy też to wychodzi znakomicie. 

 

tyle że medytacja chrześcijańska oraz "mantra" typu Różaniec ma inne zastosowanie niż w buddyzmie czy hinduizmie

w chrześcijańskich tradycjach unika się   szukania wizji czy jakichś "ekspresyjnych doznań"... 

medytacja ma być "rozważaniem" na tematy ewangeliczne natomiast różaniec czy modlitwa Jezusowa mają "uspokajać" 

co do samego pana Buddy... 

jak podaje wiki

"Jednakże najlepsze nawet luksusy i największe atrakcje nie mogły zabić w młodym, zdrowym królewiczu chęci poznania świata."

znudzony życiem pałacowym książę... bez widoków na objęcie tronu... postanowił się rozerwać... w czasie swojego życia kilka razy "zmieniał zdanie " odnośnie swojej religii a opisy jego medytacji przypominają "kontakty demoniczne" znane z różnych "egzorcystycznych opowieści" mało w nich "spokoju"

 

Edytowane przez yoozek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 7/7/2017 o 06:45, yoozek napisał:

akurat "ludzka świadomość" ma tu niewiele do rzeczy... znam wielu ludzi dobrze wykształconych... można powiedzieć że właśnie "świadomych" ( co do zawartości Biblii) , oczytanych, znających inne kultury etc. ... a jednak nadal wierzących...

 

 

kwestia charakteru

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Skąd się wzięła medytacja żydowska w judeo-chrześcijaństwie pisze w książce "Medytacja żydowska" Aarona Kaplona.

Co do różnic pomiędzy medytacją Wschodu a medytacją chrześcijańską to ciekawe są badania neurologiczne opisane przez ateistycznego (nie wiem czy facet dalej jest ateistą) neuroteologa Andrew Newberga w książce "How God Changes Your Brain". Newberg pisze, że 10 procent osób, które medytowały według wzorców Wschodu doświadczyły czegoś, co można by w tradycyjny sposób nazwać opętaniem. Jakie było na to lekarstwo? Takie, które mnie osobiście zaskoczyło i pozwoliło jeszcze raz zastanowić się nad bardzo ważnymi dla mnie kwestiami. Mianowicie "opętanie" przechodziło u tych osób, gdy zalecono im medytację chrześcijańską zamiast medytacji Wschodu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, yoozek napisał:

(...) 

co do samego pana Buddy... 

jak podaje wiki

"Jednakże najlepsze nawet luksusy i największe atrakcje nie mogły zabić w młodym, zdrowym królewiczu chęci poznania świata."

znudzony życiem pałacowym książę... bez widoków na objęcie tronu... postanowił się rozerwać... w czasie swojego życia kilka razy "zmieniał zdanie " odnośnie swojej religii a opisy jego medytacji przypominają "kontakty demoniczne" znane z różnych "egzorcystycznych opowieści" mało w nich "spokoju"

 

Naprawdę wikipedia opisuje medytacje Buddy jako działania przypominające „kontakty demoniczne”?  

Mógłbyś wkleić linka?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, normalnieodjazd napisał:

Naprawdę wikipedia opisuje medytacje Buddy jako działania przypominające „kontakty demoniczne”?  

Mógłbyś wkleić linka?

cytat w wiki znajduje się w cudzysłowie...

dalsza część wypowiedzi to moja opinia...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, yoozek napisał:

tyle że medytacja chrześcijańska oraz "mantra" typu Różaniec ma inne zastosowanie niż w buddyzmie czy hinduizmie

w chrześcijańskich tradycjach unika się   szukania wizji czy jakichś "ekspresyjnych doznań"... (...)

 

 

No chyba że się jest np. św. Faustyną lub innym mistykiem chrześcijańskim. 

 

Odnośnie unikania  i/lub szukania wizji to medytacja ignacjańska jest zaprzeczeniem tego o czym piszesz. Natomiast  medytacja chrześcijańska jest w sensie praktycznym identyczna z metodami Buddy. Jest to dążenie do osiągnięcia stanu bez myśli ( co jest niewątpliwie odmiennym od codziennego stanem świadomości). Różnicą jest kierunek, w którym podmiot upatruje spełnienia.

Zresztą tradycję współczesnej medytacji chrześcijańskiej odnowił w XX w. angielski benedyktyn Jon  Main opierając się na naukach Satyananda Saraswati i XVI wiecznych, chrześcijańskich traktatach kontemplacyjnych.

Mnie się dużo bardziej podoba taki dialog między-poglądowy i influencja doświadczeń niż oskarżanie się o "kontakt z demonami". 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Jacek
      Jednym z podstawowych cech religii teistycznych jest wiara w to, że ludzie mogą porozumiewać się z Bogiem lub też innymi istotami.
      Modlitwy te na ogół przyjmują formę monologu wypowiadanego na głos lub w myślach.
      Znane też są przypadki modlitw w formie pisanej.
      Przykładami takich modlitw mogą być listy pisane przez dzieci do wymyślonej przez rodziców postaci tak zwanego Świętego Mikołaja.
      Osoba wypowiadająca modlitwę zazwyczaj wierzy (zakłada hipotetycznie), że modlitwa jest wysłuchiwana przez Boga, człowieka, jakiś przedmiot itp.
      Ludzie mogą modlić się do Boga o różne rzeczy.
      Proszę zapoznajmy się z fragmentem modlitwy - pieśni, szanownego pana Dawida, króla Izraelskiego:
       
      Psalm 58:3-8 (...)Niegodziwcy już od wyjścia z łona są zwyrodnialcami; już od wyjścia z brzucha się błąkają; mówią kłamstwa.   Jad ich niczym jad węża, głuchego jak kobra, która zatyka swe ucho,  która nie będzie słuchać głosu zaklinaczy, chociaż ktoś mądry wiąże zaklęciami.   Boże, wybij zęby w ich ustach. Jehowo, połam szczęki młodych grzywiastych lwów.   Niech się rozpłyną jak w wodach, które odpływają; niech napnie łuk dla swych strzał, gdy runą.   Taki chodzi jak ślimak, który się rozpływa; Tacy nie zobaczą słońca — niczym poroniony płód kobiety.   Chrześcijanie modlą się też do szanownego pana Jezusa:   Jezu mój, przez owe cierpienia, jakie odczuwałeś, gdy przebijano Ci ręce i nogi, proszę Cię, byś przybił do nóg swoich mą wolę, abym tego tylko pragnął, czego Ty sobie życzysz.    Kolejnym przykładem modlitwy może być modlitwa do części ciała szanownego pana Jezusa, na przykład do jego serca:   Serce Jezusa, włócznią przebite, zmiłuj się nad nami.   Kolejnym rodzajem modlitwy jest modlitwa do krzyża:   Święty Krzyżu Jezusa Chrystusa- ulituj się nade mną. Święty Krzyżu Jezusa Chrystusa- bądź moją nadzieją. Święty Krzyżu Jezusa Chrystusa- miej litość nad nami. Święty Krzyżu Jezusa Chrystusa- odwróć ode mnie wszelką broń ostrą. Święty Krzyżu Jezusa Chrystusa- wklej we mnie wszelkie dobro. Święty Krzyżu Jezusa Chrystusa- odwróć ode mnie wszelkie zło.   Osobliwą modlitwą jest modlitwa do gwoździa:   "Relikwia Gwoździa Pańskiego cieszy się w Krakowie bardzo dużym kultem. Od blisko sześciu wieków wierni przychodzą, by ją uczcić, pomodlić się i ucałować relikwiarz - powiedział proboszcz parafii archikatedralnej ks. prałat Zdzisław Sochacki.   Chrześcijanie modlą się też do mamy szanownego pana Jezusa:   Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko, naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać,   Chrześcijanie modlą się też do różnych zmarłych osób.  Zarówno do zmarłych mężczyzn, na przykład do szanownego pana Pio:   Święty Ojcze Pio, miłośniku Krzyża Chrystusowego, módl się za nami! Święty Ojcze Pio, z miłością noszący Rany Jezusa, wydzielające zapach fiołków, módl się za nami!   Jak i do zmarłych kobiet:   O potężna i sławna Święta Rito, oto u twoich stóp nędzna dusza potrzebująca pomocy, zwraca się do ciebie z nadzieją, że zostanie wysłuchana.    
      Modlą się też do tak zwanych aniołów:
       
      Święty Gabrielu Archaniele, który byłeś zawsze zwiastunem dobrej nowiny, dopomagaj nam do spokojnego przyjmowania wszelkich wieści.  Byśmy nigdy nie ulegali panice,  a zawsze umieli zaufać Bogu, którego łaską jesteśmy umocnieni.  
      Jest jeszcze jeden szczególnie osobliwy rodzaj modlitwy - tak zwana modlitwa w Duchu Świętym - modlitwa, w której osoba w religijnej ekstazie modli się w nieznanym sobie języku.
      Nazwałem tę modlitwę szczególnie osobliwą, dlatego że osoba ją wymawiająca nie rozumie dźwięków, które z siebie wydaje.
      Może ona wierzyć w to, że dźwięki jakie wydaje są jakimś nieznanym językiem, ale jaka jest prawda nie wie.
      Wiara nie jest wiedzą.
      Człowiek też może wydawać z siebie dźwięki przy opróżnianiu się lub po spożyciu tak zwanych pokarmów wiatropędnych, podczas tak zwanego pierdzenia.
      Pomimo, że dźwięki te mogą być słyszalne dla osób postronnych, nie oznacza wcale, że są językiem, a tym bardziej modlitwą.
      Nie wyklucza to jednak takiej możliwości, że człowiek utalentowany w tym kierunku może w ten sposób przekazywać jakieś informacje - w takim przypadku i pierdzenie może być językiem.
       

       
      Przypomniało mi się, że kiedy byłem mały chrześcijańskie dzieci dla zabawy namawiały młodszych od siebie chrześcijan dopiero uczących się mówić do powiedzenia jakiegoś brzydkiego słowa - tak zwanego przekleństwa.
      Nieświadome tego co mówi dziecko powtarzało ku swojej jak i innych chrześcijan uciesze.
      Dziecko się cieszyło, dlatego, że było w centrum uwagii, inni starsi chrześcijanie dlaczego się cieszyli tego nie wiem.
      Mnie tego typu chrześcijańskie zabawy nie bawiły.
       
      Przykład ten jest jednak pouczający bo uświadamia nam, że osoba, która jeżeli nawet wypowiada słowa podsunięte jej przez jakieś istoty, które potrafią to robić, wcale nie musi się modlić.
      Może ona mówić jakieś przekleństwa lub paskudne obleśne treści ku radości istot, które ją do tego podpuściły.
       
      Z powyższych przykładów różnych modlitw możemy wyciągnąć wniosek, że modlić się można do Boga, do postaci z książek religijnych, do przedmiotów, do ludzi zmarłych, czyli to do kogo człowiek się może modlić zależy tylko i wyłącznie od ludzkiej wyobraźni.
      Podobnie jest z treścią modlitw.
      Myślę, że warto się zastanowić, czy wszystkie te modlitwy są właściwe.
      Czy jako ludzie możemy modlić się do kogokolwiek i ocokolwiek.
      W biblii znajdziemy zachętę do tego by nie ustawać w modlitwie, ale też byśmy byli przy tym trzeźwego umysłu oraz bardzo czujni co do modlitw:
       
      Kolosan 4:2  (...)Nie ustawajcie w modlitwie, pozostając w niej czujni (...) 1 Piotra 4:7  (...)Bądźcie zatem trzeźwego umysłu oraz bardzo czujni co do modlitw.  
      Myślę, że to bardzo cenna uwaga i jest bardzo ważne do kogo i o co się modlimy.
      Jeżeli będziemy się modlili do gwoździa, to Bóg biblii, Bóg o imieniu Kanna (Zazdrosny, Zawistny) może poczuć się zazdrosny o gwoździa:
       
      Wyjścia 34:12-14  (...)Strzeż się, byś nie zawarł przymierza z mieszkańcami ziemi, do której idziesz, żeby czasem nie okazało się ono sidłem pośród ciebie. Ale ich ołtarze macie zburzyć, a ich święte słupy macie potrzaskać oraz ich święte pale macie pościnać. Bo nie wolno ci padać na twarz przed innym bogiem, gdyż Jehowa, który ma na imię Zazdrosny, jest Bogiem zazdrosnym(...)   Kwestię zazdrości w życiu chrześcijan omówiłem już tu:   https://watchtower-forum.pl/topic/6394-zazdro%C5%9B%C4%87-chrze%C5%9Bcija%C5%84ska-czu-nie-zaprowadzi-ona-chrze%C5%9Bcijan-do-piek%C5%82a/   i tu:   https://watchtower-forum.pl/topic/1483-czy-jehowa-i-jezus-zazdroszczac-grzesza-i-nie-odziedzicza-krolestwa-bozego/?hl=zazdroszcz%C4%85c   Osoby zainteresowane zgubną rolą zazdrości w życiu chrześcijan serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.   My powróćmy tymczasem do kwestii modlitwy. Według chrześcijańskiego kościoła Spasowców jedynym obowiązkiem kościelnym jest modlitwa do szanownego pana Jezusa. Jest to jedyny akt religiny, który może chrześcijanom zapewnić wybawienie. Nasuwa się jednak pytanie, czy Ojciec szanownego pana Jezusa nie będzie zazdrosny o modlitwy do swego Syna. Temat ten już został poruszony i znajduje się tutaj:   https://watchtower-forum.pl/topic/5140-czy-ludzie-powinni-modli%C4%87-si%C4%99-do-pana-jezusa/?hl=%2Bmodlitwa+%2Bjezusa
       
      Osoby zainteresowane tym tematem serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.
       
      Widzimy, że to do kogo się modlimy jest bardzo ważne.
      Według biblii i innych religijnych ksiąg wszechświat pełen jest zarówno Dobrych jak i Złych potężnych istot.
      Jeżeli będziemy modlić się do tych Złych możemy się spodziewać tego, że jeżeli nawet się będziemy modlili o coś dobrego, możemy otrzymać zło.
      Jeżeli zaś będziemy się modlić do Dobrych istot, to istnieje możliwość, że jeżeli się będziemy się modlili o coś złego, to one przez szacunek do naszej wolej woli mogą nas tym złem obdarować.
      Możemy z tego wyciągnąć wniosek, że nie ważne jest tylko to do kogo, ale i o co i jak się modlimy.
       
      Proszę przypomnijmy sobie radę szanownego pana Jezusa dotyczącą modlitwy:
       
      Mateusza 6:5-8 (...)„Również gdy się modlicie, nie macie być jak obłudnicy; oni bowiem lubią się modlić, stojąc w synagogach i na rogach szerokich ulic, aby ich ludzie widzieli. Zaprawdę wam mówię: W pełni odbierają swą nagrodę. Ty jednak, gdy się modlisz, wejdź do swego pokoju i zamknąwszy drzwi, módl się do twego Ojca, który jest w ukryciu; wtedy Ojciec twój, który się przygląda w ukryciu, odpłaci tobie. A modląc się, nie powtarzajcie wciąż tego samego jak ludzie z narodów, gdyż oni mniemają, że zostaną wysłuchani dzięki używaniu wielu słów. Toteż nie upodabniajcie się do nich, gdyż Bóg, wasz Ojciec, wie, czego potrzebujecie, zanim go w ogóle poprosicie.   W oparciu o tę radę w wczesnochrześcijańskim kościele Cybenaitów nauczali, że w życiu chrześcijanina modlitwa jest zbędna. Uważali, że skoro Bóg wie czego człowiek potrzebuje zanim się poprosi, to lepiej jest zaufać Bogu i zdać się na niego, by w ten sposób uniknąć próśb o to co może być dla człowieka szkodliwe. Myślę, że koncepcja ta jest słuszna, ale tylko w przypadku gdy mamy pewność, że Bóg, do którego się nie modlimy, któremu się oddaliśmy,  jest bardzo dobrym - najlepszym Bogiem i najlepiej wie co dla człowieka jest najlepsze i do tego ma możliwości i chęci pomóc człowiekowi. Tymczasem co do Boga biblii możemy mieć wątpliwości, czy takim Bogiem jest. Nie możemy przecież wykluczyć możliwości, że Bóg biblii, Kanna (Zazdrosny, Zawistny) oraz jego Syn, szanowny pan Jezus będący jego obrazem - to Źli Bogowie. Temat ten poruszyłem tutaj:   https://watchtower-forum.pl/topic/1477-czy-jezus-to-abaddon-i-czy-jehowa-to-demon/   Osoby zainteresowane tym tematem serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.   My tymczasem powróćmy do kwestii modlitwy. Myślę, że idea rezygnacji z modlitwy połączona z całkowitym poddaniem się woli Bożej została omówiona. Przejdźmy teraz do kwestii złych modlitw. Modlitw, których wysłuchanie może być dla nas szkodliwe.   Szanowny pan Jezus podał ludziom przykład o co się powinni modlić. Proszę przeanalizujmy jeden ale bardzo istotny element tej modlitwy:   Mateusza 6:9, 10  (...)„Macie więc modlić się w ten sposób: „‚Nasz Ojcze w niebiosach, niech będzie uświęcone twoje imię. Niech przyjdzie twoje królestwo. Niech się dzieje twoja wola, jak w niebie, tak i na ziemi.(...)   Modlitwa ta skupia się na tym, by na ziemi zapanowało królestwo Boże i by wola Boga działa się tak w niebie jak i na ziemi. Mało kto jednak pamięta, że Królestwo Boże już na ziemi istniało, Bóg nim rządził według swojej woli, a życie w tym królestwie było nieustannym pasmem okrutnych wojen. Okresy pokoju pojawiały się tylko po to by kobiety mogły urodzić nowych żołnierzy dla armii Boga. Historię powstania tego królestwa i tego jak się w nim żyło opisałem tutaj:   https://watchtower-forum.pl/topic/6253-kr%C3%B3lestwo-bo%C5%BCe-na-ziemi-%E2%80%93-krwawa-historia-w-dziejach-izraela/   Osoby zainteresowane Królestwem Bożym serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.   My tymczasem powróćmy myślami do kwestii modlitwy. Poznaliśmy już przykład modlitwy zgodnej z wolą Boga. Możemy modlić się o coś przeciwnego, o coś niezgodnego z wolą Boga. Przykładem takiej modlitwy, może być modlitwa szanownego pana Jezusa. Proszę przypomnijmy ją sobie:   Mateusza 26:39,42,44 
      A odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz, modląc się i mówiąc: `Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech ten kielich oddali się ode mnie. Jednakże nie jak ja chcę, ale jak ty chcesz'. (...)
      Znowu, po raz drugi, odszedł i modlił się, mówiąc: `Ojcze mój, jeśli nie jest możliwe, żeby się oddalił, lecz mam go wypić, niech się stanie twoja wola'(...)
      Zostawiwszy ich więc, znowu odszedł i modlił się po raz trzeci, wypowiadając jeszcze raz to samo słowo.    Kwestia możliwych skutków tej modlitwy została omówiona tutaj:   https://watchtower-forum.pl/topic/1478-jezus-chrystus-czy-w-obliczu-proby-nie-zaparl-sie-swoich-nauk/?hl=%20jezus%20%20zapar%C5%82   A innej woli, różnej od woli Boga Ojca została omówiona tutaj:   https://watchtower-forum.pl/topic/5061-czy-pan-jezus-mia%C5%82-woln%C4%85-wol%C4%99-r%C3%B3%C5%BCn%C4%85-od-woli-pana-boga-ojca/   Osoby zainteresowane tymi tematami serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.   My tymczasem powróćmy myślami do kwestii modlitw. Mogą być one zgodne z wolą Boga, lub przeciwne jego woli. Niezależnie od tego jakie one są mogą one być dla nas dobre lub szkodliwe, a ich wysłuchanie zależy tylko od decyzji Boga. Nasuwa się pytanie, czy istnieje jakiś sposób by nasze modlitwy były dobre? Wśród chrześcijan rozwinęła się koncepcja biernej modlitwy związanej z podporządkowaniem się duchowi Bożemu, który podpowiada człowiekowi o co powinien się modlić.   Rzymian 8:26 Podobnie i duch przychodzi z pomocą naszej słabości; bo tego, o co powinniśmy się modlić, jak trzeba, nie wiemy, lecz sam duch ujmuje się za nami nie wypowiedzianymi westchnieniami.   Być może przykładem takiej postawy była postawa szanownego pana Dawida, o który napisano w biblii:   2 Samuela 23:1, 2 A oto ostatnie słowa Dawida: „Wypowiedź Dawida, syna Jessego, i wypowiedź krzepkiego męża wyniesionego wysoko, pomazańca Boga Jakubowego i miłego z pieśni izraelskich.   Mówił przeze mnie duch Jehowy i Jego słowo było na moim języku.   A przykładem takiej modlitwy, w której przewodnią rolę przejmuje duch może być zacytowana już wcześniej modlitwa złorzeczna:   Psalm 58:3-8  (...)Niegodziwcy już od wyjścia z łona są zwyrodnialcami; już od wyjścia z brzucha się błąkają; mówią kłamstwa.   Jad ich niczym jad węża, głuchego jak kobra, która zatyka swe ucho,  która nie będzie słuchać głosu zaklinaczy, chociaż ktoś mądry wiąże zaklęciami.   Boże, wybij zęby w ich ustach.  Jehowo, połam szczęki młodych grzywiastych lwów.   Niech się rozpłyną jak w wodach, które odpływają; niech napnie łuk dla swych strzał, gdy runą.   Taki chodzi jak ślimak, który się rozpływa;  Tacy nie zobaczą słońca — niczym poroniony płód kobiety.   Modlitwa ta mogła być wzorem dla pradawnych Izraelitów i kiedy ją czytali lub też śpiewali, odprawiali modlitwę do Boga, ale dla chrześcijan może ona być zgubna. Chrześcijanie, którzy grzeszą nie tylko czynem, ale również słowem i myślą mają obowiązek kochać nieprzyjaciół i modlić się za nich:   Mateusza 5:43, 44 „Słyszeliście, że powiedziano: ‚Masz miłować swego bliźniego i nienawidzić swego nieprzyjaciela’. Ja jednak wam mówię: Miłujcie swych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują,   Możemy wyciągnąć z tego wniosek, że modlitwa szanownego pana Jezusa jest dla chrześcijan wzorem jak nie powinni się modlić.
      Warto tu dodać, że podobne pułapki mogą czekać na chrześcijan, którzu zaufali duchowi i pozwolili mu by kierował ich modlitwami, co na chrześcijan, którzy zaniechali modlitw, oddając swoje życie Bogu.
      Jeżeli bowiem Bóg i jego Syn mogą należeć do Złych istot, podonie może być z duchem od nich zależnym.
       
      Myślę, że dotychczasowe nasze rozważania pomogły nam zrozumieć, że chociaż modlić się każdy może, jeden możę robić to lepiej drugi gorzej, to bardzo wiele zależy do kogo i o co się modlimy.
      Kolejną kwestią jest to czy każda modlitwa jest wysłuchiwana przez Boga.
      Czy mogą być modlitwy, których Bóg nie wysłuchuje.
       
      Myślę, że dobrym przykładem niewysłuchanych modlitw, jest zbiorowa modlitwa jaka odbyła się w Asyżu 12 dnia, 12 miesiąca, - 8 roku ery Yumi.
      Głównym gospodarzem tej modlitwy był szanowny pan Jan Paweł 2.
      Reprezentanci różnych religii z całego świata zebrali się, by wspólnie zanosić modlitwy o pokój. Oprócz wspólnych modlitw padło też wiele deklaracji:   „Nigdy więcej nienawiści! Nigdy więcej wojny! Nigdy więcej terroryzmu! Niech każda religia w imię Boga obdarzy ziemię sprawiedliwością i pokojem, przebaczeniem i życiem, miłością!” (Jan Paweł 2). „W tej historycznej chwili ludzkość powinna zobaczyć gesty pokoju i usłyszeć słowa nadziei” (kardynał François Xavier Nguyên Van Thuân). Bóg „nie jest Bogiem wojny i konfliktów, lecz Bogiem pokoju” (patriarcha ekumeniczny Konstantynopola Bartłomiej I). „Różnice religijne nie powinny prowadzić do ignorowania ani, co gorsza, nienawidzenia tych, którzy są inni” (dr Setri Nyomi, Światowy Alians Kościołów Reformowanych). „Sprawiedliwość i miłość braterska to dwa nieodzowne filary prawdziwego pokoju wśród ludzi” (wódz Amadou Gasseto, reprezentant tradycyjnych religii afrykańskich). „Tylko pokój jest święty, nigdy wojna!” (Andrea Riccardi, Kościół katolicki). Zobowiązujemy się wychowywać ludzi we wzajemnym szacunku i uznaniu” (Bhai Sahibji Mohinder Singh, przedstawiciel sikhów). „Pokój bez sprawiedliwości nie jest prawdziwym pokojem” (Trimithus Vasilios, biskup prawosławny)...   Czy modlitwy te zostały wysłuchane? Dobrze wiemy, że nie. Na świecie nieustannie przybywa ognisk zapalnych. Według danych statystycznych tylko w trzech państwach zaatakowanych przez USA zginęło ponad milion osób:   "W ciągu 12 lat działań bojowych Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie zabito tam 1 milion 300 tysięcy osób. To liczba ofiar tylko z trzech państw – Iraku, Afganistanu i Pakistanu – głosi raport międzynarodowej organizacji Physicians For Social Responsibility."   Proszę zwróćmy szczególną uwagę na słowa szanownego pana Bartłomieja 1:   Bóg „nie jest Bogiem wojny i konfliktów, lecz Bogiem pokoju”   Zastanawia mnie kwestia, czy ten pan nie zna Boga biblii, czy też tylko zwodził on wraz z wszystkimi chrześcijanami (którzy byli gospodarzami stanowiącymi większość tej inicjatywy modlitewnej), wyznawców innych religii. Przecież Bóg biblii to wojownik:   Wyjścia 15:3  Jehowa jest wojownikiem. Jehowa to jego imię. Psalm 24:8  „Któż jest tym chwalebnym Królem?” „Jehowa, silny i potężny, Jehowa, potężny w boju”. Izajasza 42:13 Jehowa wyruszy jak mocarz. Rozbudzi gorliwość jak wojownik. Zakrzyknie, wzniesie okrzyk wojenny; okaże się potężniejszy od swych nieprzyjaciół.   Kwestię roli wojny w życiu Boga biblii omówiłem tutaj:   https://watchtower-forum.pl/topic/6492-b%C3%B3g-bibli-koranu-b%C3%B3g-wojny/   Kwestię zwodniczej działalności chrześcijan omówiłem tutaj:   https://watchtower-forum.pl/topic/6485-szanowny-pan-jezus-i-przypowie%C5%9Bci-ukryta-prawda/   https://watchtower-forum.pl/topic/5333-czy-pan-jezus-zwi%C3%B3d%C5%82-ludzi-po-to-by-zatraci%C4%87-ich-w-piekle/   Osoby zainteresowane zwodniczą misją chrześcijaństwa serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.   My tymczasem powróćmy do naszych rozmyślań dotyczących modlitw. Stwierdziliśmy już, że bardzo ważne może być to do kogo się modlimy i o co. Możemy się na przykład modlić do Boga wojny o pokój, ale możemy tym mu się narazić i zamiast pokoju, może on na nas zesłać wojnę. Jeżeli jesteśmy zwolennikami pokoju, to Bóg wojny jeżeli zechce nas pozyskać do swoich celów, może przeobrażać się w zwolennika pokoju. Wmawiać nam, że to co robi, robi dla naszego dobra, byśmy mogli zamieszkać w pokoju, ale podstępnie będzie chciał nas uwikłać w wojnę.   Myślę, że dobrym zakończeniem naszych rozważań a zarazem zachętą do dalszej dyskusji będzie rada zanotowana w biblii, która ostrzega nas przed brakiem doświadczenia i rozumu:   Przysłów 1:22-33  (...)„Jak długo wy, niedoświadczeni, będziecie miłować brak doświadczenia, a wy, szydercy, jak długo będziecie pragnąć dla siebie tego, co jest jawnym szyderstwem, a wy, nierozumni, jak długo będziecie nienawidzić poznania? Zawróćcie na moje upomnienie. Wtedy sprawię, że tryśnie ku wam mój duch; dam wam poznać moje słowa. Ponieważ zawołałam, lecz wy się wzbraniacie, wyciągnęłam rękę, lecz nikt nie zwraca uwagi i lekceważycie wszelką moją radę, i nie przyjęliście mego upomnienia, więc i ja będę się śmiać z waszego nieszczęścia, będę drwić, gdy przyjdzie wasza trwoga, gdy wasza trwoga przyjdzie niczym burza, a wasze nieszczęście nadciągnie jak wicher, gdy spadnie na was udręka i niedola. Wtedy będą mnie wzywać, lecz ja nie odpowiem; będą mnie szukać, lecz mnie nie znajdą, gdyż nienawidzili poznania i nie wybrali bojaźni przed Jehową. Nie usłuchali mojej rady; wzgardzili wszelkim moim upomnieniem. Dlatego będą spożywać owoc swej drogi i nasycą się własnymi radami. Bo niedoświadczonych zabije ich odszczepieństwo, a nierozumnych zniszczy ich niefrasobliwość. Kto zaś mnie słucha, będzie mieszkał bezpiecznie i nie będzie go trapił strach przed nieszczęściem”.   Jeżeli macie na to ochotę, to proszę napiszcie co o tym wszystkim myślicie? Jaką rolę modlitwa odgrywa w waszym życiu? Do kogo i o co się modlicie    
    • Przez agent terenowy
      Każdy z nas ma sąsiada. Pewnie któryś z sąsiadów ma dzieci.
      Ale przejdę do sedna.
      Wyobraź sobie, że synek sąsiada puka ci do drzwi i mowi: Tato, kup mi czekoladę.
      A ty na to(niech zgadne): A co ja cię w dowodzie mam? Wracaj do swojego taty i d... mi nie zawracaj.
      A teraz wyobraź sobie, że miliony ludzi woła do kogoś: Tato, mimo że nie uważają sie za jego dzieci.
      Miliony wołają: Ojcze, Ojcze Jehowo, mimo że nie uważają się za jego dzieci. Że dzieci Boga to tylko kilka tysięcy ludzi, a reszta to "okruchy spod stołu, jak te pieski"(takie porownanie słyszałem na zebraniu).
      Jak to jest, że ktoś kto nie jest dzieckiem Bożym woła Boga: Ojcze?
      Jak to jest, że modlitwy na zebraniach zanosi się "za pośrednictwem Jezusa", skoro nie jest on pośrednikiem dla większości świadków?
      Jako że: "jest pośrednikiem tylko dla pomazańców"(strażnica rok CI - 1980, nr 2, str. 24)?
      Czy ktoś nie będący dzieckiem Bożym, a wołającym go: Ojcze, nie zachowuje się jak dziecko, które mówi do sąsiada: tato?
      Nie wspominając o tym, że są dwa rodzaje dzieci: Boże, i dzieci Sąsiada(wiadomo kogo)...
      A ty, czyim dzieckiem jesteś?
    • Przez Jacek
      Jednym z zakazów zawartych w prawie danym przez pana Boga izraelitom był zakaz kontaktu z umarłymi, który bywa nazywany spirytyzmem.
      W publikacji Świadków Jehowy można przeczytać:
       
      SPIRYTYZM Doktryna, której podstawą jest wiara w to, że duchy zmarłych ludzi dalej żyją po śmierci ciała i że mogą się kontaktować z żywymi, zwłaszcza za pośrednictwem medium — osoby szczególnie podatnej na ich wpływ; jedna z form okultyzmu.   Proszę przypomnijmy sobie to prawo:   Powtórzonego Prawa 18:9-13 „(...)„Gdy wejdziesz do ziemi, którą ci daje Jehowa, twój Bóg, nie wolno ci uczyć się postępowania według obrzydliwości tych narodów. Niech się nie znajdzie u ciebie nikt, kto swego syna lub swą córkę przeprowadza przez ogień, nikt, kto wróży, kto uprawia magię, ani nikt, kto wypatruje znaków wróżebnych, ani czarnoksiężnik, ani ten, kto zaklina drugich, ani nikt, kto zasięga rady u medium spirytystycznego, ani trudniący się przepowiadaniem wydarzeń, ani nikt, kto się wypytuje umarłego. Bo każdy, kto to czyni, jest obrzydliwością dla Jehowy i z powodu tych obrzydliwości Jehowa, twój Bóg, wypędza ich przed tobą. Masz się okazać nienaganny wobec Jehowy, swego Boga.”   O szkodliwości uprawianiu spirytyzmu można przeczytać w listach przypisywanych panu Pawłowi:   Galatów 5:19-21 „(...)Jawne zaś są uczynki ciała, a są nimi: rozpusta, nieczystość, rozpasanie, bałwochwalstwo, uprawianie spirytyzmu, nieprzyjaźnie, waśń, zazdrość, napady gniewu, swary, rozdźwięki, sekty, zawiści, pijatyki, hulanki i tym podobne rzeczy. Co do nich przestrzegam was, jak już was przestrzegłem, że ci, którzy się czegoś takiego dopuszczają, nie odziedziczą królestwa Bożego.”  
      Proszę przejdźmy teraz myślami do pana Jezusa.
      Przedstawię teraz główne hipotezy (wierzenia) dotyczące osoby pana Jezusa.
       
      1. Pan Jezus jest Bogiem, praprzyczyną wszelkiego istnienia.
      Pan Bóg wcielił się w postać pana Jezusa i narodził się na ziemi.
      W tym przypadku w wierzeniach występuję dwa podstawowe warianty.
      - Pan Bóg istniał w dwóch postaciach, jako Bóg w Niebie i pan Jezus na ziemi.
      - Pan Bóg powierzył władzę w Niebie komuś zaufanemu i istniał tylko jako pan Jezus na ziemi.
       
      2. Pan Jezus był Bóstwem zależnym od Boga Ojca.
      Istnieje kilka wariantów w tej opcji.
      - Pan Jezus był Bóstwem od momentu narodzin.
      - Pan Jezus stał się Bóstwem w momencie natchnienia mocą Bożą, w którymś okresie swego życia.
       
      3. Pan Jezus był tylko człowiekiem, a za Bóstwo czy też Boga został uznany tylko przez swoich fanów, coś na wzór pana Moreno Apatzingana:
       
      "Za życia był przywódcą przestępczej organizacji odpowiedzialnej za wiele wyjątkowo bestialskich zabójstw. Po śmierci zaczął być czczony jako święty... Jest wrze­sień 2006 roku. W nocnym klubie Sol y Som­bra w miejscowości Uru­apan gangsterzy zabijają kilka osób, a ich obcięte głowy rzucają na parkiet. Potem uciekają z lokalu, zostawiając notatkę: "La Falmilia nie zabija dla pieniędzy, nie zabija kobiet, nie zabija niewinnych ludzi – tylko tych, którzy zasługują na śmierć. Wszyscy powinni wiedzieć: to jest boska sprawiedliwość"...."
       
      Pan Jezus Bóstwem został uznany przez Pana Boga po śmierci w nagrodę za swoje zasługi podczas życia jako człowiek.
       
      4. Pana Jezusa nie było, a jego legenda powstała w oparciu o postać wymyśloną, na przykład bohatera literackiego, coś na wzór tego co się dzieje dziś w Sandomierzu:
       
      Śladami Ojca Mateusza Osoby przyjeżdżające do Sandomierza mogą również zwiedzać miasto trasą, na której znalazły się miejsca związane z kręconym tutaj telewizyjnym serialem „Ojciec Mateusz”. Trasa „Na tropie Ojca Mateusza" jest przeznaczona przede wszystkim dla grup zorganizowanych. Przez cztery godziny turyści zwiedzają: XIV - wieczną Bramę Opatowską, Podziemną Trasę Turystyczną – gdzie podczas zwiedzania można spotkać ducha Haliny Krępnianki, XIII w. bohaterki Sandomierza, Rynek Starego Miasta, Bazylikę Katedralną i jedno z muzeów. Na szlaku przewodnik zatrzymuje się przy budynkach, które „zagrały” w serialu i opowiada o nich.  Dla wszystkich, którzy chcą indywidualnie szukać śladów „Ojca Mateusza” sandomierski magistrat przygotował foldery z krótkim opisem obiektów oraz planem miasta, na którym zaznaczone są miejsca wykorzystane na potrzeby serialu.       W pierwszym przypadku, to znaczy przy założeniu, że pan Jezus jest Bogiem modlitwa do niego jest w pełni uzasadniona i nie podpada pod formę spirytyzmu. W drugim przypadku, to znaczy, że pan Jezus był tylko Bóstwem, które przez jakiś czas był człowiekiem, a potem umarło lub też uległo przemienieniu modlitwa do niego wydaje się nie na miejscu i może wzbudzić zazdrość pana Boga Ojca. Również analizując nauki pana Jezusa można dojść do wniosku, że powinniśmy modlić się tylko do pana Boga Ojca:   Łukasza 11:1, 2 „(...)Będąc kiedyś w pewnym miejscu, modlił się, a gdy skończył, jeden z jego uczniów rzekł do niego: „Panie, naucz nas się modlić, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów”. Wtedy powiedział do nich: „Kiedy się modlicie, mówcie: ‚Ojcze, niech będzie uświęcone twoje imię. Niech przyjdzie twoje królestwo.” Mateusza 6:5-13 „„Również gdy się modlicie, nie macie być jak obłudnicy; oni bowiem lubią się modlić, stojąc w synagogach i na rogach szerokich ulic, aby ich ludzie widzieli. Zaprawdę wam mówię: W pełni odbierają swą nagrodę. Ty jednak, gdy się modlisz, wejdź do swego pokoju i zamknąwszy drzwi, módl się do twego Ojca, który jest w ukryciu; wtedy Ojciec twój, który się przygląda w ukryciu, odpłaci tobie. A modląc się, nie powtarzajcie wciąż tego samego jak ludzie z narodów, gdyż oni mniemają, że zostaną wysłuchani dzięki używaniu wielu słów. Toteż nie upodabniajcie się do nich, gdyż Bóg, wasz Ojciec, wie, czego potrzebujecie, zanim go w ogóle poprosicie. „Macie więc modlić się w ten sposób: „‚Nasz Ojcze w niebiosach, niech będzie uświęcone twoje imię. Niech przyjdzie twoje królestwo. Niech się dzieje twoja wola, jak w niebie, tak i na ziemi. Daj nam dzisiaj naszego chleba na ten dzień; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczyliśmy winnym wobec nas. I nie wystawiaj nas na pokusę, ale nas wyzwól od niegodziwca’.”   Wskazówki te wydają mi się czytelne i precyzyjne i nie widzę w nich możliwości modlitwy do pana Jezusa, a w przypadku, gdy pan Jezus żył na ziemie jako człowiek i umarł, to modlitwę do jego osoby można by podciągnąć pod formę spirytyzmu.
       
      Co o tym myślicie?
      Czy według Was chrześcijanie powinni modlić się do pana Jezusa, czy też nie?
       
       
       
    • Przez gambit
      Świadkowie Jehowy modlą się do Boga Jehowy, poprzez wstawiennictwo Jezusa Chrystusa. Zanoszenie modlitw innymi sposobami traktują, jako niewłaściwe, jako nieważne a co gorsze, mogą być potraktowane jako grzech.
      Ja 14:6 Jezus rzekł mu: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie.
      Tymczasem inni ignorują powyższą zasadę, i zanoszą niektóre modlitwy do Boga, przez tak zwane "świętych obcowanie". Nie chodzi tu o komunię między żyjącymi, ale o prośby zanoszone do zmarłych, których obwołano świętymi. Ich wstawiennictwo za żyjących lub oczyszczających się w czyśćcu, ma rzekomo mieć bardziej skuteczny wpływ na spełnienie prośby przez Boga. Jakie macie w tej kwestii zdanie?
      Pomińmy treść modlitw, a skupmy się jedynie na wymienionym problemie.
  • Kto obchodzi dziś urodziny

    Nikt dziś nie obchodzi urodzin.
  • Wpisy bloga