Promowane odpowiedzi

Hey.

Oto i ja zawitałam na bratnie forum. Kim jestem wyjdzie w tzw praniu ;)

Mogę zdradzić tyle:

- na tamtym forum "A" to ja;

- żona Bruca Lee zwanego rumburakiem :P

- cholernie żałuje, ze nie zdobyłam się na odwagę być na zlocie. Następnego nie podaruje :) Więc już się bójcie, dużo % szykujcie bo głowę mam mocną :P , smalec pewnie wyjem wam sama, a i mięchem nie pogardzę.

Mam dość "ciężki" żart czasami pomimo przewrażliwienia mej kruchej duszy.

 

 

 

Edytowane przez Invicta

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, Invicta napisał:

Hey.

Oto i ja zawitałam na bratnie forum. Kim jestem wyjdzie w tzw praniu ;)

Mogę zdradzić tyle:

- na tamtym forum "A" to ja;

- żona Bruca Lee zwanego rumburakiem :P

- cholernie żałuje, ze nie zdobyłam się na odwagę być na zlocie. Następnego nie podaruje :) Więc już się bójcie, dużo % szykujcie bo głowę mam mocną :P , smalec pewnie wyjem wam sam a i mięchem nie pogardzę.

Mam dość "ciężki" żart czasami pomimo przewrażliwienia mej kruchej duszy.

 

 

 

No i fajnie :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Witaj na bratnim forum :) Ze mną nie będzie problemu, bo Brat Jaracz jest wszędzie taki sam ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Brat Jaracz napisał:

Witaj na bratnim forum :) Ze mną nie będzie problemu, bo Brat Jaracz jest wszędzie taki sam ;)

Brata to ja lubię od początku ;)  A moja misje wybudzania ze zbyt długiego snu zaczęłam od podglądania z partyzanta tego oto forum. Ale , że me drogi dość kręte bywają zalogowałam się najpierw tam.

Suma summarum ja mam wrażenie, że was już dobrze znam :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem że na  najbliższy kongres u Nunka stawi się Invicta i Brat Jaracz.

Twoja "małżowina" Invicta vel A to fajny ziomal ale to już pewnie wiesz :)

pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Invicta napisał:

Brata to ja lubię od początku ;)  A moja misje wybudzania ze zbyt długiego snu zaczęłam od podglądania z partyzanta tego oto forum. Ale , że me drogi dość kręte bywają zalogowałam się najpierw tam.

Suma summarum ja mam wrażenie, że was już dobrze znam :)

A dziękuję, bardzo mi miło :) Też traktuję wielu użytkowników tego forum znacznie bardziej emocjonalnie niż nicki. No ba, część poznałem osobiście i nie wyobrażam sobie, żebym... wcześniej ich nie znał :) Kto wie, może i nam będzie dane się poznać. Niezbadane są wyroki Spaghetti/opatrzności/życiowe/Stwórcy (niepotrzebne skreślić).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, NABUCHODONOZOR napisał:

Rozumiem że na  najbliższy kongres u Nunka stawi się Invicta i Brat Jaracz.

Twoja "małżowina" Invicta vel A to fajny ziomal ale to już pewnie wiesz :)

pozdrawiam

he he he

Nemo, Wrzesien i Overthiner powiedzieli, ze kolejnej nieobecności mi nie darują ;P

Ba co poniektórzy z fejsa wyrzucą :P a tego nie przeżyje

Edytowane przez Invicta
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, NABUCHODONOZOR napisał:

Rozumiem że na  najbliższy kongres u Nunka stawi się Invicta i Brat Jaracz.

Pieruńsko daleko od mojej kwatery nadzorcy widnokręgu, ale jak przekonam "wyższą instancję", to kto wie ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jak będziesz miał trudności daj mi bracie nr tel do wyższej instacji, ja to załatwię. Zarządzanie zespołem rozproszonym  mam we krwi :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Brat Jaracz napisał:

A dziękuję, bardzo mi miło :) Też traktuję wielu użytkowników tego forum znacznie bardziej emocjonalnie niż nicki. No ba, część poznałem osobiście i nie wyobrażam sobie, żebym... wcześniej ich nie znał :) Kto wie, może i nam będzie dane się poznać. Niezbadane są wyroki Spaghetti/opatrzności/życiowe/Stwórcy (niepotrzebne skreślić).

hm mam ta cholerna przypadłość żem nieufna ale jak się przywiążę i polubię to"miłoscią" potrafię zadusić :D

Co do niezbadanych wyroków zależnych od ( wstawic wlasciwe) to dzięki ekipie  https://chat.wtsarchive.com/channel/polska

uważam się za "istotę boską", więc większość zależy od moich boskich kaprysów :P

Edytowane przez Invicta
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Invicta, witaj siostro :)

Ja też wywalę Cię z fejsa! (mimo, że Cię nie mam w znajomych, ale wywalę, jeśli nie przybędziesz).

A Rumburak to zawsze taki śpioszek? Przespał całą niedzielną sesję kongresową, a program duchowy wyborny był.

Czego się bałaś kobieto? Basenu? Chrztu? Czy nas, złych odstępców? Kolejny raz stwierdzić muszę, że nikt tam nie bije, kradnie i nie gwałci. Uprawiamy jedynie garneię, czyli jedzenie z cudzego talerza ;)

 

ps.

Wszędzie Lila jestem, więc i "tam" się już spotkałyśmy ;) 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Lila napisał:

Invicta, witaj siostro :)

Ja też wywalę Cię z fejsa! (mimo, że Cię nie mam w znajomych, ale wywalę, jeśli nie przybędziesz).

A Rumburak to zawsze taki śpioszek? Przespał całą niedzielną sesję kongresową, a program duchowy wyborny był.

Czego się bałaś kobieto? Basenu? Chrztu? Czy nas, złych odstępców? Kolejny raz stwierdzić muszę, że nikt tam nie bije, kradnie i nie gwałci. Uprawiamy jedynie garneię, czyli jedzenie z cudzego talerza ;)

 

ps.

Wszędzie Lila jestem, więc i "tam" się już spotkałyśmy ;) 

 

 

Liluś ja się zawsze boje tylko siebie ;)

( bom brzydka, głupia i zła kobieta . Moją  niegodną  osobą znieważyła bym ten święty przybytek odstępczy ;) )

Ciebie to ja muszę poznać koniecznie.  Mamy wiele wspólnego ;) ( skowronki mi doniosły :P )

A Nunka już byłam kiedyś. Prywatnie. Przemiły człowiek. Mój synek leczył złamaną gałąź, specjalnie przygotowanym przez siebie lekarstwem :D

Co do szanownego małżonka to chodzi spać z kurami i z kurami wstaje. W przeciwieństwie do żony buszującej po nocach na internetach :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez KasiaKurde
      Hej Wam serdeczne
      Od kilku miesięcy jestem nieaktywnym Świadkiem, chociaż sama siebie za Świadka nie uznaję. W sumie to w życiu wierzyłam w tę religię około roku gdy w okresie gimnazjalnym zostałam głosicielem. Moja rodzina z każdej strony jest z dziada pradziada w organizacji, więc tak samo musiało być ze mną. Znaczy nie musiało, bo przecież nikt nikogo do chrztu nie zmusza. Mimo to dobrowolnie wstąpiłam w szeregi organizacji. Gdy przyjmowałam chrzest czułam, że nie do końca jest to prawdą. Rodzina i znajomi bardzo mocno napierali na szukanie chłopaka, bo przecież 18 lat, to już prawie stara panna (w gronie Świadków kobiety mając 18 lat zazwyczaj są już zaręczone, bo 3 miesiącach ZNAJOMOŚCI). Tylko problem był taki, że jak założyć rodzinę (gorliwą, bo takiej reszta rodziny oczekuje) z człowiekiem, który jest mocno wierzącym Świadkiem gdy sama jestem tylko głosicielem? Przecież idealna żona, to gorliwa pionierka. Rodzina i znajomi też już krzywo patrzyli na to, że jestem grubo po 14 roku życia, a nadal nie ochrzczona, a przecież od dziecka wychowywana. Stwierdziłam, dlaczego nie? To że ja w to nie wierzę, to przecież nic nie znaczy. Zostanę tym Świadkiem, założę rodzinę i jako skrajnie tolerancyjny człowiek będę tolerować poglądy polityczne mojego przyszłego męża - Świadka(innego rodzina i przyjaciele by nie zaakceptowali). Tak też się stało. Jako atrakcyjna młoda siostra szybko znalazłam chłopaka. Na moje nieszczęście chłopak ten też udawał. Skończyło się na psychicznym i fizycznym torturowaniu przez rok mojej osoby. Postanowiłam: NIGDY WIĘCEJ. Przecież widziałam, że większość (nie wszyscy) Świadków ma nierówno pod sufitem. Często to są mili i kochani ludzi, ale organizacja wyprała im mózgi. Po pewnym czasie związałam się już bez żadnego naporu z niczyjej strony z miłością mojego życia. Rodzina załamana. Przyjaciele przestali się odzywać (jak mi to potem powiedzieli, mieli nadzieję, że zatęsknię i "wrócę"). Dlaczego?! Bo ten dobry, pracowity, skromny i szanujący mnie człowiek nie był (nadal nie jest) Świadkiem. Mi (jako skrajnie tolerancyjnej osobie) to totalnie nie przeszkadzało. Tak spędziłam kilka lat. Rok temu nagłośniła się sprawa z pedofilią w organizacji. To spowodowało, że przestałam głosić, bo nie chciałam reprezentować takich zbrodni. Potem dowiedziałam się od znajomego, że padł w młodości ofiarą takiej pedofilii, ale bracia nadal zabraniają mu iść z tym na policję i grożą wykluczeniem jego i ograniczeniem jego rodziny. To dało mi do myślenia. Chodząc na zebrania pokazuję swoją postawą, że popieram takie działania brani starszych. Po jakimś czasie znalazłam pracę. Praca i uczelnia zabierały mi olbrzymią ilość czasu. Szkoda mi było jedyny wolny czas spędzać na zebraniu. Bo w sumie po co skoro w to nie wierzę. Dla mnie to była strata czasu. Wiec przestałam chodzić. Powiedziałam bliskiej rodzinie, że żałuję, że zostałam Świadkiem, bo w sumie dla mnie to kłamstwo i trzepanie kasy na biednych ludziach, którzy do szczęśliwego życia potrzebują wiary w Boga. Bliska rodzina ze mną nie rozmawia. Zostałam wyrzucona z domu. Jedyny kontakt to moje długie SMSy do nich i ich odp w stylu "ok", "tak", "nie". Niektórych od kilku miesięcy nie widziałam. Za starymi przyjaciółmi nie tęsknie, bo mam nowych. Za rodziną bardzo, ale jedyne co mi pozostaje to im wybaczyć i uszanować to, że mnie już nie chcą. Szkoda, że oni nie mogą uszanować za to moich poglądów. Trudno. Mam nadzieję, że po latach się to zatrze i będę mogła zadzwonić do rodzeństwa i umówić się na radosną kawkę.

      Dodam jeszcze, że Rodzina uważa, że mój chłopak zrobił mi szambo w głowie i dlatego odchodzę. Na nic tłumaczenie, że biorąc chrzest nie wierzyłam już w to.

      Miło mi Was poznać
    • Przez NiepokornaHadra
      Witam wszystkich forumowiczów.
      Krótko o sobie: pochodzę z rodziny podzielonej religijnie, chrzest przyjęłam w 2013, a w maju tego roku było ogłoszenie że jestem już poza organizacją. Nie tęsknię tam, cieszę się ze odeszłam nie ma do czego wracać, zmarnowane lata, staram się pamiętać tylko dobre rzeczy, resztę wyśmiać.
      'Zło jest niepozorne' to najlepiej mnie obrazuje.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie, miło Was poznać.
    • Przez Niepogodzona
      Witam Wszystkich,
      Po kilku latach nieobecności na forum wróciłam, ponieważ wciąż czuje się niepogodzona z sytuacją w jakiej żyje...Liczę, że obecność wśród Was ponownie wprowadzi mnie w wewnętrzny spokój w tej dziedzinie mojego życia. Wiele lat żyje w wts "za mgłą" oddalając się powoli, jednak wciąż na papierze pozostaje śj, stwarzając pozory bo muszę. Może nie muszę ale robię to w obawie przed stratą swoich bliskich. Jestem śj od wczesnego dzieciństwa...będzie już dobre kilkadziesiąt lat. Zle zaczęłam sie czuć jakieś 5-6 lat temu. Różne zdarzenia sprawiły, że otworzyłam oczy na wiele spraw i zaczęłam czytać. Odtąd żyłam już trochę odciążona z tego całego świadkowskiego podejścia. Jakiś czas na forum( tym pierwszym) sprawił, że miałam wrażenie iż przepracowałam wszystko i jest ok. Po latach wróciłam bo czuje, ze nie do końca zamknęłam wszystkie dręczące mnie kwestie.
      Także ciesze się, że jesteście,że będę miała okazje znowu czytać i rozmawiać z tymi którzy mnie najlepiej potrafią zrozumieć.
       
    • Przez Bat
      Witam wszystkich serdecznie!
      Moja historia w skrócie (takim dosyć długim skrócie  ) wygląda tak: wierzę, że Biblia jest natchnioną Księgą oraz doświadczyłem tego bardzo mocno w swoim życiu. Jestem samodzielnym poszukiwaczem, a zanim zetknąłem się z wysłannikami Mędrców z Brooklynu, zdążyłem się zreflektować m. in., że KRK oraz ogromna większość innych kościołów "chrześcijańskich" dalej lub mniej, ale odeszło od czystej nauki Pisma Św.
       
      O Świadkach miałem zdanie dosyć złe, uważałem że są zindoktrynowaną sektą, chociaż z drugiej strony myślałem też o nich jako o szczerych w tym co robią, że naprawdę tym żyją, oraz podobało mi się, że czytają Biblię. Nie znałem jednak dokładnie ich doktryn.
       
      Los chciał, że poznałem wspaniałą osobę, o której wiedziałem, że jest Świadkiem. Dziewczę pod każdym względem wyjątkowe i zjawiskowe. Była uduchowiona, ale też charakterna, spontaniczna, trochę szalona („pozytywnie zakręcona”). Jej osobowość była fascynująca, uwielbiałem z nią rozmawiać o czymkolwiek, a najchętniej o totalnych pierdołach. Miała swój styl i klasę, choć była bardzo młoda (ale spoko, pełnoletnia  ). Lubiła moje poczucie humoru, co nas łączyło, bo ja też uwielbiam swoje żarty 
      Wreszcie - last but not least – była przepiękna, o bardzo oryginalnej urodzie, niesamowicie zmysłowa, kobieca i seksowna, choć w sposób nie wulgarny (chodzi mi o wygląd). Bardzo chciałem się z Nią zaprzyjaźnić, ale nie będę ściemniał - miałem też nadzieję, że kto wie, może kiedyś też coś zaiskrzy. Ale jeśli nie, bardzo chciałem być przynajmniej jej przyjacielem. Niektórzy twierdzą, że nie ma nic gorszego niż friendzone, dla mnie nie było nic gorszego niż totalne olewanie z Jej strony, które zresztą w dobrej wierze uskuteczniała, nie chcąc robić mi niepotrzebnych nadziei (bo niestety zbyt szybko ujawniłem się z tym, że bardzo mnie pociąga). Swoje odcierpiałem ale takie jest życie.
       
       
      Zacząłem chodzić na zebrania oraz podjąłem studium z jednym ze Świadków. Nie po to (a przynajmniej nie głównie po to) żeby Ją „zdobyć” czy się do Niej zbliżyć, ale naprawdę mnie trochę zafascynowali jako społeczność (dzisiaj oceniam to jako w większości wyuczone sztuczki, ale to dopiero dzisiaj).
      Nie przekonali mnie do ani jednej z ich „dziwnych” doktryn (CK jako „jedyny kanał łączności”, dwie klasy chrześcijan, zakaz transfuzji itd., itp). Ale jednak przez pewien czas bardzo chciałem uwierzyć, że to jest PRAWDA. Do tego stopnia, że nawet po lekturze „Kryzysu sumienia” wmawiałem sobie, że może to jest tendencyjne postawienie sprawy, że może jednak mimo tylu błędów CK, to jest właściwa droga.
      Myślę, że wiem co napiszecie - że myślałem inną częścią ciała zamiast głową (i niekoniecznie chodzi o serce ). Ale to nie prawda, a przynajmniej nie do końca. Bóg jest dla mnie bardzo ważny i dla osób które są mi bliskie chcę jak najlepiej, dlatego jeśli byłbym przekonany że to NA PEWNO nie jest Prawda, to zrobiłbym wszystko, żeby moją Znajomą przynajmniej spróbować wyprowadzić z organizacji (o co zresztą modliłem się na samym początku znajomości z Nią).
      Ale tu o sobie dało znać pranie mózgu i to tworzenie atmosfery, że wszystko co poza Organizacją jest złe i zepsute, „gdzie pójdziesz?” skoro wszędzie tylko Babilon Wielki. Muszę nie bez wstydu i zażenowania samym sobą przyznać, że ta retoryka trochę do mnie trafiała. Zarówno z obserwacji, jak i własnego doświadczenia wiem i widzę ile ku**stwa i zła się szerzy wokoło, jak trudno znaleźć osoby którym można zaufać, które wyznają jakieś wartości moralne. Wizja oblężonej twierdzy, w której można byłoby się zamknąć (nomen omen „Strażnica”  ) z cudowną wierną żoną i gronem prawdziwych przyjaciół była wygodną protezą zastępującą samodzielne myślenie i konfrontowanie się z prawdziwym życiem.
      W każdym razie kiedy temat z tym wspaniałym Dzięwczęciem z takich czy innych powodów (o których nie chcę pisać, więc proszę – nie dopytujcie) przestał istnieć, otrząsnąłem się również co do „zauroczenia” Organizacją i spadły mi klapki z oczu. Zobaczyłem, że to wszystko bujda i pic na wodę fotomontaż    dzisiaj dziękuję Bogu przez Chrystusa, że nie dałem się zwieść.
       
      Czuję jednak pewną traumę po urwaniu kontaktu ze Świadkami. Studiowałem i łaziłem na zebrania - czasem nawet dwa razy w tygodniu - przez prawie pół roku. Chwilami myślałem, że znalazłem prawdziwy Zbór Chrześcijański (a przynajmniej starałem się i bardzo chciałem tak myśleć, ale było to ciągłe szamotanie się wewnątrz sam ze sobą).
       
      Czuję się wydymany mentalnie, zgwałcony duchowo.
       
      Gdy postanowiłem „odejść” bywały wręcz chwile, że bardzo osłabła przez nich moja wiara w Boga i natchnienie Biblii.
       
      Dlatego tu jestem - podleczyć tą traumę tę  powymieniać się doświadczeniami, obserwacjami...
       
      Już wiem, że chrystianizm to nie religia, ale osobista relacja z Bogiem Ojcem i Chrystusem. To Jezus jest DROGĄ PRAWDĄ I ŻYCIEM. Religie natomiast chcą nas kontrolować i wykorzystywać, a ostatecznie chodzi o hajs, który różnego rodzaju „namaszczeni” chcą z nas wydusić. Ale zanim do tego doszedłem przeszedłem kryzys wiary oraz mini deprechę zafundowaną przez korporację wydawniczą WTS.
       
      Widzę, że sporo z Was tutaj to ateiści lub agnostycy, ale z tego co zdążyłem się zorientować to przede wszystkim bardzo otwarci i tolerancyjni ludzie, więc mam nadzieję, że jako wierzący nie będę traktowany jako jakieś dziwadło, ale że przyjmiecie mnie serdecznie    siema!
  • Kto obchodzi dziś urodziny

    Nikt dziś nie obchodzi urodzin.
  • Wpisy bloga