Gość Kanpe

Związek katolika z ŚJ

Promowane odpowiedzi

Gość Kanpe

Cześć, zacznę od tego, że jestem w związku z dziewczyną, która jest świadkiem Jehowy. Ja jestem katolikiem. Zależy nam na sobie, jednak istnieje pomiędzy nami bariera religijna. Mianowicie, należy ona do grupy tych bardziej religijnych, zależy jej na tym, żyje tym, jest pewna że chce działać przez całe swoje życie, oraz zwiększać poświęcaną na to liczbę godzin. Zdaje sobie sprawę z tego, że taka bariera może być nie do przekroczenia. Wiem, że ona potrzebuje osoby, która będzie ją w tym wspierała, pomagała. Chcę jej pomagać, być blisko niej, jednak nigdy nie chciałbym zostać ŚJ. Zdaje sobie sprawę jak ta organizacja działa, ale zdaje sobie sprawę jak bardzo mocno "zakorzeniła się w niej" . Czytałem już sporo na tym forum, jednak potrzebuję od was pomocy. Co tak naprawdę mogę zrobić i w jaki sposób żeby ten związek mógł się udać? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
20 godzin temu, Gość Kanpe napisał:

Co tak naprawdę mogę zrobić i w jaki sposób żeby ten związek mógł się udać? 

Jakby była z tych bardziej religijnych, to by się ze światusem nie zadawała.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

tak naprawdę możesz zrobić niewiele gdyż jest to organizacja tolalitarna, która żąda podporządkowania całego życia wymaganiom "klubu 7 tetryków zza oceanu"

dopóki związek jest na wczesnym etapie rozwoju i wasza miłość jeszcze nie rozkwitła, a starszyzna zborowa o niczym nie wie, nikt się nie wtrąca. Później zacznie się chamskie wchodzenie z buciorami w Wasze życie, szkalowanie Ciebie jako poganina który nie ma żadnych zasad moralnych, który będzie kusił ją do grzechu i odwodził od służenia Jehowie.

owszem, można próbować zasiać w dziewczynie wątpliwości co do wiary,  przez to próbować pośrednio wyciągnąć ją z tego patologicznego środowiska,

ale jeśli to jest osoba mocno gorliwa i mocno zaangażowana to są to (najprawdopodobniej) próby daremne.

Oczywiście można twierdzić jak przedmówca:

13 minut temu, Jedediah napisał:

Jakby była z tych bardziej religijnych, to by się ze światusem nie zadawała.

i liczyć na to że do głoszenia nie pobudzają tej dziewczyny pobudki ściśle religijne ale bardziej społeczne. (i wtedy teoretycznie byłaby szansa) ale nie da się w ciemno na odległość oszacować prawdopodobieństwa że tak właśnie jest

Edytowane przez Sebastian

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Zdecydowanie tak - gdyby była ortodoksyjna, to nie spotykałaby się z Tobą w celach innych niż pozyskanie Cię do organizacji.

Nie wiem, w jakim wieku jesteście i jakie są jej więzi rodzinne. Mieszka z rodzicami? Jeśli tak, musi być im podporządkowana. Z bliskości też nici, celibacik do ślubu, o ile do niego dojdzie.

Jak przedmówcy wspomnieli, im Wasza znajomość będzie się stawa bardziej zaawansowana, tym większą presję odczuje Dziewczyna, żeby albo z Tobą zerwać, albo "zmusić" Cię do studium.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Kanpe

Jestem pewien, że dla niej religia jest mega ważna. Sądzę, że odczuwa obecnie tą presję zerwania, możliwe że pod wpływem kogoś ze zboru. Z pewnością do organizacji pozyskać mnie nie chce, wyjaśniliśmy sobie to oboje, że żadne drugiego nie będzie zmuszało, ani próbowało w tej kwestii zmienić. Jednak jest to osoba, z którą zgadzam się w bardzo wielu rzeczach. Można by rzec, że różni nas tylko, a właściwie aż religia. Nie jesteśmy długo razem, ale znam ją kilka lat. Jeżeli mam być szczery zastanawiałem się nad pójściem do nich na zebranie (ona nie ma pojęcia że nawet taką możliwość rozważam), sama organizacja w żaden sposób mnie nie przekonuje, jednak chęć uszczęśliwienia tej drugiej osoby już tak.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
1 godzinę temu, Gość Kanpe napisał:

Z pewnością do organizacji pozyskać mnie nie chce, wyjaśniliśmy sobie to oboje, że żadne drugiego nie będzie zmuszało, ani próbowało w tej kwestii zmienić. .

A wszystkie śluby są dopóki śmierć nie rozłączy, w zdrowiu i chorobie, bo przecież nie po to ludzie przysięgali by w pewnym momencie zmienić zdanie, to się nie zdarza.

I dlatego jak ostatni raz widziałem prawnika rozwodowego to wyjadał ze śmietnika i miał w rękach poplamioną dyktę z prośbą o drobne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
8 godzin temu, Gość Kanpe napisał:

 Z pewnością do organizacji pozyskać mnie nie chce, wyjaśniliśmy sobie to oboje, że żadne drugiego nie będzie zmuszało, ani próbowało w tej kwestii zmienić. 

Musisz wiedzieć jedną rzecz. Oczywiście świadkowie tak jak wszyscy inni ludzie wierzący dzielą się na dewotów, gorliwców, letnich oraz całkiem zimnych- pełen przekrój społeczeństwa w jednym zborze. To jedna z tych grup religijnych, które są oparte głównie na poczuciu, że jako jedyni mają rację i podążają właściwą drogą a wszyscy inni błądzą i ostatecznie będą skazane na śmierć w armageddonie. Tutaj nie ma miejsca na kompromis ani tolerancję. Prawda jest taka, że jeżeli faktycznie jej na Tobie zależy to zawsze będzie próbowała Cię wciągnąć choć minimalnie wierząc, że w ten sposób Cię ochroni i pomoże Ci. W miarę rozwijania się związku i uczuć relacja zmienia się z "szanuję Twoje wyznanie i opinię" na "nie pozwolę, żebyś skończył jako gnój na polu". 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Oj tak! Potwierdzam. Zakochana świadkówna czuje jednocześnie bajeczne motyle i czarne ćmy.

"Wie", że jeśli zwiąże się z innowiercą, to to będzie po pierwsze nielojalność względem Jehowy i jego świętej organizacji.

Po drugie związek będzie tymczasowy, bo już lada moment Jah wykona wyrok na tym systemie rzeczy i ludziach, którzy nie wielbili go w sposób, którego sobie zażyczył (czyli wg nich nie został SJ). W zależności od siły wiary i wyobraźni Twojej wybranki to może być perspektywa kilku miesięcy, max. kilka lat.

Dodam jeszcze po trzecie - jak będziecie wychowywać Wasze dzieci (niebawem półsieroty, którym Bóg wymaże pamięć o tacie, którego unicestwił w Armagedonie - tak, tego uczą świadkowie), czy na pewno nie będziesz chciał im robić świąt, urodzin, chrzcić, ratować transfuzją, jeśli ich stan zdrowia by tego wymagał?

No i w ogóle związek dwojga ludzi to sznur potrójny, bo jesteście w nim w trójkącie razem z Jehową. Wg nich tylko wtedy może być szczęśliwy, gdy wspólnym mianownikiem jest jednomyślne wielbienie Jehowy.

 

10 godzin temu, Gość Kanpe napisał:

różni nas tylko, a właściwie aż religia

A to akurat jest religia, która nie łączy rodzin i ludzi, tylko dzieli :(

Na każdym kroku podkreślają swoją wyjątkowość, że są ludem wybranym, lepszym, mądrzejszym od pozostałych ludzi. 

I choć mówią oficjalnie, że to Bóg zna nasze serca i sądzi ludzi, to w podświadomości mają zakodowane, że kto nie jest z nimi, jest przeciwko nim, że jest złym człowiekiem, że nie przystępując do tej wybranej organizacji, sam wydajesz na siebie wyrok. Tak! Najgorszy świadek jest lepszy od najlepszego światusa. To też cytat z nich.

 

Mocno się zastanów. Czy widzisz realne szanse na wyciągnięcie jej stamtąd? Myślisz, że będą działać na nią pytania pobudzające do myślenia, które w zamyśle będą miały skłonić ją do głębokiej refleksji nad psychomanipulacją w tej organizacji? Czasami wspólne obejrzenie filmu o scjentologach i zadawanie pytań 'jej, to okropne, a u Was jak to wygląda?" może przynieść pewien skutek zbliżający do celu. Bo grubsze argumenty na początek mogą ją wystraszyć i wycofać. Ale jeśli jest zapatrzona w org i zerojedynkowa, to szanse na powodzenie są małe.

 

Mimo wszystko uważam, że o miłość warto walczyć. Znam pary mieszane, które żyją szczęśliwie mimo wcześniejszego niezadowolenia i presji społeczności świadków. 

Gorąco Ci kibicuję :)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Kanpe

Jeżeli mam być szczery wyciągnięcie jej z czegoś takiego graniczy z niemożliwym, jak już wspominałem jest bardzo wierząca, stara się układać pod to życie. Zawsze gdy o czymś rozmawiamy, potrafi wskazać dokładne fragmenty mówiące co i jak, gdzie ja już się gubię i brakuje mi argumentów. Może wy macie jakieś realne pomysły które mogłyby coś zmienić? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Był taki Alan Watts, który pisywał o prawie odwróconego wysiłku. Człowiek zupełnie nie z mojej bajki, ale tu mi on pasuje. Do rzeczy - uważam, że podchodzisz do sprawy od dupy strony i samo założenie tego tematu przez ciebie jest już przepowiednią twojej porażki. Jeśli dziewczyna wyczuje, że chcesz wpłynąć na jej światopogląd - a tego nie masz szans ukryć - dodatkowo się w nim obwaruje. Powinieneś wiedzieć, że twoje intencje nie mają absolutnie żadnego wpływu na jej wiarę. Optymistyczne opowieści tych, co to rzekomo wyciagnęli ukochanych z organizacji, są mniej więcej tak samo wiarygodne jak doświadczenia chorych na raka uzdrowionych homeopatią. Jeśli ktoś odpłynął od śJ, zrobił to niezależnie od swojego świeckiego partnera.

Ona ma prawo wierzyć, w co chce. W każdym człowieku światopogląd ewoluuje i dojrzewa. To, jak ta przemiana potoczy się u niej, rozegra się zupełnie poza twoimi pobożnymi życzeniami. Możesz ją ewentualnie uwodzić postawą udowadniającą, że śJ mylą się co do światusów - nie jesteś zesłaną jej przez szatana próbą wiary. Jeśli bawisz się w otwartą argumentacje, tylko potwierdzasz zaszczepione jej na zebraniach lęki przed ludźmi spoza zboru.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Maciek78

Jakoś nie zauważyłem żeby ktokolwiek spytał się Kanpe czy spał ze swoją dziewczyną? Pytanie jest jak najbardziej zasadne w tym przypadku.

a czego by to dowiodło ? jak dla mnie byłoby to głównym dowodem na to czy jego dziewczyna jest mocno wierząca i praktykująca jak to on opisuje czy jednak nie.

I wcale nie musisz się Kanpe obawiać bo przecież nie ma tu żadnych Twoich danych ani Twojej dziewczyny. A nawet sytuacja o której tutaj piszemy może być przecież przez Ciebie zmyślona. Więc jak możesz to odpowiedz na pytanie o ile jeszcze tu zaglądasz.

ps. Ja dam pierwszy przykład i napiszę że jako SJ zeszło mi się przeszło 3 miesiące  zanim spróbowałem tego miodu :) a przecież i ja i moja dziewczyna a teraz żona które jest katoliczką mieliśmy oboje postanowienie że dopiero po ślubie spróbujemy. Piękne to jednak nierealne.

Edytowane przez Maciek78

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Zagubiona dziewczyna

Hej.

Jestem z SJ od 9 miesięcy w związku. Od około 6 miesięcy regularnie ze sobą sypiamy. Chłopak jest z tych bardzo wierzących, tak mi się przynajmniej wydaje. Prawie nic nie chce mówić na temat SJ. Wszystko muszę wyciągać z niego na siłę...

Jesteśmy w związku ale nikt z jego rodziny ani znajomych o nas nie wie ze względu na strach z jego strony.

Moim zdaniem boi się że będzie miał problemy przez związek ze mną. Wiadomo, że nigdy nie przyznamy się do tego że sypiamy ze sobą. To już mamy ustalone.

Boję się że to że jego ojciec jest starszym spowoduje że zakażą mu bycia ze mną w związku.

Czy jest to możliwe? Czy syn starszego może być z osobą z poza?

Ja jestem katoliczką ale nie praktykującą (mówię o sobie ateistka choć nigdy nie wypisałam się oficjalnie z kościoła).

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Witaj Kanpe :)

Czasami wsrod Swiadkow zdarza sie,ze pomimo gorliwosci i nawet tego ,ze szczerze wierza w to wszystko,prowadza jakby podwojne troche zycie.Masz przyklad swojej ziewczyny.Wedlug ich nauk nie powinna sie z Toba spotykac.Ja bym tak moze jeszcze nie rezygnowala.Wszystko sie moze zdarzyc.Tylko,ze co by sie nie zdarzylo nie bedzie latwo.Jezeli ona nie "pozyska" Ciebie dla organizacji ,a bedzie i tak chciala byc z Toba ucierpia wtedy bardzo jej relacje z rodzina.

A jezeli sie, zblizycie do siebie jeszcze bardziej,a nie bedzie szans na to abyscie budowali wspolna przyszlosc to wtedy oboje bedziecie bardzo cierpiec.

Musisz zdecydowac sam czy warto sie pakowac w taki toksyczny uklad I ocenic jaka jest sytuacja,bo jak juz pisalam czasem cuda sie zdarzaja.

Tutaj mamy na forum slynny watek pary,ktora to wszystko przezwyciezyla,ale ona jest zdaje sie wykluczona,wiec nie ma kontaktow z rodzina.W tej pokreconej religii nie da sie zjesc ciastko I miec ciastko :(

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Jest jeszcze jedna mozliwosc taka  na skroty.Ona odchodzi na jakis czas ze zboru ,uklada sobie zycie z Toba,Ty zostajesz nie tkniety przez organizacje. A potem ona wraca z podkulonym ogonem I blaga o przylaczenie.Ciebie nie rusza jesli nie wyrazisz takiej woli,a moze beda troche poblazliwi w stosunku do Ciebie majac wieczna nadzieje,ze "zmadrzejesz" I przylaczysz sie do ludu Jehowy.

A czy jej rodzina i zbor wiedza o Was?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
7 godzin temu, Gość Zagubiona dziewczyna napisał:

Boję się że to że jego ojciec jest starszym spowoduje że zakażą mu bycia ze mną w związku.

Czy jest to możliwe? Czy syn starszego może być z osobą z poza?

Ja jestem katoliczką ale nie praktykującą (mówię o sobie ateistka choć nigdy nie wypisałam się oficjalnie z kościoła).

 

 

A ile on ma lat? Jeśli jest dorosły i samodzielny, to rodzice nie mają prawa mu niczego zakazać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
Dnia 28.10.2017 o 12:54, kantata napisał:

A ile on ma lat? Jeśli jest dorosły i samodzielny, to rodzice nie mają prawa mu niczego zakazać.

na gruncie ogólnie obowiązujących zasad współżycia społecznego oczywiście masz rację, jednakże w obrębie "teokratycznej organizacji kierowanej prądem elektrycznym" obowiązują nieco inne zasady (tam starsi zboru uzurpują sobie prawo nakazywania innym ludziom rzeczy które normalnemu człowiekowi nie mieszczą się w głowie).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
9 minut temu, Sebastian napisał:

na gruncie ogólnie obowiązujących zasad współżycia społecznego oczywiście masz rację, jednakże w obrębie "teokratycznej organizacji kierowanej prądem elektrycznym" obowiązują nieco inne zasady (tam starsi zboru uzurpują sobie prawo nakazywania innym ludziom rzeczy które normalnemu człowiekowi nie mieszczą się w głowie).

Dowodem na to, gdzie on ma starszych i ich zasady, jest uprawianie pozamałżeńskiego seksu. A jeśli zdobywa się na odwagę do łamania tylko tych zasad, z których łamania ma natychmiastowe korzyści i mu wygodnie, to warto się zastanowić nad przyszłością z człowiekiem o takim systemie wartości.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Tak, tak. Bo przecież to nie jest wcale tak, że część ludzi wierzących ( a w przypasku katolików większość) posiada zaskakującą zdolność do kompletnego ignorowania zasad, które są dla nich niewygodne. Krew nie woda, niezależnie od wyznania i nic innym ludziom do jego systemu wartości. A to, że dorosły facet nie może się zdobyć na poinformowanie o związku ojca nie czyni z niego być może tchórza. Co nie zmienia faktu, że takie relacje nie należą do najłatwiejszych i mało kto jest w stanie wybrnąć z sytuacji.I nie zawsze warto.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
45 minut temu, erin napisał:

Tak, tak. Bo przecież to nie jest wcale tak, że część ludzi wierzących ( a w przypasku katolików większość) posiada zaskakującą zdolność do kompletnego ignorowania zasad, które są dla nich niewygodne. Krew nie woda, niezależnie od wyznania i nic innym ludziom do jego systemu wartości. A to, że dorosły facet nie może się zdobyć na poinformowanie o związku ojca nie czyni z niego być może tchórza. Co nie zmienia faktu, że takie relacje nie należą do najłatwiejszych i mało kto jest w stanie wybrnąć z sytuacji.I nie zawsze warto.

 

Właśnie rozmywasz to, co inni gorliwie starają się udowodnić na tym forum - że śJ tak bardzo różnią się od katolików czy innych NORMALNYCH ludzi, że nie mogą naginać swojej wiary do osobistych preferencji oraz życiowych wyborów. A rycerzykowanie  "nic innym ludziom do czyjegoś systemu wartości" zasługuje na pobłażliwy uśmieszek, bo gdyby je konsekwentnie zastosować, nie mielibyśmy prawa napisać ani jednej negatywnej uwagi o śJ - to ich prywatna sprawa jacy są członkowie CK czy starsi zboru - i forum nigdy by nie powstało. Tak się nieszczęśliwie składa, że nasz system wartości wpływa na życie innych ludzi, więc nie jest sprawą tak osobistą jak majtki czy nić dentystyczna. A forum jest od wyrażania swojego zdania. I rozwala mnie powracająca na forum historia streszczająca się w zdaniu "chętnie cię wydymam, ale na nic więcej nie licz, bo mi wysokie standardy mojej wiary  na to nie pozwalają".

Edytowane przez kantata

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Kanpe

A więc odpowiadam na wcześniej zadane pytanie. Nie spaliśmy ze sobą. Jednak to jest też kwestia rozwagi nas obojga, ze względu na czas trwania związku, oraz poniekąd wiek. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Czyli jesteście młodymi ludźmi jak mniemam. Cóż gościu Kanpe czarno to widzę. jesteś jej potężnym wyrzutem sumienia! ona naprawdę myśli że przez ciebie zasmuca Jehowę. jak sie starsi o tobie dowiedzą będą deptać buciorami tą deliatną materię jakim jest uczucie do ciebie. jak to się stało że się poznaliście, skoro ona ma prikaz nie zadawać sie z osobami z poza? możesz o nią walczyć z każdym, ale niestety przyjdzie ci walczyć o nią z NIĄ samą i polegniesz. 

może to miłość jaka sie nie zdarza? 

a jeśli ją wyciągniesz to czy będziesz na tyle silny żeby ponieść ciężar zerwanych więzi z rodzicami? wiesz żadnych świąt ci nie urządzi, nawet do twoich rodziców nie przyjdzie.

dlatego puki jeszcze możesz daj sobie spokój, pocierpisz i ci przejdzie.  znajdziesz sobie podobną do ciebie, szkoda zdrowia.

wiem co mówie.

Edytowane przez Stella

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

sytuacja nieco się rozjaśniła, gdy Kanpe napisał że nie spali ze sobą.

 

Chcę jednak na marginesie tej dyskusji odnieść się do wypowiedzi Maćka78 o tym jakoby ewentualne współżycie zawsze oznaczało że partnerka czy partner ma wy...obojętnione na sprawy religijne. Chodzi mi o ten cytat:

Dnia 27.10.2017 o 23:52, Maciek78 napisał:

(...) czy spał ze swoją dziewczyną? (...) a czego by to dowiodło ? jak dla mnie byłoby to głównym dowodem na to czy jego dziewczyna jest mocno wierząca i praktykująca jak to on opisuje czy jednak nie.

 

wg mnie jest to reguła o skuteczności (wg mnie) mniej więcej 3:1

innymi słowy gdzieś 3/4 tych osób które łamią zakazy seksualne faktycznie na wyjebane na wszelką religijność, ale u 1/4 może występować głęboki fanatyzm dodatkowo wtórnie wzmacniany wyrzutami sumienia

komentarzem do takiej mniejszościowej postawy mogą być słowa Kantaty

17 godzin temu, kantata napisał:

rozwala mnie powracająca na forum historia streszczająca się w zdaniu "chętnie cię wydymam, ale na nic więcej nie licz, bo mi wysokie standardy mojej wiary  na to nie pozwalają".

 tak to działa jak Kantata opisała tzn. seks jako coś silniejszego i nie dającego stłumić się zwykłymi nakazami (zwłaszcza u mężczyzny - bo przecież faceta nie da sie tak łatwo zastraszyć jak kobietę) jest praktykowany niezgodnie z religijnymi normami, natomiast jeśli rozważane byłoby coś więcej (np. ślub) to wtedy okazuje się że jednak religia nie pozwala ("tylko w Panu" prezesie, itd.itp.)

sumując, moim zdaniem ewentualny seks przedmałżeński nie jest 100% wskazówką że ex-ŚJ czy ŚJ ma wyjebane na sprawy religijne. Zazwyczaj owszem, ale istnieje duża mniejszość która co prawda współżyje seksualnie przed ślubem ale jednak wierzy w nauczanie spod znaku wieżyczki.

Edytowane przez Sebastian

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Maciek78

/Nie logowalem sie bo pisze z tel.

Sebek wiem jak to zabrzmialo i jak to napisalem o tym seksie to wtedy dopiero pomyslalem jak to zabrzmialo :)

Wiec seks nie jest jakims 100% wyznacznikiem tego czy ktos trzyma sie zasad czy nie. Ale moze byc jedną ze wskazowek pokazujacych stan rzeczy. Jednak jak ktos to juz tu napisal: sam fakt ze ktos pozwala sobie na bycie z kims spoza zboru wskazuje na juz nie najmocniejsze trzymanie sie zasad. Niby tylko narazie tej jednej: pobierania sie tylko w Panu. Ale potem kolejnych tez zasad... o czym nie zawsze mlodzi myslą wybiegajac az tak w przyszlosc.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

druga kwestia która mnie dziwi i śmieszy w takich poradach to traktowanie ludzi religijnych jako jakiegoś dziwnego archaicznego gatunku który bardziej nadawałby się do oglądania ich w zoo niż do życia we współczesnym społeczeństwie.

często można i w kolorowej prasie i w internecie wyczytać porady pseudopsychologiczne czy raczej pseudopsycholożkowe mówiące o tym, że współczesny człowiek powinien mieć wyjebane na wszelkie zasady moralne i społeczne dotyczące seksu, ale (i tu mamy przezabawny objaw "tolerancji" wobec "wymierającego gatunku") jeśli ktoś jest religijny i uprawianie seksu kłóciłoby mu się z jego niedzisiejszą religijnością - no to wtedy jednak powinien trzymać się owych przedwczorajszych zasad

tego rodzaju porady pisane są z takich pozycji jakby poradodawca nigdy nie widział na oczy ani jednej religijnej osoby.

a prawda jest taka że ludzie religijni bardzo często łączą swoją religijność z niekiedy bardzo staroświeckim a niekiedy bardzo liberalnym podejściem do spraw seksu.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
Dnia 29.10.2017 o 09:17, Stella napisał:

Czyli jesteście młodymi ludźmi jak mniemam. Cóż gościu Kanpe czarno to widzę. jesteś jej potężnym wyrzutem sumienia! ona naprawdę myśli że przez ciebie zasmuca Jehowę. jak sie starsi o tobie dowiedzą będą deptać buciorami tą deliatną materię jakim jest uczucie do ciebie. jak to się stało że się poznaliście, skoro ona ma prikaz nie zadawać sie z osobami z poza? możesz o nią walczyć z każdym, ale niestety przyjdzie ci walczyć o nią z NIĄ samą i polegniesz. 

może to miłość jaka sie nie zdarza? 

a jeśli ją wyciągniesz to czy będziesz na tyle silny żeby ponieść ciężar zerwanych więzi z rodzicami? wiesz żadnych świąt ci nie urządzi, nawet do twoich rodziców nie przyjdzie.

dlatego puki jeszcze możesz daj sobie spokój, pocierpisz i ci przejdzie.  znajdziesz sobie podobną do ciebie, szkoda zdrowia.

wiem co mówie.

A ja tam i swieta urzadzilam i td;) po odejsciu. Wiec to nie do konca prawda.  Zreszta...przyklady exow pokazuja, ze sporo ludzi tak ma. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Twoja zawartość musi zostać zatwierdzona przez moderatora.

Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został osadzony automatycznie.   Wyświetlaj jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Gość
      Przez Gość
      Nie wiem czy to tylko moje zdanie, czy też Wy zauważyliście, że w ostatnim czasie jest coraz większy nacisk na pobieranie się w Panu. Co ciekawe, według moich obserwacji dotyczy to nie tylko literatury, która często porusza ten temat, ale wtracenia braci. Pisząc wtrącenia, mam na myśli to, że zarówno mówcy wspominają o tym w punktach nie związanych z tym tematem, jak również głosiciele odpowiadając na różne pytania lubią podkreślać ten temat.
       
      Zastanawiam się, czy to takie dobre posunięcie ze strony zboru. Znam pewne osoby, które podjęły decyzje o tym, żeby pobrać się nie wśród Świadków Jehowy i myślę sobie, że mają przechlapane. Myślę też, że nijak to się ma do tego, że ostatecznie podobno decyzje co do takiego kroku należy pozostawić danej osobie i później należy przejść nad tym do porządku. Wydaje mi się, że rycie mózgu w taki sposób tym wszystkim, którzy krok ten mają za sobą, wyjdzie wszystkim bokiem.
       
      Osoby, o których przed chwilą wspomniałem, mają naprawdę zryte sumienie. Część z nich w zasadzie reaguje tak po każdej wzmiance na zebraniu. Prawda jest taka, że niektórzy głosiciele nie zostawiają na takich ludziach suchej nitki.
       
      Zastanawia mnie też to, dlaczego do tej pory nikt nie wpadł na to, żeby za to nie wykluczać?
       
      Może ktoś z Was ma jakieś przemyślenia w tej materii.
    • Gość
      Przez Gość
      Pare dni temu wlasne zakonczylem zwiazek z dziewczyna ktora byla swiadkiem Jehowy,sam jestem katolikiem. Jest mi bardzo ciezko w tej chwli,bo dalej ja bardzo kocham. Wacham sie czy dobrze zrobilem odchodzac.
      Kiedy zaczalem z nia wspolne zycie byla juz wczesnej wykluczona przez swiadkow. Czasami  mowila,ze jest jej ciezko i chcialaby znow chodzic na spotkania i nauki o swoim bogu. Powiedziala tez,ze jak tylko bede chcial to moge pojsc z nia. Nigdy nie byla natarczywa do mnie ,mowila,ze to moj wybor, i podobalo mi sie jej stanowisko. Bedac ze mna nigdy jednak nie poszla na zebranie swiadkow.
      Na krotki czas rozstalismy sie,wyjechala do innego kraju gdzie mieszkala jej rodzina tzn.rodzice,siostry(wszyscy byli swiadkami jehowy. Po paru miesiacach pojechalem do niej,razem zamieszkalismy. Dowiedzialem sie,ze zaczela chodzic na zebrania swiadkow gdy bylismy w rozlace. Nie przeszkadzalo mi to absolutnie.Po paru dniach od wprowadzki powiedziala mi,ze jak tylko swiadkowie dowiedzieli sie o mojej wprowadzce do niej to zostala wykluczona i aby bylo malo tego to jej siostra ktora mieszkala wraz z mezem pare domow od naszego,zerwala calkowicie z nia kontakt,oraz powiedzieli jej miedzy innymi,ze sie jej brzydza. Bylo jej ciezko z tym jak postapili swiadkowie ale jeszcze gorzej bylo jak postapila jej siostra. Mowila mi jak bardzo mnie kocha i cieszy sie,ze jestesmy razem i tylko to dla niej jest najwazniejsze a decyzje siostry akceptuje ale nie rozumie.Jednak ja widzialem,ze cierpi z powodu wykluczenia zerwanych kontaktow z rodzina. Mi tez bylo ciezko, bo wkoncu te zerwane kontakty z rodzina to bylo przeze mnie. Nacieszylismy sie soba tylko dwa miesiace.  Rozstalismy sie i wyjechalem od niej. Dzisiaj wszedlem na jej faceebook i zobaczylem,ze znow ma normalny kontakt z siostra,ucieszylem sie bardzo. Wiem,ze ona nie zostalaby katoliczka a ja swiadkiem. Kocham ja nadal,jednak nie moglem pozwolic by przeze mnie nie miala kontaktu ze swoim bogiem i rodzina. 
      Nasz zwiazek przetrwal tylko dwa i pol roku.
      Jak juz spotkalem kobiete ktora tak bardzo pokochalem to ja zostawilem...bo religia,masakra.
       
    • Gość
      Przez Gość
      Witam wszystkich
       
      Jest taka sytuacja, na pewno nie jedyna. Otóż, jestem z kobietą od jakiegoś czasu (z trzy miesiące), okazało się, że jest ŚJ. No ok, serce nie sługa (do pewnego momentu) coś poradzić z tym trzeba, a nie od razu przekreślać, więc planuje jak cały temat ogarnąć w praktyce...
      Wielodzietna rodzina, rodzice w połowie życia przeszli na ŚJ, ona wychowana od małego "w kłamstwie", aktualnie bierze rozwód (formalnie z innym ŚJ), dopuszcza się łamania takich zasad jak seks poza obecnym małżeństwem, alkohole, hulanka do rana, no i cała sytuacja, że jest ze mną. Sam jestem niezrzeszony, tym bardziej pasują mi takie opcje jak, brak świąt KK, ślubu Kościelnego, obchodzenia urodzin. Boje się jej "zbyt częstego" uczestnictwa w zebraniach, służbie - nie wiem jak bardzo jest tym nasiąknięta, a na chwilę obecną nie uprawia tych "sportów". 
       
      Na tą chwilę plany mamy takie, żeby spotykać się, mieszkać z dala od jej zboru i w tajemnicy przed jej rodziną aż do ślubu. Po jej wyłączeniu trochę się postara, pochodzi na zebrania, służbę i odzyska kontakt z rodziną i znajomymi (na tym najbardziej jej zależy ale kto wie) no i fajnie.
       
      Nie proszę o wsparcie czy krytykę dotyczącą wyboru lubej, słuszności, bo już zdecydowałem ale o wskazówki co mnie może w życiu z taką osoba zaskoczyć, na jakie sytuacje się przygotować?
      Nie ukrywam, że trochę krzywdzi mnie myśl, że tak bliska mi osoba żyje ograniczona jakimiś ZASADAMI wymyślonymi przez śmieszne towarzystwo i będę chciał ją w jakiś sposób uświadomić, ale na razie nie wiem jak ugryźć temat. 
       
      Pozdrawiam