Gość Kanpe

Związek katolika z ŚJ

Promowane odpowiedzi

Gość Maciek78

a ja kaszankę zacząłem jeść :) żona umie dobrze zrobić.

święta zacząłem obchodzić, urodzinki, imieninki - a co :D

I w sumie żałuję że moja matka poznała "prawdę"

dziś jestem na tyle rozbity tą "wiedzą" że nijak nie potrafię się odnaleźć. Chyba wolałbym żyć sobie jako typowy katolik bez całej mojej historii związanej głownie z kłótniami z żoną o święta, sylwestra, głoszenie, zebrania i wiele innych niby nawet błahych spraw które gdy złączy się razem stają się wielką kulą u nogi.

A tak teraz nie potrafię wrócić do kościoła, a może bym chciał ale ta "prawda" mi przeszkadza. Tylko czy to była prawda ?

Ostatnio złapałem się na tym że gdy mojej znajomej która dopytywała się o to jak tam u was z pewnymi rzeczami (w sensie u SJ) to gdy powiedziałem jej że już nie jestem SJ bo to była głupota to ruszyły mnie wyrzuty sumienia i poczułem się jakbym był Piotram który zaparł się Jezusa. Nie wiem czemu... widocznie mój mózg jest jeszcze bardzo bardzo omamiony tymi naukami i wciąż nie może uwierzyć że to nie jest prawda.

Sory za tą prywatę w tym temacie ale wciąż tu wchodzę co jakiś czas bo to forum to jedyna opcja gdzie mogę się wygadać i jedyni ludzie którzy będą potrafili to zrozumieć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
Dnia 28.10.2017 o 05:49, Gość Zagubiona dziewczyna napisał:

regularnie ze sobą sypiamy. Chłopak jest z tych bardzo wierzących, tak mi się przynajmniej wydaje

Wydaje ci się, jakby był bardzo wierzący, to by z tobą nie sypiał.

Dnia 28.10.2017 o 05:49, Gość Zagubiona dziewczyna napisał:

Prawie nic nie chce mówić na temat SJ

Tuż po grzechu niechętnie opowiada się o zasadach wiary, tuż przed grzechem - jeszcze mniej chętnie.

Dnia 28.10.2017 o 05:49, Gość Zagubiona dziewczyna napisał:

Czy jest to możliwe? Czy syn starszego może być z osobą z poza?

Oczywiście, najszybszą drogą do tego wiodącą jest wykluczenie ze społeczności - np. za pozamałżeński seks - i wtedy już można być z każdym i robić co się chce, bo relacje rodzinno-towarzyskie narzucające określone konformistyczne postawy są że tak powiem - pozamiatane.

Edytowane przez Jedediah

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
14 godzin temu, Jedediah napisał:
Dnia 28.10.2017 o 05:49, Gość Zagubiona dziewczyna napisał:

 Chłopak jest z tych bardzo wierzących, tak mi się przynajmniej wydaje.

 

Wydaje ci się, jakby był bardzo wierzący, to by z tobą nie sypiał.

 

Chyba dla cytowanej i cytującego "wierzący" znaczy co innego.

Zresztą to bardzo ciekawe co to znaczy dla każdego z nas. Czy wierzący to przekonany i ślepo za tym przekonaniem podążający czy tez może sfrustrowany rozbieżnością tego co na zimno intelektualnie myśli z tym co na gorąco emocjonalnie czuje

Większość sexów czerpie ogromną satysfakcję z wyśmiewania bezmyślności SJ jako grupy a także poszczegółnych osób deklarujących przynależność do tego wyznania.SJ są wyśmiewani jeśli postępują zgodnie z tym co nakazuje organizacja i jakby potępiani jeśli postępują w sposób niezgodny z tym czego oczekuje organizacja Dobrego wyjścia nie ma -wyśmianie albo potępienie.i podważanie wiary takich osób.

Niektóre osoby chcą uczestniczyć w życiu organizacji nie w pełni się zgadzając z całokształtem światopoglądu  a jednocześnie będąc przekonanym w kwestiach zasadniczych.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
Dnia 31.10.2017 o 00:18, alka napisał:

A ja tam i swieta urzadzilam i td;) po odejsciu. Wiec to nie do konca prawda.  Zreszta...przyklady exow pokazuja, ze sporo ludzi tak ma. 

Aleczko skarbie gdzie ty a gdzie to dziewcze?

toż ona myśli iż szatan ją sobie wziął na ząb  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
2 godziny temu, uncja napisał:

Większość sexów czerpie ogromną satysfakcję z wyśmiewania bezmyślności SJ jako grupy a także poszczegółnych osób deklarujących przynależność do tego wyznania

Bardzo możliwe, że nauczyli się tego w Organizacji, która jest niezwykle prędka w potępianiu i napiętnowaniu wszystkiego co nie idzie w zgodzie z jej linią ideologiczną.

A tak w ogóle, to większość mechanizmów społecznych wpisana jest w samą przyrodę jako taką i nie ma przed nimi ucieczki. Prześladowani z czasem rosną w siłę i stają się prześladowcami dla niedawnych prześladujących. Kubrick Mechaniczną pomarańczę o tym nakręcił.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
3 godziny temu, Stella napisał:

Aleczko skarbie gdzie ty a gdzie to dziewcze?

toż ona myśli iż szatan ją sobie wziął na ząb  

Ale potem.moze sie zmienic:) chyba, ze Ty o sytuacji  gdzie ona wieczny sj a on wieczny zainteresowany. To wtedy tak. Tak bedzie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
4 godziny temu, uncja napisał:

Chyba dla cytowanej i cytującego "wierzący" znaczy co innego.

Zresztą to bardzo ciekawe co to znaczy dla każdego z nas. Czy wierzący to przekonany i ślepo za tym przekonaniem podążający czy tez może sfrustrowany rozbieżnością tego co na zimno intelektualnie myśli z tym co na gorąco emocjonalnie czuje

Większość sexów czerpie ogromną satysfakcję z wyśmiewania bezmyślności SJ jako grupy a także poszczegółnych osób deklarujących przynależność do tego wyznania.SJ są wyśmiewani jeśli postępują zgodnie z tym co nakazuje organizacja i jakby potępiani jeśli postępują w sposób niezgodny z tym czego oczekuje organizacja Dobrego wyjścia nie ma -wyśmianie albo potępienie.i podważanie wiary takich osób.

Niektóre osoby chcą uczestniczyć w życiu organizacji nie w pełni się zgadzając z całokształtem światopoglądu  a jednocześnie będąc przekonanym w kwestiach zasadniczych.

 

 

Musi byc ciezko...chyba?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
4 godziny temu, Jedediah napisał:

Bardzo możliwe, że nauczyli się tego w Organizacji

 

Czego? Wyśmiewania? Na pewno nie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
14 godzin temu, uncja napisał:

Czego? Wyśmiewania? Na pewno nie.

autentycznie nigdy nie spotkałaś się Uncjo z tym, jak ŚJ wyśmiewają zwyczaje innych religii?

Np. jak nazywają katolicką eucharystię "ludożerstwem"?

Albo jak dzieci ŚJ recytują wierszyk o księdzu katolickim: "ni to mężczyzna ni to niewiasta, chodzi w sukiencie, boga ma z ciasta"? Czy pogardliwe określenia światus albo tym bardziej Filistyn nie są formą naśmiewania się z innych ludzi?

Nigdy nie spotkałaś się z sugestią że "balwochwalstwo" katolickie jest odpowiednie dla ludzi ograniczonych umysłowo lub dotkniętych co najmniej lekkim debilizmem?

Ja ze swojego zboru pamiętam takie przypadki, co więcej pamiętam je NIE jako jakiś margines potępiany przez zdroworozsądkową większość, ale pamiętam te przypadki jako regułę...

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
9 godzin temu, Sebastian napisał:

autentycznie nigdy nie spotkałaś się Uncjo z tym, jak ŚJ wyśmiewają zwyczaje innych religii?

 

 

 

Zwyczaje owszem tak ale nie ludzi. Natomiast exy wyśmiewają konkretne osoby np dalszych krewnych lub znajomych.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość Maciek78

ludzi nie wyśmiewają ? czyżby ?

sam byłem na niby luźnym spotkaniu - jakiś brat z żoną i ja jeszcze jako SJ ze swoją żoną która jest katoliczką i miało to być takie tam spotkanie na domowej pizzy. Ale przez przypadek przyszła tam siostrzyczka... której się wypsnęło przy mojej żonie najeżdżanie na księży lub coś w tym stylu (nie pamiętam) i doszło do dość niezręcznej sytuacji, nawet bardzo niezręcznej ciszy. To tylko jeden przykład którego doświadczyłem ja i moja żona. A ile razy słyszałem o tzw. światusach i najeżdżaniu na inne religie, papieża itd. to nie zliczę. Nawet gdyby to była prawdziwa organizacja to nie ma prawa do poniżania innych ludzi a potem głoszenia im bo to lekko mówiąc niesmaczne - no coś tu nie tak. Albo moim bliźnim jest każdy albo tylko współbracia i siostry. A Jezus jak uczył ? Chyba wiemy jak.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
2 godziny temu, uncja napisał:

Zwyczaje owszem tak ale nie ludzi. Natomiast exy wyśmiewają konkretne osoby np dalszych krewnych lub znajomych.

To co ty jeszcze tutaj robisz, zamiast cieszyć się budującym towarzystwem dojrzałych duchowo/moralnie współbraci?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
11 minut temu, Jedediah napisał:

To co ty jeszcze tutaj robisz, zamiast cieszyć się budującym towarzystwem dojrzałych duchowo/moralnie współbraci?

Dnia 1.11.2017 o 15:05, uncja napisał:

 Czy wierzący to przekonany i ślepo za tym przekonaniem podążający czy tez może sfrustrowany rozbieżnością tego co na zimno intelektualnie myśli z tym co na gorąco emocjonalnie czuje
 

Co ja robię? Ano zwracam istotom mającym nie spójny wewnętrznie pogląd na tę niespójność właśnie.Otóż Ci którym w bajce o królu i żebraku przypadła rola żebraka - jesli są głupcami będą marzyc o zamianie rół, jeśli są natomiast naprawdę dalekowzroczni to będą marzyc o tym by bajka w której zawsze jeden jest w roli księcia a drugi w roli żebraka w ogóle przestała być ich udziałem

Alternatywa SJ albo  eks jest kiepska jak rola w bajce. Wolę zmienić bajkę

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość
50 minut temu, uncja napisał:

Co ja robię? Ano zwracam istotom mającym nie spójny wewnętrznie pogląd na tę niespójność właśnie

Jaką niespójność? Świadki byli ( od paru lat nie jestem w temacie bieżących nastrojów) wściekle antyklerykalni jako religia i nieufni wobec wszystkiego, co wykraczało poza organizację i groziło ich poglądom. Drwiny z papieża - jasna sprawa. Drwiny z wyznawców innych religii pominąwszy może islam - jak w banku. Świadki to system uczący pogardy i nieufności względem tego co obce i zadufania względem własnych prawd i własnej społeczności. Różne osoby różnie to zniosły i różnie wcieliły w życie, ale jak wychowywałeś się w Organizacji powiedzmy do lat 90tych ( a wcześniej to w jeszcze większych dawkach), to musiałeś zasmakować tej specyficznej atmosfery warunkowania, o której tak zręcznie opowiadali forumowicze chociażby pokroju brata jaracza: Ludzie na zewnątrz są źli, zmanipulowani i skazani na armagedon o ile ich nie wyratujesz. Za tym szły lokalne przezwiska krążące od zboru do zboru, jak światusi czy filystyni. Teraz to się pewnie zmienia, ale wcześniej nauka pogardy względem świata zewnętrznego w ogólności jak i w detalu była oczywistością i jeśli nie załatwili ci tego starzy poprzez wychowanie, to robotę zrobili bracia i siostry ze zboru, zarówno twoi rówieśnicy jak i ci z mównicy.

Może tego nie zauważyłaś, bo zapraszana byłaś tylko na herbatki/zebranka już jako dojrzała z dawna matrona, do której mówiło się innym językiem i która przebywała w nieco innym towarzystwie, ale dla urodzonych i wychowanych w prawdzie odstępców świadomość tego, że organizacja nauczała pogardy jest oczywistością.

Organizacja uczyła jak być dla otoczenia świętym na zewnątrz, a przepełnionym mniejszą, większą pogardą wewnątrz. Taki tam panował klimat emocjonalny. Dlatego też nie dziwi mnie specjalnie, jeśli exi jeżdżą po organizacji w niewybredny sposób. Ani to piękne, ani to miłe, ani mądre, ale sami dostali niewiele lepszą lekcję szczerości, wrażliwości, taktu i manier, nie licząc sztuki ubierania maski i odstawiania szopki na pokaz.

Edytowane przez Jedediah

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Gość

Trzecia w nocy.....Matrony mogą se siedzieć przed kompem a ty smarkaczu spać...to po pierwsze

Zatem jesli pogarda jest czyms tak złym i rozumiesz istotę tego zła to czemu je czynisz? To takie mniej wiecej od Kalego jak Kali ukrasc to ok jak Kalemu urasc to nie okTak właśnie postępują eksy, choc nie wszystkie

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Twoja zawartość musi zostać zatwierdzona przez moderatora.

Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został osadzony automatycznie.   Wyświetlaj jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Gość
      Przez Gość
      Nie wiem czy to tylko moje zdanie, czy też Wy zauważyliście, że w ostatnim czasie jest coraz większy nacisk na pobieranie się w Panu. Co ciekawe, według moich obserwacji dotyczy to nie tylko literatury, która często porusza ten temat, ale wtracenia braci. Pisząc wtrącenia, mam na myśli to, że zarówno mówcy wspominają o tym w punktach nie związanych z tym tematem, jak również głosiciele odpowiadając na różne pytania lubią podkreślać ten temat.
       
      Zastanawiam się, czy to takie dobre posunięcie ze strony zboru. Znam pewne osoby, które podjęły decyzje o tym, żeby pobrać się nie wśród Świadków Jehowy i myślę sobie, że mają przechlapane. Myślę też, że nijak to się ma do tego, że ostatecznie podobno decyzje co do takiego kroku należy pozostawić danej osobie i później należy przejść nad tym do porządku. Wydaje mi się, że rycie mózgu w taki sposób tym wszystkim, którzy krok ten mają za sobą, wyjdzie wszystkim bokiem.
       
      Osoby, o których przed chwilą wspomniałem, mają naprawdę zryte sumienie. Część z nich w zasadzie reaguje tak po każdej wzmiance na zebraniu. Prawda jest taka, że niektórzy głosiciele nie zostawiają na takich ludziach suchej nitki.
       
      Zastanawia mnie też to, dlaczego do tej pory nikt nie wpadł na to, żeby za to nie wykluczać?
       
      Może ktoś z Was ma jakieś przemyślenia w tej materii.
    • Gość
      Przez Gość
      Pare dni temu wlasne zakonczylem zwiazek z dziewczyna ktora byla swiadkiem Jehowy,sam jestem katolikiem. Jest mi bardzo ciezko w tej chwli,bo dalej ja bardzo kocham. Wacham sie czy dobrze zrobilem odchodzac.
      Kiedy zaczalem z nia wspolne zycie byla juz wczesnej wykluczona przez swiadkow. Czasami  mowila,ze jest jej ciezko i chcialaby znow chodzic na spotkania i nauki o swoim bogu. Powiedziala tez,ze jak tylko bede chcial to moge pojsc z nia. Nigdy nie byla natarczywa do mnie ,mowila,ze to moj wybor, i podobalo mi sie jej stanowisko. Bedac ze mna nigdy jednak nie poszla na zebranie swiadkow.
      Na krotki czas rozstalismy sie,wyjechala do innego kraju gdzie mieszkala jej rodzina tzn.rodzice,siostry(wszyscy byli swiadkami jehowy. Po paru miesiacach pojechalem do niej,razem zamieszkalismy. Dowiedzialem sie,ze zaczela chodzic na zebrania swiadkow gdy bylismy w rozlace. Nie przeszkadzalo mi to absolutnie.Po paru dniach od wprowadzki powiedziala mi,ze jak tylko swiadkowie dowiedzieli sie o mojej wprowadzce do niej to zostala wykluczona i aby bylo malo tego to jej siostra ktora mieszkala wraz z mezem pare domow od naszego,zerwala calkowicie z nia kontakt,oraz powiedzieli jej miedzy innymi,ze sie jej brzydza. Bylo jej ciezko z tym jak postapili swiadkowie ale jeszcze gorzej bylo jak postapila jej siostra. Mowila mi jak bardzo mnie kocha i cieszy sie,ze jestesmy razem i tylko to dla niej jest najwazniejsze a decyzje siostry akceptuje ale nie rozumie.Jednak ja widzialem,ze cierpi z powodu wykluczenia zerwanych kontaktow z rodzina. Mi tez bylo ciezko, bo wkoncu te zerwane kontakty z rodzina to bylo przeze mnie. Nacieszylismy sie soba tylko dwa miesiace.  Rozstalismy sie i wyjechalem od niej. Dzisiaj wszedlem na jej faceebook i zobaczylem,ze znow ma normalny kontakt z siostra,ucieszylem sie bardzo. Wiem,ze ona nie zostalaby katoliczka a ja swiadkiem. Kocham ja nadal,jednak nie moglem pozwolic by przeze mnie nie miala kontaktu ze swoim bogiem i rodzina. 
      Nasz zwiazek przetrwal tylko dwa i pol roku.
      Jak juz spotkalem kobiete ktora tak bardzo pokochalem to ja zostawilem...bo religia,masakra.
       
    • Gość
      Przez Gość
      Witam wszystkich
       
      Jest taka sytuacja, na pewno nie jedyna. Otóż, jestem z kobietą od jakiegoś czasu (z trzy miesiące), okazało się, że jest ŚJ. No ok, serce nie sługa (do pewnego momentu) coś poradzić z tym trzeba, a nie od razu przekreślać, więc planuje jak cały temat ogarnąć w praktyce...
      Wielodzietna rodzina, rodzice w połowie życia przeszli na ŚJ, ona wychowana od małego "w kłamstwie", aktualnie bierze rozwód (formalnie z innym ŚJ), dopuszcza się łamania takich zasad jak seks poza obecnym małżeństwem, alkohole, hulanka do rana, no i cała sytuacja, że jest ze mną. Sam jestem niezrzeszony, tym bardziej pasują mi takie opcje jak, brak świąt KK, ślubu Kościelnego, obchodzenia urodzin. Boje się jej "zbyt częstego" uczestnictwa w zebraniach, służbie - nie wiem jak bardzo jest tym nasiąknięta, a na chwilę obecną nie uprawia tych "sportów". 
       
      Na tą chwilę plany mamy takie, żeby spotykać się, mieszkać z dala od jej zboru i w tajemnicy przed jej rodziną aż do ślubu. Po jej wyłączeniu trochę się postara, pochodzi na zebrania, służbę i odzyska kontakt z rodziną i znajomymi (na tym najbardziej jej zależy ale kto wie) no i fajnie.
       
      Nie proszę o wsparcie czy krytykę dotyczącą wyboru lubej, słuszności, bo już zdecydowałem ale o wskazówki co mnie może w życiu z taką osoba zaskoczyć, na jakie sytuacje się przygotować?
      Nie ukrywam, że trochę krzywdzi mnie myśl, że tak bliska mi osoba żyje ograniczona jakimiś ZASADAMI wymyślonymi przez śmieszne towarzystwo i będę chciał ją w jakiś sposób uświadomić, ale na razie nie wiem jak ugryźć temat. 
       
      Pozdrawiam