Promowane odpowiedzi

Przeglądałem sobie ostatni wywiad rzeka z Maleńczukiem pod wiele mówiącym tytułem: Ćpałem, chlałem i przetrwałem. 

Malenczuk miał rozprawę o odmowę służby wojskowej i takie zdanie mi się rzuciło w oczy:

"Prokurator podał przykład Świadków Jehowy, którzy masowo odmawiają służby wojskowej i idą do więzienia na dwa lata. Byli to frajerzy, którzy często donosili i chujowo z nimi się siedziało. Taka dygresja."

 

  • Like 1
  • Haha 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, SJ23 napisał:

często donosili

Jak jeszcze byłem w podstawówce, to mieliśmy spotkanie z byłym więźniem obozu koncentracyjnego. Zapytałem go na uboczu o więźniach ŚJ, a on powiedział coś w stylu: dla nazistów to oni tacy kumple byli.

Ale już nie dopytywałem jaki wniosek należy wyciągnąć z tych słów i jak zinterpretować taką postawę, bo tam w sumie każdy kombinował jak tylko mógł żeby przetrwać i jak powiedział jeden z więźniów: każdy przeżył kosztem kogoś innego.

Edytowane przez Jedediah
  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pewnie subiektywna ocena tego człowieka, ale takie są najciekawsze. Już samo to że pewna postawa w oczach jednej grupy może być bohaterstwem a dla innych kolaboracją lub frajerstwem - jest ciekawe i mówi sporo o odcieniach życia. 

Edytowane przez SJ23

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

czyli nic nie jest białe ani czarne a napewno aż tak kolorowe jak przedstawiają to sj...

ile to się ja nasłuchałem takich opowieści że tylko SJ byli no super ekstra bohaterami którzy no rąb ich a oni nigdy nic nie podpisali ani nikogo nie skrzywdzili. No szli jak baranki na rzeź...

a sam wiem od kolegi który jest SJ (i mam z nim kontakt do dziś) i ma dziadka co też jest SJ i ma on ponad 90 lat i ten dziadek (mimo tego że był na świeczniku tzn. był na kongresie i był z nim wywiad jak to on tam sobie radził i ile nie przezył podczas II wojny św.) -tak miał taką sytuację (dobrze nie pamiętam) która wskazywała że zachował się nie tak jak powinien odnośnie chyba żydów albo SJ... krótko mówiąc - ratował swoją dupe.

Więc to że ktos tam na kongresie ma wywiad i mówi jakie to on nie przechodził problemy - nie oznacza że jest och i ach...

Edytowane przez Maciek78
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Będąc młodym  Świadkiem  wybraliśmy  się  z rodzicami i połową zboru na zwiedzanie Centrum  Kongresowego w Sosnowcu,  a przy okazji odwiedziliśmy  Muzeum w Oświęcimu gdzie była  udostepniona wystawa na temat właśnie  SJ.  Już wtedy uderzyły  mnie słowa przewodnika wycieczki,  który otwarcie wypowiadał  się  o tym jak SJ byli w sposób  specjalny traktowani.  Kobiety były zazwyczaj  opiekunkami dzieci lub gospodyniami  w domach wojskowych.   Świadkowie nigdy nie klamali  i jako jedyni byli wysyłani poza obóz  w celu załatwienia  różnych  spraw w ich imieniu.  Oficerowie  mieli pewność, że  wrócą  spowrotem. Przypadek?? Nie sądzę :)

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

polecam książkę pani Teresy Wontor Cichy świecka książka która opisuje życie świadków w KL auszwic 

Edytowane przez Stella

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, zarina napisał:

 Kobiety były zazwyczaj  opiekunkami dzieci lub gospodyniami  w domach wojskowych.   Świadkowie nigdy nie klamali  i jako jedyni byli wysyłani poza obóz  w celu załatwienia  różnych  spraw w ich imieniu.  Oficerowie  mieli pewność, że  wrócą  spowrotem. Przypadek?? Nie sądzę :)

Wnioski poproszę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Jedediah napisał:

Wnioski poproszę.

co? 

wnioski sam sobie...

no ten tego 

wierze że dasz rade

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

a ja wam powiem że jakoś nie dowierzam ćpunom i alkoholikom i tym samym nie dowierzam w krytykę ŚJ sformułowaną przez Maleńczuka.

alkoholicy mają tendencję uważania niepijących za kapusiów.

Boleśnie przekonał się o tym mój tato gdy próbował zerwać z nałogiem, a w zakładzie pracy nakłaniano go do picia alkoholu: "wypij chociaż setę żebyśmy nie uważali cię za kapusia". Do pustych zapitych zamroczonych łbów nie docierało że oprócz alkoholików i oprócz kapusiów może istnieć jakaś trzecia niezaangażowana grupa. Tak go męczyli, męczyli, aż go złamali, a na secie się nie skończyło i kolejna próba zerwania z nałogiem poszła na marne.

Jeśli nałogowiec Maleńczuk zapamiętał sobie świadków Jehowy jako kapusiów to moim zdaniem dowodzi tylko jednego: że w zakładzie karnym nie nadużywali alkoholu ani nie zażywali narkotyków. I nie dowodzi niczego więcej.

 

  • Like 2
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia Thu Nov 02 2017 o 22:49, Jedediah napisał:

Wnioski poproszę.

Skoro SJ mogą  kłamać  lub milczeć  tylko jeśli chodzi  o sprawy organizacji  to wnioski wyciągnij  sam.  Wierzący  świadek  zapytany o cokolwiek  powie prawdę.  Przecież  nie będzie  krył  konspirantow innych organizacji niż jedyna słuszna. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 2.11.2017 o 23:16, Sebastian napisał:

a ja wam powiem że jakoś nie dowierzam ćpunom i alkoholikom i tym samym nie dowierzam w krytykę ŚJ sformułowaną przez Maleńczuka.

alkoholicy mają tendencję uważania niepijących za kapusiów.

Boleśnie przekonał się o tym mój tato gdy próbował zerwać z nałogiem, a w zakładzie pracy nakłaniano go do picia alkoholu: "wypij chociaż setę żebyśmy nie uważali cię za kapusia". Do pustych zapitych zamroczonych łbów nie docierało że oprócz alkoholików i oprócz kapusiów może istnieć jakaś trzecia niezaangażowana grupa. Tak go męczyli, męczyli, aż go złamali, a na secie się nie skończyło i kolejna próba zerwania z nałogiem poszła na marne.

Jeśli nałogowiec Maleńczuk zapamiętał sobie świadków Jehowy jako kapusiów to moim zdaniem dowodzi tylko jednego: że w zakładzie karnym nie nadużywali alkoholu ani nie zażywali narkotyków. I nie dowodzi niczego więcej.

 

Ciekawe. To działa w obie strony?

Czyli wierzysz tym, którzy nie ćpią i nie piją? Czyli na przykład członkom CK wierzysz, bo nie mają nałogu. Tak?

 

A może gość, który próbował różnych substancji psychoaktywnych przeżył pod ich wpływem coś, co go uwolniło z więzów społecznych oczekiwań i nie czuje potrzeby być poprawnym, unikać niewygodnych tematów i niepopularnych opinii? 

Czy do tej samej grupy kwalifikujesz też erotomanów i hazardzistów? To też uzależnienia.

Oczywiście nie popieram nałogów, ale zastanawiam się jaki strach musi w nas być, żeby klasyfikować ludzi i ich opinie ze względu na to, czego kiedyś spróbowali, zażyli.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wypowiedź Maleńczuka nie ma żadnej treści i nastawiona jest na autopromocję jak każdy wywiad rzeka  - "ależ jestem wspaniały na tle tych frajerów". Zresztą jak można potraktować poważnie etykietkę przypiętą przez jednego człowieka o ograniczonym doświadczeniu całej zróżnicowanej grupie ludzi....? Równie dobrze można powiedzieć, że biliotekarki są nudne, politycy  biorą łapówki, a chirurdzy biją swoje żony, by odreagować stres w pracy.

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 2.11.2017 o 23:16, Sebastian napisał:

a ja wam powiem że jakoś nie dowierzam ćpunom i alkoholikom i tym samym nie dowierzam w krytykę ŚJ sformułowaną przez Maleńczuka.

alkoholicy mają tendencję uważania niepijących za kapusiów.

Boleśnie przekonał się o tym mój tato gdy próbował zerwać z nałogiem, a w zakładzie pracy nakłaniano go do picia alkoholu: "wypij chociaż setę żebyśmy nie uważali cię za kapusia". Do pustych zapitych zamroczonych łbów nie docierało że oprócz alkoholików i oprócz kapusiów może istnieć jakaś trzecia niezaangażowana grupa. Tak go męczyli, męczyli, aż go złamali, a na secie się nie skończyło i kolejna próba zerwania z nałogiem poszła na marne.

Jeśli nałogowiec Maleńczuk zapamiętał sobie świadków Jehowy jako kapusiów to moim zdaniem dowodzi tylko jednego: że w zakładzie karnym nie nadużywali alkoholu ani nie zażywali narkotyków. I nie dowodzi niczego więcej.

 

Piję alkohol bo sytuacja mnie do tego zmusza a najbardziej ludzie w moim otoczeniu. Zrywałem z piciem alkoholu wielokrotnie ale zawsze znalazł się diabeł i mnie z powrotem namówił do wypicia alkoholu. Ten kto nie pił alkoholu razem ze mną był dla mnie jak mistrz do czasu kiedy się znowu nie napił. Nie znałem w swoim życiu ludzi zupełnie trzeźwych bo można nie pić alkoholu a być pijanym. Np od religii.  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 2.11.2017 o 23:16, Sebastian napisał:

.

alkoholicy mają tendencję uważania niepijących za kapusiów.

 

Jeśli nałogowiec Maleńczuk zapamiętał sobie świadków Jehowy jako kapusiów to moim zdaniem dowodzi tylko jednego: że w zakładzie karnym nie nadużywali alkoholu ani nie zażywali narkotyków. I nie dowodzi niczego więcej.

 

Hmmm Uwielbiam Maleńczuka  za artyzm i pewną p;prawdę która tkwi w jego twórczości albo której przydaje on twórczości innych przez swoje wykonanie.

Jednak jakby to powiedzieć to stwierdzenie, które cytuję to nowe światło dla mnie.  Alkoholikom nie można wierzyć w wielu kwestiach w tym m.in w kwestii oceny niepijących. Z drugiej strony nie wyklucza to prawdomówności w innych sprawach.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A ja w alkoholizm nie wierzę, a przynajmniej nie w jego chorobliwość. Mówiąc o chorobie, odbierasz człowiekowi poczucie sprawstwa nad własnym położeniem. Nawet WHO skreśliła go z listy chorób, wrzucając do przegródki: zaburzenie. Wierzę do jakiegoś stopnia w uzależnienie fizyczne od rozmaitych substancji/bodźców. Z drugiej strony przeprowadzono badania na żołnierzach wracających z Wietnamu, którym podawano tam w dużych ilościach bodajże opiaty. Wedle statystyki nałogowcami zostawali ci, którzy nie mieli do czego wracać. Ci którzy mieli nie zostawali.

Prywatnie postrzegam popadanie w rozmaite nałogi w kategorii słabości,  wady charakteru, czyli tak jak postrzegano np. w wiktoriańskiej Anglii. A jeśli postrzegasz używki w kategorii słabości, to ich rodzaj ma znaczenie drugorzędne, na czoło zaś wysuwają się kwestie pracy nad charakterem i jego indywidualnego ukształtowania.

Są ludzie, których gra w kasynie kręci bardziej niż jakakolwiek inny rodzaj emocji jakich może dostarczyć życie, jak stoją przy ruletce, to choćby podtykali im wódkę albo kokainę, nie zwrócą uwagi. A kto inny wrzuci do jednorękiego bandyty 5 zł, wzruszy ramionami z nudów i pójdzie się urżnąć nalewką babuni.

Edytowane przez Jedediah

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Donosicielstwo było zawsze i będzie istniało, bo jest no to zapotrzebowanie. Możemy tylko dywagować, czy to dobrze, czy źle! Odpowiedzi będą też skrajnie różne. Żeby nie przeciągać rozważań teoretycznych, przejdę do konkretnego przypadku w jakiej się znalazłem osobiście, też w więzieniu jako jeszcze Świadek Jehowy. Przebywałem w celi z ośmioma współwięźniami. Mówiąc delikatnie, wszyscy razem byliśmy winni ówczesnej władzy ludowej w różnej wysokości nielojalność! Na przełomie lat 1956/1957, nastąpiło szereg zmian politycznych, które i tam za więzienną bramą wybitnie dało się odczuć.

Stosunek „klawisza” do więźniów uległ znacznej poprawie. Istniał jeszcze pion polityczny t/zwany „ polwych”, czuwający nad ideowym „wychowaniem” skazanych. Pion ten zajmował się również werbowaniem donosicieli lub „kapusiów jak kto woli. Wezwany więzień na dywanik do takiej persony, był zawsze traktowany przez pozostałych jako niepewny. „Obywatel polwych” w tym okresie zmienił też taktykę, a pewnie z odgórnego nakazu, aby bezpośrednio w celach prowadzić „edukację” polityczną wśród więźniów.

W mojej celi przebywał też więzień będący prawie moim rówieśnikiem wiekowym. Został skazany na dwanaście lat więzienia, za śpiewanie z grupą harcerzy niezgodnych ideologicznie piosenek harcerskich, którym przewodził jako starszy druh. Któryś z młodszych druhów go zakapował. Ów młodzieniec, trochę gorączka, nie wytrzymał i przy wszystkich nas pozostałych siedmiu więźniów, wygarnął mu całe zakłamanie PRL-u porównując do modnego i na czasie wtedy określenia -stalinizmu i beriowszczyzny.

Wszystkich nas siedmiu przesłuchiwała specjalna komisja gdzie każdy z nas został doprowadzony i po przesłuchaniu odprowadzony do innej celi, abyśmy nie mogli się porozumieć co do zeznań poprzedników. Mnie wprowadzono przed komisję jako już ostatniego.

 

- wy się nazywacie? Podaję swoje dane więźnia.

 

- acha, no to wy nam powiecie całą prawdę jak to było, bo wam przecież kłamać nie wolno. Gadajcie jak to było i co ten... tu wymienił nazwisko więźnia – powiedział.

 

- tak naprawdę to ja nie wiem o czym była mowa, ponieważ stałem w celi na samym końcu, a że zrobiło się głośno i tak prędko padały różne słowa, więc nic z tego nie zrozumiałem.

 

-że tamci kłamali, to można zrozumieć, ale, że i wy kłamiecie? Odprowadzić go!

 

Chłopak dostał trzy noce twardego łoża i na tym się skończyło,ale chciano mu wytoczyć coś bardziej dotkliwszego. Później powoli wracaliśmy do tego tematu i jak się okazało, każdy mniej więcej odpowiadał w tym samym stylu. Nikogo z nas nie prześladowano, nawet nie rozdzielono nas po innych celach. Co by się wydarzyło gdyby ten incydent wydarzył się we wcześniejszym okresie? Trudno na to odpowiedzieć. Nie wiem również jak zachowałbym się ja osobiście. W tym już kalendarzowym okresie nic nam nie groziło więc każdy z nas miał już pewien komfort, ale półtora roku wcześniej mogło zakończyć się bardziej „ciekawiej”. Dlatego mówienie o kimś jak ktoś się zachowywał, lub mógł się zachować, w sytuacjach skrajnych i na tej podstawie wyciągać odpowiednie wnioski jest bardzo nie uczciwe bez względu na to, kto będzie tym recenzentem i jakie będzie nosił nazwisko. Dotyczy to również tych recenzowanych - Świadków Jehowy też!

  • Like 3
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Jedediah napisał:

A ja w alkoholizm nie wierzę, a przynajmniej nie w jego chorobliwość. Mówiąc o chorobie, odbierasz człowiekowi poczucie sprawstwa nad własnym położeniem.

A od kiedy ty wierzysz w sprawstwo człowieka nad własnym położeniem...? Wolna wola to iluzja. Jesteśmy kombinacją elektrycznych wyładowań w naszym mózgu podlewanych chemicznym koktajlem. Lepij mają ci, którym w umyśle korzystniej zabełtało.

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, kantata napisał:

A od kiedy ty wierzysz w sprawstwo człowieka

Nie chce mi sie dyskutowac o charakterze alkoholizmu ale tez to pomyslałam czytając J. Czyżby sznurki sie urwały

czy kolejna prowo akcja ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 02/11/2017 o 19:08, zarina napisał:

Będąc młodym  Świadkiem  wybraliśmy  się  z rodzicami i połową zboru na zwiedzanie Centrum  Kongresowego w Sosnowcu,  a przy okazji odwiedziliśmy  Muzeum w Oświęcimu gdzie była  udostepniona wystawa na temat właśnie  SJ.  Już wtedy uderzyły  mnie słowa przewodnika wycieczki,  który otwarcie wypowiadał  się  o tym jak SJ byli w sposób  specjalny traktowani.  Kobiety były zazwyczaj  opiekunkami dzieci lub gospodyniami  w domach wojskowych.   Świadkowie nigdy nie klamali  i jako jedyni byli wysyłani poza obóz  w celu załatwienia  różnych  spraw w ich imieniu.  Oficerowie  mieli pewność, że  wrócą  spowrotem. Przypadek?? Nie sądzę :)

Jasne,ze to nie przypadek,przeciez aniolowie ich chronili,nad czym tu rozkminiac,czyzbyscie straznic nigdy nie czytali? :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

O to to, ja też jak ostatnio z takim kolegom Radkiem rozmawiałem to, un wcześniej nic o religiji nie wspominał a nagle temat świadków Jehowych i powiedział że to 'skurwiesieny'.

I od razu zabłysło bo un myśli dokładnie tak jak ja myślałem przez te wszystkie lata. I mimo że Radek generalnie o wszystkich 'że skuerwiesieny' to tutaj wiedział co mówieł [przytakuję głową do monitora]. I poza tym, chciałem jeszcze dodać, że mówiąc tak o Świadkach Jehowych, użył tego niekulturalnego może zwrotu, ale prawilnie gdyż był o nich szczery. Tamtech nie są takie. Więc już od razu, nie dość że wiedział co mówieł, nie dość że mówił to co ja miałem na myśliji, to jeszcze ich skasował swoją niezakłamanąch szczeruścią [pokręciłem głową z zachwietu]. Bo gdyby powiedział że jech lubi albo cu tam dobrego zrobiły, no to pewnie bym pomyślał że coś nie ten teges z głową Rada, ale jak powiedział tak jak ja miałem w głowie, już od dawien dawna, no to morda Radzio całuję wszędzie. Wiadomo od razu że to swój chłop i prawilny przyjaciel.

To to jest to. Takiech ludzi właśnie. Dziękuje

Edytowane przez yogiii
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 02/11/2017 o 21:49, Jedediah napisał:

Wnioski poproszę.

Nie nie. Proszę sobie w tym niezrozumiałym szumie dopasować odpowiednio klocki by uzyskać wybrany wcześniej wniosek.

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W takim więźniu izolowanie się od grupy osadzonych ma swoje konsekwencje,do tego nie przeklnie,nie uznaje matki boskiej jest cichy i posłuszny a więc wyprzedzi pozostałych w zawodach kto dostanie lepszą fuchę a więc skurwisyn i kapuś, zgodnie z zasadą kto nie pije ten kabluje.Kiedyś zapytałem kolegę dlaczego świadków nie lubiano pod celą ,bo kablują odpowiedział skąd wiesz zapytałem ,przecież nie możecie kłamać.To prawda,że wielu ma wyrąbane i postanowiło wtedy zostać pionierami i tu przestawało być miło chłop chciał pogadać o babach a tu królestwo boże no ileż tak można.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Jacek
      Najsz. Najszanowniejsi Forumowicze, aktualnie na zebraniach Świadków Jehowy jest analizowana książka , Jezus - droga, prawda i życie. Podczas jej analizy wyświetlono ilustrację przedstawiającą, jak się domyślam czterech astrologów. Ilustracja ta zainspirowała mnie do napisania listu otwartego do Świadków Jehowy. Oto ten list:
       
      Jacek Kwaśniewski                                                                                                                                                                                                                                                           22 dzień 3 miesiąc 9 rok EY
      Najsz.
      (Najsz – jest to wymyślone przeze mnie słowo - jest ono skrótem najserdeczniejszego, możliwie najszczerszego powitania połączonego z wyrazami najwyższego szacunku oraz życzeniami osiągnięcia wszystkiego najlepszego co też człowiek, grupa ludzi czy też inna istota lub grupa istot może osiągnąć w swym życiu. Życzenia te są połączone z najżarliwszą prośbą / modlitwą do najlepszego z wszystkich najlepszych dobrych Bogów Boga o to by dopomógł on osobie lub osobom z którą się witamy uzyskać w życiu powodzenie czyli znalezienie najlepszej drogi do zbawienia, do wolności).
       
      Najszanowniejsi Świadkowie Jehowy, najszanowniejsi członkowie Ciała Kierowniczego, najszanowniejsi czytelnicy tego listu, niedawno będąc na zebraniu Świadków Jehowy byłem świadkiem ciekawej dyskusji. Dotyczyła ona astrologów i najszanowniejszego pana Szatana.
      Było to podczas analizy książki Jezus — droga, prawda i życie. Jak od niedawna Świadkowie Jehowy mają w zwyczaju na ekranie wyświetlony był obraz w przeważających kolorach purpury. Przedstawiał on między innymi czterech wędrowców na wielbłądach zmierzających w kierunku ubogiej chatki nad którą świeciła gwiazda. Również na pozostałych ilustracjach widać cztery osoby, Tymczasem podczas dyskusji mówcy duży nacisk położyli na fakt, że w Biblii nie podano liczby osób, które odwiedziły najszanowniejszego władcę Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa). Nie był to jednak głos krytyczny w stosunku do artystów Świadków Jehowy, ale do twórczości innych kościołów chrześcijańskich. Myślę, że watro sięgnąć do Biblii i sprawdzić jak się rzeczy mają:
       
      Mateusza 2:1-12
      (...)Kiedy już Jezus się narodził w Betlejem Judejskim za dni króla Heroda, oto astrolodzy ze stron wschodnich przybyli do Jerozolimy, mówiąc: „Gdzie jest ten narodzony król Żydów? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę, będąc na wschodzie, i przyszliśmy złożyć mu hołd”. Gdy król Herod to usłyszał, był tym poruszony, a wraz z nim cała Jerozolima; i zebrawszy wszystkich naczelnych kapłanów oraz uczonych w piśmie spośród ludu, zaczął ich wypytywać, gdzie miał się narodzić Chrystus. Rzekli do niego: „W Betlejem Judejskim; tak bowiem zostało napisane przez proroka: ‚A ty, Betlejem w ziemi Judy, w żadnym wypadku nie jesteś najmniej znaczącym miastem wśród namiestników Judy; bo z ciebie wyjdzie namiestnik, który będzie pasł mój lud, Izraela’”. Wtedy Herod potajemnie wezwał astrologów i starannie się od nich wywiedział o czas ukazania się tej gwiazdy, a wysyłając ich do Betlejem, rzekł: „Idźcie, starannie poszukajcie tego dziecięcia, a gdy je znajdziecie, donieście mi o tym, żebym i ja mógł pójść i złożyć mu hołd”. Oni, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę; a oto gwiazda, którą widzieli, gdy byli na wschodzie, posuwała się przed nimi, aż się zatrzymała nad miejscem, gdzie było to dziecię. Na widok gwiazdy niezmiernie się uradowali. A gdy weszli do domu, zobaczyli dziecię z Marią, jego matką, i upadłszy, złożyli mu hołd. Otworzyli też swe skarby i dali mu w prezencie dary: złoto i wonną żywicę, i mirrę. Ale ponieważ otrzymali we śnie Boskie ostrzeżenie, aby nie wracali do Heroda, odeszli do swej krainy inną drogą.
       
      Faktycznie nie podano liczby astrologów. Napisano o nich w liczbie mnogiej. Mogło więc ich być dwóch, ale mogło też być ich więcej, być może nawet siedemdziesięciu siedmiu. Nie udało mi się też znaleźć w Biblii wzmianki o tym by podróżowali oni na wielbłądach. Wnioskuję zatem, że wyświetlony na zebraniu obrazek to wymysł Świadków Jehowy, którym zlecono zilustrowanie przedstawianych w książce Jezus – droga prawda i życie. Z dyskusji wyciągnąłem wniosek taki, że Świadkowie Jehowy bywają bardzo krytycznie do twórczości malarsko teologicznej innych wyznań i niemal całkowicie ślepi na twórczość malarsko teologiczną swoich artystów. Uważam, że to bardzo źle. Że powinno być na odwrót. Proszę powróćmy myślami do dyskusji jaką usłyszałem na zebraniu Świadków Jehowy. Jeszcze większą emocję i więcej głosów aprobaty wzbudziła teza postawiona przez autorów książki Jezus- droga, prawda i życie, że to najszanowniejszy pan Szatan zadbał o to by gwiazda zaprowadziła astrologów do najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa). Bardzo proszę zapoznajmy się z tą tezą:
       
      Astrolodzy odwiedzają Jezusa
      Warto się zastanowić, kto spowodował, że gwiazda prowadziła astrologów. Pamiętajmy, że nie pokierowała ich bezpośrednio do Jezusa w Betlejem. Zaprowadziła ich raczej do Jerozolimy, gdzie spotkali się z królem Herodem, który chciał uśmiercić Jezusa. I zrobiłby to, gdyby Bóg nie zadziałał i nie ostrzegł astrologów, żeby nie mówili nic królowi. Jasno stąd wynika, że wspomnianą gwiazdą posłużył się wróg Boży, Szatan, który szukał sposobu, żeby zabić Jezusa.
       
      Teoria ciekawa, ale nie mająca, żadnego uzasadnienia biblijnego. W Biblii nie napisano, kto posłużył się tą biblijną gwiazdą. Ale skoro przedstawiono taką tezę, to uważam, że warto też rozważyć wersję alternatywną. Gwiazda zaprowadziła astrologów do najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa), by mogli go obdarować między innymi złotem. Być może złota było tyle, że starczyło go na późniejszy pobyt w Egipcie i na beztroskie życie do samej śmierci. Według niektórych chrześcijańskich wierzeń, najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach 9Jezus Chrystus) przeżył ukrzyżowanie i udał się na wschód, gdzie też po dziś jest grób, w którym według wierzeń spoczął. Ale to jest już inna historia, którą się nie będziemy zajmować. Powróćmy myślami do gwiazdy. Faktycznie zaprowadziła ona podróżników ze wschodu najpierw do najszanowniejszego króla Heroda. Ale był w tym cel mianowicie wypełnienie wcześniej spisanych proroctw. Bardzo proszę sprawdźmy co się później wydarzyło:
       
      Mateusza 2:16-18; Jeremiasza 31:15
      (...)Wtedy Herod, widząc, że został przechytrzony przez astrologów, uniósł się wielką zapalczywością i posławszy, kazał w Betlejem oraz w całej jego okolicy zgładzić wszystkich chłopców w wieku dwóch lat i poniżej, według czasu, o który się starannie wywiedział od astrologów. Wtedy spełniło się to, co zostało powiedziane przez proroka Jeremiasza, mówiącego: „Głos usłyszano w Ramie, płacz i wielkie zawodzenie; to Rachela opłakuje swe dzieci i nie daje się pocieszyć, bo już ich nie ma”.
      (...)„Oto, co rzekł Jehowa: ‚W Ramie słychać głos, lament i gorzki płacz; Rachela opłakuje swych synów. Nie daje się pocieszyć po swych synach, bo już ich nie ma’”.
       
      Moim zdaniem nie można wykluczyć teorii, że gwiazda prowadziła astrologów z polecenia najszanowniejszego Boga Jehowy. Mordowanie dzieci w Ramie mogło być zamysłem najszanowniejszego Boga Jehowy, który według Biblii tak o sobie mówi:
       
      Izajasza 46:9-11
      (...)Przypomnijcie sobie rzeczy pierwsze, dawne, że ja jestem Boski i nie ma innego Boga ani nikogo podobnego do mnie; Tym, który od początku oznajmia zakończenie i od dawna — to, czego jeszcze nie uczyniono; Tym, który mówi: ‚Mój zamiar się ostoi i uczynię wszystko, w czym mam upodobanie’; Tym, który ze wschodu słońca wzywa drapieżnego ptaka, z dalekiej ziemi męża, który spełni mój zamiar. Ja to powiedziałem, ja też to urzeczywistnię. Ja nadałem temu kształt, ja też to uczynię.
       
      Mordowanie zaś dzieci, starców, ludzi w każdym wieku to element metody wychowawczej Boga Jehowy. O tym też pisze w Biblii:
       
      Izajasza 13:17, 18, Ezechiela 9:5, 6
      (...)„Oto pobudzam przeciwko nim Medów, którzy srebro poczytują za nic i nie mają upodobania w złocie. A ich łuki będą roztrzaskiwać młodzieńców. I nad owocem łona się nie zlitują; oko ich nie użali się nad synami. (...)A do tych drugich rzekł, tak iż słyszałem to na własne uszy: „Przejdźcie za nim przez miasto i uśmiercajcie. Niech wasze oko się nie użali i nie okazujcie współczucia. Starca, młodzieńca i dziewicę oraz małe dziecko i niewiasty macie pozabijać — aż do wytracenia. (…)
       
      W mojej ocenie, zdarzenia opisane w Biblii, to jest, fakt, że dzięki gwieździe najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) otrzymał cenne dary, a najszanowniejszy król Herod, mógł wymordować dzieci bardziej wskazują na to, że biblijną gwiazdą posłużył się najszanowniejszy Jehowa Bóg, a nie najszanowniejszy pan Szatan. Ale skoro tego w Biblii nie pisze, to uważam, że najlepiej się tą sprawą nie zajmować.
       
      Myślę, że nadszedł czas na podsumowanie tego listu. Jak wykazała dyskusja, której byłem świadkiem, pomysł z ilustrowaniem biblijnych opowieści pozbawionych plastycznych pomysłów, to bardzo zły pomysł. Również pomysł by zastanawiać się, kto też posługiwał się biblijną gwiazdą to również bardzo zły pomysł. W Biblii napisano co napisano, a że jest tego bardzo dużo, w zupełności wystarczy na przeprowadzenie ciekawego zebrania, Chciałem też przypomnieć Świadkom Jehowy, że obowiązuje ich lekcja, udzielanie odpowiedzi na podstawie Biblii. Bardzo proszę przypomnijmy sobie tę lekcję:
       
      Lekcja 18
      Udzielanie odpowiedzi na podstawie Biblii
      Co powinieneś robić?
      Odpowiadając na pytania, nie przedstawiaj własnych poglądów, ale umiejętnie korzystaj z Biblii.
      Dlaczego jest ważne?
      Nasze zadanie polega na ‛głoszeniu słowa’. Przykład pod tym względem dał nam Jezus, który oświadczył: „Nie mówię sam z siebie” (2 Tym. 4:2; Jana 14:10).
      KIEDY odpowiadamy na pytania dotyczące naszych wierzeń, stylu życia, znaczenia obecnych wydarzeń czy też naszej nadziei na przyszłość, staramy się powoływać na Biblię. Dlaczego? Ponieważ jest Słowem Bożym. To ona stanowi podstawę naszych wierzeń. Wskazuje nam, jak żyć. Kształtuje nasze poglądy na wydarzenia światowe i zawiera natchnione obietnice, na których opieramy swą nadzieję (2 Tym. 3:16, 17).
      W pełni zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka wiąże się z naszą nazwą. Jesteśmy Świadkami Jehowy (Izaj. 43:12). Dlatego odpowiadając na pytania, nie odwołujemy się do filozofii ludzkiej, lecz do tego, co w swym natchnionym Słowie mówi Jehowa. Oczywiście w wielu kwestiach każdy z nas ma własne zdanie. Pozwalamy jednak, by nasze przekonania kształtowało Słowo Boże, ponieważ głęboko wierzymy, że jest ono prawdą. W niejednej sprawie Biblia pozostawia nam swobodę wyboru. Nie narzucamy więc innym osobistych upodobań — chcemy uczyć ich zasad z Pisma Świętego, umożliwiając im korzystanie z tej samej wolności wyboru, jaką my się cieszymy. Wzorem apostoła Pawła pragniemy „przyczyniać się do posłuszeństwa dzięki wierze” (Rzym. 16:26).
      W Księdze Objawienia 3:14 Jezus Chrystus został nazwany „świadkiem wiernym i prawdziwym”. Jak odpowiadał na pytania i jak sobie radził w różnych sytuacjach? Niekiedy posługiwał się przykładami pobudzającymi ludzi do myślenia. Przy innych okazjach pytał, jak ktoś rozumie daną wypowiedź z Pism. A najczęściej je cytował, parafrazował albo do nich nawiązywał (Mat. 4:3-10; 12:1-8; Łuk. 10:25-28; 17:32). W I wieku zwoje Pism zwykle przechowywano w synagogach. Nic nie świadczy o tym, że Jezus miał własne zwoje, ale z całą pewnością dobrze znał Pisma i podczas nauczania często się na nie powoływał (Łuk. 24:27, 44-47). Mógł więc zgodnie z prawdą powiedzieć, że nie przekazuje prywatnych poglądów. Mówił to, co usłyszał od swego Ojca (Jana 8:26).
      Pragniemy w tym naśladować Jezusa. W przeciwieństwie do niego nie słyszeliśmy osobiście, jak przemawia Bóg. Ale przecież Biblia to Jego Słowo. Jeżeli więc udzielamy odpowiedzi na jej podstawie, unikamy kierowania uwagi na samych siebie. Dowodzimy, że nie głosimy poglądów niedoskonałych ludzi, lecz w ustalaniu, co jest prawdą, całkowicie zdajemy się na Boga (Jana 7:18; Rzym. 3:4).
      Oczywiście twym celem nie powinno być samo używanie Biblii. Posługuj się nią tak, by twoi rozmówcy odnieśli jak największe korzyści i słuchali cię z otwartym umysłem. Dlatego sposób wprowadzania myśli biblijnych staraj się uzależniać od nastawienia ludzi. Niektórych mógłbyś zapytać: „Czy nie zgodzi się pan, że najważniejsze jest to, co ma do powiedzenia Bóg?” albo: „Czy wie pani, że odpowiedź na to pytanie można znaleźć w Biblii?” Jeżeli rozmawiasz z kimś, kto nie ma szacunku do tej Księgi, zacznij inaczej, na przykład tak: „Pozwoli pan, że powołam się na pewne starożytne proroctwo” lub tak: „Książka, którą można nazwać bestsellerem wszech czasów, mówi, że...”
      Niekiedy wystarczy po prostu sparafrazować werset. Najlepiej jednak otwórz Biblię i przeczytaj dany fragment. A gdy tylko to możliwe, pokaż go rozmówcy w jego własnym egzemplarzu Pisma Świętego. Takie bezpośrednie używanie tej Księgi często wywiera na ludzi bardzo silny wpływ (Hebr. 4:12).
      Obowiązek opierania się na autorytecie Biblii podczas udzielania odpowiedzi spoczywa zwłaszcza na chrześcijańskich starszych. Wymaga się od nich, by ‛co do sztuki nauczania — niewzruszenie trzymali się wiernego słowa’ (Tyt. 1:9). Na podstawie rady udzielonej przez starszego członek zboru może podjąć ważną decyzję życiową. Jakże więc istotne jest, by taka rada była mocno ugruntowana na Piśmie Świętym! Ponadto przykład dawany pod tym względem przez starszych może korzystnie wpłynąć na sposób, w jaki będą nauczać inni.
      POMOCNE WSKAZÓWKI
      Codziennie czytaj Biblię. Opracuj sobie praktyczny program studium osobistego.
      Nabierz zwyczaju posługiwania się wersetami biblijnymi w trakcie odpowiadania na zebraniach.
      Zanim udzielisz komuś odpowiedzi albo podejmiesz jakąś decyzję, zawsze zadawaj sobie pytanie: „Co w tej sprawie ma do powiedzenia Biblia?”
      Jeżeli nie wiesz, co na dany temat mówi Pismo Święte, nie zgaduj ani nie przedstawiaj własnych poglądów. Zaproponuj, że poszukasz wyjaśnień.
       
      Uważam, że jest to dobra lekcja i gdyby członkowie Ciała Kierowniczego poważnie ją traktowali nie dopuścili by książki Jezus – droga prawda i życie, do druku. Proszę zwróćmy też uwagę na fakt, że Biblia nie jest książką ilustrowaną. Gdyby były w niej zamieszczone ilustracje i zdjęcia, to można by je powielać. Ale skoro nie jest, to uważam, że lepiej ich nie zmyślać.
       
      Na zakończenie tego listu postanowiłem się pomodlić w intencji Świadków Jehowy:
       
      Najszanowniejszy Jehowo Boże, czy mogę Cię o to prosić, by Świadkowie Jehowy poważnie traktowali lekcję o udzielaniu odpowiedzi na podstawie Biblii. A zwłaszcza by robili to członkowie Ciała Kierowniczego odpowiedzialnego za całokształt wierzeń i życia Świadków Jehowy.
      Jeżeli mogę Cię o to prosić, to proszę cię o to najbardziej jak potrafię w imieniu twojego syna Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).
       
      W tej samej intencji na wszelki wypadek postanowiłem pomodlić się do najlepszego spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów, Boga:
       
      Najszanowniejszy, najlepszy spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów, Boże, czy mogę Cię o to prosić, by Świadkowie Jehowy poważnie traktowali lekcję o udzielaniu odpowiedzi na podstawie Biblii. A zwłaszcza by robili to członkowie Ciała Kierowniczego odpowiedzialnego za całokształt wierzeń i życia Świadków Jehowy.
      Jeżeli mogę Cię o to prosić, to proszę cię o to najbardziej jak potrafię.
       
      Z wyrazami najwyższego szacunku i życzeniami najlepszości, jacek ahmadeusz szatan kwaśniewski
       
      Najszanowniejsi Forumowicze, a Wy co o tym myślicie?
    • Przez Jacek
      Do jednej z gałęzi działalności Świadków Jehowy jest nawoływanie innych chrześcijan do wystąpienia z macierzystych kościołów, dlatego, że wśród ich dogmatów wiary znajdują się niebiblijne nauki. Niedawny tekst dzienny zachęcał do tego samego. Zainspirował on mnie do napisania listu do Świadków Jehowy. Oto ten list:
      Jacek Kwaśniewski                                                                                                                                                                                                                                                                       27 dzień 3 miesiąc 9 rok EY
       
      Najsz.
       
      (Najsz – jest to wymyślone przeze mnie słowo - jest ono skrótem najserdeczniejszego, możliwie najszczerszego powitania połączonego z wyrazami najwyższego szacunku oraz życzeniami osiągnięcia wszystkiego najlepszego co też człowiek, grupa ludzi czy też inna istota lub grupa istot może osiągnąć w swym życiu. Życzenia te są połączone z najżarliwszą prośbą / modlitwą do najlepszego z wszystkich najlepszych dobrych Bogów Boga o to by dopomógł on osobie lub osobom z którą się witamy uzyskać w życiu powodzenie czyli znalezienie najlepszej drogi do zbawienia, do wolności).
       
      Najszanowniejsi Świadkowie Jehowy, najszanowniejsi członkowie Ciała Kierowniczego, najszanowniejsi czytelnicy tego listu, niedawno przeczytałem tekst dzienny, który nie daje mi spokoju. Dlatego też postanowiłem omówić go w liści. Bardzo proszę zapoznajmy się z nim:
       
      Niedziela 21 stycznia
      Wyjdźcie z niej, mój ludu (Obj. 18:4).
      W dziesięcioleciach poprzedzających I wojnę światową Charles Russell i jego współpracownicy uświadomili sobie, że religie chrześcijaństwa nie uczą prawdy biblijnej. Dlatego postanowili, zgodnie ze swoim ówczesnym zrozumieniem, zerwać z religią fałszywą. Już w Strażnicy Syjońskiej z listopada 1879 roku jasno przedstawili biblijne podstawy swojego stanowiska: „Każdy kościół, który się mieni czystą dziewicą zaślubioną Chrystusowi, ale w rzeczywistości łączy się z tym światem (bestią) i u niego szuka poparcia, musimy potępić jako kościół nierządny — mówiąc językiem biblijnym”. Było to wyraźne nawiązanie do Babilonu Wielkiego (Obj. 17:1, 2). Mężczyźni i kobiety, którzy chcieli podobać się Bogu, wiedzieli, co muszą zrobić. Gdyby w dalszym ciągu należeli do religii fałszywej, nie mogliby się spodziewać Bożego błogosławieństwa. W związku z tym wielu Badaczy Pisma Świętego napisało listy, że występują ze swoich kościołów. W16.11 5:2, 3
       
      W tekście tym mowa o Badaczach Pisma Świętego, ale z tego co się orientuję to Świadkowie Jehowy też zalecają pisania listów o występowaniu ze swoich kościołów. Powód jest ten sam. Nieuczenie 'prawd' biblijnych. Poznając Biblię i wierzenia Świadków Jehowy zauważyłem, że również oni nie uczą prawd Biblijnych. Wiele dogmatów wiary Świadków Jehowy w sposób jawny koliduje z naukami zawartymi w Biblii. Niektóre nauki Świadków Jehowy kolidują też z naukami samego najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa). Z jego nauk wynika, że wierzył on zarówno w nieśmiertelność duszy jak i w Piekło – Gehennę według nazewnictwa Świadków Jehowy. Bardzo proszę sprawdźmy w Biblii:
       
      Mateusza 10:28
      (...)I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz nie mogą zabić duszy, ale raczej bójcie się tego, który może i duszę, i ciało zgładzić w Gehennie.
       
      Świadkowie Jehowy naukę tę uznają za kłamstwo. W poprzednich listach omówiłem już wiele sprzecznych z Biblią doktryn wiary Świadków Jehowy. Świadkowie Jehowy chcący być konsekwentnymi powinni zatem napisać list o odłączeniu od organizacji Świadków Jehowy. Do tego bez wątpienia zachęca analizowany tekst dzienny.
      Ale czy to jest dobra rada?
      Moim zdaniem bardzo zła.
      To, że w jakimś kościele szerzą się złe nauki nie uważam, że jest to powód do opuszczenia kościoła. Uświadomienie sobie tego, że jakaś nauka jest zła powinna wierne osoby skłonić do podjęcia walki ze złem, a nie do ucieczki z jednej niedoskonałej organizacji do drugiej.
      Tak sobie myślę, ale ciekawi mnie co na ten temat myślą członkowie Ciała Kierowniczego. Dlatego zadam im pytanie:
       
      Czy fakt, że Świadkowie Jehowy w wielu kwestiach nie uczą tak zwanych prawd biblijnych jest powodem do rezygnacji z bycia Świadkiem Jehowy? Czy publikując ten tekst dzienny członkowie Ciała Kierowniczego chcieli zachęcić Świadków Jehowy do napisania listów o wystąpieniu z organizacji Świadków Jehowy i jednocześnie ostrzec zainteresowanych przed wstąpieniem do tej organizacji?
       
      Na zakończenie tego listu postanowiłem się pomodlić w intencji Świadków Jehowy i innych ludzi:
       
      Najszanowniejszy Boże Jehowo, czy mogę Cię prosić o to byś dopomógł swoim czcicielom odnaleźć drogę do zbawienia?
      Jeżeli mogę, to proszę Cię o to najbardziej jak potrafię, w imieniu twojego syna, władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).
       
      Postanowiłem też w tej samej intencji pomodlić się do najlepszego spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów Boga.
       
      Najszanowniejszy Boże Jehowo, czy mogę Cię prosić o to byś dopomógł swoim czcicielom odnaleźć drogę do zbawienia?
      Jeżeli mogę, to proszę Cię o to najbardziej jak potrafię w imieniu najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).
       
      Dla pewności postanowiłem pomodlić się w tej samej intencji do najlepszego, spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów, Boga.
       
      Najszanowniejszy, najlepszy spośród wszystkich Dobrych Bogów, Boże, czy mogę Cię prosić o to byś dopomógł swoim czcicielom odnaleźć drogę do zbawienia?
      Jeżeli mogę, to proszę Cię o to najbardziej jak potrafię.
       
      Z wyrazami największego szacunku i życzeniami najlepszości, jacek ahmadesz szatan kwaśniewski
       
      Najszanowniejsi Forumowicze, a Wy co o tym myślicie? Powinni Świadkowie Jehowy pisać listy o odłączeniu się od Świadków Jehowy, czy też nie powinni?
    • Przez Jacek
      Podczas lutowego comiesięcznego programu telewizji Broadcasting członek Ciała Kierowniczego wspomniał o przejściu przez najszanowniejszego pana Abrahama przez Eufrat. Zainspirował mnie tym samym do napisania listu. Oto ten list:
      Jacek Kwaśniewski                                                                                                                                                                                                                                                                        26 dzień 3 miesiąc 9 rok EY
      Najsz.
       
      (Najsz – jest to wymyślone przeze mnie słowo - jest ono skrótem najserdeczniejszego, możliwie najszczerszego powitania połączonego z wyrazami najwyższego szacunku oraz życzeniami osiągnięcia wszystkiego najlepszego co też człowiek, grupa ludzi czy też inna istota lub grupa istot może osiągnąć w swym życiu. Życzenia te są połączone z najżarliwszą prośbą / modlitwą do najlepszego z wszystkich najlepszych dobrych Bogów Boga o to by dopomógł on osobie lub osobom z którą się witamy uzyskać w życiu powodzenie czyli znalezienie najlepszej drogi do zbawienia, do wolności).
       
      Najszanowniejsi Świadkowie Jehowy, najszanowniejsi członkowie Ciała Kierowniczego, najszanowniejsi czytelniczy tego listu, najszanowniejszy panie Geoffrey Jackson, jestem bardzo zadowolony z lutowego programu telewizji Broadcasting. Bardzo spodobał mi się program poświęcony właściwemu wykorzystywaniu czasu. Znalazłem w nim wiele cennych rad. Bardzo dziękuję za niego. Uważam jednak, że czas jaki Świadkowie Jehowy przeznaczają na głoszenie swoich poglądów jest czasem bardzo źle wykorzystanym, dlatego że wiele doktryn wiary Świadków Jehowy to teologiczne wielkie buble. Pseudo biblijne błazeńskie spekulacje, nielogiczne argumentacje pomieszane z ewidentnymi kłamstwami. Odnoszę wrażenie, że Świadkowie Jehowy muszą mieć jakiś komitet redakcyjny, który czuwa nad tym by do swej twórczości teologicznej włączać kompromitujące treści. Podam przykład z aktualnie analizowanej audycji comiesięcznej telewizji Broadcasting. Najszanowniejszy pan Geoffrey Jackson, nauczał jak wzorem najszanowniejszego pana Abrahama podążać drogą wierności. W swym kazaniu cytował on Biblię, ale by złej tradycji stała się zadość pomiędzy biblijne fakty wplótł on ewidentne antynaukowe fantasmagorie. Cytuję
       
      „Jeżeli chodzi o Abrahama, wiemy, że razem z rodziną przekroczył Eufrat i wszedł do ziemi obiecanej 1943 roku przed naszą erą.”
       
      Czytając opracowania różnych historyków zauważyłem, że Ci źle nauczeni podają daty, których nie można znaleźć, w żadnym rzetelnym źródle historycznym. W Biblii nie udało mi się znaleźć daty przekraczania Eufratu przez najszanowniejszego pana Abrahama. Pomimo tego Świadkowie Jehowy z podziwu godnym maniakalnym uporem zmyślone daty podają. Przypomniało mi się studium książki 'Naśladujmy ich wiarę'. Było to już dawno temu. Omawiany był rozdział poświęcony najszanowniejszemu panu Abrahamowi, który zatytułowany był, 'Ojciec wszystkich, którzy wierzą'. W rozdziale tym podano szereg zmyślonych dat. Bardzo proszę przypomnijmy sobie fragment tej książki:
       
      „Ważna data w historii biblijnej
      Abraham przekroczył rzekę Eufrat w roku 1943 p.n.e., w dniu 14 Nisan. To ważna data w chronologii biblijnej. Tego samego dnia, z tym że 430 lat później, w roku 1513 p.n.e. Jehowa wyzwolił Izraelitów z niewoli egipskiej i otworzył przed nimi możliwość objęcia w posiadanie ziemi, którą obiecał Abrahamowi (Wyjścia 12:40, 41; Gal. 3:17). Z kolei 14 Nisan 33 roku n.e. Jezus spotkał się z apostołami i zawarł z nimi przymierze, przyrzekając, że wejdą w skład niebiańskiego rządu, który rozwiąże wszystkie problemy ludzkości (Łuk. 22:29).”
       
      Mamy tu wiele zmyślonych dat, których albo w Biblii nie ma albo daty te kolidują w sposób jawny z datami zawartymi w Biblii. Na przykład Świadkowie Jehowy nauczają, że Izraelici wyszli z Rameses w Egipcie 14 Nisan, a w Biblii pisze, że wyjście to nastąpiło 15 Nisan. Świadkowie Jehowy piszą, że najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) odbył z uczniami tak zwaną ostatnią wieczerzę 14 Nisan, a z Biblii wynika bezspornie, że było to 16 Nisan. Szerzej błędy te omówiłem we wcześniejszych listach. Bardzo proszę powróćmy myślami do zacytowanej książki i skupmy się na dacie:
       
      „Abraham przekroczył rzekę Eufrat w roku 1943 p.n.e., w dniu 14 Nisan.”
       
      Kiedy przygotowywałem się do zebrania i zgodnie z zaleceniem z teokratycznej szkoły służby kaznodziejskiej sprawdzałem zawartość publikacji pod kątem ścisłości informacji i jej zgodności z Biblią napotkałem duże trudności. To, że data roczna została zmyślona nie miałem wątpliwości. Chodziło mi o datę 14 Nisan, jako dnia przekroczenia przez pana Abrahama rzeki Eufrat. Żaden z wersetów biblijnych, na które się powołano, daty takiej nie podawał. Po zebraniu poprosiłem więc wielu Świadków Jehowy o pomoc w znalezieniu tej daty. Mijają lata i żaden Świadek Jehowy nie potrafił mi wskazać nawet wersetu, w którym mowa o przekraczaniu przez pana Abrahama rzeki Eufrat. Pewnego dnia zauważyłem na Faceboku – internetowej grupie towarzyskiej – profil Świadków Jehowy w Polsce. Liczebność kilka tysięcy osób. Zapisałem się do niej jako zainteresowany i zadałem pytanie o przejście przez Eufrat przez pana Abrahama. Zacytowano mi fragment książki o ważnej dacie w historii biblijnej. Nie była to jednak odpowiedź na moje pytanie, ale źródło informacji, którego wiarygodność chciałem sprawdzić. Zadałem więc taktowne pytania pomocnicze, ale zamiast odpowiedzi moje pytania usunięto a mnie z grupy wydalono bez ostrzeżenia i wytłumaczenia przyczyny. W związku z powyższym mam pytanie do członków Ciała Kierowniczego odpowiedzialnego za treść dogmatów wiary Świadków Jehowy skąd wzięli oni informację o przekraczaniu przez pana Abrahama rzeki Eufrat. Przejście to opisano dość dokładnie w książce Naśladujmy ich wiarę:
       
      *** ia rozdz. 3 s. 30 ak. 18 „Ojciec wszystkich, którzy wierzą” ***
      Przekroczenie Eufratu
      Parę dni drogi od Charanu leży Karkemisz, gdzie karawany zwykle przeprawiają się przez Eufrat. Przypuszczalnie tutaj rzekę tę przekracza też Abraham. Najwyraźniej ma to miejsce w roku 1943 p.n.e., w 14 dniu miesiąca, który później nazwano Nisan (Wyjścia 12:40-43). Właśnie tego dnia przymierze Boga z Abrahamem wchodzi w życie. Jest to historyczne wydarzenie w dziejach ludu Bożego. Gdy Abraham znajduje się już po drugiej stronie Eufratu, kieruje się na południe, do kraju, który Jehowa obiecał mu pokazać.
       
      W powyższym opracowaniu podano przypuszczalne miejsce przekroczenia Eufratu, ale o dacie napisano, że jest ona najwyraźniejsza. Bardzo proszę sprawdźmy werset na który się powołano podając powyższą informację.
       
      Wyjścia 12:40-43
      A pobyt synów Izraela, którzy mieszkali w Egipcie, trwał czterysta trzydzieści lat. I stało się pod koniec czterystu trzydziestu lat, w tymże dniu stało się, że wszystkie zastępy Jehowy wyszły z ziemi egipskiej. Jest to noc świętowania ze względu na Jehowę za to, że ich wyprowadził z ziemi egipskiej. Ze względu na Jehowę jest to noc świętowania wszystkich synów Izraela przez wszystkie ich pokolenia. I Jehowa rzekł jeszcze do Mojżesza i Aarona: „To jest ustawa dotycząca posiłku paschalnego: Żaden cudzoziemiec nie może go jeść.
       
      Nie ma tu nawet śladu informacji o przekraczaniu Eufratu. Mowa w nim, że pobyt Izraelitów w Egipcie trwał 430 lat. Ty,czasem Świadkowie Jehowy świadczą, że pobyt ten trwał 215 lat. Bardzo proszę sprawdźmy w leksykonie Świadków Jehowy zatytułowanym Wnikliwe poznawanie Pism:
       
      *** it-1 s. 351 ak. 6 Chronologia ***
      Chronologia egipska. Historia egipska wielokrotnie zazębia się z izraelską. W niniejszej publikacji wykazano, że Izraelici przybyli do Egiptu w 1728 r. p.n.e., a wyszli stamtąd 215 lat później,
       
      Różnica pomiędzy tym co pisze w Biblii, a co nauczają Świadkowie Jehowy spora. Bardzo proszę przypomnijmy sobie wypowiedź członka Ciała Kierowniczego z analizowanej audycji telewizji Broadcasting:
       
      „Jeżeli chodzi o Abrahama, wiemy, że razem z rodziną przekroczył Eufrat i wszedł do ziemi obiecanej 1943 roku przed naszą erą.”
       
      Użyte, przez spikera określenie przed naszą erą oznacza dziś zazwyczaj czas przed narodzinami najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa). A pomiędzy życiem pana Abrahama a narodzinami najszanowniejszego włacy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) był pobyt Izraelitów w Egipcie. Według Biblii Świadków Jehowy trwał on 430 lat, a według wierzeń Świadków Jehowy trwał on tylko 215 lat. Widzimy zatem, że daty z wierzeń Świadków Jehowy wyraźnie kolidują z datami zawartymi w Biblii. Jednocześnie Świadkowie Jehowy nauczają, że Biblia jest dokładna i można na niej polegać. Czarna rozpacz. Proszę zastanówmy się jak w świetle powyższych ustaleń brzmią słowa jakimi swoje kazanie zakończył najszanowniejszy pan Geoffrey Jackson:
       
      „ (...) Pamiętajcie! Liczą się nie tylko ważne życiowe decyzje, ale przede wszystkim to, że dzień po dniu, dochowujemy wierności Jehowie.”
       
      Ja w zachowaniu Ciała Kierowniczego Świadków Jehowy jak i zwykłych głosicieli Świadków Jehowy wierności w kwestiach teologicznych nie widzę. Często natomiast widzę niewiernych Świadków Jehowy lekceważących wielce takie lekcje jak ścisłość informacji czy też udzielanie odpowiedzi na podstawie Biblii.
       
      Powróćmy proszę myślami do wykładu najszanowniejszego pana Geoffrey Jacksona. Mówił on o przełomowych momentach w życiu człowieka. Przypomniał mi się fragment życia kiedy chciałem zostać Świadkiem Jehowy. Jako zainteresowany zapisałem się do teokratycznej szkoły służby kaznodziejskiej. Zacząłem badać Biblię, porządkować wersety. Świadkowie Jehowy zaczęli ze mną studiować książkę, czego naprawdę uczy Biblia.Jako naiwny, młody człowiek myślałem sobie – prawdą znalazłem. Czas pokazał jak wielce się myliłem Okazało się, że prowadzący studium starsi nie mają wiedzy wystarczającej. Że w Książce Czego naprawdę uczy Biblia są błędy. W międzyczasie dowiedziałem się, że pierwszy dzień Święta Przaśników wypada 15 Nisan, a tu na wykładzie kaznodzieja twierdzi, że jest to 13 Nisan. Poszukano dla mnie kogoś bardzie wykształconego. Potwierdził, że faktycznie w Książce, Czego naprawdę uczy Biblia, są błędy. Doszliśmy do wniosku, że trzeba napisać w tej kwestii list, a czas pokazał, że wiele listów. Część pomagał mi prowadzący ze mną starszy zredagować. Wysyłałem listy, ale odpowiedzi nie dostawałem. Większość Świadków Jehowy tkwi w tych błędach. Błędy te powiela. Sami w błąd wprowadzeni wprowadzają innych.
      Moim zdaniem sytuacja Świadków Jehowy jest katastrofalnie zła, a moralność w kwestiach duchowych bywa fatalna.
       
      Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Być może w organizacji Świadków Jehowy są źli ludzie, którzy czuwają nad tym by Świadkowie Jehowy ośmieszali się publicznie. Myślę, że warto znaleźć przyczynę istniejącego zła i ją usunąć.
       
      W analizowanej audycji poruszono kwestię tego co robić gdy ktoś w obecności innych skrytykuje nasze wierzenia. Pokazano też film jak radzić sobie w takiej sytuacji. Myślę, że koniecznie powinno się nakręcić też film o tym jak postępować, gdy ktoś słusznie skrytykuje wierzenia Świadków Jehowy. Gdy dostrzeże jakiś ewidentny błąd.
      Co robić w takiej sytuacji?
      Jak postąpić?
       
      W filmie tym bohater powinien napisać list do Ciała Kierowniczego. Oprócz tego powinien ostrzec współwyznawców o błędzie. Udać się do starszych i poprosić również o napisanie listu. Starsi zaś powinni w tej kwestii skontaktować się z nadzorcą obwodu i wraz z nim też napisać list do Ciała Kierowniczego. Nadzorca obwodu powinien ostrzec innych nadzorców z którymi ma kontakt i wspólnie z nimi też list do Ciała Kierowniczego napisać. Powinien też w kwestię tę poruszyć ze swoim przełożonym i wraz z nim list napisać do członków Ciała Kierowniczego itd.
      A wszystko to z modlitwą o błogosławieństwo do najszanowniejszego Boga Jehowy w imieniu najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).
      Myślę, że taki film koniecznie powinien jak najszybciej powstać.
       
      Świadkowie Jehowy powinni też koniecznie opracować procedury powiadamiania się o błędach.
      Na przykład w swoich publikacjach ostrzegać, że mogą one zawierać błędy i podawać adres najlepiej mailowy, do powołanej w tym celu rady czuwającej nad jakością treści wydawnictw i ich tłumaczenia.
       
      Być może pomogło by to w wyeliminowaniu bylejakości publikacji Świadków Jehowy.
      Tak myślę i z miłości do Świadków Jehowy postanowiłem powyższy list napisać. Postanowiłem też w tej intencji pomodlić się do Boga.
       
      Najszanowniejszy Jehowo Boże, czy mogę Cię prosić o to byś dopomógł Świadkom Jehowy opracować metody najskuteczniejszego wychwytywania błędów i ich najlepszego naprawiania? Jeżeli mogę, to proszę o to najbardziej jak tylko człowiek prosić potrafi.
       
      W tej samej intencji postanowiłem się też pomodlić do najlepszego, spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów, Boga:
       
      Najszanowniejszy, najlepszy spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów Boże, czy mogę Cię prosić o to byś dopomógł Świadkom Jehowy opracować metody najskuteczniejszego wychwytywania błędów i ich najlepszego naprawiania? Jeżeli mogę, to proszę o to najbardziej jak tylko człowiek prosić potrafi.
       
      Z wyrazami największego szacunku i życzeniami najlepszości, jacek ahmadesz szatan kwaśniewski
       
      Najszanowniejsi Forumowicze, ma to sens co napisałem? A może wy znacie werset biblijny o przechodzeniu przez najszanowniejszego pana Abrahama przez Eufrat?
  • Kto obchodzi dziś urodziny

    Nikt dziś nie obchodzi urodzin.
  • Wpisy bloga