Promowane odpowiedzi

Gość
4 godziny temu, yanco napisał:

 Jednak to nie jest o tym co Bóg chce . Dopiero w NT jest wyraźnie powiedziane co to znaczy cudzolostwo dla Boga

Przecież w starym testamencie też ponoć zapisane są słowa boga .;) To co bóg sam nie wie czego oczekuje? Nie umie się wyrazić jednoznacznie? Tylko pozostawia sobie furtki na wszelki wypadek gdyby coś mu nie wyszło? Zachowuje się jak chorągiewka na wietrze?

Edytowane przez Gremczak

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
9 godzin temu, yanco napisał:

No i jeszcze sprawa najważniejsza.  Opisujecie jak ludzie traktowali cudzolostwo co dla nich znaczyło . Jednak to nie jest o tym co Bóg chce . Dopiero w NT jest wyraźnie powiedziane co to znaczy cudzolostwo dla Boga.

a zatem nieco naokoło ale jednak przyznałes Gremczakowi rację, że za czasów ST nie było wyraźnego potępiania cudzołóstwa w znaczeniu nam dzisiaj znanym.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
15 minut temu, Sebastian napisał:

a zatem nieco naokoło ale jednak przyznałes Gremczakowi rację, że za czasów ST nie było wyraźnego potępiania cudzołóstwa w znaczeniu nam dzisiaj znanym.

Chyba nie tak do końca. Pwt 17:17. Znajdę prędzej jakieś pośrednie potępienie cudzołóstwa w dzisiejszym znaczeniu czy też poligamii niż aprobatę tego . 1 Krl 11. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
8 minut temu, yanco napisał:

 jakieś pośrednie potępienie cudzołóstwa  

Co Ty chcesz starego lisa na plewy nabrać?

A czemu nie bezpośrednie i stanowcze?

Edytowane przez Gremczak

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
5 minut temu, Gremczak napisał:

Co Ty chcesz starego lisa na plewy nabrać?

A czemu nie bezpośrednie i stanowcze?

A podaj bezpośrednią i stanowczą aprobatę cudzołóstwa . 

Edytowane przez yanco

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
2 minuty temu, yanco napisał:

Chyba nie tak do końca. Pwt 17:17. Znajdę prędzej jakieś pośrednie potępienie cudzołóstwa w dzisiejszym znaczeniu czy też poligamii niż aprobatę tego . 1 Krl 11. 

pojęcie "zbyt wielu żon" jest nieostre. Może ktoś powie że "trzeba zachować umiar 40 i ani jednej więcej" :) a jak ktoś poczyta że 1000 żon to za dużo, to dojdzie do wniosku że mają c "tylko" 100 jest wstrzemięźliwy niemalże jak mnich :)

dodatkowo, święta księga nie twierdzi że mieć zbyt wiele żon to samolubstwo czy uprzedmiotowienie kobiety, nie formułuje żadnej tezy czy poligamia sprzyja czy przeszkadza wychowywać dzieci i czy ich potrzeby są lepiej realizowane w związku monogamicznym czy poligamicznym itd. itp.

tłumaczenie ma charakter polityczny (większość powie nie jestem królem więc mi wolno) i abstrakcyjnie religijny (jeśli problemem jest balwochwalstwo to można wziąć sobie 1000 czcicielek Jahwe i będzie ok)

tak więc widać gołym okiem że przytoczone wersy nie dowodzą Twojej tezy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
4 minuty temu, yanco napisał:

A podaj bezpośrednią i stanowczą aprobatę cudzołóstwa . 

Jeżeli ktoś coś robi i ktoś  o tym doskonale wie i nie reaguje albo udaje ,że nie widzi tego, to jak to nazwać?Stanowcza aprobata.Tym bardzie ,ze w biblii bóg takiej osobie jeszcze błogosławi.Czy czegoś jeszcze więcej trzeba aby to uznać za stanowczą i jednoznaczną aprobatę? Chyba nie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dnia 10.02.2018 o 21:47, Gremczak napisał:

Np. potępił łączenie się osoby duchowej z cielesną. Powiedział ,że jest to złe .A sam później w taki sam sposób postąpił i już to był dobry czyn.

To może dokończymy ten temat?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
1 minutę temu, Gremczak napisał:

To może dokończymy ten temat?

najpierw wypadałoby temat porządnie rozpocząć i przytoczyć werset z zakazem łączenia osoby duchowej z cielesną

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
1 minutę temu, Sebastian napisał:

najpierw wypadałoby temat porządnie rozpocząć i przytoczyć werset z zakazem łączenia osoby duchowej z cielesną

Może i tak .

Ale ja wolę tak jak to robi policja kryminalna.:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dnia 12.02.2018 o 20:54, yanco napisał:

A podaj bezpośrednią i stanowczą aprobatę cudzołóstwa . 

mówisz i masz:

Prawo dotyczące lewiratu wyłuszczono w Powtórzonego Prawa 25:5, 6:

„Jeśli bracia mieszkają razem i jeden z nich umrze, nie mając syna, to żona zmarłego nie powinna należeć do obcego mężczyzny z zewnątrz. Jej szwagier ma pójść do niej i weźmie ją za żonę, i zawrze z nią małżeństwo lewirackie. A pierworodny, którego ona urodzi, ma dziedziczyć imię jego zmarłego brata, żeby to imię nie zostało wymazane z Izraela”.

Prosze zauważyć że Mojżesza nie interesowało czy pozostały przy życiu brat jest kawalerem czy jest żonaty. Pozostały przy życiu brat niewątpliwie miał obowiązek zastosować się do tego prawa bez względu na to, czy był już żonaty.

Jakie to szczęście że Grzesiek, mój starszy brat wyprowadził się z Karpacza, bo aż strach pomyśleć, co byłoby, gdyby przepis ten nadal obowiązywał a mój brat mieszkałby nadal w Karpaczu.

mój brat Grzesiek jest żonaty ale niestety on i jego żona nie mają dzieci. Wg tego przepisu, gdyby Grzesiek umarł bezdzietnie, to ja Sebastian miałbym obowiązek (podkreślam: NIE "ewentualną możliwość" ale "zakichany obowiązek") zdradzać swoją ukochaną Beatkę z moją bratową Ewą i spłodzić jej potomka. Bo tak napisano w Piśmie Świętym.

Na samą myśl o tym (że ktokolwiek mógłby mi nakazywać współżycie seksualne z kimś innym niż moja ukochana Beatka) czuję trudne do opisania obrzydzenie.

Ale "prawo jest prawem", dura lex sed lex, Pan nakazuje, sługa musi.

Jesteście sobie w stanie w ogóle wyobrazić taką obrzydliwość?! Bo mnie sie to w głowie nie mieści!

Podkreślam, że tekst biblijny nie zostawia najmniejszego pola do reinterpretacji:

Nie można np. wykręcać się że "chodziło o obowiązek alimentacyjny" i wmawiać czytelnikom że (rzekomo) istota obowiązku sprowadzała się do zapewnienia owdowiałej bratowej środków utrzymania aby nie umarła z głodu.

Wprost przeciwnie: autor biblijny wprost nakazuje współżycie seksualne aby doszło do poczęcia dziecka i do urodzenia dziecka. In vitro nie było wtedy znane, więc odbycie stosunku seksualnego z bratową było niestety konieczne.

Sumując: Pismo Święte na kartach Starego Testamentu NAKAZYWAŁO popełnianie CUDZOŁÓSTWA. Co było do udowodnienia. Amen.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość

W Biblii  jest wiele niekonsekwencji,pierwsza z brzegu potop po ile par zwierząt miało wejść do arki.Wystarczy porównać Rodz7;2  ,7;15,16 .Sebastian mógłbyś odmówić ,jak można to zrobić opisuje księga Rut.Jeżeli masz dalszego krewnego i do tego kawalera to on może przejąć ten obowiązek.Sebastian kogo nazywasz obrzydliwością żonę brata?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się

Będziesz mógł dodać komentarz po zalogowaniu się



Zaloguj się teraz

  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Gość
      Przez Gość
      Szukam autentycznego świadka Jehowy który mi pokaże drogę do Niego. To nie są żarty. Jeśli ktoś zacznie żartować to go wyślę w zaświaty
    • Gość
      Przez Gość
      Będzie film oparty na "Świadku" Roberta Rienta. Czekam z niecierpliwością.
       
    • Gość
      Przez Gość
      Od dłuższego czasu czytam Wasze forum chcąc zrozumieć postępowanie ŚJ. Nie byłem nigdy ŚJ i chyba raczej nie będę i z góry przepraszam że tutaj się zalogowałem, ale chyba nigdzie nie otrzymam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Zawsze wszystkie wiary traktowałem jednakowo przysłowiowe RÓBTA CO CHCETA. Byłem wychowany w wierze katolickiej, ale daleko mi do tego w dorosłości - inne spojrzenie. Mam przyjaciół z wielu wiar, znam ich zasady, postępowanie, nic szczególnego, ot wierze i tyle. Budowanie otoczki przez ŚJ o swojej nadprzyrodzonej szcęśliwości jakoś do mnie nie przemawia po czytaniu tego forum i obserwacji. Teraz jak wystąpiliście z tej organizacji może czytacie inne książki niżta wasza najważniejsza. Może coś przytocze. . Słyszeliście o Napoleonie, może przeczytaliście, powiedział kiedyś tak: Żeby być dobrym żołnierzem trzeba znać język przyjaciól i wrogów. Ja chcę ten język poznać nie wiem czy przyjaciela czy wroga. Pomóżcie w tym. Mam pierwsze pytanie - dlaczego ŚJ kłamią na każdym kroku / nie chodzi o zasady wiary tylko o życie codzienne? Dalsze pytania będe zadawał w miarę uzyskania odpowiedzi. Z góry dziękuję.
    • Gość
      Przez Gość
      Witam forumowiczów, na forum trafiłem zupełnie przypadkiem z google'a.
      Coś o mnie- przed 30stką, po rozwodzie, po wykluczeniu, zresztą bym powiedział, że sam się odłączyłem. Uważam, że zerwanie z SJ, to jedna z lepszych decyzji w moim życiu.
      Urodziłem się w rodzinie SJ. wychowywała mnie tylko mama bo pochodzę z rodziny nie pełnej. Stary był sztajfem i rodzice się rozwiedli, gdy byłem mały. Od dziecka chodziłem na zebrania. Moja mama jest dosyć aktywną SJ. Parę razy byłem na ośrodku pionierskim. Od małego dzieciaka czułem, że z tym wszystkim jest coś nie tak. Na zebrania chodziłem z musu. Nie raz słyszałem od matki, że Jehowa zabije złe dzieci, która nie słuchają się rodziców i które nie chcą chodzić na zebrania i przypadki można by mnożyć. Na chwilę obecną zaangażowałem się w politykę w ugrupowaniu mocno prawicowym. Uważam, że trzeba działać teraz a nie patrzeć na wszystko dookoła bezczynnie, bo przecież kiedyś przyjdzie armagedon. Sam jestem agnostykiem i takiego Boga jakiego poznałem, zwyczajnie gardzę i przeklinam go. Nawet patrząc z perspektywy czasu, 5 lat po wykluczeniu i tak uważam (jako agnostyk), że może być jakiś wyższy byt ale nie zasluguje na nazywanie go Bogiem, skoro dopuszcza całe obecne zło. Byłem ochrzczony w wieku ok. 14 lat. Uważam, że tak młodzi ludzie nie są do końca świadomi poczynań. Jak Jezus przyjął chrzest w wieku 30 lat, tak uważam, że powinno się mieć najmniej 18 lat. Prawie całe moje życie to było podwójne życie. Udawałem, że głoszę, wierzę, kłamałem ze zdawaniem "owocu" i wpisywałem moje widzi mi się aby jakoś to wyglądał i nikt się mnie nie czepiał. Sama organizacja to wg mnie czyste zło (nie szare podrzędne owieczki). Założyciel był jednym z najwyższych członków masonerii, ostatnio wychodzą fakty o wspieraniu tej bestii czyli ONZ poprzez inwestowanie choćby w broń. Moje małżeństwo. Każdy wychowany w SJ wie jak jest. Moja pierwsza dziewczyna po 10 mc została żoną, wwieku 19 lat. Oczywiście mieliśmy komitet za przedmałżeński seks. Po 3.5 roku się rozwiodłem, za co starsi mnie ewidentnie napiętnowali, byłem napomniany. Mimo to, była to pierwsza moja "własnoręcznie" podjęta decyzja i jedna z najlepszych w życiu, no bo ślub też był na silę, bo po zbożnemu trzeba żyć, zgorszenia nie siać no i armagedon. Drugą najlepszą decyzją było zakomunikowanie starszym podczas komitetu (bo miałem inną partnerkę ale nie biblijny rozwód), że nie chcę być dłużej świadkiem. Od tej pory czuję się w miarę wolny, choć czuję, że "demony przeszłości" gdzieś tam są we mnie, w środku kładąc dużą bliznę na mojej świadomości.
      Ot taka moja historia, dziękuję.