Sceptyk

Forumowicz Extra
  • Zawartość

    3087
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Ostatnia wygrana Sceptyk w Rankingu w dniu 13 Styczeń

Sceptyk posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

2005 Excellent

5 obserwujących

O Sceptyk

  • Tytuł
    Znamy się już dobrze

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Wyznanie
    Brak

Ostatnie wizyty

1880 wyświetleń profilu
  1. Sceptyk

    Okup - list otwarty do Świadków Jehowy.

    A ja mam jeszcze inne pytania które już dawno temu nie dawały mi spokoju. Dlaczego Bóg biblii uznał że składanie ofiar jest jedynym sposobem na odkupienie grzechów. Czyżby delektował się śmiercią? Tylko śmierć innej istoty mogła zadośćuczynić za grzechy innych i przywrócić łaskę w jego oczach? Przecież jako wszechmocny Bóg mógł wymyśleć mniej krwawy sposób który bardziej pasowałby do jego napełnionej miłością osobowości. Dlaczego posunął się aż do poświęcenia swojego syna skoro przecież mógł wymyśleć zupełnie coś innego?
  2. Racja, najważniejsza i najbardziej święta część mszy świętej to komunia, wieczerza pańska. Uchybianiu jej nie można nazwać "źbźłem" w oku, zalicza się to raczej do "belki".
  3. KOMUNIA ŚWIĘTA POD DWIEMA POSTACIAMI "Mam już 58 lat i dotąd nie udało mi się jeszcze w Kościele katolickim przystąpić do pełnej Komunii Świętej, jak to bywa w innych Kościołach. Nawet podczas mszy świętej zamówionej za swoją rodzinę nie mogłem przystąpić do pełnej Komunii Świętej. Ksiądz powiedział mi, że taka postać Komunii ,,nie jest w zwyczaju w naszym Kościele". Ile tysięcy lat jeszcze trzeba czekać, żeby zalecenia Chrystusa były w naszym Kościele spełnione? Przecież Chrystus nie powiedział: ,,jedzcie lub pijcie", lecz: ,,jedzcie i pijcie". Kapłani katoliccy zapewnili sobie Komunię Świętą pełną, pod dwiema postaciami, natomiast tak zwani laicy są ciągle ,,niedokrwieni". Nie wiem, o co chodzi, może o koszty związane z winem? Proszę wybaczyć szczerość: ton Pańskiego pytania utrudnia mi pisanie tego listu. Bo to właściwie sprzeczność: być katolikiem, wyznawać wiarę katolicką, a zarazem oskarżać Kościół o fundamentalną nielojalność wobec samego Chrystusa Pana. Bo jeśli dobrze rozumiem, to Pan zarzuca Kościołowi ni mniej ni więcej tylko to, że z całą świadomością zamyka wiernym Chrystusa pełny dostęp do Eucharystii. Ufam jednak, że ten ton myślenia o prawdach wiary pojawił się w Panu przypadkowo, i że nie jest Panu obce głębokie zaufanie do Kościoła jako do matki i nauczycielki wiary. Tak czy inaczej, nie umiałbym podjąć zadanego mi przez Pana pytania inaczej niż w duchu pełnej, bezwarunkowej jedności z wiarą Kościoła. Za chwilę spróbuję wyjaśnić, z jakich powodów i w jakim zakresie ostatni sobór przywrócił Komunię Świętą pod dwiema postaciami. Ale właśnie Pański list stanowi przejaw tej postawy, która o cztery wieki tę decyzję opóźniła i która opóźnia jej realizację u nas w Polsce. Dwie rzeczy w Pańskim liście muszą budzić sprzeciw świadomego swojej wiary katolika. Po pierwsze, sugeruje Pan, jakoby dopiero pod dwiema postaciami Komunia Święta była pełna. Otóż wiara katolicka z całą jednoznacznością wyznaje — jak to w roku 1562 określił Sobór Trydencki — ,,że również pod jedną postacią przyjmuje się w pełni całego Chrystusa i prawdziwy sakrament. Dlatego, jeśli chodzi o owoc, przyjmujący tylko jedną postać nie są pozbawieni żadnej łaski koniecznej im do zbawienia" (BF VII, 312). Kiedy w roku 1963 Sobór Watykański II zapowiadał możliwość udzielania w pewnych przypadkach Komunii pod dwiema postaciami, wyraźnie zaznaczył, że czyni to, "potwierdzając zasady dogmatyczne ustalone przez Sobór Trydencki" (KL 55). Zarzut, jakoby Komunia przyjmowana tylko pod jedną postacią nie była pełna, był odmieniany we wszystkich przypadkach w początkach protestantyzmu. Umocniło to (bo nie mogło być inaczej) wśród protestantów tendencje do odejścia od prawdy o rzeczywistej obecności Pana Jezusa w postaciach eucharystycznych oraz przyczyniło się do rozpowszechnienia symbolicznej interpretacji tego Sakramentu. Z kolei Kościół katolicki usztywnił się wówczas, w XVI wieku, wobec postulatów częściowego przywrócenia Komunii również pod postacią wina: z obawy (osobiście wydaje mi się, że w tamtej atmosferze była to obawa uzasadniona), żeby niektórzy nie odebrali tego niesłusznie jako przywrócenia "pełnej" Komunii Świętej. Po wtóre, w Pańskim liście zaniepokoiło mnie jako katolika mówienie o Kościele językiem jego wrogów. W gruncie rzeczy zarzuca Pan Kościołowi, że jest macochą, która — wbrew woli Chrystusa — nie dopuszcza powierzonych sobie wiernych do Jego darów. O samą siebie macocha zadbała, księża sobie Komunię pod dwiema postaciami zapewnili, tylko świeckim jej odmawiają! Niech Pan spokojnie przypatrzy się temu argumentowi, przecież to jest typowo marksistowskie antagonizowanie grup ludzkich, składających się na jeden społeczny organizm. Uff, powiedziałem już wszystko, co miałem Panu przykrego do powiedzenia. Niech Pan mi okaże wyrozumiałość, jeśli w czymś Pana źle zrozumiałem. Podniesiony przez Pana temat pragnę przedstawić możliwie całościowo. Dlatego powinienem omówić co najmniej dwa problemy. Po pierwsze: jeżeli Pan Jezus ustanowił Eucharystię pod postacią chleba i wina, to dlaczego Kościół od wielu wieków udziela Komunii Świętej tylko pod postacią chleba? I pytanie drugie: co jest powodem tego, że obecnie Kościół częściowo przywraca Komunię pod dwiema postaciami? Zauważmy najpierw, że nawet w drodze największego wyjątku nie wolno księdzu odprawić mszy świętej bez chleba i wina. Zatem nieodparcie nasuwa się następujące pytanie: dlaczego wolno przyjąć Komunię Świętą pod postacią tylko chleba, a nie wolno konsekrować samego tylko chleba? Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle prosta: ofiara eucharystyczna jest to realne uobecnienie tej jedynej ofiary, jaką Jezus Chrystus złożył na krzyżu za nas wszystkich i za każdego z nas. Konsekracja chleba i wina wskazuje na to, że Jezus złożył na Kalwarii ofiarę do końca, aż do przelania krwi. Dlatego należy ją składać dokładnie w ten sposób, jak to On sam nam pokazał w Wielki Czwartek; nie byłoby zatem ofiary eucharystycznej bez konsekracji chleba i wina. Jednak Komunia Święta nie jest składaniem ofiary, ale udziałem w ofierze. Czymś istotnym w Komunii Świętej jest to, że realnie jednoczymy się w niej z Jezusem, który nas umiłował do końca. Pod każdą z postaci realnie jednoczymy się z całym Jezusem. Dlatego jest ona pełna również wówczas, kiedy przyjmujemy ją tylko pod jedną postacią. Nawet w czasach, kiedy przyjmowanie Komunii pod dwiema postaciami było w Kościele czymś powszechnym, ilekroć zanoszono ją do chorych lub brano do domów, zawsze była to Komunia tylko pod postacią chleba — i nikomu by do głowy nie przyszło, że coś może tej formie Komunii brakować. Jak do tego doszło, że w pewnym momencie Kościół zachodni zdecydował się udzielać Komunii tylko pod postacią chleba? Stało się to mniej więcej na przestrzeni XII wieku i głównie trzy powody o tym zadecydowały. Po pierwsze, właśnie w tamtym czasie bardzo rozwinęła się w Kościele pobożność eucharystyczna i zaczęto zwracać więcej uwagi na to, żeby Eucharystię chronić nawet przed pozorami materialnego znieważenia. Ludzie zaczęli bardziej niż przedtem niepokoić się tym, że podczas udzielania Komunii pod postacią wina czasem jakaś jej kropla upadnie na ziemię, spłynie po brodzie, czasem znów kapłanowi bezwiednie przechyli się kielich, itp. Trudności ze zdobyciem wina z pewnością również przyczyniły się do tej zmiany. Nie miałyby one żadnego znaczenia — nawet w ówczesnych warunkach komunikacyjnych — gdyby przedtem nie uświadomiono sobie, że pod jedną postacią przyjmujemy tak samo całego Chrystusa, jak pod dwiema postaciami. Z chwilą jednak, kiedy to sobie uświadomiono, zmiana stała się teologicznie możliwa. Istotny wpływ na zaniechanie udzielania Komunii pod postacią wina miała jeszcze ta okoliczność, że w Nowym Testamencie postać chleba w sakramencie Eucharystii jest przedstawiona jako jakby bardziej pierwszorzędna, postać wina jako jakby komplementarna. Dość sobie uświadomić, że początkowo mszę świętą nazywano łamaniem chleba (Dz 2,42; 20,7; 27,35), że wiele symboli eucharystycznych — takich jak manna, baranek paschalny, chleby pokładne — odnosi się głównie do postaci chleba. Również w mowie eucharystycznej, w której Pan Jezus mówi wyraźnie o Eucharystii pod dwiema postaciami, postać chleba jest jednak wyróżniona (J 6,33n.41.48—52.58). Tę jakby komplementarność postaci wina w stosunku do postaci chleba trafnie przedstawia amerykański teolog polskiego pochodzenia, Robert Sokolowski: „W symbolice Eucharystii chleb ma jakby większe znaczenie. (...) Możemy powiedzieć, że chleb i wino nie są równymi rzeczami ustanowionymi w prostej linii, ale raczej jakby uporządkowaną parą, z których jedna rzecz jest pierwszorzędna, a druga towarzysząca. (...) Chleb symbolizuje ciało i całą osobę Chrystusa; kielich z winem symbolizuje Jego krew jako oddzieloną od ciała i wylaną w okrutnej śmierci. Podwójna konsekracja, użycie chleba i wina, symbolizuje Chrystusa w Jego ofiarniczej śmierci, z oddzieleniem krwi od ciała. Dlatego ponowne urzeczywistnienie ofiarniczej śmierci Chrystusa domaga się czynności konsekrowania zarówno chleba, jak i wina. Ale w nabożeństwie eucharystycznym ciało Chrystusa, uobecniające całą osobę, a nie ciało jako oddzielone od krwi, jest prezentowane wierzącemu”. Żeby uniknąć wątpliwości, powiedzmy jeszcze wyraźniej: również pod postacią wina jest obecny cały Chrystus i kiedy choremu, który nie może przyjąć Komunii pod postacią wina, podaje mu się prawdziwą i pełną Komunię. Na to wszystko może mi Pan niecierpliwie powiedzieć: jednak Komunia pod dwiema postaciami czymś chyba się różni od Komunii tylko pod jedną postacią? Owszem, różni się, ale tylko w wymiarze znaku sakramentalnego, nie w wymiarze udzielanej łaski. We wprowadzeniu do Mszału Rzymskiego różnicę tę wyjaśnia się następująco: „Ze względu na wymowę znaku Komunia Święta nabiera pełniejszego wyrazu, gdy jest przyjmowana pod obiema postaciami. W tej bowiem formie ukazuje się w doskonalszym świetle znak Uczty eucharystycznej i jaśniej wyraża się wola dopełnienia nowego i wiecznego przymierza we Krwi Pana; jaśniej też uwydatnia się związek istniejący pomiędzy Ucztą eucharystyczną a Ucztą eschatologiczną w królestwie Ojca”. (nr 240) Bezpośrednio potem Mszał Rzymski przypomina pełną równoważność — w wymiarze udzielanej łaski — Komunii tylko pod jedną postacią (krótko mówiąc, argument z "niedokrwienia" naprawdę jest całkowicie chybiony): Niech duszpasterze dołożą starań, aby wiernym, którzy uczestniczą w obrzędzie Komunii pod dwiema postaciami lub są wtedy obecni, przypominać w sposób możliwie dla nich dostępny katolicką naukę Soboru Trydenckiego o Komunii Świętej. Przede wszystkim mają wiernych nauczać, że według katolickiej wiary przyjmuje się całego Chrystusa i prawdziwy Sakrament także pod jedną tylko postacią; dlatego ci, którzy przyjmują tylko jedną postać, nie są pozbawieni, gdy idzie o owoce Komunii, żadnej łaski koniecznej do zbawienia. (nr 241) I następuje wyliczenie czternastu sytuacji, w których kapłanowi wolno udzielić Komunii Świętej pod dwiema postaciami, m.in. podczas mszy świętej ślubnej oraz z okazji jubileuszu małżeństwa, podczas mszy prymicyjnej oraz podczas uroczystości ślubów zakonnych, podczas mszy odprawianej w domu chorego, a również — to jest chyba okazja najczęstsza — podczas mszy odprawianych dla różnych grup duszpasterskich. Wiem z własnego doświadczenia, że Komunii Świętej pod dwiema postaciami udziela się u nas coraz częściej. Zarazem wydaje mi się, że obiektywnie, w perspektywie wiary, nie jest to sprawa aż tak wielkiej wagi, żeby wolno nam było z jej powodu wprowadzić do Kościoła niepokój."
  4. "W dokumencie zwrócono także uwagę na możliwości organizacyjne udzielenia Komunii świętej pod obiema postaciami, do którego w licznym zgromadzeniu wiernych, potrzeba odpowiedniej liczby szafarzy (zwyczajnych i nadzwyczajnych) oraz naczyń liturgicznych. "Należy wykluczyć niebezpieczeństwo znieważenia Najświętszego Sakramentu, np. przez rozlanie Krwi Pańskiej, zwłaszcza tam, gdzie duża liczba osób i szczupłość miejsca nie pozwalałaby na bezpieczne i godne podawanie Ciała i Krwi Pańskiej" - czytamy w dekrecie datowanym na 8 marca."
  5. " Kard. Stanisław Dziwisz wydał dekret zezwalający na udzielanie Komunii świętej pod obiema postaciami w czasie Mszy św. siedmiu dni w roku. Mając na uwadze coraz głębsze przeżywanie misterium Eucharystii metropolita krakowski wydał dekret zezwalający na udzielanie Komunii świętej pod obiema postaciami w czasie Mszy św. siedmiu dni w roku. Chodzi o Mszę Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek, o Mszę Wigilii Paschalnej oraz jedną z Eucharystii celebrowanych w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, uroczystość Zesłania Ducha Świętego, uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, uroczystość Narodzenia Pańskiego a także w dzień odpustu w kościele parafialnym lub rektoralnym."
  6. Sceptyk

    Zmęczenie i odpoczynek Boga

    Ten werset potwierdza że te wszystkie brednie których się kiedyś nałykałem i których musiałem się twardo trzymać pod groźbą wykluczenia z organizacji, były chorym wymysłem braciszkow z Bruklyna .
  7. Sceptyk

    Zmęczenie i odpoczynek Boga

    Może "Nowe światło nie jest głównym zagadnieniem wywodu to jednak ściśle się z nim wiąże. Za czasów kiedy ja byłem SJ towarzystwo strażnica nauczało że jeden dzień stwarzania trwał 7 tysięcy lat. Tak więc Bóg stwarzał przez 6 dni (42 tysiące lat) a siódmego dnia odpoczął. Pod koniec tego dnia ( po upłynięciu 48 tysięcy lat) miało nastąpić milenium ( według towarzystwa miało się rozpocząć jesienią 1975 roku) które miało być ostatnim tysiącleciem dnia siódmego a równocześnie zakończeniem odpoczynku Boga. Czyli według towarzystwa Bóg cały czas jeszcze odpoczywa. To oczywiście była wtedy oficjalna wersja której miał się trzymać i ją rozgłaszać każdy szeregowym SJ. Tak więc według tej wersji Robercie Bóg cały czas odpoczywa. No chyba że jest nowe światło które burzy ten cały misterny plan i wyświetla nowy według którego odpoczynek boży się już skończył. Piszesz że "według niektórych opisany "tydzień pracy" wskazuje tylko na obowiązek świętowania szabatu" . W skład tych obowiązków wchodził całkowity zakaz wykonywania jakiejkolwiek pracy za złamanie którego groziła karą śmierci (przekonał się o tym np. nieszczęśnik który w sabat zbierał chrust). Potwierdzają to zresztą wersety które chciałeś bym sobie przeczytał: Wyj. 20:8-11 Teraz rozumiesz dlaczego wspomniałem o nowym świetle?
  8. Sceptyk

    Zmęczenie i odpoczynek Boga

    Skoro 7 dzień jeszcze nie minął to Bóg nadal odpiczywa. Bedzie tak odpoczywal do końca milenium ktore ma być finałem dnia odpoczynku a po którym Jezus ma oddać całkowitą władzę temu który mu wszystko poddał. Wtedy dopiero nastanie dzień 8 i wtedy skończy się odpoczynek Boga po ktorym zacznie działać. Wygląda na to że Jan coś kręci mówiąc że Bóg działa albo interpretacja SJ jest do kitu. A może jedno i drugie, jedyny Bóg to wie . Aaaa, zapomniałem jeszcze o nowym świetle które wszystko tłumaczy. A ty co myślisz Robert?
  9. Drogi Robercie. Wiem że masz szacunek dla swoich zwierzchników, jesteś poddanym sługą ciała kierowniczego które uważasz za przedłużenie ramienia Boga. Wiem również że twoje oddanie temu "ciału" jest ograniczone tak samo jak twoja warunkowa miłość do stwórcy. Gdyby Jezusa albo Jehowa nie obiecał ci życia wiecznego to twoja miłość do nich z pewnością by wygasła. Myślę że jest ona uwarunkowana od tego co oni w zamian za nią ci ofiarują. Miłość bezwarunkowa jest czymś rzadkim, nie tylko wśród SJ ale również w innych ugrupowaniach religijnych.
  10. A ja pomimo tego że nie przeczytałem (stanowczo za długi post) też uważam że to co napisałeś nie ma żadnego sensu bo poprostu zawierzyłem inteligencji Gremczakai i Sebastiana
  11. Nie szkoda czasu na szukanie prawdy. Chodzi o to że źródło które proponujesz jest do kitu. Publikacje SJ tak często dowiodły swojej głupoty że ich treść jest wręcz obelgą dla inteligencji ludzkiej. Wiara? Jest to puste słowo jeżeli nie jest wsparte konkretną wiedzą. Oddawanie czci stwórcy? Czy Ty uważasz że Bóg szuka służących? Szacunek, to mogę zrozumieć ale część? Wyobraź sobie że za Tobą podąża miliony ludzi paląc kadzidła, bijąc pokłony, śpiewając pieśni na twoja część krzycząc przy tym że Cię kochają nad życie. Nie wiem jak Ty ale mnie by to w końcu zdenerwowało i gdybym był Bogiem to wysłałbym ich wszystkich do diabła . Jeżeli tak sobie wyobrażasz Boga to powiem wprost że należysz do bardzo prymitywnej religii.
  12. Robercie, właśnie tak zachowują się SJ. Są tak pewni swoich "prawd" że za ich nieprzestrzeganie wykluczają swoich braci w wierze.
  13. Nie wszystko, ale jak było do tej pory, większość. W każdej religi, również u SJ są prawdziwe i fałszywe nauki (mówiąc prawdziwe mam na myśli biblijne). Idąc więc twoim tokiem rozumowania nie ma znaczenia to do jakiej z nich przynależysz.
  14. Jasne że tylko góra. Szeregowy SJ jest zmuszony je przyjąć albo odejść, nie ma innego wyboru. Wykraczanie poza nauki strażnicowe jest traktowane na równi z odstepstwem.
  15. Tu też masz rację zwłaszcza jak się weźmie w rękę stare publikacje SJ. Za jakiś czas to samo będzie z tymi które czytasz obecnie. Obecne "prawdy" okażą się czystą głupotą więc szkoda na nie tracić czas.