Sceptyk

Forumowicz Extra
  • Zawartość

    3051
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Sceptyk w Rankingu w dniu 8 Grudzień 2016

Sceptyk posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

1985 Excellent

6 obserwujących

O Sceptyk

  • Tytuł
    Znamy się już dobrze

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Wyznanie
    Brak

Ostatnie wizyty

1701 wyświetleń profilu
  1. Świadkowie Jehowy w uniwersum Metro 2033

    Trudno oceniać zasób wiedzy autora dotyczący doktryn SJ. Być może liznoł trochę z "mistycznej wiedzy" od kogoś z rodziny lub może od znajomego który jest w organizacji. Sam fakt że jest to głównym wątkiem jego książki świadczy o tym że jej autor traktuje doktryny SJ jako SF. Opis zachowań postaci jest jednak trafny, odpowiadający sposobowi myślenia jej członków. Bez względu na sytuację w jakiej się znajdą zawsze będą potrafili dostosować ją do swoich wierzeń.Może rzeczywiście wzorował się na jakiś bieżących publikacjach, trudno mi jest w tej chwili to oceniać gdyż już dawno nie interesuje się obowiązkową lekturą organizacji. Gdybym ja był autorem to opisaną scenerię zaliczył bym raczej do wielkiego ucisku a nie do czasów po aregedonie.
  2. Świadkowie Jehowy w uniwersum Metro 2033

    Fajna Książka dla tych którzy nigdy nie byli w organizacji. Po przeczytaniu pierwszej części Twojego wpisu (cytatu) bardzo szybko się znudzilem. Wynika to z tego że łatwo mogę sobie , jako były SJ, dopisać dalszą część opowieści. Nie skrywa ona dla mnie żadnej niespodzianki (według mnie). Dla kogoś kto nie jest w temacie może to być bardzo fascynujące opowiadanie, zwłasza wtedy gdy ktoś lubi SF. Dla mnie, który zna wszystko od podszewki nie zawiera ona żadnych niespodzianek, żadnych rewelacji które by przykuły moją uwagę. Opisuje ona standardowe zachowania szeregowych SJ które już znam. Skoro już czytam jakieś fantazy wówczas oczekuję od ich autora by mnie zaskoczył swoją pomysłowością, fantazją która przykuje moją uwagę, czegoś co mnie zaskoczy i sprawi że będę miał ochotę czytać dalej.
  3. niedługo się wyratuję

    Seb, zamiast zawracać sobie głowę jakimiś piłkami pomyśl. Bez sansu bronisz się przed wiarą tak zacięcie jak gdyby była czymś złym. To przecież WIARA w sukces nakręca uczonych do tego by udowodnić swoje teorie. Bez WIARY w sukces prawdopodobnie nic by nie osiągnęli szybko zniechęcając się z powodu braku dowodów. No bo z tego co wiem nikt nie wie skąd się wziął wszechświat "w pigułce" 14 miliardów lat temu albo czy życie powstało samoistnie z materii nieożywionej. Z powodu braku dowodów możemy jedynie WIERZYĆ w stwórce lub w przypadek. Dlatego ateistów zaliczam do ludzi wierzących a takich którzy nic nie wiedzą o wszechświecie a pomimo tego czują się ateistami, do ludzi łatwowiernych.
  4. niedługo się wyratuję

    A jednak istnieje. Choć nikt nie wie skąd się wziął to jednak są tacy którzy twardo obstają przy swojej racji. Przy braku twardych dowodów nawet ateizm jest wiarą na równi z wiarą w Boga.
  5. Przekleństwa

    Bo było
  6. Przekleństwa

    Na tym juz nie byłem. Jezeli tak to w 1990.
  7. Przekleństwa

    Wszystko zależy od towarzystwa w którym się obracamy. Dla niektórych używanie wulgaryzmów jest mniej rażące niż dla innych. Są tacy dla których słowo "kurwa" jest czymś normalnym ponieważ jest ono nieodzowną częścią ich słownictwa. Jest to nawyk który pomniejsza znaczenie tego słowa i często jest ono wyrywane z kontekstu. Nabiera ono znaczenia wtedy gdy w takim konkretnym towarzystwie stosuje się jej do konkretnej osoby. Np: grupa facetów pije jabolo z gwinta i podczas rozmowy kurwują aż wlezie. Gdy jednak jeden z nich powie że "twoja matka lub siostra jest kurwą" wtedy to słowo ma zupełnie inne znaczenie dla rozmówców . W pierwszym wypadku nic nie znaczy a w drugim jest wulgarne i obraźliwe a nawet może się źle skończyć dla tego który je wmówił w takim kontekście . Gdy jakaś osoba z wcześniej wspomnianego towarzystwa znajdzie się w innym gronie gdzie słowo "kurwa"" nie jest częścią jego słownictwa wówczas jest uznany przez to towarzystwo za kogoś wulgarnego. Gdy jednak w tym towarzystwie użyje się wyżej wymienionego słowa, nie wyrywając go z kontekstu i do jakiejś konkretnej osoby i jeżeli wszyscy rozmówcy są z tym zgodni wtedy traktuje się to nie jak wulgaryzm lacz jak nazwanie czegoś po imieniu. I w końcu trzecia grupa w której powyższe słowo jest całkowicie odrzucane i zaliczane do "plugawej mowy". Tam takich słów się nigdy nie używa a osobę która się nim posługuje traktuje się jak "człowieka bezprawia"
  8. Jak obalić 607?

    "Szanowne grono naukowców" prawdopodobnie deklaruje się że tak jak ogół , stosują długość wahadła jednej sekundy (tego publikacje SJ nie sprecyzowały ). By się "pomylić" o 20 lat na takim odcinku czasu i by nie uznać że jest to pomyłka, trzebaby obliczyć długość wahadła która położyli się ci domniemani "naukowcy". Można to obliczyć ale mi się nie chce . Taki ze mnie leniuch !!! . Myślę że oni lubią tak samo jak ja leniuchować więc w związku z tym przyjmuję pierwszą opcję ; Obliczyli to na dobrze zakrapianej imprezie, na której nie mieli w głowie wahadła lecz dobrą zabawę, gdzie sami, bez pomocy Jezusa, zamienili wodę w wódkę .
  9. Jak obalić 607?

    Napewno przy wódce
  10. Dzięki za sprecyzowanie. Musisz jednak przyznać że zacytowałeś Kaku w odpowiedzi na post Draba; "W każdej chwili znika Sebastian i wciąż kształtuje się nowy, za każdym mrugnięciem oczu, gdy je otwiera tworzy koncept swojego teraźniejszego Ja po czym bezpowrotnie ono znika" który Ci przyklasnął okrzykiem "bingo". Nie tylko wypowiedź Kaku wydała mi się wyrwana z kontekstu ale również wogule nie pasująca do tematu dyskusji. Stąd moja reakcja .
  11. Nie w tym sensie że jest całkiem inny ale widzi siebie takim jakim był maleńką część mikrosekundy wcześniej. To jest czas który jest potrzebny by fale elektromagnetyczne które odbijają się od obserwowanego przedmiotu trafiły do oka a następnie przez nerw wzrokowy do ośrodka wzroku który znajduje się w naszym mózgu i który przetwarza informacje. Czym obserwowany przedmot jest dalej tym dalej obserwowana jest jego przeszłość. Porostu odbijające się od niego fale muszą pokonać dłuższy odcinek i w związku z tym jest potrzebne do tego więcej czasu. W naszej codziennoś możemy powiedzieć że oglądamy przeszłość lecz chodzi tu tylko o jej malenkie fragmenty, o cząstki mikrosekund do tyłu które nie mają prawie rzadnego wpływu na odbieranie tego co oglądamy a tym bardziej na to by obserwowany obiekt, np Sebastian miał przez ten krótki okres czasu stać się całkowicie innym człowiekiem. Obserwowanie przeszłości jest czysto fizycznym zjawiskiem w którym nie jest rozsądnie dopatrywać się jakichkolwiek form mistycyzmu.
  12. Myślę że zmiany zachodzą o wiele wolniej niż przysłowiowe mrugnięcia okiem. Stopniowo, na podstawie wielu prób , człowiek kształtuje swoją osobowość. W przeciwieństwie do Ciebie uważam że to ciało ludzkie jest narzędziem w rękach świadomości. To tak jak nawlekanie igły, świadomość jest tym który chce trafić do dziurki a nitka naszym ciałem. Niesforna nitka, czasami zapętlona na końcu, uparcie umyka raz po prawej, raz po lewej stronie dziuki aż w końcu po wielu nieudanych prób trafia do celu. Gdy mówimy o wzroście świadomości uważam że tak naprawdę chodzi o udoskonalanie "filtra" czyli naszego ciała w pozytywnym kierunku. Jak narazie jego ograniczone zmysły sprawiają że nie potrafi zobaczyć prawdziwego obrazu rzeczywistości. Powoli jednak robi postępy analizując otaczający go świat. Wystarczy spojrzeć na człowieka z przed kilku tusiecy lat i porównać go z dzisiejszym. Jego stan świadomości ewoluował w pozytywnym kierunku. Musiał jednak upłynąć długi okres czasu. Próby nie utożsamia się ze swoimi myślami, ze swoim JA, przygladanie się jemu w formie obserwatora jest wielką sztuką i jest dobrą metodą by uniknąć wielu niepożądanych emocji które są tak naprawdę naszym wrogiem i zatruwają nam życie.
  13. Spotkanie u Nunka

    To taki nowy gatunek ptoka D:
  14. No tak, mówisz o polskim przekładzie. Np w j.polskim rzeczownik "stół" jest rodzajem męskim a np. po francusku odpowiednik słowa "stół " jest w rodzaju żeńskim. A jak to wygląda ze słowem "bóg" w języku oryginalnym w którym została spisana biblia?
  15. Nie wiem, dlatego pytam. Nie znam sterohebrajskiego. Myślę że Bóg jest obojniakuem, a ty? A co mówi biblia?