normalnieodjazd

Forumowicz Extra
  • Ilość dodanej zawartości

    2808
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O normalnieodjazd

  • Ranga
    Znamy się już dobrze
  • Urodziny 04.09.1980

Profile Information

  • Płeć
    Nie ustawione

Ostatnie wizyty

4534 wyświetleń profilu
  1. Porozumienie to ciężka sprawa. (Sędzia AKK pyta o praktykę ostracyzmu) https://www.youtube.com/watch?v=oWSv6N3KhDE p.s. a dlaczego się taki wężyk pojawia a nie "kadr" z YT?
  2. Ok. rozważę karierę polityczną. A istnieje jakaś (niewypowiedziana dotychczas przez Ciebie) pointa tej wypowiedzi? Czy może ta wypowiedź właśnie jest przykładem klasycznej demagogii?
  3. Nie zgodzę się, że nie świadczy o niczym. Z faktu, że ktoś nie złowił ryby w jeziorze a ktoś inny w tym samym złowił dwie, wynika właśnie (m. in), że w tym jeziorze żyją ryby. (tak jak zresztą dalej piszesz)
  4. Twoje świadectwo może pomóc zachować zdrowy dystans Australijskiej Komisji Królewskiej. Napisz do nich koniecznie.
  5. Chciałam powiedzieć, że demony widocznie opanowały moją forumową skrzynkę i od dłuższego czasu nie dane jest mi odpisywać na wiadomości. Że takowe tam są wiem z powiadomień na poczcie prywatnej. Wszystkich przepraszam. To nie kwestia, że zlewam tylko, że się nie da.

    1. NABUCHODONOZOR

      NABUCHODONOZOR

      A mówiłem Ci już że Cię kochom ? :-)

    2. normalnieodjazd

      normalnieodjazd

      Ja na pewno mówię Ci to za rzadko. Biorąc pod uwagę moją dysfunkcję dotyczącą odbierania telefonów i dzwonienia jako takiego.  Najważniejsze, że wiemy.  Tak myślę. :)

  6. Mówisz o tych ludziach, którzy jako pryszczaci nastolatkowie, pośród huku skandowanych oklasków poczuli się w końcu bardzo ważni i docenieni przez tysięczną publiczność stadionu, przez zborowe ciocie i wujki ? I w końcu i przede wszystkim przez swoich własnych rodziców? A teraz jako dorośli ludzie, dwoją się i troją np. na tym forum by nie stracić kontaktu z mamą, tatą, mężem, żoną lub własnymi dziećmi ? Lub ten kontakt stracili?
  7. Oczywiście. Nie sądzę by w związku z info o ostracyzmie „zaczarowany zainteresowany” będzie kalkulował swój rozwód z organizacją. Natomiast jeżeli usłyszy o „zasadzie” zanim zacznie pałać miłością do Jehowy, może wydać mu się to „nieco dziwne” , że jako ochrzczony ŚJ będzie musiał stosować się do odgórnych reguł z kim może rozmawiać a z kim nie. Może zaświta mu, że taki zakaz, teoretycznie w przyszłości może objąć np. jego własne dziecko, członka rodziny albo przyjaciela. Programowy, organizowany ostracyzm na tle religijnym to jednak w XXI w. dla większości ludzi zachodniego świata „egzotyka” na pierwszy rzut zalatująca sektą. Z jakiegoś „tajemniczego” powodu głosiciele unikają jak pisałam „konkretnych” tematów. Intuicja mi podpowiada, że właśnie po to by pozyskać zainteresowanego, który w konsekwencji przyjmie nauki. Jest tak że im mniejszy mamy dostęp do informacji, z którymi moglibyśmy się z mety nie zgodzić, uznać za durne, naruszające osobistą wolność, obrzydliwe i krzywdzące lub zwyczajnie złe - łatwiej przyjmujemy wyidealizowaną ofertę ( w tym przypadku przedstawianą przez ŚJ) – zwłaszcza jak ktoś jest w emocjonalnej potrzebie. Sądzę, że info. o "zasadzie dwóch świadków"- również w przypadku pedofili , o tym że jeżeli zachce mi się wrócić jednak do palenia fajek po chrzcie, to będzie nade mną odprawiany „Sąd” i ludzie, którzy teraz rzygają miłością nie będą się do mnie odzywać, że za to że przenocuje u siebie w domu znajomego, co jest w moim mieście przejazdem, mogę stanąć przed obliczem szanownego komitetu, nie będę mogła wykonywać mojego zawodu etc. – sądzę że tego typu „porządkujące informacje” na początku studium, mogłyby wydatnie obniżać ledwo tlące się zainteresowanie delikwenta, które i tak trudno rozniecić. Mam wrażenie, że to wyjaśnienie "tajemnicy" i że jest to działanie przemyślane, celowe i wyszkolone. Opisane zresztą wielokrotnie w opracowaniach dot. sekt psychomanipulacyjnych.
  8. Heloł!
  9. Pytanie i argument padł i nie tylko to pytanie i nie tylko ten argument. Szkopuł w tym, że cały wątek został wystrzelony w kosmos na prośbę założycielki i widocznie nie zdążyłaś go przejrzeć. Hipokryzja? W obecnej sytuacji nawet ihi nie ma podstaw by zgłosić przestępstwo nie mówiąc o mnie.
  10. O rety!!! Serio??? To jest właśnie esencja Twojej „trochę bardziej wycofanej postawy”? ( Że pychą od razu trąci wypowiedź wtsarchiva? ) No ok. dawno tu nie byłam i się widocznie odzwyczaiłam od specyficznej maniery. (Pominę w nawiasie) Masz rację – ŚJ łapią „w swoje macki” ludzi, którzy są na tyle „nieszczęśliwi”, że potrzebują cudownego panaceum na rzeczywistość - zazwyczaj z bardzo trudnych i smutnych, osobistych powodów. Metoda ŚJ jest zupełnie analogicznie jak AmberGold - „werbują” bezczelnie, nie informując uczciwie tylko metodycznie uzależniają. Przykład analogiczny do Twojego: Nie sądzę, żeby chociaż jedna osoba dała się wydoić doszczętnie przez Forexa gdyby zręcznie nie było jej „coś pięknego” oferowane w zamian za przepierdolenie oszczędności życia. No raczej. Ta fikcja ( o oddzielności światów) wymyślona przez Świadków Jehowy (analogicznie do innych sekt destrukcyjnych) ma swoje realne, zręcznie przemyślane powody a co za tym idzie konsekwencje przede wszystkim w Ich (ŚJ) percepcji rzeczywistości lub w postawie, którą są zmuszeni czasem wbrew swoim „ludzkim instynktom” wobec tej zewnętrznej rzeczywistości prezentować. (Już sama nie wiem co bardziej smutne). Nie wystarczy, jak sugerujesz, by "ktoś" "żyjący na zewnątrz" Organizacji SJ tego świadkowego rozróżnienia zwyczajnie nie respektował. Taka postawa zderza się wówczas z ideologią grupy a nie z umysłem indywidualnego człowieka. Tak to "zaprojektowane jest zmyślnie” przecierz.. (Np. z tego właśnie powodu, Świadkowie Jehowy głoszą parami – by indywidualne intuicje podczas dialogu nie miały okazji się rozwinąć lub co gorsza uzewnętrznić). Obserwujesz przecież takie zjawisko od szkolnych „cukierkowych” solenizantów począwszy na np. historii „Ihi” kończąc. Tyle. Przecież o tym wiesz - chyba, że nie wiesz, bo nie byłaś nigdy po drugiej stronie takiego „kontaktu” a ciężko jest Ci to sobie wyobrazić? To niebywałe doświadczenie - zapewniam. Ciarki przechodzą. Oferta Świadków Jehowy nie jest przecież, jak to starałaś się ująć skonstruowana na zasadzie „ w zamian”. Mnie nikt nie oferował wprost ani w zakamuflowany sposób pakietu korzyści w zamian za "jakieś niedogodności". „Niedogodności wszelkie” typu np. ostracyzm były z premedytacją przede mną zatajane - mimo iż kierowałam rozmowę w te obszary. Pojęcie WYLKLUCZONY i jego konsekwencje życiowe i emocjonalne było mi (teoretycznie) absolutnie nieznane podczas półrocznego Studiu B. Np. wprost powiedziano mi, że nie ma żadnych przeszkód by Świadek Jehowy poślubił osobę , która nim nie jest. Brat „Miecio” przyciśnięty, wylał nawet z siebie monolog jak: "to jest sprawa niczyja i decyzja wolna każdego człowieka, kto kogo poślubi” - przecież to nie jest „prawda pełna” jak się chyba orientujesz? Nikt nie zaznajomił mnie np. z „niedogodnościami” jakie muszą „odbywać ” w tej sekcie rodzice (zwłaszcza ojcowie) dzieci, które „odwróciły się od prawdy” . Nikt nie opowiedział nawet w kilku zdaniach o istnieniu i zasadach działania Komitetów Sądowniczych. etc. Moja „oferta”, którą otrzymałam od Świadków Jehowy to była Czysta, Piękna i Pełna Zajebistość. Zawierała "szczerą" i przede wszystkim prawdziwą bliskość i miłość, prawdziwych braci i sióstr - do których moja rodzina i dotychczasowi przyjaciele się nawet nie umywają. Oraz najlepszą na świecie relację z facetem, którego poślubię – jak wiadomo tylko ŚJ będzie mnie szczerze kochał i szanował etc. No i to posiadanie wielomilionowej rodziny na każdym kontynencie. Być ŚJ jest najwspanialej na świecie. Nagle zamiast dwóch (zjebanych i złych) będę miała w samej tylko Polsce 124 tysiące dobrych i kochających Braci ( i siostry), których mój los żywo obchodzi. Zadbamy o siebie wzajemnie. Będziemy się kochać. Z taką rodziną już nigdy nie będę sama. Będziemy sobie pomagać. Tak samo zupełnie jak pomógł mi Ten jeszcze nie mój Brat, który w swoim wolnym czasie przyszedł wymienić mi korki. To raz - no właśnie na to najczęściej chyba łapią się tak masowo ludzie o których wspomniałaś. (Pomniejszym czynnikiem moim zdaniem jest tu „kwestia szukania prawdy”. No proszę.?!?!?! .) Moja „oferta” od ŚJ zawierała gwarancję szczęśliwego życia doczesnego . ( i oczywiście wiecznego) Moja „oferta” od ŚJ zawierała pokrewieństwo i trwanie ( dzięki Jehowie ) z najbardziej kryształowymi ludźmi na Tej Ziemi. Oraz (wiadomo rzycie wieczne w Raju na Ziemi) Zdecydowanie nie była konstruowana uczciwie . Nikt mi nie opowiedział o ostracyzmie, o tym, że będę musiała zrezygnować ze swojego zawodu, że będę musiała zapierdalać z gazetkami przynajmniej 10 h w miesiącu i być na zebraniach co drugi dzień, czytać te debilne gazety codziennie, odparzać pośladki na kongresach, obracać się li tylko w jehowowym towarzystwie i mentalności po kres dni moich . „Oferta” nie zawierała osłabienia natychmiastowego spadku intensywności uczuć Braci do mnie. Drastycznego spadku tak teoretycznie prze ze mnie pożądanej uwagi ,opieki i bliskości. w momencie kiedy się ochrzczę. Ja tu widzę okropną i obrzydliwą manipulację . A Ty? Dziwię się, że zdajesz się nie odnotowywać choćby tego prostego, sekciarskiego mechanizmu naboru do ŚJ ( i innych sekt detrukcyjnych) i jego "szkodliwości", który szeregowi głosiciele mają wkodowany i obcykany. Z którego, masz rację „człowiek postronny” nie zdaje sobie kompletnie sprawy. Nie zdae sobie sprawy "pokochując Jehowę w pełni i całym sercem" , że na dowód tej "miłości" będę musiała mieć dowód, że moje dziecko było molestowane przy dwóch świadkach zdarzenia i że nie w interesie Jehowy jest, bym tego przestępstwa nie zgłosiła na policję Mnie np. jako zainteresowanej, oferowano same "zajebistości" - unikając jak ognia konsekwentnie tematów, z których mogłabym się dowiedzieć „co w zamian”.
  11. Osobiście nie sądzę by to był rodzaj „chorego testu”. Sądzę, że to "gruba haka psychiczna- z wieloma dnami”, co starałam Ci się sugerować już wcześniej. Wykluczające się wzajemnie postawy są charakterystyczne dla członków sekt destrukcyjnych. Racjonalizowanie swoich skrajnych (nawet moralnie) postaw również . Obserwator zewnętrzny (zwłaszcza zaangażowany emocjonalnie) nie ma często narzędzi merytorycznych ani emocjonalnych możliwości, by zrozumieć co się dzieje. To są grube „ Psychologiczne Zwyra”- tak to nazwę w mega skrócie. Kwestia Bliskości Armagedonu (pakowała plecaki jak pamiętam)…. i molestowania od dziecka z imieniem Jehowy, na tych samych molestujących dziecko ustach. Poczucie sztucznej i konsekwentnie wdrażanej izolacji od świata. Poczucie irracjonalnego, destrukcyjnego zagrożenia „z zewnątrz”. Intuicyjne poczucie braku oparcia w antropologicznych autorytetach- matka fanatyczka ( czyli walnięta, nie będąca żadną osoją), ojca brak ( staram się nie rozwodzić) etc. – te wszystkie czynniki powodują, że taki człowiek „ jak Twoja była dziewczyna” mentalnie/psychicznie Żyje Z Powodzeniem Równolegle W Dwóch (przynajmniej ) Rzeczywistościach. "Wyparcie rzeczywistości" i i tegoż konsekwencjie (głównie wobec siebie) .. tu moim zdaniem porównywalne w konsekwencjach i "zwyrolstwie" z np. zespołem Munchausena . Co NIE oznacza (aż) tyle w skrócie, że „taka chora osoba” robiła TO „specjalnie.” Robiła „bo tak było dobrze” – w Jej Świecie. ( będziesz się próbowała dopytać - za chuja się nie dowiesz co to za świat). Co wcale nie jest absolutnie równoznaczne z tym, że w związku z powyższym – „Tylko” dlatego, że ona jest „chora” powinnaś dać się Jej krzywdzić bo "Ona jest biedna". No Właśnie Nie. Cieszę się, że dla Ciebie temat SJ się skończył! Moim zdaniem to jedyne rozsądne wyjście na Twoim obecnie miejscu. To jest naprawdę bardzo głęboka, ziejąca czernią i zimnem studnia. Możliwe, że zbyt oględnie starałam Ci się dać znać jakiej „Odpowiedzialności" i jakie "Mount Eweresty" w tej sytuacji musiałabyś spróbować przejść. (bez najmniejszej gwarancji na jakiekolwiek szczęśliwe zakończenie). Byłaś tak ihi pełna entuzjazmu… No nic . Jest tak, jak dokładnie jest : Dla Niej ZAWSZE jest szansa- więc się nie martw. TY się o to nie martw. (Zwłaszcza po włożonym wysiłku z Twojej str. jaki odczytałam po między wierszami). Moim zdaniem odejdź natychmiast (i wiem dokładnie jakie to trudne). Nie wdawaj się (choćby skał srały) w kolejne „z dupy dyskusję” i „pseudo wymiany grzeczności „oraz w „ konweracyjne przyjaźnie mimo wszystko”. Nie daj się podejść tematami „niby bez znaczenia = typu „co tam u Ciebie””, ani „ super ważnymi = „Tęsknie bardzo! Nie mogę już tego wytrzymać! Chyba się zabiję ..... "( i trzy kropki żebyś moglą sobie wstawiś Swoje najgorsze obawy ) ani dla Niej innymi „neutralnymi”. Będzie tak robiła pewnie jeszcze długo. Będzie. Będzie próbowała podtrzymać „ relację” za wszelką Twoją cenę. Ona o tym /O Tobie/O Twoich Uczuciach - nie myśli wcale - nie jej wina – to właśnie „patologia”, o której wspominałam . To wszystko służy podtrzymaniu „kontaktu”. Dla Niej potrzebnego/wygodnego. . Tzn. Ona nie umie inaczej (może na razie- ale bym się nie łudziła).. Nie umie z przyczyn „zrozumiałych” dla mnie- jej emocjonalność to wynik/ efekt patologii . ( Jakkolwiek to okrutnie nie brzmi.) „Szczerego” z jej str, uczucia doznałaś. Jednak to nie to samo co Ty rozumiesz pod słowem miłość. Ona nie będzie umiała Ciebie „stracić nawet w takiej formie” przez jeszcze jakiś czas. Absolutnie Ją „rozumiem”. Tzn. – dokładnie wiem dlaczego tak robi. Co nie zmienia faktu, że Ty nie powinnaś dać się w związku z tym „emocjonalnie zaorać”. W skrócie nie wydaję mi się, żebyś mogła być osobą odpowiedzialną za jej leczenie.Zwłaszcza jeżeli Ona tego nie chce. Kwestia jest skomplikowana i mnożona przez „n” : 1. Ona jest emocjonalnie zaburzona (co rozumiem i się nie dziwię) . 2. Jej wiara w Jehowę, zbór, CK, zło Tego Świata, „Armagedon jutro” etc.) „wzmacnia” zaburzenia od1-2. 3. Była molestowana jako dziecko . Byłą ofiarą pedofilii ( i to jeszcze na tle religijnym), co wzmacnia do co najmniej sześcianu siłę oddziaływania na psychikę punktu 1. 2.) 4. Chyba nie za bardzo teraz istotne jest wyciąganie bezpośrednich wniosków skąd wypłynęły Jej zaburzenia. 5. Poważne Zaburzenie Psychiczne - tak, mam na myśli np. nerwicę, paranoje, neurozę, depresjię etc. (-takie „łagodności” choć nie koniecznie ) według dzisiejszej wiedzy z równym prawdopodobieństwem mogą dopaść każdego z nas. Jednakże, również według dzisiejszej wiedzy, pewne określone okoliczności, takie zaburzenia wyraźnie stymulują. W skrócie Ihi uciekaj. Ona nie jest Twoją „życiową misją” bo nie jesteś w stanie „tego ogarnąć” bez Jej chęci. To Ty byłaś jej „zainteresowaną”. A nie odwrotnie. Odetnij się. Dzisiaj.Będzie chciała pomcy - znajdzie.
  12. . Piszesz serio? Jest na "to" wszystko „dużo przyczyn", które nie są (niestety ) tajemnicą, którą można „nie wytłumaczyć” tylko Wielką Matrycą. Osłupiałam.
  13. Skoro tak to dlaczego swój „wyrywek czasoprzestrzeni” opierasz na wyjętych ze swojego pierwotnego kontekstu badaniach medycznych, fizycznych, matematycznych; przetransponowanych i przemielonych przez jakąś ideologię tak, by sprawiały wrażenie rzetelnej wiedzy, z którą nie mają nic wspólnego. Wiara nie ma tu nic do gadania??? Da się w takim razie w krytyczny sposób o tym założeniu z Tobą porozmawiać, czy należy je po prostu przyjąć tzn. uwierzyć. A nie uwierzyć znaczy być ograniczonym. „Zakład” był żartem i sprawdzianem Twojej wiary. Nie nakłaniałabym Cię na serio do uszkodzenia własnego mózgu bo ja nie wierzą w istnienie „całościowego wzorca impulsów”.
  14. Spytałam. On wie wszystko. Powiedział, że Ziemia jest superpłaskim superhologramem
  15. Ja nie wiem. Podejrzewam, że udowodniono. Dopiero wczoraj dowiedziałam się o istnieniu tej „kolejnej oszałamiającej koncepcji” z artykułu linkowanego przez Poleszuka w temacie Bóg urojony – coś tam. Nie wiem też czy coś jest mnie jeszcze w stanie zdziwić.