Gregorio

Forumowicz
  • Zawartość

    203
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Gregorio w Rankingu w dniu 18 Listopad

Gregorio posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

354 Good

O Gregorio

  • Tytuł
    Z nami na dłużej

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

1560 wyświetleń profilu
  1. Znak Jonasza - prawda czy kłamstwo.

    Najsz Panie Jacku, Organizacja Świadków Jehowy żywi wstręt do mąciwodów, erudytów oraz osób wnikliwie analizujących Biblię. Od tego jest Strażnica, tworzona przez komitet redakcyjny Ciała Kierowniczego, na który spływa olśniewająca mądrość ducha świętego. Swoje wątpliwości najlepiej rozwiać gorącą i szczerą modlitwą do Jehowy, by utemperował nasz sceptycyzm, wzmacniając wiarę w nieomylność jego sług. Należy być osobą cichą, pokorną, nie zadającą trudnych pytań, akceptujące zmienne nauki i nowinki interpretacyjne. Należy także pamiętać, by nigdy nie wysławiać się na studium Strażnicy: ''moim zdaniem'', ''myślę, że'' ''ja sądzę, że ten werset należy zrozumieć'' itp. Słudzy organizacji mają być organiczną jednością, a nie rozmemłanym zbiorem wolnych elektronów.
  2. Słynna zagadka Sfinksa, rozwiązana przez Edypa doprowadziła do tego, że Sfinks rzucił się do przepaści i tym sposobem przetrwał potop .
  3. niedługo się wyratuję

    Nie mamy całkowitej wiedzy (i możliwe, że nie osiągniemy jej nigdy) czym jest tajemnicza ciemna energia czy materia, której poznanie może zrewolucjonizować nasze aktualne pojmowanie Wszechświata i rządzących nim praw. Cieszy mnie fakt, że przed ludzkością stoi jeszcze tyle zagadek do rozwiązania, kosmos, ludzki mózg, głębiny oceanów... . ''i tam, poza elipsą, bardzo rzadko się jest i dosyć krótko to trwa, i dobrze, i poza tymi krótkimi wypadami jest się zawsze tu, na tej planecie, i bardzo dobrze, i wtedy to już nie jest tak, wtedy to jest tak, że to jednak idzie o miłość, o życie, o dobro, o światłość, o pokój i tak dalej i tak dalej, i niedobrze, niedobrze jest z tym na planecie, słabo z tym jest, ale o to idzie, o to się trzeba bić''
  4. Był już Celebrity Splash w Polsce, w Malezji ''Young Imam'', w którym młodzi muzułmanie wykonywali różne zadania rytualne, w Holandii byli ''Dawcy''. W tym showoszołomie umierająca kobieta na raka mózgu (jak się później okazało całkowicie zdrowa) miała oddać nerkę jednemu z uczestników, którzy nerki potrzebowali. Byli oni oceniani jak na aukcji koni w Janowie Podlaskim albo jak na konkursie oceny wieńców jeleni pod kątem prawidłowego zastosowania kryteriów odstrzału męskich osobników. Selekcja jak w przyrodzie, a o wszystkim decyduje publika wysyłająca smsy. Mnie już nic nie zdziwi w telewizorni. Wszystko ma swoją cenę, choć tak mało rzeczy jakąkolwiek posiada wartość. Oglądalność i przekraczanie granic w dziedzinie reality show to założenie takich programów. Show must go on jak śpiewał Freddie Mercury. Przy tym, pierwszy polski Big Brother jest jak wieczorynka z misiem Colargolem. Pomimo, że jestem młody, to doceniam klasę Krystyny Loski, Tadeusza Sznuka... inne czasy, inne obyczaje i kultura osobista, tego mi dziś brakuje. Jest coraz mniej takich ludzi w tv. Wchodzą w pół zdania, kłapią jadaczkami. Szkoda, że wszystko małpujemy od innych. Dobrze to dają słowa Umberto Eco, że telewizja ogłupia ludzi kulturalnych i ukulturalnia ludzi, którzy prowadzą ogłupiający tryb życia. Bardzo szanuje osoby, które nie mają w domu telewizora. Teraz na tych wypasionych 40 calowych full hd, to nawet kwiatka nie można postawić .
  5. Kościół NOWEGO Przymierza - WTF?

    Tak się tworzy chwytliwe ideologie, zagrzewa ludzie do poświęceń, generalizując poprzez incydenty. Zdarzyło się raz, to na pewno się powtórzy. Zarządza się poprzez strach, a Kościół Nowego Przymierza chce być jak cherubowie z Księgi Rodzaju, broniąc naszej wiary, kultury i stylu życia. Zakładają, że w końcu gówno walnie w wentylator, więc lepiej być przygotowanym.
  6. Kościół NOWEGO Przymierza - WTF?

    Ja widzę znak naszych czasów, nie dziwi mnie że ''Młoda dziewczyna. Mąż, dziecko, fajna praca.'', która wcześniej nie była w żaden sposób zaangażowana politycznie'' partycypuje w czymś takim. Coraz większej liczbie ludzi nie wystarczy egzystencja w rytmie banalnej konsumpcji i kolekcjonowanie wrażeń. Widzą, że proces odmóżdżenia robi swoje i zbiera żniwo - to obey, work, get smartfon, get car, get pad, married, work harder, make babys . Ludzie dziś są bardziej niż kiedykolwiek podatni na przekaz medialny, szczególnie na imprinting i matrix pochodzący z TVP. Boją się terroryzmu, pandemii, klęsk żywiołowych, a zastraszone masy zrobią wszystko dla bezpieczeństwa i świętego spokoju. Dadzą sobie kaganiec założyć, ograniczyć prawa, wszczepić w łeb chipa, nadajnik, czy insze paskudztwo, dadzą się inwigilować i zniewolić. Osoby takie jak ta kobieta, chcą mieć wpływ na rzeczywistość, kształtować ją, uprzedzić rozwój wydarzeń, przyświeca im motto E. Burke. Dostrzegają, że zlaicyzowana, ateistyczna. Europa jest zagrożona, odwrócona od zasad wiary i wartości chrześcijańskich. Z najwyższą powagą wierzą, że w miejsce kościołów wkrótce staną meczety. I może dopiero wtedy ludzie chwycą za kosy, widły i cepy i ockną się, obudzą, ocucą, przejrzą co się wyrabia. Że właśnie ma miejsce atak obcej kultury i cywilizacji. Są świadomi, że im szybciej społeczeństwo to pojmie, tym lepiej się przygotuje, do tego co nieuniknione. Do wojny ponownej z islamem. Wierzą, że to starcie i ta konfrontacja i tak nastąpi, czy się to Polakom podoba czy nie, zaś Polska odegra w tym pierwsze skrzypce .
  7. Wiara ponad miłość?

    Dla mnie solidnym fundamentem dla długiego związku są: takie same lub podobne przekonania i wartości, podobne podejście do wychowania dzieci, podziału obowiązków domowych, stosunek do finansów, do rodziny i społeczeństwa oraz kwestie seksu i intymności, nieco mniej ważne są sprawy duchowe/religijne oraz polityczne i kulturalne. Potem potrzeba tylko dużo pracy, by stworzyć warunki dla trwałej namiętności. Nie zaszkodzi także przeprowadzić ''test drzwi'' żeby sprawdzić, czy kobieta warta jest poważnego zainteresowania i można z nią zbudować poważny związek. Polega na tym, że po otwarciu w samochodzie drzwi pasażera i wpuszczeniu kobiety, obchodzimy auto, by zająć miejsce kierowcy. Jeśli kobieta otworzy drzwi kierowcy zanim sam to zrobisz, to jest warta zachodu .
  8. Wiara ponad miłość?

    Musiałbym zamknąć córę w piwnicy jak Fritzl . Może starałbym się wyjaśnić, że to tylko fascynacja, zauroczenie, chuć. Nie mam dzieci. Na pewno jednak z mądrą żoną coś byśmy wymyślili. Próba perswazji, tylko by ją oddaliła ode mnie i przybliżyła do tego faceta. Miłość to silny ładunek emocjonalny, pomijając już, że uwarunkowany ewolucyjnie, więc z tym się nie walczy, bo tylko można zaszkodzić, taki stan rzeczy trzeba zaakceptować lub wypędzić córkę z domu.
  9. Wiara ponad miłość?

    Refleksje i analizy Jedediaha współczesnych relacji damsko-męskich moim zdaniem są bardzo trafne. Nie uważam, żeby przedstawiały smutny albo wykoślawiony obraz świata. Są bezpretensjonalne i szczere w duchu bystrej obserwacji Houellebecqa w ''Poszerzenie pola walki''. Myślę, że uświadomienie sobie, iż z reguły te relacje tak wyglądają oraz zorientowanie się we własnym położeniu, może dla niektórych stać się podstawą odnajdywania siły, impulsem do zmiany własnej sytuacji życiowej. W przeciwnym razie można wylądować w polsatowskich ''Chłopakach do wzięcia'' lub na portalach randkowych, gdzie wiele kobiet chce się tylko dowartościować ilością piszących do nich zalotników, wcale nie myśląc o tym, by z kimkolwiek się spotkać. Żyć nadzieją, marzeniami, by w ostateczności samotność tak ci zaczęła doskwierać, że zaczniesz siadać na dłoni, czekać aż zdrętwieje, by potem chwycić ją drugą dłonią i mieć wrażenie że trzymasz kogoś za rękę. Głos młodego pokolenia widzi to podobnie ''Matka mówi, a ojciec potwierdza : Od uczucia ważniejsza jego pęga, jego serce gówno ma do tego, masz mieć faceta ostro zarobionego, z własnym kwadratem, fura i biznesem, jeśli go nie kochasz to pokochaj jego kieszeń, bo miłość to bzdura, istnieje w filmach i tanich lekturach''.
  10. Wiara ponad miłość?

    Ładny manewr w autobusie. Od razu przypomniał mi się metodyczny, spokojny i opanowany Winston Wolfe z Pulp Fiction.
  11. Wiara ponad miłość?

    Bardzo ciekawy ten artykuł na wykopie. Zatem do lamusa można włożyć kobiece stwierdzenia, że facet przede wszystkim powinien mieć to ''coś''. Jak twoje feromony cuchną desperacją możesz zapomnieć o seksie, chyba że za pieniądze. Wygrywa dobór płciowy i kilka zmiennych. Wydaje mi się jednak, że prawie każdy swoją seksualną wartość wycenia nieobiektywnie, dodając sobie 1, 2 lub 3 punkty. Wychodzi na to, że w moim przypadku najlepiej byłoby jakbym został królem albo sułtanem .
  12. Zauważam, że najczęściej sondaże są przeprowadzane na fali silnych emocji, oburzenia społecznego, gniewu, entuzjazmu itp. Aktualnie są skutecznym narzędziem manipulacji, by wykazać społeczny dowód słuszności. Pamięta ktoś wydarzenia z Kamienia Pomorskiego, kiedy pijany kierowca zabił 6 osób? Szybko przeprowadzone badania opini publicznej wykazały, że trzeba niezwłocznie zaostrzyć kary dla pijanych kierowców. Podobnie jest z sondażami dotyczącymi aborcji, finansowania kościoła przez państwo, kary śmierci. Jak tylko dojdzie do brutalnego mordu, który jest wałkowany przez wszystkie telewizje, to sondaże wykazują wzrost poparcia dla kary śmierci. Od czasów Brexitu, zwycięstwa Trumpa, PiS, czy Andrzeja Dudy nie warto się nimi za bardzo przejmować. W przypadku osób startujących na urząd prezydenta często ma miejsce efekt świeżości. Jestem pewien, że gdyby zapytać ludzi czy chciałbyś, aby prezydentem został Jerzy Owsiak wynik byłby podobny jak w przypadku W. Cejrowskiego, a nawet lepszy gdyby sondaż przeprowadzono tuż po finale WOŚP. Myślę, że powinno się mieć na uwadze w jakim czasie są robione sondaże, kto je przeprowadza, jaką metodologią, dla jakich mediów.
  13. Uważam, że każdą historię ludzką, szczególnie opisywaną w prasie należałoby indywidualnie rozpatrzyć i poznać lepiej szczegóły. Gazety są wybiórcze. Z wiekiem coraz rzadziej sięgam do wyborczej. Nie są w niej popularne historie typu: Pan Mietek kierował się w życiu zasadą przyjemności. Skłaniał się ku temu, co dawało mu natychmiastowe zadowolenie, unikając tego co wiązało się z trudem, samodyscypliną, pracą i wyrzeczeniami. Pochodził z normalnej, porządnej rodziny, ale w szkole podstawowej wolał bumelować z kolegami, potem w technikum chciał zostać mechanikiem samochodowym, jednak nad naukę wybierał zabawę. Skończył jakoś szkołe, ale nie był dobrym fachowcem, co szybko zweryfikowało życie. Zadał się z szemranym towarzystwem i trafił do zakładu karnego, po wyjściu na wolność próbuje na nowo ułożyć sobie życie i szuka swojego miejsca na rynku pracy. Podczas gdy jego przyjaciel z dzieciństwa pan Marian, kierując się w życiu zasadą rzeczywistości, wyrzekał się natychmiastowej, niepewnej i destrukcyjnej przyjemności na rzecz przyjemności odroczonej, ograniczonej, ale pewnej. Ciężko pracował i kształcił się. Dziś ma dobrze prosperującą firmę. Pieniądze nie są dla niego najważniejsze, ale na ich brak nie narzeka. Pracuje dużo, użera się z przepisami i biurokracją. Jednak jest szczęśliwy i spełniony, do wszystkiego doszedł sam i zrealizował cele, które sobie wyznaczył.
  14. Chciałbym wtrącić swoje 3 grosze w temacie. Dla mnie medytacja jest znakomitą praktyką i polecam ją każdemu w naszym zagonionym świecie. Porządkuje myśli i emocje, pozwalając nabrać dystansu dla siebie i świata. W tej prostocie jest moc - przymykasz oczy, rozluźniasz się, odczuwasz lepiej swoje ciało, bierąc świadomy i pogłębiony wdech oraz wydech. Ponoć regularna poprawia koncentrację i pamięć. U mnie tego nie zauważyłem. Jest z pewnością na pewno skutecznym narzędziem dla treningu uważności/mindfulness - by traktować myśli jako efemeryczne osobliwość w umyśle, nie będące projekcją rzeczywistości, nie utożsamiać się z treścią przeżyć, a obserwować jak reaguje nasz umysł. To cholernie trudne . (o tym kiedyś bardzo mądrze na forum pisał Gruby Drab). Może być pomocne, jeśli ktoś jest zniewolony przez ruminacje.
  15. Punkt zwrotny?

    Dla mnie jako osobie zainteresowanej, mającej studium, chodzącej regularnie na zebrania punktem zwrotnym było to forum. To ostudziło moje zapędy. Historie wykluczonych i doświadczenia użytkowników wychowanych w prawdzie. Analizy publikacji ŚJ Roszady, blog SJ23, wiele by wymieniać. Nie bez znaczenia był fakt, że byłem wówczas wystarczająco ukształtowany światopoglądowo, więc przyswajanie nauk szło wolno i opornie, jak krew z nosa, jak ruch kontynentów. Szczególnie odrzucała mnie wizja Nowego Wspaniałego Świata po armagedonie. 144 tyś. współwładców z Jezusem na czele jako klasa niebiańska??? Jak to miałoby wyglądać. Czym mieliby się zajmować? Siedzieć na tronach jak wielkie balony? Podział na klasę ziemską i niebiańską kojarzył mi się z komunizmem lub systemem feudalnym. Potulni posiądą ziemię? Wszyscy po równo. A jak ktoś zechce być obszarnikiem? Idylliczna wizja ŚJ wydała mi się zwyczajnie ludzka. Marzenia i pragnienia tak bardzo uniwersalne. Żadnych chorób, starości, cierpienia, głodu, wojen, zła, śmierci. Pragnienie spokoju i szczęścia, które obiecuje większość religii. Zrozumiałem, że nic z tego nie będzie. Jak ktoś dorosły świadomie wchodzi w mariaż ze ŚJ, to powinno to mieć cel, zmierzać do czegoś konkretnego. Chrzest, potem służba, awanse w hierarchi zborowej, podobnie jak w innych dziedzinach życia. Podszedłem do tematu praktycznie, jak do studiów na uczelni. Wybrałeś nieodpowiedni kierunek, to najlepiej zrezygnuj i nie marnuj czasu, pieniędzy i życia. Im szybciej tym lepiej. Zacznij coś nowego. Rób to, co myślisz, że powinieneś robić.