Kazik

Rozmówcy
  • Zawartość

    89
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana Kazik w Rankingu w dniu 4 Styczeń

Kazik posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

183 Neutral

O Kazik

  • Tytuł
    Nowy na forum

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Wyznanie
    Podwójnie chrzczony :-)

Ostatnie wizyty

308 wyświetleń profilu
  1. Kefas, Sebastian, mam tak samo. To nie jest kwestia nie wiary w coś wyższego -Boga, bo zwyczajnie nie da się racjonalnie udowodnić jego istnienia. Nie wstydzę się tego, że jestem jak niewierny Tomasz. Nie jest błędem domaganie się potwierdzenia w faktach. Potwierdzenia nie ma, więc ja nic nie muszę w tej kwestii robić i nie boję się pociągnięcia mojej osoby przez byt wyższy do odpowiedzialności bo uważam, że z mojej strony jest wystarczająco dużo dobrej woli, tylko ta druga strona coś nie halo. Pytanie o to co będzie dalej jest nieco innej natury. Bo z wiekiem człowiek potrzebuje coraz więcej odwagi żeby przed sobą samym powiedzieć - kwatera i robaczki. Tak jak w życiu człowiek się ubezpiecza od wszystkiego tak samo "po" chciał by :-) Najlepszy przykład dali faraonowie. To się nazywa polisa, trylion ton gruzu na wszelki wypadek :-) Dzisiaj niewiele się zmieniło. W Świątyni Opatrzności w Warszawie czeka 300 gotowych krypt dla szczęśliwców. Gwarancja na wieczność!! Dawno temu oglądałem film Gattaca. Szok przyszłości. I tam jest ostatnia scena. Główny bohater dokonuje samospalenia, ale zanim ten czyn popełni daje przyjacielowi zapakowany w list pukiel swoich włosów. Ten przyjaciel wylatuje promem kosmicznym na misję. I po wylocie otwiera list z dopiskiem. "Podobno kiedyś wszystko było atomem. Może po prostu wracam do domu?" Więc myślę tak jak wy, że za mali jesteśmy na te sprawy. Za mojego zawodowego życia dokonała się pewna rewolucja, która daje mi coś do myślenia. Kiedyś na studiach jeden z wykładowców udawadniał, że w sieci internet nic nie ginie. Każdy rodzaj działalności pozostawia ślad i jest to pomięć wieczna. Dzisiaj jest to oczywiste. To człowiek stworzył taką "wieczną strukturę". Może my jako ludzie też coś tworzymy - jakiś tam matrix :-) A tak poza tym na co dzień mnie to nie zajmuje. Wyjątek to to forum :-) Mogę dać tutaj upust swojej fantazji i wiem, że po drugiej stronie też tak macie :-) Pozdrawiam wszystkich braci, braci wykluczonych i inne gady:-)
  2. Stary Testament - jak powstał?

    Gambit, szacunek za zaangażowanie. Musisz to lubić. Pisze tak bo na większość stawianych pytań nie ma i nie będzie odpowiedzi. I na tym braku odpowiedzi bazują wszystkie wierzenia. Ja jestem na etapie "pogodzenia się" z ludzką naturą. Patrze na to z tej strony, że podstawą społeczeństw jest zawsze najmniejsze ogniwo - jeden człowiek. Każdy ma w naturze i dobro i zło. Inaczej jako gatunek nie przetrwalibyśmy. Świat jest dwoisty i mam coraz silniejsze wrażenie, że wszystkie systemy religijne oparte na walce sił dobra i zła w gruncie rzeczy jedynie próbują nieudolnie wytłumaczyć sobie świat. Nie potrafią pogodzić się z faktem, że wcale nie musi być większego sensu. Do tego dochodzą ludzkie słabości, ludzkie demony, które podbijają ten brak zrozumienia do poziomu misterium z namacalnym wręcz bogiem. Bogiem, którego jak pisze sama mądra księga "nikt nigdy nie widział". To co mnie bardzo dawno temu raziło w interpretacji ST i NT to próba przekładania bezpośrednio na nasz język tekstu źródłowego jakim są ST i NT. Tekst źródłowy to kod do którego odczytania potrzeba wiedzy co do okresu jego napisania. Kiedyś analizowałem teksty z okresu Europejskiego średniowiecza. Powiem szczerze to wymagało dużego zaangażowania, a co dopiero teksty starożytne? Weźmy sobie podejście do redakcji. Coś co dzisiaj nazywamy plagiatem wtedy było zupełnie oczywiste. Przenikanie się poglądów, źródeł to coś zwyczajnego dla tamtego okresu. Jak tu pokusić się o wnioski, kiedy autorzy używając cytatów dowolnie przypisują cytat sobie lub osobie cytowanej w zależności od postawionej tezy? Lub sprawa liczb. Dzisiaj liczb używamy do określenia stanu faktycznego, wtedy był to jeden ze sposobów narracji. Ktoś kto przeżył 300 lat zamiast 30 był bohaterem wartym uwagi, liczba zabitych na wojnie to sposób na podniesienie wagi władcy i zwycięstwa itd... Problemów jest bardzo dużo a możliwości zweryfikowania w innych źródłach(zwykle też fantazyjnych) bardzo ograniczone. Efekt to domysły i tezy bez pokrycia. Łamigłówka na całe życie i pożywka dla wszelkiej maści religiantów. Z innych ciekawostek: wielu by chciało wierzyć, że monoteizm wymyślił naród wybrany. Tyle, że w Egipcie Echnaton w XIV w p.n.e przeprowadził reformy zmierzające w tym kierunku. Widać w tamtym czasie społeczności miały przesyt bóstw od wszystkiego i w naturalny sposób widząc niemoc tych bóstw wpadli na pomysł uproszczenia sprawy. Moim zdaniem najprostsze rozwiązania są najlepsze. Taką mam dewizę na życie :-) Powodzenia w badaniach.
  3. A wiesz co jest najgorsze? Polska jako społeczeństwo ma bardzo duży potencjał. Tak naprawdę dało by się. Pare lat temu jakiś azjatycki Thin Tank opierając sie na suchych ogólnie dostępnych danych naszego regionu, dla swoich inwestorów zrobił coś w rodzaju mapy z prognozą rozwoju. I okazalo się, że im wychodzi, że Polska to tygrys czający się do skoku gospodarczego. To znaczy oni uwazali, ze gdyby w ich regionie ktoś miał takie parametry wyjściowe to by zrobił skok cywilazacyjny. Ich błąd polegał na tym, że nikt od nich w polsce nie był i nas jako narodu nie zna. I powiem szczerze, że tą analize sobie zapamiętałem, bo wydaje mi się, że ona mówi dużo o nas. Historycznie mamy we krwi spierd....nie wszystkiego. Coś jest w tym, że polak polakowi nie pozwoli się dorobić. Coś jakby syndrom topielca - ja idę na dno, to ty też. Jak tylko jakiejś grupie społecznej zaczyna powodzic się, coś się udaje to reszta uważa ich za złodziej, dorobkiewiczów i najlepiej to zabrac im i rozdać. Może to sie zmienia bo idą nowe roczniki, wymiana generacyjna następuje, zobaczymy.
  4. Wiesz, próbujesz zaklinać rzeczywistość. Takie cuda tylko w Nowym Porządku :-) Mnie ta sytuacja też się nie podoba, tyle, że przyczyny dostrzegam gdzie indziej. Nie ma nic złego w zatrudnianiu obcokrajowców. Nie zapominaj, że jesteśmy społeczeństwem emigrantów. Czy uważasz, że gdyby milion Polaków nie wyjechało do UK to u nas wzrosły by płace? " Historycznie to było tak, że sieci handlowe najpierw negocjowały z dużymi producentami, później ze średniakami a teraz z maluchami " Dopełnia sie pewien cykl. Na końcu cyklu może dojść do kryzysu w branży i nowego rozdania. Nie jestem pewny czy dało by się uniknąć tego cyklu. Natomist były i są duże słabości w kilku obszarach: słaba ochrona konkurencyjności(duży może więcej - ceny dumpingowe, zmowy cenowe, przerzucanie kosztów), brak symetrii w umowach o pracę(umowy smieciowe) czyli pracodawca może więcej(powoli sie zmienia) i bardzo słabe respektowania prawa (KP)- pracownik częściej odpuszcza swoje roszczenia wzgledem pracodawcy bo czuje, że jest na przegranej pozycji. Podsumowując - problem jest bardziej systemowy i nie ma prostych odpowiedzi.
  5. Co do meritum sprawy. Na niską płacę jest prosta odpowiedź, której udzielił jakiś czas temu prof. Balcerowicz – niska efektywność. Według mnie ta odpowiedź zawiera lekko ze 100 haczyków. Odpowiem z innej perspektywy, aczkolwiek nie mam pojęcia jak to się bilansuje w całości gospodarki. Powiem z punku widzenia tych dla których pracownik to koszt. Bezduszna perspektywa, wiem. Od iluś tam lat jest tak, że w całej branży produkcyjno-przetwórczej czyli spożywce, dyktat mają duzi handlowcy a nie producenci. Historycznie to było tak, że sieci handlowe najpierw negocjowały z dużymi producentami, później ze średniakami a teraz z maluchami. Metoda jest zawsze taka sama. Przychodzi handlowiec i mówi” wyprodukuj mi dżem w takiej cenie”. Jeden powie – spadaj a drugi to weźmie. Problem w tym, że ta cena jest na granicy opłacalności. Zysk daje efekt skali. Efekt uboczny to cięcie kosztów na czym się da. Na linii produkcyjnej się nie da więc pozostają…. ukraińcy(tak w skrócie). Więc nie każdy przedsiębiorca to cham co nie chce dać zarobić pracownikowi. Do większych zarobków według mnie potrzeba zmiany sposobu myślenia i przeskoku cywilizacyjnego i oczywiście zwykłego farta. Co do tych Ukraińców – dobrzy pracownicy w sporej części. Dla nich praca w Polsce to być albo nie, a dla Polaków być tutaj albo w UK(do niedawna).
  6. Manipulacje Jehowych Świadków wywiad

    Czytałem wywiad z jakimś adwokatem z wieloletnim doświadczeniem. On powiedział coś takiego: Staram się nie oceniać innych. Bo każdy z nas składa się i z podłości, i z wzniosłości. Sam nie potrafię oceniać obiektywnie ludzi. To jest trudne. Bo ten sam człowiek w skrajnych sytuacjach zachowuje się w odmienny sposób. Tak naprawdę nie można zaufać samemu sobie a co dopiero innym. Więc myślę, że ludzi determinuje sytuacja i szczególne okoliczności. Ta fraza "zło dobrem zwyciężaj", niby ma to sens bo kierunek działania człowieka ma jakiś potencjał, swój wektor. Kiedy jest więcej dobra to ono zaczyna dominować w zachowaniach. Tylko ja mam nieodparte wrażenie, że w sumie ogólnej zła jest więcej . Negatywne zachowania jakimś sposobem ludziom wychodzą lepiej. Czy to próba zaspokojenia własnych słabości, własnego ego pcha ludzi do wyrządzania krzywdy? To co mnie przeraża to łatwość sterowania ludżmi. Naprawdę wklepanie człowiekowi ideologi czy to przez religię, system polityczny, skrajne ruchy czy zwyczajny strach jest banalnie proste. Człowiek szybko potrafi zatracić naturalne postawy etyczne, szybko staje się "wyższy" od drugiego człowieka, potrafi zagłuszyć sumienie, dla większej sprawy zniszczy innego. To mnie zastanawia, ta skrajna natura, w domu idealny tatuś swoich dzieci a gdzie indziej oprawca cudzych dzieci.
  7. Twój armagedon.

    Też podzielam pogląd, że łaska jest zbyteczna. To bardziej próba pogodzenia się ze swoim losem. Do końca szukamy racjonalnego wytłumaczenia tego co się dzieje. Przyznam, że tak jak Magda nie "ogarniam" tematu niesprawiedliwości, okrucieństwa. Post, który napisałem to jednak chwilowa refleksja. Na co dzień zamykam uszy i omijam temat. Nie przekonuje mnie religijne podejście do sprawy. Ja też czytuję różne pozycje historyczne i mam świadomość okrucieństwa życia. Dlatego moje odczucie jest takie, że jak do tej pory cały czas od momentu pojawienia się człowieka wygrywa zło. Dobroć jest chwilowa, często wręcz odbierana jako słabość. Statystycznie nie zapowiada się na prymat dobroci. Jest taka zwyczajowa mądrość, która mówi, że zło wróci do człowieka i kiedyś przyjdzie mu za to zapłacić. Tylko czy to prawda? Raczej nie, w każdym razie nie w tym życiu. A teraz na wesoło: Mam syna, trzylatka. W sklepie z zabawkami wyczaił spluwe. Nigdy wcześnie nie miał w ręku. Może gdzieś podpatrzył w TV ale to tylko przelotem. I wiecie co? Od razu wiedział co trzeba zrobić. Ojca odstrzelić i radocha Coś w tej naturze człowieka złośliwego jednak chyba jest.
  8. Czasami nachodzą mnie refleksje egzystencjonalne. Raz, człowiek idzie przez życie i różnych rzeczy doświadcza, dwa są tacy, którzy chcą wmówić, że koniec jest bliski. Znacie ich, nie będę przedstawiał z nazwy, zbyteczne. Bynajmnej, fatalizm religijny to nie wymysł XX wieku, zawsze tacy byli. Podam nieco plastyczny opis celem przedstawienia refleksji. Czytałem jakiś czas do tyłu książkę A.Richie Warszawa 1944. Była tam opisana taka sytuacja z rzezi Woli. Oprawcy dirlewangerowcy wyburzają metodycznie kwartał po kwartale, kamienica po kamienicy Wolę. Nikomu nie przepuszczą. Z właściwą sobie brutalnością mordują mężczyzn, kobiety i dzieci najpierw podpalając budynki, dalej ustawiając dwudziestkami szereg za szeregiem . Ustawiają karabiny maszynowe najczęściej przymocowane do szyn tramwajowych i na oślep strzelają. Kolejne szeregi powalają się z przeraźliwym krzykiem na poprzednich nieszczęśników. To nie jest precyzyjna zbrodnia. To jest zbrodnia z tępym toporem w rękach. Ludzie rzężą w agonii. Po kilku powalonych rzędach wchodzą oprawcy z psami i wdeptując butami ludzi w ziemię dobijając krótką bronią nieszczęśników. Czy da się bardziej upodlić ludzi? Owszem. Hitlerowcy każą każdemu czekać w kolejce na swój szereg. Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie ten ból i niemoc tych nic nie winnych ludzi. Całych rodzin czekających na brutalną śmierć, wydartych ze swojego życia, z codziennych problemów i radości? Chwilę do tyłu cieszyli się z organizacji powstania, uwierzyli, że to wypali, że będą wolni. I dzieje się taka oto scena. Z czekającego szeregu wychodzi młoda kobieta z dwuletnim dzieckiem na rękach. Czystą niemczyzną prosi Niemca o to, żeby w pierwszej kolejności zabił jej dziecko, bo nie chce tej okrutnej śmierci pod butami z psami dla swojego dziecka. Oprawca, zbrodniarz, odmawia. O ludziach Dirlewangera można powiedzieć tyle, że to osoby skrajnie odczłowieczone. Po pacyfikacji Białorusi nie ma dla nich granic. Rozgniotą dziecku butem głowę, zgwałcą i zabiją każdą napotkaną kobietę. To nie są ludzie, zwierzęta też nie, bo im wyraźnie ta przemoc pasuje. Zaspokajają swoje najgorsze instynkty. To seryjni mordercy z namaszczeniem samego Hitlera. I tu pojawia się refleksja. Czy dla ludzi, którzy znaleźli się nieszczęśliwie w takiej sytuacji to nie jest ich armagedon. Czy ten malowany na kartach biblii dzień sądu może być gorszy? Czy można straszyć ludzi dniem sądu Bożego, kiedy ich „armagedon” może zdarzyć się w każdej chwili? Dzisiaj przy tak zaognionej sytuacji na świecie naprawdę wszystko może się zdarzyć. Dynamika wydarzeń może każdego zaskoczyć. Z jednej strony mamy humanitaryzm, poszanowanie praw jednostki z drugiej możesz zginąć od ciosu….maczetą. Czy dzisiaj odpowiedź, jaką daje religia, może dać poczucie bezpieczeństwa i komfortu psychicznego? Jestem ciekawy jak radzą sobie z tym ludzie wierzący. Jeszcze bardziej jak Ci niewierzący, agnostycy, błądzący po bezdrożach wiary. Nurtuje mnie też takie pytanie: Ile warte jest ludzkie życie” Kiedyś w latach 90-tych w Rosji podobno średnio 200 USD. U nas najlepszy cennik ma NFZ. Jak by się lepiej zastanowić to to co jest dla nas najcenniejsze, a na kartach mądrej księgi święte jednak jest bardzo względne. Każdemu za wyrażoną opinię, zdanie stawiam wirtualne piwo
  9. Głosicielka

    Hey Gregorio, z tego co piszesz wnioskuję, że obudziło się w Tobie do tej kobiety ludzkie współczucie. To dobrze świadczy o Tobie. Opowiem coś o sobie. Nauczyłem się być egoistą. Mam w zborach iluś tam znajomych z którymi kiedyś utrzymywałem dobry kontakt na stopie prywatnej. Ale wiesz co? Olewam ich za każdym razem kiedy zaczyna się gadka w stylu: spotkajmy się, pogadajmy, wpadnij do nas bo: zawsze schemat jest ten sam - od słowa do słowa i włącza się "zbawiciel błądzących". Akcja z dzisiaj: wpadam na znajomka z którym nie gadałem dobre 3,4 lata. Witam się nim jak z kumplem a on: "O K. jaki uścisk taki prawdziwy, męski". Słucham co koleś gada i od razu uświadamiam sobie, że to wstęp do "wpadnij na zebranie" .Taka nieświadoma próba nawiązania komunikacji żywcem wyrwana z przewodnika dla akwizytorów. Daje powiedzieć jeszcze jedno zdanie o jego problemach zdrowotnych i mówię: fajnie było spotkać lecę dalej. Oni wszyscy są tacy sami. Dlatego uważam, że nie ma sensu utrzymywać kontaktów, bo nie ma symetrii, zawsze to ja z ich punktu widzenia jestem "ten słabszy", a oni są nade mną, bo w prawdzie, bo aktywni głosiciele.I choćbyś na głowie zatańczył nie będą Ciebie traktować na równi z sobą. Taki podświadomy mechanizm. A za takich znajomych dziękuję.
  10. Głosicielka

    Hey, ostatecznie jak nie chcesz jej emocjonalnie skrzywdzić zrób to co by zrobił dr. Lectar Wszystko już powiedzieli poprzednicy. Za bardzo się wczuwasz. Wbrew pozorom to Ty możesz mieć większe straty niż babcinka. Różnica między wami jest taka, że Ty ją lubisz, a ona też Cię lubi, tyle, że warunkowo. Ps. Lepiej nie rób tego co dr Lectar. Niech sobie dziarska babcia parę lat spokojnie zwiastuje armagedon tuż, tuż
  11. Trafiony w dziesiątkę !! Kwestia precedensu a Hiob. Ja tego przez całe lata nie mogłem zrozumieć jak Bóg mógł go wystawić na taką próbę. Strata rodziny, majątku, tylko po to żeby coś udowodnić?.... Kim jest ten który do czegoś takiego dopuszcza? Dla mnie to celowo przerysowany przykład. I to przez ludzi przerysowany. W jakim celu niech każdy sam sobie odpowie.
  12. Jest takie coś wspólne wydaje mi się dla większości ludzi: Idea pt: BÓG.Kiedy człowiek charakteryzuje tą ideę to zawsze dąży do wykazania absolutu tego wierzenia. Mamy Boga mocnego, wszystkomogącego, wszystkowiedzącego i ogólnie naj, naj. Mitologia antyczna przedstawia bogów(wielu) na wzór ludzi. Bogowie są pośród nas, mają takie same problemy:piją, jedzą, miewają romanse, robią sobie wzajemnie świństwa itd. W międzyczasie trochę ingerują u ludzi, ale też raz to wyjdzie dobrze a innym razem źle. Mnie osobiście"kosmiczna kwestia sporna" wydaje się na ten moment próbą wytłumaczenia czegoś czego nie możemy poznać. A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam Zakładając, że te słowa odnoszą się do człowieka doskonałego, czy nie bliżej tym słowom to boga antycznego? Co to znaczy, że człowiek jest podobny do Boga? Bóg jest tak samo okrutny jak ludzie? Trzeba patrzeć w każdą stronę, prawda? Rozwiązanie kwestii spornej dla Boga wymaga wielu ofiar wśród swojego stworzenia. Czy to nie jest nasze "Po trupach do celu"?
  13. Powrot do Jehowy

    Gremczak, widać wszystko zależy od ludzi. Ja byłem w nico podobnej sytuacji, tyle, że się nie obnosiłem z tym. Trafiłem na nawiedzonych dwóch starszych i zaczęli węszyć, zbierać dowody. Ostatecznie jeden zmienił zbór a drugiego...wykluczyli i od dosyć dawna mam spokój.
  14. Powrot do Jehowy

    Co do metodologii wykluczeń ja mam dwie obserwacje: 1. Na przestrzeni czasu centrala testuje na żywym organizmie(zbory) różne strategie. Amplitudy tych testów oscylują od miłościwego pobłażania występkom do sztywnych procedur z brązowej książeczki. Wszystko to oczywiście z uwzględnieniem lokalnej specyfiki braci starszych. Na przestrzeni lat doszło również do wymiany starszych. Subiektywnie, według mnie dzisiejszy typ to "uległy piesek NO". Starszyzna starej daty musiała się dostosować. 2. Procedury są opisane w książeczce ale jest jeszcze psychologia. I tak, pasterze z chęcią podchodzą pod słabsze osobniki bo czują przewagę autorytetu. Oni to tłumaczą szczerą chęcią pomocy.Do grzesznika silnego trzeba się przygotować inaczej. Cała procedura wykluczenia/napomnienia ma swoje etapy : zdiagnozowanie problemu, zebranie dowodów, świadków, starszyzna musi się w sprawie delikwenta spotkać itp. To wymaga czasu i poświęcenia, więc nie zawsze jest warte tej ceny. Jak ktoś się nie obnosi ze swoją"niegodziwością" to zwyczajnie nie ma na niego czasu i potrzeby. I to tłumaczy dlaczego dużo osób żyje sobie spokojnie i nie jest nękanych. Najgorszy przypadek dla pasterzy to człowiek hardy, rzucający hasło "kości zostały rzucone", wtedy trzeba coś zrobić...
  15. Powrot do Jehowy

    Organizacja to sprytna bestia. Przyłączy człowieka skruszonego, rozdygotanego emocjonalnie, z poczuciem winy bo to czysty zysk z neofity. Przyłączy też człowieka, który ma w tym interes bo taki już też nie odejdzie. Znów czysty zysk. Ludzie wracają bo świadkizm to stan umysłu. Upływ czasu nie ma większego znaczenia.