Brat Jaracz

Moderator
  • Zawartość

    4678
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    84

Ostatnia wygrana Brat Jaracz w Rankingu w dniu 27 Styczeń

Brat Jaracz posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

4112 Excellent

O Brat Jaracz

  • Tytuł
    Nadzorca Widnokręgu

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Location
    3M
  • Interests
    All the bad things ;-)
  • Wyznanie
    Ex urodzony "w prawdzie"

Ostatnie wizyty

5829 wyświetleń profilu
  1. Co Swiadkowie Jehowy wierza na temat samoobrony?

    Ja wiem, że uczyli, by unikać ofensywnych sztuk walki i sportu, no i oczywiście zajęć, które się wiążą z ich stosowaniem. Z drugiej strony część braciszków pracowała w ochronie (raczej: byli po prostu cieciami, bo taka praca nie wymaga szczególnych kwalifikacji zawodowych), i nikt ich za to nie wykluczał. Jeśli chodzi o samoobronę, to zawsze słyszałem, że jest dopuszczalna. Oczywiście wzywanie Jehowy było preferowane ale nikt nie bronił, żeby przydzwonić napastnikowi, jeśli będzie taka potrzeba. Pozdrawiam
  2. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    Mechanizm wyparcia w połączeniu z latami prania mózgu. Nie zawsze zadziała otrząśnięcie, to prawda. A z biegiem lat po prostu coraz bardziej ludzie się wikłają z układy emocjonalno-towwarzyskie, z których nie da się prosto wyplątać.
  3. Uwaga! autopromocja

    Też się nad tym zastanawiam Gdyby ktoś mnie zapytał na początku lat 90., byłoby mi łatwiej sprecyzować. Obecnie nie znam definicji, ale to coś z pogranicza sekty, korporacji i klubu towarzyskiego o lekkim zabarwieniu religijnym z dość skurwysyńskimi obostrzeniami
  4. Witam

    Witaj i czuj się tu dobrze Nie ma cenzury, pierwsze pięć postów wymaga zatwierdzenia przez moderację. Takie zabezpieczenie przed trollami, którzy też tutaj wpadają.
  5. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    Najczęściej po prostu dysonans między oczekiwaniami a realiami. Nie da się żyć przez cały czas propagandową papką, która po pewnym czasie zaczyna się odbijać czkawką.
  6. Uwaga! autopromocja

    Heh, skończyłem czterdziestkę i kiedyś naiwnie myślałem, że spuścizna po SJ to choroba wieku młodzieńczego, a tymczasem - im dalej w las, tym więcej drzew. W ostatnich miesiącach SJ osaczają mnie dość intensywnie... To nie temat na otwarte rozważania, ale na krótką refleksję. W moim przypadku organizacja jest jak mieszkanka sraczki ze styropianem w kiblu. Po stokroć można spuszczać wodę, a i tak wypłynie I czasami sobie myślę, że może jednak szkoda marnowania wody... Było to, co było, a co będzie dalej, tego nie wiadomo.
  7. Falszywe lub zmyslone doswiadczenia

    Można np. dorzucić kilka setek jakże budujących, acz z reguły wyssanych z palca "doświadczeń" z serii "cudowne ocalenie". Banda drechów zaczepia głosiciela na blokowisku, a ten krzyczy: "Jehowo, ratuj!". Napastnicy zaś zmykają/odsuwają się/opada im kopara na wysokość kolan, generalnie – tracą pierwotny rezon i rura im mięknie Tych historyjek jest chyba tyle, co miast i blokowisk w naszym kraju, a może i więcej...
  8. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    Z moich obserwacji: nie zdziwi mnie już żaden przypadek odstępstwa. Być może Kate o tym nie wie, ale najbardziej znanym odstępcą (i 'ojcem chrzestnym' wielu odstępców) był członek centrali, czyli ciała kierowniczego SJ - Raymond Franz. Na naszym podwórku jest kilka głośnych nazwisk, które niegdyś przemawiały na kongresach, a dziś udzielają się na odstępczych forach. Każdy przypadek odstępstwa jest inny, choć zdarzają się podobieństwa. Dlatego nie da się wypisać jednej recepty na otwieranie oczu. Odstępcą może być pionier z kilkudziesięcioletnim stażem, ale również "szaraczek", który oszukuje, wpisując fikcyjne godzinki do sprawozdania. Dlatego zawsze trzeba mieć nadzieję, że prędzej czy później dana osoba się otrząśnie. I dawać takiej osobie wyraźne sygnały, że na to czekamy, choć bez wywierania presji, bo to będzie wywoływać odwrotne skutki (syndrom oblężonej twierdzy). Dlaczego to jest ważne? Wielu głosicieli, którzy siedzą od lat w organizacji, boi się odstępstwa ze względów towarzysko-emocjonalnych. Poza zborem czują się nieswojo. I siedzą tam "pro forma", bo nie chcą tracić układów i przyjaźni, w które tam zainwestowali. Jeśli taki ktoś będzie mieć świadomość, że większą wartością jest prawdziwa rodzina, gdzie zawsze są drzwi otwarte, będzie mu łatwiej odejść.
  9. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    Skoro nie ma honorowego wyjścia z organizacji, to jednak jest jakiś powód do zmartwień. Chyba że nie zdąży doszczętnie się w nią zaangażować, wtedy łatwiej wyjść i zapomnieć.
  10. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    W wypadku SJ zdarza się (na szczęście, nieczęsto), że poprzez fundamentalizm religijny rezygnują nawet z posiadania "świeckich" książek. I nie ma to wiele wspólnego z faktem, że ogólnie czytelnictwo kuleje...
  11. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    No i Twój post mógł być odebrany jako inwektywa. A zatem udowodnij, że mamy faktycznie do czynienia z fikcją, zamiast ograniczać się do inwektyw. Jak napisałem powyżej, jakoś nie doczytałem się informacji o mieszaniu krwi czy dolarach...
  12. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    Są domy SJ, w których nie ma ani jednej książki "świeckiej", naprawdę nie musiałbym daleko szukać przykładów. W promieniu 5 km od mojego miejsca zamieszkania jest ich kilka. Wielu Ex-ów, czytając Twoje wspomnienia o "normalnym" zborze, mogłoby Ci zarzucić trolling i prowokację... Tak, to działa w obie strony. Jakoś we wpisach Kate jeszcze nie dopatrzyłem się mieszania krwi, głoszenia za dolary czy publicznego deptania świętych obrazków. Opcja, że "coś nie gra" jest jak najbardziej możliwa i obecnie coraz bardziej powszechna, w dobie błyskawicznego przepływu informacji. To samo może być z bratem Kate. Jeśli tajemną książkę "Paście..." można sobie w dwie sekundy ściągnąć na laptopa, to nie powinno dziwić. To żadna obecnie rewelacja, bo wielu głosicieli siedzi w organizacji tylko dlatego, że zbyt wiele w nią zainwestowali życia, żeby się wycofać. Są i tacy, co deklarują (po cichu) ateizm. Tyle tylko, że zdecydowana większość tych nieboraków, którzy "wdepnęli" w organizację, nie ma pojęcia, że stamtąd nie ma honorowego wyjścia.
  13. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    Wyedytowałem jedynie Twój post, który zawierał inwektywę, nic ponadto, o czym dobrze wiesz. Jeśli w taki sposób ma być prowadzona dyskusja, to sorry, tutaj nie piaskownica. Skąd niby Twoje przekonanie typu: "mój post i tak zniknie". Ile Twoich merytorycznych postów tu usunięto? Każdy ma prawo zgadzać się [lub nie] z argumentami, przedstawiając kontrargumenty. Możliwości jest wiele, najlepiej w dziale "Kawiarnia". Równie dobrze można komuś zwrócić uwagę przez PM albo odpuścić sobie temat. Proste i oczywiste. Nie widzę sensu, by to ciągnąć, chyba że to jakaś ukryta opcja ożywienia forum
  14. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    No są tzw. dobrowolne datki. Tutaj nie ma górnych i dolnych granic. W każdym razie nie płaci się żadnych miesięcznych abonamentów za bycie SJ. Znałem takich braciszków, którzy przez lata ani grosza nie wrzucili do skrzynki. Ale są i tacy, co przekazują organizacji mieszkania i samochody. Nie ma reguły, ale na pewno nikt z organizacji "nie obrazi się" na większy datek. Do skrzynek wrzuca się anonimowo. Czasami są rezolucje w zborach (poparcie finansowe jakiegoś tam celu), ale z reguły nie są to duże kwoty. Czy Twój brat wali kasę w organizację? Tego nie wiem. Nie można tego wykluczyć, ale nikt go nie zmusi do tego siłą. Możesz zapytać wprost, ile go miesięcznie ta "przyjemność" kosztuje, ale nie wiem, czy będzie chciał rozmawiać o takich sprawach...
  15. Szczęście, żart i nieporozumienie.

    Uzależnieni finansowo na pewno nie są, ale emocjonalnie - w 100%, jeśli jest tak, jak opisujesz. Nie ma prostego środka, żeby pomóc w takiej sytuacji. Na siłę na pewno nic nie zdziałasz. SJ stwarzają poczucie elitarności, bezpieczeństwa, ciągle wmawiają innym, żeby nie tracić czasu na kontakty "ze światem", w tym również ze "świecką" rodziną. Dla nich istnieją inne priorytety. Oczywiście, że jest to podejście stricte sekciarskie, ale nie zmienisz go z dnia na dzień, mówiąc: "Halo, człowieku, ogarnij się". Jeśli będziesz atakować organizację, osiągniesz skutek dokładnie odwrotny. Jeśli nic nie będziesz robić, też nic nie zwojujesz... Niestety, tutaj nie ma złotych środków. Temat rzeka. Każdego człowieka da się stamtąd wyrwać, ale niektórych ludzi w miesiąc, a innych - w 50 lat...