gruby drab

Moderator
  • Ilość dodanej zawartości

    11484
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O gruby drab

  • Ranga
    Znamy się już dobrze

Profile Information

  • Płeć
    Nie ustawione
  • Wyznanie
    człowiek

Ostatnie wizyty

8762 wyświetleń profilu
  1. Tak durny werset może napisać tylko ktoś, kto nie wie czym są odleżyny.
  2. Logika i zdrowy rozsądek sugerują, że rzeczywistość kształtują procesy. Nie wiem, w jaki sposób dostrzegasz w tym rękę Wisznu.
  3. Jak można wygrażać komuś w kogo istnieje się nie wierzy? W sporze o byty zamieszkałe gdzieś w kosmosie jest tyle niezdrowych emocji. Jak dyskusja sprowadza się do przypisywania intencji, to się aż nie chce w tym taplać.
  4. Źródłem cierpienia jest oczekiwanie na to czego rzeczywistość nie może nam dać. Nauczyć się odpuszczac i pójść w zdrowy egoizm jak wspomniał BJ jest naprawdę sztuką i wymaga długiego czasu. W końcu jednak umysł poddaje się nowej formule i z dnia na dzień można poczuć że się żyje, a nie wkoło myśli. Esjoty chcą żeby się myślało non stop - sami wpadają w pułapki twierdzeń i oczekiwań niemożliwych do zrealizowania przez świat. No i dlatego świat jest taki zły. Oto źródło paranoi.
  5. Dziękuję za info. Sprawdzę jak będę miał wolną chwilę.
  6. Link u mnie działa.
  7. Andy już wcześniej tłumaczyłem, DNA nie powstał nagle, jest wynikiem procesu ewolucji molekularnej, a nie szczęśliwego przypadku. Sam kreacjoniści twierdzą, że nic nie może powstać nagle samo z siebie, a potem rzucacie piłkę w stronę nauki, że tak twierdzi. Przecież nie twierdzi. Nic nie powstaje nagle, np. Mount Everest - ale nie masz żadnych uprawnień do tego, aby twierdzić, że ulepił go jakiś gość z kosmosu, tak samo jak DNA. Nie stawiaj twierdzeń, których nikt tu nie wygłasza, a potem sam je nazywasz urojeniami, to nieuczciwe, cały film właśnie taki jest, nieuczciwy. To kreacjoniści ciągle mówią o zbiegu okoliczności nic nie wnosząc w zrozumienie świata, natomiast nauka stara się zrozumieć proces i dobrze jej idzie, bo ma restrykcyjną metodę badawczą. Kreacjoniści natomiast mają wiarę - nie potrafią być pokorni i powiedzieć nie wiem.
  8. Andy już wcześniej tłumaczyłem, DNA nie powstał nagle, jest wynikiem procesu ewolucji molekularnej, a nie szczęśliwego przypadku. Sam kreacjoniści twierdzą, że nic nie może powstać nagle samo z siebie, a potem rzucacie piłkę w stronę nauki, że tak twierdzi. Przecież nie twierdzi. Nic nie powstaje nagle, np. Mount Everest - ale nie masz żadnych uprawnień do tego, aby twierdzić, że ulepił go jakiś gość z kosmosu, tak samo jak DNA. Nie stawiaj twierdzeń, których nikt tu nie wygłasza. To kreacjoniści ciągle mówią o zbiegu okoliczności nic nie wnosząc w zrozumienie świata, natomiast nauka stara się zrozumieć proces i dobrze jej idzie.
  9. Posty przeniesione są tu: https://watchtower-forum.pl/topic/6584-naparzanka/#comment-334531
  10. 1. Obecnie czuję, że nie muszę wymagać od siebie i wymagać od świata tego czego mi nie może dać, odpuszczając czuję się szczęśliwszy, mniej sfrustrowany, skupiam się na dzisiejszym dniu. Np. na przyjemności pisania właśnie do Ciebie. 2. Jak każda grupa psychomanipulacyjna, tak i SJ stworzyli w mojej głowie sztuczny podział na ludzi złych i dobrych, zatem obawy były, świat jednak okazał się bardziej pospolity niż sobie wyobrażałem, pomogły mi w tym kontakty z ludźmi, otwartość na ich decyzje, poglądy, gusta. Zobaczyłem w nich ludzi, a nie światusów. Dzisiaj nawet morderca nie jest dla mnie mordercą, jest człowiekiem, który popełnił przestępstwo. A to kolosalna różnica - pomiędzy etykietką, a osobą. Zrozumiałem, że odhumanizowując ludzi można samem stać się przestępcą w swoich myślach. Dlatego łatwiej było mi mówić, że światusy zginą, niż że Piotrek, Arek, ciotka Halinka będą zamordowani w Armagedoniena rzecz mojego upragnionego, samolubnego raju. 3. Raczej czułem się jak pies, który pierwszy raz zobaczył zewnętrzny świat, nie co zaniepokojony, wystraszony i ostrożny. Potem przyszła odwaga i jakiś rodzaj prawdziwej mądrości opartej na doświadczeniu. Dzisiaj stwierdzam, że: 1. Umysł nie zawsze jest moim przyjacielem. 2. Nie wspominam przeszłości, bo wtedy głowa wygląda jak zagracony strych. 3. Potrafię celebrować dzień, chwilę. 4. Odpuszczam różne rzeczy i od razu czuję się lepiej, również ludzie, którzy mnie otaczają, też się lepiej czują.
  11. Jako ateista, też jestem przeciwny wyśmiewaniu się z ludzi, którzy mają inne poglądy. Nie wolno prowadzić żadnych krucjat, ponieważ wrócimy do religijnej metody, tu też się z Tobą zgadzam. Też się z Tobą zgadzam, że nie wiemy wiele o przyczynie początku wszechświata, więc też uważam, że powinniśmy mówić - Nie wiem, a nie, że to jakieś bóstwo stworzyło kosmos. Wyobraź sobie, gdyby wszyscy ludzie na świecie mówili - NIE WIEM, zamiast wiem, że to mój bożek stworzył świat.
  12. Taj jak ten chłopak w zaprezentowanym filmie. Popełnił kilka kardynalnych błędów, ale jest przekonany, że myśli słusznie i typ tropem zadawał pytania tworzące nieistniejące problemy, np. w nauce o ewolucji. Co do prania mózgu przez świadków Jehowy i trudnościach z wiarą. Moim zdaniem trudno połączyć kwestie bycia świadkiem Jehowy z procesem, który prowadzi do ateizmu, ponieważ nie trzeba być świadkiem Jehowy, aby nim zostać. Ateizm nie wynika z przynależności do jakiejkolwiek religii, jest raczej dramatycznym, cholernie trudnym intelektualnie procesem oddzielania fikcji od rzeczywistości, niezależnie od wyznania. Ateista np. rozumie, że dla Aborygena Jezusa Chrystus jest kompletną abstrakcją, jak dla chrześcijanina Tęczowy Wąż Aborygenów. Natomiast chrześcijanin tworzy rzeczywistość, w której Tęczowy Wąż jest fałszem, a Jezus prawdą. Chrześcijanin nie potrafi dostrzec mitu, ponieważ jest uzależniony kulturalnie od swojego memplexu. Tak jak Aborygen nie potrafi dostrzec w Tęczowym Wężu (swoim bóstwie) mitu, bo również jest uzależniony od swojego memplexu. Memplex - to zbiór memów, mem, to jednostka informacji kulturowej. Pod każdą kulturę, możesz podłożyć ten sam wzorzec zachowań i w każdym dana jednostka ludzka nie będzie potrafiła dostrzec swojej względnej sytuacji kulturowej, niezależnie w jakiej religii jest. Każda religia "pierze mózg" na tyle skutecznie, że np. muzułmanin uważa Mahomeda za proroka jeżdżącego na koniu po niebie, chrześcijanin WIE, że Jezus chodził po wodzie, a Aborygen WIE, że Tęczowy Wąż stworzył góry, gdy wyszedł spod ziemi. Ta WIEDZA - to właśnie wypranie mózgu, wbrew logice, ludzie twierdzą, że WIEDZĄ, iż to wszystko prawda. Teraz wyobraź sobie jak wielki wysiłek intelektualny musi podjąć islamista, albo Aborygen, aby uznać swoją WIEDZĘ za delikatnie mówiąc schizfreniczną, przez taką drogę musi również przejść chrześcijanin, aby zostać ateistą. Ateista, to zatem człowiek, który nie uznaje mitów kulturowych za prawdę. Jak z nim dyskutować o mitach na podstawie mitów? To jest raczej problem, niż sam fakt, że np. był świadkiem Jehowy.
  13. Wypowiedzi rysują obraz wypowiadającego się. Skoro tak twierdzisz, tak jest, w Twoim wewnętrznym świecie i musisz z tym żyć. Wolę rozmawiać o swoich błędach w rozumowaniu, niż o moich rzekomych intencjach powstałych w Twojej głowie Pozdro Dreamer.
  14. Napisałeś o programiście, a kończysz na grubym drabie. Chcesz o tym pogadać, o tym jak sobie wyobrażasz Programistę czy tylko wpadłeś w wentylator