gruby drab

Moderator
  • Zawartość

    11539
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    210

Ostatnia wygrana gruby drab w Rankingu w dniu 16 Kwiecień

gruby drab posiada najczęściej lubianą zawartość!

Reputacja

14893 Excellent

O gruby drab

  • Tytuł
    Znamy się już dobrze

Profile Information

  • Płeć
    Nie ustawione
  • Wyznanie
    człowiek

Ostatnie wizyty

9301 wyświetleń profilu
  1. Wiara ponad miłość?

    Spoko. Po prostu dawałeś tyle negatywnych założeń dotyczących przyjaźni, że odniosłem wrażenie, że szukasz przyczyny dla której jesteś przeciw. Teraz widzę, że nie jesteś.
  2. Wiara ponad miłość?

    Podsumowując. Zrozumiałem, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby posiadała przyjaciółkę, ale ma z nią rozmawiać tylko o tym o czym ty też będziesz wiedział. Jednak lepiej jak by jej nie miała w ogóle, bo Twoje doświadczenie podpowiada Ci, że większość jest fałszywymi przyjaciółmi. Czy dobrze zrozumiałem?
  3. Wiara ponad miłość?

    Nie podchodzą w ogóle pod definicję przyjaciela. Nazwałbym ich kolegami i koleżankami, ale to nie o nich chyba mówimy.
  4. Wiara ponad miłość?

    To oznacza, że przyjaciółka była do dupy.
  5. Wiara ponad miłość?

    Dlatego z miłości do siebie muszą wyznaczyć zasady. Np o nie posiadaniu przyjaciół którym się będą zwierzać. Gdyby, któryś odczuł taką potrzebę powinien natychmiast przypomnieć sobie o ustaleniach, może nawet poczuć się winnym. Wtedy miłość będzie uratowana Mam nnadzieję, że czuć ironię.
  6. Wiara ponad miłość?

    Widocznie dla Ciebie zasada była by złamana i dla Ciebie taki związek funkcjonuje na pół gwizdka. I uważasz, że wtedy miłość rozumiana przez Ciebie w swoisty i subiektywny sposób nie może mieć miejsca. Szanuję to i uznaję. Takie masz zasady, czujesz, że Twoje ego zostałoby w jakiś sposób poruszone, urażone, zaniedbane, wymagasz absolutnej szczerości i mówienia wszystkiego, wtedy czujesz się bezpiecznie, komfortowo, zaspokojona jest też potrzeba przynależności. Gdybyś przyjrzał się bliżej emocjom, wtedy pewnie odnalazłbys więcej przyczyn dla których nietolerujesz zwierzania się przyjaciółce. Milość to przecież określone oczekiwania, ich niespełnione od razu ją niweczy. Osobiście preferuję przyjaźń jest w niej więcej przestrzeni na akceptowanie czyichś potrzeb, np dotyczących zwierzania się innym. Akceptacja potrzeb pogłębia przyjaźń, a głęboka przyjaźń sprawia, że w ostateczności to my stajemy się powiernikami. Akceptuję obydwie postawy jako zjawiska dające ludziom możliwość budowania związków, lecz bliższa mi jest droga przyjaźni z przyczyn, które opisałem powyżej.
  7. Wiara ponad miłość?

    Z sobie znanych powodów, o których nie chce mówić.
  8. Wiara ponad miłość?

    Zgadzam się. Nic nie stoi. Chyba stąd jak stwierdziles, że żona posiadająca przyjaciółkę której mówi coś czego nie powtórzy mężowi, jest żoną niekochajacą.
  9. Wiara ponad miłość?

    Dlaczego?
  10. Wiara ponad miłość?

    Jak wykazał Gremczak, nie liczy się to miłość na pół gwizdka. Milość musi sprostać wielu wymaganiom, aby ktoś subiektywnie nazwał ją swoją miłością. Np. Żona nie powinna posiadać przyjaciółki z którą szepta, bo mąż widzi w tym złamanie zasad miłości, oczywiście zasad, które sam wymyślił z miłości do niej.
  11. Wiara ponad miłość?

    Widać jak na dłoni, że to nie jest milość, bo nie sprostała stawianym wymaganiom.
  12. Wiara ponad miłość?

    Widocznie.
  13. Wiara ponad miłość?

    Żona może Cię kochać nad życie, ale ma najlepszą przyjaciółkę, której mówi rzeczy jakich nigdy nie usłyszysz w życiu. I to jest nadal miłość. Z miłości można też wejść w życie drugiego człowieka, w przyjaźni raczej idziesz obok.To kwestia emocjonalnego gustu, ani jedno ani drugie nie jest wyższe lub lepsze.
  14. Wiara ponad miłość?

    Pełna zgoda. Brawo!
  15. Wiara ponad miłość?

    Z poziomu tak zwanej wolnej woli, to chyba nikt nie wybiera. Jeśli prawdą jest, że nie ma wolnej woli, a nasze życie zdeterminowane jest głębokimi reakcjami, interakcjami, czyli warunkami genetycznym, środowiskowymi, to w tym chaosie przypadków, z którym jesteśmy zintegrowani od urodzenia ( urodzenie w samo w sobie też jest przypadkiem, nawet konkretny plemnik z dnia 15.08.1956 o nr. 1.125.453 będzie determinowal jakość życia ) płyniemy jak okruch porwany rwącą rzeką. No i coś w tym jest. Ci, którzy myślą że super kontrolują swoje życie bardziej cierpią, gdy tylko rzeka zmieni kierunek. Każda zmiana powoduje niepokój, nawet panikę. Lub boją się zmiany, bo myślą że właśnie osiągnęli pozorną kontrolę nad życiem. To się wiąże z sobą. Jak patrzę na swoje życie widzę, że jest wypadkową wielu nieprzewidywalnych zdarzeń, nie przywiązuję się do myśli, że coś będzie trwało wiecznie, ani nie planuje w szczegółach. Mogę zmarnować wiele energii płynąc pod prąd. Jeśli tak jest powinniśmy chyba ćwiczyć umiejętność cieszenią się z sytuacji jaka w danej chwili się pojawia. W kontekście tematu - Ciesz się swoją kobietą, ciesz się swoim mężczyzną, ciesz się samotnością, każde posiada coś co drugie traci. Pomijając fakt braku wolnej woli można wdac się w narrację oskarżającą, to chyba taka naturalna pułapka powodujaca konflikty, od poziomu mężczyzn i kobiet po całe państwa. Wtedy rzeka życia dostaje swoją energię i pędzi w kierunku, który znowu został pobudzony przez zupełny przypadek.