Piloniek

Forumowicz
  • Zawartość

    102
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Piloniek

  1. Witaj. Forum zmieniło się strasznie. Nie potrafię na nim nic znaleźć. Masakra :(. Szukam starych wątków, starych ale historii o nas, swojej historii i nie potrafię znaleźć. Czy one jeszcze istnieją?

    Dzięki za pomoc.

    Pozdrawiam. Ilona

    1. antykierat

      antykierat

      Jak widzisz forum jest w stanie agonalnym

    2. Sebastian

      Sebastian

      z tym stanem agonalnym to przesada. A wygląd i strona techniczna? Nie każdemu się podoba, to fakt... Ja też wolałem stary lajont

    3. mictlan
  2. JESZCZE WAS DOBRZE NIE POZNAŁEM....

    Jak dawno tu nie zaglądałam .... i .... przeżyłam szok. Niby było dobrze - rety ...Tak bardzo mi przykro... Tak bardzo współczuje ... Kiedyś na jednej ławce w parku zamienimy parę słów ... ...
  3. Nowe światła z 2013

    Wyleczyłeś? W jaki sposób?
  4. Nowe światła z 2013

    Wnioski? A które wnioski Cię interesują? Ja mam wiele wniosków którymi mogę się podzielić ...
  5. Nowe światła z 2013

    To Ty nasz drogi pabiku chcesz być skrzywdzony przez Pana Boga? Co w takim razie ktoś kto podpisuje się jako ŚJ robi na tym forum? Nie rozumiem...
  6. Nowe światła z 2013

    Adaś dzięki temu forum wypracowuje Pioniera Którego??? Jaki czas ? A tak na poważnie. Czy nauki Towarzystwa aż tak odbiegały "od normy", że wręcz potrzebują zmian? Czy Bóg zmienił pogląd na niektóre kwestie? Kiedyś uważał tak teraz inaczej? Pogląd dotyczący "pokolenia 1914" za mojego życia zmienił się chyba 3 razy. Rozumiem zmiany drobnych szczegółów (że to tak określę "bocznych kości kręgosłupa") ale w przeciągu ok.25 lat jednego poglądu? Światło świeci coraz jaśniej a my, wy coraz ciemniejsi? Piszesz Adamie o rozwoju techniki, poglądów itp. Co z poglądem dotyczącym np. wykształcenia? Ja dzięki temu, że jako młoda osoba podjęłam służbę pionierską nie miałam czasu na studia. Teraz za to nie mam pracy. Wsłuchiwaliśmy się ślepo w rady Organizacji. A teraz .....
  7. PIERWSZE URODZINY

    Och Dziadku, drogi Dziadku ... spóźnione ale szczera, zdrowia, szczęścia i powodzenia na tej niby "nowej" drodze życia.
  8. Radosne przeżycia ze służby

    Oj Lebiodo, ostatnio bardzo szybko żyję ))
  9. JESZCZE WAS DOBRZE NIE POZNAŁEM....

    Czy ktoś wie co się dzieje z Artico 1? Jakieś wieści o terminie operacji?
  10. Wizyty u osób,które mają w rodzinie wykluczonych

    Coś Mariowi brakło motywacji do pisania i odpowiadania. A tak pięknie pisał .....
  11. Radosne przeżycia ze służby

    Młody wiek - hihihi, młodo to się czułam mając 20 lat, Nieraz mi się wydaje, że z roku na rok przybywa mi z 10 więcej
  12. Radosne przeżycia ze służby

    Wiesz Lebiodo, gdybym była starsza, a i facet może przystojniejszy i ze świerzym oddechem to może bym się dała - heheheheheheheh. Ale gośc był pijany jak bania, brudny i śmierdzący jak skukns - bllle jakby mnie dotknął "inaczej" to chyba bym zwymiotowała hihihih. To żart oczywiście - ))
  13. Radosne przeżycia ze służby

    Byłam w służbie na wsi ze swoim prawdziwym wujkiem (szwagrem mojej mamy).Miałam z 15 lat, może trochę więcej.Podczas głoszenia trafiliśmy do domku (ruiny, meliny - jak kto woli) oddalonego troszeczkę od drogi, na uboczu. Wujek zaczął, facet byl nagrzany, że hoho. Złapał za dubeltówkę i nas pogonił. Wujek nogi za pas i zwiał, nie patrząc na mnie. Minął jakiś czas znów poszliśmy do tego domku. Otworzył nam ten sam gośc, też pod wpływem alkoholu. Zaprosił nas do środka, kazał usiąśc i wujek mu głosi, a on tylko "mhy, tak, "i na zmianę i wlepia we mnie oczy. Wujek umówił się z nim na odwiedziny. Znów poszliśmy razem. Wujek szczęśliwy, zaproponował facetowi studium (choc był zawsze wstawiony), zgodził się. Jedziemy na studium, wujek czyta akapit, zadaje pytanie odpowiada sam, facet mówi, że wszystko rozumie, łapie i głaska mnie po ręcę i całuje - bllleeeee. No ale przeżyłam to. Któregoś razu rozmowa zeszła na temat stwarzania pierwszej pary ludzkiej. No, że Bóg stworzył Adama i z jego żebra stworzył kobietę ..... i tak Bóg wie skąd mój wujcio wypalił z tekstem, że dlatego właśnie mężczyzna ma o jedno żebro mniej niż kobieta. Hahahaha No i facet wraz z kolegą szczęsliwi, zerwali się z krzeseł i stwierdzili, że w takim razie oni muszą to sprawdzic i zamierzali mnie rozebrac by policzyc moje żebra.Wujek nadal prowadził studium nie zwracając uwagi na to co się dzieje. Ja za to uciekłam z tamtąd. Najlepsze w tym wszystkim było to, że ja więcej nie poszłam z wujkiem na to studium, a beze mnie ono się więcej nie odbyło. Wujek miał wielki żal, że stracił studium przr ze mnie. Więcej nie poszłam z nim do służby.
  14. JESZCZE WAS DOBRZE NIE POZNAŁEM....

    Święty Ci tu pisze o medytacji i wizualizacji, ja podpowiem, że znam i lekarza i pacjenta, któremu zlikwidowano guzy na wątrobie akupunkturą, chelatacją i lekami bezpieczniejszymi niż chemia itp. Mężczyżna o którym pisze (pacjent) miał już ustalony termin operacji, miał straci spory kawał wątroby. Gdy przyjechał na oddział w celu zrobienia badań tuż przed operacją okazało się, że guzy zniknęły. Miał 40 lat, obecnie 10 więcej, jest zdrowym, silnym facetem. Namiary na lekarza też mam, więc jeśli chcesz to pisz - chocby zadzwonic i porozmawiac ... Trzymam kciuki i myślami jesteśmy z Tobą. Ja też się pomodlę - i pamiętaj, że nieraz wiara potrafi zdziałac cuda
  15. Jak sobie radzicie po odejściu?

    Objawienia 7:3,4 - wyraźnie mówi tu o tym iż aniołowie dostali zezwolenie na uczynienie szkody ziemi i morzu (ludziom) dopiero wtedy gdy ukończy się powoływanie do klasy Ciała Chrystusa. Więc okres pieczętowania , zbierania do tejże klasy kończy się w roku 1914 wraz z rozpoczęciem I wojny światowej ))
  16. JESZCZE WAS DOBRZE NIE POZNAŁEM....

    Mam nadzieję, że szybko wydobrzejesz. Trzymaj sięmocno i dzielnie, żona napewno będzie przy Tobie. Powodzenia. Ja napewno się omodlę za Tobą . Ps. Czekamy na wieści od Ciebie.
  17. Jak sobie radzicie po odejściu?

    Gabrielu, pytasz czy wszystko w organizacji ŚJ było/jest złe? Moim skromnym zdaniem nie, nie wszystko. Wiele zasad,wiele rzeczy jest dobrych. Nauki Świadków, oparte na Biblii , gdyby postrzegane tak jak powinny, nie sformuowane na włansy urzytek, własne potrzeby, nie przekręcone są dobre. Wydaje mi się, że sama organizacja nie jest zła, źli są ludzie, którzy nie potrafią przyznac się do swojej niedoskonałości, do swoich błędów i tych malutkich i tych olbrzymich. Nie kierują się w życiu zasadami Biblii, podciągają Biblię pod siebie, a powinno byc odwrotnie.
  18. Jak sobie radzicie po odejściu?

    Witaj Gabrielu, konkretnie nie zgodzę się ze słowami Jose w tym fragmencie, cytuję: " W ten sposób zostałem włączony do rodziny Bożej (nie organizacji), ponieważ Pan Jezus jest Głową zboru (EFEZJAN 1;22) , stałem się też członkiem Ciała Chrystusowego". Przyjmując Pana Jezusa, uznając Go za swego Mistrza, wzór do naśladowania i jedyną drogę do Ojca (pośrednika), przyjmując Go do serca itp, nie stał się "członkiem Ciała naszego Pana". Nie może należe do Ciała Chrystusowego, gdyż wybór do tej "klasy" zakończył się już. Pozdrawiam ciepło. Przepraszam pozostałych czytelników wątku za to, że trochę wprowadzam bałagan swoją wypowiedzią w Waszą rozmowę. Chciałam jedynie udzielic odpowiedzi na zadane mi pytanie
  19. Radosne przeżycia ze służby

    Nie rozumiem Augustusie tej ironi - Ty nigdy nie wierzyłeś, nie modliłeś się szczerze i gorliwie?
  20. Radosne przeżycia ze służby

    Ty dziękujesz Bogu za to, że wysłuchał wtedy Twoich modlitw, my dziękujemy Panu za to, że Was postawił na naszej drodze . Pozdrawiam morwa
  21. Wizyty u osób,które mają w rodzinie wykluczonych

    Wiesz co Mario, bardzo zadziwiły mnie Twoje wywody - bo jak na kogoś chyba z "wyższych sfer" Swiadkowych masz jakieś odstępcze poglądy na temat traktowania wykluczonego przez Świadków. Chyba musisz uważa co piszesz bo za te poglądy też Cię wykluczą.To co piszesz jest zbyt piękne by było prawdziwe. Widac Twoje poglądy są inne. Jak już pisałam wyżej jestem poza organizacją od ponad 10 lat. NIe mieszkam z rodzicami, którzy są w Organizacji. Miałam z nimi w miarę dobry kontakt - dużo bliższa była mi mama ale żadne z rodziców, ciocia i wujek, babcia i dziadek nigdy nie byli mi obojętni. Odkąd wykluczono mnie kontakt utrzymywali ze mnątylko rodzice. Pozostała częśc rodziny na ulicy udaje że mnie nie widzi, nie zna - nie ma mnie. Ale tak "przyjemnie" było do niedawna. A zapomniałam nadmienic, że gościem w rodzinnym domu byłam raz w miesiącu na dwie, trzy godziny góra. Wracając, moje odwiedziny u rodziców skończyly się wraz z wizytą pasterską w ich domu. Bracia starsi zabronili wręcz rodzicom kontaktowac się ze mną i siostrą (obie jesteśmy poza organizacją), mamy rodziny, jesteśmy normalne, nie siejemy herezji, nowych poglądów itd. Nie potrafię w żaden sposób podpiąc się pod wersety z 1 Koryntian i 2 listu Jana. Mama i tato nie odbierają od nas telefonów, nie odpisują na meile, smsy, nie zapraszają do siebie. Zmieniło się wszystko. Gdzie tu jest to okazywanie miłości, pomocy, wsparcia? Nie mówię o kontaktach w celach "duchowych", to były normalne rodzinne relacje , rodzice-dzieci, dziadkowie - wnuki. Jak mam wytłumaczyc swoim dzieciom (10 lat i 5 lat), że nie moga pojechac do babci??? A swoją drogą już lekko złośliwie - raportujesz godzinki spędzone na forum? Zapraszamy częściej - będziesz mógł byc pionierem.
  22. Jak sobie radzicie po odejściu?

    JOSE podziwam Cię za Twoje wnioski. Bardzo ciekawe przymślenia. Muszę je sama "przewertowac". Co prawda nie do końca ze wszystkim się z Tobą zgodzam ale .... Fajnie że się odezwałeś .
  23. Rada Towarzystwa

    Wiesz Quster, często bywa, że i my uciekinierzy Organizacji potrzebujemy długiej terapi, pomocy i wsparcia specjalistów, przyjaciół. Ja znam to z autopsji, sama szukałam pomocy u psychiatry i psychologa. Teraz wspiera mnie rodzina i przyjaciele. Na szczęście jest to forum ))
  24. Jak sobie radzicie po odejściu?

    Natalio - ja myślałam i nieraz jeszcze myślę podobnie. Choc mam dwoje cudownych dzieci, partnera życiowego, który za miesiąc będzie już moim mężem, miewam wzloty i upadki. Ja byłam wychowywana od dziecka w organizacji i podobnie jak Ty zachłysnęłam się "Światem" po ucieczce od ŚJ, ale zrozumiałam, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Po kilku latach poza organizacją zaczęłam szukac Boga od nowa, pisałam na różnych forach religijnych próbując znaleźc swoje miejsce, trafiłam na wspaniałych ludzi, małżeństwo, rozmowy z nimi spowodowały iż moje życie już nie było pełne obaw bo Armagedon.... bo moje dzieci w nim zginą ze mną itd. Kocham Boga ale inaczej niż to było u Świadków. Wspomnienia potrafią mnie rzucic na dno, psychicznie upadam bardzo nisko, mam załamki, doły itd. Tu na forum poznałam sporo wspaniałych, życzliwych osób. Rozmowy z nimi dają bardzo dużo, ta utracona energia wraca i stawia na nogi. Jeśli będziesz chciała pogadac, pożalic się to pisz, możemy wymienic się nr gg, bądź telefonów. Jestem s Dolnego Śląska - zapraszam do siebie - jeśli tylko będziesz chciała i miała czas Pozdrawiam Cię serdecznie i głowa do góry, teraz już będzie lepiej bo to Ty kierujesz swoim życiem ,a nie organizacja
  25. Rada Towarzystwa

    Ja też tego kiedyś nie widziałam, jakieś 4 i pół roku temu otworzyli mi oczy przyjaciele, którzy też odeszli z Organizacjii. Dotarło do mnie jakie ŚJ robią pranie mózgu swoim współbraciom, niektórzy może nie świadomie, a jak już zrozumieją to jest za późno.