kantata

Forumowicz Extra
  • Ilość dodanej zawartości

    1916
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

6 obserwujących

O kantata

  • Ranga
    Znamy się już dobrze

Profile Information

  • Płeć
    Nie ustawione
  • Wyznanie
    bądź a klęknę

Ostatnie wizyty

1915 wyświetleń profilu
  1. Trump pewnie też Jehowę reprezentuje. Robi za gadającą oślicę. Zresztą nie tylko on, jak rozglądam się po portalu http://fox-news24.com/berlin-troubled-over-jehovahs-witnesses-ban-in-russia/
  2. Popełniamy jakiś błąd za każdym razem, gdy otwieramy usta albo laptopa, zaberając się do pisania, bo rzeczywistość zawsze okazuje się bardziej złożona i różnorodniejsza, niż komukolwiek się wydaje. Mamy więc do wyboru albo milczeć, albo dzielić się uproszczeniami mniej lub bardziej chybionymi. Jeśli jednak śmiejemy się z hydraulików grających rolę zborowych psychoterapeutów, uczciwie pośmiejmy się i z samych siebie, gdy bez żadnego zaplecza faktów, liczb i racjonalnych przesłanek zabieramy się za socjologiczne prognozy. Tak dla równowagi w ineternetowej przyrodzie.
  3. Każdy wiek ma swoje średniowiecze, jak to mawiał klasyk. Kiedyś palono czarownice, sprawczynie dzieci rodzących się z zezem i kołtunami, padającego bydła i impotencji chłopów mieszkających w sąsiedzwie. Dziś realnym zagrożeniem są ludzie, którzy jeszcze nie tak dawno byli wydalani ze szkół, bo odmawiali na PO nauki strzelania. I oczywiście wszystkie tezy o realnym zagrożeniu poparte są intelektualnymi kompetencjami, statystykami i znajomością faktów. Wgłaszają je w końcu eksperci.
  4. W Niemczech padłby argument, że rząd najpierw powinien zrobić porządek z islamskimi zamachowcami wjeżdżającymi tirami w tłum ludzi, zamiast koncentrować uwagę na bezbronnych babciach przy stojakach. Pojawiłyby się dyskusję o tym, że śJ to temat zastępczy wobec palącego problemu innych ekstremistów, z którymi państwo sobie nie radzi.
  5. To nie jest czepianie się słówek. Po prostu Twoja argumentacja zupełnie do mnie nie trafia, bo odbieram ją jako wewnętrznie sprzeczną. Poza tym w innym znaczeniu użyliśmy słowa "kontrola" - nie odniosłeś się tak naprawdę do mojej wypowiedzi, być może oprócz pierwszego zdania nawet jej nie przeczytałeś. I spokojnie - bardzo dobrze, że mi odpisałeś. Twoja wypowiedź, znając życie, trafi do innych czytających, którzy uznają ją za spójną i logiczną, bo pasującą do ogólnej tezy forum o negatywnym wyróżnianiu się śJ na tle wszystkich innych grup. Posypią się lubiki i będzie Ci fajnie.
  6. Ach ta Twoja logika. Zaczynasz post od tekstu, że mormoni są amerykańską grupą należącą do tych, nad którymi Rosja nie ma kontroli, by w kolejnym zdaniu sobie zaprzeczyć i napisać podkreślając, że w przeciwieństwie do śJ mormoni zadeklarowali, że poddadzą się kontroli Rosji.
  7. A jeśli ofiacjalne powody są tylko zasłoną dymną dążenia do pozbywania się wszelkich grup i jednostek, nad których umysłami nie ma się kontroli, a już szczególnie tych z amerykańskimi korzeniami? Rosja mnie przeraża, może irracjonalnie. Dla mnie to taki imperialistyczny, żądny władzy absolutnej moloch z narcystycznym, nieobliczalnym świrem na czele. A ludziom, którzy są tak długo u władzy, przecież odbija. Nie umiem spojrzeć na ten kraj inaczej niż przez pryzmat "Oddziału chorych na raka" czy "Archipelagu gułag". Los śJ jest mi zupełnie obojętny, chociaż biorąc pod uwagę opowieści z PRL-u, jak to fajno pod zakazem było i jacy to bracia byli gorliwi, efekt delegalizacji może być paradoksalny. Natomiast ta decyzja budzi we mnie lęk z innego powodu. Jest dla mnie dowodem żądzy władzy nad umysłami ludzi i zapowiedzią kolejnych kroków ograbiających jednostki z wolności. Przychodzą mi jeszcze na myśl różne antyutopie literackie i filmowe, gdzie dla dobra społeczeństwa np. każe się ludziom łykać substancje pozbawiające ich emocji, w tym nienawiści i miłości. Tworzy się jednolitą masę ludzi działających jak w zegarku i pozbywa się odszczepieńców zagrażających jedności. ŚJ tacy są w pewnym względzie. Chodzą do ludzi z misją "przyszliśmy tu dla waszego dobra". Z kolei Rosja delegalizuje śJ - też "dla waszego dobra". W moim odczuciu pod hasłem "dla waszego dobra" zawsze czai się coś złowieszczego.
  8. Internet to kloaka, w której każdy może spuscić z siebie wściekłość bez żadnych konsekwencji, zamieszczając jakąś historię i rajcując się wirtualnym linczem. Gdy coś takiego ma miejsce w realu, policja przeprowadza śledztwo, przesłuchuje świadków, na rozprawie sądowej przedstawiane są stanowiska obu stron, powołuje się biegłych sądowych itd. W sprawę zaangażowanych jest wielu ludzi, z których każdy musi ważyć słowa, bo ponosi za nie opowiedzialność. I mimo tego system czasami zawodzi. A tutaj to takie proste i jednoznaczne. Wystarczy kilka nieskładnych zdań pasujących do okreśłonej tezy, a inni łykną jak młode pelikany nawet coś, co się ewidentnie kupy nie trzyma i okraszone jest chamskimi wstawkami (wysadzę salę, koledzy załatwią sprawę itp.). Nikt nigdy tego nie zweryfikuje, ale potem, przy różnych okazjach, będzie się cytować tę historię na potwierdzenie określonej tezy. Błędne koło - najpierw uznaje się coś za prawdziwą historię, bo pasuje ona do tezy, potem uznaje się za prawdziwą tę tezę, bo przecież potwierdzają ją różne historie. A wszystko to motywowane jest dobrym sercem i szlachetnymi intencjami. Niektórzy tu rybę z wody by wyjęli, by ocalić ją przed utonięciem.
  9. Piszesz coś - prosisz o usunięcie, po czym znowu to piszesz - znowu prosisz o usunięcie. Gdy moderator usunie - pewnie znowu wrócisz z kolejną dawką tzw. "mowy nienawiści" (to takie teraz modne określenie, ale w wypadku tematu "nienawidzę świadków" chyba całkiem trafne). Raz ktoś jest rozczarowujący, za moment staje się cudowny. Coś jest czarne, za chwilę białe. No i ten tekst o wysadzeniu sali królestwa, który już na wstępie rozjaśnia sprawę, z kim ma się do czynienia. Tu naprawdę nie potrzeba fakuletu z psychologii.
  10. Masz rację. To jest ta sytuacja, gdy w imię własnej wizji wolnosci odmawia się innym prawa do korzystania z niej po swojemu.
  11. To mi do tego, że zacytowalaś mnie w poprzednim poście. Jak się ciebie czyta, to trudno nie odnieść wrażenia, że masz poważne zaburzenia emocjonalne i to ty potrzebujesz specjalisty, a dziewczyna z sekty. I naucz się, że kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Możesz zniszczyć komuś życie swoją głupotą.
  12. Zupełnie jak w "Pokocie" i "Prowadź swój pług". Bohaterka jest kumatym inżynierem, budowała mosty gdzieś tam w świecie, a ma obsesję na punkcie horoskopów, nieustannie przeprowadza drobiazgowe wyliczenia, którymi tłumaczy każdy szczegół swojego życia. Może program był inspiracją Tokarczuk.
  13. Może nie były do mnie, tylko do tajemniczego lurkera.
  14. Nie bronię śJ. Nie podobają mi się głupie uproszczenia, zbiorowe wzajemne otępianie się i mało śmieszne karykatury