kantata

Forumowicz Extra
  • Ilość dodanej zawartości

    1869
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

6 obserwujących

O kantata

  • Ranga
    Znamy się już dobrze

Profile Information

  • Płeć
    Nie ustawione
  • Wyznanie
    bądź a klęknę

Ostatnie wizyty

1832 wyświetleń profilu
  1. Byłabym zdziwiona, gdyby złe rzeczy w ogóle tam się nie działy, bo przecież są oni częścią świata, który według mnie generalnie jest parszywy. Faceci to zboczeńcy - zawsze to biorę pod uwagę, więc molestujący starszy jest całkiem prawdopodobny. A ci, którzy wytykają innym brudy, najczęściej robią to po to, by odwrócić uwagę od własnych. I ludzie generalnie nie lubią się mieszać, gdy widzą coś złego, bo puszka Pandory ma być zamknięta. Mam po prostu do śJ stosunek taki, jak i do reszty świata, ze strony którego również mnie nic złego dotąd nie spotkało. No może z tą różnicą, że wybitnie nie przypadły mi do gustu jehowickie wierzenia. Dziwi mnie po prostu, dlaczego tak grubymi konturami wyodrębnia się tutaj tę grupę i nie traktuje poszczególnych zjawisk szerzej - w kontekście całego (parszywego) społeczeństwa.
  2. Wiem, jaki jest kontekst. Nie wiem tylko, po co faworyzować organizację śJ i przypisywać jej wyjątkowość, skoro katastoficzne skrzywienie u człowieku to cecha pospolita, a lęk to cena jaką płaci się za życie. Koła nie wymyślili, na tle innych organizacji wypadają bladziutko, przezroczyście i całkiem normalnie. Wykorzystują ogólną tendencję w ludziach - wspólny wróg i poczucie zagrożenia to mocne spoiwo grupy. Dobrze by było nie zakładać a piori, że znamy poziom lęku statystycznego śJ i jest on wyższy niż u przeciętnego Polaka. Znamy wyłącznie własne doświadczenia, a jesteśmy za mało reprezentatywną grupą, by wysnuwać wnioski mające jakąkolwiek wartość oprócz tej, że poczujemy się lepiej, bo w końcu my nie mamy "podatności na mistyfikację garstki manipulatorów".
  3. Gdyby człowiek nie zanurzał się w wydumanych problemach, być może nigdy nie zacząłby parać się sztuką. Może nawet wciąż chodziłby na czterech nogach. To nie tylko droga do zespołów nerwicowych, ale i postępu. I przecież to forum jest właśnie przykładem tego zanurzania się w wydumanych problemach. Nie wiemy, co ma w dupie, a czego nie ma, centrala w Warwick. Dzielimy się jedyne własnymi iterpretacjami faktów, wizjami swobodnie opartymi na doświadczeniu, powstałymi w wyniku aktualnego chemicznego koktajlu w mózgu czy potrzeby uznania. Więszość problemów jest sztuczna i czysto hipotetyczna.
  4. Czy ty się ze mną droczysz? Nie rozumiem stopnia uwagi, jaki mi poświęcasz. Chociaż nie, rozumiem. Czytam właśnie kapitalną książkę Roberta Kurzbana "Dlaczego wszyscy (inni) są hipokrytami". Polecam. Czasem fajnie wciągnąć myślowy fast food, jak forum z postami NO, ale dla odmiany przydaje się i coś bardziej odżywczego dla szarych komórek.
  5. Klasyka demagogii. Startuj w wyborach, a zostaniesz gwiazdą na miarę Korwin-Mikkego czy Leppera.
  6. No nie wiem, czy tak nie ma się czym przejmować. Ja tam się przejmuję i wkurzają mnie optymiści, co wodę bezsensownie zużywają, palą gumę w piecu, smog produkują, składują toksyczne odpady itd. Z tego nie będzie "błysk i pozamiatane", a raczej powolna agonia nowotworowa, głód, chodzenie w maskach antysmogowych i kolejki uchodźców z katolickich krajów do Belgii po eutanazję. Jehowici po prostu robią swoją autorską nakładkę na aplikację w mózgu "realne zagrożenia".
  7. Mimo że nie jestem śJ od lat, nie udało mi się pozbyć tego wrażenia równi pochyłej. Zastanawiam się, czy tylko eksy tak mają, czy nie jest to wdrukowane w naszą kulturę i dlatego tak łatwo jehowitom zagrać na tej strunie całą melodię. Każda cywilizacja ma swój kres. Ponadto wymieranie gatunków, szczególnie tych w oceanach i lasach strefy równikowej. To ginie bezpowrotnie, a wraz z tym - my. Wydaje się całkiem logiczne, że nadejdzie kres człowieka i Ziemi. Podskórnie chyba wszyscy o tym wiemy. Dlatego powstają takie filmy jak "Interstellar" i doskonale się "sprzedają" różne religijne wizje życia wiecznego.
  8. Nie zdążyłam. Czyli jednak sprawa pozostanie tajemnicą. Albo jest ona z gatunku tych, które przytarfiły się pewnej właścicielce pensjonatu na Wyspach (i w tej chwili pojawia się święte oburzenie). Do reszty się nie odniosę, co raczej nikogo nie zmartwi, bo mam silną alergę na żargon zarówno sekciarski, jak i antysekciarski. Awers i rewers myślenia schematami. Masz swoją wizję śJ, inną niż moja, bo ja akurat w tej organizacji byłam, we wszystkie bzdury szczerze wierzyłam i nie spotkałam się z żadnymi brudami, które są wywlekane na tym forum. A do wszystkich rewelacji, które czytam, podchodzę z dystansem.
  9. Nie prześledzę, bo go nie widzę. A twoje "udupić pedofila" z jedynego tematu, który widzę, ma inny kontekst i wskazuje na zgoła odmienną motywację niż "by nikt nie ucierpiał". Ihi to był pierwszy (widać nielepszy, ale nie wiem, skoro nie widzę) przykład na regułę wzajemnego zarzucania sobie milczenia i zaniechania działań - jehowici katolikom i całej reszcie świata, odstępcy jehowitom, wykształcone miasto zacofanej wsi, ceniący sobie niezależność single hermetycznym rodzinom, w których matki strzegą brudnych tajemnic. Wszyscy mają coś za uszami oprócz szlachetnego stada, do którego akurat w jakiś sposób w danym momencie się przynależy.
  10. Osoba, która już przed złożeniem ślubów/przyrzeczenia/obietnicy kalkuluje, ile będzie ją kosztowało złamanie danego słowa, powinna się wycofać - tak chyba powszechnie się na to patrzy, to kwestia honoru. Poza tym jeżeli tzw. zainteresowany zamierza się ochrzcić, to znaczy, że przyjął już jehowickie nauki. A czymże jest ostracyzm względem wykluczonego w porównaniu z losem, jaki gwarantuje mu psychopatyczny Bóg w Armagedonie? Wychowani w prawdzie też się chrzczą, mimo że mają np. lekcje poglądowe w postaci traktowania ich wykluczonego rodzeństwa.
  11. Mało kto w chwili ślubu przygotwuje się na psychiczne i finansowe konsekwencje rozwodu. Sądzę, że nawet gdyby śJ informowali na wstępie o losie odstępcy, niewiele by to zmieniło. Myślę, że znacznie bardziej odstrasza od nich obciach konieczności głoszenia. Wspomniałaś historię ihi - rzeczywiście ciary przechodzą, ale nie tylko dlatego, że opisuje ona pedofila. Tu, w środowisku zaangażowanych forumowiczów, którzy chcą przerwać milczenie, od razu powinno paść pytanie: czy zgłosiłaś sprawę na policję, a jeśli nie to dlaczego, przecież to twój obowiązek, bo przestępca znajdzie kolejną ofiarę...? Padło? Czy to nie hipokryzja manifestować przeciw milczeniu sekcarzy, zamiast zacząć zmieniać świat na lepsze od siebie? I zupełnie nie trafiają do mnie teksty o "sekciarskich mechanizmach", bo ja je dostrzegam w różnym natężeniu i formie na co dzień.
  12. Nie ma podziału na oni - świat. Oni są częścią świata. Oni wymyślili też ten fikcyjny podział. Właśnie tego oczekują, by i inni (a szczególnie odstępcy) respektowali tę iluzję, dzięki czemu mogą się w niej umacniać. Nie złapaliby w swoje macki ani jednej osoby, gdyby nie oferowali niczego w zamian. Ludzie, którzy do nich dołączają, nie szukają prawdy, więc fakty, których i tak postronna osoba nie jest w stanie zweryfikować, nie mają żadnej siły rażenia. Ich istota (tych "faktów") tkwi w interpretacji, a ta wypływa z potrzeb. Namaszczenie, z jakim piszesz, trąci pychą.
  13. Coś w tym jest. Ci letni świadkowie mający otwarte umysły i tak ignorują zakaz kontaktowania się z odstępcami. A ci będący na etapie zabetonowania się w swojej twierdzy nic dobrego do życia odstępcy nie wniosą oprócz pogardy, rozczarowania i prób nawracania, więc chyba obu stronom izolacja wychodzi na dobre.
  14. Czas odcięcia się to był absolutnie najpiękniejszy okres w moim życiu, który wspomianam z tęsknotą i żalem. Lewitowałam. A potem wszystko spowszedniało jak powietrze.
  15. W dodatko słowo "Jehowa" jest bardzo specyficznie wymawiane, co słychać szczególnie na zgromadzeniach. Sztucznie udźwięczniają "-h", jakby to była fizyczna rekacja aparatu mowy na to, że słowo im ciężko przez gardło przechodzi.