Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'jehowi' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Moja historia...
    • Moja historia...
    • Krótkie przywitanie...
  • Życie w Organizacji...
    • Zebrania
    • Głoszenie
    • Kongresy
    • Inne obowiązki zborowe
    • Historia Świadków Jehowy
  • Życie poza Organizacją...
    • Życie po Matrixie...
    • Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne
  • Rozmowy doktrynalne
    • Kwestie ogólne.
    • Nowe światła...
    • Kwestie doktrynalne...
    • Armagedon i Raj według śJ.
    • Seksualność w doktrynach WTS.
    • Biblioteka...
    • Zakaz spożywania potraw z krwią...czy słuszny?
    • Ewolucja \ Ateizm \ Nauka
  • Informacje medialne o Świadkach Jehowy
    • Artykuły prasowe.
    • Filmy dokumentalne, reportaże itp.
    • Znaleziono w sieci.
  • Świadkowie Jehowy a kwestie prawne
    • Zakaz transfuzji.
    • Neutralność polityczna.
    • Odmowa służby wojskowej.
    • Inne kwestie prawne.
  • Inicjatywy użytkowników
    • Stowarzyszenie Wyzwoleni
    • Radio Ex
  • Ogłoszenia
    • Zloty i spotkania.
    • Poszukuję kontaktu.
    • Ogłoszenia drobne.
  • Administracyjne
    • Informacje ogólne.
  • Archiwum
  • Dla tych, co nie chcą się rejestrować
    • Dla gości

Blogi

  • Here Comes The Sun
  • Fotograficznie
  • Historie niepotrzebne
  • Co tam sobie myślę..
  • Raptularz Fakirka
  • Publicznie, prywatnie, intymnie
  • Dzień za dniem...
  • Testowy
  • MagdaBlog
  • Pierwsza strona
  • free-blog
  • Bajka o Zlym Odstepcy i Wspanialym Obwodowym
  • VinBlog-priv
  • Quster Blog
  • FakirekBlog
  • Wersety drablijne
  • GROTA RAGNARA
  • Farałoński
  • Słucham sobie
  • balonBlog
  • Troskliwe Misie :)
  • przemyślenia agenta
  • KazjusBlog
  • KazjusBlog
  • dziadekSBlog
  • robert1975Blog
  • bodzio30Blog
  • Kolega D. dziwi się światu
  • ButelczykBlog
  • moje, o!
  • AlfredBlog
  • Listy do Córy
  • hxm57Blog
  • Damian Blog
  • HoracyBlog
  • amatorBlog
  • SJ23
  • CiriBlog
  • Inwigilacja
  • http://rosemary.blog.pl/
  • kamilnowakBlog
  • Habakukowe czytanie Biblii
  • Moje wszystkie pasje!
  • zarinaBlog
  • gruby drabBlog
  • JWtoPL
  • Dzialacz
  • anabellaBlog
  • PMB
  • Polemiki i dywagacje
  • PassurBlog
  • Moje przygody z Jehowymi
  • ihtis - blog
  • misi23blog
  • Podróżowanie jest fajne

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


Jabber


Skype


Location


Interests


Wyznanie

Znaleziono 6 wyników

  1. Rzecz się działa w niezbyt odległych czasach kiedy byłem jeszcze studentem. Przez wszystkie lata studiów miałem naprawdę głupie szczęście trafiać na Jehowych kilka razy w miesiącu. Szczęście te przeniosło się także na miejsca poza miastem akademickim. Tak też – gdziekolwiek wtedy bym się nie wybrał; czy to podczas wakacji, spontanicznego wyjazdu ze znajomymi, jednodniowego wyjazdu do innego miasta itp. zawsze trafiałem na Jehowych. Nawet przy wyjazdach za granicę. Owe szczęście do „Akwizytorów Dobrej Nowiny” utrzymuje się do dzisiaj, mimo pożegnania się ze studenckim życiem. Jakby jakaś niewidzialna siła ich przyciągała do mnie. Zawsze mnie to jednocześnie śmieszyło oraz irytowało. Przechodząc jednak do meritum: będąc jeszcze na studiach: zdarzyło mi się wrzucić na swój fejsowy profil żartobliwy (w zamyśle) post odnośnie tego, jakobym był w jakiś sposób oznaczony przez Jehowych, i ci za pomocą rzekomej aplikacji szpiegowskiej tylko wypatrywali gdzie akurat jestem, by „niby przypadkiem” się pojawić w tym miejscu, akurat gdy będę tamtędy przechodził. Nie minęło dużo czasu, coś około dwóch tygodni, kiedy błogie lenistwo w akademiku przerwało pukanie do drzwi. Otwieram je, i kogo widzę? Nie trudno się domyśleć. Mili Państwo się przedstawili i powiedzieli, że ponoć sam sobie ich zamówiłem (vel. Poprosiłem o studium Biblii) więc ci w odpowiedzi na moje zgłoszenie przyszli. Z miejsca się zorientowałem, że ktoś z moich znajomych, widząc mój niedawny post na niebieskim portalu społecznościowym, postanowił zrobić mi dowcip. Nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło ale jakiś wewnętrzny głos (pewnie Diabeł albo ta złośliwa istota od sytuacji typu „Byłaby szkoda gdyby [coś tam się wydarzyło]”) zasugerował mi żeby ich wpuścić a nawet zaproponować herbatę. Powiedziałem Jehowym, że padliśmy ofiarą żartu któregoś z moich znajomych, na co mi odpowiedzieli, że się tego domyślili a nawet – o dziwo - spodziewali, bo to nie pierwszy raz, jak ich wysłano do akademika, a na miejscu się okazało, że to był „fałszywy donos”. Rozmowa szła nam o przysłowiowym „wszystkim i niczym”. Okazało się, że zarówno z Panem jak i Panią JW. mamy wspólnych znajomych w moim rodzinnym mieście. Pogadaliśmy i koniec końców przyszło się pożegnać. Na sugestię żeby może jednak się skusić na studium Biblii odmówiłem, starając się dość dyplomatycznie zasugerować, że ze mnie byłby taki Jehowy jak z koziej dupy trąbka. Niby wszystko było ok, ale jak to mówi pewien YouTuber – Nic bardziej mylnego. Minęły kolejne dwa tygodnie – przyszedł do mnie Pan Jehowy który był poprzednio. Tym razem w towarzystwie Jehówki która była w moim wieku i – mówiąc bez ogródek – wpadła mi w oko. Cwani Jehowi spróbowali podejść mnie „na stuleję”. I głupio się przyznać, udało im się. Do czasu, ale jednak udało. Zdecydowałem się odbyć studium Biblii. I parę razy nawet pojawiłem się na zborowym zebraniu. Aż któregoś dnia wydarzyło się podwójne kombo które spowodowało że bańka prysnęła. Na jednym z zebrań zborowych, Pan Jehowy spytał mnie, czy chciałbym po zebraniu, wybrać się do ów koleżanki do domu na pogawędki na tematy biblijne. Na miejscu się dowiedziałem, że popełniłem jeden z największych błędów w moim życiu. Oprócz mnie i tejże dziewczyny, w mieszkaniu była chyba połowa Jehowych z tego miasta. Mieszkanie było natomiast w typowej „Wielkiej Płycie” więc nie muszę mówić, jaki był ścisk. Po godzinnej pogawędce ze wszystkimi zgromadzonymi Jehowymi, okazało się, że był to tylko wstęp do projekcji najnowszego wówczas odcinka JW. Broadcasting…. W międzyczasie okazało się, że koleżanka którą mnie przekonali „na stuleję” jest już dawno na wydaniu i w drodze był już ślub….. Moja reakcja była mniej więcej taka jak na tym filmiku: Fakt, że ta dziewczyna jest już poza moim zasięgiem było dla mnie „zimnym prysznicem” który pomógł mi w końcu wyjść z głupiego letargu i zauważyć, że Jehowi tak naprawdę chcą każdym możliwym sposobem przerobić mnie na kolejnego „Akwizytora Prawdy”. To w połączeniu z próbą wrobienia mnie w spędzenie całego dnia z Jehowymi na odmóżdżającym „VOD Jehowy” i jego omawianiu, było dodatkowym impulsem który wzmocnił uczucie zrezygnowania. Zwyczajnie wstałem i jakby nigdy nic wyszedłem w cholerę i przestałem się do jakiegokolwiek Jehowego w [moim mieście studenckim] odzywać, a nawet mimowolnie, w niekontrolowanym odruchu zacząłem mieć na nich „alergię”. Przyznaje, jest trochę mojej winy że dałem się im wciągnąć. Nie mniej metoda z ów dziewczyną, do której już na „dzień dobry” nie miało się szans było po prostu wredne. Jak teraz wspominam to z perspektywy czasu; zauważam kilka rzeczy. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu – wystarczyło, że podczas „zauroczenia” koleżanką, raz się nie pojawiłem na zebraniu i od razu było dociekanie, że dlaczego mnie nie ma, co się dzieje itp. Chyba tylko najbardziej nadopiekuńcze matki czy przesadnie zazdrośni partnerzy byliby bardziej wścibscy. Myśleli, że skoro jestem zainteresowany to od razu będę Jehowym. A nie brali pod uwagę, że miałem infantylną nadzieję, na te dziewczynę. Ich Zebrania/Kongresy/”pamiątki” itp. są bardzo… świeckie. Jak na wyznanie które na każdym możliwym kroku emanuje swoją religiocentrycznością, ich obrzędy są wyprane z jakiegokolwiek duchowego uniesienia, i to do granic przesady. Zebrania są niczym jak akademicka dyskusja na wybrany temat. Nawet nie tyle dyskusja, co analiza konkretnego tekstu z brakiem możliwości w pełni swobodnego zejścia na inny temat – nawet jeśli stało się to w sposób całkowicie naturalny. Podobnie Kongresy – miałem okazję być na jednym, aczkolwiek nie miało to nic wspólnego z opisywaną wcześniej sytuacją. W moim subiektywnym odczuciu Kongresy w żaden sposób nie są uroczystością religijną, tylko czymś w rodzaju Walnego Zgromadzenia akcjonariuszy. Dodatkowo jest to urozmaicone przemowami prelegentów na tematy związane z działalnością korporacji oraz jej kulturą zarządzania głoszeniem „światusom” „prawdy” oraz projekcją propagandowych filmów mówiących o tym, że w kupie siła poza Jehowymi nie ma życia. Gdyby te religijne określenia pokroju Jehowa, wiara, głoszenie oraz dobrowolne datki na ogólnoświatową działalność ewangelizacyjną zastąpić Prezesem, misją przedsiębiorstwa, zakresem wykonywanych obowiązków oraz zbiórką funduszy na prowadzoną przy przedsiębiorstwie Fundacji na rzecz potrzebujących, wyszłoby z tego wypisz wymaluj coś w stylu Walnego Zebrania akcjonariuszy. „Pamiątki” - czyli ichniejsza wersja Komunii Świętej/Wieczerzy Pańskiej – podobnie jak wyżej, ale ograniczone do prelekcji na temat ideologii firmy oraz jej odpowiedzialności społecznej tego, że tylko JW. dostąpią zbawienia (chociaż niezupełnie) oraz przekazywaniem sobie z rąk do rąk przez wszystkich obecnych jakiegoś sikacza i marketowych podpłomuyków….chleba i wina. Jak sami tłumaczą swoją nadgorliwość – nawracają ludzi ponieważ Biblia im tak nakazuje albo inne „a nóż się uda”. Ciekawi mnie czy zaakceptowaliby taką samą argumentację, gdyby ich zaczęli nachodzić np. Mormoni? Przecież, skoro sami uzasadniają swoje postępowanie w taki sposób, to powinno być dla nich czymś oczywistym jak oddychanie, jeśli inna osoba będzie postępować w podobny sposób z identycznych pobudek. Jeśli macie swoje spostrzeżenia odnośnie moich streszczonych przygód z Jehowymi, to chętnie je wysłucham.
  2. Siemka. Ostatnio natrafiłem na w miarę świeżą informację o sytuacji ŚJ w Rosji, bo z 25 grudnia. I pisze tam co następujące: Zaintrygowało mnie to. Przyznam, nigdy się tym nie interesowałem, ale jak dokładnie wygląda u Świadkó z posiadaniem Sal Królestwa?? Sami sobie budują te sale, nawet - z tego co słyszałem - robią na nią zrzutkę, tylko po to by ją odsprzedać ludziom z Warwick od których następnie ją wynajmują? Trochę pokrętna logika. Rozjaśni mi ktoś jak to dokładnie u nich wygląda?
  3. Marvel90

    Świadkowie Jehowy a ONZ

    Kiedyś, zdarzyło mi się odbywać studium Biblii z "Akwizytorami Dobrej Nowiny". W trakcie jednej z "lekcji" (jak lubiłem żartobliwie mówić n te spotkania) jeden ze Świadków, wspomniał, że biblijną Bestią z Księgi Apokalipsy jest ONZ. Nawet na JW.org o tym pisze. (Specjalnie zrobiłem tak duży skrót ekranu, żeby było widać, że to z ich strony a nie jakieś "odstępcze bluźnierstwo"). Nie będę tutaj niepotrzebnie rozpisywał, żeby na końcu dać coś, co już teraz przewidujecie, że do tego zmierzam. Tak więc: JEHOWI BYLI W ONZ. A sama Organizacja się z tym nie kryje. Dowód zostawiam tutaj. I co możemy tu przeczytać? Chodzi w tym przytaczanym fragmencie o to, że ONZ informuje każdego, kogo może ta informacja dotyczyć, że ichniejszy Dział ds. Organizacji pozarządowych dostawał sporą ilość zapytań odnośnie członkostwa Strażnicy – Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego w Nowym Jorku w ONZ-owskim Departamencie Informacji Publicznej (DPI - z angielskiego: Departament of Public Information). Jehowi wyszli z wnioskiem o członkostwo w DPI w 1991, a przyjęci zostali rok później. Wchodząc w szeregi DPI, Jehowi przyjęli do świadomości oraz zaakceptowali warunki członkostwa wśród których wymienione zostają m.in. poszanowanie dla Karty Narodów Zjednoczonych a także podjęcie zaangażowania i środków na rzecz propagowania programów informacyjnych ONZ w społeczeństwie oraz (chyba?) wśród swoich wyznawców. Podejrzewam, że zaraz jakiś złośliwy Świadek Jehowy mi wytknie "Ha! Mam cię odstępco! Nawet nie wiesz co tu jest napisane!" - i tu od razu zaznaczam, faktycznie mój angielski nie jest biegły na tyle by móc się posługiwać tym językiem na tyle swobodnie żeby np. czytać zagraniczne publikacje, ale jak spojrzę na jakiś w miarę krótki tekst, to z grubsza wiem o co chodzi. Zresztą, chyba się część z was ze mną zgodzi, że niektóre dokumenty są posiane tak zaawansowanym angielskim, że zrozumieć je można tylko w sytuacji, kiedy angielski zna się na niemal identycznym poziomie co rodzony Amerykanin, Brytyjczyk czy inny Australijczyk. Wracając jednak do tematu - kłopotliwym słowem jest tu "constituents" które oznacza "wyborcę". Stąd wydaje mi się że prawdopodobnie chodzi o członków Strażnicy vel. pospolitych Jehowych. Jeśli się myle, to proszę mnie poprawić, a chętnie naniosę tu właściwą poprawkę Dalej pisze, że w Październiku 2001 roku, mili Panowie z Brooklynu, (a jednak nie - bo od ponad roku są oni z Warwick) grzecznie poprosili aby ich wypisać. W związku z tym, Świadkowie Jehowy - na ich własną prośbę - zostali wyrzuceni z OZN w dniu 9 października 2001 roku. Przeskakujemy do dalszej części dokumentu. Pisze tu, że ONZ pragnie poinformować, że polityka Departamentu Informacji Publicznej Narodów Zjednoczonych ma na celu zachowanie poufności w korespondencji między Organizacją Narodów Zjednoczonych a organizacjami pozarządowymi zrzeszonymi w DPI. Zamieszczają jednocześnie akapit z listu który został wysłany w 1992 do wszystkich NGO stowarzyszonych z DPI. ONZ informuje w nim stowarzyszone ze sobą NGO, aby te miały świadomość, że jednym z celów ich współpracy jest propagowanie zasad ONZ oraz jej działań i osiągnięć. W związku z tym mieli oni prośbę do tych NGO aby informowały one ONZ o swoich działaniach w tym zakresie. Jednocześnie dołączyli do listu stosowną broszurę która miała szczegółowo wyjaśniać „co i jak”. Podano także kryteria dla tego typu organizacji, które chciały się przyłączyć do ONZ musiały spełniać następujące warunki: W owych punktach chodzi o następujące kwestie: Dana organizacja pozarządowa podziela zasady zawarte w Karcie ONZ. Nie powinna działa dla zysku. Wykazać zainteresowanie problematyką Narodów Zjednoczonych i mieć siłę przebicia celem dotarcia do dużych lub wyspecjalizowanych grup odbiorców, takich jak nauczyciele, przedstawiciele mediów, decydenci i środowisko biznesowe. Muszą działać na rzecz promowania działań ONZ poprzez publikowanie biuletynów i broszur informacyjnych, organizowanie konferencji, seminariów itp. oraz współpracować w tym zakresie z mediami. W kontekście tych kryteriów oraz omawianego tematu, bardzo wymowne jest ten artykuł Jehowych: I odnosząc to do tego co napisało ONZ: Widać że Jehowi bycie "zainteresowanym problematyką Narodów Zjednoczonych" wzięli zbyt poważnie Tak propos: przypis do punktu czwartego wygląda tak: A mogliby podać tak źródło, czy podają wyssane z palca informacje? Swoją drogą, ciekawi mnie jedna rzecz. W punkcie 1 piszą „Twór polityczny. Organizacja Narodów Zjednoczonych popiera świat polityki, stojąc na straży „suwerennej równości wszystkich jej członków” Z ciekawości, poszperałem trochę na JW.org i trafiłem na artykuł pt. Jesteśmy jedną rodziną. Cytują swoją wersję Biblii, by na jej podstawie stwierdzić, że ichniejszy Bóg „nie jest stronniczy, lecz w każdym narodzie godny jego upodobania jest człowiek, który się go boi i czyni to, co prawe” Jak dla mnie, jest to ewidentnie „suwerenna równość” Jehowych. Następnie piszą że „Podobieństwo do ogólnoświatowego systemu politycznego. Od roku 2011 w skład Organizacji Narodów Zjednoczonych wchodzą 193 państwa członkowskie. Z tego względu twierdzi ona, że reprezentuje ogromną większość narodów świata.” – czyli, mając na uwadze, że pomiędzy 1992 a 2002 reprezentowali też was, sami jesteście podobni do systemu. Lecimy dalej: „Władza pochodząca od innych rządów. Organizacja Narodów Zjednoczonych zawdzięcza swe istnienie państwom członkowskim i posiada taki zakres władzy, jaki one jej przyznają.” – a więc, kiedy przez 9 lat byliście stowarzyszeni z ONZ, próbowaliście w jakakolwiek sposób ograniczyć władzę ONZ? Obecnie nic nie wskazuje aby tak się wówczas działo. Tak więc jesteście pieprzonymi hipokrytami. Następnie zarzucają ONZ, że ta „Znieważa Boga”. Argumentują to w ten sposób: „Organizację Narodów Zjednoczonych powołano po to, by „utrzymać międzynarodowy pokój i bezpieczeństwo”. Cel ten może się wydawać szczytny, jednak w gruncie rzeczy ONZ znieważa Boga — przypisuje sobie możliwość dokonania tego, czego dokona wyłącznie Jego Królestwo„ A nie jest znieważaniem Boga przeinaczanie jego słów jak to Jehowi lubują robić? Sami lubią przecież np. tłumaczyć Biblię na inne języki bezpośrednio z języka angielskiego, NAWET NA HEBRAJSKI! Źródło tutaj (przewińcie film na 1:15). Rozumiecie na czym polega problem? To tak jakby obcokrajowiec, dajmy na to Amerykanin, wziął Pana Tadeusza pisanego oryginalną XIX-wieczną polszczyzną, przetłumaczył go na współczesny angielski, następnie te anglojęzyczne tłumaczenie, jeszcze raz przetłumaczył, tym razem na język polski i nazwał to „wydaniem zrewidowanym” lub czymś w tym rodzaju. A właśnie to Jenowi zrobili z Biblią po hebrajsku. Jak wcześniej wspomniałem, jeśli ktoś to znieważa Boga, to tylko oni. I tak na zakończenie. Są tu chętni by poczytać Statut Świadków Jehowy? Mam go z pewnego źródła bo z samego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, do którego kiedyś z ciekawości napisałem , z zapytaniem, czy posiadają takowy w związku z faktem, że swego czasu zaakceptowali ich procedurę rejestracji. Dla zainteresowanych, link tutaj. I tak, wiem. Jest to zewnętrzny serwis z którym nie mam nic wspólnego, jednak dokument który dostałem z MSWiA jest identyczny. Także wiem z pierwszej ręki, że Statut zamieszczony na tej stronce jest autentyczny. I na dzisiaj to tyle. Trzymajcie się.
  4. Siemka. Mam nadzieję, że przypadkiem nie zdubluję tematu, ale szperając w czeluściach internetu znalazłem pewne na 10)% info, że Jehowi byli w ONZ Tutaj pisze o tym The Guardian. Potwierdza to nawet sam ONZ na swojej stronie a nawet opublikował *dokument który się do tego odnosi. *Zarchiwizowałem dokument w Internet Archive - także jakby link ne działał to wystarczy wklepać link na tej stronce
  5. Z ciekawości przeglądałem internet pod kątem nauk Jehowych o tym, że "Studia są złe - zniszczą cię". I znalazłem taką publikację: https://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/w20131015/służcie-jehowie-jako-niewolnicy/ I tak możemy tu przeczytać chociażby: Pomijając fakt, że po części mają rację w kwestii takich bieda-kierunków kulturoznawstwo, europeistyka czy inny coaching.... (P.S. Tak - znam jedną uczelnię która oferuje Caching jako kierunek studiów odsyłam tutaj i tutaj ) Nie mniej są takie kierunki, które serio są potrzebne jak np. Prawo, Administracja czy Medycyna. Sami Jehowi przecież lubią mieć swoich prawników, nawet te ich całe Betel w Nadarzynie ma swój dział prawny. A nie można zostać prawnikiem jak się nie skończy studiów prawniczych i nie zrobi aplikacji prawniczej. Nie mówiąc o tym jak lubię robić nieziemskie zamieszanie w szpitalach, gdy któryś z nich do któregoś trafi a okaże się, że potrzebna jest transfuzja krwi. A gdyby paru Jehowych poszło na medycynę, mogłoby wtedy pogłębić swoją wiedzę na temat tego całego leczenia bez krwi. I wtedy mogliby zacząć konsekwentnie zakładać swoje własne "bezkrwawe" szpitale. Tak swoją drogą - są jakieś wiarygodne publikacje które potwierdzają, że te ich leczenie z unikaniem krwi jest faktycznie sensowne z medycznego punktu widzenia? Dodam że Apostoł Paweł na którego się powołują w tej publikacji, zdobył wykształcenie jako rzymianin, tak samo Apostołowie wśród których były osoby oczytane w Starym Testamencie, co wówczas wśród Żydów było odpowiednikiem dzisiejszego wykształcenia (jeśli się mylę to mnie poprawcie - zbieżność z Wojtyłą niezamierzona ) Piszą dalej: Drogą dygresji - cytat z Efezjan według ich przekłamanej Biblii brzmi tak: Wyrwane z kontekstu i nie wiem do czego się to odnosi Ogólnie chciałem poruszyć ten wątek bo aż mnie niesie jak o tym myślę - gardzą wyższym wykształceniem, a sami korzystają z usług prawników, wymuszają na lekarzach te swoje "bezkrwawe" leczenie, mimo, że (chyba) mało który ma ochotę się na takie decydować. Co do transfuzji krwi oraz ich alternatywnych metod leczenie- uważam, że na dłuższą metę byłoby lepiej gdyby - jak wspomniałem - uruchomili swoje własne Szpitale, jak to zrobili Adwentyści Dnia Siódmego. A tak są jak pies ogrodnika i tyle. I przy okazji są jak dla mnie hipokrytami - złe wykształcenie jest "dziełem szatana" dopóki to oni się nie kształcą. Ale jak ktoś się wykształci to spoko luz, w razie potrzeby skorzystamy z jego usług.... A wy co o tym myślicie?
  6. Całkiem interesujący wywiad z byłymi świadkami. http://www.vice.com/pl/read/manipulacje-swiadkow-jehowy?utm_source=vicepl Wywiad dostał się na główną stronę Wykopu. Warto wspomóc temat i wykopać i skomentować: http://www.wykop.pl/link/3295261/byli-swiadkowie-jehowy-mowia-co-sie-dzieje-za-zamknietymi-drzwiami-zborow/