Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'sekta' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Moja historia...
    • Moja historia...
    • Krótkie przywitanie...
  • Życie w Organizacji...
    • Zebrania
    • Głoszenie
    • Kongresy
    • Inne obowiązki zborowe
    • Historia Świadków Jehowy
  • Życie poza Organizacją...
    • Życie po Matrixie...
    • Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne
  • Rozmowy doktrynalne
    • Kwestie ogólne.
    • Nowe światła...
    • Kwestie doktrynalne...
    • Armagedon i Raj według śJ.
    • Seksualność w doktrynach WTS.
    • Biblioteka...
    • Zakaz spożywania potraw z krwią...czy słuszny?
    • Ewolucja \ Ateizm \ Nauka
  • Informacje medialne o Świadkach Jehowy
    • Artykuły prasowe.
    • Filmy dokumentalne, reportaże itp.
    • Znaleziono w sieci.
  • Świadkowie Jehowy a kwestie prawne
    • Zakaz transfuzji.
    • Neutralność polityczna.
    • Odmowa służby wojskowej.
    • Inne kwestie prawne.
  • Inicjatywy użytkowników
    • Stowarzyszenie Wyzwoleni
    • Radio Ex
  • Ogłoszenia
    • Zloty i spotkania.
    • Poszukuję kontaktu.
    • Ogłoszenia drobne.
  • Administracyjne
    • Informacje ogólne.
  • Archiwum
  • Dla tych, co nie chcą się rejestrować
    • Dla gości

Blogi

  • Here Comes The Sun
  • Fotograficznie
  • Historie niepotrzebne
  • Co tam sobie myślę..
  • Raptularz Fakirka
  • Publicznie, prywatnie, intymnie
  • Dzień za dniem...
  • Testowy
  • MagdaBlog
  • Pierwsza strona
  • free-blog
  • Bajka o Zlym Odstepcy i Wspanialym Obwodowym
  • VinBlog-priv
  • Quster Blog
  • FakirekBlog
  • Wersety drablijne
  • GROTA RAGNARA
  • Farałoński
  • Słucham sobie
  • balonBlog
  • Troskliwe Misie :)
  • przemyślenia agenta
  • KazjusBlog
  • KazjusBlog
  • dziadekSBlog
  • robert1975Blog
  • bodzio30Blog
  • Kolega D. dziwi się światu
  • ButelczykBlog
  • moje, o!
  • AlfredBlog
  • Listy do Córy
  • hxm57Blog
  • Damian Blog
  • HoracyBlog
  • amatorBlog
  • SJ23
  • CiriBlog
  • Inwigilacja
  • http://rosemary.blog.pl/
  • kamilnowakBlog
  • Habakukowe czytanie Biblii
  • Moje wszystkie pasje!
  • zarinaBlog
  • gruby drabBlog
  • JWtoPL
  • Dzialacz
  • anabellaBlog
  • PMB
  • Polemiki i dywagacje
  • PassurBlog
  • Giovanna66Blog
  • ihtis - blog
  • misi23blog

Kalendarze

  • Community Calendar

Znaleziono 46 wyników

  1. Wiara ponad miłość?

    Witam, postaram się Was nie zanudzać. Jestem katolikiem, wierzącym ale nie praktykującym. Jakiś czas temu poznałem kobietę, jest od 3lat głosicielką w ŚJ (jeszcze nie świadkiem). Wszystko toczyło się w tempie niecodziennie ekspresowym-z tygodnia na tydzień uzależnialiśmy się od siebie, dogadywaliśmy się na każdym kroku, a wspólne spędzanie czasu było czymś w rodzaju poczucia wolności, błogiego stanu i spełnienia marzeń. Niestety nagle czar prysnął-Ona zdała sobie sprawę, że ja ŚJ nigdy nie zostanę(samemu zacząłem temat ŚJ studiować w domu by się czegoś dowiedzieć i niestety nic mnie do nich nie przekonuje-więcej wręcz zniechęca), postawiła wiarę na pierwszym miejscu, powiedziała że Jehowa jest najważniejszy i woli być nawet sama ale z nim. Powroty trwały długo, wielkie uniesienia i następnego dnia tłumienie uczuć...zaczęła celowo traktować naszą znajomość w formie koleżeńskiej, lecz za każdym razem udawało mi się na nowo przełamać jej "zamykane" serducho...ale ileż można? Zbór zrobił jej pranie mózgu, wzbudził poczucie winy...i pomimo ogromnego uczucia, którym się darzyliśmy-BYŁA W STANIE Z NAS ZREZYGNOWAĆ! naiwnie mówiąc, że "wszystko się ułoży" i ten jej "Jehowa" pomoże... Miał ktoś podobną sytuację? Czy to aby normalne by tak wielka siła jak miłość przegrała z fanatyczną, ślepo ulokowaną wiarą?? ps. dodam, że po miesiącach wdrażania się w temat ŚJ mam jedno zdanie: to sekta wykorzystująca pionki poprzez psychomanipulację!!!
  2. To dubel-zonk. Proszę o usunięcie.
  3. Sekta na wesoło

    Ot taka zabawna scenka https://www.youtube.com/watch?v=WwfuPz6AY8I
  4. Witam wszystkich aktualnych, byłych, wykluczonych, odstępców, zainteresowanych, już niezainteresowanych i innych. Forum jeszcze nie czytałem :-) Zarejestrowałem się dzięki ilości postów w forum. Myślę że znajdę tutaj sporo bratnich dusz chętnych na pogaduchy. Od siebie dodam na start jedynie to że Świadkiem nie jestem. Nadal tkwię w roli zainteresowanego (może, starszego zainteresowanego) lecz im głębiej wchodzę w temat tym częściej mam dosyć. Forum zainteresowałem się dlatego że chcę wrócić do normalnego świata i dać sobie na luz z SJ. Sami pewnie wiecie, wyjście z organizacji jest ciężkie i w pojedynkę idzie z tym jak pod górkę. Powitanie zatytułowałem tak jak zatytułowałem. Przeczucia mam okropne i na dzień dzisiejszy po ponad 2 latach studiowania Pisma mogę jasno stwierdzić iż chyba zaczęły otwierać mi się oczy. Już nie jest tak jak było kiedyś. Już nie jest tak miło ale o tym w szczegółach opowiem w innych tematach. Jedno o czym wspomnę w przywitaniu to to że ludzie nie mylili się. Organizacja ŚJ to nic innego jak organizacja wyłudzająca kasę. Organizacja żyjąca z majątków ludzi tępych. Ludzi którzy z czasem oddają organizacji wszystko co mają. Najlepszy żywot w organizacji mają nowi zainteresowani oraz grupy najstarszych i nadzorców. Reszta się nie liczy. Już dziś wiem że do chrztu nie dam się doprowadzić. Ugrupowanie zniszczyło mi życie do maksimum nawet pomimo tego że jestem jeszcze nie ochrzczony. O wszystkim opowiem z czasem. Kończąc dodam jedynie wzmiankę na temat jednego z moich odczuć a mówi ono że organizacja ŚJ to nic innego jak sekta manipulująca życiem ludzi. Sekta w której nie ma wolności słowa i bytu. Liczy się kompletne podporządkowanie Biblii w której jest tyle nie jasności i bzdur że czytać się tego nie da ale o tym później bo są setki wersów które są sprzeczne z historią, innymi pismami i co najgorsze są sprzeczne z wolą Boską (no chyba że Bóg to idiota to wtedy wszystko będzie ok). Sorry za słowa ale inaczej tego nazwać nie można. Najprawdopodobniej zostanę ateistą. Nie wiem, zawsze chciałem wierzyć ale się nie da. Na starcie bytu w forum dodam iż szukam ludzi którzy dysponują różnymi przekładami pism świętych w wersji elektronicznej na Windows. Pozdrawiam wszystkich i już kompletnie na koniec dodam jeszcze to że Ci którzy mają jeszcze szansę, niech trzymają się jak najdalej od zgrupowania. Dlaczego? W efekcie końcowym zostaniecie sami i tylko sami. Nikt Wam nawet dzień dobry na ulicy nie odpowie pomijając już fakt utraty przyjaciół, znajomych i rodziny. Dajcie sobie na luz póki możecie.
  5. Dzieci w sekcie Moona

    http://rosemary.blog.pl/dzieci-w-sekcie-moona-2/
  6. Model BITE

    https://www.youtube.com/watch?v=R6yCvBesfXU Niestety tylko po angielsku. Ale warto się wysilić i sobie przetłumaczyć.
  7. Przestępczość w sektach

    http://rosemary.blog.pl/2017/02/08/przestepczosc-w-sektach/
  8. Moi drodzy, chciałabym się z wami pożegnać, napisałam krótko i ja odchodzę, ale Gandalf zapytał czemu? Zaczęłam się zastanawiać nad odpowiedzią bo to niegrzecznie tak odejść bez pożegnania. Więc odpowiadam bo otwieram nowy rozdział swego życia, rozdział bez demonów przeszłości. Rozdział zwrócony ku przyszłości. Ale moje pożegnanie będzie nieco dłuższe. Chciałabym wam i tym którzy być może będą czytać to forum w przyszłości przedstawić życie w tej sekcie. Chcę tu napisać o zwykłych ludziach, nie będzie żadnych nazwisk, nie będę pisać też konkretów. Chcę przywołać w pamięci te doświadczenia ale nie tylko moje, dlatego będę mega-dyskretna. Nie będę używać słowa "Ja". Ani to było moje doświadczenie. Bo takie doświadczenia dotyczą też innych moonies. Proszę , komentujcie, ale proszę też o wyrozumiałość w komentarzach. Przewidziałam sześć takich opowiastek, ale znacie mnie...
  9. drogie siostry i drodzy bracia w różnorodności mam taki problem. Zdarza mi się będąc w galerii obrazów albo w lesie itd, itp, zamiast cudnego aktu albo wspaniałej przyrody widzieć pewnego zmarłego już faceta nie wiedzieć czemu w koronie. Pomyślałam że warto by go zamienić na inna postać ponieważ totalnie mi zbrzydł a jak już musi mi się coś objawiać to niech to będzie na przyklad 1. matołek koziolek 2. Pszczółka maja 3. Gargamel glosujcie. Mile widziane też inne propozycje, obiecuje, że kazdy głos będzie wzięty pod uwagę, podliczę wszystko i do ,,wyroku,, się zastosuję tak jakby był to głos samego lidera
  10. Tyle rzeczy chciałabym wam napisać. Idąc dziś z pracy, znów mijałam stojaki a tedy zawsze myślę o forum, zastanawiałam się jak ubrać w słowa to czego w słowa ubrać się nie da. Przez 20 lat z lepszym lub gorszym skutkiem ukrywałam swoje problemy związane z moim pobytem w sekcie. Ale one tam były! I rosły, odzywały się kiedy nie chciałam i utrudniały życie. Na forum byłam przez dwa lata. To były dla mnie trudne lata. Przeżyłam swoje katharsis, można powiedzieć że urodziłam się na nowo, przejrzałam i ozdrowiałam. Odnalazłam współbraci i współsiostry w "wierze". Niektórzy z Was wkurzali mnie niemiłosiernie, innych chciałam tylko przytulać a niektórzy musieli wysłuchiwać moich wynurzeń przez telefon. Parę razy nawet się popłakałam z żalu albo ze złości. Przez te dwa lata dużo się działo, przeczołgałam się jakoś przez to wszystko. Przeżyłam podejście do psychologa, zetknęłam się z innymi tragediami związanymi z sektami, radziłam innym i inni radzili mi. Żegnałam się z forum i wracałam. Jedediah słusznie zauważył, że łatwiej być trafionym przez piorun niż przez Moona. ) Gdzieś już to słyszałam. Po tylu latach wżerania się w temat sekt doszłam do wniosku, że miałam pecha bo trafiłam na sektę zupełnie do mnie pasującą!!! Ja po prostu jestem idealistką.. Chyba po prostu trafili na odpowiednią osobę. Z sektami jest jak z książkami, dla każdego czytelnika odpowiednia książka. Techniki manipulacyjne to jedno, a ochota na zmienianie świata to drugie )Jak jedno się z drugim połączy to... robi się niebezpiecznie! Teraz czuję się ostatecznie wyzwolona, to forum się z pewnością do tego przyczyniło. Dziękuję Wam za to. Nie rezygnuję całkiem z tematyki sekt, nadal będę prowadzić bloga i informować tych co zechcą słuchać o Moonie. Chciałabym też pomagać w praktyce na ile jest to możliwe. Będę na spotkaniu u Nunka, mam nadzieję że poznam wreszcie pewne osoby. To tyle.
  11. Ciemne sprawki Moona

    Zapraszam do lektury http://rosemary.blog.pl/2016/07/23/ciemne-sprawki-moona-cz-1/
  12. Niecne sprawki Moona

    Prawie dwa lata temu byłam w Toruniu na seminarium dotyczącym sekt. Byli tam prawnicy. Oni mówili a mi włosy dęba stawały. Tyle spraw Ruchu było niezgodne z prawem. To było dla mnie impulsem, żeby napisać coś w tym temacie o Ruchu. Zabrałam się za szukanie informacji, które potwierdzałyby to co już wiedziałam, dowiedziałam się też rzeczy o których pojęcia nie miałam. Wzięłam pod uwagę następujące źródła informacji: Świadectwa byłych członków sekty oraz Doniesienia prasowe dotyczące różnych spraw sądowych, jak i innych spraw Muszę powiedzieć, że niektóre rzeczy osobiście mną wstrząsnęły, czasem przepłakałam pół dnia. Jednakże nie żałuję. Chciałam się z wami podzielić informacjami, które zebrałam w skrócie. Mam zamiar napisać dłuższy artykuł na ten temat ale zajmie mi to trochę czasu. Ukaże się na moim blogu. Niecne uczynki tzw. Kościoła Zjednoczeniowego występującego pod wieloma nazwami. 1. Związane z fundraisingiem (zbieranie funduszy) wyłudzanie pieniędzy od ludzi na rzekomo charytatywne cele (podszywanie się pod nieistniejące instytucje charytatywne). Jest to związane z tym, że Ruch uważa iż wszelkie dobra tego świata należą do szatana a zatem trzeba go z tych szatańskich rąk wyrwać! W tym celu stosuje się właśnie kłamstwo tzw. "niebiańskie oszustwo". narażanie wyznawców na uszczerbek na zdrowiu bądź nawet na utratę zdrowia a nawet życia : tu są przypadki wypadków samochodowych spowodowanych zmęczeniem (przypadek Stevena Hassana) , odmrożenia spowodowane spaniem w nieogrzewanych namiotach w zimie, wykorzystywanie chorujących ludzi w celu wzbudzania współczucia (chodzi o to , że człowiekowi siedzącemu na wózku inwalidzkim ludzie chętnie dają pieniądze (przypadek Danego) narażanie kobiet na zgwałcenia bądź pobicia wysyłając je w niebezpieczne rejony wielkich miast (takie kobiety miały posiadać noże i były instruowane w jaki sposób się bronić przed napastnikiem darmowa nieograniczona praca na rzecz sekty 2. Związane z blessingiem (błogosławieństwo) : masowe śluby zmuszanie do poślubienia ludzi z różnych kręgów kulturowych przypadki kupowania kobiet przez wyższych rangą członków sekty zmuszanie Japonek do poślubiania mężczyzn z patologicznych środowisk (Koreańczyków) 3. Czyny podlegające karze więzienia a mające miejsce w Ruchu Przemoc fizyczna stosowana przez Kleofasa (rzekomego wcielonego syna Moona, który zginął w wypadku) Pedofilia Przemoc fizyczna stosowana przez liderów w tzw. kościołach domowych (przypadek Danego) Przemoc domowa w rodzinie Moona jak również zmuszanie np. do przemytu (przypadek Nansook Hong) Zabranianie kontaktów z rodziną (przypadek rodziny japońskiej, która wygrała proces w sprawie spotkań z własną córka!) Okradanie członków Ruchu (przypadek Japończyków ograbionych po prostu ze wszystkiego) 4. Deprogramowanie porwania członków sekty przez rodziny dopuszczenie przez sektę możliwości popełnienia samobójstwa podczas odprogramowania przypadek N.I przetrzymywanej 120 dni w odosobnieniu 5. Inne Handel bronią Handel narkotykami Przemyt 6. Ciemne polityczne interesy inwigilowanie polityków (w tym oszczerstwa wobec "niesłusznych" polityków na łamach Waschington Times) związki z koreańską CIA (Kim Jong-Pil) związki z południowokoreańską "Światową Ligą Antykomunistyczną" skrajnie nacjonalistyczną i rasistowską łączącą Moona z tzw. Szwadronami Śmierci
  13. Dotarła do mnie taka wiadomość - fragmenty: A tyle w interentach: Czy ktoś może słyszał o tej sekcie? Jak działają?
  14. Życie Takako Fujita

    To przerażające jak ta przeklęta sekta potrafi wykorzystać nawet samobójstwo młodej kobiety do swoich nikczemnych celów. Obejrzyjcie sami. To logo po prawej stronie oznacza Federację Rodzin, za która ukrywa się Moon. Jakbyście się kiedyś zetknęli z tym logo to już wiecie o kogo chodzi.
  15. kochani, wyobraźcie sobie, że jesteście na wielkim stadionie. Wlaśnie wzięliście ślub, i tak kobieta z malym, grubym, lysawym Koreańczykiem mężczyzna: z ładną Japonką, ktora niestety nie przypadła do gustu bo w kraju zostawiliście całkiem fajną dziewczynę, która za cholerę nie chciała się dać nawrócić, w wyniku emocji milość jednak wrocila wracacie do centrum i mówicie liderowi ja : niech cię cholera weźmie, odwal się ty w mordę kopany. Trzaskam drzwiami i wychodzę, wchodzę do baru i upijam się na umór a jakie są wasze odpowiedzi
  16. Tak mnie natchnął ten wątek o wojsku. Ciekawy jest fakt, że sj, którzy tak promują swój pacyfizm, tak naprawdę pragną (podobnie jak moon)wprowadzić teokrację. Przecież teokracja czyli rządy oparte na wydumanych zasadach, a jak wprowadzić? No przecież za pomocą przemocy, dyscypliny, nakazów i zakazów. Inaczej się nie da! Po prostu. Czyż nie jest to w gruncie rzeczy obłudnie pacyfistyczne? Cóż za różnica czy dryl wojskowy, czy teokratyczny? Czy pacyfizm nie przeciwstawia się przemocy? Moon jest mistrzem obludy bo teokrację chciał wprowadzić nawet przemocą. Nie waha się też handlować i produkować broni. A z drugiej strony ta cala zaslona dymna z ogólnoświatowym pokojem. Krócej mówiąc pacyfizm jako jeszcze jeden haczyk łapiący ludzi..
  17. Założenia teologiczne Ruchu sprowadzają się do utopijnej wiary w Królestwo Boże na ziemi. Tu i teraz. W tym celu człowiek musi zostać ulepiony na nowo, z człowieka niedoskonałego trzeba stworzyć człowieka idealnego. Skłonnego do wyrzeczeń w imię utopijnej wizji. Jest to idea nie nowa, w historii świata występująca pod różnymi sztandarami i nazwami. Królestwo Boże Moona ma oczywiście swojego króla (ukoronowanego!) i królową. Prawdziwi Rodzice (True Parents). True Parents oczywiście mają swoją świtę przyboczną, oddanych liderów, gotowych na wszystko i wszystko usprawiedliwiających. Z królestwem bożym na ziemi związana jest prawdziwa miłość (True Love). To właśnie dlatego mooniści muszą mieszkać razem w Centrach, żeby praktykować prawdziwą miłość, która wykuwa się w codziennym życiu. W centrach tworzy się nowego człowieka, myślącego jak jeden nie psujący się mechanizm. Jeden cel, jeden lider, jedna misja. Jeśli coś wam to przypomina to jak najbardziej słusznie. Zaczyna się od łączenia ludzi w tzw. braterskie pary, podkreślając przy każdej okazji , że w świecie takich przyjaźni nie ma. I rzeczywiście, intensywność przeżyć w fazie początkowym jest naprawdę ogromna. Często przytłaczająca. Osoba werbowana jest osaczana, buduje się "przyjacielską zależność". Pary braterskie mają jednak za zadanie nie tylko miłe spędzanie czasu i wzajemne poznawanie się. Prawdziwym celem takich związków jest kontrola i podporządkowanie. Poprzez rozmowy pełne nacisku buduje się więź mającą na celu uzależnienie werbowanego od grupy. Toksyczna więź, z której trudno się wyplątać. Werbujący kontroluje werbowanego i w razie potrzeby donosi liderowi o postępach jakie osiąga werbowany w oczach sekty. Czy ma wątpliwości, w jakim stopniu wierzy w doktrynę. Werbujący (ojciec lub matka duchowa) dokonuje swoistej analizy dokonań swojego dziecka duchowego. Określenie matka, ojciec duchowy wywołuje u werbowanego pozytywne skojarzenia. Jeśli osoba ma np. trudne relacje z rodzicami chętnie przyjmie zupełnie obcą osobę za swoją "matkę", będzie jej ufać i jej się zwierzać. Przeciwnie jeśli ma dobre relacje z rodzicami to takie określenie "matka" też wywoła dobre skojarzenia. W jednym i drugim przypadku zamierzony cel zostaje osiągnięty. A celem jest zdobycie zaufania, wytworzenie więzi, uzależnienie od osoby. W takim tandemie nie ma tajemnic, wszystko jest transparentne a wszelkie nieprawomyślne szybko są przekazywane "wyżej". Podobnie działa grupa. Obowiązki są rozdzielone (jak w rodzinie..). Spożywa się wspólnie posiłki, przygotowuje ulotki służące do werbowania itp. Obowiązuje dyscyplina, filmy (wybrane przez lidera) są oglądane wspólnie. Stosuje się częste zabawy, które mają za zadanie integrować grupę, wprawiać w nastrój "dzieciństwa" i przygotować do łatwiejszego przyjęcia prawd sekty. Czasu wolnego praktycznie brak, obok zajęć na uczelni (bo to sami studenci) obowiązki domowe, wykłady, werbowanie pochłaniają cały czas. Osoba nigdy nie jest pozostawiana sama sobie, z wyjątkiem czasu gdy się modli, poza tym czasem zawsze ktoś jej towarzyszy. Wspólna jest modlitwa poranna, wspólne spanie, wspólne wykłady. "Matka", "ojciec" duchowy powinni towarzyszyć osobie werbowanej w workshopach. Oznacza to dla nich ciągłe wysłuchiwanie tych samych wykładów, ciągłą modlitwę , poszczenie lub umartwianie się żeby być jak najdoskonalszym i służyć przykładem. Oczywiście nie zwalnia ich to od stałego werbowania nowych dzieci duchowych. W każdej chwili można też być odwołanym na fundraising. Prawdziwa miłość (True Love) jest też swoistą utopią. Zakłada że można pokochać każdą osobę. Szlachetna w swym zamyśle idea, że każdy człowiek jest godny miłości zostaje uznana za prawdę absolutną. Prawdziwe uczucia ludzkie zostają podporządkowane idei. Czyli "True love" jest ważniejsza od "zwykłej" miłości bo jest prawdziwa, jest prawdą przez duże P. Jeśli twoje uczucia są niezgodne z doktryną grupą musisz je w sobie stłumić. Również pociąg seksualny, który towarzyszy rodzącemu się uczuciu jest zły. Powoduje to taki skutek że człowiek czuje się bezradny wobec swoich uczuć, jakby z nich wyprany i zaczyna mu to być obojętne. Jego naturalne sympatie stają się przeszkodą w dążeniu do doskonałości. Oczywiście upragniona doskonałość nigdy nie nadchodzi. Wszelkie wątpliwości rozwiewa grupa lub lider. Rozmowy służą praktycznie jednemu, umocnieniu się w słuszności Prawdy i stłumieniu wątpliwości. Wyznawca racjonalizuje swoje uczucia i poglądy (usprawiedliwia lidera i grupę, stosuje wyparcie potrzeb). Zmniejsza w ten sposób uczucie napięcia jakie towarzyszy mu gdy dopadają go "złe myśli". Wyznawca wierzy że wszelkie złe informacje dotyczące sekty są od szatana co pomaga mu w racjonalizowaniu swoich myśli (ułatwia przyjęcie Prawdy za swoją). Może tłumić wątpliwości poprzez nucenie świętych pieśni, ponowne przeżywanie wspólnie przeżytych chwil. Niestety przyjaźń w sekcie jest uczuciem warunkowym, nie myślisz tak jak my musisz grupę opuścić, wspólna idea scala grupę a niezależne myślenie jej zagraża, dlatego nie może być tolerowane.
  18. Aspekty etyczno-moralne w sekcie Moona

    Wstępując do sekty moona wyznawca musi porzucić swoje dotychczasowe wierzenia, poglądy i dostosować się do nowych nie znanych mu wcześniej zasad. Nie byłoby to możliwe bez intensywnej indoktrynacji jakiej podlega poprzez pranie mózgu. Każdy człowiek jest podatny na sugestie, umiejętnie prowadzona rozmowa, wykład który zainteresuje mogą zdziałać cuda. Sekta posiada mnóstwo haczyków na które może łapać : pseudonaukowe wywody, głęboka duchowość, życie z Bogiem, praktykowanie miłości. Potrzeba rozwoju duchowego, wiary, otwartość na nowe, to wszystko może przyciągać. Wreszcie uwaga jaką się poświęca adeptowi, poczucie wyjątkowości, sensu celowości życia, wreszcie radość z przebywania w "przyjaznym środowisku" sprawia , że sekta przyciąga jak magnes. Jednakże nic nie za darmo. Nowe życie w sekcie otwiera wyznawcę na nowe normy etyczne. Pierwsza informacja jak dociera do wyznawcy gdy zauroczenie wciąż trwa to komunikat, że jednak ma się do czynienia z organizacją religijną. Ruch posługuje się kłamstwem aby przyciągnąć do siebie ludzi , nie mówi o tym że Ruch jest de facto organizacją religijną. Przyszły wyznawca czuje że został oszukany, okłamany. Jednak tłumaczenie jakie do niego dociera, na przykład , że gdyby wiedział to by nie przyszedł na spotkanie, powoduje, że usprawiedliwia w duchu swoich "współwyznawców", nie analizuje sytuacji i idzie dalej. Jeśli zaakceptuje się i usprawiedliwi się pierwsze kłamstwo to dość łatwo jest usprawiedliwić i następne kłamstwo. 1. Kłamstwo w sekcie moona jest czymś naturalnym i akceptowalnym!! Jest to tzw. niebiańskie oszustwo. Nazwa wskazuje na pewnego rodzaju sakralizację kłamstwa, uwznioślenie go , stawia kłamiącego w pozycji usprawiedliwionej. Cel - werbunek , usprawiedliwia zatem kłamstwo. Jakich kłamstw używa moonista? Przy werbowaniu ukrywa fakt, że zaprasza na spotkanie grupy religijnej, że celem tego spotkania jest werbunek (co oczywiste). Ukrywa się pod różnymi organizacjami parasolowymi, żeby zmylić czujność np. uczelni, która organizuje spotkanie dotyczące np. wartości w rodzinie. Przy kwestowaniu moonista ma moralne prawo (wg. Ruchu) do kłamania. Zachęca do kupna rzeczy mówiąc że zbiera fundusze np. na organizację charytatywne, chrześcijańskie itp. Bezwartościowym rzeczom może przypisywać moc której nie mają i sprzedawać je np. jako talizmany. 2. Nadużywanie zaufania: Każdy członek sekty jest zobowiązany do werbowania. Metodą stosowaną w werbunku jest zdobywanie jak największej ilości informacji o przyszłym wyznawcy. Poprzez pytania, ankiety, wywiady można się sporo dowiedzieć! Informacjami tymi jednak osoba, która wzbudza w nas zaufanie dzieli się z innymi członkami sekty!! Bez zgody i wiedzy werbowanego. Kiedy adept dowiaduje się o tym czuje dyskomfort, jest już jednakże na tyle wciągnięty w sektę, że przechodzi nad tym do porządku dziennego a nawet to usprawiedliwia. 3.Rodzinne wartości: Sekta często podkreśla doniosłą rolę rodziny w społeczeństwie, organizuje na ten temat pogadanki i wykłady. Nie informuje jednak oczywiście o tym, że wstępując do sekty będziesz musiał pożegnać swoją rodzinę aby złączyć się z rodziną "prawdziwą" moonistyczną. Gdyż tylko taka rodzina ma w oczach Moona wartość!!! Wyznawca ma nowych prawdziwych rodziców, którzy zastępują mu biologicznych. Jest to moralnie nie do przyjęcia!!! Jeśli rodzina przeciwstawia się w jakiś sposób sekcie zostaje po prostu wyeliminowana z życia wyznawcy. Jeog nowa "prawdziwa" rodzina z "True Parents" na czele stanowi wartość nadrzędną. Rodzina odchodzi na plan dalszy. Rozbijanie rodzin jest zdecydowanie nieetyczne. W niektórych przypadkach wyznawca sam izoluje się od rodziny. Nie rzadko wyznawca zmuszony jest nawet do zerwania kontaktu listowego co prowadzi do cierpień rodziny ale także wyznawcy, choć skutecznie tłumi uczucia. 4. Utrata wolności : Wolność jest niezbywalnym prawem każdego człowieka. Wyznawca Moona traci wolność na rzecz ślepego posłuszeństwa liderowi. Jak juz wiele razy wspominałam posłuszeństwo wyznawcy jest całkowite, podlega mu cała sfera osobista , od finansów po małżeństwo, czas wolny itp. Fakt, że ktoś całkowicie sprawuje kontrolę nad czyimś życiem de facto pozbawia osobę podstawowych praw. Uniemożliwianie podejmowania własnych decyzji, w tym tych najdonioślejszych jakim jest małżeństwo powoduje "dziecinnienie" wyznawcy i jeszcze większą podatność na sugestię i manipulację. Człowiek staje się powolnym narzędziem w rękach guru. Traci umiejętność krytycznego myślenia bo ktoś inny "mądrzejszy, bardziej uduchowiony" myśli za niego. 5. Darmowa praca na rzecz sekty: wyjątkowo obrzydliwe nadużycie sekty wobec jej wyznawców, darmowa praca. Przy czym wyznawca jest do niej zmuszany i nawet uważa że tak trzeba. Jest przekonany, że buduje w ten sposób Królestwo niebieskie na ziemi a tak naprawdę z pieniędzy w obfitości korzysta rodzina Moona. Są wykorzystywane m. in. do tworzenia i utrzymywania już istniejących przedsięwzięć biznesowych firmy oraz inwestycji np. do kupienia gazety... , wspomagania skrajnie nacjonalistycznych grup itp. 6. Pokojowe współistnienie : Można powiedzieć, że szczytna idea. I taka wydaje się na pozór. A tak naprawdę Moon ani tym samym Ruch nie ma nic wspólnego z pacyfizmem. Jak już pisałam posiada fabrykę broni, także jej kolekcję. Syn Moona jest wielbicielem broni. Ale przede wszystkim nie jest Moon pacyfistą na poziomie "teologii" ponieważ wyznawcy muszą wierzyć że problemy świata zostaną rozwiązane na drodze wojny. III wojna światowa ma stworzyć podwaliny nowego teokratycznego świata a kiedy nadejdzie czas sam Moon miał stanąć na czele wojsk i rozgromić wroga, którego upatrywał w świecie komunistycznym. Ciekawe jest też że jego prawa ręka i osoba zaufana Bo Hi Pak jest wojskowym. Wyraźnie więc widać, że pokój jest jedynie kolejną zasłoną dymną i haczykiem na który łapie się pokojowo nastawioną młodzież.
  19. Jak sobie pomyślę jak w sekcie moona trzyma się ludzi w szachu to mnie diabli biorą. Ciekawa jestem jak to jest u świadków. u moona jest tak. Ludzie z zasady łączą się w takie niby braterskie pary, osoba która werbuje jest jak to się mówi w sekcie ma swoją odpowiedzialność za tę drugą. Jeśli ta druga nie spełnia oczekiwań, np. Nie dość żarliwie wierzy w mesjasza, to wtedy ta pierwsza ponosi tego konsekwencje. Krzywdzi się obie osoby, taki szantaż emocjonalny bo ta nie dość chętna powiedzmy ma poczucie winy. I druga sytuacja. Błogosławiona para, która nie przypadła sobie do gustu.. Może się to wydać dziwne dla osób spoza sekty ale ludzie tam odczuwają pragnienie błogosławieństwa, bardzo idealizują tę drugą nieznaną osobę. Czasem rozczarowanie jest bardzo silne i wtedy znów włącza się poczucie winy. Bo ojciec ma zawsze rację, bo chce dobrze, i człowiek się katuje. Z drugiej strony jak ci się spodoba to też niedobrze, bo myślisz o niej a nie o misji. Taka pułapka. Tylko szaleniec może tak bawić się ludzkimi uczuciami!!! Tak mnie bierze czasami...żeby to wykrzyczeć to są tylko przykłady, ciągle znajduję nowe pokłady podłości w tej sekcie
  20. Film o sektach

    Grzebiąc w necie natknęłam się na taki filmik Moim zdaniem ciekawy dlatego go tu wrzucam.
  21. Moi drodzy, sami oceńcie. Miałam wczoraj niezwykły sen, niby niewinny a jednak przeraził mnie doszczętnie. Tak że dostałam gęsiej skórki. Wydaje się być niesamowicie symboliczny. Czy mieliście po wyjściu jakieś sny? Czy męczyły was koszmary? Widzę krąg otoczony gęstym iglastym lasem. Tylko iglasty. W środku kręgu masa ludzi, wszyscy ubrani na biało i wszyscy mają czarne włosy!! Poruszają się jak zjawy, wszystko dzieje się jakby w spowolnionym filmie. Jest przeraźliwie zimno, wszędzie śnieg, biały aż do jaskrawości. Jaskrawa biel i nieprzenikniona czerń. Wszyscy stąpają po śniegu ale nie zostawiają śladów. Niektórzy wchodzą do lasu za potrzebą. Myślę, że mogliby sobie coś wybudować a nie tak las brudzić.. Mogę bez problemu wejść do kręgu i przyglądać się ludziom, ale jest mi niesamowicie zimno. Wychodzę z kręgu i ... spotykam Arianę (poznaję ją bo na ramieniu ma nastroszonego kota) . Rozumiemy się bez słów, nie rozmawiamy. Obserwujemy ludzi w kręgu, a ja od czasu do czasu tam wchodzę i wychodzę. Błąkam się, słyszę kogoś z kręgu, jakby do mnie mówił, robi się coraz bardziej nieprzyjemnie. Czuję takie zimno, nie chcę słyszeć już tego wołania z kręgu i budzę się. Jest 3 rano, brrr. Ależ się przestraszyłam. Dobrze że to tylko sen...
  22. Ten wpis jest o tym jak łatwo wpływać i manipulować człowiekiem, na własnym przykładzie. 1. Pochlebstwo Jest zdecydowanie na pierwszym miejscu, znane szerzej jako love bombing. Spotykasz ludzi zupełnie nieznanych i co? Powiem wprost, nikt nigdy nie zasypał mnie tyloma pochwałami co na początku mojej sekciarskiej kariery. szczególnie dbała o to moja matka duchowa, ale i inni nie zasypiali gruszek w popiele. Na tym etapie jesteś najwspanialszym człowiekiem na świecie. Moja matka duchowa obsypywała mnie prezentami, Najpierw bardzo usilnie poprzez pisanie listów do mnie zapraszała mnie do centrum, potem jak już przychodziłam obsypywała mnie prezentami kupionymi lub wykonanymi własnoręcznie. Dostałam więc zakładki do książek (jako ten mol książkowy), portfel i zegarek (osobiste rzeczy), origami. Wszystkie te prezenty rodziły we mnie potrzebę odwzajemnienia się i o to właśnie chodziło. Te osobiste rzeczy, które ciągle miałam przy sobie skłaniały mnie do ciepłego myślenia o darczyńcy. Wszystkich tych przedmiotów stopniowo się pozbywałam po wyjściu z sekty, jednak jedną zachowałam do dziś i nie jestem w stanie się od niej uwolnić. Inne siostry japońskie również pisały do mnie listy, mimo że przychodziłam często do centrum, chodziło o to żeby jak najmocniej mnie z nimi związać. no niestety zadziałało. Jest to technika skuteczna i niestety bardzo prosta. Szczególnie gdy osoba, która ją stosuje dysponuje sporą ilością czasu, a trzeba pamiętać o tym, że podstawowym zadaniem (pracą) tzw misjonarek było werbowanie. Moja matka duchowa mogła więc poświęcać maksymalną ilość czasu mi, no chyba że trafiłby się jej jeszcze ktoś , no ale się nie trafił. 2. Zdobywanie informacji Zdobywanie informacji zaczyna się też na początku werbunku. Im więcej informacji się zdobędzie tym lepiej. Adept poddany jest drobiazgowemu wywiadowi. Mnie pytano właściwie o wszystko, dzieliłam się tez tymi informacjami bez zastanowienia. Gdy ktoś wzbudza twoją sympatię, nie jest łatwo odmówić odpowiedzi na pytania w co wierzysz i czy masz rodzeństwo. zresztą odpowiedzi na te pytania wydają się być całkowicie nieistotne i błahe. Ale dla werbującego stanowią cenne źródło informacji na twój temat. na przykład wiedza czy masz kłopoty w domu, czy też szczęśliwa rodzina, czy wierzysz w Boga itd., czy chciałbyś żyć pokojowo ze wszystkim ludźmi i już werbujący wie o co pytać na następnym spotkaniu. gdy masz nieciekawa rodzinę, uderzy w tony jakie to teraz czasy, że nawet rodziny się rozpadają, gdy jesteś bardzo wierzący powie że Twoje wyznanie to super sprawa ale tutaj to dopiero ludzie praktykują swoją wiarę a nie tylko teoretyzują. Oczywiście chciałabym podkreślić, że te techniki nie działają na wszystkich. I bardzo dobrze! Część z nas nie potrafi się jednak oprzeć pochlebstwu i rozmowom na tematy, które naprawdę cię interesują, w momencie kiedy nikt nie ma na to czasu. I cóż - już jesteś ...złowiony Te techniki w prosty sposób prowadzą do UZALEŻNIENIA 3. Głębiej w temat czyli wykłady i izolacja. Równolegle z pochlebstwem i zdobywaniem maksimum informacji (Moon wprost powiedział że powinno się o adepcie wiedzieć wszystko, więcej nawet od jego rodziny!) stosuje się indoktrynację. Zasypuje się delikwenta mnóstwem informacji, których nie ma czasu sprawdzić albowiem nie ma czasu na refleksję, w zależności od adepta przyprawionych naukowością bądź duchowością (patrz zdobywanie informacji). Powstaje szum informacyjny, z którego adept może wyłowić to co mu się podoba (a każda sekta coś tam do zaoferowania ma). U mnie było to pokojowe zjednoczenie ludzkości. Ten temat naprawdę mnie zachwycił. Ważne że nigdy nie odpowiada się na pytania niewygodne, powiedziano mi, że o wszystkim dowiem się później jak przyjdzie czas, co wzbudza dodatkowe zainteresowanie. I tak ciekawość wtłacza adepta niepostrzeżenie w życie sekty... Im bardziej zżywasz się z ludźmi tym chętniej z nimi przebywasz. Następnym krokiem w przypadku Ruchu jest intensyfikacja wykładów, udział w życiu społecznym sekty i w końcu izolacja od społeczeństwa. Zaczęłam u nich pomieszkiwać i z czasem brać udział we wspólnych działaniach (patrz obowiązki moonisty) na tym etapie w zasadzie jesteś ugotowany... i wyjście jest już trudne o ile w ogóle możliwe. 4 Wywoływanie poczucia wyjątkowości (elitaryzmu) winy i obowiązku Do techniki wpływu zaliczam wywołanie u adepta poczucia wyjątkowości i równocześnie elitarności grupy, co powoduje całkowite zamknięcie się grupy i adepta na świat zewnętrzny, potrzeba ucieczki w wykreowany świat sekty...Uczucie wyjątkowości wywołuje się przez wywołanie u adepta poczucia że jest wyjątkowy i wybrany przez Boga, że zna Prawdę, jedyną i doskonałą, że może dążyć do rozwoju duchowego na niespotykana dotąd skalę i że znalazł wreszcie sens i cel swego życia... 5. Odcięcie się mentalne od świata i poczucie zagrożenia (oblężona twierdza) Żadna sekta nie przetrwa bez wmówienia swoim wybrańcom że świat zewnętrzny jest dla nich zagrożeniem, w sekcie Moona wmówiono mi , że zewnętrzny świat jest światem rządzonym przez szatana, tu nie ma wyboru, jeśli jesteś po stronie Boga musisz należeć do grupy, jest to zarówno wyróżnienie jak i psychiczne dołowanie się. Bo przecież nie wszystkich zdołasz przekonać do nowego wspaniałego świata. Starasz się, starasz a tu nic. Są sekty mniej lub bardziej otwarte na świat, ale WSZYSTKIE postrzegają świat jako swego wroga. Technika manipulacja polega na wmówieniu adeptowi, że to prawda. Ja tak bardzo zamknęłam się w tej twierdzy, że dosłownie fizycznie czułam, że nie należę do tego świata. To nie było miłe doświadczenie, ponieważ moim bliscy znajdowali się po tej drugiej stronie. Stąd bierze się potrzeba odizolowania od wpływów z bliskimi, rodziną czy przyjaciółmi bo są oni innego ducha. W sekcie moona dochodzi jeszcze fizyczne oddzielenie od rodziny, mieszkając w Centrum rzadko widuje się rodzinę, poza tym rodzina jak już ją od święta widzisz postrzegana jest jako ktoś nie tego ducha, stąd trudność w nawiązaniu kontaktu z osobą uwikłaną w sekcie. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że wszelkie niekorzystne informacje w temacie Ruchu są postrzegane jako napaść na Ruch i zamiast pomagać są realnym zagrożeniem dla adepta. Gdy taka osoba pozostaje dłuższy czas zasypywana informacjami na temat sekty w pierwszym momencie zawsze poczuje chęć ucieczki i ucieknie... W przeszłości taką technikę zasypywania informacjami stosowano w deprogramowaniu adepta, daje to moim zdaniem efekt tylko wówczas gdy osoba nie jest w stanie uciec i może się mocno kojarzyć z przemocą... No i nie zawsze daje efekt pożądany czyli odejście z sekty.
  23. Mesjasz wiecznie żywy

    Często zastanawiałam się co stanie się po śmierci Moona. Sądziłam że Ruch może się rozpaść na kawałki, rodzinka trzymająca władzę jest dość skłócona i mimo że Moon zadbał o zastępstwo to jednak wydawało mi się to być kruchym rozwiązaniem. A tu patrzę i oczy przecieram ze zdumienia. A niech do diabli wezmą, co wymyślili nowego... Jak nowe światło? Niejaka Nanette Crist doznała objawienia o przyjściu nowego Buddy (???), który to objawił jej jak wygląda mesjasz. Coś takiego, toż to Moon jako żywy. Na stronie oficjalnej Ruchu można sobie pooglądać tę wizję. Cóż za przypadek (!!) Co ciekawe Ruch twierdzi , że kobieta nigdy nie należała do Ruchu, żeby uwiarygodnić jej objawienie. Cóż jednak za przypadek, pewna była eksmoonistka twierdzi, że zna ją ponieważ siedziała obok niej w vanie który wiózł ich na przemówienie Moona w Nowym Jorku w latach 90-tych. Tylko patrzeć jak Moon zacznie objawiać się kolejnych wyznawcom, może nawet byłym... Właściwie nie powinno mnie to oszustwo dziwić, a jednak... I jeszcze do tego ten buddyzm... Tylko czekać zmartwychwstania! http://moonsanmyung.blogspot.jp/2010/07/spiritual-drawing-maitreya-buddha-is.html
  24. Absolutne posłuszeństwo

    Jedną z doktryn "kościoła" jest absolutne posłuszeństwo. Poprzez posłuszeństwo zbawia sie świat. Chciałabym w tym miejscu opisać różne sytuacje, w których przeciętny moonista nie ma nic do gadania, wszystkie te sytuacje są prawdziwe. W sekcie obowiązują poszczególne etapy wtajemniczenia. to oznacza że adept, który wchodzi do grupy nie ma pojęcia jakimi zasadami ona się rządzi. Stopniowo, ale i dość szybko te zasady odkrywa i ma obowiązek się do nich dostosować, chodzi o to żeby nie mieć czasu się nad tym wszystkim zastanowić i bezkrytycznie przyjąć. Drzwi do raju się przed nim otwierają aby się automatycznie z drugiej strony zamknąć. Na początku na przykład nie musiałam uczestniczyć w porannych modłach, przeczuwałam że coś się dzieje ale nie brałam w tym udziału. Drugi etap to udział w wykładach i modlitwach porannych. Jakie to przykre uczucie gdy musisz rano wstać i nie masz żadnej możliwości odmówienia bo takie są zasady. A ty wierzysz że zasady są stworzone dla twojego dobra, gorzej bez nich nie będziesz mógł być uczestnikiem wielkiej rodziny moonistycznej. A ta rodzina tak bardzo się o ciebie stara i tak bardzo chce żebyś do niej dołączył a nie był jak ta zagubiona owieczka. Bardzo chciałam się wyspać, zwyczajnie ale nie pozwalały mi na to dwie sprawy, moja matka duchowa , która szarpała mnie i ciągnęła do pokoju modlitwy a tam w szczegółach instruowała jak się mam zachować oraz z czasem moje wyszkolone sumienie. Każde odstępstwo od postawy ciała np. było niemile widziane i w zasadzie wykluczone. Działa to w ten sposób, że z czasem człowiek sam zaczyna się kontrolować, kontroluję swoje myśli co do swego zachowania czy jest prawidłowe. Czas modlitwy, postawa ciała, liczba ukłonów ściśle określona. Wykluczona jest wszelka indywidualność. Grupa stanowi jakby jeden "myślący" w jednym kierunku mechanizm. Czas modlitwy, śpiewy, wysłuchanie co ma do powiedzenia Ojciec. Poranny rytuał. Oczywiście nie można kwestionować słów ojca, przecież jest "mesjaszem". Kiedyś powiedział że kobiety maja krótsze nogi od mężczyzn i że to jest właściwe, popatrzyłam na moją "siostrę " obok , która była żywym zaprzeczeniem tych słów. No ale jakoś przeszłam nad tym do porządku dziennego. Nauczyłam się korygować swoje myślenie, aby być posłuszna słowom"ojca". Twoje codzienne obowiązki studenta schodzą na plan dalszy, nieważne że zajęcia zaczynają od 8.00. O tej porze nie masz możliwości wyjścia z centrum. I tyle . W takim układzie o kłopoty na studiach nie trudno. Zaczęłam oblewać egzaminy. O każdym wyjściu powinien wiedzieć i wyrazić na nie zgodę lider. Przykładowo nie wolno nikogo mimo naprawdę szczerych chęci odprowadzić gdziekolwiek jeśli lider nie wyrazi zgody. Jeśli np. uzna że osoby za bardzo się lubią i ich zbliżenie do siebie nie jest bezpieczne z punktu widzenia grupy może zabronić ci wyjść z daną osobą nawet jeśli to członek sekty. To bardzo boli, jeśli wiesz że ktoś chce ci towarzyszyć a nie może bo stanowisz dla niego zagrożenie. Od razu zastanawiasz się co takiego złego zrobiłeś. Nie możesz oglądać filmów które chcesz tylko te które wybiera lider. gdy oglądasz film nie wolno ci oglądać żadnych scen miłosnych, nawet pocałunku (wynika to z doktryny wiary). Dowiedziałam się o tym w chwili gdy moja matka duchowa dosłownie zasłoniła mi oczy gdy oglądałyśmy film. Jeśli film się liderowi nie podoba może w każdej chwili go wyłączyć i lepiej żebyś milczał. Czas jest ściśle odmierzany, po wyjściu z sekty miałam przez jakiś czas problemy z podejmowaniem decyzji bowiem żadnych decyzji nie podejmowałam, wszystko było z góry wyznaczane. Decyzję żeby moja matka duchowa spędziła u mnie święta podjął też lider, niestety na następną wizytę już nie wyraził zgody. Nie wyraził też zgody na to żeby została w Polsce mimo że bardzo chciała. Podporządkowanie jest również w sferze uczuciowej, męża/ żonę wybiera ci "mesjasz". On też decyduje o czasie rozpoczęcia współżycia. Skutek tego jest taki że człowiek obojętnieje wobec płci przeciwnej , tłumi swoje podstawowe popędy. Uważałam że mogę pokochać każdego mężczyznę i wierzyłam że moon dokona właściwego wyboru. Żyłam mrzonkami. Wydawało mi się że moje prawdziwe uczucia są złe, bo moon wybierze mi lepszego męża, nie kierowałam się zatem własnymi odczuciami tylko podporządkowałam je "mesjaszowi". Ale te odczucia istniały, więc bardzo głęboko je tłumiłam. Każdy przejaw indywidualnego myślenia w kwestii seksualnej był przeze mnie tłumiony. Czułam się jak wyprana z uczuć, a jednocześnie czujesz się wybrańcem, że nie jesteś jak ten świat bo nie ulegasz jego zgubnym popędom, które doprowadziły (wg doktryny wiary) do upadku człowieka. Kontrola obejmowała również listy i telefony do bliskich. Telefon był jeden i wszyscy mogli posłuchać twoich rozmów z bliskimi. W takiej sytuacji każdy kontrolował się co mówi. Pamiętam moja matka duchowa rozmawiając przez telefon ze swoim "mężem" potrafiła wydukać tylko słowo tak, i to przez 10 minut! Trudno w takiej atmosferze o szczere rozmowy. Zresztą byliśmy tak wyszkoleni żeby nie ukrywać niczego przed sobą (chyba że wątpliwości :-? ) . o innych rzeczach należało informować. A więc człowiek stawał się przejrzysty. Z drugiej strony o wielu rzeczach po prostu się nie mówiło, tłumiło je i wypierało, żeby nie osłabiać ducha grupy. Ja po prostu bałam się rozmawiać na tematy , które wydawały mi się kontrowersyjne. Z moimi wątpliwościami dzieliłam się jedynie z moją matką duchową bo na początku miałam do niej zaufanie. Ponieważ każde moje słowo było powtarzane liderowi, więc i z tego zrezygnowałam a nieprawomyślne myśli schowałam i wyciągnęłam już po wyjściu z sekty. Każdy członek sekty powinien zrezygnować z czegoś co kocha, czyli na przykład z wierszy które pisze.. Ofiara Abrahama. Ja od tej pory nie napisałam ani jednej strofy wiersza choć przed wstąpieniem do sekty bardzo lubiłam pisać wiersze. Teraz już nie potrafię... Wyrzekłam się tego całkowicie. jeśli chodzi o muzykę to słuchaliśmy radia, ale głównie śpiewaliśmy holy songs. Czasami nawet nie chciało się tego słuchać ale to było jak rytuał. Obecność na wykładach obowiązkowa, nawet jak słuchasz tego x razy. Z czasem po prostu się wyłączałam i prawdę powiedziawszy do dziś niewiele z nich pamiętam zwłaszcza że z czasem stawały się coraz bardzie zawiłe. Sama Boska zasada jest tylko w zarysie a jest jej kilka poziomów (dokładnie nie pamiętam ale chyba 4 poziomy). To oczywiste, kolejne stopnie wtajemniczenia... Z absolutnym posłuszeństwem jest związana "idea" inaczej tego nazwać nie umiem Kaina i Abla. to swoisty dualizm , zło - dobro. Korea Północna - Kain Korea Południowa - Abel. Niemcy -Kain Polska - Abel. Oczywiście jest to kosmicznie absurdalne. Jednak w sekcie ma się dobrze. I tak poszczególne osoby są ze sobą związane relacją Kain i Abel. Abel jest osobą poszkodowana więc może więcej, jest postacią centralną. Kain powinien mu niejako odpłacić za grzechy. Czyli być mu posłusznym. Powinni ze sobą współpracować aby osiągnąć pokój. Znowu posłuszeństwo. Absolutne.Przez to posłuszeństwo zbliżasz się do Boga i osiągasz cel, Abel jest twoją droga do Boga. Na 31 dniowym workshopie przechodzi się publiczną spowiedź, takie upokorzenie, wtedy jesteś całkiem "przeźroczysty"...Nie można od tego uciec , jest to konieczność, przez którą każdy uczestnik musi przejść.