Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'wykluczenie' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Moja historia...
    • Moja historia...
    • Krótkie przywitanie...
  • Życie w Organizacji...
    • Zebrania
    • Głoszenie
    • Kongresy
    • Inne obowiązki zborowe
    • Historia Świadków Jehowy
  • Życie poza Organizacją...
    • Życie po Matrixie...
    • Świadkowie Jehowy a zdrowie psychiczne
  • Rozmowy doktrynalne
    • Kwestie ogólne.
    • Nowe światła...
    • Kwestie doktrynalne...
    • Armagedon i Raj według śJ.
    • Seksualność w doktrynach WTS.
    • Biblioteka...
    • Zakaz spożywania potraw z krwią...czy słuszny?
    • Ewolucja \ Ateizm \ Nauka
  • Informacje medialne o Świadkach Jehowy
    • Artykuły prasowe.
    • Filmy dokumentalne, reportaże itp.
    • Znaleziono w sieci.
  • Świadkowie Jehowy a kwestie prawne
    • Zakaz transfuzji.
    • Neutralność polityczna.
    • Odmowa służby wojskowej.
    • Inne kwestie prawne.
  • Inicjatywy użytkowników
    • Stowarzyszenie Wyzwoleni
    • Radio Ex
  • Ogłoszenia
    • Zloty i spotkania.
    • Poszukuję kontaktu.
    • Ogłoszenia drobne.
  • Administracyjne
    • Informacje ogólne.
  • Archiwum
  • Dla tych, co nie chcą się rejestrować
    • Dla gości

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


MSN


Website URL


Jabber


Skype


Location


Interests


Wyznanie

Znaleziono 20 wyników

  1. W dniu 24 kwietnia br., o godz. 9:00 w Sądzie Okręgowym w Legnicy, Wydział I Cywilny, odbędzie się rozprawa z powództwa pani Danuty Kubik, będącej członkiem wspólnoty Świadkowie Jehowy, przeciwko panu Adamowi pełniącemu funkcję "Starszego Zboru", o ochronę dóbr osobistych. Powódka została NAZNACZONA przez grono "Braci Starszych", w tym pozwanego, tj. publicznie, w obecności innych członków wspólnoty, odczytano list, w którym potępiono jej zachowanie jako niezgodne z zasadami wiary, a następnie została wykluczona ze zboru ze skutkiem odrzucenia przez całą społeczność i pozostawienia samotnej kobiety bez wsparcia osób bliskich. Po powrocie do zboru w roku 2003 powódka próbowała wyjaśnić kwestię jej wykluczenia. Sytuacja pomiędzy powódką a pozwanym nie ulegała poprawie. W wyniku przedłużającego się konfliktu w roku 2010 odebrano powódce publicznie prawo głosu. Powódka próbowała rozmawiać z "Braćmi Starszymi", prosiła również o interwencję Zarząd Związku "Strażnica"- Towarzystwo Biblijne i Traktatowe Zarejestrowanego Związku Wyznania Świadków Jehowy, Biuro Oddziału w Nadarzynie, pełniący funkcję nadrzędną nad zborem w Głogowie. Nie doprowadziło to jednak do uznania jej za osobę pokrzywdzoną. Więcej na ten temat można przeczytać na stronie internetowej: http://jw-ex.pl/prasa/glos-glogowa-wywiad-z-danuta-kubik/"; Postępowanie jest otwarte i każdy może być obecny na sali sądowej.
  2. Gość

    upomnienie

    Hej mam pytanie dla tych "bardziej doświadczonych" ;-) 1. czy drugie upomnienie to recydywa i powinno być wykluczenie mimo okazania szczerej skruchy? 2. czy jest jakiś okres czasu wg którego starsi uznają że coś już uległo przedawnieniu (coś w sensie grzech) 3. jak długi informacja lub wzmianka o upomnieniu/ wykluczeniu widnieje w karcie lub w opinii? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
  3. Gość

    Upomnienie

    Witam serdecznie, chciałabym zapytać może ktoś ma większe doświadczenie: - Czy drugie upomnienie to już pełna recydywa i mimo okazania skruchy powinno się wykluczyć? - Jak długo informacja o upomnieniu/wykluczeniu jest wpisywana na karcie/opinii? Dziękuję bardzo :-)
  4. Witajcie mam pytanie do byłych starszych głównie ale też do tych "bardziej zorientowanych" wraz z mężem przespaliśmy się raz przed ślubem, troszkę nas to męczyło, mój mąż jest świeżym świadkiem i utrzymywanie tego w tajemnicy powodowało nasze ciągłe kłótnie i straszenie się że się zgłosi to starszym itp. itd. w związku z tym w końcu poszliśmy do starszych i się zgłosiliśmy. Jeśli chodzi o nas w zborze to raczej uważamy się za "standardowych Świadków" tzn.. mąż ma jakieś przywileje (mikrofon, witanie itp.) a ja raczej staram się brać udział na zebraniach i w szkole. W związku z tym mam pytanie, przy założeniu że okażemy skruchę to co nam grozi? Wiadomo, że standardowo to wykluczenie lub upomnienie, ale czy jak okażemy skruchę to muszą nas PUBLICZNIE upomnieć? Pozdrawiam, i z góry dziękuję za odpowiedzi:)
  5. Jest mnóstwo osób, które wracają do katolicyzmu po pobycie u ŚJ. Zastanawia mnie ile jest osób, które zostały wykluczone albo odłączyły się, następnie były np. na tym forum, lub były znane z ateistycznych lub jakichkolwiek innych poglądów wracają na łono przenajświętszej. Jakie są motywy takich powrotów? Czy są one 'szczere', czy tylko dla rodziny? Jeszcze bardziej ciekawią mnie wychowani w 'prawdzie'. Czytałem gdzieś bodajże o Amiszach, że 90% z tych którzy odchodzą wracają przed 30tką do swoich osad aby tam założyć rodziny. Ciekawe jak to wygląda u ŚJ - jednak ogół ludzi podejmując decyzję o założeniu rodziny pragnie aby druga osoba reprezentowała podobne poglądy kulturowe (religijne). Osobiście uważam, że większość wychowanych wśród ŚJ jest wyzuta z kultury narodowej (tzn. ich kultura narodowa to ta stworzona przez organizację).... Ciekaw jestem waszych przemyśleń na temat powrotów... Czy temat jest w dobrym dziale? - umieściłem go w dziale 'zdrowie psychiczne', ponieważ wydaję mi się że nie można być do końca normalnym, żeby odłączyć się z powodów doktrynalnych a potem z powrotem wbić sobie tą papkę i prosić o przyłączenie ps. Od razu zaznaczam, że nie myślę o powrocie, bo w sumie teoretycznie ciągle jestem ŚJ
  6. Gość

    Gej a zbór

    Witam Was serdecznie,chciałbym się podzielic historią swojego życia w ,,organizacji,,ponizania,gwałcenia.Niewiem czy was to bedzie interesować,nie jest to z wysokiej półki,,starszych,,aczkolwiek byłem 4 lata pionierem stałym. Prawdę poznałem w wieku 16 lat,będąc wychowankiem domu dziecka.Czasy trudne,brak rodziców,miłości a rodziny,czasy biedy,a wyśmiewania,bo byłem z ,,bidula,,...
  7. Przemek jest mężczyzną w średnim wieku, ma żonę Agnieszkę, mieszkają w Odolanowie koło Ostrowa Wlkp. Przemek jest niedowidzący więc pisanie na forum sprawia mu problem. Stąd poprosił mnie o pośrednictwo w tej sprawie i napisanie wątku w jego imieniu. Przemek kazał przekazać , że forum jest super i podobają mu się artykuły zamieszczone tutaj. Razem z żoną są osobami religijnymi , oczywiście z przeszłością u Św J już za sobą. Niemniej nie ma on jakiejś misji nauczania a jest osobą niezmiernie miłą i towarzyską. Jeżeli jest ktoś z okolic Ostrowa Wlkp kto chciałby zapoznać się z nimi , utrzymywać jakieś kontakty towarzyskie, chętnie będę pośredniczyć w nawiązaniu kontaktu. Przemek już zdołał nawiązać kontakty z kilkoma wykluczonymi Św J z Kalisza z grupy głuchoniemych , spędzili niedawno wspólnie czas nad jeziorem. I spotkanie to było niewątpliwie dużym wsparciem szczególnie dla wykluczonej Magdy , którą serdecznie pozdrawiam jeżeli to czyta . Przemku Ciebie również serdecznie pozdrawiam. Zapoczątkowałeś w nieoficjalny sposób "Grupę Wsparcia Ostrów Wlkp."
  8. http://www.independent.co.uk/news/world/americas/exjehovahs-witness-schoolgirl-exposes-organisation-as-a-religion-that-destroys-lives-10273064.html Tez mi sie cisna lzy....
  9. Nie wiem czy pamietacie ale jakis czas temu pojawily sie zajawki filmu "Truth Be Told" "Prawde mówiac" lub "Prawda o prawdzie" Film zawiera wywiady z bylymi Swiadkami Jehowy. Tutaj Apostate Chick zapowiada ten film Tutaj zajawka tego filmu: https://www.youtube.com/watch?v=3O0TRn-621U A tutaj strona na ktorej mozna kupic ten film: https://www.vhx.tv I teraz pytanie: Kupilem sobie dostep i film jest oszalamiajacy. Wiem ze nie kazdego jest stac na zaplacenie dostepu dlatego pytanie: Czy wypada wrzucic ten filmik tutaj? A moze macie inne rozwiazanie? Pozdrawiam
  10. Podobienstwa sa wprost szokujace. Czasami warto spojzec na wlasne wierzenie z innej perspektywy... https://www.youtube.com/watch?v=R8Mu7dI4VL8 Swietny material.
  11. W współczesnym świecie powszechne jest karanie grzeszników, osób, które przekraczają prawo. Bywają oni osadzani w miejscach odosobnienia zwanych więzieniami. Czy tak powinni postępować chrześcijanie wobec grzeszników? Co do której pan kwestii szanowny pan Jezus nie podał klarownej nauki, ale analizując jego postępowanie możemy spróbować ją sformułować. Mam na myśli kwestię czystości moralnej i ideologicznej kościoła chrześciańskiego. Zacznę od przedstawienia argumentów szanownego pana Pawła, w którego listach można znaleźć myśli popierające funkcjonujące w świecie obyczaje. W liście do szanownego pana Tytusa, szanowny pan Paweł radzi by stronić od głupich dociekań, rodowodów, waśni, walk dotyczących prawa. Uznaje je za nieużyteczne i daremne. Zachęca też do odrzucania osób popierających sektę. Proszę przeczytajmy fragment tego listu. Tytusa 3:9-11 „(...)Stroń jednak od głupich dociekań i rodowodów, i waśni, i walk dotyczących Prawa, są bowiem nieużyteczne i daremne. A człowieka popierającego sektę odrzuć po pierwszym i drugim napomnieniu, wiedząc, iż taki dał się sprowadzić z drogi i grzeszy, sam siebie potępiając.” Słowa te są dla mnie zdumiewające, dlatego, że żaden z znanych mi uczniów Jezusa żyjących w czasach pana Pawła nie prowadził tak zażartych dociekań, waśni i walk dotyczących prawa, jakie prowadził właśnie szanowny pan Paweł. A przecież mógł on znać słowa szanownego pana Jezusa: Mateusza 12:36, 37 „(...)Mówię wam, że z każdej nieużytecznej wypowiedzi, którą ludzie wyrzekną, zdadzą sprawę w Dniu Sądu; bo na podstawie twoich słów zostaniesz uznany za prawego i na podstawie twoich słów zostaniesz potępiony”.” To jest jednak osobny temat. Powróćmy myślami do nauk szanownego pana Pawła: 1 Koryntian 5:9-13 „(...)Napisałem wam w liście, żebyście przestali się zadawać z rozpustnikami, nie mając na myśli ogólnie rozpustników tego świata albo chciwców i zdzierców lub bałwochwalców. W przeciwnym razie musielibyście po prostu opuścić świat. Ale teraz piszę wam, żebyście przestali się zadawać z każdym, kto jest zwany bratem, a jest rozpustnikiem albo chciwcem, albo bałwochwalcą, albo człowiekiem rzucającym obelgi, albo pijakiem, albo zdziercą — żebyście z takim nawet nie jadali. Bo cóż mi do sądzenia tych na zewnątrz? Czy nie wy sądzicie tych wewnątrz, podczas gdy tych na zewnątrz sądzi Bóg? „Usuńcie niegodziwego spośród siebie”.” W liście tym szanowny pan apostoł Paweł wezwał do kościół chrześcijański do usuwania niegodziwców. 2 Tesaloniczan 3:6 „(...)A nakazujemy wam, bracia, w imię Pana Jezusa Chrystusa, żebyście się odsuwali od każdego brata postępującego nieporządnie, nie według tradycji, którą przyjęliście od nas.” Proszę zwróćmy uwagę na fakt, że szanowny pan Paweł powołuje się na nową tradycję, jak mniemam pochodzącą od niego samego i osób myślących tak jak on. Podobną nauka, chociaż w szczegółach przeciwstawną naukom szanownego pana Pawła, bo wyraźnie oddzielającą nauki pana Jezusa od innych nauk znajdziemy w liście przypisywanym szanownemu panu Janowi: 2 Jana 8-11 „(...)Baczcie, żebyście nie stracili tego, co wypracowaliśmy, ale byście odebrali pełną zapłatę. Nikt, kto się wysuwa naprzód i nie pozostaje w nauce Chrystusa, nie ma Boga. Kto zaś pozostaje w tej nauce, ten ma zarówno Ojca, jak i Syna. Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, wcale go nie przyjmujcie do domu ani nie zwracajcie się do niego z pozdrowieniem. Bo kto się do niego zwraca z pozdrowieniem, ten jest współuczestnikiem jego niegodziwych uczynków.” Proszę przejdźmy teraz do wzoru postępowania pozostawionego przez szanownego pana Jezusa. Marka 2:15-17 „(...)Później zdarzyło się, że półleżał przy stole w jego domu i wielu poborców podatkowych oraz grzeszników półleżało przy posiłku z Jezusem i jego uczniami, bo było ich wielu i zaczęli za nim chodzić. Ale uczeni w piśmie spośród faryzeuszy, ujrzawszy, że je z grzesznikami i poborcami podatkowymi, odezwali się do jego uczniów: „Czy on jada z poborcami podatkowymi i grzesznikami?” Usłyszawszy to, Jezus rzekł do nich: „Silni nie potrzebują lekarza, tylko niedomagający. Nie przyszedłem wezwać prawych, tylko grzeszników”.” Łukasza 7:37-39 „(...)I oto niewiasta, która w mieście była znana jako grzesznica, dowiedziała się, że on się ułożył do posiłku w domu faryzeusza, i przyniosła alabastrowe naczynie z wonnym olejkiem, a zająwszy miejsce z tyłu u jego stóp, płakała i poczęła zraszać łzami jego stopy oraz wycierała je włosami swej głowy. Czule też całowała jego stopy i nacierała je wonnym olejkiem. Na ten widok faryzeusz, który go do siebie zaprosił, rzekł sam w sobie: „Gdyby ten człowiek był prorokiem, wiedziałby, kim i jakiego pokroju jest ta niewiasta, która go dotyka — że jest grzesznicą”.” Mateusza 9:13 „(...)Bo nie przyszedłem wezwać prawych, tylko grzeszników”.” Proszę zwróćmy uwagę na fakt, że szanowny pan Jezus zadawał się z grzesznikami. Proszę przeczytajmy kolejne wersety, które rzucą nam nowe światło na interesujący nas temat: Jana 6:64 „(...)Ale wśród was są tacy, którzy nie wierzą”. Jezus bowiem od początku wiedział, którzy nie wierzą i kto go zdradzi.” Jana 2:24, 25 „(...)Ale sam Jezus nie zdawał się na nich, ponieważ znał ich wszystkich i ponieważ nie potrzebował, aby ktoś świadczył o człowieku, bo sam wiedział, co było w człowieku.” Mateusza 9:4 „(...)Jezus zaś, znając ich myśli, rzekł: „Czemu w swych sercach myślicie o tym, co niegodziwe?” Jana 13:11 „Wiedział bowiem, kto go wydawał. Właśnie dlatego rzekł: „Nie wszyscy jesteście czyści”.” Jana 12:4-7 „(...) Judasz Iskariot, jeden z jego uczniów, który miał go zdradzić, powiedział: „Czemuż nie sprzedano tego wonnego olejku za trzysta denarów i nie dano biednym?” Rzekł to jednak nie dlatego, że się troszczył o biednych, lecz dlatego, że był złodziejem, a miał szkatułkę i podbierał pieniądze, które do niej wkładano. (...)” Proszę zwróćmy uwagę na fakt, że z biblii jasno wynika, że szanowny pan Jezus wiedział kto w niego wierzy, a kto nie, a pomimo tego nie usuwał uczniów, tylko robił swoje. Jednak idea usuwania inaczej myślących czy też grzeszników przyjęła się wśród chrześcijan, a nawet gdy osiągnęli oni władzę polityczną, inaczej wierzących zaczęli fizycznie eliminować, dla przestrogi paląc ich na stosach. W kulminacyjnym nasileniu tej idei organizowano nawet zbrojne krucjaty, nazywając inaczej myślących heretykami. Według podań podczas jednej z takich akcji ewangelizacyjnych duchowny odpowiedzialny za eksterminację heretyków, zapytany o to jak odróżnić heretyka od katolika, powiedział: „Zabijajcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna!” Co o tym myślicie? Powinni chrześcijanie usuwać spośród siebie grzeszników, czy też nie?
  12. Opisaną historię dedykuję Uncji. Uncjo masz ogromiaste serce, pewnie wykażesz swoją miłość w działaniu i zaangażujesz się w pomoc dla Andrzeja Stowarzyszenie otrzymało list od Andrzeja z okolic Słupska. Rozmawiałem również z Andrzejem telefonicznie, jest to bardzo poruszająca historia, dziwnej miłości do człowieka. Wyznanie które dysponuje miliardami dolarów, odmawia pomocy człowiekowi któremu pomoc obiecano.......Potrzebujesz pomocy.......jesteś bezdomny, zgłoś się do Domu św Alberta w Słupsku, taka radę usłyszał Andrzej od swojego starszego zboru. Andrzej opowiada: "wyrzucili mnie z domu jak psa, dając termin 2-tygodniowy na opuszczenie mieszkania pod groźbą, że przyjdą i rozwalą siekierą drzwi i wyrzucą moje osobiste rzeczy z domu" .......dobra lekcja miłości i Jezusowej troski, o tych najmniejszych i potrzebujących. No cóż firma nie jest do rozdawania, wydawnictwo nastawione jest na zyski a człowiek ....? To tylko darmowa siła robocza, która ma być posłuszna, głosić i wrzucać do skrzynki mamonę. Wszystko kończy się jak w bajce tylko odwrotnie......"i Czerwony Kapturek zjadł wilka." Może ktoś odpowie na pytanie, i jak tu być sprawiedliwym? Jeżeli ktoś chciałby pomóc Andrzejowi to proszę o kontakt. W liście wykasowałem nazwisko i dane adresowe. Stanisław Chłościński Oto list Andrzeja:
  13. Hejka. Dlugo zastanawialam sie czy napisac tu cos o moich doswiadczeniach zyciowych, zwiazanych z SJ... Ale dzieki Wam zrozumialam ze warto podzaielic sie tym. Sorrki ze tak duzo. Od roku nie jestem juz SJ. Zostalam wykluczona po 8 latach. To co dzialo sie w domu rodzinnym nie mialo poparcia w religi ktora doswiadczylam. Mowa o milosci i wzajemym szacunku na zebraniach, pod czas gdy, w domu bylam obiektem kpin i agresji ze strony matki. Zawsze bylam czarna owca rodziny, Gruba i paskudna teraz ma sie znakomicie. Wysmiewano sie z mojej tuszy, bo lubilam jesc. Ciagle u uszach mi brzmi rymowanka jaka slyszlam od rodzicow i siostry. To przykre bo rodzina powinna zapewnic bezpieczenswto i dobre smopoczucie. Ja to doswiadczam tego teraz, przy boku mojego narzeczonego, nigdy nie byl swiadkiem Jehowy. Moj osobisty dramt zaczal sie w momecie gdy matka urodzila najmlodsza siostre. Mialam 12 lat. Spadly na mnie obowiazki. Mama miala zagrozona ciaze. Wiec ktos musial sprzatc, prac, gotowac. Poniewaz jako najstrasza z rodzenstwa przejelam obowiazki domowe jaki i mialam szkolne. Akurat konczylam szkole podstawa. Mama urodzila sliczna dziewczynke ( beda ja nazywac Mysia). Ktora tez sie zajelam, bo matka miala na wszystko wymowke. I tak lata mijaly szkola, dom, Mysia, zebrania, sluzba, studium. I tak zapelniony plan na dzien, tydzien, miesiac, rok, Bylam czesto przemeczona tym co sie w domu dzialo, Druga siostra byla chora- alergia, celiakia, wieczne wizty u lekarzy. Staralam sie jak moglam by wszystko w domu bylo OK. Matka jak zobaczyla, ze radze sobie ze wszystkim dobrze i porzadnie, dodawala obowiazkow. Gdy wychodzilam glosic to tylko na godzinke, bo wiecej to nie bo robota w domu. A mieszkalismy w malym mieszkaniu, ktore na dobra sprawe bylo bardzo szybko posprzatac. I tak wiecznie slyszlam. Pobudki w weekendy godzina 7. No bo jak to tak spac do pozna. To przeciez grzech. Sobota przychodzila i trzeba bylo wysprzatac cale mieszkanie.Kazdy mial wyznaczone zadanie. Pozniej tylko mi je zostwiali, kazde moj sprzeciw byl karany uderzeniem w twarz, klapsem a nawet kleczeniem w kacie z rekami podniesonymi do gory. Przy szyderczych usmiechach rodzinki. Po tym strasznie plakalm w poduszke. Czulam sie adpotowanym dzieckiem, nie potrzebnym. Ze mna sie nie rozmawialo mi sie wydalo rozkazy. Jak cos bylo nie zrobione to Ojciec przychodzil z pracy i kara sie oczywiscie nalezla. Czesto mnie bito. Czasem tez za przewinienia mlodzesj siostry. Ja w domu nie mialam zadnego prawa. To i przestalam rozmawiac z rodzicami co dzialo sie w moim zyciu. Odkrylam swiat ciekawszy, barwiniejszy - Ksiazki. I w tym siwecie zylam. W realistycznym tylko funkconwalam. Zebrania byly, sieczka dostarczana byla regularnie. Studiowala ze mna jedna Spodniczka Pionierka - Siostra Starsza. Tak ja kiedys znajomy SJ nazwal, bo co i rusz nowa spodniczka. Studium bylo jalowe. Nie lubilam go, ale lepsze to niz tkwic w domu z czlowiekiem-sciana, zdana na bezwzgledne podporzadkowanie.W zobrze bylam wzorowa glosicielka, czesto wychodzilam do Sluzby, mialam doskonala opinie wsrod Straszych. Nie bylam dzieckiem bezwzglednie podporzadkowanym, zawsze jakis wybryk musialam zrobic. Albo ukrasc pieniadze w szkole bibliotekarce, bo rodzice odmawiali mi pieniedzy na slodzycze, a dziecko szczute na kazdej przerwie w szkole, musi kombinowac. Pamietam jak dostalam za to. W Zborze sparwe wyciszono. Spodniczka wiedziala. I od tamtej pory byla jeszcze wieksza kontrola rodzicielska. Rodzice byli surowi dla mnie. Zreszta za kazde mniejsze czy wieksze przewininie i byla szarpanina. Bicie po twarzy, szarpanie za wlosy tak az byly wyrywane. Szantaz, ze z domu mnie wyrzuca.Przeplatane sielanka i szczesliwym zyciem rodzinnym, pokazywanym na zebranich i przy braciach. Przez to stalam sie agresywna do matki. Ona byla glowym prowodyrem wiekszosci klotni, a mi sie co raz czesciej dostawlo. W zobrze nikt nie wiedzial co sie dzieje u nas w domu. Byly moich przyjaciolek rodzice, ale nic nie poskutkowalo to. Pamietam jak matka powiedzial Ojcu, ze boi sie o sama siebie bo moge ja ktoregos razu pobic. Nigdy nie zastanawiali sie nad tym co bylo przyczyna tego, ze bylam agresywna. Zawsze niwelowali szatana w domu. Okres dorastania byl dla mnie tragiczny. Majac lat 15 Ojciec powiedzial czemu sie nie ochrzcisz. Przynakmniej tyle problemow z Toba nie beda. No i ze wzgledu na moich rodzicow postanowliam sie ochrzcic. I od tam tej pory robilam wszystko by im sie zaczac sie podoba. To oznaczalo, ze bede SJ, bez mozgu podporzadkowany orgaznizacji i rodzinie. Zylam w kilku swiatach. Jeden pokazywalam rodzinie tej dalszej, drugi dla bracia, ze wszytko jest w porzadku. Jednym w szkole, a drugim dla mnie. Bylam w tym tak dobra aktorka. Umialam sie kamuflowac. Nigdy nie zwierzalam sie z moich problemow matce czy Ojcu. Ojciec wiecznie w pracy- ciezko bylo mu utrzymac 5 osobowa rodzine. Matka miala swoj wirtualny swiat.Byla i jest odseparowana od swiata rzeczywistego przez niewidzialna szklana szybe. Presja SJ na nas tez byla ogormna. Ojcu ciezko bylo przychodzic na zebrania. Pracowal od rana do nocy. Matka niby sie nami zajmowala, ale to co robila mijalo sie z prawda. Kiedys na pytanie co mama robi w domu, odpowiedzialam, ze ciagle siedzi na kompie. I tak siedzi 10 lat. Dysocjujac sie od rodziny. Wnerwiajace bylo, ze wszytko wie. Chodzacy doskonaly czlowiek. Czesto tez bylam przez nia obiektem kpin w zoborze czy szkole. Moi byli znajomi nie lubili jej. Bo jak polubic kogos kto zawsze ma racje, wie wszystko i jest wrecz chodzacym bogiem. Wiele osob miala ja za idiotke, chlopke ze wsi, zreszta tak sie zachowywala. Po pewnym czasie nadazyla sie okazja Ojcu wyjazdu za granice, za chlebem. Chyba niektorzy pamietaja jak bylo to odbierane to przez Organizacjie. Jak zlo najgorsze. Straszono, ze odlacza sie takie osoby od organizaji. Jezyk obcy organizacji jest trudny i ciezki do opanowania. Jednak Ojciec postanowil wyjechac jak mialam 16 lat. Zaczynalam technikum i moje zycie rodzinne sie troche polepszylo. Ojciec zaczal lepiej zarabiac. Lepiej sie powodzilo. Za jakis czas matka wyjechala. Starsznie sie cieszylam ze bede sama. Wynajelam mieszkanie jednej Siostrze, ktora poznalam na osrodku. Dogadywalysmy sie bez problemow. Rodzice utrzymywali mnie i kazali placic rachunki, uczyc samodzielnosci. Byly imprezy u innych braci, male imprezy we trzy, cztery u mnie w mieszkaniu. Pierwsze probownie alkoholu. I na tym koniec. Zanego sexu, narkotykow. Piecze nademna mieli wieloletni przyjaciele rodzicow, tez SJ. Bardzo ich milo wspominam, starsznie duzo mi pomogli i ja im. Pomogli zrozumiec ze rodzice traktuja mnie jak Kopciuszka. Bo tak rzeczywsicie bylo. Wiecznie praca, rzadko jakies rozrywki. Kino, teatr, spotkania z innym bracmi byly ograniczone na poczatku. Pozniej to ewaluowalo. Mialam w Orgaznizacji duzo znajomych, przyjaciol z kazdego miasta Polski. Druga siostra byla zadrosna o to, ona nie miala zadnych. Zreszta nie ma. Przez nia tez cierpialam. Po jakims czasie i ja przyjechalam za granice. Powod byl bardziej wymuszony, Ojciec ulegl wypadkowi. Matka byla zalamana, wiec postanowilismy, ze przyjade i przejme obowiazki w domu i Mysia sie zajme. I tak zroblilismy. Opiekowalam sie nowym domem i Mysia przez rok. Pozniej po dobrych radch Ojca poszlam do pracy. Poznalam jezyk i dlej bylam w Organizacji. Mowi sie ze bracia pomagaja bracia. W tym nowym zborze bylo inaczej. Dwulicowosc panowala strasznie. Co nowi przychodzli, byli obsmarowani przez wszystkich. Siostry tez dobergo przykladu nie dawaly ciagle plotki, i obsmarowywania na bierzaco. Nie nawidzilam tego. Niby takie szczre i pomocne, dwulicowe zmije. Mialam dosc kwasu w zborze. W domu duzy nacisk mialam bo druga siostra miala sie zenic. A ze ja nie mialam narzeczonego to ta najgorsza bylam. Czulam ze zaczyna sie znowu karuzela z kilku lat wczesniej. Ze bede przywiazana i santazowna przez rodzicow i religie. No i wypadlam z karuzeli SJ i mojej zakwasowej rodzinki. Teraz zyje mi sie zupelnie inaczej. Lepiej i bezpieczniej. Byli kwasem dla mnie religia i rodzice. Sorry ze tak duzo. Ale staral sie strescic kilkanascie lat zycia w WTS i przed.
  14. Jest kilka sztuczek , które może zastosować ktoś , kto nie chce utożsamiać się ze Świadkami Jehowy ale nie chce jeszcze tej organizacji opuścić np z powodu zachowania nie zmienionych relacji z rodziną lub przyjaciółmi. Podobnie - jak ktoś już ma Komitet Sądowniczy a chciałby uchronić się od jego konsekwencji. I każdy z Was pewnie zna takie sztuczki. Np. można podczas trwania KS oznajmić starszym, że nabyło się depresji a że jest to stan na ogół przewlekły wtedy starsi na długo mogą zostawić kogoś takiego w spokoju... ( Znacie inne sztuczki, wrzucajcie tutaj ) Ciekawe co by było gdyby zastosować taki trick: Świadek Jehowy oznajmia starszym , że w chwili chrztu był niepoczytalny lub nie brał na poważnie praw teokratycznych. Nie czuje się nim. Dlatego prosi o ponowne ochrzczenie. Starsi muszą na to wyrazić zgodę.Zapada decyzja , że na najbliższym zgromadzeniu zostanie ów człowiek ochrzczony ponownie. Od zapadnięcia decyzji o ponownym chrzcie Świadek Jehowy przestaje nim być. Ale nie dochodzi do chrztu ponieważ ten rozmyślił się w ostatniej chwili. I teraz co następuje: były już Świadek Jehowy nie został wykluczony , nie odłączył się ale stwierdził nieważność chrztu. Jak będą go potem traktować członkowie zboru oraz rodzina ?
  15. Witam Was wszystkich bardzo serdecznie:) nie ukrywam radości jakiej zaznałam trafiając na to forum. Lżej się na sercu robi wiedząc, że jest takie miejsce gdzie są ludzie, którzy doskonale wiedzą i rozumieją co znaczy odłączyć się od społeczności ŚJ. Nie łatwo jest streścić 24 lata życia, ale spróbuję przytoczyć najważniejsze fakty i wydarzenia. Otóż moja historia zaczyna się w dniu moich narodzin. Tak się złożyło, że urodziłam się w dużej rodzinie ŚJ, jedynym wyjątkiem jest brat taty, z którym i tak kontakty od zawsze były bardziej ograniczone niż z innymi członkami rodziny (cóż za zaskoczenie). Tata nie był nigdy Starszym, a mama nie była nigdy pionierką, jednak od najmłodszych lat nie było mowy o wymiganiu się od zebrań. Udawałam czasem chorobę, zmyślałam, że mam dużo lekcji do zrobienia, ale wiązało się to z konsekwencjami takimi jak zabranie zabawek, komputera, kieszonkowego, zakaz wychodzenia z domu itd.. Same zebrania, choć nudne, byłam w stanie przeżyć, najgorsze były po zakończeniu "notesiki", czyli 'ciocie' i 'wujowie' chcący się umówić do służby, a gorszy od nich był już tylko 'punktowy', Brat rozdający punkty w TSK, dlatego bardzo często zaraz po zebraniu zwiewałam do ubikacji, żeby się przed nimi wszystkimi ukryć i przeczekać najgorsze W okresie od podstawówki do czasów liceum miałam jedną przyjaciółkę, która była wyznania katolickiego, ale w związku z tym, że z nami dwiema prowadzono studium Biblii, miałam czyste sumienie nazywając ją swoją przyjaciółką, wszystkie inne dzieci były mi bardziej obce bo przecież ze "świata". W gimnazjum każda poszła do innej szkoły, to był dość ciężki i samotny okres zważając na to, że byłam ja Świadek i oni. Efektem wpajania przez lata "trzymaj się z dala od świata" był mur, który postawiłam między sobą a wszystkimi innymi ludźmi, którzy byli wyznania innego niż moje. Marzyłam aby być taką jak oni, aby być ich częścią, jednak wieloletnie nauki skutecznie mi to utrudniały. W pewnym momencie czułam się jak bohater noweli dr. Jekyll & Mr. Hyde. Ostatecznie tak też się stało, presja była zbyt duża, jednak zanim do tego doszło najpierw był chrzest, który przyjęłam w wieku 17 lat. Był taki rok, może dwa gdzie włączyła mi się faza "gorliwości", było całkiem sporo znajomych braci z którymi utrzymywałam kontakt, ale po jakimś czasie każdy poszedł w swoją stronę. Wtedy właśnie zaczęło się moje dwubiegunowe życie. Nadal chodziłam na zebrania bo rodzice mnie zmuszali, ale w szkole pragnienie utożsamienia się z kolegami i koleżankami z klasy było tak duże, że zaczęłam przejmować pewne ich zachowania. Był to czas kiedy zaczęłam palić, nie mogłam znieść tego, że uważali mnie za "świętoszkowatą", wyśmiewali poglądy typu "sex po ślubie" i wiele innych. To był początek. W niedługim czasie zaczęłam więcej czasu spędzać z moimi "świeckimi" znajomymi, na przerwach chodziliśmy na papierosa, a później zaczęli zapraszać mnie na piwo po szkole, skoro oficjalnie stałam się ich ziomalką Wtedy mnie dopadło, pierwsza prawdziwa miłość, której nie potrafiłam się oprzeć. Chłopak nie był oczywiście Świadkiem, a wieść ta szybko rozniosła się po zborze. Niedługo to zajęło a już miałam wizyty braci Starszych w domu co 2/3 miesiące. A bo to ktoś mnie widział jak się z nim całuję, a bo ktoś słyszał że palę, a bo ktoś widział mnie na zdjęciu z jakiejś imprezy. Był to czas kiedy w głębi duszy wiedziałam, że nie chcę być już Świadkiem, że nie potrzebuję tego wszystkiego ale bałam się tego co będzie gdy tym Świadkiem już nie będę. Przez dobre dwa lata stałam na krawędzi. Pamiętam paniczny strach przed wykluczeniem i tym co będzie potem. Co z Armagedonem, co z Rajem, co będzie po śmierci, co z moimi znajomymi, po wykluczeniu przecież nie można utrzymywać kontaktów. Presja była ogromna, naciski ze strony rodziców i Braci aby zakończyć związek, z drugiej strony Świat, który miał mi tyyyle do zaoferowania. Przez cały ten czas bycia ŚJ przewijały się różne etapy, jednym z nich była depresja, wieloletnie zaburzenia odżywiania, później był etap imprezowania i korzystania z życia tego legalnego i mniej legalnego. Świat mnie wtedy fascynował, można powiedziać że byłam go spragniona i czerpałam pełnymi garściami. Miałam 21 lat jak podjęłam decyzję, że dłużej tak być nie może. Bałam się pójść do Braci powiedzieć, że chcę odejść, bo co by rodzice powiedzieli? Tak więc paliłam w miejscach gdzie mógł mnie ktoś zobaczyć, wydawało mi się, że będzie to lżejsze do zaakceptowania przez rodzinę niż fakt, że chcę odejść z własnej woli. I stało się, zwołany został komitet, na którym podjęto decyzję o wykluczeniu mnie. Odetchnęłam wtedy z ulgą, choć czekało mnie jeszcze najgorsze, przekazanie informacji rodzicom. Tak jak się spodziewałam byli rozczarowani, zawiedzeni, rozgniewani, wiąż powtarzali "nie tak cię wychowaliśmy". Przez pierwsze tygodnie nie było łatwo. Na początku wspominałam, że cała moja rodzina to ŚJ, tak więc mam również troszkę dalszą rodzinę, którzy mieszkali w znacznie mniejszej miejscowości, jeździłam do nich zawsze na wakacje na miesiąc czy dwa, tam była też moja kuzynka, z którą bardzo się przyjaźniłam. Po wykluczeniu członkowie tej właśnie rodziny gdy przypadkiem mijamy się na ulicy odwracają wzrok. Kuzynka była ze mną na tej samej uczelni i przez dwa lata gdy się widywałyśmy zawsze rozmawiałyśmy, później przechodziła obok mnie jakbym nie istniała, nie mówiąc o minach i komentarzach znajomych z uczelni, którzy wiedzieli, że jesteśmy rodziną. Ta rodzina zapomniała kompletnie o moim istnieniu, wymazała mnie ze swojego życia, Od wykluczenia minęły 3 lata, są to 3 lata kiedy nadal mieszkam z rodzicami pod jednym dachem. Pomimo tego, że wyzwoliłam się tyle czasu temu nadal jestem uwięziona. W związku z tym, że moi rodzice są bardzo religijni (jak na ironię jeszcze bardziej po moim odejściu), często zapraszają do domu znajomych Braci. Ci ich znajomi udają, że ja nie istnieję, a ja udaję, że oni nie istnieją. Najbardziej w tym wszystkim boli to, że oni uważają, że to wszystko jest w porządku, że tak powinno być. To kolejny z powodów dla których już nigdy więcej nie chcę mieć do czynienia z tą religią. Jak rodzice mogą pozwalać na takie traktowanie własnego dziecka? Na koniec przytoczę pewną historię która miała miejsce około roku temu. Mama zapytała czy nie przyjechałabym po nią samochodem (nadmienię, że moim własnym) i czy nie podwiozłabym jej 'zborowej' koleżanki. Uznałam, że jeżeli nie ma nic przeciwko, że jestem wykluczona to okej. Przerosło to jednak moje najśmielsze oczekiwania. Koleżanka mamy wsiadła do samochodu, nie powiedziała żadnego dzień dobry, nie odezwała się do mnie słowem podczas jazdy, wysadziłam ją pod JEJ domem, nie powiedziała żadnego dziękuję ani do widzenia, powiedziała tylko mojej mamie "to narazie". Tak więc jako wykluczona jestem traktowana jak diabeł wcielony, nawet kiedy oddaję komuś przysługę jestem na tyle zła, żeby się do mnie nie odezwać ale dać się podwieźć jak najbardziej... Zakładałam już wtedy, że mogę nigdy nie powrócić, ale myślę, że właśnie to wydarzenie było tą chwilą, w której uświadomiłam sobie, że już nigdy nie chcę przynależeć do Organizacji ŚJ. Przez całą swoją karierę bycia ŚJ wydarzyło się tyle, że nie jestem w stanie tego złożyć teraz w jedną całość. Są to tylko najważniejsze wydarzenia, takie, które zapadły mi najgłębiej w pamięć, bądź dzieją się w chwili obecnej. Niestety nie udało mi się jeszcze zamknąć rozdziału pt. Świadkowie Jehowy, ponieważ tkwię w tym nadal mieszkając z rodzicami i spotykając ich często, zbyt często... Mam nadzieję, że uda mi się ruszyć naprzód jak tylko wylecę z tego "gniazda" i rozpocznę życie na nowo zdala od wszystkich tych ludzi, których mam nadzieję już nigdy więcej nie spotkać na swej drodze. Jako podsumowanie chciałabym móc napisać coś w stylu "i żyje mi się dobrze i szczęściwie", niestety ja na swój happy end muszę jeszcze trochę poczekać
  16. Wszyscy wiemy jak świadkowie Jehowy traktują osoby wykluczone. Oczywiscie wewnątrz organizacji , wsrod braci i sióstr panuje przekonanie , iz wszystkie te restrykcje sa konieczne. Jednak nie ma w tym nic zlego gdyz robi się to ... z miŁosci dla takiej osoby . Świadkowie , ktorzy maja w rodzinie czy wsrod bliskich osobe wykluczona , chcac nie chcac musza stosowac sie do wytycznych strażnicy - JAK OBCHODZIC SIE Z TAKIM DELIKWENTEM. I tutaj pojawia sie problem. Poniewaz bardzo łatwo jest przekroczyc granice. Mam na myśli wyjątkowo niezręczne , podłe , a wlasciwie nieludzkie potraktowanie osoby wykluczonej. Wielu z tu obecnych przeżyło to na własnej skórze lub miało okazje widzieć takie zachowania SJ. Dlatego w tym wątku proszę o to abyscie opisali takie sytuacje gdzie osoba wykluczona została w jawny sposób poniżona. Nie mówie o lekceważeniu i traktowaniu jak powietrze - bo to wlasciwie najmniejszy wymiar kary. Chodzi o sytuacje kótra szczególnie utkwiła wam w pamięci. Podam przyklad - w pewnej rodzinie osoba wykluczona , mloda dziewczyna , jadla posiłki dopiero wtedy gdy cala "zdrowa duchowo" rodzinka opuscila kuchnie. Pamietam ze bardzo mnie to zabolalo (bylem w goscinie po sluzbie . Tak kiedys chadzalem do sluzby) Czułem się dziwny sposob zgorszony , a przeciez dostosowali sie do rad z pism natchnionych (ah tak straznicy). Rozumiem ze nie chcieli z Nią jeść . Ale mogla ta osoba przeciez sobie uszykowac posiłek i wyjsc z kuchni. Wtedy wygladaloby to troszke bardziej przyzwoicie... Ale po co ? Lepiej poniżyc i upodlic. Jak dla mnie zachowanie pozbawione resztek człowieczenstwa. Do dzis wspominam to z niesmakiem. Ten wątek słuzy temu by obnazyc i pokazac jak w praktyce wyglada "karcenie w milosci" ze strony Swiadkow Jehowy. Jestem ciekawy czy tylko ja mialem okazje byc swiadkiem tak podlego i upokarzajacego zachowania.
  17. Witajcie mam pytanie do byłych starszych głównie ale też do tych "bardziej zorientowanych" wraz z mężem przespaliśmy się raz przed ślubem, troszkę nas to męczyło, mój mąż jest świeżym świadkiem i utrzymywanie tego w tajemnicy powodowało nasze ciągłe kłótnie i straszenie się że się zgłosi to starszym itp. itd. w związku z tym w końcu poszliśmy do starszych i się zgłosiliśmy. Jeśli chodzi o nas w zborze to raczej uważamy się za "standardowych Świadków" tzn.. mąż ma jakieś przywileje (mikrofon, witanie itp.) a ja raczej staram się brać udział na zebraniach i w szkole. W związku z tym mam pytanie, przy założeniu że okażemy skruchę to co nam grozi? Wiadomo, że standardowo to wykluczenie lub upomnienie, ale czy jak okażemy skruchę to muszą nas PUBLICZNIE upomnieć? Pozdrawiam, i z góry dziękuję za odpowiedzi:)
  18. Pragnę poinformować czytelników mojego bloga zahorski-jacek.blog.onet.pl, że założyłem własną stronę internetową poświęconą tematyce Świadków Jehowy, na którą zostały przeniesione wszystkie artykuły zamieszczone na tym blogu i od dnia dzisiejszego moje nowe publikacje będą się ukazywały na stronie: www.jw-ex.pl. W moim zamierzeniu ma to być strona bardzo osobista, na której będę opowiadał o sobie i mojej rodzinie. Znajdą się tam jednak również informacje na temat: - ostracyzmu i ruchów przeciwdziałających temu zjawisku, - historii świadków Jehowy, - doktryny Towarzystwa Strażnica. Dzięki uprzejmości pana Stanisława Chłościńskiego, prezesa Zarządu Stowarzyszenia Wyzwoleni, jestem w posiadaniu wielu dokumentów IPN, które sukcesywnie będę umieszczał na tej stronie.
  19. Ostatnio usłyszałem od znajomego starszego (a w zasadzie jego żony,więc to tak jakby on powiedział) ,że obowiązują jakieś nowe łagodniejsze zasady dotyczące wykluczeń.Tzn ,że bardziej komitety mają pomagać błądzącemu niż eliminować.Czy coś słyszeliście na ten temat?Czy to oficjalnie zostało przekazane poleceniem listowym czy też tylko sugestie obwodowych lub lokalna inicjatywa.
  20. https://www.youtube.com/watch?v=vSUPT3W1eco część 2 https://www.youtube.com/watch?v=VGWbdNKRLjs