qwerty

Porneia, gwałt i nadużycia seksualne

269 postów w tym temacie

O 15.10.2016 o 01:30, marcin80 napisał:

A powinni tego nie ukrywać. (...) Czyż Dawid po nocy z Batszebą nie ponosił konsekwencji do końca życia ?

może będziesz zszokowany, ale NIE PONOSIŁ żadnych konsekwencji.

gdyby bliżej przyjrzeć się sprawie Dawida z Batszebą to możnaby powiedzieć ironicznie że sprawę załatwiono "teokratycznie i po strażnicowemu" ;)

chodzi mimo że Dawid popełnił czyn który wg ówczesnego kodeksu karnego zagrożony był najwyższą karą (kara śmierci), to jednak wszystko skończyło się na tym że Dawid pogadał sobie z Natanem i "okazał skruchę" (jak nie przymierzając teokratyczny pedofil w XXI wieku).

Zauważmy że Dawida nie spotkała żadna ziemska kara: Dawid nie został ukarany śmiercią, Dawid nie poszedł do więzienia, Dawid nie utracił władzy królewskiej, Dawid nie zapłacił ani jednego denara odszkodowania dla wdowy po Uriaszu. Wszystko uszło Dawidowi "na sucho". Jeszcze sobie bezczelny pobożniś na tę okoliczność napisał psalm i ten psalm do dziś jest częścią świętej księgi. 

Owszem, w Biblii napisano że karą będą wojny domowe do końca jego dni. Ale ciężko traktować poważnie to historiozoficzne stwierdzenie biblijne. Wojny owszem były ale ich przyczyną nie było cudzołóstwo ale błędy wychowawcze popełnione przez króla Dawida, który nie wszczepił w serca swoich synów poszanowania dla władzy królewskiej (jakie sam okazywał wobec króla Saula).

Innymi słowami: wojny domowe w izraelu nie były skutkiem tego że zawiódł jako mąż i dopuścił się cudzołóstwa (ale były skutkiem tego że Dawid zawiódł jako ojciec i źle wychował swoich synów), a narrator biblijny dopuszcza się "naciągania faktów" po to aby historyjkę o cudzołóstwie opatrzyć jakimś "bogobojnym morałem".

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

nawet tak nie patrzyłem na życie Dawida pod tym kątem. Ale rzeczywiście - sporo go ominęło jeśli chodzi o konsekwencje.

I za to cenię sobie to forum - że każdy może wyrazić swoje poglądy, napisać jak coś widzi. I starsi nie napiszą (nie powiedzą) raptem - ej Marcin, Sebastian itd -  jak tak możesz mówić...?

Niektóre rzeczy jak tak czytam to forum to przypominają mi się jakby to było wczoraj. Chociaż tzw pamiątkowym bratem byłem długo. Bo chrzest 1996 w wieku 16 lat. i W miarę gorliwy byłem do 2002/2003 dokąd nie poznałem mojej przyszłej żony ze świata. Nawet prowadziłem już studium strażnicy - ale jazda !  Więc od tamtej pory szczególniej od 2006 do 2015 roku byłem przeważnie mało regularny i nieczynny. Ale może nie tutaj powinienem opisywać swoje życie bo jest od tego odpowiedni dział.

Pamiętam chociażby te udawane uśmiechy- niby szczere. A już najbardziej żołądek zaciskał się jak właśnie - szedłem raz na jakiś czas na zebranie albo pamiątkę - i te niby bardzo serdeczne przywitania. "Jak to dobrze Cię widzieć bracie" i uśmiech jak bym mu dał 200 zł. - ale ja wiedziałem że to wymuszone. Moja żona też tego nie lubiła. Była raz na pamiątce. I stwierdziła że to wszystko sztuczne jest.

Albo kojarzę takie fakty teraz z mojego zboru. Wtedy było tylko dwóch starszych. Ale czułem to że oni się nie trawią - no czułem to. A byłem tuż po chrzcie i młody więc można powiedzieć że mógłbym być zaślepiony.

Był też (inny niz tych dwóch wyżej) jakiś starszy posądzony o molestowanie. I zdjęty aż do czasu wyjaśnienia. Ale do mnie mało co dotarło z tych plotek. WIęc nie wiem czy ktoś coś sobie nie ubzdurał i czy coś się komuś nie przewidziało...i stąd poszło na niego może jakieś oszczerstwo, zaraz potem  wyjechał ze zboru z żoną bo to było małżeństwo pionierów specjalnych. Więc niby ich przenieśli. Ogólnie niby mój zbór był spokojny pod tym względem. Małe miasto. Ale mogło być też tak - że mało co do mnie dochodziło plotek bo ja nie z tych ludzi żeby ucha nadstawiać. A byli tacy co wiedzieli wszystko.

Bardziej moja matka nie wiedziała jak się zachować po moim wykluczeniu... a jak wcześniej wisiało widmo rozpadu mojego małżeństwa to wręcz się jakby cieszyła bo wtedy to ja dopiero zacznę chodzić na zebrania i jej ulży... no mnie zamurowało. Przestałem wtedy na jakiś czas się z nią kontaktować aż mi przeszło. I jakoś małżeństwo nie rozpadło się. Ale było bardzo źle...

Po wykluczeniu mam kontakt tylko z jednym bratem i jego żoną. Jemu to różnicy nie robi że jestem wykluczony.

a śmiać mi się chciało jak raz o mały włos siostra nie powiedziała mi cześć... wpadliśmy prawie na siebie - ja wchodziłem do marketu a ona wychodzia... no widziałem juz otwarte usta...

no i pytam się  - co by się stało ?

a swoją drogą to może zrobię tak kiedyś - powiem cześć jako pierwszy :)    robił ktoś z was takie próby i podpuchy ?

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
40 minut temu, marcin80 napisał:

a swoją drogą to może zrobię tak kiedyś - powiem cześć jako pierwszy :)    robił ktoś z was takie próby i podpuchy ?

Ja chociaż nie jestem wykluczony ,ale wszyscy w mieście wiedzą ,że jestem "odstępcą"wcale się z tym nie kryję. Często, gdy kogoś spotkam  ze zboru to sam podchodzę i zagaduję. A mam wtedy bardzo dużo do gadania ,tak specjalnie Często sam pierwszy mówię cześć, albo dzień dobry.Niektórzy to specjalnie wcześniej przechodzą na druga stronę ulicy.Wtedy ja też przechodzę na tą stronę na którą oni przeszli. A gdy udają,że mnie nie widzą to sam się do nich pierwszy odzywam. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

no ale temat zboczył trochę z od tytułu... a probo zboczył. Miałem w sumie 3 komitety i powiem Wam że za każdym razem było inaczej. Na żadnym mnie nie wyklyczyli. A ostatnim razem to sam się wyklyczyłem. ALe różne były konsekwencje. Pierwszy raz to jak się przyznałem do seksu z moją przyszłą żoną. I tu - padło pytanie - o to czy to był pełny stosunek... czy tak na pół gwizdka....

no teraz jak to wspominam to rozwala mnie to. Bo wtedy to byłem tym bardzo przejęty. I w sumie mnie ograniczyli. ALe jak to zrobili ? Ogłosili to na zebraniu ! No nawet któryś  tam brat chyba na kolejnym komitecie wspomniał że nie musieli tego tak robić... a ja powiem wam - że poszedłem na to zebranie. No miałem wtedy jaja - że tak się wyrażę :)

Kolejny komitet to też ograniczenie ale już inne mieli podejście, inni bracia i pewnie inne mieli zalecenia. Nie było już żadnych ogłoszeń o moim ograniczeniu. Zresztą nigdy oprócz mnie nikt nikogo nie ogłaszał w moim zborze że jakiś brat został ograniczony. Tłumaczenie wtedy przy pierwszym KS było takie że byłem na przywilejach i to dlatego tak mnie naznaczyli... dobrze że nie markerem.

a trzeci komitet to sam nie wiem po co poszedłem. Chciałem sie oczyścić. Ale jak się chciałem umówić ze starszym na rozmowe to w samochodzie przed salą powiedział mi że jak ja chce to nie musi być komitetu, że mogę odejść. Normalnie mnie ścieło ! Jak to ? Przecież człowieku powinieneś się cieszyć że ja chcę porozmawiać, powiedzieć co mnie boli, że chciałem się oczyścić. No kurcze - gość miał takie zlewcze podejście do mnie że mnie to odepchneło ! Ale poszedłem... no iżałuję. BO mogłem mu wtedy powiedzieć że niechce i tyle. ALbo napisać list i sie wogóle nie spotykać. Być może dlatego tak było bo ktoś mnie sprzedał że byłem w kościele. I raptem im się spieszyło żeby tą sprawę wyjaśnić. Zanim się umówiłem na komitet to pare razy próbowali się dostać do domu ale ich olałem. Potem sobie pomyślałem - że wezme to na klatę. Ale niepotrzebnie byłem na tym komitecie.

Więc przemyślecie to 2 razy zanim wybierzecie się na komitet. To jest takie rozdrapywanie ran że głowa boli ! No masakra.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Marcin,

Pomyśl sobie, czy gdybyś ten trzeci raz nie poszedł, to czy czasami dalej by Cię tam coś ciągnęło? Może to była terapia szokowa, której potrzebowałeś?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
12 hours ago, marcin80 said:

Pamiętam chociażby te udawane uśmiechy- niby szczere. A już najbardziej żołądek zaciskał się jak właśnie - szedłem raz na jakiś czas na zebranie albo pamiątkę - i te niby bardzo serdeczne przywitania. "Jak to dobrze Cię widzieć bracie" i uśmiech jak bym mu dał 200 zł. - ale ja wiedziałem że to wymuszone. Moja żona też tego nie lubiła. Była raz na pamiątce. I stwierdziła że to wszystko sztuczne jest.

Albo kojarzę takie fakty teraz z mojego zboru. Wtedy było tylko dwóch starszych. Ale czułem to że oni się nie trawią - no czułem to. A byłem tuż po chrzcie i młody więc można powiedzieć że mógłbym być zaślepiony.

 

a śmiać mi się chciało jak raz o mały włos siostra nie powiedziała mi cześć... wpadliśmy prawie na siebie - ja wchodziłem do marketu a ona wychodzia... no widziałem juz otwarte usta...

no i pytam się  - co by się stało ?

a swoją drogą to może zrobię tak kiedyś - powiem cześć jako pierwszy :)    robił ktoś z was takie próby i podpuchy ?

Marcin,ja tez sie napatrzylem przez 20 lat na te udawane usmiechy i niby zainteresowanie moja osoba..

Smiechu warte:)

Jak przyszlo co do czego i moja zona zachorowala i transfuzja wisiala na wlosku to wszyscy mieli to gdzies..

Milosc w zborze? Mialem jednego dobrego przyjaciela( przynajmniej wtedy tak myslalem) który byl Romem (cyganem). Byl starszym w zborze oddanym,cieplym itd. I nie byl akceptowany przez grono starszych bo byl Romem! Podkladali mu swinie i spiskowali za jego plecami. Kiedys poprosilem o rozmowe wszystkich starszych z wyjatkiem jego i wygarnalem co o tym mysle z Biblia w reku pokazalem wersety o milosci,tolerancji itd.

Wysluchali i powiedzieli ze oni go lubia,cenia i nie wiedza o co chodzi aczkolwiek chyba sumienie ich ruszylo bo po zebraniu go przeprosili:)

Niestety,facet byl zbyt wrazliwy i braklo mu niedlugo potem sil do walenia glowa w mur i zrezygnowal ze starszyzny. (zreszta widzac co sie tam wyczynia to sam mu to doradzalem)

Komitety czy wizyty pasterskie- zawsze bylo pieciu na jednego. On chcial wspierac i pomagac a oni glównie olewac i wykluczac. Komitety sadownicze? Smiechu warte. Pokaz jeden werset w Biblii na poparcie takich SADÓW.

,,Czlowiek panuje nad czlowiekiem ku jego szkodzie." Znamy to nie?:)

Co do zjawiska ostracyzmu o którym wspominasz to tez totalna masakra.

Ja wczoraj z zona mijalismy na ulicy dwie siostrunie z naszego bylego zboru które staly ze stojakiem.                 Obydwie bardzo dobrze nam znane od lat,powiedzielismy ladnie ,,dzien dobry" a one zrobily oczy jak 5zl i odwrócily sie tylem.:blink: Powiedzialem ,,Pan Jezus by tak nie postapil." i poszlismy dalej.:)

A najlepsze jest to ze oni tak czyniac podpieraja sie wersetami z 2 Listu Jana 9-11:

  ,,Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód,
a nie trwa w nauce [Chrystusa],
ten nie ma Boga.
Kto trwa w nauce [Chrystusa],
ten ma i Ojca, i Syna.
Jeśli ktoś przychodzi do was
i tej nauki nie przynosi,
nie przyjmujcie go do domu
i nie pozdrawiajcie go,
albowiem kto go pozdrawia,
staje się współuczestnikiem jego złych czynów. "

A co jesli ja nadal trwam w nauce Chrystusa? Nadal jestem chrzescjianienem?Z tych wersetów wynika ze nie jestem wtedy ,,odstepca",prawda?:)

Raczej powinni sie zastanowic nad wersetem 7:

,,Wielu bowiem pojawiło się na świecie zwodzicieli, którzy nie uznają,
że Jezus Chrystus przyszedł w ciele ludzkim.
Taki jest zwodzicielem i Antychrystem."

A w Galatów 1:6-9 jest jeszcze lepiej:

,,Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty! "

Ups:huh: A jakaz to Ewangelie glosza swiadkowie jehowy? Bo na pewno nie Chrystusowa.

Armagedon,Kara Jehowy,straszny sad, itd. I ewentualnie raj ale tylko dla wybranych SJ.

To nie jest dobra nowina to straszna nowina.:unsure:

Dodatkowo jakies bzdetne tematy dodatkowe jak reumatyzmie,myciu rak,prowadzeniu domu itd.

To jest przekrecanie i rozwadnianie Ewangelii Jezusa.

Jesli juz glosic to TYLKO  Ewangelie Chrystusowa. O tym jest mowa w Galatów 1:6-9.

Takich kwestii jest duzo wiecej.

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
14 godzin temu, Sebastian napisał:

może będziesz zszokowany, ale NIE PONOSIŁ żadnych konsekwencji.

gdyby bliżej przyjrzeć się sprawie Dawida z Batszebą to możnaby powiedzieć ironicznie że sprawę załatwiono "teokratycznie i po strażnicowemu" ;)

chodzi mimo że Dawid popełnił czyn który wg ówczesnego kodeksu karnego zagrożony był najwyższą karą (kara śmierci), to jednak wszystko skończyło się na tym że Dawid pogadał sobie z Natanem i "okazał skruchę" (jak nie przymierzając teokratyczny pedofil w XXI wieku).

Zauważmy że Dawida nie spotkała żadna ziemska kara: Dawid nie został ukarany śmiercią, Dawid nie poszedł do więzienia, Dawid nie utracił władzy królewskiej, Dawid nie zapłacił ani jednego denara odszkodowania dla wdowy po Uriaszu. Wszystko uszło Dawidowi "na sucho". Jeszcze sobie bezczelny pobożniś na tę okoliczność napisał psalm i ten psalm do dziś jest częścią świętej księgi. 

Owszem, w Biblii napisano że karą będą wojny domowe do końca jego dni. Ale ciężko traktować poważnie to historiozoficzne stwierdzenie biblijne. Wojny owszem były ale ich przyczyną nie było cudzołóstwo ale błędy wychowawcze popełnione przez króla Dawida, który nie wszczepił w serca swoich synów poszanowania dla władzy królewskiej (jakie sam okazywał wobec króla Saula).

Innymi słowami: wojny domowe w izraelu nie były skutkiem tego że zawiódł jako mąż i dopuścił się cudzołóstwa (ale były skutkiem tego że Dawid zawiódł jako ojciec i źle wychował swoich synów), a narrator biblijny dopuszcza się "naciągania faktów" po to aby historyjkę o cudzołóstwie opatrzyć jakimś "bogobojnym morałem".

Przypomnę może jeszcze tylko Sebastianie, że zginęło 70 000 ludzi zabitych ponoć przez Jehowę, ludzi, którzy kochali swojego boga. Grzech Dawida, który spowodował rzeź nazywał się:

 

Spis Ludności :)

 

Dla mnie Jehowa to jeden z najbardziej szalonych bożków wszechczasów.

Zawsze zastanawiałem się co by było gdyby jeden z najlepszych, najbardziej dobrych ludzi żyjących na tej planecie (tak donosi sprawozdanie) nie był przyjacielem Jehowy.

Okazuje się, że przyjaźń z Jehową jest strasznie toksyczna. Jesteś dobry, przyjacielski i nagle Twój najlepszy przyjaciel, który może wszystko nie pomaga ci w niczym. Patrzy, patrzy tylko jak będziesz reagował. Prosisz go o pomoc, a on dalej patrzy, bo chce się przekonać, czy nadal będziesz przyjacielem.

To tak jakby patrzeć na bliską nam osobę i jej nie pomagać, po to, by przekonać się czy nadal będzie bliska i lojalna.

Gdyby Hiob nie spotkał Jehowy na swojej drodze, jego dobre życie byłoby ciche, spokojne, dostatnie, tak jak nakazuje ludzka sprawiedliwość, niestety poznał przyjaciela, który mu umilił czas.

 

Gdy Biblię zacznie się CZYTAĆ, a nie "czytać", jest nie do przełknięcia dla uczciwego, dobrego człowieka.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
11 minut temu, gruby drab napisał:

Dla mnie Jehowa to jeden z najbardziej szalonych bożków wszechczasów.

wiem o tym, ale Marcin80 wspominał o tym, że (1) traktowanie pedofilów przez organizację jest zbyt łagodne i przez to rażąco niesprawiedliwe (2) zestawiał to z "biblijnym" przykładem surowego wymierzenia kary "za niemoralność" - dlatego wspomniałem że Jahwe (w innych wypadkach surowy) wobec Dawida był bardzo łagodny za jego grzech z Batszebą.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 minutę temu, Sebastian napisał:

wiem o tym, ale Marcin80 wspominał o tym, że (1) traktowanie pedofilów przez organizację jest zbyt łagodne i przez to rażąco niesprawiedliwe (2) zestawiał to z "biblijnym" przykładem surowego wymierzenia kary "za niemoralność" - dlatego wspomniałem że Jahwe (w innych wypadkach surowy) wobec Dawida był bardzo łagodny za jego grzech z Batszebą.

Si, niekonsekwencja.

Takich przykładów można mnożyć, nie tylko w kontekście tego o czym pisze marcin80, rzadko kto zastanawia się nad tym, że to jest po prostu głupie.

Np.

Jehowa i Jezus pewnie razem, bo Jezus mówi, że wszystko czyni z woli Jehowy szczują chichoczące dzieci niedźwiedziem, który rozrywa je na strzępy.

Potem Jezus przychodzi na ziemie i bierze na kolana... dzieci.

 

Wyobraźcie sobie, że wiecie co zrobił Jezus, a teraz bierze te dzieci i się uśmiecha do Was, jak jakiś Saddam Husajn ;)

Oczywiście wszyscy go kochają, bo kto nie pokocha, to do Jeziora Ognia :)

 

Biblia oparta jest o poczucie winy i strach, to dwie dominujące cechy, dojrzały człowiek nie godzi się na takie relacje, od razu dostrzega chorobliwy stan takich stosunków.

 

Tak jak napisał Gandalf, człowiek nie potrzebuje zewnętrznych dyrektyw opartych na pasie i laniu, na nagrodzie i karze, ponieważ naszą drogą są konsekwencje i szybko sami się uczymy, że będąc źli, żyjemy źle, z przykrymi konsekwencjami naszego postępowania.

Wszystko ma swój bilans - jeśli np. spotkamy na naszej drodze człowieka, który jest zły i nas np. uraził - jaką satysfakcję daje świadomość, że musieliśmy z nim spędzić np. tylko 20 minut, on natomiast z sobą musi spędzić całe życie.

 

Dlatego marcin80 głowa do góry, odszukaj w swoim wnętrzu spokój ducha, siebie, poobserwuj swoje myśli, pragnienia, rozterki, bez żadnych decyzji, bez oceniania siebie, taka praktyka pozwala dostrzec pewien obiektywizm, następuje nagle oświecenie i udzielasz rady, tak jakby nie sobie - tylko zagubionemu marcinowi80 :)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

przepraszam za odbieganie od tematu, ale przykład Dawida pokazuje jak bardzo niewiarygodne są "historyczne" relacje zawarte w księgach biblijnych. Z tego co pisze narrator biblijny ktoś mógłby pomyśleć sobie że Dawid na co dzień bardzo poważnie traktował boskie przykazania no i raz "zdarzyło mu się" zgrzeszyć z Batszebą, a innym razem dokonać spisu ludności.

A tymczasem inne teksty biblijne wskazują że na dworze królewskim Dawida w ogóle mało przejmowano się jakąkolwiek moralnością.

Gdy jest stary, pada propozycja żeby jakaś młódka "rozgrzewała jego łoże", a narrator skwapliwie odnotowuje że Dawid z nią nie współżył (nie wiemy czy mu się z wyglądu nie spodobała czy już "aparatura" Dawidowi "nie działała" ale nie współżył i już). Pomyślmy, czy ktokolwiek ośmieliłby się wyskoczyć z taką propozycją gdyby na jego dworze szanowano boskie przykazania?!

Wcześniej syn dopuszcza się kazirodztwa co prowokuje wojnę domową. Nie jest dla mnie niczym dziwnym że synowie królewscy byli rozpieszczani i że myśleli że wolno im o wiele więcej niż reszcie społeczeństwa. Ale to że nie było w nich blokady psychicznej chroniącej przed kazirodztwem świadczy o tym że w tamtym środowisku panowała obiektywnie bardzo niska moralność.

a pomimo tego dokonywano różnych zabiegów aby przedstawić Dawida jako wzór pobożności i moralności.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 minut temu, Sebastian napisał:

 

a pomimo tego dokonywano różnych zabiegów aby przedstawić Dawida jako wzór pobożności i moralności.

Bo Dawid należy do boskiej rodziny w prostej linii :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, Sebastian napisał:

a pomimo tego dokonywano różnych zabiegów aby przedstawić Dawida jako wzór pobożności i moralności.

no właśnie - tak samo robi się u SJ. Na kongresach daje się za przykład innych SJ i ich wspaniałe życie. A sam wiem jak to mniej więcej jest. Starsi z danego zboru mają wykład, powiedzmy pokonywanie trudności na jakiejś tam płaszczyźnie życia, powiedzmy w pracy, szkole itd. I oni muszą kogoś ze zboru znaleźć żeby dać za przykład, ewentualnie z sąsiedniego zboru szukają.

Sam byłem takim przykładem na kongresie. A potem obwodowy dziwił się jak to tak wyszło ze mną... że pół roku wcześniej byłem na świeczniku a teraz naznaczony w zborze jako ograniczony... widocznie byłem wzięty na siłę.

Ale co pamiętam jeszcze ? - bracia starsi powiadali że przywileje dostaje się zawsze jako coś niezasłużonego, to tak jakby dostać kredyt zaufania...

A z drugiej strony zawsze zastanawiałem się - dlaczego to ja poznałem prawdę i na nią zasłużyłem żeby ją poznać... a np. moja żona już nie mogła jej poznać. I kłóciło się to jakoś, bo z jednej strony powtarzano mi że niezasłużona życzliwość Boża że mogliśmy poznać prawdę. No to teraz pytanie - jeśli nie zasłużyłem to czemu ją poznałem ? A jak sobie czymś zasłużyłem - to czym ? Czym się różni sąsiad ode mnie co też chodzi do kościoła i chce wiernie oddawać cześć Bogu, ale niestety zginie w armagedonie bo to nie ta religia i nie ten kościół...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 hour ago, Sebastian said:

przepraszam za odbieganie od tematu, ale przykład Dawida pokazuje jak bardzo niewiarygodne są "historyczne" relacje zawarte w księgach biblijnych. Z tego co pisze narrator biblijny ktoś mógłby pomyśleć sobie że Dawid na co dzień bardzo poważnie traktował boskie przykazania no i raz "zdarzyło mu się" zgrzeszyć z Batszebą, a innym razem dokonać spisu ludności.

A tymczasem inne teksty biblijne wskazują że na dworze królewskim Dawida w ogóle mało przejmowano się jakąkolwiek moralnością.

Gdy jest stary, pada propozycja żeby jakaś młódka "rozgrzewała jego łoże", a narrator skwapliwie odnotowuje że Dawid z nią nie współżył (nie wiemy czy mu się z wyglądu nie spodobała czy już "aparatura" Dawidowi "nie działała" ale nie współżył i już). Pomyślmy, czy ktokolwiek ośmieliłby się wyskoczyć z taką propozycją gdyby na jego dworze szanowano boskie przykazania?!

Wcześniej syn dopuszcza się kazirodztwa co prowokuje wojnę domową. Nie jest dla mnie niczym dziwnym że synowie królewscy byli rozpieszczani i że myśleli że wolno im o wiele więcej niż reszcie społeczeństwa. Ale to że nie było w nich blokady psychicznej chroniącej przed kazirodztwem świadczy o tym że w tamtym środowisku panowała obiektywnie bardzo niska moralność.

a pomimo tego dokonywano różnych zabiegów aby przedstawić Dawida jako wzór pobożności i moralności.

Hm.

Z naszego punktu widzenia rzeczywiscie Dawid nie poniósl zasluzonej kary ale...

David okazal szczera skruche dzieki czemu zachowal swoje zycie ale poniósl konsekwencje swego czynu.

,,Tak mówi Pan: Oto Ja sprowadzę na ciebie nieszczęście z własnego twego domu, żony zaś twoje zabiorę sprzed oczu twoich, a oddam je twojemu rywalowi, który będzie obcował z twoimi żonami pod tym słońcem. Uczyniłeś to wprawdzie w ukryciu, jednak Ja obwieszczę tę rzecz wobec całego Izraela i wobec słońca "(2 Sm 12: 11-12).

A wiec zony Dawida beda wspólzyc na oczach wszystkich i to z rywalem Dawida. Kiepsko.;)

Dalej Dawid slyszy:,,Pan odpuszcza ci też twój grzech — nie umrzesz, lecz dlatego, że przez ten czyn bardzo wzgardziłeś Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze." (2 Sm 12 :13-15).

Ponieważ Dawid zniszczył rodzinę, Bóg zniszczy jego rodzinę. Taka jest konsekwencja tego grzechu. Znając dalsze dzieje Dawida, wiadomo jak wiele nieszczęść spadło na jego dom. 

Poza tym przeszedl do historii jako grzeszny król.

Zostaje więc zniszczona dobra opinia o Dawidzie. Jego podwładni się dowiedzieli, że król popełnił cudzołóstwo i że zabił Uriasza.

Z czym nam sie on dzisiaj kojarzy? Z cudzolóstwem i morderstwem.

Wyobraz sobie ze Biblia mówi prawde,Bóg istnieje itd.czy nie bedziesz liczyl na jego milosierdzie?

Niekoniecznie musisz dopuszczac sie takich grzechów jak Dawid ale któz z nas jest bez grzechu?

Jedni jak Dawid maja na koncie wieksze przewinienia a niektórzy mniejsze.

Ale kazdy wierzacy czlowiek cieszy sie juz teraz z ofiary okupu Jezusa i ostatecznie liczy na milosierdzie Boze.

 

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Można by wyciągnąć wnioski że my ludzie samych siebie osądzamy bardzo surowo. Bo gdybyśmy to my sądzili Dawida to pewnie poszedłby do piachu.

Ale to się też źle przekładało w samej organizacji SJ. Ja to miałem ciągle poczucie winy. I już nie chodzi o jakieś większe grzechy. Od samego początku nie czułem się lekko. A przecież skoro poznałem prawdę to powinienem czuć się lżej. A tak nie było. Im dłużej tam byłem tym było gorzej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 hour ago, marcin80 said:

Można by wyciągnąć wnioski że my ludzie samych siebie osądzamy bardzo surowo. Bo gdybyśmy to my sądzili Dawida to pewnie poszedłby do piachu.

Ale to się też źle przekładało w samej organizacji SJ. Ja to miałem ciągle poczucie winy. I już nie chodzi o jakieś większe grzechy. Od samego początku nie czułem się lekko. A przecież skoro poznałem prawdę to powinienem czuć się lżej. A tak nie było. Im dłużej tam byłem tym było gorzej.

Jesli chodzi o osadzenie Dawida po ludzku to pewnie tak by skonczyl.

Co do poczucia winy w organizacij to jest to sprytna manipulacja. Musisz robic wiecej i wiecej zeby sobie zasluzyc na zbawienie które juz masz tak naprawde zapewnione.

Musisz wiecej sie udzielac w sluzbie,pionierowanie,udzielanie sie w zborze itd.

Jezus powiedzial,,Moje brzemie jest lekkie.."

W organizacji Swiadków brzemie poczucia winy jest cholernie ciezkie.

O nich jest mowa w slowach ,,Wkladaja brzemiona na ramiona innych a sami nie daliby rady ich uniesc."

Dlatego ich organizacja nic nie ma wspólnego z Bogiem.

 

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A ja tak czytam i widzę ja zło można przedstawić w dobrym świetle.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, Gremczak napisał:

A ja tak czytam i widzę ja zło można przedstawić w dobrym świetle.

a który wątek masz namyśli ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
20 minut temu, marcin80 napisał:

a który wątek masz namyśli ?

Chociażby ostatni.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz