Brat Jaracz

TTV, "Przepustka", odc. 7

17 postów w tym temacie

Jeśli ktoś jeszcze nie widział tego odcinka, to zachęcam do obejrzenia:

 

http://player.pl/programy-online/przepustka-odcinki,2405/odcinek-7,czy-pojedzie-na-miejsce-zbrodni,S00E07,33243.html

 

Jest to historia mordercy, który w więzieniu został świadkiem Jehowy. Trudno powiedzieć, na ile była to jego przemiana wewnętrzna, a jakim stopniu chłodna kalkulacja... W każdym razie dość ciekawy materiał.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli ktoś jeszcze nie widział tego odcinka, to zachęcam do obejrzenia:

 

http://player.pl/programy-online/przepustka-odcinki,2405/odcinek-7,czy-pojedzie-na-miejsce-zbrodni,S00E07,33243.html

 

Jest to historia mordercy, który w więzieniu został świadkiem Jehowy. Trudno powiedzieć, na ile była to jego przemiana wewnętrzna, a jakim stopniu chłodna kalkulacja... W każdym razie dość ciekawy materiał.

Hmmm....Ciekawe... 

 

Z doswiadczenia...innych kolegow :) wiem, ze wiezienie lub inne podobne do tego miejsca zmieniaja ludzi, chociaz masz racje - o wewnetrznych przyczynach chyba nigdy sie nie dowiemy. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Hmmm....Ciekawe... 

 

Z doswiadczenia...innych kolegow :) wiem, ze wiezienie lub inne podobne do tego miejsca zmieniaja ludzi, chociaz masz racje - o wewnetrznych przyczynach chyba nigdy sie nie dowiemy. 

Absolutnie nie podejmę się oceny tego konkretnego przypadku. Wiem jednak, że więźniowie nieraz pieką kilka pieczeni na jednym ogniu. Opieka nad chorą żoną to świetny pretekst do wyjścia na warunkowe, choć oczywiście człowiek może się zmieniać. Może też dobrze się czuć w nowej roli. Nie wiadomo, jak jest naprawdę...

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mocny film , przystojny mężczyzna , jeżeli przemiana jest prawdziwa a wg mnie w większym procencie jest to strach pomyśleć co stałoby się gdyby dowiedział się o ściemie wts?!

Oczy ma chyba podkreślone kreskami , permanentny? może ktoś jest z tamtych okolic i zna go osobiście?

Dla takich ludzi organizacja kierująca się wysokimi miernikami jest jest koło ratunkowe dla tonącego, nadzieja na raj , wyrok na złych ludziach. życie bez chorób i śmierci nadzieja na zmartwychwstanie to jest to co ludzi przyciąga i to jest piękne .Szkoda tylko że każdy sam musi się przekonać w ilu sprawach mataczą, a może te wszystkie ściemy nie mają znaczenia? może pozostać przy samej podstawie?wtedy łatwiej nie widzieć tej drugiej strony i jak to mówią "zdaj się Jehowę" on wszystko uporządkuje w słusznym czasie. Tylko do cholery , czemu dotyczy to tylko szarego ludu ziemi? dla mnie to jest sedno sprawy na nadziei ludzi tuczą się jak źli pasterze w Izraelu dlatego też taki będzie ich kres.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli ktoś jeszcze nie widział tego odcinka, to zachęcam do obejrzenia:

 

http://player.pl/programy-online/przepustka-odcinki,2405/odcinek-7,czy-pojedzie-na-miejsce-zbrodni,S00E07,33243.html

 

Jest to historia mordercy, który w więzieniu został świadkiem Jehowy. Trudno powiedzieć, na ile była to jego przemiana wewnętrzna, a jakim stopniu chłodna kalkulacja... W każdym razie dość ciekawy materiał.

 

W miejscowości , w której zostałem Św J był taki jeden bandyta ksywa "Wróbel". Jakoś naraziłem się jemu kiedyś i obiecał mi , że jak mnie dorwie to będzie źle ze mną. Dwa razy uciekałem mu ( ja 18 -letni chłopak on 40 lat 190 cm wielkie chłopisko )  uliczkami sklepowymi. Wkrótce zostałem Św J a...

...  Po paru latach...

..........Wróbel został Św J razem ze swoją żona. Dreszcze mnie do dzisiaj przechodzą jak przypomną mi się jego pełne żądzy oczy wpatrzone we mnie jak w ofiarę , której nie może pożreć. Tak, on chciał mnie zniszczyć, chciał udusić albo zabić i zakopać. Unikałem witania się z nim ponieważ jego uścisk trwał długo i kości mi trzaskały. 

 Może oceniam go w aspekcie swojej sprawy ale Wróbel według mnie nigdy nie zmienił się naprawdę . On tylko dusił w sobie negatywne emocje i dla zasad nie reagował agresją tak jak wcześniej.

Czy to złe?

Wydaje mi się , że i tak zrobił bardzo dużo narzucając sobie reżim postępowania.

Jedną z najlepszych rzeczy jakie mają miejsce ( jeżeli nie jedyną ) przy tzw religiach milenarystycznych, ale nie tylko, jest to , że ludzie którzy do nich przystępują dla rzekomej nagrody od Boga są w stanie nie być sobą. A nie zawsze być sobą oznacza być dobrym człowiekiem.

Edytowane przez Mario
3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Może oceniam go w aspekcie swojej sprawy ale Wróbel według mnie nigdy nie zmienił się naprawdę . On tylko dusił w sobie negatywne emocje i dla zasad nie reagował agresją tak jak wcześniej.

Czy to złe?

Znam podobny przypadek, w którym były kryminalista został starszym. Typ o niezwykłej agresji i wilczym spojrzeniu. Od początku czułem, że coś z nim nie tak. Po jakimś czasie zleciał z przywileju, nikt nie wiedział dlaczego. Okazało się, że regularnie gwałcił swoją żonę, jak doniosła niezawodna poczta pantoflowa. Później przeniósł się do innego zboru.

 

Nie przeczę, że pewne zmiany są możliwe, zwłaszcza w przypadku młodych ludzi. Jednak później, po 30. roku życia, gdy charakter nieco okrzepnie, znacznie trudniej się zmienić o 180 stopni. Oczywiście, że jest to możliwe, ale mało prawdopodobne... Tym bardziej, jeśli opowiada dość swobodnie o tym, że przemoc sprawiała mu radość. Zatłuc gołymi rękami człowieka, a później podawać białą laskę z użyciem tych samych rąk? Osobliwe...

Oczy ma chyba podkreślone kreskami , permanentny? może ktoś jest z tamtych okolic i zna go osobiście?

Zdaje się, że to tzw. mgiełki, które oznaczają zaufanego grypsującego. Tym trudniej uwierzyć w tę radykalną przemianę...

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W czasie mojej odsiadki poznałem 4 osoby studiujące biblię w więzieniu.Brałem udział w prowadzeniu 2.Nie wiem co z nimi teraz.Skwitowałbym tak: religijny cyrk (nie tylko świadków Jehowy) dociera wszędzie,więc tresura i w pierdlu się odbywa.

Edytowane przez nunek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W czasie mojej odsiadki poznałem 4 osoby studiujące biblię w więzieniu.Brałem udział w prowadzeniu 2.Nie wiem co z nimi teraz.Skwitowałbym tak: religijny cyrk (nie tylko świadków Jehowy) dociera wszędzie,więc tresura i w pierdlu się odbywa.

Więźniowie podejmują różne inicjatywy, choćby dla klasycznego zabicia czasu i monotonii, która jest straszna pod celą.

Mój ŚP. dziadek również prowadził studia "na zamku" i miał mieszane uczucia. Jedno jest pewne - jest to dobrze widziane przez administrację i wychowawców. Zwiększają się szanse na częstsze przepustki, a może i skrócenie sankcji.

Czy tak jest również w przypadku opisywanego bohatera - nie wiadomo, choć on rzeczywiście robi wrażenie mocno zaangażowanego. Ale może tylko świetnie gra...

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

        Kto oglądał "chłopaków do wzięcia" tam Rysiek będąc w więzieniu też z nudów spotykał się ze świadkami. Chyba był za krótko....bo jakoś go to bardzo nie wciągnęło.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mam kilkuenie doswiadczenie w odwiedzaniu ZK. Mialem nawet Status osoby zaufania publicznego. Niestety po za nielicznymi wyjatkami to wszystko to tylko Show i szukanie cieplego lozeczka na czas po wyjsciu. U Nas w zborze pare siostr wyszlo za wiezniow za maz. Nie dla wszystkich skonczylo sie ladnie.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

        Kto oglądał "chłopaków do wzięcia" tam Rysiek będąc w więzieniu też z nudów spotykał się ze świadkami. Chyba był za krótko....bo jakoś go to bardzo nie wciągnęło.

 Widzialem, widzialem. W ogole trzymam kciuki za Ryska w tym programie :D

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 Widzialem, widzialem. W ogole trzymam kciuki za Ryska w tym programie :D

 

Ryszard Ty draniu zostaw mój rower. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ryszard Ty draniu zostaw mój rower. :D

 Ryszard Szczena o ile dobrze pamietam ;p W pierwszych odcinkach podkreslal , ze jak kupi , zrobi sobie nowa szczęke to wszystkie beda jego - no i wlasnie ten cholerny rower :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 Ryszard Szczena o ile dobrze pamietam ;p W pierwszych odcinkach podkreslal , ze jak kupi , zrobi sobie nowa szczęke to wszystkie beda jego - no i wlasnie ten cholerny rower :D

 

I mu się udało...trafił na taką co go nosiła, może nie na rękach, ale nosiła. :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Można się zmienić nawet po trzydziestce .tylko przez jakiś czas jest to walka przypominająca walkę z chorobą alkoholową.Raz sobie odpuścisz to popłyniesz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 4.03.2015 o 22:03, Brat Jaracz napisał:

Zdaje się, że to tzw. mgiełki, które oznaczają zaufanego grypsującego. Tym trudniej uwierzyć w tę radykalną przemianę...

Zdarzają się przypadki nawróceń, kiedy to nie jest ściemą. Wśród charyzmatycznych takim prawdziwym nawróconym wydaje się Piotr Stępniak: https://www.youtube.com/watch?v=NBMA-PzKKC4

Innym, który jest teraz znanym "uzdrowicielem" jest Artur Ceroński: https://www.youtube.com/watch?v=fjts-0PL1Rc

W przypadku tego drugiego, wydaje mi się, że on tylko jakby narzucił na siebie płaszcz tych przekonań. Jest strasznie agresywny w narzucaniu swoich przekonań. Czasami mi się wydaje, że chłop ma szansę wrócić na drogę, na której już kiedyś był.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 godzin temu, Terebint napisał:

Zdarzają się przypadki nawróceń, kiedy to nie jest ściemą.

 

Oczywiście, sam znam takie przypadki. Tyle tylko, że z reguły jest to margines. Mój ś.p. dziadek, o którym wcześniej wspomniałem, miał wiele ciekawych obserwacji. W zdecydowanej większości przypadków jest to czyste wyrachowanie. Pewnie, że każdemu należy się szansa na nowe otwarcie, ale nie warto być naiwnym.

Edytowane przez Brat Jaracz
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Jacek
      Chodząc na zebrania zauważyłem, że niektórym członkom waszego kościoła zdarza się nie przestrzegać lekcji z Teokratycznej Szkoły Służby Kaznodziejskiej. Najczęstsze błędy dotyczą lekcji wymagającej ścisłości informacji, udzielanie odpowiedzi na podstawie Biblii oraz wymogu logicznej argumentacji. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że te karygodne przykłady niedbalstwa mają swe źródło w Ciele Kierowniczym Świadków Jehowy oraz w osobach odpowiedzialnych za drukowane publikacje i kręcone materiały filmowe. W tym liście zwrócę uwagę na częsty błąd, który często bywa powielany w publikacjach drukowanych, ale nie tylko.
       
      Jednym z podstawowych błędów jakie przytrafiają się Świadkom Jehowy jest nadużywanie słowa prawda. Słowo to ma swoje konkretne znaczenie i zazwyczaj dotyczy konkretnego udowodnionego, nie budzącego wątpliwości faktu. Niestety niektórzy Świadkowie Jehowy używają tego słowa jako synonimu swych wierzeń lub swej organizacji. Przykładem takiego błędu jest dzisiejszy tekst dzienny, a właściwie już wczorajszy tekst dzienny. Proszę zapoznajmy się z nim:
       
      Czwartek 9 marca
      Bóg ten jest bowiem naszym Bogiem po czas niezmierzony, na zawsze. On będzie nas prowadził (Ps. 48:14).
      Wspaniałe dzieło przeobrażania dotyczące ziemskiej części organizacji Jehowy zapowiedziano w Księdze Izajasza 60:17. Młodzi lub osoby stosunkowo nowe w prawdzie mogą czytać o dowodach tych zmian lub słyszeć o tym od innych. Ale jakże wyróżnieni mogą się czuć bracia i siostry, którzy doświadczyli ich osobiście! Nic dziwnego, iż są przekonani, że Jehowa kieruje swą organizacją za pośrednictwem ustanowionego przez siebie Króla. Przekonanie to jest mocno ugruntowane i wszyscy je podzielamy. Dzięki słuchaniu szczerych wypowiedzi tych braci umocnisz się w wierze i zaufaniu do Jehowy. Niezależnie od tego, jak długo jesteśmy w prawdzie, powinniśmy mówić innym o organizacji Jehowy. Istnienie raju duchowego w tym niegodziwym, zepsutym i pozbawionym miłości świecie jest nowożytnym cudem! W15 15.7 1:12, 13
       
      Chodząc do różnych kościołów zauważyłem, że podobny błąd popełniają również nowo nawróceni członkowie tych organizacji. Swoje nowe wierzenia nazywają prawdą. Można by dojść do wniosku, że ile jest kościołów tyle jest prawd, co wcale prawdą być nie musi.
      Oczywiście nie tylko dzisiejszy tekst dzienny zawiera ten często popełniany przez Świadków Jehowy błąd. Proszę zajrzyjmy do analizowanej aktualnie na zebraniach książki, Królestwo Boże panuje!:
       
      Rezultaty głoszenia dobrej nowiny — „pola (...) są białe ku zżęciu”
      Zacharie Elegbe (66 lat, ochrzczony w roku 1963)
      Kiedy później docieraliśmy na te tereny, sporo ludzi od razu przyjmowało prawdę.
       
      Prawidłowo zdanie powinno brzmieć:
       
      Kiedy później docieraliśmy na te tereny, sporo ludzi od razu przyjmowało nauki Świadków Jehowy.
       
      Inna siostra o imieniu Marija (73 lata, ochrzczona w roku 1960) zauważyła: „Przez deportację braci na Syberię rząd spowodował, że o prawdzie mogło usłyszeć wielu ludzi, którzy żyli w miejscach odciętych od świata”.
       
      Nie było by błędu gdyby siostra ta zauważyła: o naukach Świadków Jehowy mogło usłyszeć wielu ludzi ...
       
      Marija Brinieckaja (77 lat, ochrzczona w roku 1955):
      Zachowując ostrożność, dalej głosiłam w swojej wsi i z czasem kilka osób z sąsiedztwa poznało prawdę.
       
      Zdanie to powinno brzmieć:
       
      Zachowując ostrożność, dalej głosiłam w swojej wsi i z czasem kilka osób z sąsiedztwa zostało Świadkami Jehowy.
       
      Dlaczego?
       
      Trzeba jasno powiedzieć, że doktryny Świadków Jehowy mogą być kłamstwami, do czego Świadkowie Jehowy sami się przyznają. Proszę otwórzmy raz jeszcze książkę Królestwo Boże panuje!, ale na wcześniejszym rozdziale Król pomaga zrozumieć prawdy o Królestwie:
       
      5, 6. (a) Jakie błędne wnioski na temat ustanowienia Królestwa i pory żniwa wyciągali Badacze Pisma Świętego? (b) Dlaczego takie błędne poglądy nie powinny budzić wątpliwości co do tego, czy Jezus prowadził tamtych swoich naśladowców?
       
      5 Jak wspomniano w rozdziale 2 tej książki, Badacze Pisma Świętego przez dziesiątki lat wykazywali, że rok 1914 odegra ogromną rolę w spełnianiu proroctw biblijnych. Uważali jednak, że obecność Chrystusa już się rozpoczęła w roku 1874, że on sam zaczął panować z nieba w roku 1878, a pełną władzę Królestwo obejmie w październiku roku 1914. Żniwo miało się odbywać między rokiem 1874 a 1914 i zakończyć zgromadzeniem pomazańców w niebie. Skoro ci wierni słudzy Boży wyciągali takie błędne wnioski, to czy Jezus rzeczywiście ich prowadził, posługując się duchem świętym?
       
      Większość tych niegdyś głoszonych doktryn wiary współcześnie żyjący i głoszący Świadkowie Jehowy uznają za kłamstwa. Są też kłamstwa doktrynalne głoszone i dzisiaj.
      Poproszę sięgnijmy po raz kolejny do książki, Królestwo Boże panuje!:
       
      JAK W AMAZONII DWA TRAKTATY PORUSZYŁY DWA SERCA
      ANTÔNIO SIMÕES, 91-letni gorliwy starszy zboru, lubi wspominać, jak jego ojciec i wujek poznali prawdę dzięki dwóm traktatom wydanym przez Świadków Jehowy. (...)
      Jeden traktat poruszał temat piekła, a drugi — zmartwychwstania. Kiedy ojciec je przeczytał, był pod wielkim wrażeniem. Od razu przyszedł mu na myśl jego szwagier Guilherme, który często powtarzał: ‚Nie wierzę w żadne piekło. Kochający Bóg nie mógłby stworzyć takiego miejsca’. Ojciec tak bardzo chciał pokazać szwagrowi te traktaty, że wsiadł do czółna i wiosłował osiem godzin, aż dotarł do Manaquiri koło Manaus, gdzie mieszkał Guilherme.
      „Tata i wujek przestudiowali traktaty i obaj stwierdzili: ‚To jest prawda!’. (...)
      Ojciec zrezygnował z funkcji pastora i obaj z wujkiem zaczęli rozmawiać o prawdzie z innymi.
       
      W powyższym fragmencie prawdę utożsamiono z wiarą w nie istnienie Piekła.
      Dla poparcia swojej sprzecznej z naukami szanownego pana Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) Świadkowie Jehowy odwołują się przede wszystkim do emocji. Proszę sprawdźmy co napisano w publikacji, Bóg ma dobrą nowinę:
       
      Jaka jest nadzieja dla umarłych?
      Czy w takim razie prawdziwa jest nauka o tym, że Bóg karze ludzi w ogniu piekielnym? Skoro Słowo Boże podaje, że umarli nie są niczego świadomi, to znaczy, że nie popiera takiej nauki. Poza tym nauka o ognistym piekle zniesławia Boga. Dla Niego już sama myśl o dręczeniu kogoś w ogniu jest odrażająca.
       
      Proszę odłóżmy na bok te emocjonalne teorie i sięgnijmy do biblii. Być może prawdziwa jest teza, że myśl, o paleniu ludzi jest dla Boga obrzydliwością, ale bez wątpienia palenie niegrzecznych ludzi w ogniu ten sam Bóg nakazał w swoim prawie:
       
      Kapłańska 20:14, 21:9 (...)„‚Jeśli mężczyzna weźmie sobie kobietę oraz jej matkę, jest to rozpasanie. Należy go wraz z nimi spalić w ogniu, żeby rozpasanie nie pozostawało wśród was.
      (...)A jeśli córka kapłana skala się uprawianiem nierządu, to kala swego ojca. Należy ją spalić w ogniu.
       
      Bezpośrednią zaś naukę o ognistym Piekle przedstawił sam szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus). Proszę zapoznajmy się z kilkoma wersetami o ogniu Piekielnym (ogniu Gehenny według nazewnictwa Świadków Jehowy):
      Mateusza 10:28; Marka 9:43-48; Mateusza 23:15
      I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz nie mogą zabić duszy, ale raczej bójcie się tego, który może i duszę, i ciało zgładzić w Gehennie.
      (...)„I gdyby cię gorszyła twoja ręka, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść do życia kalekim, niż z dwiema rękami pójść do Gehenny, w ogień nieugaszony.
      A jeśli cię gorszy twoja stopa, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść do życia kulawym, niż z dwiema stopami zostać wrzuconym do Gehenny.
      Jeśli zaś gorszy cię twoje oko, odrzuć je; lepiej jest dla ciebie wejść jednookim do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu zostać wrzuconym do Gehenny, gdzie ich czerw nie umiera, a ogień nie jest gaszony.
      „Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze, obłudnicy!
      Przemierzacie bowiem morze i suchy ląd, aby uczynić jednego prozelitę, a gdy się nim stanie, sprawiacie, że podlega Gehennie dwakroć bardziej niż wy sami.
       
      Warto tu dodać, że ogniste Piekło (ognista Gehenna w nazewnictwie Świadków Jehowy) w tych naukach dotyczy kary już po zmartwychwstaniu, a więc argument Świadków Jehowy, że umarli nie są świadomi niczego, jest w tym przypadku chybiony.
      Zazwyczaj w rozmowie na temat Piekła Świadkowie Jehowy argumentują, że nie ma Piekła bo w biblii nie ma takiego słowa, tylko jest Gehenna.
      To tak jakby zdanie, „Kurczaki są opiekani nad ogniem na grillu.” przetłumaczyć na „Kurczaki są opiekane nad ogniem na ruszcie” i twierdzić, że nie ma żadnego grilla, tylko jest ruszt i dlatego kurczaki nie mogą być opiekane na ogniu.
      Oczywiście taka argumentacja jest nielogiczna i ośmiesza osoby przy niej obstające.
       
      Proszę powróćmy teraz do intrygującego mnie pytania zadanego w książce, Królestwo Boże panuje!:
       
      „Dlaczego takie błędne poglądy nie powinny budzić wątpliwości co do tego, czy Jezus prowadził tamtych swoich naśladowców?”
       
      Z przedstawianych przez Świadków Jehowy argumentów wynika, że to naturalne, że szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) celowo zwodzi swoich naśladowców i prawdę napisano w biblii, że w błąd wprowadza on tłum:
       
      Jana 7:12 (...)Drudzy mówili:
      „... w błąd wprowadza tłum”.
       
      W związku z powyższym nasuwa się wniosek, że Świadkowie Jehowy faktycznie wierzą w to, że szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) w błąd wprowadza swoich naśladowców, a zanotowane w Ewangeliach Jego nauki na temat ognistego Piekła (ognistej Gehenny, w nazewnictwie Świadków Jehowy) są to biblijne kłamstwa, a nauki szanownego pana Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) zanotowane w biblii są niewiarygodne i nie powinniśmy w nie wierzyć.
      Gdyby tak było, to okazać się może, że tezy, według których Bóg Biblii i jego Syn, to demony zwodzące i dręczące ludzi mogły by być prawdziwe. 
      Temat czy szanowny pan Jehoszua (Jezus) to Abaddon i czy Bóg biblii to Demon jest analizowany tutaj:
      http://watchtower-forum.pl/topic/1477-czy-jezus-to-abaddon-i-czy-jehowa-to-demon/
      i tutaj:
      http://racjapolskiejlewicy.pl/jahwe-jaszczur-okrutny-tyran-bog-chrzescijan-muzulmanow-i-zydow-zdemaskowany/7845
       
      Osoby zainteresowane tematem serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.
    • Przez sakurka
      Moja historia bedzie mogła sie wydawać z pozoru zwykła jak każde inne, jednak bedzie ona jakby bardziej dramatyczna- ze wzgledu na to, że mam rownież i ZA, a wiec wiązała sie rownież i z pewnym niedopasowaniem pod wzgledem moich rowieśnikow- za co czesto wczesniej obwinialam siebie ale rownież i WTS- ale pozniej włącze to do mojej historii
      Mam 17 lat. Urodzona w rodzinie dwoch ochrzczonych ŚJ jako jedynaczka. Byłam zdrowa, dopoki gdy miałam ok 3 lata, zauważyli u mnie że coś z moim zachowaniem jest nie tak. Wyszla diagnoza: autyzm. Pewnie byli tym na początku załamani. Jednak z tego co słyszałam, moj ojciec wtedy powiedzial do lekarza, że mimo,że w tym świecie jest to niewyleczalne, bede miała nadzieje,że w raju wyzdrowieje. No i sie zaczeło. Chodziłam niemal codziennie na terapie, poswiecano mi czas, wiec nie było czasu na drugie dziecko, i do dzisiaj nie mam rodzeństwa. Na zebrania sie chodziło. Z tego co pamietam, jak byłam mała, to niezbyt rozumiałam dlaczego tam chodze i sie troche nudziłam. Zawsze mi czytano np moj zbior,  ale nigdy nie umialam sie skupic na tym, co mi czytano. W dzieciństwie tak ogolem znalam tylko 2 historie: z Adamem i Ewą, oraz o Jezusie, ewentualnie Armagedon i Raj. Odstawałam zawsze zachowaniem od rowieśnikow. W wieku może ok 7 lat zmieniono mi diagnoze na ZA czyli Zespol Aspergera i do dzisiaj ją mam. We wczesnym dzieciństwie nie przykładałam uwagi od tzw. Prawdy, lecz zawsze gdy grałam np w jakieś gry online, bałam sie że mogly byc z krwią i przemocą. Jednak to nie było za bardzo że Bog czy coś, ale po prostu sumienie i ostrzeżenie od ojca ;p.  Oj miałam wtedy sumienie. Pamietam jak w wieku 10 lat chyba powiedziałam słowo "gowno" to wtedy gdy jeden chłopak zwrocil na to uwage, mialam wtedy takie wyrzuty sumienia,że aż bałam sie,łkałam i modliłam do Boga o wybaczenie i miałam wrażenie, że tego nigdy nie wybaczy. Taki ot głupi dziecinny wiek
      Ale w wieku ok 11 lat, zaczelam sie bardziej interesowac tzw. Prawdą. Zaczełam interesować sie lekko Jehową (wtedy nie umiałam zbytnio pojąc, że Jehowa i Jezus to odrebne osoby), tym jaki on jest itp. Lecz rownież niespodziewanie przychodziły takie myśli, że jestem tak brzydka i gruba (byłam wtedy taka  troche grubiutka), że aż sam Bog sie mną brzydzi. Nie mogłam tego znieść. Porownywałam sie wtedy wiecznie z celebrytami jak wyglądają itp, ale w końcu nie wytrzymałam i wtedy szczerze pomodliłam sie z głebokim płaczem. Wtedy po raz pierwszy doświadczyłam chyba wtedy mocy modlitwy. Ogarnąl mnie wtedy tak bardzo błogi spokoj, jakiego wcześniej w życiu nie doznałam. Tak bardzo spokojnie i błogo mi sie spało.
      Gdy miałam 12 lat, wtedy można powiedzieć, zaczął sie u mnie coś takiego jak bunt. Powiedziałam po prostu sobie, że Boga nie ma i już. Wtedy zaczełam szukac jakby gustu muzycznego itp itd.Przez to wszystko moj ojciec musial zrezygnowac jako starszy zboru. 
      Nie miałam wielu znajomych. Byli czasami ze zboru, z nimi sie wygłupiałam (zakazane ciosy karate gdy odbywało sie studium książki, haha).ale właściwie nic poza tym. Reszta znajomości z terapii byla taka po prostu, że byli a nie są. Coś w tym stylu
      Prawdziwe moje emocjonalne piekło zaczeło sie w wieku gimnazjalnym, czyli od 13 r.ż, wtedu uświadomiłam sobie jak bardzo odstawałam od rowieśnikow. Fejsbuki, snapchaty, instagramy, buty Nike, ale był szał wtedy na te buty. Dużo osob wykorzystywały moją naiwność i sie ze mnie nabijała. Rzucali mi np grosiki, zebym tańczyła. Albo prosili że jak powiem temu a temu że jest głupi, kupi mi batona i takie tam. Zaczelam wtedy za pomocą owczesnego fb moich rodzicow, pisac czasami do takiego jednego kuzyna. W ktorym taka młodziutka i głupiutka sie zakochałam. Był on kiedyś w WTS, ale odzszedł, wiec ja wtedy nie wiem czemu, pomodliłam sie do Boga, przepełniona taka życzliwością i szczerej checi, żeby on był zbawiony. Nw czemu, ale zawsze jak wchodziłam na fb i potem na jego profil, to czułam takie dreszcze, palącą zazdrość o niego . Rok pozniej, czyli jak miałam 14, (on wtedy miał 20), przyjechał do mojego miasta, wraz ze swoją matką, czyli siostrą mojego ojca, wtedy jeden z mojego zboru pomogł im znalezc mieszkanie, a moj ojciec pomogl im znalezc prace. Ale wtedy czułam rożne jakby bieguny emocji. Raz do niego może uwielbienie, raz nienawiść. Miałam doła, depresje, paląca zazdrość o wszystko i wszystkich, ze inni mają lepiej ode mnie itp,itd że mają towarzystwo a ja nie, wtedy bardzo wkurzało mnie to,że np On zamiast porozmawiać ze mną, to gadał z innymi i sie śmiał, pamietam, że zrobiłam wtedy taką awanture, że ryczałam, wyrwałam aż kabel z kontaktu,rzucałam rzeczami, wtedy dostałam takie klapsy, jeszcze tak ostre za przeklinanie, że szok. Wtedy zapisałam sie na terapie po ileś lat przerwy, i zaczelam brac tabletki. Chodziłam na zebrania, ale dostrzegłam wtedy taki jakby zawod wobec Boga. Bo oczekiwałam, że on jakoś tak sie zmieni. Ale potem szybko porobil sb długi, przyprowadzal nie wiadomo kogo, po czasie zwiał.Długo go nienawidzilam, po czasie mi przeszło całkowicie.
      W tym mniej wiecej czasie, zaczełam przeglądać rożne odstepcze fora itp, zastanawiam sie czy to nie było spowodowane tym, że przynioslam z makulatur wtedy katolicką ksiazke i gedeońską Biblie (demony, Szatan hue hue), no i wtedy sie zaczeło. Ale i wczesniej oglądałam pewien filmik dokumentalny na yt, jak w 1992 chyba roku, ludzie w Brooklynie protestowali przeciwko działaniom Towarzystwa Strażnica. Wtedy nie rozumiałam o co chodzi ale czułam sie oburzona. Zaczełam regularnie czytać to forum. Co odbiło sie rok pozniej na moj ogromny bunt światopoglądowy, w stylu czy jest Jehowa czy nie, a skoro niby kocha ludzi to dlaczego ludzie cierpią itp. Pamietam wtedy jak na kongresie "Naśladujmy Jezusa", ja byłam w swoim własnym umyśle nabuzowana i nastawiona buntowniczo na kwestie ktorych nie rozumialam ale z perspektywy czasu cieżko określić jakie to były myśli. Mysle że niezwykle filozoficzne i glebokie. 
      Rok pozniej przestalam calkowicie myslec o Bogu, jego mialam gdzies, myslalam o tym, żeby założyć na nowo fb (bo w poprzednim zamieszczalam niezwykle schizowe rzeczy, niczym dziecko neo zachwycone neostradą i wydurniającesie + jeszcze poczucie wyobcowania i samotnosc). Zaczelam od nowa chodzic na terapie. Początkowo nie moglam sie znalezc wsrod tych ludzi, ale z czasem pare chlopakow mnie polubiło. Ale najgorsze było to, że gdy zaczełam z nimi pisac, ojciec non stop mnie kontrolował i komentował to co pisali. Wiec gdy pojawiały sie przeklenstwa, strasznie sie bałam czy ojciec tego nie zobaczy. Okropne uczucie. Zaczelam regularnie pisac do jednego chlopaka, ktoremu wpadlam w oko, po jakims czasie zaproponowalam mu chodzenie. Zgodzil sie. Wtedy oboje sie w sobie zabujalismy. Nie moglam przestac o nim myslec a on też. Były takie troche szczeniackie pytania typu "czy zostaniesz kiedys moją żoną" itp, wogole tylko "kc", "kc",  ale z czasem jego zauroczenie zamienilo sie w przywiązanie i mowil że bedzie tesknic jak wyjedzie na wakacje itp, u mnie też to było. Ale wiecie jaka była haja w domu jak rodzice sie o tym dowiedzieli?. Natychmiast zaczelo sie gledzenie typu że tak nie wolno, nie można itp. Potem założyli mi kolejne studium (drugie z inną osobą ze zboru bo widzieli że to co do mnie mowili, wogole do mnie nie docierało, wolałam robic swoje), jednak ja nie robiłam postepow i zrezygnowalam z niego. Nikt nie ma prawa zmuszac mnie do tego, czego nie chciałam. Czułam zachwianie emocji, dla mnie było zagadkowe, co to jest miłosc, po co poped itp, a wszelkie odpowiedzi typu na Młodzi Ludzie Pytają wprawiały mnie o bunt. Nie rozumiałam, dlaczego seks bez malzenstwa jest zakazany, skoro to jest rzecz zupelnie czysta i naturalna. Dlaczego przy spotkaniach musi byc do cholery trzecia osoba. No ale coż, czas pokazywał dalej. Potem wiekszosc osob zerwala ze mną kontakt a on stal sie wrogiem. Czesto zastanawialam sie czy Szatan mnie nienawidzi za to że jestem urodzona w rodzinie ŚJ i tak mi odplacil, czy po prostu moja glupota. No ale nie chce sie tu rozpisywac z jakiego powodu. Obecnie doskwiera mi samotnosc i brak kontaktu, normalnego kontaktu z rowiesnikami nie tylko z WTS ale i poza. Nie mam wielu znajomych na fb. W moim zborze są same dziadki, a młodzieży bardzo mało. Zawsze miałam pecha w tej kwestii. Chcialabym wziasc sie za siebie, poznac kogos nowego ale rodzice mnie non stop kontrolują. Chcialabym rowniez pokazac kiedys starym znajomym że zmienilam sie na lepsze i niech żałują że mnie stracili. Tak jakos troche sie odegrac, zapisac sie np na kursy tańca, sztuki walki, nauczyc sie czegos nowego, cos w tym stylu. Musialabym tylko uniezależnic sie troche od rodzicow, ale mimo to, ciesze sie że dali mi pewną miare swobody. Tyle że ja nawet lubie szokowac, na razie tyle z mojej strony
      Moim marzeniem m.in. jest zostac calkiem ciekawą i nawet znaną forumowiczką tu na forum pomimo mojego młodego wieku i zaburzenia ktore posiadam. Mysle, że dałabym rade dyskutowac z wami na wszystkie tematy, ponieważ mam poniekąd pewne własne zdanie na ich temat. Dużo kiedys w sumie filozofowałam i mam nawet troche elokwencji w swoich wypowiedziach.
       
    • Przez sakurka
      Witam, jestem tu nowa, jednak nie jestem żadnym ŚJ ani exŚJ, jestem od urodzenia w WTS, mam 17 lat, czesto balansowalam na krawedzi "ludzi ze swiata" a "ludzi z religii prawdziwej" ale to już miejsce na inną historie ktorą napisze innym razem. Na razie tyle z mojej strony
    • Przez Andy78
      Na wesolo
      Propagandowy film SJ pt.,,Piwnica Strachu".
      Wreszcie wiadomo przed kim sie beda ukrywac w piwnicach niezlomni bracia i siostry SJ.
      https://youtu.be/QnBIzy028qg?t=3
  • Popularny

  • Wpisy bloga