artur1996

Niewygodne pytania do obsługi stojaków?

32 postów w tym temacie

Witam,zaczynam czytać zmienne nauki świadków Jehowy,zastanawiam się jakie pytania są najbardziej niewygodne dla sj?czy jest to kwestia plejad,przekładu nowego świata fałszywych proroctw czy inne? Ma ktoś doświadczenia z głoszeniem prawdy wśród "stojakowych"? Co najbardziej ich denerwuje i wprawia w zakłopotanie? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ten temat powinien Ci pomóc

 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, artur1996 napisał:

 jakie pytania są najbardziej niewygodne dla sj?

Zapytaj się sióstr: lubicie na stojaka?

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dzięki,możliwe że kiedyś pogadam aczkolwiek moze to być niekulturalne więc poczekam aż głosiciele przyjdą do domu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Teraz, artur1996 napisał:

Dzięki,możliwe że kiedyś pogadam aczkolwiek moze to być niekulturalne więc poczekam aż głosiciele przyjdą do domu

I nasrasz we własne gniazdo, epatując chamstwem w miejscu zamieszkania zamiast anonimowo na ulicy?

Bad idea, mate.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Teraz, Jedediah napisał:

I nasrasz we własne gniazdo, epatując chamstwem w miejscu zamieszkania zamiast anonimowo na ulicy?

Bad idea, mate.

Skąd pomysł, że Artur będzie "epatował chamstwem" i w czym jest lepsze "epatowanie chamstwem" "anonimowo na ulicy" od tego "w miejscu zamieszkania"?

Czemu służą porady w rodzaju "spytaj, czy lubią na stojaka", Jedediah? Facet prosi o poradę, a Ty mu radzisz jakieś kpiny?

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zobaczę jak zrobię,nie chce wyjść na agresora,dobrze by było jakby obsługa stojaków do mnie zagadala i wtedy bym mógł powiedzieć co nie co...bo trochę nuetsktowne podejść i od razu atakować wolę raczej odpowiedzieć czemu mówię "NIE" organizacji.Jednak zauważyłem że po domach chodzą bardzo rzadko,mam ponad 20 lat a tylko 2 razy pamiętam jak byli pod drzwiami stojaki wyparly metodę door to door? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, Dreamer napisał:

W trakcie rozmowy po prostu trzeba być szczerym, życzliwym, prawdziwym, odnosić się do nich jak do żywych, czujących ludzi.. Okazując szacunek i dyskutując merytorycznie, zadając pytania, które sam sobie kiedyś zadawałeś lub zadajesz aktualnie, masz największe szanse naprawdę pobudzić kogoś do myslenia, do uczciwego analizowania spraw, do weryfikowania przekonań.

Żadne dyskusje, choćby najbardziej żarliwe nie naprostują myślenia drugiej osoby, jeżeli będziemy w tych dyskusjach okazywać brak szacunku dla drugiego człowieka.

Bardzo mądrze napisałeś, Dreamerze. Trzeba pamiętać, że gniew czy pogarda dla nauk WTS-u nie powinna być przerzucana na tych, którzy je przekazują. Jeżeli jesteśmy traktowani z góry, pogardliwie czy niepoważnie, to odruchowo przybieramy postawę obronną i raczej nie przyznamy racji atakującemu.

Edytowane przez michalinski
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 minutę temu, artur1996 napisał:

Zobaczę jak zrobię,nie chce wyjść na agresora,dobrze by było jakby obsługa stojaków do mnie zagadala i wtedy bym mógł powiedzieć co nie co...bo trochę nuetsktowne podejść i od razu atakować

No właśnie, Arturze, zastanów się, po co chcesz to robić?

Wybór jest twój. Z tego, co piszesz, nie chodzi ci o dopieczenie komuś czy wygraną w dyskusji.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, artur1996 napisał:

Co najbardziej ich denerwuje i wprawia w zakłopotanie? 

 

Godzinę temu, Dreamer napisał:

Czemu służą porady w rodzaju "spytaj, czy lubią na stojaka", Jedediah? Facet prosi o poradę, a Ty mu radzisz jakieś kpiny?

Bo tak się właśnie denerwuje i wprawia w zakłopotanie. Czyżbyś poczuł się zdenerwowany/zakłopotany odpowiedzią na pytanie o metody wprawienia w zdenerwowanie/zakłopotanie?

 

Edytowane przez Jedediah
1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, artur1996 napisał:

Witam,zaczynam czytać zmienne nauki świadków Jehowy,zastanawiam się jakie pytania są najbardziej niewygodne dla sj?czy jest to kwestia plejad,przekładu nowego świata fałszywych proroctw czy inne? Ma ktoś doświadczenia z głoszeniem prawdy wśród "stojakowych"? Co najbardziej ich denerwuje i wprawia w zakłopotanie? 

Najbardziej niewygodne są te, które stwierdzają że CK kłamię. Trochę tego jest.

W 100 lat stworzyli tradycję i tyle z tego, nie pogadasz.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, Jedediah napisał:

 

Bo tak się właśnie denerwuje i wprawia w zakłopotanie. Czyżbyś poczuł się zdenerwowany/zakłopotany odpowiedzią na pytanie o metody wprawienia w zdenerwowanie/zakłopotanie?

 

No dobra, powiedzmy, że wybrnąłeś :)

Tak sobie myślę, że Twoja rada, aby spytać głosicielki, czy lubią "na stojaka" może przynieść 2 różne efekty: (a) głosicielki się zarumienią w sposób widoczny lub nie i w zależności od atrakcyjności pytającego możesz wywołać w nich mniej lub bardziej "grzeszne" myśli ;); co i tak będzie bez znaczenia, gdyż górę weźmie poprawność organizacyjna, jedna drugiej będzie się krępować, żeby zagadać z Tobą dalej i wymienić się numerami telefonów (b) trafisz na gorliwe "siostry", które potraktują Twoje pytanie jako "próbę ich wiary i lojalności", jako atak Szatana, którego w ich mniemaniu będziesz reprezentował, na Bożą Organizację a więc samego Jehowę Boga, którego one w ich mniemaniu reprezentują.

Tak czy inaczej niczego nie wskórasz. Wątpię, abyś w ten sposób uświadomił im, w jak absurdalny sposób właśnie marnują bezpowrotnie cenne minuty swojego życia w ten piękny, słoneczny dzień. Nadal twierdzę, że znacznie skuteczniej będzie porozmawiać z pełnym szacunkiem w sposób merytoryczny, zadając bardziej odpowiednie pytania :) A jako duży chłop na pewno wiesz, że fajne dziewczyny jednak bardziej lecą na tych gości, których pewność siebie nie potrzebuje taniej bajery, niż na "cwaniaków" jadących od razu na grubo ;) tak jak proponowałeś.

 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przy okazji pamiątki zapytam czemu podają sobie talerzyk z chlebem z rąk do rąk skoro Chrystus nauczał czego innego i pierwsi chrześcijanie praktykowali to wedle Jego słów.Pamiątka w wykonaniu SJ to wyraz nieposłuszeństwa wobec słów Chrystusa,zresztą nie pierwszy raz w ich przypadku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja najczęściej gdy już dojdzie do rozmowy Staram się kierować rozmowę uzyskać wyraźna odpowiedź tak na pytanie czy wypełniają wolę Ojca w niebie. Nie jakieś tam zbycie staram się tylko biało czarne tak lub nie. Gdy nie uzyskam konkretnej odpowiedzi to zadaje pytanie to w takim razie ilu Świadków Jehowy wypełnia wolę ojca w niebie prosząc o podanie jaki to jest rząd kilku milionów kilkaset tysięcy czy tez jest to przykładowo 1000 lub 100 osób. Następnie proszę o Biblię w ich przekładzie i tam w dodatkach Biblijne tematy do rozmów punkt 44 c jest tam określenie drugie owce nie są braćmi Chrystusa. a następnie odczytuje albo Mk 3:35 lub Mt 12:50 i pytam się czy Jezus mówił to braciach według ciała czy tez według ducha.

Edytowane przez bene

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
39 minut temu, yogiii napisał:

Kilka najlepszych pytań że szczęka opada. Ja zawszę je zadaje i nie ma cwaniaka.

Zaintonować: "Swoją barkę pozostawiam na brzegu..." Po czym przybrać poważny wyraz twarzy i zapytać oskarżycielskim tonem: Gdzie się podziała barka, no gdzie?!

A gdy nie doczekasz się odpowiedzi, demaskatorsko dorzucić: Pocięli i przerobili na stojaki!

Edytowane przez Jedediah
2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Teraz, artur1996 napisał:

Przy okazji pamiątki zapytam czemu podają sobie talerzyk z chlebem z rąk do rąk skoro Chrystus nauczał czego innego i pierwsi chrześcijanie praktykowali to wedle Jego słów.Pamiątka w wykonaniu SJ to wyraz nieposłuszeństwa wobec słów Chrystusa,zresztą nie pierwszy raz w ich przypadku.

Możesz tez zadać pytanie dlaczego w ogóle to robią skoro apostoł Paweł kazał by czynić pamiątkę wieczerzy tak długo aż Jezus nie przyjdzie. Takie samo słowo o przyjściu jest też użyte w przypowieści o niewolniku wiernym i roztropnym. Sęk w tym że dopiero gdy Pan przyszedł to określił kto jest tym wiernym. skoro jeszcze organizują i to z wielka pompa pamiątkę. To ten co się nazywa takim mianem to samozwaniec

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Racja czyli od 1914 pamiątka nie powinna być sprawowana skoro miała być odprawiana do powrotu Pana

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
9 godzin temu, artur1996 napisał:

Co najbardziej ich denerwuje i wprawia w zakłopotanie? 

Że koledzy/koleżanki patrzą i doniosą starszym o wszystkim a potem kogoś wykluczą i wywalą z domu, z pracy i towarzystwa. Każdy się każdego boi. Nic nie zdziałasz.  W ostateczności powiedzą Ci, że stoją tu tylko po to, żeby ktoś mógł wziąć sobie literaturę do czytania,  nie są od roztrząsania doktrynalnych  kwestii i odeślą na dyskusję ze starszymi. Albo na studium. 

Po zażartej dyskusji z jakimś człowiekiem, który w dobrej wierze zechce ich uświadomić, dostarczyć im tam rzetelnych informacji o świadkach, o historii Strażnicy, o błędach religijnych, wadach społecznych bycia ich bratem podziękują, życzą miłego dnia, a potem popatrzą na siebie porozumiewawczo, mrukną pod nosem "ale światus", albo "on z babilonu wielkiego" i radośnie wrócą do domów szczęśliwi, że kolejny raz starli się z wrogami Jehowy. Na tym polega służba aż do Armagedonu. 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czyli są całkowicie odporni na prawdę, nic do nich nie trafia nawet po wykazaniu tego jak się sprawy mają.Oglądałem pewien filmik na YT po angielsku z tłumaczeniem na polski gdzie przedstawiano ŚJ jako sektę,babka nawrócona chrześcijanka wykazała ich błędy na podstawie pism na studium i wtedy jeden świadek do drugiego powiedział ,,chodzmy już,jesteśmy umówieni,,

Czyli indoktrynacja jest tak wielka że wykazanie błędów doktrynalnych nie pobudza do myślenia a raczej ucieczki przed odstępcą i sługą samego diabła.Lecz oczywiście warto gadać z głosicielami bo a nóż trafi się facet z otwartym umysłem ale to chyba rzadkość.Każdy wykazany błąd to dla nich atak wroga organizacji i członka Babilonu!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
19 minut temu, artur1996 napisał:

Czyli indoktrynacja jest tak wielka że wykazanie błędów doktrynalnych nie pobudza do myślenia a raczej ucieczki przed odstępcą

Nie "tak wielka", a normalna i skuteczna. Wyparcie to codzienność: Żona wypiera że mąż już jej nie kocha i zdradza, mechanik wypiera że spierdolił komuś samochód, ojciec wypiera że biciem zwichnął psychikę dziecku, bo: "przecież on tylko wychowywał na porządnego człowieka", generał wypiera że zrobił zły strategicznie ruch przez który bitwa przegrana, polityk wypiera własną niekompetencję i służalczość wobec zagranicznych lobby - tłumacząc to koniecznością i mniejszym złem.

Pokaż mi człowieka, który zagadnięty na ulicy przyzna, że w ten czy inny sposób spierdolił sobie życie i odrzuci przekonania - które dotychczas trzymały go w kupie i uznawał za osiągnięcie - na rzecz tych postulowanych przez obcą osobę która go zaatakowała.

"Masz pan rację - sekta, bo stopy posągu z gliny wyobrażają co innego; to nie może zostać bez konsekwencji na życie codzienne, wypisuję się od zaraz - żona won, rodzina won, znajomi won, codzienna rutyna won, trzydzieści lat życia spierdolone, jestem idiotą. Cóż za ulga, cóż za lekkość, tralalalala!"

Edytowane przez Jedediah
5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 2 August 2016 o 16:28, artur1996 napisał:

To prawda że stojaki wyparły głoszenie od domu do domu?

Tzn. nie wyparło tylko to jest następny etap kończący już głoszenie. Ja usłyszałem powód biblijny i teraz jak ten dziad z Arką co głosił a potem zabrał dupę w troki i czekamy jak deszcz nas zmyje. Więc teraz jest tylko wersja "last minute", a potem będziesz musiał walić do zabarykadowanych drzwi ŚJ by Cię wpuścili i uratowali.

Patrząc na to z innej perspektywy, czasy się już zmieniły, pukanie do drzwi w czyjąś prywatność jest nie tyle męczące co dziwne, nienaturalne i mało przekonywujące. Głównie ze względu na dostęp do informacji - i nie chodzi tu w cale o materiały anty-ŚJ. Mentalność się chyba zmienia. Ile można urządzać tą samą katarynkę pod drzwiami. 

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

najśmieszniejsze że wmawiają i pokazują na grafikach w strażnicy jakoby głosili tak samo jak apostołowie a wiemy że nie jest to prawda,no chyba ŻE zmienią wyrażenie ,,po domach,, na od domu do domu ;p

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Jacek
      14 – feralna liczba w doktrynach wiary Świadków Jehowy.
       
      Czytając publikacje Świadków Jehowy można zauważyć, że liczba 14 odgrywa dużą rolę w doktrynach wiary tego kościoła. Przejdźmy proszę do konkretów.
       
      1)
      W książce 'Naśladujmy ich wiarę' (wydawnictwo Świadków Jehowy) można przeczytać:
       
      *** ia rozdz. 3 s. 30 „Ojciec wszystkich, którzy wierzą” ***
      Ważna data w historii biblijnej
      Abraham przekroczył rzekę Eufrat w roku 1943 p.n.e., w dniu 14 Nisan. To ważna data w chronologii biblijnej. (…)
       
      Potwierdzenietej daty można znaleźć w Leksykonie 'Wnikliwe poznawanie Pism' (wydawnictwo Świadków Jehowy).
       
      *** it-1 s. 28 ak. 3 Abraham ***
      (…) Po śmierci ojca opuścił Charan w 1943 r. p.n.e. i przekroczył Eufrat najwyraźniej w 14 dniu miesiąca, który później nazwano Nisan (Rdz 11:32; Wj 12:40-43, LXX).
       
      Niestety nie udało mi się znaleźć informacji w Biblii potwierdzającej tę doktrynę wiary.
      Nie znalazłem ani informacjo o przekraczaniu Eufratu przez szanownego pana Abrahama ani daty związanej z tym zdarzeniem.
      Proszę zwróćmy uwagę, że napisano powyżej, że stało się to: „...najwyraźniej w 14 dniu miesiąca, który później nazwano Nisan.”
      Proszę sprawdźmy w słowniku języka polskiego, co znaczy słowo najwyraźniej:
       
      wyraźnie ~ej
      przysłów. od wyraźny
      Coś wyraźnie się rysuje na jakimś tle.
      Był wyraźnie rozczarowany.
      Corazwyraźniej opuszczał się w nauce.
      najwyraźniej w sposób oczywisty, bezsprzecznie
       
      Sam nie znalazłem w biblii informacji potwierdzającej tę tezę, nie udało mi się też znaleźć żadnego Świadka Jehowy, który by pokazał w Biblii wersety mówiące o przekraczaniu Eufratu przez szanownego pana Abrahama w tym dniu.
      Na dzień dzisiejszy muszę tę informację zaliczyć do pozabiblijnych fantasmagorii.
       
      2)
      Kolejnym dogmatem wiary Świadków Jehowy jest nauka, że Izraelici 14 Nisan wyszli z Egiptu.
      Potwierdzenie tej doktryny wiary można znaleźć w Leksykonie 'Wnikliwe poznawanie Pism':
       
      *** it-2 s. 526 ak. 2 Przymierze ***
      Jak wynika z Wyjścia 12:40, 41 (LXX), po 430 latach pobytu w Egipcie i w ziemi kananejskiej Izraelici „w tymże dniu” wyszli z niewoli egipskiej. A ponieważ stało się to w dniu Paschy, 14 Nisan 1513 r. p.n.e. (Wj 12:2, 6, 7), więc Abraham podczas wędrówki do Kanaanu przekroczył Eufrat najprawdopodobniej 14 Nisan 1943 r. p.n.e.
       
      *** it-2 s. 1099 ak. 6 Wyjście Izraelitów z Egiptu (exodus) ***
      Mojżesz wezwany po północy przez faraona zdążył jeszcze przed końcem 14 Nisan dotrzeć do Rameses i rozpocząć wędrówkę w kierunku Sukkot (Wj 12:29-31, 37, 41, 42).
       
      Jest to ewidentne kłamstwo biblijne, dlatego że w Biblii Świadków Jehowy pisze wyraźnie, że Izraelici rozpoczęli wychodzenie z Egiptu dnia piętnastego:
       
      Liczb 33:1-3
      (...)To były etapy wędrówki synów Izraela, którzy wyszli z ziemi egipskiej w swoich zastępach pod ręką Mojżesza i Aarona. Mojżesz zaś spisywał miejsca wymarszu według ich etapów na rozkaz Jehowy; a oto etapy od jednego miejsca ich wymarszu do drugiego: I wyruszyli z Rameses w miesiącu pierwszym, piętnastego dnia miesiąca pierwszego.(...)
       
      Warto tutaj dodać, że nie wszyscy Świadkowie Jehowy tkwią w tej herezji. Na przykład w czasopiśmie Przebudźcie Się! (wydawnictwo Świadków Jehowy) podano biblijną datę:
       
      Przebudźcie się!
      *** g96 8.11 s. 26 Czyje kierownictwo zasługuje na zaufanie? ***
      Bóg prowadzi naród swą ręką
      Nocą dnia 14 Nisan 1513 roku p.n.e. nastąpił punkt kulminacyjny serii wydarzeń, które złamały upór bezwzględnego tyrana, faraona, oraz innych Egipcjan i zmusiły ich do wypuszczenia z niewoli ludu Bożego — Izraelitów (2 Mojżeszowa 1:11-13; 12:29-32). Nazajutrz, dnia 15 Nisan, Izraelici tryumfalnie kroczyli w stronę pustyni dzielącej ich od Ziemi Obiecanej.
       
      3)
      Kolejnym dogmatem wiary Świadków Jehowy związanym z liczbą 14 jest doktryna, według której szanowny władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) spożył ostatnią wieczerzę w dniu 14 Nisan.
      Potwierdzenie tej doktryny wiary można znaleźć w Leksykonie 'Wnikliwe poznawanie Pism':
       
      *** it-2 s. 1034 ak. 6 Wieczerza Pańska ***
      Jezus ustanowił Wieczerzę Pańską w wieczór przed swoją śmiercią, zaraz po obchodach swej ostatniej Paschy.(...) Ponieważ w kalendarzu żydowskim dzień rozpoczynał się wieczorem i kończył następnego wieczoru, więc uroczystość ta musiała się odbyć późnym wieczorem w czwartek 31 marca (14 Nisan)
       
      Jest to wierutne kłamstwo biblijne. Proszę sprawdźmy w Biblii Świadków Jehowy:
       
      Łukasza 22:1, 7,8; Mateusza 26:17; Marka 14:12
      (...)A zbliżało się Święto Przaśników, zwane Paschą. (...)Nadszedł Dzień Przaśników, w którym ma być złożona ofiara paschalna; i wysłał Piotra i Jana, mówiąc:
      „Idźcie i przygotujcie nam do zjedzenia posiłek paschalny”.
      (...)Pierwszego dnia Przaśników podeszli do Jezusa uczniowie, mówiąc:
      „Gdzie chcesz, żebyśmy ci przygotowali do zjedzenia posiłek paschalny?(...)
      (...)A pierwszego dnia Przaśników, gdy jak zwykle składano ofiarę paschalną, jego uczniowie rzekli mu:
      „Gdzie chcesz, żebyśmy poszli i przygotowali ci do zjedzenia posiłek paschalny?”
       
      Z wersetów tych wynika bezspornie, że szanowny władca Jehoszua (Jezus) w pierwszysm dniu przaśników spotkał się z uczniami. Proszę sprawdźmy w leksykonie 'Wnikliwe poznawanie Pism' na jaki dzień miesiąca Nisan przypada pierwszy dzień Święta Przaśników:
       
      *** it-2 s. 910 Święto Przaśników ***
      ŚWIĘTO PRZAŚNIKÓW
      Święto, które rozpoczynało się 15 Nisan, nazajutrz po Passze, i trwało siedem dni — do 21 Nisan
       
      Widzimy zatem, że żywy szanowny władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) spotkał się z uczniami 15 Nisan, a wieczerzę spożył po zachodzie słońca, czyli według biblijnego mierzenia dnia 16 Nisan:
       
      Marka 14:16, 17
      (...)Uczniowie odeszli więc i weszli do miasta, i zastali wszystko tak, jak im powiedział; i przygotowali posiłek paschalny. Po zapadnięciu wieczora przyszedł z dwunastoma.
       
      4)
      Kolejną niebiblijną doktryną Świadków Jehowy jest dogmat wiary, że szanowny władca Jehoszua (Jezus) umarł 14 Nisan. Potwierdzenie tego dogmatu wiary Świadków Jehowy można znaleźć w Leksykonie 'Wnikliwe poznawanie Pism':
       
      *** it-1 s. 978 ak. 7 Jezus Chrystus ***
      Jezus Chrystus umarł wiosną, w dniu Paschy, czyli 14 dnia miesiąca Nisan (Abib)
       
      Jak już wcześniej ustaliliśmy, szanowny władca Jehoszua (Jezus) żył jeszcze 16 Nisan nie mógł więc umrzeć dwa dni wcześniej.
       
      5)
      Kolejną serią niebiblijnych doktryn są przepowiednie i teorie związane z rokiem 1914. Gdy je czas weryfikował negatywnie Świadkowie Jehowy sami je porzucali i tworzyli nowe- oczywiście też niebiblijne. Proszę przecztajmy co na temat tej daty napisano w aktualnie analizowanej książce 'Królestwo Boże panuje!' - wydawnictwo Świadków Jehowy:
       
      Przełomowy rok i jego znaczenie
      5, 6. (a) Jakie błędne wnioski na temat ustanowienia Królestwa i pory żniwa wyciągali Badacze Pisma Świętego? (b) Dlaczego takie błędne poglądy nie powinny budzić wątpliwości co do tego, czy Jezus prowadził tamtych swoich naśladowców?
      5 Jak wspomniano w rozdziale 2 tej książki, Badacze Pisma Świętego przez dziesiątki lat wykazywali, że rok 1914 odegra ogromną rolę w spełnianiu proroctw biblijnych. Uważali jednak, że obecność Chrystusa już się rozpoczęła w roku 1874, że on sam zaczął panować z nieba w roku 1878, a pełną władzę Królestwo obejmie w październiku roku 1914. Żniwo miało się odbywać między rokiem 1874 a 1914 i zakończyć zgromadzeniem pomazańców w niebie. Skoro ci wierni słudzy Boży wyciągali takie błędne wnioski, to czy Jezus rzeczywiście ich prowadził, posługując się duchem świętym? Czy nie nasuwają się co do tego wątpliwości?
       
      Proszę podsumujmy te błędne dogmaty wiary Świadków Jehowy powiązane z liczbą 14:
       
      1 – Szanowny pan Abraham 14 Nisan przeprawił się przez Eufrat.
      Pozabiblijna fantasmagoria (?)
       
      2 – 14 (Abib) Nisan Izraelici wyszli z niewoli Egipskiej.
      Biblijne kłamstwo – według Biblii Izraelici rozpoczęli opuszczanie Egiptu 15 Abib (pierwszy miesiąc) zwany później Nisan.
       
      3 – Szanowny władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) 14 Nisan z uczniami spożywa ostatnią wieczerzę.
      Biblijne kłamstwo – według Biblii wieczerza ta się odbyła 16 Nisan.
       
      4 - Szanowny władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) 14 Nisan został zabity.
      Biblijne kłamstwo – według Biblii 16 Nisan szanowny władca Jehoszua (Jezus) jeszcze żył.
       
      5 – Szereg przepowiedni i teologicznych hipotez związanych z rokiem 1914.
      Część z tych teologicznych spekulacji sami Świadkowie Jehowy uznali kłamliwe i pozmieniali.
       
      Trochę tego się nazbierało i smuci mnie to, że te w przerażającej części sprzeczne z Biblią doktryny są wciąż propagowane narażając na pośmiewisko cały kościół Świadków Jehowy.
      Moim zdaniem odpowiedzialność za zaistniałą sytuację ponosi przede wszystkim Ciało Kierownicze, ale także szeregowi Świadkowie Jehowy, którzy nie sprawdzają z Biblią swoich wierzeń.
      A może sprawdzają, widzą swoje błędy i tkwią w nich już świadomie?
      Może wstydzą przyznać się do błędu?
       
      Szanowni Forumowicze, jak myślicie – jaka może być przyczyna istnienia w doktrynach wiary Świadków Jehowy tak ewidentnych błędów teoretycznie świadczących o braku znajomości Biblii?
    • Przez Jacek
      Chodząc na zebrania zauważyłem, że niektórym członkom waszego kościoła zdarza się nie przestrzegać lekcji z Teokratycznej Szkoły Służby Kaznodziejskiej. Najczęstsze błędy dotyczą lekcji wymagającej ścisłości informacji, udzielanie odpowiedzi na podstawie Biblii oraz wymogu logicznej argumentacji. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że te karygodne przykłady niedbalstwa mają swe źródło w Ciele Kierowniczym Świadków Jehowy oraz w osobach odpowiedzialnych za drukowane publikacje i kręcone materiały filmowe. W tym liście zwrócę uwagę na częsty błąd, który często bywa powielany w publikacjach drukowanych, ale nie tylko.
       
      Jednym z podstawowych błędów jakie przytrafiają się Świadkom Jehowy jest nadużywanie słowa prawda. Słowo to ma swoje konkretne znaczenie i zazwyczaj dotyczy konkretnego udowodnionego, nie budzącego wątpliwości faktu. Niestety niektórzy Świadkowie Jehowy używają tego słowa jako synonimu swych wierzeń lub swej organizacji. Przykładem takiego błędu jest dzisiejszy tekst dzienny, a właściwie już wczorajszy tekst dzienny. Proszę zapoznajmy się z nim:
       
      Czwartek 9 marca
      Bóg ten jest bowiem naszym Bogiem po czas niezmierzony, na zawsze. On będzie nas prowadził (Ps. 48:14).
      Wspaniałe dzieło przeobrażania dotyczące ziemskiej części organizacji Jehowy zapowiedziano w Księdze Izajasza 60:17. Młodzi lub osoby stosunkowo nowe w prawdzie mogą czytać o dowodach tych zmian lub słyszeć o tym od innych. Ale jakże wyróżnieni mogą się czuć bracia i siostry, którzy doświadczyli ich osobiście! Nic dziwnego, iż są przekonani, że Jehowa kieruje swą organizacją za pośrednictwem ustanowionego przez siebie Króla. Przekonanie to jest mocno ugruntowane i wszyscy je podzielamy. Dzięki słuchaniu szczerych wypowiedzi tych braci umocnisz się w wierze i zaufaniu do Jehowy. Niezależnie od tego, jak długo jesteśmy w prawdzie, powinniśmy mówić innym o organizacji Jehowy. Istnienie raju duchowego w tym niegodziwym, zepsutym i pozbawionym miłości świecie jest nowożytnym cudem! W15 15.7 1:12, 13
       
      Chodząc do różnych kościołów zauważyłem, że podobny błąd popełniają również nowo nawróceni członkowie tych organizacji. Swoje nowe wierzenia nazywają prawdą. Można by dojść do wniosku, że ile jest kościołów tyle jest prawd, co wcale prawdą być nie musi.
      Oczywiście nie tylko dzisiejszy tekst dzienny zawiera ten często popełniany przez Świadków Jehowy błąd. Proszę zajrzyjmy do analizowanej aktualnie na zebraniach książki, Królestwo Boże panuje!:
       
      Rezultaty głoszenia dobrej nowiny — „pola (...) są białe ku zżęciu”
      Zacharie Elegbe (66 lat, ochrzczony w roku 1963)
      Kiedy później docieraliśmy na te tereny, sporo ludzi od razu przyjmowało prawdę.
       
      Prawidłowo zdanie powinno brzmieć:
       
      Kiedy później docieraliśmy na te tereny, sporo ludzi od razu przyjmowało nauki Świadków Jehowy.
       
      Inna siostra o imieniu Marija (73 lata, ochrzczona w roku 1960) zauważyła: „Przez deportację braci na Syberię rząd spowodował, że o prawdzie mogło usłyszeć wielu ludzi, którzy żyli w miejscach odciętych od świata”.
       
      Nie było by błędu gdyby siostra ta zauważyła: o naukach Świadków Jehowy mogło usłyszeć wielu ludzi ...
       
      Marija Brinieckaja (77 lat, ochrzczona w roku 1955):
      Zachowując ostrożność, dalej głosiłam w swojej wsi i z czasem kilka osób z sąsiedztwa poznało prawdę.
       
      Zdanie to powinno brzmieć:
       
      Zachowując ostrożność, dalej głosiłam w swojej wsi i z czasem kilka osób z sąsiedztwa zostało Świadkami Jehowy.
       
      Dlaczego?
       
      Trzeba jasno powiedzieć, że doktryny Świadków Jehowy mogą być kłamstwami, do czego Świadkowie Jehowy sami się przyznają. Proszę otwórzmy raz jeszcze książkę Królestwo Boże panuje!, ale na wcześniejszym rozdziale Król pomaga zrozumieć prawdy o Królestwie:
       
      5, 6. (a) Jakie błędne wnioski na temat ustanowienia Królestwa i pory żniwa wyciągali Badacze Pisma Świętego? (b) Dlaczego takie błędne poglądy nie powinny budzić wątpliwości co do tego, czy Jezus prowadził tamtych swoich naśladowców?
       
      5 Jak wspomniano w rozdziale 2 tej książki, Badacze Pisma Świętego przez dziesiątki lat wykazywali, że rok 1914 odegra ogromną rolę w spełnianiu proroctw biblijnych. Uważali jednak, że obecność Chrystusa już się rozpoczęła w roku 1874, że on sam zaczął panować z nieba w roku 1878, a pełną władzę Królestwo obejmie w październiku roku 1914. Żniwo miało się odbywać między rokiem 1874 a 1914 i zakończyć zgromadzeniem pomazańców w niebie. Skoro ci wierni słudzy Boży wyciągali takie błędne wnioski, to czy Jezus rzeczywiście ich prowadził, posługując się duchem świętym?
       
      Większość tych niegdyś głoszonych doktryn wiary współcześnie żyjący i głoszący Świadkowie Jehowy uznają za kłamstwa. Są też kłamstwa doktrynalne głoszone i dzisiaj.
      Poproszę sięgnijmy po raz kolejny do książki, Królestwo Boże panuje!:
       
      JAK W AMAZONII DWA TRAKTATY PORUSZYŁY DWA SERCA
      ANTÔNIO SIMÕES, 91-letni gorliwy starszy zboru, lubi wspominać, jak jego ojciec i wujek poznali prawdę dzięki dwóm traktatom wydanym przez Świadków Jehowy. (...)
      Jeden traktat poruszał temat piekła, a drugi — zmartwychwstania. Kiedy ojciec je przeczytał, był pod wielkim wrażeniem. Od razu przyszedł mu na myśl jego szwagier Guilherme, który często powtarzał: ‚Nie wierzę w żadne piekło. Kochający Bóg nie mógłby stworzyć takiego miejsca’. Ojciec tak bardzo chciał pokazać szwagrowi te traktaty, że wsiadł do czółna i wiosłował osiem godzin, aż dotarł do Manaquiri koło Manaus, gdzie mieszkał Guilherme.
      „Tata i wujek przestudiowali traktaty i obaj stwierdzili: ‚To jest prawda!’. (...)
      Ojciec zrezygnował z funkcji pastora i obaj z wujkiem zaczęli rozmawiać o prawdzie z innymi.
       
      W powyższym fragmencie prawdę utożsamiono z wiarą w nie istnienie Piekła.
      Dla poparcia swojej sprzecznej z naukami szanownego pana Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) Świadkowie Jehowy odwołują się przede wszystkim do emocji. Proszę sprawdźmy co napisano w publikacji, Bóg ma dobrą nowinę:
       
      Jaka jest nadzieja dla umarłych?
      Czy w takim razie prawdziwa jest nauka o tym, że Bóg karze ludzi w ogniu piekielnym? Skoro Słowo Boże podaje, że umarli nie są niczego świadomi, to znaczy, że nie popiera takiej nauki. Poza tym nauka o ognistym piekle zniesławia Boga. Dla Niego już sama myśl o dręczeniu kogoś w ogniu jest odrażająca.
       
      Proszę odłóżmy na bok te emocjonalne teorie i sięgnijmy do biblii. Być może prawdziwa jest teza, że myśl, o paleniu ludzi jest dla Boga obrzydliwością, ale bez wątpienia palenie niegrzecznych ludzi w ogniu ten sam Bóg nakazał w swoim prawie:
       
      Kapłańska 20:14, 21:9 (...)„‚Jeśli mężczyzna weźmie sobie kobietę oraz jej matkę, jest to rozpasanie. Należy go wraz z nimi spalić w ogniu, żeby rozpasanie nie pozostawało wśród was.
      (...)A jeśli córka kapłana skala się uprawianiem nierządu, to kala swego ojca. Należy ją spalić w ogniu.
       
      Bezpośrednią zaś naukę o ognistym Piekle przedstawił sam szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus). Proszę zapoznajmy się z kilkoma wersetami o ogniu Piekielnym (ogniu Gehenny według nazewnictwa Świadków Jehowy):
      Mateusza 10:28; Marka 9:43-48; Mateusza 23:15
      I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz nie mogą zabić duszy, ale raczej bójcie się tego, który może i duszę, i ciało zgładzić w Gehennie.
      (...)„I gdyby cię gorszyła twoja ręka, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść do życia kalekim, niż z dwiema rękami pójść do Gehenny, w ogień nieugaszony.
      A jeśli cię gorszy twoja stopa, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść do życia kulawym, niż z dwiema stopami zostać wrzuconym do Gehenny.
      Jeśli zaś gorszy cię twoje oko, odrzuć je; lepiej jest dla ciebie wejść jednookim do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu zostać wrzuconym do Gehenny, gdzie ich czerw nie umiera, a ogień nie jest gaszony.
      „Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze, obłudnicy!
      Przemierzacie bowiem morze i suchy ląd, aby uczynić jednego prozelitę, a gdy się nim stanie, sprawiacie, że podlega Gehennie dwakroć bardziej niż wy sami.
       
      Warto tu dodać, że ogniste Piekło (ognista Gehenna w nazewnictwie Świadków Jehowy) w tych naukach dotyczy kary już po zmartwychwstaniu, a więc argument Świadków Jehowy, że umarli nie są świadomi niczego, jest w tym przypadku chybiony.
      Zazwyczaj w rozmowie na temat Piekła Świadkowie Jehowy argumentują, że nie ma Piekła bo w biblii nie ma takiego słowa, tylko jest Gehenna.
      To tak jakby zdanie, „Kurczaki są opiekani nad ogniem na grillu.” przetłumaczyć na „Kurczaki są opiekane nad ogniem na ruszcie” i twierdzić, że nie ma żadnego grilla, tylko jest ruszt i dlatego kurczaki nie mogą być opiekane na ogniu.
      Oczywiście taka argumentacja jest nielogiczna i ośmiesza osoby przy niej obstające.
       
      Proszę powróćmy teraz do intrygującego mnie pytania zadanego w książce, Królestwo Boże panuje!:
       
      „Dlaczego takie błędne poglądy nie powinny budzić wątpliwości co do tego, czy Jezus prowadził tamtych swoich naśladowców?”
       
      Z przedstawianych przez Świadków Jehowy argumentów wynika, że to naturalne, że szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) celowo zwodzi swoich naśladowców i prawdę napisano w biblii, że w błąd wprowadza on tłum:
       
      Jana 7:12 (...)Drudzy mówili:
      „... w błąd wprowadza tłum”.
       
      W związku z powyższym nasuwa się wniosek, że Świadkowie Jehowy faktycznie wierzą w to, że szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) w błąd wprowadza swoich naśladowców, a zanotowane w Ewangeliach Jego nauki na temat ognistego Piekła (ognistej Gehenny, w nazewnictwie Świadków Jehowy) są to biblijne kłamstwa, a nauki szanownego pana Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) zanotowane w biblii są niewiarygodne i nie powinniśmy w nie wierzyć.
      Gdyby tak było, to okazać się może, że tezy, według których Bóg Biblii i jego Syn, to demony zwodzące i dręczące ludzi mogły by być prawdziwe. 
      Temat czy szanowny pan Jehoszua (Jezus) to Abaddon i czy Bóg biblii to Demon jest analizowany tutaj:
      http://watchtower-forum.pl/topic/1477-czy-jezus-to-abaddon-i-czy-jehowa-to-demon/
      i tutaj:
      http://racjapolskiejlewicy.pl/jahwe-jaszczur-okrutny-tyran-bog-chrzescijan-muzulmanow-i-zydow-zdemaskowany/7845
       
      Osoby zainteresowane tematem serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.
    • Przez sakurka
      Moja historia bedzie mogła sie wydawać z pozoru zwykła jak każde inne, jednak bedzie ona jakby bardziej dramatyczna- ze wzgledu na to, że mam rownież i ZA, a wiec wiązała sie rownież i z pewnym niedopasowaniem pod wzgledem moich rowieśnikow- za co czesto wczesniej obwinialam siebie ale rownież i WTS- ale pozniej włącze to do mojej historii
      Mam 17 lat. Urodzona w rodzinie dwoch ochrzczonych ŚJ jako jedynaczka. Byłam zdrowa, dopoki gdy miałam ok 3 lata, zauważyli u mnie że coś z moim zachowaniem jest nie tak. Wyszla diagnoza: autyzm. Pewnie byli tym na początku załamani. Jednak z tego co słyszałam, moj ojciec wtedy powiedzial do lekarza, że mimo,że w tym świecie jest to niewyleczalne, bede miała nadzieje,że w raju wyzdrowieje. No i sie zaczeło. Chodziłam niemal codziennie na terapie, poswiecano mi czas, wiec nie było czasu na drugie dziecko, i do dzisiaj nie mam rodzeństwa. Na zebrania sie chodziło. Z tego co pamietam, jak byłam mała, to niezbyt rozumiałam dlaczego tam chodze i sie troche nudziłam. Zawsze mi czytano np moj zbior,  ale nigdy nie umialam sie skupic na tym, co mi czytano. W dzieciństwie tak ogolem znalam tylko 2 historie: z Adamem i Ewą, oraz o Jezusie, ewentualnie Armagedon i Raj. Odstawałam zawsze zachowaniem od rowieśnikow. W wieku może ok 7 lat zmieniono mi diagnoze na ZA czyli Zespol Aspergera i do dzisiaj ją mam. We wczesnym dzieciństwie nie przykładałam uwagi od tzw. Prawdy, lecz zawsze gdy grałam np w jakieś gry online, bałam sie że mogly byc z krwią i przemocą. Jednak to nie było za bardzo że Bog czy coś, ale po prostu sumienie i ostrzeżenie od ojca ;p.  Oj miałam wtedy sumienie. Pamietam jak w wieku 10 lat chyba powiedziałam słowo "gowno" to wtedy gdy jeden chłopak zwrocil na to uwage, mialam wtedy takie wyrzuty sumienia,że aż bałam sie,łkałam i modliłam do Boga o wybaczenie i miałam wrażenie, że tego nigdy nie wybaczy. Taki ot głupi dziecinny wiek
      Ale w wieku ok 11 lat, zaczelam sie bardziej interesowac tzw. Prawdą. Zaczełam interesować sie lekko Jehową (wtedy nie umiałam zbytnio pojąc, że Jehowa i Jezus to odrebne osoby), tym jaki on jest itp. Lecz rownież niespodziewanie przychodziły takie myśli, że jestem tak brzydka i gruba (byłam wtedy taka  troche grubiutka), że aż sam Bog sie mną brzydzi. Nie mogłam tego znieść. Porownywałam sie wtedy wiecznie z celebrytami jak wyglądają itp, ale w końcu nie wytrzymałam i wtedy szczerze pomodliłam sie z głebokim płaczem. Wtedy po raz pierwszy doświadczyłam chyba wtedy mocy modlitwy. Ogarnąl mnie wtedy tak bardzo błogi spokoj, jakiego wcześniej w życiu nie doznałam. Tak bardzo spokojnie i błogo mi sie spało.
      Gdy miałam 12 lat, wtedy można powiedzieć, zaczął sie u mnie coś takiego jak bunt. Powiedziałam po prostu sobie, że Boga nie ma i już. Wtedy zaczełam szukac jakby gustu muzycznego itp itd.Przez to wszystko moj ojciec musial zrezygnowac jako starszy zboru. 
      Nie miałam wielu znajomych. Byli czasami ze zboru, z nimi sie wygłupiałam (zakazane ciosy karate gdy odbywało sie studium książki, haha).ale właściwie nic poza tym. Reszta znajomości z terapii byla taka po prostu, że byli a nie są. Coś w tym stylu
      Prawdziwe moje emocjonalne piekło zaczeło sie w wieku gimnazjalnym, czyli od 13 r.ż, wtedu uświadomiłam sobie jak bardzo odstawałam od rowieśnikow. Fejsbuki, snapchaty, instagramy, buty Nike, ale był szał wtedy na te buty. Dużo osob wykorzystywały moją naiwność i sie ze mnie nabijała. Rzucali mi np grosiki, zebym tańczyła. Albo prosili że jak powiem temu a temu że jest głupi, kupi mi batona i takie tam. Zaczelam wtedy za pomocą owczesnego fb moich rodzicow, pisac czasami do takiego jednego kuzyna. W ktorym taka młodziutka i głupiutka sie zakochałam. Był on kiedyś w WTS, ale odzszedł, wiec ja wtedy nie wiem czemu, pomodliłam sie do Boga, przepełniona taka życzliwością i szczerej checi, żeby on był zbawiony. Nw czemu, ale zawsze jak wchodziłam na fb i potem na jego profil, to czułam takie dreszcze, palącą zazdrość o niego . Rok pozniej, czyli jak miałam 14, (on wtedy miał 20), przyjechał do mojego miasta, wraz ze swoją matką, czyli siostrą mojego ojca, wtedy jeden z mojego zboru pomogł im znalezc mieszkanie, a moj ojciec pomogl im znalezc prace. Ale wtedy czułam rożne jakby bieguny emocji. Raz do niego może uwielbienie, raz nienawiść. Miałam doła, depresje, paląca zazdrość o wszystko i wszystkich, ze inni mają lepiej ode mnie itp,itd że mają towarzystwo a ja nie, wtedy bardzo wkurzało mnie to,że np On zamiast porozmawiać ze mną, to gadał z innymi i sie śmiał, pamietam, że zrobiłam wtedy taką awanture, że ryczałam, wyrwałam aż kabel z kontaktu,rzucałam rzeczami, wtedy dostałam takie klapsy, jeszcze tak ostre za przeklinanie, że szok. Wtedy zapisałam sie na terapie po ileś lat przerwy, i zaczelam brac tabletki. Chodziłam na zebrania, ale dostrzegłam wtedy taki jakby zawod wobec Boga. Bo oczekiwałam, że on jakoś tak sie zmieni. Ale potem szybko porobil sb długi, przyprowadzal nie wiadomo kogo, po czasie zwiał.Długo go nienawidzilam, po czasie mi przeszło całkowicie.
      W tym mniej wiecej czasie, zaczełam przeglądać rożne odstepcze fora itp, zastanawiam sie czy to nie było spowodowane tym, że przynioslam z makulatur wtedy katolicką ksiazke i gedeońską Biblie (demony, Szatan hue hue), no i wtedy sie zaczeło. Ale i wczesniej oglądałam pewien filmik dokumentalny na yt, jak w 1992 chyba roku, ludzie w Brooklynie protestowali przeciwko działaniom Towarzystwa Strażnica. Wtedy nie rozumiałam o co chodzi ale czułam sie oburzona. Zaczełam regularnie czytać to forum. Co odbiło sie rok pozniej na moj ogromny bunt światopoglądowy, w stylu czy jest Jehowa czy nie, a skoro niby kocha ludzi to dlaczego ludzie cierpią itp. Pamietam wtedy jak na kongresie "Naśladujmy Jezusa", ja byłam w swoim własnym umyśle nabuzowana i nastawiona buntowniczo na kwestie ktorych nie rozumialam ale z perspektywy czasu cieżko określić jakie to były myśli. Mysle że niezwykle filozoficzne i glebokie. 
      Rok pozniej przestalam calkowicie myslec o Bogu, jego mialam gdzies, myslalam o tym, żeby założyć na nowo fb (bo w poprzednim zamieszczalam niezwykle schizowe rzeczy, niczym dziecko neo zachwycone neostradą i wydurniającesie + jeszcze poczucie wyobcowania i samotnosc). Zaczelam od nowa chodzic na terapie. Początkowo nie moglam sie znalezc wsrod tych ludzi, ale z czasem pare chlopakow mnie polubiło. Ale najgorsze było to, że gdy zaczełam z nimi pisac, ojciec non stop mnie kontrolował i komentował to co pisali. Wiec gdy pojawiały sie przeklenstwa, strasznie sie bałam czy ojciec tego nie zobaczy. Okropne uczucie. Zaczelam regularnie pisac do jednego chlopaka, ktoremu wpadlam w oko, po jakims czasie zaproponowalam mu chodzenie. Zgodzil sie. Wtedy oboje sie w sobie zabujalismy. Nie moglam przestac o nim myslec a on też. Były takie troche szczeniackie pytania typu "czy zostaniesz kiedys moją żoną" itp, wogole tylko "kc", "kc",  ale z czasem jego zauroczenie zamienilo sie w przywiązanie i mowil że bedzie tesknic jak wyjedzie na wakacje itp, u mnie też to było. Ale wiecie jaka była haja w domu jak rodzice sie o tym dowiedzieli?. Natychmiast zaczelo sie gledzenie typu że tak nie wolno, nie można itp. Potem założyli mi kolejne studium (drugie z inną osobą ze zboru bo widzieli że to co do mnie mowili, wogole do mnie nie docierało, wolałam robic swoje), jednak ja nie robiłam postepow i zrezygnowalam z niego. Nikt nie ma prawa zmuszac mnie do tego, czego nie chciałam. Czułam zachwianie emocji, dla mnie było zagadkowe, co to jest miłosc, po co poped itp, a wszelkie odpowiedzi typu na Młodzi Ludzie Pytają wprawiały mnie o bunt. Nie rozumiałam, dlaczego seks bez malzenstwa jest zakazany, skoro to jest rzecz zupelnie czysta i naturalna. Dlaczego przy spotkaniach musi byc do cholery trzecia osoba. No ale coż, czas pokazywał dalej. Potem wiekszosc osob zerwala ze mną kontakt a on stal sie wrogiem. Czesto zastanawialam sie czy Szatan mnie nienawidzi za to że jestem urodzona w rodzinie ŚJ i tak mi odplacil, czy po prostu moja glupota. No ale nie chce sie tu rozpisywac z jakiego powodu. Obecnie doskwiera mi samotnosc i brak kontaktu, normalnego kontaktu z rowiesnikami nie tylko z WTS ale i poza. Nie mam wielu znajomych na fb. W moim zborze są same dziadki, a młodzieży bardzo mało. Zawsze miałam pecha w tej kwestii. Chcialabym wziasc sie za siebie, poznac kogos nowego ale rodzice mnie non stop kontrolują. Chcialabym rowniez pokazac kiedys starym znajomym że zmienilam sie na lepsze i niech żałują że mnie stracili. Tak jakos troche sie odegrac, zapisac sie np na kursy tańca, sztuki walki, nauczyc sie czegos nowego, cos w tym stylu. Musialabym tylko uniezależnic sie troche od rodzicow, ale mimo to, ciesze sie że dali mi pewną miare swobody. Tyle że ja nawet lubie szokowac, na razie tyle z mojej strony
      Moim marzeniem m.in. jest zostac calkiem ciekawą i nawet znaną forumowiczką tu na forum pomimo mojego młodego wieku i zaburzenia ktore posiadam. Mysle, że dałabym rade dyskutowac z wami na wszystkie tematy, ponieważ mam poniekąd pewne własne zdanie na ich temat. Dużo kiedys w sumie filozofowałam i mam nawet troche elokwencji w swoich wypowiedziach.
       
    • Przez sakurka
      Witam, jestem tu nowa, jednak nie jestem żadnym ŚJ ani exŚJ, jestem od urodzenia w WTS, mam 17 lat, czesto balansowalam na krawedzi "ludzi ze swiata" a "ludzi z religii prawdziwej" ale to już miejsce na inną historie ktorą napisze innym razem. Na razie tyle z mojej strony
  • Popularny

  • Wpisy bloga