Andy78

,,Urojenie Ateistyczne" film dedykowany wszystkim Ateistom :)

509 postów w tym temacie

Pierwsze pytanie pojawia się około siódmej minuty i jest błędnie zinterpretowane.

Nie warte zachodu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

1. Czy książka powstała sama?

Nie, powstała w wyniku ewolucji.

Uproszczony schemat ewolucji książek:

- zapis informacji na piasku

- zapis obrazkowy na skale

- zapis klinowy na kamiennym walcu

- zapis na tablicy kamiennej

- zapis na papirusie

- zapis na zwoju

- zapis w księdze stronicowanej.

Nośnikiem informacji kumulującej progres jest umysł ludzki, to on przenosił przez tysiące lat informacje o nowych pomysłach zapisywania informacji, aż doprowadził do stanu obecnego i jest nim np. książka.

Bez pierwszego zapisu na piasku, nie byłoby dzisiejszych książek, ponieważ wszystko powstaje w procesie, a nie jak uczy kreacjonizm pojawia się nagle. Książki nie pojawiły się nagle, takie założenie wynika z kreacjonizmu i oczywiście nikt rozsądny w to nie wierzy. Nie spadają one z nieba.

 

2. Czy DNA mogło powstać same?

Nie. Nie mogło powstać np.bez RNA, lub białek, albo aminokwasów, te natomiast powstały w wyniku innych procesów.

Nośnikiem informacji są reakcje chemiczne.

Analogia z książką.

Edytowane przez gruby drab
6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

3. Skąd biorą się informacje zawarte w DNA?

Z interakcji z zewnętrznym środowiskiem.

Tak jak płatki śniegu powstają z interakcji, nie są lepione osobno przez żadnego inteligentnego osobnika.

 

4. Czy z nicości może powstać coś?

Dawkins popełnił wiele słownych pomyłek, bo dużo mówi. Skrzętnie wykorzystuje się te pomyłki.

Z nicości nie może powstać coś, bo nicość nie jest czymś, sama w sobie nie istnieje. Zatem coś co widzimy teraz zawsze powstaje z czegoś.

Kreacjoniści zakładają, że z kogoś, ale to założenie i nikt nie wie czy to prawda. Natomiast każdy wie, że wszystko powstaje w wyniku procesów, poprzedzających proces ten poprzedza następny i następny itd.

Nie nazywa się tych procesów, Wisznu, Allah czy Jehowa.

Edytowane przez gruby drab
5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

5. Co było pierwsze jajko czy kura?

Jajo, bo życie wyszło z wody. Np. skrzek lub ikra. Nawet człowiek rodzi się w wodzi, kura także.

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

6. Skąd się wziąłeś?

Od swoich przodków.

7. Od Adama?

Nie, nie ma dowodów na pojawienie się nagłe człowieka o imieniu Adam, jest to mit semicki, lub ugarycki, albo sumeryjski. Natomiast wspomniane DNA w filmie prowadzi nas do wniosku, że jesteśmy dalekimi kuzynami małp człekokształtnych i mieliśmy w dalekiej przeszłości wspólnego przodka.

Dzisiaj bardzo łatwo można wyprowadzić ścieżkę genetyczną i stwierdzić, kto od kogo pochodzi. To fakt, natomiast pojawienie się człowieka o imieniu Adam jest takim samy twierdzeniem jak pojawienie się człowieka o imieniu Herkules, który uratował świat i dlatego dzisiaj możemy żyć spokojnie na Ziemi.

Nikt w to nie wierzy, ale w Adama wielu, dlaczego? - pozostaje to tajemnicą wierzących.

Edytowane przez gruby drab
5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

8. Jak kura widziała, zanim wyewoluowały jej oczy?

Zanim wyewoluowały jej oczy, nie miała ponadto skrzydeł, nóg, płuc, piór, czy była zatem kurą?

Pytający nie wie co to są gatunki i nie zna procesu specjacji.

 

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Biorac to wszystko pod uwage mielismy naprawde duuuuuuuuuuuuuzo szczescia ze tak idealnie wszystko sie ,,samo" uksztaltowalo i wyewouwalismy do takiego poziomu jaki prezentujemy dzisiaj.;)

Chocby nasz mózg, jest on tak skomplikowany ze nic innego nie moze sie z nim równac.

Czlowiek to niesamowity szczesciarz.

Tak z niczego cos takiego.

Wow.:)

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

9. Jak serce mogło powstać z gwiazd, skoro nie wyewoluowała jeszcze krew?

Pytający sam wymyśla problem, który nigdy nie zaistniał.

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Just now, gruby drab said:

Nie jesteśmy idealni w żadnym calu.

Bez ciepłych domów, ogrzewania, jedzenia ledwo trzymamy się przy życiu, trzeba było sobie wszystko samemu przez tysiące lat wypracować i wymyślić, pracę, prawa człowieka, supermarket, centralne ogrzewanie i samochód.

Życie oferuje ból, zimno i cierpienie i śmierć, umysł ludzki czyli nauka powoli zredukowała te zjawiska, które dotyczą całego świata biologicznego, w tym homo sapiens.

Łatwo o tym zapomnieć, gdy nie myśli się o postępie i ewolucji społeczno kulturowej, oraz postępie nauki.

Nasze ciała są kruche i słabe. To my stwarzamy warunki, w których możemy utrzymać je w dobrej kondycji, nikt inny.

Rozumiem Twój punkt widzenia.

Ale mam takie pytanie:

Powiedz tak szczerze: Co czujesz gdy pomyslisz ze Twoje i Twojej kochanej osoby zycie skonczy sie najdalej za 40 lat? Jesli bedziecie mieli szczescie i nie ulegniecie wypadkowi czy chorobie. 70 czy 80 lat i tyle? Koniec.

Czy mozesz polozyc reke na sercu i powiedziec: ,,ok,nie ma problemu,nazylem sie ja i moi bliscy i mam dosc."

Czy jest ktos kto tak powie? Moja 93 letnia prababcia przed smiercia powiedziala: ,,to zycie to byl moment..."

Moja mama zmarla przezywszy polowe tego co jej babcia. Miala 46 lat. Ludzie umieraja jeszcze mlodziej ba nawet dzieci..

Jesli to wszystko co mamy to jest to cholernie smutne i niesprawiedliwe..

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
23 minut temu, Andy78 napisał:

 

Jesli to wszystko co mamy to jest to cholernie smutne i niesprawiedliwe..

To jest cholernie smutne i niesprawiedliwe, tylko ze względu na to, że uważasz to za cholernie smutne i niesprawiedliwe. Przecież nikogo to za bardzo nie obchodzi, tak jak Ciebie nie obchodzi śmierć kogoś w Australii.

To Ty możesz stać się więźniem swojego umysłu, samo katując się grozą. Potrafiłbyś usiąść i przez godzinę obserwować co tak naprawdę robisz?

Gdybyś tak robił codziennie, siedział i obserwował swoje myśli przez godzinę, stwierdziłbyś, że Twoje myślenie nie ma kompletnie sensu, obserwowałbyś to zjawisko z pewnym zdziwieniem, zobaczyłbyś płochliwego zająca, który miota się wśród krzaków, bo ciągle wydaje mu się, że to już, bo ciągle MYŚLI, że coś go złapie i zje. Ciągle się boi.

Myśli, myśli i myśli... zamiast żyć, :) tak po prostu.

Edytowane przez gruby drab
6 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Just now, gruby drab said:

Oczywiście myśl o śmierci jest niepokojąca. Ten fakt wykorzystuje religia zorganizowana, natomiast ta osobista pomaga w przezwyciężeniu lęku i nie chcę tego nikomu odbierać.

Mnie religia nie pomaga w tym wypadku, bo świadomość jej pochodzenia, jej źródło, które oparte jest na irracjonalnym myśleniu jest  dla mnie zbyt ciasne intelektualnie.

Nie sugeruję w ten sposób, że ten, kto posługuje się religią, aby obronić swoją psychikę przed przykrymi doznaniami związanym z faktem śmierci jest niemądry. Jest jaki jest, wybrał taki sposób radzenia sobie z egzystencją, wyobraża sobie raj, niebo, wieczną prerię, wielką wodę. Jest to natura człowieka.

Fajnie jest rozumieć, że to zjawisko, a nie żadna absolutna Prawda.

 

Ja radzę sobie z faktem śmierci inaczej.

Ona mnie w ogóle nie dotyczy - teraz.

Uważam to za sztukę myślenia :)

 

Czy fakt ze ,,znasz prawde" pomaga Ci zyc na 100%? Czujesz sie szczesliwszy? Nie oszukiwany przez zadna religie?

Zakladam ze jestes czlowiekiem moralnym i trzymajacym sie pewnych zasad,nie kradniesz,nie stosujesz przemocy wobec swojej malzonki,nie zdradzasz jej,jako ateista nie jestes balwochwalca bo nie wielbisz zadnych bogów,itd.zdarza Ci sie pomóc innym bezinteresownie itd

Czym w takim razie rózni sie Twoje zycie od zycia prawdziwego Chrzescijanina? Brakiem nadziei i swiadomym wyborem odrzucenia Boga. Tyle. Jakie beda tego konsekwencje?

Fakt smierci Ciebie na razie nie dotyczy.

Dlatego ze jestes jeszcze stosunkowo mlody.

Gwarantuje ze przyjdzie kiedys czas ze zaczniesz o tym myslec.

Jak my wszyscy.

 

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
14 minutes ago, gruby drab said:

W moim przypadku szczęście nie zależy od tego czy znam jakąś prawdę. Szczęście odbieram raczej jako euforyczny moment wynikający z doznania, które przemija. W związku z tym potrzebna jest kolejna stymulacja.

Szczęście jest zatem procesem, działaniem, bez tego staniesz się szybko nieszczęśliwym.

Byłem chrześcijaninem, teraz nim nie jestem. Odczuwam oczywiście różnicę, np. nie mam wyrzutów sumienia opartych na lęku przed wyimaginowaną postacią, dzisiaj biorę pod uwagę przede wszystkim konsekwencje wynikające z mojego postępowania.

Wydaje się, że pozornie nie ma tu różnicy. Jednak religia jest jak ołowiane buty, nakłada się na Ciebie poczucie winy, jesteś na łasce, cierpisz dodatkowo za to, że ktoś się za Ciebie poświęcił (Chrystus), ta gra jest oczywiście nie fair, ale ulegasz efektowi, obciążenia, gdy już buty Ci doskwierają i ledwo idziesz, nagle są one ściągane słowami "Chrystus Cię kocha". Wpadasz w euforię, bo jest Ci tak lekko, doznajesz uwolnienia i łaski.

Potem przypominasz sobie, że ktoś za Ciebie cierpiał, że żyjesz tu z łaski, w ten sposób nakładane są ponownie ołowiane buty, które ściągniesz, gdy usłyszysz, że "Chrystus Cię kocha"

Nie toleruję toksycznych relacji.

Wiem czym jest dobro, bez takich sztuczek.

Fakt śmierci mnie nie dotyczy i nie będzie dotyczył. Gdy umrę będę w takim stanie, w którym nic mnie nie dotyczy, jest to ten sam stan, który istniał zanim się urodziłem.

Tak jak pisałem, ten sposób myślenia jest sztuką i wymaga treningu, również od chrystianizowania. Bycie chrześcijaninem równoważne jest z pogrążeniem się w kontemplacji nad śmiercią.

Ja nie jestem chrześcijaninem.

Ruch New Age bylby z Ciebie dumny.;)

Czlowiek jako absolut nie podlegajacy nikomu i niczemu.

Lekki jak piórko i bez olowianych butów.:)

Przyznam Ci sie ze ja nie odczuwam leków przed ,,wyimaginowana" postacia która za mnie umarla.

Owszem,odczuwam wyrzuty sumienia kiedy robie cos zlego bo przeciez bycie Chrzescijaninem nie czyni z nas ludzi doskonalych i bezgrzesznych.

Raczej czuje wdziecznosc i pocieche z faktu ze kiedys byc moze bede mógl skorzystac z ofiary Chrystusa kiedy moje zycie bedzie podsumowywane. Bez tego moje szanse bylyby równe 0%. Ten fakt jest pocieszeniem a nie strachem. Mysle ze czul bym strach gdybym mial byc rozliczany tylko z uczynków wg prawa.

Oczywiscie pisze z punktu widzenia osoby wierzacej bo jako ateista liczyloby sie tylko tu i teraz.

Wiesz czym jest dobro..Super.

Wybierasz czynienie dobra a nie zla w obawie przed konsekwencjami.

Tylko dlatego?

Przeciez nie kazdy zly uczynek ponosi za soba konsekwencje,prawda?

Mozesz kogos okrasc i nigdy sie to nie wyda,mozesz zdradzac zone i tez to pozostanie tajemnica.

A moze jednak ktos zaszczepil Tobie wewnetrzne przekonanie co jest dobre a co zle?

Wyboru dokonujemy juz sami.

Wolna wola.

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, Andy78 napisał:

Biorac to wszystko pod uwage mielismy naprawde duuuuuuuuuuuuuzo szczescia ze tak idealnie wszystko sie ,,samo" uksztaltowalo i wyewouwalismy do takiego poziomu jaki prezentujemy dzisiaj.;)

Chocby nasz mózg, jest on tak skomplikowany ze nic innego nie moze sie z nim równac.

Czlowiek to niesamowity szczesciarz.

Tak z niczego cos takiego.

Wow.:)

biorąc pod uwagę skalę kosmosu i naszą wiedze, jestesmy gdzies na dole kosmicznego łańcucha pokarmowego. porównywalny przykład to prastary wóz napedzany wołem lub innym kopywnym względem pojazdu międzygwiezdnego.

aha! nie posiadamy wiedzy o wszechswiecie poza skrawkami matematyki i poznanej fizyki.

Edytowane przez rhundz
2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, Andy78 napisał:

Ruch New Age bylby z Ciebie dumny.;)

Czlowiek jako absolut nie podlegajacy nikomu i niczemu.

Lekki jak piórko i bez olowianych butów.:)

Przyznam Ci sie ze ja nie odczuwam leków przed ,,wyimaginowana" postacia która za mnie umarla.

Owszem,odczuwam wyrzuty sumienia kiedy robie cos zlego bo przeciez bycie Chrzescijaninem nie czyni z nas ludzi doskonalych i bezgrzesznych.

Raczej czuje wdziecznosc i pocieche z faktu ze kiedys byc moze bede mógl skorzystac z ofiary Chrystusa kiedy moje zycie bedzie podsumowywane. Bez tego moje szanse bylyby równe 0%. Ten fakt jest pocieszeniem a nie strachem. Mysle ze czul bym strach gdybym mial byc rozliczany tylko z uczynków wg prawa.

Oczywiscie pisze z punktu widzenia osoby wierzacej bo jako ateista liczyloby sie tylko tu i teraz.

Wiesz czym jest dobro..Super.

Wybierasz czynienie dobra a nie zla w obawie przed konsekwencjami.

Tylko dlatego?

Przeciez nie kazdy zly uczynek ponosi za soba konsekwencje,prawda?

Mozesz kogos okrasc i nigdy sie to nie wyda,mozesz zdradzac zone i tez to pozostanie tajemnica.

A moze jednak ktos zaszczepil Tobie wewnetrzne przekonanie co jest dobre a co zle?

Wyboru dokonujemy juz sami.

Wolna wola.

 

 

 

 

Nie cierpię New Age, to robienie wody z mózgu :)

Lubię natomiast psychologię, bo człowiek przede wszystkim poddany jest swojemu umysłowi. Świadomość tego, odkrycie paradoksu czasami prowadzi do dostrzeżenia nowych ścieżek i wyzwolenia od egzystencjalnego cierpienia.

Nie zawsze czuję się lekki, ale staram się obserwować ten stan, stan ciężkości, łatwiej wtedy znaleźć źródło.

 

Moim zdaniem każdy zły uczynek przynosi konsekwencje, nawet ten ukryty, o którym nikt nigdy się nie dowie. Właśnie dlatego, że nikt się nie dowie :)

"Samotność to taka straszna trwoga..."

 

Konsekwencją dobra jest wewnętrzna radość, zaufanie do samego siebie, pewność siebie, ma to wpływ na zewnętrzny świat i ludzi jakimi się otaczasz oraz na rodzaj stymulacji jakiej doznajesz. Możesz ją nazwać wtedy szczęściem.

 

Nawet według Biblii wynika, że nikt we mnie nie zaszczepił dobra i zła.

Mityczna Ewa, która chciała poznać co to dobro i zło, została za to zabita.

 

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tytuł'  ,,Urojenie kreacjonizmu'' o nieuczciwości autora świadczy to ,że dobór zamienia na przypadek.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
12 godzin temu, Andy78 napisał:

Czy fakt ze ,,znasz prawde" pomaga Ci zyc na 100%? Czujesz sie szczesliwszy? Nie oszukiwany przez zadna religie?

Zakladam ze jestes czlowiekiem moralnym i trzymajacym sie pewnych zasad,nie kradniesz,nie stosujesz przemocy wobec swojej malzonki,nie zdradzasz jej,jako ateista nie jestes balwochwalca bo nie wielbisz zadnych bogów,itd.zdarza Ci sie pomóc innym bezinteresownie itd

Czym w takim razie rózni sie Twoje zycie od zycia prawdziwego Chrzescijanina? Brakiem nadziei i swiadomym wyborem odrzucenia Boga. Tyle. Jakie beda tego konsekwencje?

Fakt smierci Ciebie na razie nie dotyczy.

Dlatego ze jestes jeszcze stosunkowo mlody.

Gwarantuje ze przyjdzie kiedys czas ze zaczniesz o tym myslec.

Jak my wszyscy.

 

A co jeśli nie jestem oszukiwany przez żadną religię, ale wierzę w inteligentnego kreatora?

Na przykład wierzę sobie, że jeśli istnieje, nagrodzi mnie życiem wiecznym.

Mam wewnętrzną nadzieję, że za dobre życie będzie o mnie pamiętać gdzieś tam.

Czy jeśli uważam, że Pismo Święte jest zbyt prymitywną książką, za pomocą której Bóg chciałby się ze mną kontaktować, to go odrzuciłem?

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, fabrykakeksu napisał:

A co jeśli nie jestem oszukiwany przez żadną religię, ale wierzę w inteligentnego kreatora? Na przykład wierzę sobie, że jeśli istnieje, nagrodzi mnie życiem wiecznym.Mam wewnętrzną nadzieję, że za dobre życie będzie o mnie pamiętać gdzieś tam.

tzn. że jesteś oszukiwany przez samego siebie :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
14 hours ago, rhundz said:

biorąc pod uwagę skalę kosmosu i naszą wiedze, jestesmy gdzies na dole kosmicznego łańcucha pokarmowego. porównywalny przykład to prastary wóz napedzany wołem lub innym kopywnym względem pojazdu międzygwiezdnego.

aha! nie posiadamy wiedzy o wszechswiecie poza skrawkami matematyki i poznanej fizyki.

A to nie ma sie co przejmowac,za kolejne 4,5 miliarda lat moze rozwiniemy sie bardziej i nasz przyslowiowy ,,wóz" bedzie juz wtedy napedzany silnikiem od kosiarki..:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 hours ago, fabrykakeksu said:

A co jeśli nie jestem oszukiwany przez żadną religię, ale wierzę w inteligentnego kreatora?

Na przykład wierzę sobie, że jeśli istnieje, nagrodzi mnie życiem wiecznym.

Mam wewnętrzną nadzieję, że za dobre życie będzie o mnie pamiętać gdzieś tam.

Czy jeśli uważam, że Pismo Święte jest zbyt prymitywną książką, za pomocą której Bóg chciałby się ze mną kontaktować, to go odrzuciłem?

Jesli przyjmiemy ze tym inteligentnym kreatorem nie jest kosmita Annunak z planety Nibiru to znaczy ze wierzysz w Boga.:)

Mozesz oczywiscie uwazac ze Biblia jest zbyt prymitwna ksiazka,nie ma problemu,jesli domyslasz sie czego oczekuje od Ciebie Bóg aby nagrodzic Ciebie zyciem wiecznym to jej nie potrzebujesz.

Jesli lubisz gre vabank to ok.

Obys tylko dobrze odgadl bo stawka jest spora.:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
25 minut temu, Andy78 napisał:

Jesli przyjmiemy ze tym inteligentnym kreatorem nie jest kosmita Annunak z planety Nibiru to znaczy ze wierzysz w Boga.:)

Mozesz oczywiscie uwazac ze Biblia jest zbyt prymitwna ksiazka,nie ma problemu,jesli domyslasz sie czego oczekuje od Ciebie Bóg aby nagrodzic Ciebie zyciem wiecznym to jej nie potrzebujesz.

Jesli lubisz gre vabank to ok.

Obys tylko dobrze odgadl bo stawka jest spora.:)

nie strasz mnie bogiem z biblii plz

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
17 godzin temu, gruby drab napisał:

 

16 godzin temu, gruby drab napisał:

Szczęście jest zatem procesem, działaniem, bez tego staniesz się szybko nieszczęśliwym.

ok, zacytowałam przypadkowe zdanie :D

skończyły mi sie lubiki dla Ciebie. Za każdy post tu dodaj sobie ze 100 lubików :) ode mnie

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez pukapuk
      Niezależnie od miejsca i czasu pochodzenia wierzeń religijnych kapłani twierdzą, że tylko dzięki ich kościołowi, modłom i obrządkom ludzie mają szansę żyć w raju — ta idea przyświeca każdej religii. Takie twierdzenie w sposób naturalny stawia inne religie i głoszone przez nich nauki w poczet fałszywych proroków, a ich odstępcze proroctwa uznawane są za nauki demoniczne i sekciarskie.
       
      Wszystkie obietnice przyszłych błogosławieństw opierają się o różne formy prorokowania, zrozumienia starożytnych pism i przepowiedni oraz przestrzeganie norm, które ustalają kapłani. Każda znana nam dziś religia jest wynikiem rozłamów spowodowanych otrzymaniem przez ich twórców od boga, jakiegoś zestawu proroctw i we wczesnej fazie powstawania taki odłam był nazywany sektą.
       
      W dużych wyznaniach takich jak islam czy chrześcijaństwo, w obrębie sekty głównej tworzą się ortodoksyjne grupy charyzmatyczne, które z czasem powodują kolejne schizmy i tworzą kolejną sektę. Właściwie nie ma spójnej definicji pojęcia sekta, a samo słowo w łacinie oznacza kierunek, drogę, postępowanie, zasady, stronnictwo, naukę. W odniesieniu do religii jest to ugrupowanie, które powstało w wyniku schizmy, czyli rozłamu wśród wyznawców. Popularną metodą zwalczania się poszczególnych sekt jest nazwanie sektą tych, którzy wierzą inaczej i twierdzą, że to oni są religią fałszywą, czyli pleć pleciugo byle długo.
       
      Ten opis zapewne znacie
       
      I teraz gdy ten opis z biblii przyłożymy do wszystkich sekt na ziemi to dochodzimy do ciekawego spostrzeżenia; przez przypadek w biblii napisano, że wszystkie religie - bez wyjątków żadnych -  na świecie znikną
    • Przez SJ23
      Trochę to przerażające. Brawa dla tego pana, za to że odważył się tam pokazać.
      Fanatyzm religijny to straszna rzecz. Filmik pokazuje jak daleką drogę muszą jeszcze przejść muzłumanie. 
    • Przez DreamMaster
      Witam . Wyjaśniam co mnie pobudziło do założenia tego tematu.Kiedyś jak jeszcze byłem czynnym świadkiem jehowy myślałem sobie że  jak ktoś odchodzi z  Organizacji  to robi to z 2 powodów:
       
      A. Za wysokie wymagania moralne( wolę np. przykopcić papieroska , nie podoba mi się abstynencja sekusalna przed ślubem itp)
      B. Nie zgadzam sie z interpretacjami  Bibli wg WTS.
       
      Wogóle lub prawie wogóle nie brałem pod uwagę że ktoś może odejść z organizacji  bo stracił wiarę i obecnie uważa postać Boga Jahwe , Armagedon , Królestwo Boże...  za fikcję.(Przyznam szczerze że jak zacząłem z czasem coraz więcej czytać forum to doznałem szoku że tylu ex-ów jest obecnie ateistami/agnostykami)
       
      Zastanawia mnie ile ludzi siedzi w Organizacji ze względów towarzysko-rodzinnych a w głębi są ateistami??. Jeśli chodzi o mnie to odrzucam  wiarę w Boga ale stricte Boga Biblijnego( Jak najbardziej na podstawie złożoności świata wierzę że istnieje jakiś Projektant) więc można w sumie powiedzieć że jestem exem(co prawda całkowicie na zebrania przestałem chodzić dopiero kilka miesięcy temu i formalnie nadal brat chociaż już niekoniecznie gorliwy .A tak szczerze to nigdy nie "grzeszyłem" gorliwością    ) który stracił wiarę . Osobiście znam  tylko jednego brata który określa się(lub przynajmniej określał się nie wiem na 100 %  jak jest teraz)   jako deista/agnostyk (którego  zresztą ciężko nazwać bratem. Jak zapytałem się go : byłeś na pamiątce? To odpowiedział : Nie chciało mi się... TO chyba nie wymaga dalszego komentarza jaki z niego "brat": jest )  Wydaje mi się że odsetek niewierzących  w zborach świadków jehowy jest baaaaardzo mały w porównaniu z kościołem rzymskokatolickim który świetnie produkuje ateistów .Są to głównie osoby nieczynne które nie mają nawet możliwości  dostąpić "zaszczytu" bycia odczytanym na zebraniu jako osoby odpowiedzialne za sprzątanie sali w bieżącym tygodniu    Jakie macie doświadczenia?? Znaliście kiedyś jakiegoś czynnego świadka jehowy który w tajemnicy jako zaufanemu przyjacielowi przyznał się że stracił wiarę/nie wierzy już dłużej w Jahwe??. Na pewno są takie osoby. Podajmy przykład: Janek ma 21 lat i studiuje psychologię( sam jestem psychologiem ). Obecnie już nie wierzy w Boga Jahwe jednak cóż nasz bohater ma  począć??.  Tato przykładny starszy. Mama pionierka stała., siostra pionierka pomocnicza dając wzór do naśladowania  wszystkim młodym siostrom piękny  przykład  jak to  w babcinej sukience do kostek przychodzi ubrana  na zebranie(Ok z tą sukienką przesadziłem poniosła mnie fantazja  wybaczcie   )Babcie to natomiast  strażnicowe moherki(Zamiast mózgu mają Strażnicę). I gdzie tutaj ma się odnaleść nasz młody psycholog- ateista? .  
       
      Zachęcam do wypowiedzi! . Znacie jakiś czynnych świadków jehowy-ateistów "ukrywających się" w zborach???   
    • Przez Sebastian
      przeglądając książkowe świadectwa ex-ŚJ widzimy że wielu z nich odnajduje się w religiach które wcześniej nazywali "nominalnym" chrześcijaństwem...
       
      część osób przeżywa podwójną konwersję, np. Ken Guindon jest misjonarzem Gilleadu i najpierw nawraca się na protestantyzm (zostaje nawet pastorem) a później na katolicyzm.
       
      część osób jak David Reed przyjmuje wierzenia chrześcijańskie i nie tylko próbuje do nich agitować czytelnika ale nawet doradza jak stać się antyświadkowskim agitatorem religijnym.
       
      na naszym polskim rynku osobą przypominającą Dawida Reeda może być chociażby Szymon Matusiak (znany na tym forum jako Natan) który wielokrotnie dawał świadectwo nawrócenia i opowiadał o swojej więzi z Jezusem...
       
      chętnie tutaj na forum czytam wspomnienia osób które były świadkami Jehowy a są obecnie np. ateistami, agnostykami, itd. Część osób, jak np. Lebioda, nie definiuje swojego aktualnego światopoglądu (może nie potrzebują "metki") ale dystansuje sie od organizacji religijnych...
       
      rzuciła mi się ostatnio w oczy ogromna przepaść między strukturą świadectw opublikowanych internetowo na tym naszym forum (gdzie dominuje dystans wobec organizacji religijnych) a książkowymi świadectwami w których dominuje reklama konkretnej organizacji religijnej...
       
      przyznam się że brakuje mi książkowych świadectw "nieagitacyjnych" np. ateistycznych, agnostycznych, deistycznych, itd.
       
      jak myślicie: słabo szukałem czy też raczej po prostu niewierzący odstępcy nie mają swojego wydawnictwa a dla kościołów chrześcijaństwa są nieatrakcyjni bo nie pasują do ich maszynki ewangelizacyjno-propagandowej?!
  • Popularny

  • Wpisy bloga