Jacek

Nadużywanie słowa prawda w naukach Świadków Jehowy.

8 postów w tym temacie

Chodząc na zebrania zauważyłem, że niektórym członkom waszego kościoła zdarza się nie przestrzegać lekcji z Teokratycznej Szkoły Służby Kaznodziejskiej. Najczęstsze błędy dotyczą lekcji wymagającej ścisłości informacji, udzielanie odpowiedzi na podstawie Biblii oraz wymogu logicznej argumentacji. Najgorsze w tym wszystkim jest fakt, że te karygodne przykłady niedbalstwa mają swe źródło w Ciele Kierowniczym Świadków Jehowy oraz w osobach odpowiedzialnych za drukowane publikacje i kręcone materiały filmowe. W tym liście zwrócę uwagę na częsty błąd, który często bywa powielany w publikacjach drukowanych, ale nie tylko.

 

Jednym z podstawowych błędów jakie przytrafiają się Świadkom Jehowy jest nadużywanie słowa prawda. Słowo to ma swoje konkretne znaczenie i zazwyczaj dotyczy konkretnego udowodnionego, nie budzącego wątpliwości faktu. Niestety niektórzy Świadkowie Jehowy używają tego słowa jako synonimu swych wierzeń lub swej organizacji. Przykładem takiego błędu jest dzisiejszy tekst dzienny, a właściwie już wczorajszy tekst dzienny. Proszę zapoznajmy się z nim:

 

Czwartek 9 marca

Bóg ten jest bowiem naszym Bogiem po czas niezmierzony, na zawsze. On będzie nas prowadził (Ps. 48:14).

Wspaniałe dzieło przeobrażania dotyczące ziemskiej części organizacji Jehowy zapowiedziano w Księdze Izajasza 60:17. Młodzi lub osoby stosunkowo nowe w prawdzie mogą czytać o dowodach tych zmian lub słyszeć o tym od innych. Ale jakże wyróżnieni mogą się czuć bracia i siostry, którzy doświadczyli ich osobiście! Nic dziwnego, iż są przekonani, że Jehowa kieruje swą organizacją za pośrednictwem ustanowionego przez siebie Króla. Przekonanie to jest mocno ugruntowane i wszyscy je podzielamy. Dzięki słuchaniu szczerych wypowiedzi tych braci umocnisz się w wierze i zaufaniu do Jehowy. Niezależnie od tego, jak długo jesteśmy w prawdzie, powinniśmy mówić innym o organizacji Jehowy. Istnienie raju duchowego w tym niegodziwym, zepsutym i pozbawionym miłości świecie jest nowożytnym cudem! W15 15.7 1:12, 13

 

Chodząc do różnych kościołów zauważyłem, że podobny błąd popełniają również nowo nawróceni członkowie tych organizacji. Swoje nowe wierzenia nazywają prawdą. Można by dojść do wniosku, że ile jest kościołów tyle jest prawd, co wcale prawdą być nie musi.

Oczywiście nie tylko dzisiejszy tekst dzienny zawiera ten często popełniany przez Świadków Jehowy błąd. Proszę zajrzyjmy do analizowanej aktualnie na zebraniach książki, Królestwo Boże panuje!:

 

Rezultaty głoszenia dobrej nowiny — „pola (...) są białe ku zżęciu”

Zacharie Elegbe (66 lat, ochrzczony w roku 1963)

Kiedy później docieraliśmy na te tereny, sporo ludzi od razu przyjmowało prawdę.

 

Prawidłowo zdanie powinno brzmieć:

 

Kiedy później docieraliśmy na te tereny, sporo ludzi od razu przyjmowało nauki Świadków Jehowy.

 

Inna siostra o imieniu Marija (73 lata, ochrzczona w roku 1960) zauważyła: „Przez deportację braci na Syberię rząd spowodował, że o prawdzie mogło usłyszeć wielu ludzi, którzy żyli w miejscach odciętych od świata”.

 

Nie było by błędu gdyby siostra ta zauważyła: o naukach Świadków Jehowy mogło usłyszeć wielu ludzi ...

 

Marija Brinieckaja (77 lat, ochrzczona w roku 1955):

Zachowując ostrożność, dalej głosiłam w swojej wsi i z czasem kilka osób z sąsiedztwa poznało prawdę.

 

Zdanie to powinno brzmieć:

 

Zachowując ostrożność, dalej głosiłam w swojej wsi i z czasem kilka osób z sąsiedztwa zostało Świadkami Jehowy.

 

Dlaczego?

 

Trzeba jasno powiedzieć, że doktryny Świadków Jehowy mogą być kłamstwami, do czego Świadkowie Jehowy sami się przyznają. Proszę otwórzmy raz jeszcze książkę Królestwo Boże panuje!, ale na wcześniejszym rozdziale Król pomaga zrozumieć prawdy o Królestwie:

 

5, 6. (a) Jakie błędne wnioski na temat ustanowienia Królestwa i pory żniwa wyciągali Badacze Pisma Świętego? (b) Dlaczego takie błędne poglądy nie powinny budzić wątpliwości co do tego, czy Jezus prowadził tamtych swoich naśladowców?

 

5 Jak wspomniano w rozdziale 2 tej książki, Badacze Pisma Świętego przez dziesiątki lat wykazywali, że rok 1914 odegra ogromną rolę w spełnianiu proroctw biblijnych. Uważali jednak, że obecność Chrystusa już się rozpoczęła w roku 1874, że on sam zaczął panować z nieba w roku 1878, a pełną władzę Królestwo obejmie w październiku roku 1914. Żniwo miało się odbywać między rokiem 1874 a 1914 i zakończyć zgromadzeniem pomazańców w niebie. Skoro ci wierni słudzy Boży wyciągali takie błędne wnioski, to czy Jezus rzeczywiście ich prowadził, posługując się duchem świętym?

 

Większość tych niegdyś głoszonych doktryn wiary współcześnie żyjący i głoszący Świadkowie Jehowy uznają za kłamstwa. Są też kłamstwa doktrynalne głoszone i dzisiaj.

Poproszę sięgnijmy po raz kolejny do książki, Królestwo Boże panuje!:

 

JAK W AMAZONII DWA TRAKTATY PORUSZYŁY DWA SERCA

ANTÔNIO SIMÕES, 91-letni gorliwy starszy zboru, lubi wspominać, jak jego ojciec i wujek poznali prawdę dzięki dwóm traktatom wydanym przez Świadków Jehowy. (...)

Jeden traktat poruszał temat piekła, a drugi — zmartwychwstania. Kiedy ojciec je przeczytał, był pod wielkim wrażeniem. Od razu przyszedł mu na myśl jego szwagier Guilherme, który często powtarzał: ‚Nie wierzę w żadne piekło. Kochający Bóg nie mógłby stworzyć takiego miejsca’. Ojciec tak bardzo chciał pokazać szwagrowi te traktaty, że wsiadł do czółna i wiosłował osiem godzin, aż dotarł do Manaquiri koło Manaus, gdzie mieszkał Guilherme.

Tata i wujek przestudiowali traktaty i obaj stwierdzili: ‚To jest prawda!’. (...)

Ojciec zrezygnował z funkcji pastora i obaj z wujkiem zaczęli rozmawiać o prawdzie z innymi.

 

W powyższym fragmencie prawdę utożsamiono z wiarą w nie istnienie Piekła.

Dla poparcia swojej sprzecznej z naukami szanownego pana Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) Świadkowie Jehowy odwołują się przede wszystkim do emocji. Proszę sprawdźmy co napisano w publikacji, Bóg ma dobrą nowinę:

 

Jaka jest nadzieja dla umarłych?

Czy w takim razie prawdziwa jest nauka o tym, że Bóg karze ludzi w ogniu piekielnym? Skoro Słowo Boże podaje, że umarli nie są niczego świadomi, to znaczy, że nie popiera takiej nauki. Poza tym nauka o ognistym piekle zniesławia Boga. Dla Niego już sama myśl o dręczeniu kogoś w ogniu jest odrażająca.

 

Proszę odłóżmy na bok te emocjonalne teorie i sięgnijmy do biblii. Być może prawdziwa jest teza, że myśl, o paleniu ludzi jest dla Boga obrzydliwością, ale bez wątpienia palenie niegrzecznych ludzi w ogniu ten sam Bóg nakazał w swoim prawie:

 

Kapłańska 20:14, 21:9 (...)„‚Jeśli mężczyzna weźmie sobie kobietę oraz jej matkę, jest to rozpasanie. Należy go wraz z nimi spalić w ogniu, żeby rozpasanie nie pozostawało wśród was.

(...)A jeśli córka kapłana skala się uprawianiem nierządu, to kala swego ojca. Należy ją spalić w ogniu.

 

Bezpośrednią zaś naukę o ognistym Piekle przedstawił sam szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus). Proszę zapoznajmy się z kilkoma wersetami o ogniu Piekielnym (ogniu Gehenny według nazewnictwa Świadków Jehowy):

Mateusza 10:28; Marka 9:43-48; Mateusza 23:15

I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz nie mogą zabić duszy, ale raczej bójcie się tego, który może i duszę, i ciało zgładzić w Gehennie.

(...)„I gdyby cię gorszyła twoja ręka, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść do życia kalekim, niż z dwiema rękami pójść do Gehenny, w ogień nieugaszony.

A jeśli cię gorszy twoja stopa, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść do życia kulawym, niż z dwiema stopami zostać wrzuconym do Gehenny.

Jeśli zaś gorszy cię twoje oko, odrzuć je; lepiej jest dla ciebie wejść jednookim do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu zostać wrzuconym do Gehenny, gdzie ich czerw nie umiera, a ogień nie jest gaszony.

„Biada wam, uczeni w piśmie i faryzeusze, obłudnicy!

Przemierzacie bowiem morze i suchy ląd, aby uczynić jednego prozelitę, a gdy się nim stanie, sprawiacie, że podlega Gehennie dwakroć bardziej niż wy sami.

 

Warto tu dodać, że ogniste Piekło (ognista Gehenna w nazewnictwie Świadków Jehowy) w tych naukach dotyczy kary już po zmartwychwstaniu, a więc argument Świadków Jehowy, że umarli nie są świadomi niczego, jest w tym przypadku chybiony.

Zazwyczaj w rozmowie na temat Piekła Świadkowie Jehowy argumentują, że nie ma Piekła bo w biblii nie ma takiego słowa, tylko jest Gehenna.

To tak jakby zdanie, „Kurczaki są opiekani nad ogniem na grillu.” przetłumaczyć na „Kurczaki są opiekane nad ogniem na ruszcie” i twierdzić, że nie ma żadnego grilla, tylko jest ruszt i dlatego kurczaki nie mogą być opiekane na ogniu.

Oczywiście taka argumentacja jest nielogiczna i ośmiesza osoby przy niej obstające.

 

Proszę powróćmy teraz do intrygującego mnie pytania zadanego w książce, Królestwo Boże panuje!:

 

Dlaczego takie błędne poglądy nie powinny budzić wątpliwości co do tego, czy Jezus prowadził tamtych swoich naśladowców?”

 

Z przedstawianych przez Świadków Jehowy argumentów wynika, że to naturalne, że szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) celowo zwodzi swoich naśladowców i prawdę napisano w biblii, że w błąd wprowadza on tłum:

 

Jana 7:12 (...)Drudzy mówili:

„... w błąd wprowadza tłum”.

 

W związku z powyższym nasuwa się wniosek, że Świadkowie Jehowy faktycznie wierzą w to, że szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) w błąd wprowadza swoich naśladowców, a zanotowane w Ewangeliach Jego nauki na temat ognistego Piekła (ognistej Gehenny, w nazewnictwie Świadków Jehowy) są to biblijne kłamstwa, a nauki szanownego pana Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) zanotowane w biblii są niewiarygodne i nie powinniśmy w nie wierzyć.

Gdyby tak było, to okazać się może, że tezy, według których Bóg Biblii i jego Syn, to demony zwodzące i dręczące ludzi mogły by być prawdziwe. 

Temat czy szanowny pan Jehoszua (Jezus) to Abaddon i czy Bóg biblii to Demon jest analizowany tutaj:

http://watchtower-forum.pl/topic/1477-czy-jezus-to-abaddon-i-czy-jehowa-to-demon/

i tutaj:

http://racjapolskiejlewicy.pl/jahwe-jaszczur-okrutny-tyran-bog-chrzescijan-muzulmanow-i-zydow-zdemaskowany/7845

 

Osoby zainteresowane tematem serdecznie zapraszam do poważnej dyskusji i szczerych wypowiedzi.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ŚJ w ogóle nie powinni używać słowa prawda w stosunku do swoich nauk.Przez tyle lat co istnieją nic nie okazało sie prawdą.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bo ck Jacku wyznaje zasade,ze slowo powtarzane wielokrotnie staje sie prawda.To taka prymitywna manipulacja typowa dla sekt.

Jesli slowo prawda nie bez przyczyny nagminnie przewija sie w publikacjach,to jest programowanie mozgu.I tak o to mozna by rzec ,ze nawet z dobrym rezultatem,choc jak by spojrzec na to globalnie to kropla w morzu,jednak to kropla przelewa wiadro.Chociaz gdyby nie swiadkowie,to pewnie znalezli by sie inni psychomanipulaci ,co to porywaja tlumy.Zreszta I takich przeciez nie brakuje.

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

zazwyczaj nie czytam wypocin Jacka, ale dzisiaj wyjątkowo muszę przyznać że zgadzam się z nim - słowo prawda (jak słusznie napisali Jacek i Gremczak) nie powinno być używane w stosunku do nauk świadków Jehowy.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W stosunku do nauk strażnicy bardziej pasuje przereklamowane choć modne słowo postprawda. Słowo prawda jest nobilitujące i tak jak napisał humble koduje umysły. Skoro żyjemy w prawdzie nasze treści są bezdyskusyjne, a ludzie innych wyznań obracają się w sferze spekulacji, iluzji, poglądów i racji. Jednak niektórym wyznawcom może zapalić się lampa ostrzegawcza, nadużywanie tego słowa wydać się banalne oraz podejrzane i stać początkiem krytycznego myślenia, głębszej refleksji przerabianych treści na zebraniach.

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kiedyś o tym pisałem - to jest niezły zabieg marketingowy: do wywołania mdłości powtarzać słowo "prawda", odmieniając je przez wszystkie przypadki gramatyczne. Wówczas nawet ci, którzy wątpią, podświadomie akceptują, że podważają (uwaga!)... prawdę. Nawet jeśli samo pojęcie u SJ już dawno się zdewaluowało, zawsze pozostaje nutka niepewności: "A może to jednak prawda?".

Nośność tego pojęcia wśród osób, które siedzą w organizacji kilkadziesiąt lat, jest bliska zeru. Samo określenie stało się pustym komunałem. "Poznać prawdę", "być w prawdzie", "prawda a kościół" itp. Trochę tak jak wśród marketingowców określenie "kreatywność" - znaczy wszystko i nic :) Ale z zewnątrz to wycieranie sobie gęby "prawdą" może robić wrażenie. Czyli mamy kolejny punkt budowania korporacyjnego PR-u.

Podobnie jest zresztą ze słowem "Jehowa", z którego zrobili dosłownie napis na dropsach. Ociera się to zresztą o bluźnierstwo, jeśli ktoś uznaje takie kryteria, no ale to już inna historia...

2 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
43 minut temu, Brat Jaracz napisał:

Podobnie jest zresztą ze słowem "Jehowa", z którego zrobili dosłownie napis na dropsach. Ociera się to zresztą o bluźnierstwo, jeśli ktoś uznaje takie kryteria, no ale to już inna historia...

W dodatko słowo "Jehowa" jest bardzo specyficznie wymawiane, co słychać szczególnie na zgromadzeniach. Sztucznie udźwięczniają "-h", jakby to była fizyczna rekacja aparatu mowy na to, że słowo im ciężko przez gardło przechodzi.

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 9.03.2017 o 23:41, humble napisał:

Bo ck Jacku wyznaje zasade,ze slowo powtarzane wielokrotnie staje sie prawda.To taka prymitywna manipulacja typowa dla sekt.

Właśnie. Mnie jeszcze kilka grubych lat po opuszczeniu tej społeczności zdarzało się automatycznie mówić "prawda" w odniesieniu do organizacji śJ. Mimo iż zaraz gryzłem się w język to wkurzający był ten automatyzm. Przez pewien czas nie wiedziałem, jak się wyrażać w pewnych kwestiach. Na przykład mówiło się o kimś "wychowanym w prawdzie". Powiedzieć "wychowany u świadków Jehowy" tak jakoś sztucznie brzmiało. Ale całe szczęście przeszło. Co najwyżej czasami na wymioty się zbiera, tak jak teraz, gdy tak fragmentarycznie przeczytałem sobie ten "tekst dzienny" (to też takie świadkowskie wyrażenie wytrych) zamieszczony przez Jacka. Przedawkowanie.

3 osoby lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Przeglądający

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Jacek
      Do niewątpliwych błędów doktrynalnych Świadków Jehowy należy usuwanie z Biblii w przekładzie Nowego Świata (Wydawnictwo Świadków Jehowy) imion mających w sobie fragment imienia Bożego Jehowa.
      Najpopularniejszym imieniem usuniętym przez Świadków Jehowy w tłumaczeniu na język polski imię, które nosi przede wszystkim sam szanowny pan Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus).
      Imię Jehoszua nosi wiele postaci biblijnych, ale w Bibli Świadków Jehowy w przerażającej większości
      Proszę sprawdźmy co na temat tego imienia napisano w Leksykonie, Wnikliwe Poznawanie Pism (Wydawnictwo Świadków Jehowy):
       
      JEZUS - (łac. forma gr. Iesoús, będącego odpowiednikiem hebr. (...) Jehoszúaʽ:
      „Jehowa jest wybawieniem”).
       
      Trzeba tutaj koniecznie dodać, że imieniu Jehoszua Świadkowie Jehowy w swojej Biblii nadali dwa różnobrzmiące imiona. Tym drugim imieniem jest imię Jozue. Proszę zajrzyjmy ponownie do
      Leksykonu Wnikliwe Poznawanie Pism:
       
      JOZUE - (spolszczona forma imienia Jehoszua: „Jehowa jest wybawieniem”).
       
      Nadawanie różnych imion postaciom noszącym to samo imię jest oczywiście błędem doktrynalnym wprowadzającym czytelników w błąd.
       
      To jedno z najważniejszych dla chrześcijan imion można znaleźć w Biblii Świadków Jehowy (wydanie w języku polskim) w wersecie 1 Kronik 7:27:
       
      (...)jego synem Nun, jego synem Jehoszua (...)
       
      Warto tutaj dodać, że w języku rosyjskim w Biblii Świadków Jehowy nie znajdziemy tego imienia:
       
      (…) его сын Нави́н и его сын Иисус (Isus) (...)
       
      Natomiast w języku angielskim imię Jehoszua znajdziemy w przypisie do tego wersetu, o ile mamy biblie z przypisami:
       
      (…) Nun his son, and Joshua* his son. (…)
      Footnotes - Or “Jehoshua,” meaning “Jehovah Is Salvation.”
       
       
      Kolejnym imieniem usuniętym tym razem kompletnie i dokładnie z biblii Świadków Jehowy jest imię Jehuda. Imię to oznacza Sławiący Jehowę. Imię to pominięto również w Leksykonie Wnikliwe Poznawanie Pism. Znajdziemy tam to imię w zmienionej, okaleczonej, pozbawionej fragmentu imienia Jehowa formie Juda. Proszę sprawdźmy w Leksykonie, Wnikliwe Poznawanie Pism:
       
      JUDA - („sławiony; [przedmiot] wysławiania”).
       
      Proszę zwróćmy uwagę na fakt, że w tym nadanym przez Świadków Jehowy imieniu Jehuda przezwisku nie ma już mowy o Sławieniu Jehowy. To osoby noszące fałszywe imię Juda zamiast imienia Jehuda stały się przedmiotem wysławiania.:
       
      Rodzaju 29:32, 35
      (...)I Lea (...) jeszcze raz stała się brzemienna, i urodziła syna, i wówczas rzekła: „Tym razem będę sławić Jehowę”. Dlatego nazwała go imieniem Juda. (powinno być Jehuda / mój przypis) (...)
       
      W przypadku imienia Jehuda podobnie jak w przypadku imienia Jehoszua Świadkowie Jehowy ponadawali postaciom noszącym to imię różne imiona. Obok imienia Juda zastosowali imię Judas:
       
      JUDAS - (z hebr.; forma imienia Juda).
       
      Jana 14:22
      (...)Judas, nie Iskariot, powiedział do niego(...)
       
      JUDASZ - (spolszczona forma imienia Judas, pochodzącego od hebr. imienia Juda).
       
      Mateusza 10:4
      (...)Judasz Iskariot(...)
       
      Oprócz imion Świadkowie Jehowy obdarli z imienia Jehowa również krainę, mającą w swojej nazwie fragment imienia Jehowa.
       
      JUDEA - (z hebr.: „[należąca do] Judy”). / Powinno być należący do Jehudy (Jehowę Sławiących).
       
      Mateusza 3:5
      (...)Wtedy wychodziły do niego Jerozolima i cała Judea (...)
       
      Również lud, który w swej nazwie Jehowę Sławi został przez Świadków Jehowy nazwany słowem nie mającym w swej nazwie nawet śladu imienia Jehowa.
       
      Jehudzi (Jehudejczycy lub Jehowę Sławiący) zostali przezwani przez Świadków Jehowy Żydami.
      Proszę zajrzyjmy ponownie do Leksykonu Wnikliwe Poznawanie Pism:
       
      ŻYD - (hebr. Jehudi: „[od; należący do] Judy [hebr. Jehuda]”).
       
      Dzieje 18:24
      (...)A do Efezu przybył pewien Żyd imieniem Apollos(...)
       
      Kolejnym imieniem wykastrowanym z imienia Jehowa jest imię Jehochanan. Proszę sprawdźmy w Leksykonie Wnikliwe Poznawanie Pism:
       
      JAN - (pol. odpowiednik hebr. imienia Jehochanan: „Jehowa okazał łaskę”).
       
      Imię to można znaleźć w oryginalnej formie w Starym Testamencie Biblii Świadków Jehowy:
       
      2 Kronik 17:15
      (...)I podlegał mu dowódca Jehochanan,(...)
       
      W Nowym Testamencie przełożonym na język polski, imię to zastąpiono przezwiskiem Jan.
       
      Proszę spróbujmy policzyć ile imion i nazw mających w sobie większy lub mniejszy fragment imienia Jehowa Świadkowie Jehowy usunęli ze swojej Biblii w przekładzie na język polski. Do obliczeń skorzystałem z wyszukiwarki i nie jestem pewien czy wszystkie takie imiona zostały wyszukane.
       
      Imię Jehoszua ( Jehowa jest wybawieniem) w formie przezwiska Jezus:
      Jezus 525 Jezusa 369 Jezusowi 18 Jezusie 46 Jezusem 57; w sumie około 1015 imion,
      Imię Jehoszua (Jehowa jest wybawieniem ) w formie przezwiska Jozue:
      Jozue 143 Jozuego 64 Jozuemu 17 Jozuem 5; w sumie około 229 imion.
      Proszę posumujmy te wyniki: 229 + 1015 = 1244
       
      Wynika z tego, że imię Jehoszua (Jehowa jest wybawieniem) zostało z Biblii Świadków Jehowy usunięte w 1244 miejscach. Zastąpiono je przezwiskami Jezus lub Jozue.
       
      Imię Jehuda (Jehowę Sławiący) w różnych przezwiskach i zmienionych nazwach:
      Juda 90 Judzie 77 Judo 13 Judy 495 Judą 15; w sumie około 690 miejsc
      Judas 5 Judasa 6; w sumie około11 miejsc
      Judasz 17 Judasza 3 Judaszu 3 Judaszowi 1; w sumie około 24 miejsca.
      Judea 1 Judei 37 Judejczycy 2; w sumie około 40 miejsc.
      Żyd 5 Żydzi 87 Żydowi 1 Żydom 25 Żydowsku 6 Żydem 14; w około sumie138 miejsc.
      Proszę podsumujmy te liczby: 690 + 11 + 24 + 40 + 138 = 903
       
      Czyli w sumie imion, nazw i określeń wywodzących się od imienia Jehuda (Jehowę Sławiący) Świadkowie Jehowy usunęli ze swojej Biblii w sumie w około 903 miejscach
       
      Imię Jehochanan (Jehowa okazał łaskę) w formie przezwiska Jan:
      Jan 71 Jana 70 Janowi 4 Janie 4 Janem 4; w sumie około 153 miejsca.
      Proszę podsumujmy te dane: Jehoszua 1244 + Jehuda 903 + Jehochanan 153 = 2300
       
      Wynika z tego, że Świadkowie Jehowy usunęli z przekładu swojej Biblii na język polski około 2300 imion, nazw, określeń zawierających w sobie fragmenty imiona Jehowa.
       
      Fakt, że imiona te są zapisane w Biblii Hebrajskiej i są one wymawiane oraz zapisane w wersji fonetycznej zawierającej ich brzmienie pozwala odtworzyć brzmienie imienia Jehowa, które jeżeli ta hipoteza jest prawdziwa (nie znam innej bardziej przekonującej, brzmi tak jak się je czyta po polsku – czyli Jehowa.
       
      Usuwając ze swojej Biblii imiona zawierające w sobie imię Jehowa, Świadkowie Jehowy pośrednio przyczyniają się do nieznajomości tego imienia, Chociaż używają je, to piszą, że nie widzą dokładnie jak się je wymawia. Pisze o tym na przykład w Strażnicy – wydawnictwo Świadków Jehowy:
       
      *** w88/10 s. 18 Bezczeszczenie imienia Bożego przez nieposługiwanie się nim ***
      . Chociaż dziś nie wiemy dokładnie, jak się wymawia imię Boże po hebrajsku, to stosownym i trafnym odpowiednikiem tetragramu (czterech hebrajskich spółgłosek oznaczających to imię) jest w języku polskim Jehowa.
       
      I chociaż w Języku Polskim używają poprawnego brzmienia (według mojego zrozumienia) imienia Jehowa, to w innych językach używają innych imion. Na przykład po angielsku używają imienia, które brzmi mniej więcej Dżżehowa, a po Rosyjsku używają jeszcze innego imienia – Jegowa.
      Temat óg - Jehowa – Dżiehowa – Jegowa – jak prawidłowo po hebrajsku powinno się czytać imię Boga jest już poruszony tutaj:
       
      http://watchtower-forum.pl/topic/7155-jehowa-%E2%80%93-d%C5%BCiehowa-%E2%80%93-jegowa-%E2%80%93-jak-prawid%C5%82owo-po-hebrajsku-powinno-si%C4%99-czyta%C4%87-imi%C4%99-boga/
       
      Wniosekz tego można wyciągnąć taki, że Świadkowie Jehowy zmieniając imiona noszące w sobie fragmenty imienia Jehowa, oraz nadając temu imieniu różne inne podobne brzmiące imiona – na przykład Dżżehowa lub Jegowa bezczeszczą imię Boże na wielką skalę.
      A Wy szanowni Forumowicze, co o tym myślicie?
       
       
       
       
       
    • Przez ihi
      Nienawidzę tej pieprzonej sekty!
      Odebrała mi wszystko, na czym mi zależało.
      Na moją dziewczynę doniosła do starszych jej własna matka! To niemoralne, nienaturalne i podłe!
      Ale to prawda, że świadkowie są inni.
      Moja dziewczyna wybrała, a przecież niczym nie ryzykowała, a jednak wybrała tą pieprzona sektę.
      Mam to gdzieś, moja przygoda z nimi się właśnie skończyła.
      Wierzyłam jej, jak nikomu na świecie, ale to pewnie efekt wielogodzinnych szkoleń .
      Jeśli kiedyś usłyszycie, że ktoś wysadził w powietrze sale królewską w Stargardzie, to będę to ja. Nie znam się na tym i nigdy nie byłam agresywna, ale teraz jestem taka zła i rozczarowana, że wszystko mi jedno. Jak tylko pomyślę o tym, że ten gnój, starszy dyscyplinował ją teraz, chociaż ją posuwa, jak ta durna i tępa jej matka donosi na nią, ale jakoś nic nie miała do powiedzenia, kiedy woził ją po hotelach i wykorzystywał po krzakach, to wali mi się cały świat. W nic już nie wierzę.
       
    • Przez sakurka
      Moja historia bedzie mogła sie wydawać z pozoru zwykła jak każde inne, jednak bedzie ona jakby bardziej dramatyczna- ze wzgledu na to, że mam rownież i ZA, a wiec wiązała sie rownież i z pewnym niedopasowaniem pod wzgledem moich rowieśnikow- za co czesto wczesniej obwinialam siebie ale rownież i WTS- ale pozniej włącze to do mojej historii
      Mam 17 lat. Urodzona w rodzinie dwoch ochrzczonych ŚJ jako jedynaczka. Byłam zdrowa, dopoki gdy miałam ok 3 lata, zauważyli u mnie że coś z moim zachowaniem jest nie tak. Wyszla diagnoza: autyzm. Pewnie byli tym na początku załamani. Jednak z tego co słyszałam, moj ojciec wtedy powiedzial do lekarza, że mimo,że w tym świecie jest to niewyleczalne, bede miała nadzieje,że w raju wyzdrowieje. No i sie zaczeło. Chodziłam niemal codziennie na terapie, poswiecano mi czas, wiec nie było czasu na drugie dziecko, i do dzisiaj nie mam rodzeństwa. Na zebrania sie chodziło. Z tego co pamietam, jak byłam mała, to niezbyt rozumiałam dlaczego tam chodze i sie troche nudziłam. Zawsze mi czytano np moj zbior,  ale nigdy nie umialam sie skupic na tym, co mi czytano. W dzieciństwie tak ogolem znalam tylko 2 historie: z Adamem i Ewą, oraz o Jezusie, ewentualnie Armagedon i Raj. Odstawałam zawsze zachowaniem od rowieśnikow. W wieku może ok 7 lat zmieniono mi diagnoze na ZA czyli Zespol Aspergera i do dzisiaj ją mam. We wczesnym dzieciństwie nie przykładałam uwagi od tzw. Prawdy, lecz zawsze gdy grałam np w jakieś gry online, bałam sie że mogly byc z krwią i przemocą. Jednak to nie było za bardzo że Bog czy coś, ale po prostu sumienie i ostrzeżenie od ojca ;p.  Oj miałam wtedy sumienie. Pamietam jak w wieku 10 lat chyba powiedziałam słowo "gowno" to wtedy gdy jeden chłopak zwrocil na to uwage, mialam wtedy takie wyrzuty sumienia,że aż bałam sie,łkałam i modliłam do Boga o wybaczenie i miałam wrażenie, że tego nigdy nie wybaczy. Taki ot głupi dziecinny wiek
      Ale w wieku ok 11 lat, zaczelam sie bardziej interesowac tzw. Prawdą. Zaczełam interesować sie lekko Jehową (wtedy nie umiałam zbytnio pojąc, że Jehowa i Jezus to odrebne osoby), tym jaki on jest itp. Lecz rownież niespodziewanie przychodziły takie myśli, że jestem tak brzydka i gruba (byłam wtedy taka  troche grubiutka), że aż sam Bog sie mną brzydzi. Nie mogłam tego znieść. Porownywałam sie wtedy wiecznie z celebrytami jak wyglądają itp, ale w końcu nie wytrzymałam i wtedy szczerze pomodliłam sie z głebokim płaczem. Wtedy po raz pierwszy doświadczyłam chyba wtedy mocy modlitwy. Ogarnąl mnie wtedy tak bardzo błogi spokoj, jakiego wcześniej w życiu nie doznałam. Tak bardzo spokojnie i błogo mi sie spało.
      Gdy miałam 12 lat, wtedy można powiedzieć, zaczął sie u mnie coś takiego jak bunt. Powiedziałam po prostu sobie, że Boga nie ma i już. Wtedy zaczełam szukac jakby gustu muzycznego itp itd.Przez to wszystko moj ojciec musial zrezygnowac jako starszy zboru. 
      Nie miałam wielu znajomych. Byli czasami ze zboru, z nimi sie wygłupiałam (zakazane ciosy karate gdy odbywało sie studium książki, haha).ale właściwie nic poza tym. Reszta znajomości z terapii byla taka po prostu, że byli a nie są. Coś w tym stylu
      Prawdziwe moje emocjonalne piekło zaczeło sie w wieku gimnazjalnym, czyli od 13 r.ż, wtedu uświadomiłam sobie jak bardzo odstawałam od rowieśnikow. Fejsbuki, snapchaty, instagramy, buty Nike, ale był szał wtedy na te buty. Dużo osob wykorzystywały moją naiwność i sie ze mnie nabijała. Rzucali mi np grosiki, zebym tańczyła. Albo prosili że jak powiem temu a temu że jest głupi, kupi mi batona i takie tam. Zaczelam wtedy za pomocą owczesnego fb moich rodzicow, pisac czasami do takiego jednego kuzyna. W ktorym taka młodziutka i głupiutka sie zakochałam. Był on kiedyś w WTS, ale odzszedł, wiec ja wtedy nie wiem czemu, pomodliłam sie do Boga, przepełniona taka życzliwością i szczerej checi, żeby on był zbawiony. Nw czemu, ale zawsze jak wchodziłam na fb i potem na jego profil, to czułam takie dreszcze, palącą zazdrość o niego . Rok pozniej, czyli jak miałam 14, (on wtedy miał 20), przyjechał do mojego miasta, wraz ze swoją matką, czyli siostrą mojego ojca, wtedy jeden z mojego zboru pomogł im znalezc mieszkanie, a moj ojciec pomogl im znalezc prace. Ale wtedy czułam rożne jakby bieguny emocji. Raz do niego może uwielbienie, raz nienawiść. Miałam doła, depresje, paląca zazdrość o wszystko i wszystkich, ze inni mają lepiej ode mnie itp,itd że mają towarzystwo a ja nie, wtedy bardzo wkurzało mnie to,że np On zamiast porozmawiać ze mną, to gadał z innymi i sie śmiał, pamietam, że zrobiłam wtedy taką awanture, że ryczałam, wyrwałam aż kabel z kontaktu,rzucałam rzeczami, wtedy dostałam takie klapsy, jeszcze tak ostre za przeklinanie, że szok. Wtedy zapisałam sie na terapie po ileś lat przerwy, i zaczelam brac tabletki. Chodziłam na zebrania, ale dostrzegłam wtedy taki jakby zawod wobec Boga. Bo oczekiwałam, że on jakoś tak sie zmieni. Ale potem szybko porobil sb długi, przyprowadzal nie wiadomo kogo, po czasie zwiał.Długo go nienawidzilam, po czasie mi przeszło całkowicie.
      W tym mniej wiecej czasie, zaczełam przeglądać rożne odstepcze fora itp, zastanawiam sie czy to nie było spowodowane tym, że przynioslam z makulatur wtedy katolicką ksiazke i gedeońską Biblie (demony, Szatan hue hue), no i wtedy sie zaczeło. Ale i wczesniej oglądałam pewien filmik dokumentalny na yt, jak w 1992 chyba roku, ludzie w Brooklynie protestowali przeciwko działaniom Towarzystwa Strażnica. Wtedy nie rozumiałam o co chodzi ale czułam sie oburzona. Zaczełam regularnie czytać to forum. Co odbiło sie rok pozniej na moj ogromny bunt światopoglądowy, w stylu czy jest Jehowa czy nie, a skoro niby kocha ludzi to dlaczego ludzie cierpią itp. Pamietam wtedy jak na kongresie "Naśladujmy Jezusa", ja byłam w swoim własnym umyśle nabuzowana i nastawiona buntowniczo na kwestie ktorych nie rozumialam ale z perspektywy czasu cieżko określić jakie to były myśli. Mysle że niezwykle filozoficzne i glebokie. 
      Rok pozniej przestalam calkowicie myslec o Bogu, jego mialam gdzies, myslalam o tym, żeby założyć na nowo fb (bo w poprzednim zamieszczalam niezwykle schizowe rzeczy, niczym dziecko neo zachwycone neostradą i wydurniającesie + jeszcze poczucie wyobcowania i samotnosc). Zaczelam od nowa chodzic na terapie. Początkowo nie moglam sie znalezc wsrod tych ludzi, ale z czasem pare chlopakow mnie polubiło. Ale najgorsze było to, że gdy zaczełam z nimi pisac, ojciec non stop mnie kontrolował i komentował to co pisali. Wiec gdy pojawiały sie przeklenstwa, strasznie sie bałam czy ojciec tego nie zobaczy. Okropne uczucie. Zaczelam regularnie pisac do jednego chlopaka, ktoremu wpadlam w oko, po jakims czasie zaproponowalam mu chodzenie. Zgodzil sie. Wtedy oboje sie w sobie zabujalismy. Nie moglam przestac o nim myslec a on też. Były takie troche szczeniackie pytania typu "czy zostaniesz kiedys moją żoną" itp, wogole tylko "kc", "kc",  ale z czasem jego zauroczenie zamienilo sie w przywiązanie i mowil że bedzie tesknic jak wyjedzie na wakacje itp, u mnie też to było. Ale wiecie jaka była haja w domu jak rodzice sie o tym dowiedzieli?. Natychmiast zaczelo sie gledzenie typu że tak nie wolno, nie można itp. Potem założyli mi kolejne studium (drugie z inną osobą ze zboru bo widzieli że to co do mnie mowili, wogole do mnie nie docierało, wolałam robic swoje), jednak ja nie robiłam postepow i zrezygnowalam z niego. Nikt nie ma prawa zmuszac mnie do tego, czego nie chciałam. Czułam zachwianie emocji, dla mnie było zagadkowe, co to jest miłosc, po co poped itp, a wszelkie odpowiedzi typu na Młodzi Ludzie Pytają wprawiały mnie o bunt. Nie rozumiałam, dlaczego seks bez malzenstwa jest zakazany, skoro to jest rzecz zupelnie czysta i naturalna. Dlaczego przy spotkaniach musi byc do cholery trzecia osoba. No ale coż, czas pokazywał dalej. Potem wiekszosc osob zerwala ze mną kontakt a on stal sie wrogiem. Czesto zastanawialam sie czy Szatan mnie nienawidzi za to że jestem urodzona w rodzinie ŚJ i tak mi odplacil, czy po prostu moja glupota. No ale nie chce sie tu rozpisywac z jakiego powodu. Obecnie doskwiera mi samotnosc i brak kontaktu, normalnego kontaktu z rowiesnikami nie tylko z WTS ale i poza. Nie mam wielu znajomych na fb. W moim zborze są same dziadki, a młodzieży bardzo mało. Zawsze miałam pecha w tej kwestii. Chcialabym wziasc sie za siebie, poznac kogos nowego ale rodzice mnie non stop kontrolują. Chcialabym rowniez pokazac kiedys starym znajomym że zmienilam sie na lepsze i niech żałują że mnie stracili. Tak jakos troche sie odegrac, zapisac sie np na kursy tańca, sztuki walki, nauczyc sie czegos nowego, cos w tym stylu. Musialabym tylko uniezależnic sie troche od rodzicow, ale mimo to, ciesze sie że dali mi pewną miare swobody. Tyle że ja nawet lubie szokowac, na razie tyle z mojej strony
      Moim marzeniem m.in. jest zostac calkiem ciekawą i nawet znaną forumowiczką tu na forum pomimo mojego młodego wieku i zaburzenia ktore posiadam. Mysle, że dałabym rade dyskutowac z wami na wszystkie tematy, ponieważ mam poniekąd pewne własne zdanie na ich temat. Dużo kiedys w sumie filozofowałam i mam nawet troche elokwencji w swoich wypowiedziach.
       
    • Przez sakurka
      Witam, jestem tu nowa, jednak nie jestem żadnym ŚJ ani exŚJ, jestem od urodzenia w WTS, mam 17 lat, czesto balansowalam na krawedzi "ludzi ze swiata" a "ludzi z religii prawdziwej" ale to już miejsce na inną historie ktorą napisze innym razem. Na razie tyle z mojej strony
  • Popularny

  • Wpisy bloga